Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Dołączam się do "życzeń" z całego serca, i rozumiem, że temu "komuś" nie wymieniono w schronisku psa na młodszego??!?!?!?!?!?!?!?!?!?
  2. Pomagać warto zawsze - choćby to miała być pomoc tylko dla zaspokojenia własnego egoizmu! ;)
  3. Dziękować, dziękować... A jak już iść na całość, to się jeszcze pochwalę, że Abiturient właśnie otrzymał 18/20 punktów z matury z francuskiego :multi: (z polskiego dostał "zaledwie" 16/20) Ewcia, możemy Cię z Syniem douczać, żebyś miała odmianę w swojej powaznej nauce ;) Majqa, pisanie o Niuni (szczególnie przekazywnie dobrych wieści) stało się moją codziennością, pasją, żeby nie powiedzieć misją :evil_lol: Nie ma za co dziękować - cała przyjemność po mojej stronie!
  4. I tego się trzymaj, Kochana! Ręczę, że dobrze na tym wyjdziesz (że o psach nie wspomnę...) :loveu:
  5. Poczytuję sobie ten wątek dość regularnie, bo mi jakoś Gusieńko w serce zapadłaś - i Twój Vario też. Ale, choć mnie to trochę dziwi, a nawet momentami niepokoi - jakaś inna chyba jestem. Przez moje życie wciąż kroczyły ze mną psy (czasem koty). Każdego kochałam, wydaje mi się prawie tak samo - z wyjątkiem Nutki mojej boksi, która rzeczywiście była wyjątkowa i takiego psa już mieć nie będę - to wiem na pewno. Jej odejście, choć wyrwało mi serce żywcem, nie "zniechęciło" mnie do kolejnych czworonogów. Ani do tych, które były w domu, gdy Niunia odchodziła ani tych następnych... Każdy jest inny (np. taki Lesio - najgłupszy i najbardziej "nie psi" pies, jakiego kiedykolwiek miałam), ale to normalne, wystarczy nie porównywać chyba... Łazi na 4 łapach, mokry nos wtyka wszędzie, te kudłate bardziej śmierdolą niż Niuńka, ale SĄ - któraś Dziewczyna pięknie tu gdzieś napisała: bez psa nie ma stada, a jak ktoś przyzwyczajony do życia w stadzie, długo sam nie wytrzyma... Mam nadzieję, Dziewczyny, że się uporacie z tym, z czym się zmierzacie, że ból minie i pozostaną tylko piękne, jasne wspomnienia, a Wasze wyjątkowe Psy tylko Wam w tym pomogą, czego z całego serca życzę. Magda
  6. O rany! Tak się uczyłaś - robiąc przerwy tylko na trenowanie - że myślałam, że to już! :evil_lol: Ale skoro materiału ogrom, to nie dziwota, że trzeba rozłożyć w czasie. Prawnicy, mówisz... a ja w kancelarii prawnej pracuję :razz: - na szczęście nie w charakterze prawnika :eviltong: [quote=Ra_dunia: cosik tam na bazarro ode mnie poszło ;-) Ciężko przekonać psa, że powinien jeść powoli a nie pożerać jedzonko w błyskawicznym tempie... oj ciężko... Już się tego bazarro nie mogę doczekać - to będzie nasz pierwszy bazarek :lol: Jeśli chodzi o przekonywanie, to naszą Tośkę raczej ciężko do czegokolwiek przekonać, bo ona charakterna kobita jest i lubi postawić na swoim :evil_lol: Wczoraj tak się wywietrzyła i tak jej się to spodobało, że po naszym powrocie drapała drzwi, żeby ją wypuścić! :multi: (fakt, pańcio był na dworze...) Coraz więcej się rusza, jest coraz bardziej aktywna - a to najważniejsze - co tam sukienka - w końcu lato idzie, to może i bikini tylko zostać :eviltong: Miłego dzionka! :loveu:
  7. Na "chrześcijańskość" raczej bym nie liczyła. Gdy mój syn był jeszcze w podstawówce, pewnego dnia wrócił wstrząśnięty i zapłakany do domu, bo siostra na religii powiedziała, że zwierząt nie można kochać - kocha się tylko ludzi oraz że nie wolno mówić, że zwierzę umiera (ona zdycha). I on się, biedny, pogubił, bo naszą Nutusię kochał nad życie - w końcu to ona go wychowała, nie znał życia bez niej, bo najpierw w domu pojawiła się ona, potem on. Po mojej wizycie w szkole i "rozmowie" z siostrą przestał chodzić na religię... Dziś ma 20 lat i wyrósł naprawdę na porządnego, wrażliwego faceta.
