-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Everything posted by Nutusia
-
[quote name='Ewa Marta']Fajne, te pojedyncze zdarzenia:-) I jak widzę pojawiają się coraz częściej:-) BO TO ŻADEN KILER, INO BARANEK ŁAGODNY :evil_lol: KILER TO TEN człowiek, CO MU TAKI LOS ZGOTOWAŁ:angryy: kolejny pocałunek może się skończyc koronką... zaczynam więc zbierać kasę, bo na pewno nie podaruję sobie takich powitań;-)[/QUOTE] JA DO DZIŚ MAM UBYTEK POMIĘDZY JEDYNKAMI PO PSIM POCAŁUNKU - OBCEGO PSA, GDY WRACAŁAM ZE SZKOŁY DO DOMU...:lol: ALE FAJNY BYŁ. BO DUŻY, A JA - MIMO ŻE OD DZIECKA UWIELBIAŁAM DUŻE - MIAŁAM JAMNICZKĘ Z POWODU WARSZAWSKIEGO METRAŻU:razz: TERAZ SOBIE ODBIJAM!
-
[[quote name='Ewa Marta']Gusiu, ogromne brawa dla Ciebie, za Twoją konsekwencję przede wszystkim i cierpliwość. Ja nie byłabym w stanie tego dokonać, bo w stosunku do psów wykazuję sie totalnym brakiem konsekwencji, nie potrafię wymagac niczego, więc wchodzą mi na głowę. Naprawdę szczerze podziwiam!!![/QUOTE] Ewunia, mam to samo! ;) Na szczęście trafiła mi się Tośka (wlazła na głowę, ale to przynajmniej nie grozi śmiercią lub kalectwem!:evil_lol:) Też Gusię najszczerzej podziwiam - za wszystko (za dywan też:lol:). Pozdrawiam Wszystkich Fanów Marleja!
-
[quote name='Ewa Marta']Gusiu, ogromne brawa dla Ciebie, za Twoją konsekwencję przede wszystkim i cierpliwość. Ja nie byłabym w stanie tego dokonać, bo w stosunku do psów wykazuję sie totalnym brakiem konsekwencji, nie potrafię wymagac niczego, więc wchodzą mi na głowę. Naprawdę szczerze podziwiam!!![/QUOTE] Ewunia, mam to samo! ;) Na szczęście trafiła mi się Tośka (wlazła na głowę, ale to przynajmniej nie grozi śmiercią lub kalectwem!:evil_lol:) Też Gusię najszczerzej podziwiam - za wszystko (za dywan też:lol:). Pozdrawiam Wszystkich Fanów Marleja!
-
[quote name='Ewa Marta']Gusiu, ogromne brawa dla Ciebie, za Twoją konsekwencję przede wszystkim i cierpliwość. Ja nie byłabym w stanie tego dokonać, bo w stosunku do psów wykazuję sie totalnym brakiem konsekwencji, nie potrafię wymagac niczego, więc wchodzą mi na głowę. Naprawdę szczerze podziwiam!!![/QUOTE] Ewunia, mam to samo! ;) Na szczęście trafiła mi się Tośka (wlazła na głowę, ale to przynajmniej nie grozi śmiercią lub kalectwem!:evil_lol:) Też Gusię najszczerzej podziwiam - za wszystko (za dywan też:lol:). Pozdrawiam Wszystkich Fanów Marleja!
