-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Everything posted by Nutusia
-
***NEFRONDA - grzywacz czy owczarek - MA DOM!!!!!!!!!!!!!!
Nutusia replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
[quote name='kako80']nie wiem czy znacie ten watek: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/tosca-ciezko-chora-suka-owczarka-w-dt-u-nutusi-116269/index30.html[/URL] onka, ktora tez taka lysa byla, niedoczynnosc tarczycy i zmutowany gronkowiec na skorze.[/quote] U naszej Tosci właśnie nieleczona niedoczynność tarczycy spowodowała wyłysienie i chorobę skóry spowodowaną mutacją gronkowca, która z kolei nastąpiła właśnie jako powikłanie niedoboru hormonu tarczycy. Od kiedy dostaje hormon - porasta jak szalona :lol: Bardzo się cieszę, że Nefre dostanie szansę na "normalność". Trzymam kciuki! -
[quote name='irenaka']Nie jestem w stanie pracować, przez "takie jedne":loveu: z tego wątku:cool3:. A myślisz, że ja jestem w stanie?... Oczy mi już za uszy weszły :lol: A jak już przeczytałam o zjeżdżalni, natychmiast nasunęło mi się jedno pytanie : Nago koleżanka z Tosią szalała w tej wodzie, czy ubrana?:cool3: Nie mam pojęcia - on był taki "bez szczegółów". Tylko niebieska, przezroczysta woda, brak powietrza i strach o Tośkę. Bo może jakiegoś podtekstu bardziej przyziemnego należy szukać w tym śnie? Ech, wiosna i jedno Wam w głowie! :mad: A tak na poważnie, to jak się obudziłam doszłam do wniosku, że to dno to był zeszły tydzień, który wolałabym wymazać z mojej i tośkowej pamięci. A to, że udało mi się ją wypchnąć na powierzchnię, to ten tydzień i niech tak już zostanie, że ona pływac umie... na zlot się cieszę :bigcool: A ja?! Contadorro - jak to gdzie zlot? U Tośki! Wieś podwarszawska na skraju Puszczy Kampinoskiej - zapraszamy (z dużym zapasem środków przeciw komarom :eviltong: Ludziska, wpisujcie jakąś chociaż przybliżoną datę tego zlotu, bo się nam przyjdzie... na tamtym świecie spotkać! :evil_lol: Oczywiście ja, jako "miejscowy" się dopasuję, dostosuję i cała reszta :loveu:
-
[quote name='Ra_dunia']No proszę jaki ciekawy wątek się robi :) Parę czarownic jest i jedna hmmm... jak to nazwać? "odczytywaczka" snów :cool3: Odczytywaczko Miła, wyjaśnij proszę bliżej co ten Fromm na mój sen by powiedział... Ja go odczytałam jednoznacznie - ale co tam ja, mały żuczek, wobec potęgi naukowców :oops: Chociaż Nutusia powinna uważać, bo jak tak dalej pójdzie to będzie wstawiać znaczek 18+ :evil_lol: Już jakieś sny i Freudy się pojawiły :roll: Spoko, spoko, ja już pełnoletnia z VATem i akcyzą jestem, więc zakręcajcie bez krępacji :evil_lol: No ale w końcu nie zawsze musi być poważnie i smutno. Tosca zdrowieje to i powody do radości mamy No właśnie - i na to :beerchug: zapraszam na swój słoneczny taras!
