-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Everything posted by Nutusia
-
Oj, chętnie bym skorzystała z usług Dianusi! :diabloti: Miałaby dziewuszka używanie, bo u mnie takich do obgryzienia kilku jest! Takich, co to zapomnieli, że pracownik to też człowiek, a nie tylko numer identyfikacyjny na karcie wstępu :shake: Cieszę się, że Dianka miewa się dobrze. Nasz Dzionek też sobie nic nie robi z toczącego szczękę raczyska i dziarsko pomyka połyskując wygolonym zadkiem :evil_lol: Jeśli chodzi o finanse, to wcale nie jesteśmy pod kreską, bo my bardzo oszczędnie ostatnio żyjemy! :multi:Gusia przysłała nam 130 zł z bazarku książkowego, jeszcze mamy dostać wpłatę od Ewci za zakupione przez nią książki, więc nie jest źle. Poza tym mamy różności na kolejne bazarki - część już przekazałam Gusi i jeszcze mam! Wyprzedajemy się, ale cel jest szczytny i w szafkach więcej miejsca! ;) Buziaki przesyłamy słoneczne :loveu:
-
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Nutusia replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
No żesz jasny gwint! To ja goopia baba siedzę i ryczę nad własnym losem wylanej z roboty, a tu takie wieści, że klękajcie narody! Najbardziej żauję, że o niczym nie wiedziałam, bo w sobotę... byłam w Łodzi :placz: i transport mógł nic nie kosztować, a kaska zasilić konto innej biedki.... No cóż - tak to jest jak człek niedoczyta :shake: A poza tym ogromne gratulacje dla Gusi za przystosowanie Aresa do życia w rodzinie! :multi: p.s. Z racji studiów mojej latorośli, dość często będziemy pokonywać trasę do Łodzi i z powrotem, więc gdyby się napatoczył kolejny transport, a ja bym przegapiła, proszę o telefon! ;) Aha, w tę sobotę np. jadę do... Żyrardowa! :evil_lol: Buziaki dla wszystkich fanów Gusi i Areska:loveu: -
[quote name='gusia0106']Damy radę Magduś, nie martw się :loveu: Dziękuję, Gusiu, staram się, choć na razie marnie mi to wychodzi. Wczoraj nasz "wesoły autobus" pojechał do Doktora, zabierając Tośkę, Oskara i kota Dzionka, który całą drogę płakał "ojej" (muszę to kiedyś nagrać!) Kot otrzymał w pakiecie designerkie strzyżenie sfilcowanego zadka i wygląda teraz jak skrzyżowanie pawiana z najrasowszym pudlem strzyżonym "po francusku" :evil_lol: Niestety, raczystko umiejscowione w szczęce nie daje za wygraną, powiększa się, wypycha kolejne zęby, ale nasz dzielny chłopak się nie poddaje i zdaje sobiem póki com nic nie robić z "wyroku". Oskar z kolei ma takie dziwne "zarudzenie" sierści na boku i padł na nas blady strach czy to nie jest aby... grzyb!!!!! Pobrano kudełki do badania i teraz prosimy o trzymacie mocno kciuków, żebyśmy za chwilę nie musieli odgrzybiać całego naszego 5-cio stworkowego towarzystwa:-( Na koniec Tośka została postawiona na "stole wystawowym". Wysięk z dróg rodnych prawie ustąpił, nie wiadomo co to właściwie było. Wygląda na leciutki stan zapalny. Mamy obserwować i tyle. Bardzo grzeczna była panienka, choć nos jej uciekał do kocich maluszków, które ją najwyraźniej zaczepiały do zabawy (siedzi taka gromada u Doktora i domków szuka...). O, i tak to wczoraj fajnie było. Doktor wziął w hurcie, więc wyszło po dwie dychy na łba i gra gitara! Pozdrawiamy słonecznie! :loveu:
-
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Nutusia replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
[quote name='mysza 1']W Chorzowie- nie mam pojęcia. A ja właśnie weszłam na dogo z zamiarem zrobienia ogłoszeń Aresiątku. Nie wiem co teraz robić, nie robić?[/quote] Myszka, przepraszam za "zboczenie" z tematu, ale chciałam dopytać czy przyjeżdżasz na zjazd i zaszczycisz naszą wiochę swoją osobą? ;) Bo wiesz... trawę by trza na zielono pomalować! :evil_lol: -