  8. No, to się panna dziś wywietrzyła! Rano ani myślała wracać z ogrodu do domku, a że było słoneczko, to i została... Potem nam się Ciocia Ula zajęła nawożeniem róż i dopiero po 14-tej psicę spacyfikowała i do domu zapędziła. I jeszcze zapomniałam napisać, że rozmawiałam z Doktorem na temat jej łapczywego pożerania posiłków. Mówi, że to po części może być związane z lekami, które bierze (szczególnie z Encortonem...). Trzeba bardzo uważać, żeby się żołądek nie skręcił, Boże broń! Zalecił dawać "na raty" albo moczyć suchą karmę w letniej wodzie, żeby potem tak szybko nie pęczniała w żołądku. Pierwsze moczenie przyniosło skutek - była to swoista nowość, więc jadła w miarę powoli. Niestety, dziś już moczenie spowszedniało i znów wciągamy biegusiem. :evil_lol: Wczoraj też wypróbowałam, że Tośka leki połyka bez konieczności ich ukrywania w czymś dobrym (bo właśnie wczoraj dobre się skończyło, a zapomniałam kupić). Wystarczy, że się daną tableteczkę "poperfumuje" np. skórką od golonki i łykamy jak indor! :lol: Normalnie anioł, nie pies do wszelkiego leczenia! Ewcia, bo mi umknęło... zdałaś Ty już ten ważny egzamin, co ma sprawić, że wszystkie psie bidoki w rockefelerów się przemienią?... :razz: Miłego popołudnia Tośkowym Wielbicielom życzymy! :loveu:
  9. [quote name='Dark Lord']Prezentację skończyłam i zainteresowanym mogę wysłać, mailem, może komuś się przyda, oczywiście mogę jeszcze dodać jakieś "przypadki", mogę dorzucić Tytana:cool3:.[/quote] Ja też poproszę o prezentację, jeśli mogę. A naszą łysą śpiewaczkę Tośkę można by zapoznać z Nefrondą - normalnie siostry bliźniaczki :placz: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/tosca-ciezko-chora-prosimy-o-pomoc-116269/[/URL]
  10. [quote name='[B'][SIZE=3][COLOR=#ff0000]Bo mimo tego, że właściciele Atosa mają piękny dom z ogrodem i warunki idealne dla niejednego psiaka ... Atos musi sobie znaleźć nową rodzinę [/COLOR][/SIZE][/B]/quote] Cholera jasna! (przepraszam...) Staram się zazwyczaj panować nad emocjami - szcególnie tymi negatywnymi, ale niech tych właścicieli, wraz z ich domem, ogrodem i idealnymi warunkami... :angryy: W razie czego proszę ten post usunąć, ale nie mogłam się oprzeć :placz:
  11. [quote name='__Lara']Rzeczywiście, teraz musimy trzymać kciuki i za domek i żeby żadne choróbsko się z tych kleszczy nie rozwinęło! iwona213, podarowałaś uni nowe życie :)[/quote] Oj tak, trzymamy z całej siły! Kleszcze wyjątkowo zjadliwe w tym roku :placz: Pociesza mnie tylko fakt, że sunieczka, którą parę lat temu znaleźliśmy w Puszczy Kampinoskiej miała blisko...200 kleszczy (wyciągałyśmy od 8 wieczorem do 3 rano) uszła babeszjozie (wet się za głowę złapał i nie chciał wierzyć), więc może i tej się uda - jeden cud w postaci iwony213 już się zdażył przecież!:loveu:
  12. O Matko! Skoro to tylko rozgrzewka, to nie tylko Bazar Europa wymięka, ale wszystkie bazary świata! Abiturient się francuskiego od dziecka uczy, bo taką potrzebę wyssał z mlekiem matki, można powiedzieć :evil_lol: Za to angielski jest "głupi" i nie ma zmiłuj - żadne argumenty do "dziecka" nie trafiają! :placz: Ewcia, idź dalej, napisy na kremach są okropnie nudne! :lol: Wczoraj byłyśmy u Doktora (nowym autkiem! :multi: - to znaczy starym, ale dla nas nowym :evil_lol:) Tosiek bardzo grzecznie jechał i nawet szyby specjalnie nie opluł! Dostałyśmy już ostatnią receptę na 3 op. Unidoxu (na 10 dni) i na tym zakończymy definitywnie kurację antybiotykową dotyczącą zapalenia płuc. Przedłużamy nadal Enrobioflox. Łysienie bardzo Doktora martwi. Poziom hormonu tarczycy jest ustabilizowany i absolutnie nie jest przyczyną łysienia. Czekamy do wyników wymazu skóry. Jeśli się okaże, że niczego niepokojącego nie wychodowano, w przyszłym tygodniu Doktor pobierze próbkę w kierunku nużycy (mogła się franca uaktywnić w związku z karkołomnym zjazdem odporności z okazji zapalenia płuc). Jeśli i nużeńca nie znajdzie, zdecydujemy się chyba na pobranie wycinka skóry do badania histopatologicznego. Taki histopatolog potnie sobie próbkę na maciupeńkie kawałeczki i milimetr po milimetrze zbada co też powoduje, że nasza śpiewaczka musi być łysa (choć śpiewała też jak już porosła!!!). Bo może się np. okazać, że jakaś ścierwo siedzi na tyle głęboko, że zwykły wymaz czy zeskrobina drania nie namacają... Tak więc jako taki gry plan mamy i poddawać się nie zamierzamy! :mad: Buziaki przesyłamy :loveu:
  13. Aaaaaa... i zapomniałam dodać, że się tak rozpędzacie, Kochane Nasze, z tymi bazarro, że nie dziwota, iż nam Bazar Europa zlikwidowało - przy Was i tak nie miałby szans! :loveu:
  14. Może kiedyś się uda... ;) Na razie dziś jedziemy na występy gościnne do Doktora, bo nam się jeden antybiotyk skończył (takieśmy z Doktorem matematyki od siedmiu boleści...:shake:) Wyników wymazu ze skóry jeszcze nie ma, za to tarczyca wypoziomowana jak dobra posadzka, zdaje się (jeśli dobrze zrozumiałam przez telefon - jeszcze się upewnię, zanim zaczniemy się weselić). W sobotę byłam nieoczekiwanie z wizytą u Smoka Wawelskiego! A Tośka z Pańciem została na włościach i okrutnie się, bidula, nałaziła :evil_lol: Gdy wróciłam o północy, z łaski wstała, żeby sprawdzić czy to na pewno ja i padła jak betka... Wczoraj pilnowała beczki z wędzeniem, więc polegiwała w cieniu a to choinki, a to modrzewia... Abiturientowi został już ino język - dla niektórych obcy - znaczy się francuski, co to pasję do niego po rodzicielce odziedziczył, więc nie powinno być tak źle... :razz:, chociaż kciuki z pewnością nie zaszkodzą! Buziaki i miłego popołudnia życzymy :loveu:
  15. A czy ja dyskutuję?... W dodatku z mądrzejszym ode mnie?... :loveu: Małżonkowi kazałam zakupić te drożdże piwne - mam nadzieję, że Tośka nam w nałóg nie wpadnie i nie zacznie wyśpiewywać zamiast modulowanych arii operowych np. "góralu czy ci nie żal" :lol:
  16. [quote name='ewa36']Jasny gwint więcej nie będę mędrolować bo fakt faktem to co dotknęło tą psine to bez antybiotyku ani rusz ......:crazyeye: No, niestety... obdzieliłaby tym nieszczęściem niejednego psa, ale może i lepiej, że tego nie zrobiła, bo gdyby ci inni nie mieliby możliwości trafić na takich ludzi jak Wy i nasz Doktor, to strach się bać... No ale moze za niedługo uda się tylko miejscowo skórkę smarować antybiotykiem :shake: Oby! Tak z grubsza co najmniej od listopada nie marzę o niczym innym! :lol: Tosia dziewczynko co ty wyrabiasz psinko :cool1: Rozrabia i śpiewa na całego! Normalnie szkoda, że już Idola w TV nie dają, bo bym ją do castingu zgłosiła w sekcji "upierdliwy śpiew operowy" :evil_lol: Probacti Wam koniecznie zorganizuję bo to bardzo wskazane po antybiotykach 80% odporności pochodzi właśnie z jelit zatem trzeba je po trzebieniu farmakologicznym zasiedlić odpowiednio :cool3: Bardzo z góry dziękujemy! Oczywiście wspomagamy się kefirem, jogurtem naturalnym, Laccidem i Lacidofilem, ale... od przybytku głowa nie boli :razz:
  17. [quote name='Neigh']Pada cena 30 zł. Bez żadnych targów, marząc by oddalić sie z tego miejsca jak najszybciej Ewa płaci. I tak kupujemy sobie psa. [/quote] Dziewczyny, piękną psinę za... psie (za przeproszeniem) pieniądze kupiłyście. Teraz tylko ręce do Najwyższego składać, żeby za te trzy dychy "właścicel" nabył drobą kupna... 10 mamrotów, a nie kolejnego psa...
  18. I ja Wam tego życzę, z całego serca.
  19. [quote name='ewa36']Ciocia Nutusia, skoro mała bierze aż dwa antybiotyki i to od dłuższego czasu, to nie dziwota, że ma 0 odporności. Długodystansowy antybiotyk jest gorszy niż 5-dniowy steryd :shake: Bez antybiotyków już dawno by Tośki nie było. Jest u mnie od października i od wtedy bierze antybiotyki non-stop. Niektóre łagodne (jak Keflex), ale zdażyła się też Rifampicyna na tego chama gronkowca... W tym układzie środki podnoszące odporność - dopóki nie zakończone zostanie podawanie antybiotyku - jest tylko zbędnym i niecelowym wydatkiem :shake: Dostaje też lek osłonowy na wątrobę, która właśnie po rifampicynie ucierpiała najbardziej. No i karmę ma ze specjalnym składem dla "wątrobowców". Ja bym się wstrzymała z dodatkowymi rzeczami na odporność do zakończenia antybiotyku, a w tym czasie tylko Probacti bym małej podawała. Jutro kupię większą ilość i wyślę do Was :loveu: :loveu: Pogadaj z Dr, czy by nie dało się resign z antybiotyku :cool3: lum bodaj miejscowo (do smarowania) jedynie, jeśli boi się zakażenia tych ran. Bo zaniedługo to i antybiotyk nie pomoże :shake: Doktor już się tyle razy przymierzał, żeby rezygnować, że szkoda gadać. Już, już mieliśmy zrezygnować to się... z ropomaciczem rozprawialiśmy. Ledwie skończyliśmy, gronkowiec zmutował, potem...zapalenie kości przyplątało. Kończyliśmy leczenie tego zapalenia to się... zapalenie płuc pojawiło... Już tu gdzieś nawet pisałam, że Doktora zdaniem może się zdarzyć i tak, że ona jakiś łagodny paraantybiotyk będzie brała ze 2 x w tygodniu przez baaaaaaaaardzo długi czas, bo sam sobie organizm nie poradzi po takich spustoszeniach, jakie się stały jej udziałem... Jajka, mięcho parzone i olej naturalnie warto dawać wręcz należy, bo w tłuszzcach rozpuszzca się większość witanim :loveu: Olej to ona dostaje do każdego karmienia po łyżce (mieszankę słonecznikowego z lnianym) - od początku.