-
[quote name='majqa']To będzie zlot pozytywnie zakręconych? :evil_lol: Nio... a nawet pozytywnie zapsionych! :evil_lol: Czarami też się możemy zająć... jak się grila rozpali - dym będzie do odczyniania uroków :lol: Zapomniałam się z Wami rano podzielić... miałam dziś sen: Zjeżdżałam na zjeżdżalni do basenu (takiej jak w parkach wodnych), trzymając Tośkę na kolanach. Ona okropnie się bała, usiłowała pazurami zahaczyć o brzeg tej zjeżdżalniowej rynny. Ja też sobie jakoś nie wyobrażałam jak to będzie, gdy już wpadniemy do basenu... Wpadłyśmy w końcu do okrągłego, bardzo głębokiego basenu i idziemy na dno... Ugięłam nogi, by po dotarciu do dna mocno się odbić... Odbiłam się, ale... byłyśmy za ciężkie. Nie byłam w stanie wydostać się z nią na powierzchnię, a zaczynało mi brakować powietrza. Puściłam więc Tosinkę, i ile sił w nogach i rękach płynęłam do góry. Zaczerpnęłam porządnie powietrza, że o mało płuca nie pękły i zanurkowałam z powrotem. Tosik leżał na dnie. Złapałam ją i z całych sił popchnęłam w górę. Gdy dotarłam na powierzchnię wody, ona spokojnie pływała dookoła basenu i na mnie czekała. Zryczałam się przy myciu zębów i wstąpiła we mnie nowa dawka optymizmu i energii. No ludzie, Freud się w grobie przewraca!!!!
-
[quote name='Aga i Eto']ja jestem w fanclubie od czasu kiedy poznałam Majqę przy Pixulinie :) My też chcemy poznać Majqę! I wszystkie inne Kochaniutkie Wspieraczki i Wspieraczy! Proszę się wpisywać na listę uczestników naszego zlotu i proponować daty - POWAŻNIE PISZĘ!!!! I jeszcze odpowiadając Ra_duni: Tośka ma się coraz lepiej. Nawet truchcik się momentami pojawia :multi: Okołoświątecznie będę miała kilka dni urlopu, to sobie mięśnie na polach potrenujemy. Ale zaczniemy od czwartkowej wizyty kontrolnej u Doktora, wręczając mu w prezencie domowo wędzoną szyneczkę na świeta :eviltong:
-
[quote name='majqa']A widzisz, a nie mówiłam/ pisałam!!! :lol: Jest co czytać!!! :multi: Madziu mailika puszczę za góra 1h. Nie chciałam rozciągać wątku, ale skoro macie ochotę poczytać - proszę. Tak mi w duszy zagrało po przeczytaniu tekstu Majqi :loveu: [SIZE=2]Pomóżcie jej dalej żyć! Owczarek Tosca. [SIZE=2]Historia Tosci nie epatuje popartym dowodami okrucieństwem czy bezgraniczną ludzką bezmyślnością. A jednak jest tragiczna. Stan, w jakim sunia trafiła do schroniska po interwencji krakowskiego TOZ-u sprawił, że nawet ci, którzy na co dzień spotykają się z psią krzywdą, zaniemówili z przerażenia. [SIZE=2]Wycieńczona sunia–szkielet, sunia–cień dawnej świetności, przyodziana w resztki sierści, „ozdobiona” rozlicznymi ranami. Taka ukazała się ludziom wielkiego serca, którzy postanowili zawalczyć o jej życie. [SIZE=2]Sceptycy, trzeźwo patrzący na ten strzęp zwierzęcia, nie dawali jej szans nawet na życie, a co dopiero na dom. [SIZE=2]Uważali, że się podda, że nie wykrzesze z siebie nic ponad potulne dotrwanie do ostatniego wybicia serca. Stało się jednak inaczej. [SIZE=2]Wolę życia tchnął w Toscę człowiek, uskrzydlony empatią niepoprawny optymista, pragnący dać jej szansę na tzw. „godny koniec”. Dając jej tymczasowe schronienie miał w głębi duszy nadzieję, że może jednak razem zawalczą o coś więcej niż ów „godny koniec” – o życie – szczęśliwe psie życie bez głodu, bólu i strachu – ile nie miałoby ono jeszcze trwać. Człowiek i pies zawarli