[quote name='gusia0106']Wysłałam 130 zł z bazarku ;) Czekam jeszcze na dwie wpłaty i dosyłam resztę. Bardzo dziękuję. Siedziałam sobie trochę cichutko, bo dostałam wymówienie z pracy. Jak mnie przyjmowali 3 lata temu, to była wielka, międzynarodowa korporacja, szastająca pieniędzmi i zapewniająca świetlaną przyszłość do emerytury. Wczoraj się okazało, że wizja pękła jak bańka mydlana, a do emerytury zostało 14 lat... I nawet "brak zastrzeżeń merytorycznych" nie pociesza jakoś... W domu za to Tośka taką mi arię odśpiewała, że klękajcie narody! Warto było sobie poryczeć... Dziś jedziemy do Doktora sprawdzić co tam widać i słychać pod ogonem ;)
-
[quote name='asiaf1']CZy to lecznica Państwa Traczyków?[/quote] Tak jest. Wielu w życiu "przerobiłam" weterynarzy, ale na tak "ludzkich" (w najlepszym, dogomaniackim znaczeniu - żeby nie było wątpliwości :eviltong:) trafiłam po raz pierwszy. Wczoraj u nich byłam i podziwiałam kolejną gromadę kociaków szukających domków :lol:
-
[quote name='Ra_dunia']Ach, och, jakie cudne wieści :) Mam nadzieję, że pan doktor ponownie padnie a wrażenia i nie pozna Tosiencji ;) Doktor tak łatwo nie pada, choć kiwa głową - nie powiem ;) Tosina osiągnęła wierzchołki formy skórnej i chyba na razie nie można liczyć na więcej. :shake: Bardzo trzeba pilnować, bo pojawiają się strupki jednak i jak tylko przechodzimy na Encorton co drugi dzień - drapanko powraca. Wszystkie leki i "wspomagacze" podtrzymane. Kąpiele też, niestety, bo panna coraz mniej ma do nich cierpliwości. :cool3: Poza tym zaniepokoił nas lekki wysięk z dróg rodnych (ropny). Wygląda na jakieś powierzchowne uszkodzenie lejka po macicy (czy coś w tym guście) , bo "dalej czysto i sucho" jak stwierdził Doktor. Mamy obserwować i pokazać się za tydzień. Poza tym ok - pogwarzyłyśmy sobie z Doktorem, dostałyśmy recepty na hormon, a w pakiecie Tośka dostała manicure gratis ;) Nie zapłaciłyśmy ani grosika, więc w euforii nabyłyśmy smaczki - bez wyrzutów sumienia, że nam się posag skurczy :evil_lol:
-
[quote name='AMIGA'] Życzę dziweczynom i chłopakom wspaniałego wypoczynku na tych boczkach :p Ech, fajnie było, aż nam się boczki od tego wypoczywania zaokrągliły! :evil_lol: Ale co dobre, szybko się kończy. Ja od wczoraj w miejskim kieracie, ale przynajmniej sierściaki mogą się nadal cieszyć słonkiem i ciepełkiem - tyle, że bez ludzkiego towarzystwa. Tośka zyskała nowy przydomek "śledcza". Żeby nie wiem jak cichutko mój Pan Mąż chciał wyjść z domu niepostrzeżenie - zero szans! Śledcza natychmiast rusza jego tropem! :evil_lol: Jedyne, co jest w stanie ją powtrzymać, to smaczek w mojej dłoni. Tyle, że takie praktyki to dla niej prawdziwa tortura, bo tu jęzor ucieka, a tam... Pańcio!:razz: Parę razy go zeźliła, więc jej tłumaczył: "przestań za mną łazić!". Wyraz pyska po takim dictum natychmiast kazał mu tych niecnych słów pożałować!:lol: Dziś wieczorkiem jedziemy do Doktora na rutynową wizytę powakacyjną. Niepokoją nas dwie rzeczy: zainteresowanie Oskara i Lesia jak suką przed rują i strupki na koniuszkach uszu (chyba od ukąszeń komarów...). Zbadamy i damy znać co za francowatość znowu... Póki co całujemy Wielbicielki i Wielbicieli MY
-
Dla mnie znak, że po tamtej stronie tęczy Vario pęka z dumy jaką ma wspaniałą Pańcię, która po tej stronie tęczy serce ściśnięte bólem i tęskontą za nim potrafiła tak pięknie i hojnie otworzyć przed innymi psidełkami...