-
[quote name='Ewa Marta']Gusiu, ogromne brawa dla Ciebie, za Twoją konsekwencję przede wszystkim i cierpliwość. Ja nie byłabym w stanie tego dokonać, bo w stosunku do psów wykazuję sie totalnym brakiem konsekwencji, nie potrafię wymagac niczego, więc wchodzą mi na głowę. Naprawdę szczerze podziwiam!!![/QUOTE] Ewunia, mam to samo! ;) Na szczęście trafiła mi się Tośka (wlazła na głowę, ale to przynajmniej nie grozi śmiercią lub kalectwem!:evil_lol:) Też Gusię najszczerzej podziwiam - za wszystko (za dywan też:lol:). Pozdrawiam Wszystkich Fanów Marleja!:loveu:
-
Karmelek - pojechał do domu:-) Ale miny mamy pokerowe...;-)
Nutusia replied to Neigh's topic in Już w nowym domu
[quote name='Neigh']I No skoro pies ma być aniołem........to co dostanie w zamian? - zapytałam...... No jak to??? No skoro ma tyle obowiązków to jakie ma prawa? Wolno mu np. mieć biegunkę? nie mieć ochoty, gonić za gołebiami, nasikać sąsiadowi na wycieraczkę? Oprócz obowiazków prosze mi wymienić prawa...... ech.........[/QUOTE] MatkoMojaJedyna! Że też ja pomyślnie przeszłam przez wizytę przedadopcyjną w wykonaniu Neigh i nikt mi jeszcze Tośki nie odebrał - cud mniemany ludziska, cud!!!! :))))))))))))) No, ale też przyznam nieskromnie - trochę praw to nasza Toscanka jednak ma... :))) A tak na poważnie, Gusia - latem dałam Ci trochę rzeczy na bazarek. Nie wiem czy już ich nie zbazarkowałaś, ale jeśli nie i teraz jest akurat "mus Karmelkowy", to je zbazarkuj na niego. A na naszą Tosinę będziemy innych rzeczy szukać, jak też będzie mus (tfu, tfu...). Mam też jeszcze trochę kosmetyków męskich, które się nie sprzedały na tośkowym stoisku - służe, dajcie znać. -
[quote name='gusia0106']Skorzystamy pewnie, tyle, że jeszcze trochę...on nie przychodzi na zawołanie, ani na nic. Na linkę tylko ;) Oczywiście jak jest przywiązany na jej drugim końcu ;)[/QUOTE] Mój ogród też ogrodzony baaardzo dokładnie sztachetami - siatka się nie sprawdziła w przypadku Oskara (tylko górą wchodzi w rachubę - sztachety standardowe 1.4 plus podmurówka). Moje stado (no, może z wyjątkiem Tośki) się wyprowadzi na spacer, a Marlej niech gania i wcale nie musi przychodzić na zawołanie :diabloti:
-
TYGRYŚ szuka domu ... Tygryś za TM ... [']
Nutusia replied to Nicol's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Aguś, przeczytałam wątek od deski do deski, aż mi oczy za uszy weszły. Do końca życia nie zapomnę wizyty przedadopcyjnej, którą u mnie odbyłaś, wrażenia, jakie na mnie wywarłaś Ty i Twoje opowieści oraz... stremowania i niepewności czy się "nadam"... Tygrys to jeden z większych farciarzy na dogomanii - bez dwóch zdań I tego się trzymajmy, choć serce rozrywa ból... Podziwiam Cię! -
[quote name='mala_czarna']Jak terrierowata i yorczkowa to ciężko będzie. [/QUOTE] Aleście mnie Cioteczki pocieszyły...:shake: Tak to jest jak miłośnikowi bokserów i jamników (czyli mi) serce zmięknie na widok takiego fisia. Wtargnął do naszego domu na bezczela: dotąd szczekał pod furtką, aż go wpuściliśmy w obawie, że sąsiedzi policję na nas naślą! Odtąd wśród znajomych krąży powiedzenie wedrzeć się albo załatwić coś "na Lesia". No ale co: ciachać te jajka - jest cień szansy na poprawę, czy lepiej sobie... perfumy kupić? :diabloti:
-
[quote name='mysza 1']Ta zniewaga krwi wymaga!:eviltong: btw u Myszy tu już jest tyle psów, w dodatku każdy chce być bliżej pańci, że w jednym pokoju siedzą 4. Wczoraj miały jakieś gazy, cięzko było :evil_lol:[/QUOTE] I co, żaden niczego nie podsikuje z zazdrości?... Ja już sama nie wiem - dzięki Dziewczyny i przepraszam za off'y u Marleja, ale tu Was więcej niż na Tośkowym wątku... Lesio nie jest do końca normalnym psem - pierwszy raz w życiu mam psa, którego nie jestem w stanie rozszyfrować - taki z niego bardziej kot niż pies. Tylko powiedzcie, proszę, czy kastracja pomoże na odbicia w sprawie obsikiwania "bo jestem ważniejszy" (chyba z tego powodu... głoopiam jak ciotka w Czechach...). Oskar "nasikuje" na lesiowe, ale tylko ćzasami i tylko na dworze, bo to mądry pies, normalny jest. I tylko mu się dziwię, że jeszcze tego małego upierdliwca nie utłukł, bo ja coraz częściej mam w stosunku do grzdyla mordercze zapędy! Behawiorysta by mi się przydał, żeby mi wytłumaczył o co temu czubkowi chodzi, że np. warczy jak się go głaszcze, albo jak się go woła "najprzymilniej" jak to możliwe, odwraca się zadkiem i odchodzi w przeciwną stronę...