swoistą umowę: pies będzie walczył i cierpliwie znosił wszelkie zabiegi, a człowiek go nie opuści, będzie się nim opiekował i kochał go tak, jak na to zasługuje każdy pies. Tosca i człowiek wywiązują się pilnie z tej umowy, choć wiąże się to czasami z bólem, niepokojem, nieprzespanymi nocami, łzami... Tosca musiała w tak krótkim czasie zmierzyć się z zanikiem mięśni i zapaleniem kości. Musiała pokonać potężnych przeciwników w postaci nużeńca i gronkowca, [SIZE=2]które spowodowały, że ponownie kompletnie wyłysiała. Prowadzona bezustannie od października ubiegłego roku antybiotykoterapia odcisnęła piętno na wątrobie. Do tego doszła niedoczynność tarczycy, a ropomacicze dokończyło dzieła, nie dając wyniszczonemu organizmowi czasu na solidniejsze wzmocnienie się. Tosinka dzielnie znosiła te wszystkie przeciwności. Jest niezwykle cierpliwa i wyrozumiała. Patrzy na człowieka mówiąc mu oczami: „ufam Ci i tak bardzo Cię kocham, że dla Ciebie zniosę wszystko”. Gdy tylko lepiej się czuje, jest wszędobylska, wszystko ją interesuje, chodzi jak cień za człowiekiem i zawsze znajdzie sposób, żeby podetknąć łepeczek do głaskania. Los każe Tosce płacić bardzo wysoką cenę za darowanie jej życia, a człowiekowi każe wciąż o to życie drżeć, drżeć o to, co przyniesie kolejny dzień. Tak bardzo razem czekali na wiosnę, na ciepłe promienie słońca, a jej pierwszy dzień przyniósł kolejne załamanie, strach, łzy i cierpienie – wysoką gorączkę i rozległe zapalenie płuc. Bez sił, z przekonaniem, że po tej stronie tęczy nic dobrego więcej jej nie spotka, po trzech dobach nierównej walki z chorobą Tosca już miała się poddać, już przestawała walczyć, już nie wzruszały jej łzy człowieka, upór i wiara lekarzy... Leżała sobie Tosca obok człowieka i nic... Człowiek jednak znalazł w sobie resztkę sił i optymizmu i cichutko rozpoczął negocjacje – najpierw z Toscą, potem z losem, w końcu z wiosną... I wtedy stał się CUD! Nastąpił przełom, gorączka spadła, Tosca spojrzała na człowieka bystrzejszymi oczkami, rozejrzała się dookoła i wróciła do świata z bardzo dalekiej podróży... By jednak móc kontynuować podróż po tej stronie tęczy, musimy prosić o pomoc, zarówno dla Tosci, jak i dla jej człowieka!!! Tym z Państwa, którzy wyrażą chęć wspomożenia dalszego leczenia biedactwa, składamy wielkie podziękowania i ogromne wyrazy szacunku. Pozostaje nam - ślepa skądinąd wiara, że nie pozostawicie Tosci i stojącego przy niej murem człowieka samym sobie. Te dwie istoty liczą na Was!
-
[quote name='majqa']Tak, jak poniżej, wygląda mój tekst (jeszcze go skorygowałam po wersji porannej, podesłanej Irence), popełniony na podstawie dostarczonych mi info. Pani Magda również stworzyła swój, znacznie szczegółowszy (kto wie, czy to nie lepiej). Bardzo pięknie dziękujemy za poświęcenie nam czasu i umiejętności :loveu: Przy okazji jeszcze raz - tym razem oficjalnie i przy świadkach - proszę mi tu nie paniować, bo jak już pisałam - na panią trza mieć wygląd i pieniądze, a ja ani jedno ani drugie :evil_lol: Popełniony przeze mnie tekst mogę oczywiście wkleić, ale nie wiem czy to ma sens. Szczegółowszy jest, czemu trudno się dziwić, bo minuta po minucie przeżyłam to, o czym napisałam. Myślę jednak, że nie ma co rozważać, rozstrząsać i porównywać - tekst ma misję do spełnienia i oby się udało! :lol: Pozdrawiam