-
[quote name='asiaf1']Moja koleżanka zaczęła dokarmiać psiak, których właścielami są lokalni menele mieszkający w Nowym Dworze Maz. Pieski 3 suczki i piesek sa notorycznie bite, ciągle chodzą głodne no i oczywiście za kazdym razem kiedy mają cieczkę zachodzą w ciążę:shake: Niestety nie ma ich gdzie zabrać. strasznie martwi sie co z nimi będzie. [/quote] Asia, proponuję się zwrócić do lecznicy Mastif w Nowym Dworze przy ul. Paderewskiego. Oni nigdy nie odmawiają pomocy, przechowują zgarnięte z ulicy psy, a nawet szukają im domków! Z tego, co wiem, najczęściej nie biorą pieniędzy za takie "usługi"... przynajmniej na razie nie znają pojęcia "doba hotelowa w lecznicy". Jeśli trafiłyby do nich szczeniaki, powinny szybciutko znaleźć domki. Gorzej z dorosłymi :placz: W razie czego możesz do mnie zadzwonić (608338672), to podam Ci więcej informacji, jeśli będziesz chciała. Pozdrawiam
-
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Nutusia replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
[quote name='Neigh']Czekaj, czekaj.........a suńka Nutusi to nie jest trzustkowa???? Gusia Ty sie bardziej orientujesz.......[/quote] [COLOR=black]No nie... trzustkę mamy w porządku - nam tarczyca niedomaga - i wystarczy! :mad: Chociaz jak znam tego łakomczucha, byłaby skłonna się i na trzustkę rozchorować, byle w misce pełno było![/COLOR][COLOR=purple] [/COLOR]:evil_lol: -
[quote name='Kisiaraf'] Pokłony dla wszystkich osób pomagających Tośce przejść tak wielką metamorfoze!!!!!! I ja bardzo dziękuję w imieniu własnym i tośkowym. Bezmiar pozytywnego człowieczeństwa, wrażliwości i bezinteresownej miłości nas spotkał i w największej mierze to on właśnie się przyczynił do dzisiejszego obrazu naszej pannicy. Ciotuchny Kochane, za dwie godziny udaję się na urlop! Będziemy sobie z Tośką i chłopakami siedzieć na naszej trawie, smażyć konfitury i przekładać się z boku na bok. Kto chciałby do nas dołączyć - SERDECZNIE ZAPRASZAMY! Ponieważ nadal jesteśmy w domu odcięci od świata, będziemy tu zaglądać rzadziej niż zazwyczaj. Buziaki przesyłamy Magda i Tośka
-
[quote name='ewa36']Nie wiem czy już to mówiłam :diabloti: dlatego to powiem : Tośka po poprawie bardzo przypomina moją Lećkę i z relacji Cioci Nutusi wynika, że podobieństwo idzie znacznie dalej bo oba kundle to niezłe wyjce są :loveu: z tym, że Tośka z zacięciem artystyczno-wokalnym a Lećka jak popadnie :p Tośka różne zacięcia ma - zależy w jakiej sprawie śpiewa :evil_lol: A tak na marginesie, wczoraj przystąpiła do bójki między tymi dwoma cymbałami i na poważnie dała im wycisk! Najbardziej się oberwało Oskarowi, bo Lesio i tak leżał pod oskarowym brzuchem, dobywając warkot z trzewi... - to jest jednak schizol pierwszej wody. Tak durnowatego psa, jak żyję nie miałam :mad: A propos a proposów szanownego Narzeczonego, na jednej z ostatnich kartek mojego kalendarza było napisane "nie rób uwag na temat wagi, chyba że ten ktoś sobie tego wyraźnie życzy" - szkoda, że spaliłam, bo byś miała "czarno na białym" :eviltong: Jako zasilająca szeregi "puszystych", protestuję przeciwko takim "propozycjom" z całą stanowczością! :evil_lol:
-
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Nutusia replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
[quote name='gusia0106']Ares to mądrala. Już odkrył, że na łóżeczku jest zdecydowanie wygodniej niż na podłodze :mad:[/quote] Arystokrata, kurna go raz! Pomarańczowy dywan niech docenia, bo się na nim prezentuje nie gorzej niż Radarosław...:evil_lol: -