  20. Witamy i dziękujemy za tyle cennych rad! :loveu: Będziemy wprowadzać w życie w miarę możliwości ;) W końcu wczoraj pojechaliśmy do Doktora, bo się pożyczone autko trafiło, a nasze własne może się objawić dopiero w piątek (oby!!!!!). Doktor przeszczęśliwy nie jest, bo psica łysieje i nie wiadomo, jak to się Doktor wyraził "co jest grane". Chcąc nie chcąc pobraliśmy kolejny wymaz ze skóry w miejscu, gdzie jest zaatakowana łysieniem oraz wysięk spod skóry. Zobaczymy co się tam wykluje pod mikroskopem :roll: Do tego pobraliśmy krew do oznaczenia poziomu hormonu tarczycy i przy okazji cholesterolu. Może trzeba będzie dawkę euthyroxu zmodyfikować... Nadal dwa antybiotyki utrzymane. Odnoszę wrażenie, że po weekendowym plażowaniu, skóra na wyłysiałym zadku jest suchsza, większość strupków poodpadała... nadal jednak śmierdzi i sierść się "wyjmuje". Trzeba też uważać ze słońcem, żeby jej nie poparzyć. Ech, ta nasza Tośka - jak nie urok, to przemarsz wojska...:mad: Pocieszający jest natomiast fakt, że ona bardzo dobrze się czuje. Wczoraj taką gonitwę wokół samochodu zrobiła, bo nie wiedziała którędy będzie wsiadać :evil_lol: Szkoda, że się pogoda zepsuła i nie może na dworze zostawać na cały dzień. Ale dziś abiturient się wykaże wiedzą z WOS-u i przed 17-tą będzie w domku, to psa wywietrzy. Doktor ma dzwonić jak otrzyma wyniki, więc nie pozostaje nam nic innego, jak... czekać. Miłego dzionka życzymy!
  21. [quote name='ewa36']Nutusiu, jeżeli ona tak łapczywie je to znak, że niestety jej organizm jest wyjałowiony z witqmin i minerałow :shake: Zwierzę zachowuje się zgodnie ze swoim instynktem a przecież głodna od dłuuuugiego już czasu nie chodzi :loveu: Ja bym to tak zostawiła niech się nałyka to przestanie sama a psi przewód pokarmowy naprawdę sobie z tym poradzi toż to wilczyca jest :p No wiem, że wilczyca, choć z wyglądu to na razie tylko łeb o tym świadczy...:roll: Witaminy i minerały też łykamy (równie łapczywie), bo kończymy kolejne już opakowanie wita-vetu (tym razem specjalny skład na skórę i sierść) - po 3 tabletki dziennie. Wiem, że dostawała je już w schronisku i cały czas u mnie. Do tego dochodzi wit. B complex, wiesiołek i ascorutical... Niby głodna nie chodzi, a konia z kopytami też by w mig wciągnęła! Nie zna umiaru... Początkowo jadła bardzo delikatnie - aż się Doktor dziwił, że taka z niej dama mimo tego, co przeszła. Pierwszy atak łapczywośic miała po sterylce (ale to normalne). Potem było zapalenie płuc, kiedy żyła tylko dzięki kroplówkom i teraz łapczywość znowu powróciła. Wydzielanie z ręki też niestety nie powoduje, że gryzie karmę - łyka jeszcze szybciej...