-
***NEFRONDA - grzywacz czy owczarek - MA DOM!!!!!!!!!!!!!!
Nutusia replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
[quote name='bonsai_88'] A... mam was upomnieć od mojego weta, że wyniki tarczycy często są sfałszowane [tzn. wychodzi, że jest zdrowa, a jest chora] i że warto byłoby się dowiedzieć czy sunia dużo pije :razz:.[/quote] Dokładnie tak było w przypadku naszej łysolki Tośki. Wyniki krwi ok, a "coś" goliło ją bez opamiętania. Ranki -ba, strupy gigany! co prawda, były, ale po antybiotyku ustąpiły. Kolejne badanie krwi wykazało gigantyczny niedobór hormonu tarczycy... -
[quote name='agamika'] ehh, tak bardzo bym chciała, żeby już w końcu to psisko odpoczęło od ciągłego leczenia Nio... żeby chociaż przestała brać antybiotyki... bierze je nieprzerwanie od października!!!!!! Słoń by nie dał rady... koniec juz tego chorowania , w Krakowie wiosna :eviltong: słonce za oknem :multi: , U nas też! Szkoda, że poranki jeszcze takie chłodne, bo mogłaby psinka na dworku więcej bywać... Ale dojdziemy i do tego! Amik odnaleziony - wiec niech mi tu Tośka nastroju nie psuje ;) chorowaniem Cudna wiadomość! Hura! Sam w wielkim mieście, ale "Szukaczki" pewnikiem psim swędem wiedzione - odnalazły zbiega! Gratulacje!:multi: JA bym powiedizała ze akurat ją to nawiedza ciągle jedno szczęscie ;) w postaci opiekunów :loveu: i tych którzy wspomagają paskude jak mogą :loveu: (dziękujęęęę ) I my dziękujemy!!!!! Wygląda na to, że dług spłacimy, a nawet będziemy miały tzw. "żelazną rezerwę" na zaś! :loveu:
-
[quote name='AMIGA']Czy wolno mi się już choć troszeczkę cieszyć? Bo ja cały czas w stresie jestem, bo mi zabroniono się cieszyć :nerwy: No dobra... małą dyspensę Cioci Amidze dajemy :loveu: i informujemy, że w dzisiejszych wyścigach kto pierwszy do Pańcia - wygrała... Toscanka! Nawet kocicę prześcignęła! :multi:
-
***NEFRONDA - grzywacz czy owczarek - MA DOM!!!!!!!!!!!!!!
Nutusia replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
[quote name='florida_blue']Nutusia, oby to była "tylko" tarczyca... BTW Tytan (z mojego podpisu) miał też łuski, strupki z ropą - a była nuzyca...[/quote] Nasza Tośka też nużycę miała, tylko mało tego ścierwa w sumie było i Advocat wystarczył. Natomiast na gronkowca zmutowanego dopiero zadziałał antybiotyk stosowany u ludzi na gruźlicę i trąd (rifampicyna - w aptekach się skrobali w głowy, bo nie wiedzieli co to jest)!!!! Taka trutka, że rozwaliła jej wątrobę, a także po części przyczyniła się do przebytego ostatnio ciężkiego śródmiąższowego zapalenia płuc :placz: Na jedno pomaga, na pięć innych szkodzi... W dodatku trzeba było przerwać leczenie, mimo galopującej poprawy, bo właśnie wątroba nie wytrzymała. Teraz znowu się pojawiły strupki na kręgosłupie - ponownie wzięliśmy wymaz i czekamy na wyniki (bo pierszą próbkę nam zgubili w laboratorium :mad:) -
[quote name='irenaka']Ja sobie skromnie życzę:mad:;), żeby to nie była bitwa ale cała wojna. I tak sobie też marzę, że Tosia i Ty nie będziecie musiały przechodzić już żadnych bitew o życie. Skoro mam tak niewiele marzeń, to mogłoby się choć jedno z nich spełnić:mad: No dobra, może być nawet krucjata! :eviltong: My byśmy Ci obiecały co chcesz, Irenko, nieba byśmy Ci przychyliły, marzenia Twoje wszyściutkie pospełniały, ale co w naszej Artystce jeszcze "drzemie", nie wie nikt... Oby tylko pokłady niespożytej energii, wielkiego apetytu na życie i zdrowia, zdrowia, zdrowia... I tak sobie myślę, że poproszę Państwa o zastanowienie się nad terminem, w którym będziemy mogli wszyscy wspólnie się spotkać w naszym ogródku i zaświętować na całego tę "wygraną". Może wtedy, przy udziale tylu Dobrych Dusz na raz, w jednym miejscu, uda nam się odczarować Toskankę i przerwać pasmo nieszczęść, jakie ją nawiedzają... ZAPRASZAMY DO WPISYWANIA SIĘ NA LISTĘ CHĘTNYCH!