[quote name='Ewa Marta']Zdjęcia to jedno, ale żebyście widziały jaka to kochana i grzeczna sunia:lol: Kochana to ona jest - a grzeczność jest "eksportowa" :evil_lol: Wstydu nie chciała sobie przed Ciotkami robić... bo w domu to i na kosz na śmieci napadamy i Dzionkowi z miski wyżeramy, ze stołu czasem coś zwędzimy... no! :mad: Ze stoickim spokojem znosiła dotykanie, głaskanie i przytulanie kilku wariatek naraz. Nie ruszał jej wrzask wszystkich naraz, bo każda próbowala coś naraz powedzieć:lol: Ona cierpliwie czekala, aż kolejna podrzuci jej pod stołem jakies ciasteczko. Mam nadzieję Nutusiu, że nie pochorowała się od tego wszystkiego, co jej przemyciłyśmy pod stołem;) Nie pochorowała się - wróciła wielce dumna z wycieczki do stolicy :loveu: Nawet smrodek przeszedł :smile: Super! Nutusiu - należy Ci się normalnie jakiś order za przemianę Tosinki :loveu: Nio... najlepiej z kartofla! :eviltong:
-
[quote name='Izabela124.']Super tekst, tylko dopisz coś o pomocy finansowej, wtedy wykorzystam tekst do allegro cegiełkowego A i chyba tu:[FONT=Times New Roman][SIZE=3]ROZDZIAŁ II – PIEC SZCZĘŚCIARZ powinno być: Pies a nie Piec[/SIZE][/FONT][/quote] To już Asia musi dopisać, bo nie wiem jakiej pomocyfinansowej oczekują i ew. na jakie konto. A w tytule oczywiście powinien być pies, a nie piec - co ślepemu po oczach?...:evil_lol:
-
[quote name='Ra_dunia']Podarte rajstopy - piękna metafora :evil_lol: Nio... "uwielbiam" podarte rajstopy - szczególnie gdy się nowe rwą przy zakładaniu :diabloti: A tak na marginasie, uprzejmie donoszę, że w dniu wczorajszym nasz Doktor (ciągnący ostatkiem sił przed urlopem...)... no... nie miał się do czego przyczepić! :evil_lol: Nawet machał dłonią nad Toskanką, co by poczuć smrodek zjełczały i... NIC!:multi: I tak, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, udaje się Doktor na dwutygodniowy urlop z czystym sumieniem :lol: A żeby nasza wczorajsza wycieczka nie poszła na marne :razz:, Oskar zaliczył zastrzyk z okazji kulawizny dysplastycznej i od dziś rozpocznie kurację movalisem. A w odwiedziny do Doktora, na negocjacje z ustawieniem puszki na datki oraz na wywiad dogomaniacki wybierzemy się po 15 sierpnia.
-
[quote name='asiaf1']Magdo dziękuję za pomoc :-) tak jak napisałam w pierwszym poście Astor został skazany przez lokalnego weta na śmierć gdyż według niego stan w jakim znajdowały się jego uszy był beznadziejny. Ciekła z nich krew i ropa-kanały był tak zwężone, że nie można było wsadzić nawet wacika.Groziło to zakażeniem mózgu. Postanowiłyśmy skonsultować się z dr Biesennikiem, który podjął się operacji. Na szczęście nie trzeba było robić drugiej operacji po pierwszej stan jego uszu poprawił się na tyle, że teraz Astor wymaga codziennego czyszczenia uszu i wkraplania jakiegoś lekarstwa. Astor ma 2 lata jest wykastrowany będzie zaszczepiony jest bardzo przyjazny do ludzi w tym do małych dzieci jest bardzo cierpliwy i łagodny przy zabiegach choć bardzo go to bolało nie przejawiał cienia agresji Na spacerach nie rzuca się do innych psów-przynajmniej ja nie zauważyłam tego jest bardzo towarzyski, lubi się bawić. Astor całe swoje życie spędził w budzie na łańcuchu. nie wiem jeszcze co mogę napisać -w razie czego pytaj[/quote] Asiu, na prędce skleciłam, więc nie jest to arcydzieło. Ale pewnikiem Dziewczyny pomogą, coś poprawią, coś dopiszą i... wyślemy Astora do DOMU! [B][SIZE=3][FONT=Times New Roman]Astor – historia pewnego Psa...