  22. Nutusia

    Metamorfozy

    [quote name='bonsai_88'][B]Asior[/B] znam ten ból - moje Smoczysko też od urodzenia do zwierzaków przyzwyczajone i potrafi lecieć do obcych psów. Dobrze, że moje domowe paskudy humorzaste i go nauczyły, że zwierzątko nie zawsze chce się tulić :diabloti:...[/quote] No widzisz, a moja Nutusia (boksia) była tak cierpliwa, że gdy Młode się nauczyło mówić "oko" - pokazywanie trenowało właśnie na niej. A ona tylko delikatnie makówkę przekręcała, żeby nie trafił :evil_lol: Uczyłam natomiast, żeby przy obcych psach najpierw pytał, czy może pogłaskać, bo nie ma nic gorszego niż tzw. "uraz z dzieciństwa". No i oczywiście mamusie drące się z daleka: "nie rusz pieska, bo cię ugryzie" :mad: Dziś młode właśnie przystępuje do matury, fisia psiego po matce do końca nie odziedziczył, ale wobec krzywdy zwierzęcej nie przejdzie obojętnie - o to mogę być spokojna i uważam to za swój wielki, osobisty sukces wychowawczy :razz:
  23. [quote name='ewa36']Tośka kurczę no co za strupki łysawki zahodowałaś :mad: Nie dal się kundel zagadać :diabloti: i robi swoje. Ale to minie, Tośka musi odbudować odporność i równowagę wewnętrzną a to wymaga czasu :shake: Oj trudno kundla zagadać, trudno. Uparte toto jak nie wim co! :mad: A z tą odpornością, to masz rację, Ewcia - od stanu minusowego trzeba ją odbudowywać - tym więcej czasu to wymaga... Obecnie bierzemy po 2 kapsułki Scanemune na tę odporność i... czekamy... Pogoda się skiepściła, więc panna w chałupce zostaje, bo strach, że zmarznie. Na szczęście abiturient w domu częściej i wcześniej teraz bywa, to i psa uwalnia z aresztu. Losy autka nadal się ważą - może jutro się uda, bo czwartek coraz bliżej :cool3: Znacie może sposób, żeby pies mniej łapczywie jadł?... Tośka wciąga tak, że nawet do miski nasypać nie można. Kiedyś pomagało stawianie miski na stołeczku - teraz i to zawodzi. Obawiam się, że nie jest dobre dla jej przewodu pokarmowego i żołądka, że łyka żarełko jak indor - bez gryzienia - dosłownie w oka mgnieniu. A następnie ustawia się w pozycji wyczekującej do misek Lesia i Oskara (kocimi też nie pogardzi)!:diabloti: Myślałam może, żeby z ręki dawać, ale piszę dziesięcioma palcami jako dyplomowana maszyniska i trochę mi żal to stracić. Wytarczy, że jej ulubione witaminki z ręki podaję, co dzień w dzień grozi co najmniej kalectwem! :evil_lol: Zresztą ich też nie gryzie! Nigdy nie miałam psa, który by się tak łapczywie rzucał na jedzenie - raczej trzeba było arystokratów namawiać... Buziaki M.
  24. Nutusia

    Metamorfozy

    [quote name='fioneczka'][IMG]http://i304.photobucket.com/albums/nn181/asior13/piesy/DSC07009.jpg[/IMG] niczym nie przypomina tamtego psiaka ... nawet wyglądem a widok słodszy od czekolady :loveu:[/quote] BRAWO! PRZY TAKIM PODEJŚCIU RODZICÓW, Z KACPERKA WYROŚNIE DZIELNY, WRAŻLIWY, KOCHAJĄCY WSZYSTKIE ZWIERKI PRAWDZIWY... [B]CZŁOWIEK[/B]!:loveu:
  25. [quote name='Ra_dunia'] Jak minął Tosce majowy weekendzik? A dziękujemy, dziękujemy... Pogda nam wyjątkowo dopisała, to i panna humorek miała. Plażowała nam się na maksa, wystawiając coraz bardziej łysy zadek do słoneczka... Mięśnie łapinek trenowała drepcząc za Pańciem bez wytchnienia. Na pola nie poszliśmy w obawie przed kleszczami jednak... Lepiej dmuchać na zimne. Jutro się będą ważyły losy zakupu nowego starego autka do wożenia księżniczki do Doktora - kciukasy trzymać, bo w czwartek jesteśmy umówieni na wizytę. I wolałabym jej nie przekładać, bo znowu coś nam sukę goli :placz: Tam, gdzie są strupki - sierść się po prostu "wyjmuje". Tam, gdzie strupków nie ma - trzyma się tak, jak powinna... Myślę, że trzeba będzie jeszcze raz wymaz wziąć, ale właśnie z tej zaatakowanej, łysiejącej części. Poza tym kąpiemy, faszerujemy tabletkami, dozujemy żarełko, bo bez dozowania wciągamy do rozpuku (usiłowaliśmy zrobić doświadczenie - przerwaliśmy z obawy o pęknięcie psa :evil_lol:). Humorek dopisuje, ruchliwość w normie, całuśność ponad przeciętną! :evil_lol: Miłego popołudnia!
×
×
  • Create New...