-
[quote name='ewa36']Dziewczyny, przepraszam, ale musze zostać w biurze i nie zdążę dziś do banku do 17.00. Jutro z samego rana zrobię dla Tosci przelew (koło domu pocztowy zł. 100, jak mówiłam- bo wyjeżdzam słozbowo do Świnoujscia z samego rana na cały dzień i znów nie zdążę), a po Świętach znowu coś dorzucę. Magda, Sursum Corda, Najwyższy nie daje zginąć tym, którzy nie dają ginąć Jego stworzeniom. Tosca, walcz piesku. Ewuś, dzięki! Pozdrów od nas morze :loveu: Piękne motto... my nie dajemy zginąć im - one nam - i tak jest sprawiedliwie. Tośka walczy jak prawdziwy rycerz! Najnormalniej w świecie gra na nosie psiej kostusze! :mad:
-
[quote name='agata51']W jakim wieku jest Tosca? Przepraszam, nie mam czasu przeczytać całego wątku. Została oceniona przez naszego Doktora na jakieś 8 lat... (ale w schronie, gdzie przyjechała w tak ciężkim stanie dawali...12) W sumie panna w kwiecie wieku, tylko organizm strasznie sterany i wyniszczony :placz:
-
***NEFRONDA - grzywacz czy owczarek - MA DOM!!!!!!!!!!!!!!
Nutusia replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ewusek']to nie koniecznie musi byc grzyb lub pasozyt... na skorze tej suni nie widzialam na zdjeciach strupow czy łusek, ran... ona jest po prostu łysa i to moze miec problemy hormonalne...[/quote] To jest wielce prawdopodobne! Nasza miała i strupy i łuski i "czyraki", ale to i tak wszystko się wzięło od tarczycy. Miała robione badania poziomu tego hormonu, które wyszły w normie i to początkowo zmyliło lekarza. Potem się okazało, że wachania poziomu hormonu tarczycy mogą być znaczne nawet na przestrzeni kilku dni! Rozpoczęliśmy podawanie hormonu "na wyrost" i to był strzał w dziesiątkę! Tym bardziej, że nadmiar nie zaszkodzi i jeśli organizm ma go za dużo natychmiast wysyła znaki w postaci np. wymiotów, "trzęsawki" czy przyśpieszonego oddechu. Wtedy się hormon natychmiast odstawia, wszystko szybciutko wraca do normy i trzeba szukać innej przyczyny. Niedoczynność tarczycy jest w sumie mało uciążliwa - wystarczy podawanie hormonu (do końca życia) i okresowe badanie jego poziomu we krwi. Biorąc pod uwagę jak długo nasza psinka się męczyła z powodu braku hormonu w ogranizmie i jakie z tego powodu powstały powikłania - u Nefre natychmiast wypróbowałabym czy to tarczyca. -