[/FONT][/SIZE][/B] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]ROZDZIAŁ I – PIES PECHOWIEC[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Astor, choć z pewnością był przeuroczym, słodkim szczeniaczkiem, miał pecha - trafił na łańcuch. Przykuty do budy, zaniedbany, niejednokrotnie głodny, pełnił psią wartę dzień i noc. Był psem, który miał jedynie obowiązki i żadnego, nawet najmniejszego przywileju. Kogo obchodzi pies łańcuchowy? Kto mu się przygląda? Kto zauważy, że mu coś dolega? Że coraz częściej trzepie uszami, przekrzywia łeb, że ma spuchnięte uszy?...Z dnia na dzień cierpiał coraz bardziej. Zrezygnowany, nie spodziewał się chyba od człowieka już niczego... [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Gdy w końcu zdarzył się cud w astorowym życiu i litościwa Dusza zaprowadziła go do weterynarza – ten tak bardzo przeraził się stanem zainfekowanych uszu psa, że cud mniemany miał się przerodzić w koniec męczarni. Zapadł wyrok, gdyż ociekające krwią i ropą uszy, z kanałami zwężonymi do tego stopnia, że nie można było w nie wetknąć nawet wacika, groziły zakażeniem mózgu... Astor pewnie by się poddał wyrokowi człowieka, gdyż nigdy mu się dotąd nie sprzeciwił, ale...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]ROZDZIAŁ II – PIEC SZCZĘŚCIARZ[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Owa Dobra Dusza, która zaprowadziła psa do weterynarza, śmiała się sprzeciwić „medycznej wiedzy” oraz „niepomyślnym rokowaniom” i poszukać pomocy gdzie indziej. Lekarz, którego znalazła Dobra Dusza legitymował się nie tylko dyplomem ukończenia wydziału weterynarii, ale miał serce, odwagę i determinację, by zawalczyć o życie młodego, pięknego psa. Podjął się skomplikowanej operacji, po której stan uszu naszego Bohatera poprawił się na tyle, że dziś Astor wymaga jedynie codziennego ich czyszczenia i wkraplania lekarstwa, co znosi ze stoickim spokojem i wdzięcznością za przynoszenie mu ulgi w cierpieniu.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]ROZDZIAŁ III – W SWOIM DOMU[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]........[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Szukamy Człowieka, który sprawi, że powstanie Rozdział III, a także kolejne. Bo że powstaną kolejne rozdziały z przygodami Astora - nie mamy wątpliwości. Ich treść zależy od ludzi, którzy zechcą go pokochać, dać mu prawdziwy dom, opiekę i parę psich przywilejów, za które z pewnością się odwdzięczy w sposób, w który tylko psy potrafią – bezwarunkowym przywiązaniem i wiernością.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Astor jest gotowy na rozpoczęcie kolejnego rozdziału. Jest wykastrowany, przed wyprawą do wymarzonego domu zostanie zaszczepiony. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Mimo koszmaru, który zgotował mu człowiek, jest bardzo ufny, przyjazny i łagodny. Uwielbia małe dzieci, ruch i zabawę. Z anielską cierpliwością znosi wszystkie, często bolesne, zabiegi pielęgnacyjne. Na spacerach skupiony na człowieku i swobodzie, niespecjalnie zwraca uwagę na inne psy.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Astor czeka na Autora dalszej części jego historii w warszawskiej lecznicy przy ul. Kosiarzy, gdzie ma cudowną opiekę, ale brakuje mu człowieka na wyłączność. Brakuje mu też ruchu, bo całe dnie spędza przypięty na smyczy, tęsknie wypatrując wolontariuszek, które zabiorą go na prawdziwy, psi spacer.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Nie pozwól mu dłużej czekać, Człowieku, bo każdy Twój dzień bez Astora jest dniem straconym i dla Ciebie i dla niego![/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Kontakt w sprawie adopcji:[/SIZE][/FONT]
-
[quote name='Linssi']Obserwowalam watek Tosi... wyglada wspaniale :loveu::loveu::loveu: Oby Moonowi tez sie tak udalo... Dzieki Wam ciotki!! :loveu:[/quote] Też bardzo bym chciała, żeby mu się udało... i z pewnością tak będzie, to tylko kwestia czasu... Ech, gdyby nie mój schizol Lesio, pewnikiem zawitałby u mnie kolejny Krakusek :lol:
-
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Nutusia replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ewa Marta']Gusiu:loveu: Jesteś the beściak:loveu: ja tylko z przerażeniem myślę, co by było, gdyby Aresiątko trafiło do niedoświadczonego domu.... Po ilu dniach trafiłby z powrotem do hotelu? Po jednym, dwóch? Dzięki Tobie i Sławkowi ma szansę na pełną socjalizację i mimo swojej niepowalającej może urody, ale z całą pewnością z masą uroku osobistego na własny dom:lol: Trzymam mocno kciuki za Was, a Sławka uściskaj mocno. Udaje nieczułego twardziela, a w gruncie rzeczy to dusza, nie człowiek:multi:[/quote] Święta racja z tym niedoświadczonym domem.... Chociaż jak się człowiek decyduje na dorosłego psa po przejściach, powinien mieć świadomość ewentualnych konsekwencji tak ważkiej decyzji. Wszyscy jednak wiemy, że to tylko teoria... Co do urody, to ponoć o gustach się nie dyskutuje! A urok, wdzięk osobisty i powalająca inteligencja ewentualne nidobory w urodzie skrzętnie maskują:lol: Sławka nie znam - niestety - ale podzielam zdanie Ewy Marty w całej rozciągłości (tylko ciiiii... nic mu nie mów, Gusiu, niech trwa w przeświadczeniu jak z niego "nieczuły, twardy macho";)) Co do kołnierza - nigdy nie miałam sumienia żadnego mojego stworka w tym żyrandolu trzymać - za miętka jestem :eviltong:. Albo dyżury, albo ubranko było u nas grane. I tez jestem zdania, że demolce jest winien wstrętny kołnierz!:mad: -
Nie zapominaj, Ewuś, że to był "mój pierwszy raz" :oops: Nigdy wcześniej nie byłam na żadnym forum, nie miałam pojęcia co to DT, DS, PW i Tęczowy Most! Szczerze się przyznam, że do dziś nie wiem co do TZ (choć się domyślam...:evil_lol:). Chciałam dobrze - wydawało mi się, że jestem rozsądna, konkretna i odpowiedzialna. Wyobrażałam sobie, że jak się chce pomóc, to można to zrobić i nie powinno to być zbyt skomplikowane - dla dobra psa, przede wszystkim, a tu TAKIE zarzuty... Dlatego z wielką nieśmiałością i tremą pisałam do Agamiki, że może bym się jednak nadała na "ostatnią przystań" dla Tobii... Dziś wiem, że po tym, przez co razem przeszłyśmy, ona będzie żyła ze 100 lat! :lol:
-
[quote name='sleepingbyday']nigdy nie zapomnę, jak zobaczyłam to zdjęcie :-([/quote] To i ja dodam swoje 2 grosze... Też do końca życia nie zapomnę dnia, gdy zobaczyłam te zdjęcia: Rok temu było tak: [IMG]http://i301.photobucket.com/albums/nn73/agamika/TOBIA%20ON/tobia100_1541.jpg[/IMG] [IMG]http://i301.photobucket.com/albums/nn73/agamika/TOBIA%20ON/tobia100_1548.jpg[/IMG] Potem porastała i łysiała na przemian. Każda kolejna "franca", która ją męczyła powodowała natychmiastową utratę nabytej wagi i utratę sierści. Tak było w grudniu: [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images32.fotosik.pl/426/b0921fb4d6423e9amed.jpg[/IMG][/URL] By w końcu, po wielu trudach, tonach połkniętych i wstrzykniętych antybiotyków, przebytych chorobach rozmaitych, będących wynikiem skrajnego wycieńczenia organizmu dzić mogło być TAK: [IMG]http://img39.imageshack.us/img39/2623/tosia2.jpg[/IMG] I w tym miejscu pragniemy pięknie podziękować WSZYSTKIM, którzy pomogli Tosince, a potem nie odstąpili nas na krok, byśmy mogli przywrócić jej godność, zdrowie i wiarę w CZŁOWIEKA.
-
[quote name='Izabela124.']Poprosiłam jedną z dogomaniaczek o napisanie tekstu;)[/quote] Witam, Asiu, spotkałyśmy się w sobotę - byłam z sunią ON Toscą na "zlocie". Jesteś niesamowita - inne dzieci powinny zazdrościć Twojej Córci TAKIEJ MAMY! Z pewnością wyrośnie na cudowną, wrażliwą istotkę. Mogę się podjąć napisania tekstu, ale potrzebowałabym garści informacji - może być w punktach :evil_lol: Pozdrawiam Magda