-
[quote name='gusia0106']Fajna relacja, jak zwykle:) Tylko łysina trochę martwi... A ten efekt "tłustej sierści" ustąpił? Oj martwi łysina, martwi... Choć jak to mówią "był czas przywyknąć"...:roll: Efekt tłustej sierści ustępował po każdej kąpieli, ale niestety potem wracał. Tak i po tej kąpieli księżniczka ma sierść jak jedwab i nie śmiardoli z kilometra plus pogłaskać można bez efektu smalcu na dłoni, ale na jak długo tak zostanie... pożyjem - obaczym! Humor za to pierwsza klasa, a czujność w zakresie podążania ludziów do kuchni - nadzwyczajna! :diabloti:
-
[quote name='Asior']no oczywiście, że w głowie :roll: to mozg produkuje te wszystkie "popędliwe" hormony....[/QUOTE] Kurczę, Dziewczyny, poradźcie, bo taka tu przemądra dyskusja wre... Mój Lesio (lat ok. 7, rasa hmm... york olbrzym!) umyślił sobie, że taki Oskar (lat 11, mix ONka) to dla niego "pikuś" i nie będzie mu tu starszy i większy dyktował! Efekt?... Jak dojdzie do bójki, Lesław się nie poddaje - leży na plecach przyciśnięty przez Oskara i nadal usiłuje dopaść oskarowego gardła. Gdyby Oskar nie był "dobrą duszą" już dawno by gówniarza zagryzł i byłby spokój pod oliwkami... Ok kiedy jest Toskanka, Lesio Lwie Serce kompletnie zeschizował i np. wpada do domu i... podsikuje fotel. Albo ostatnio sobie umyślił, że obsikanie suszącego się prania jest świetnym dowodem na to, że choć mniejszy jest ważniejszy. Może nawet jakoś bym wysupłała na jego kastrację, ale ile procent pewności jest, że mu to jego "machostwo" przejdzie?.... Dodam, że Oskar też nie jest wykastrowany, a Tośka po równo olewa ich obu... Radźcie!!!!