[quote name='Cantadorra']Faktycznie jak Bidulka. Chlopak da rade. Wierze w to. Tak jest! Ja też wierzę... w cuda! Bo wiara cuda czyni, czego najlepszym dowodem jest kolejne życie podarowane mojej podopiecznej, Tosce. Niestety, groszem wesprzeć nie mogę, bo sama walczę o środki na spłacenie długu w lecznicy, ale i ja i nasz Doktor służymy wszelkimi informacjami na temat trudności w postawieniu diagnozy i losów leczenia naszej łysolki (link do wątku poniżej). http://www.dogomania.pl/forum/f28/tosca-ciezko-chora-suka-owczarka-w-dt-u-nutusi-116269/ Trzeba mu szybciutko znaleźć przynajmniej DT, bo leczenie problemów skórnych w warunkach schroniskowych (z całym szacunkiem) jest niezwykle trudne. Po historii z naszą Toscą wiem, że takiego wycieńczonego głodem i chorobą psa trzeba bardzo pilnie obserwować - gdyby nie nasza "czujność", Tosi by już z nami nie było... Pozdrawiam
-
[quote name='irenaka']Bardzo Ci dziękuję w imieniu Magdy.:multi: Jeżeli pozwolisz, to prześlę nr konta na pw, nie wiem kiedy Madzia pojawi się na wątku. Irenko, Ty nasz Aniele Stróżu - dziękujemy za pełnienie roli naszego Sekretarza! :loveu: Dziękujemy również wszystkim Darczyńcom i nam Życzliwym i od razu się dzielimy dobrymi wiadomościami: wczoraj Pan Doktor sporzał na Tośkę i zapytał wprost: "ile Ty masz żyć, Dziewczyno?!" :lol: Aż się zaczęliśmy zastanawiać czy jej na Miau nie wstawić :evil_lol: Doktor zrobił kontrolne rtg płuc i wreszcie je widać! Już nie ma w środku rozlanego mleka! Rozedma ustąpiła, serce jest widoczne - obraz prawidłowy. Wczoraj wieczorem poszła ostatnia dawka antybiotyku do żyły i wreszcie mogłam wyjąć wenflon. Z wdzięczności nawet dostałam liza! :eviltong: Z gorszych wiadomości: 1. dostaliśmy niestety kolejną baterię leków - utrzymane antybiotyki: Udnidox (dostaliśmy receptę na 3 opakowania) oraz Eurobioflox (Doktor nas zaopatrzył w odpowiednią liczbę tabletek), kontynuujemy też flegaminę, essentiale na wątrobę oraz ascorutical, olej z wiesiołka i witaminy 2. Póki co, panna nam niestaty ani trochę nie przytyła, ale pracujemy nad tym... Wygląda z grubsza na to, że udało nam się wygrać kolejną bitwę :multi:
-
***NEFRONDA - grzywacz czy owczarek - MA DOM!!!!!!!!!!!!!!
Nutusia replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
Witam serdecznie, Od października ubiegłego roku mam pod opieką sunię, która wyglądała jeszcze gorzej niż Nefre... Poniżej wklejam nasz wątek, bo może się okazać pomocny np. w postawieniu diagnozy. Nasz nieoceniony Doktor ładnych kilka tygodni nie mógł dojść o co chodzi z tym łysieniem... w końcu stanęło na maksymalnie zmutowanym gronkowcu jako powikłaniu w niedoczynności tarczycy. Jeśli chodzi o zagłodzenie - z jego skutkami wciąż walczymy. Mocno trzymam kciuki za sunię, oby miała tyle szczęścia co nasza Tosca. Serdecznie pozdrawiam i służę wszelką zdobytą przy naszej Tosi wiedzą. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/tosca-ciezko-chora-suka-owczarka-w-dt-u-nutusi-116269/[/URL] -
[quote name='Ra_dunia']Przeczytałam wątek... Biedna sunia... tyle nieszczęść i ona jedna :shake: Na razie wstawiam banerki - tylko nie wiem do której stronki podlinkować... bo na pierwszej są nieaktualne informacje... :shake: Na razie wstawiłam do strony 34... Bardzo, bardzo dziękujemy! :loveu: Myślę, że strona 34 jest na razie właściwa, bo "od niej" zaczęły się nasze długi... Tosinek jest u nas od października i od początku były problemy zdrowotne (przede wszystkim ze skórą), ale jakoś sobie radziliśmy, wydatki były rozłożone w czasie i udawało się "domknąć budżet". I właśnie "na stronie 34" dopadło ją choróbsko najpierw niezidentyfikowane, które omal nam jej nie odebrało, a przede wszystkim spowodowało dług, z którym nie możemy się uporać oraz lęk o zapewnienie jej dalszego bytu. Świadomość, że nie jestem z tym wszystkim sama, pozwala mi z ogromną nadzieją patrzeć w przyszłość i wierzyć, że ta skrzywdzona istotka dostanie jeszcze szansę na chwilę prawdziwego, szczęsliwego psiego życia bez bólu, zimna i tony leków. Jeszcze raz dziękujemy!
-
[quote name='AMIGA'] Ale my tu nadal trzymamy mocno kciuki za dziewczynkę i za Was :loveu: A Bóg zapłać, Dobra Kobieto, niech Ci Bozia w udanych adopcjach wynagrodzi! :loveu: Ale wystarczy trzymać za Dziewczynkę i za nasze Autko, co by maja doczekało, bo tylko tych dwoje domowników niedomaga - Tośce się płuca zapaliły, a autku kierunkowskazy... zgasly i zdałoby się rękę przez okno wystawiać, zamiarując skręcanie (dobrze, że droga do Doktora prosta) :lol: Reszta zdrowa, chwalić Pana!
-
[quote name='irenaka']Madzia:loveu: Teraz kawa na ławę. Ile jest długu u Pana Doktora.:mad:;) Nie bij!..... :loveu: Zeznam jak na świętej spowiedzi!!!! Na zeszły czwartek, tj. również na dziś - 577 zł. Jutro mamy wizytę kontrolną, która przyniesie - mam nadzieję - same dobre wiadomości - ale może też za sobą pociągnąć koszty kolejnych leków... Rozmawiałam z Agamiką - ma mi podesłać przykładowe ogłoszenie na allegro. Wysmażę ja sama duszoszczipatielnają historię naszej śpiewaczki, co łysa bywa i jakoś może pchniemy ten wózek... ;) Doktor na razie cierpliwość zadeklarował, ale nie chciałabym jej nadużywać :razz:
-
[quote name='irenaka'] Więc spróbuj jak ja mocno wierzyć, że wyjdzie z tego, bo nie jesteś sama. A co ja robię?! Wierzę, wierzę i jeszcze raz wierzę! Już mi się wiara wylewać zaczyna i spływać na Tośkę, która jeszcze sił nie ma, żeby łazić, ale pyskuje na leżąco, że strach! ;) No i wczoraj była uprzejma nogi wymoczyć w naszym oczku wodnym, czym przyprawiła Pana Męża nieomal o zawał serca :mad: (na szczęście wenflon nie ucierpiał). A na stare lata przenoszę się chyba do Ciebie za płot. A zapraszam serdecznie! I wcale nie musisz za płot - młode się wyprowadzi, to 2 pokoje będą wolne stały :loveu: Po czwarte - Ty się pieniążkami nie martw (bo widzę, że się jednak martwisz). Damy radę :smile: Ano się martwię, bo kwota ze wszech miar przerasta moje możliwości :placz: Po piąte - ucałuj nochal. To - zawsze chętnie! Nochal się całować lubi, oj lubi... Chyba, że widzi w ręku strzykawkę - wtedy się chowa... Powtórzę - najważniejsza jest miłość :smile: . Cała reszta to ... pikuś Pikuś, mówicie... Takie wdzięczne imię nosi psiak Pana Doktora :lol: A z tą miłością, to co?... Mam ją Panu Doktorowi wyznać tak otwarcie?... Ech, żeby od tego wyznania rachunek zechciał zmaleć, to bym się nawet Pani Doktorowej nie przelękła! :evil_lol: Bo na Tośkowe wyznanie względem Pana Doktora to raczej nie ma co liczyć - niewdzięcznica jedna!!!!