-
[quote name='Tora&Faro']Przyszłam się przywitać i życzyć powodzenia w jutrzejszej akcji prania Toski:) A dziękować, dziękować - akcja wręcz modelowa!:lol: Panna spieniona siedziała w brodziku i przez regulaminowe 10 minut wtrąbiła całą puszkę psich roladek! :evil_lol: Tak jej się spodobało, że jak już miała "spocznij" i spłukana i wytarta mogła opuścić łazienkę (co zazwyczaj robi błyskawicznie, ze szkodą dla przesuwanych drzwi), nadal tkwiła w owej, wyciągając nos jak Pinokio i węsząc... gdzie ta puszka i czy aby na pewno pusta...:diabloti: Niestety, przy praniu wylizło sporo włosia i końcówka pleców (tuż przed zadkiem) przeziera łysiną:placz: Wczoraj i przedwczoraj zrobiłyśmy też masowanko szczotką z prawdziwego włosia - może jakoś pobudzimy do życia zmaltretowane mieszki włosowe... Skóra nadal nadwrażliwa i każde dotknięcie szczotką (ba, strumieniem wody!!!) powoduje odruch tylnej łapy do drapania:roll: Ale myślę, że efekt prania pozytywny jednak jest, bo sama z siebie jakby ociupinkę mniej się drapie:multi: Chciałam nawet zrobić zdjęcie psicy w praniu, ale ręki zbrakło, bo jedna prała, druga trzymała, a trzecia dawała roladki! :eviltong:
-
[quote name='Tora&Faro']Fajnie się czyta coś takiego:) zresztą cały wątek Toski przeczytałam jednym tchem...i wniosek mam jeden: jesteście cudowni:loveu:[/QUOTE] Dziękujemy, choć do cudowności to nam daaaleeeko! :evil_lol: Zapraszamy częściej na nasz wątek (i do siebie na "inspekcję" też) i więcej nie zaśmiecamy marlejowego wątku, dziękując jednocześnie za uprzejmą gościnę "na łamach" :loveu:
-
[quote name='mala_czarna']Wyślij no mnie pks-em ze 3 ciacha!! :evil_lol:[/QUOTE] Siedzę w pracy i jak półdupek zza lufcika śmieję się do ekranu do tych ciasteczkowych opowieści! Ja na szczęście ciastek piec nie muszę, bo dla naszej Tośki i ususzony chlebek to przysmak :) Mamy jeszcze zapas smakołyków, co nam Dobra Ciocia dla naszych sierściuchów pod choinkę podłożyła, więc dzielimy sprawiedliwie: Tośka 3, reszta po 1 :) Moje psy na szczęście nie robią zapasów ani w doniczkach ani w ogrodzie (jamnica kiedyś w tym przodowała), ale jest gorzej: Lesio zabiera pod stół i potrafi tam siedzieć godzinami i warczeć na wszystko, co się zbliży. W końcu tak mnie wnerwia, że mu zabieram i wreszcie pies może się położyć i zasnąć snem sprawiedliwego! :)
-
[quote name='Ewa Marta']Kiedy musiałam kąpać Sama raz w tygodniu (4 razy), to najpierw go moczyłam w brodziku, potem pieniłam na nim szampon, żeby w końcu pozwolić mu wyjść z brodzika na ręcznik rozłożony na podłodze i przykrywałam go kolejnym. Samik kładl się i radośnie pozwalał się głaskać po łebku. To jedyny sposób, żeby się nie trząsł ze strachu i nie chciał zwiewać przez 15 minut:-) Witaj Ewo, jak miło Cię tu widzieć! :loveu: U nas twój sposób odpada, bo jak już raz Diablica z brodzika wylezie, to żadną siłą nie zaciągniesz jej tam z powrotem! :diabloti: Ona się nie boi nic a nic, po prostu nie lubi i się niecierpliwi. Ma tak przewrażliwioną skórę, że nawet strumień wody powoduje elektryzujące skurcze i wcale nie jest dla niej przyjemny. :placz:Fakt, zimą bywał problem, że jak musiała wytrzymać spieniona te 10 min., zaczynała się trząść z zimna. Teraz przed kąpielą dodatkowo grzejemy łazienkę farelką. Efekt jest taki, że my do kąpania przystępujemy w samej