-
[quote name='bros']dziewczyny kto może zrobić dla Tosi allegro ??????? z cegiełek można pokryć część weta - ja niestety nie potrafię , nie posiadam konta. Ja kompletny debil internetowy jestem :shake: Mogę dostarczyć wszelkie dane, rozliczenie, historię choroby, ale z wyjątkiem wygranej w totka lub napadu na bank, nie mam pomysłu na pozyskanie środków...
-
[quote name='irenaka']A ja jestem niegrzeczną "dziewczynką" i chcę się cieszyć, choć odrobinkę;). Irenka... :mad: w razie draki będzie na Ciebie :diabloti: Wczoraj Pan Doktor dał nam dyspensę i obyło się bez kroplówki. Za to dostałyśmy 10 strzykawek z lekarstwem do wpuszczania w żyłę przez wenflon (dopóki wytrzyma w żyłce jak niteczka), a potem ewentualnie jako zastrzyki pod skórę, do tego torebeczkę antybiotyku w tabletkach, receptę na 2 opakowania kolejnego antybiotyku, polecenie zakupienia flegaminy... ech... Powracamy do Essentiale forte na odbudowę wątroby, ascoruticalu i witamin. Efekt?... Wieczorna dawka to 11 (!!!) pastylek plus wlew do żyły. Rano niewiele mniej... Kolejna wizyta kontrolna we wtorek (pod warunkiem, że nie wystąpią nieoczekiwane atrakcje, np. na skutek "niegrzeczności" Cioci Irenki :evil_lol:) Psinka słabizna jest - wystarczy wyjazd do Doktora albo pełna rudnka wokół domu, a pada jak mucha. Z jedzeniem za to coraz lepiej. Przynajmniej to, bo schudła 4 kg i waży niewiele ponad 27 kg :placz: Teraz już chyba mogę się przyznać: było tak źle, że ja - niepoprawna optymistka - traciłam nadzieję. Już się z Toscą żegnałam, wściekła że akurat teraz, po tylu staraniach, zabiegach, sukcesach osiągniętych małymi kroczkami... teraz, zanim przyszła wiosna... Dlaczego wytrzymała miesiące głodu, schron, a gdy wreszcie jest bezpieczna, śmierć się pojawiła tak blisko, na długość smyczy, na krótki, ciężki psi oddech?... Cały czas miałam w głowie stwierdzenie Agamiki, że ona "widziała co głód może zrobić z psa". Gdy usłyszała, że organizm przestał się bronić, byłam przerażona. Bałam się zadać "to pytanie" Doktorowi, a on także nie mówił wprost. Jeszcze za wcześnie, żeby móc spać spokojnie, ale chęć życia, jaką ta istota ma w sobie jednak przeważyła. I będziemy się cieszyć z każdego kolejnego podarowanego dnia, tygodnia... czasu. Sen z powiek spędza nam także dług, jaki mamy w lecznicy (na dzień wczorajszy 577 zł po wpłacie pieniążków, które do nas dotarły i za które z całych psio-ludzkich serc dziękujemy!) oraz fakt, że będą kolejne koszty jeszcze... A wiosny jak nie było, tak i nie widać... Znowu kości omal nie przebiją skóry i nie ma w co igły wbić, robiąc zastrzyk.