bieliźnie, a i tak po akcji wyglądamy jak myszy w połogu, ale Królewna nam nie marznie!:evil_lol: Akcja "pranie w manusanie" już jutro! Najbardziej cieszy mnie fakt, że ten preparat się pieni (poprzednie bardzo słabo się pieniły, a wcieranie było mało skuteczne). Trzymajcie proszę kciuki, żeby zadziałało, bo znów sierść wyłazi garściami, razem z "kaszą" strupków. Wczoraj od pewnej Cioci Tosiek dostał szczotkę z włosia - pięknie działa, wyciąga co i tak miało wyleźć, a przy okazji masuje. Niestety, jak już wspomniałam, skóra jest tak nadwrażliwa, że taki masaż, który dla innych byłby pieszczotą, Toscance nie sprawia przyjemności i jak tylko może - wieje pod kolana swojego Pańcia:razz:
-
Może nie powinnam tego pisać, bo Marlej "zbiedniał" przez naszą Tośkę, ale kupuj Gusieńku saszetkę, bo jak się chłopak rozsmakuje to będzie jak u nas... Zostawiłam smaczki w kieszeni kurtki w szafie (!). Otworzyła, zdjęła z wieszaka i zjadła... razem z kieszenią, suwakiem i połową podszewki!:diabloti: Kurtkę jakoś połatałam (choć do szycia mam dwie lewe nogi - bo nawet nie ręce), ale nigdzie nie mogę dokupić takiego suwaka (kolor nietypowy). No i chodzę w futrze (sztucznym:lol:), w którym wyglądam jak własna ciotka:cool3: Ale faktem jest również to, że Tośka od początku była wszystkożerna. Mogłam mieć w kieszeni zwykłą karmę albo nawet suchy chleb - i tak szła za moją kieszenią jak kobra za dźwiękiem fletu:evil_lol: Po sterylizacji apetyt jeszcze wzrósł (może i skutki kastracji niebawem wystąpią u Marleja...) A tak z innej beczki... czy nie można wymyślić innego gestu na "siad" niż podniesiona ręka? Znam psa, który robił "siad" na pstryknięcie palcami, a waruj na klaskanie. To jest chyba kwestia umowna, ale ja się nie znam...:shake: Pozdrawiam!
-
[quote name='Cantadorra']Chcialabym zobaczyc na wlasne oczy to stanie przez 10 min :) Kiedyś było to całkiem możliwe. Teraz gorzej, bo częstotliwość prania miałyśmy dość pokaźną i się rozrywka... znudziła! :shake: Dotąd kąpaliśmy ją w brodziku, bo tam się daje zaciągnąć na obróżkowego gps-a. Do wanny w drugiej łazience było ciężej, bo ona panicznie się boi podnoszenia - przekonaliśmy się o tym jak Sławek chciał ją wziąć na ręce żeby się z nią zważyć. Wyglądało, jakby ją coś przy tym podnoszeniu okropnie bolało (panika)! No to teraz, jak znowu trzeba będzie wytrwać "wpienionym" przez 10 minut, albo będzie grana wanna, albo... co się całkiem dobrze sprawdzało... suszone ucho trzymane jedną ręką przez Pańcia (bo druga zajęta jest trzymaniem psicy)...:evil_lol: Ale raz w miesiącu to damy radę! :lol:
-
Uprzejmie melduję, że szanowny Pan Małż odebrał wczoraj od Gusi prezenty dla Tośki - baaardzo dziękujemy jeszcze raz:loveu: Zapomniałam jak się dawkowało to Essentiale - wiesz może Gusiu, bo nasz Doktor aktualnie oddaje się nowo narodzonemu potomkowi i nie chcę mu głowy zawracać, jak nie ma musu... Zadzwonię jakoś tak za tydzień, bo i reszta leków, które dostałyśmy jest w innych postaciach i nie wiemy jak to przełożyć na Tośkową dawkę. Ale najważniejsze - bardzo poprosimy o szczegółową instrukcję prania - ile nanosić, czy rozcieńczać z wodą, ile trzymać wyrywającą się Poczwarę w pianie i z jaką częstotliwością fundować jej tę wątpliwą przyjemność :evil_lol: Cholercia, teraz trochę strach, bo jakieś trzaskające mrozy ponoć idą... Cóż, trza będzie napalić w kominku i suszyć sierściucha...:razz:
-
Dzień dobry, W imieniu naszej Tośki i moim własnym, pragnę w tym miejscu podziękować Marlejowi za prezent w postaci Manusanu! Wypierzemy się najstaranniej jak się da i zdamy relację czy na tośkową zmaltretowaną skórę też zadziała jak balsam (oby!!!! bo wszystkie inne Peroxyvety, Hydrodermy, Sebovety... nie dały rady :(). Trzymaj się, Marlej (i Ty Gusiu też :)
-
[quote name='gusia0106']Nie czytaj za dużo ;) Na pewno jej krzywdy nie robicie !!:) W kwestii recepcji wyślę Ci maila;) Ha, łatwo Ci mówić "nie czytaj"... Krzywdy w ogólnym pojęciu pewnie jej nie robimy, bo nie wygląda, żeby jej u nas było źle, ale gdybyśmy tak wygrały na loterii, pewnikiem miałaby lepiej.:diabloti: Na razie wali kupole na samym środku podjazdu albo dróżki do furtki (bo odśnieżone), a na reszcie działki jest już tak głęboki śnieg, że nie ma jak ukucnąć :evil_lol: Lesio też nawet się nie stara przedrzeć przez zaspy, bo nie miałby siły wyskoczyć. Tym bardziej, że mu się od razu śnieg przykleja do jego włochatych "kapci" na łapkach. Oskar nieszczęśliwy, bo mu śnieg wszystkie zabaweczki przysypał (a Pańcia mówiła: nie wynosić!!!!). Ale najlepsze są koty: strasznie je ciągnie na dwór, siedzą pod drzwiami i smęcą, ale jak już się drzwi otworzy - w oka mgnieniu zmieniają zdanie!:lol:
-
[quote name='gusia0106']Pewnie, Encortonu mam ze dwa opakowania więc dołączam do Essentiale i Manusanu. O i znalazłam jeszcze kilka niestety tylko tabletek Eutyroxu. Dzisiaj jadę z Marlejem do weta, więc pewnie pełna przesyłka od poniedziałku będzie czekała u mnie w pracy na recepcji na odbiór ;) No proszę, prawdziwa Gusiowa apteka! :evil_lol: Napisz mi, proszę na PW gdzie dokładnie ta recepcja...:lol: Poczytałam też trochę na wątku Marleja o karmieniu i mam teraz tzw. "mięszane" uczucia co do sposobu karmienia Tośki. Ona nigdy ne dostawała takiej ściśle weterynaryjnej karmy (z wiadomych powodów). Nasz Pan Doktor twierdził, że miałoby to sens, gdyby mogła przejść co najmniej 2-3 workową kurację, bo takie okazjonalne "wspomaganie" właściwie mija się z celem. Do końca nie wykluczyliśmy, że nie jest alergikiem pokarmowym, więc wtraja co popadnie, a dokładniej rzecz biorąc to, na co nas stać (czyli w przewadze jedzenie gotowane, psi makaron z dodatkiem ryżu i psią karmę w kostkach). Do tego dostaje suplementy w postaci preparatów witaminowych. Mam nadzieję, że jej tym wielkiej krzywdy nie robimy, co?...
-
[quote name='gusia0106']Dzięki Ewanka :loveu: Pytałam o to Piotra w momencie jak Marlej robił takie szybkie postępy. No nie, nigdy nie będzie psem przewidywalnym i nigdy nikt nie da gwarancji na jego zachowanie. Piotr wtedy dość malowniczo porównał go do narkomana zaleczonego o którym wiadomo, że zawsze narkomanem będzie - i jest ok, nie bierze, nawet o tym nie myśli, ma wszystko pod kontrolą, ale może być tak, że jeśli się znajdzie w środowisku, które będzie mu przypominało ćpanie, ktoś mu da dragi, spotka starych znajomych... - to nie możemy być pewni czy nie weźmie. Tak samo z Marlejem - nawet jeśli za rok będzie w super domu, gdzie wszyscy będą go kochali, nikt mu nie zrobi krzywdy, a np. do pokoju w czasie sylwestra gdy będą huki wejdzie mężczyzna z linką, kablem, smyczą w ręku - nie możemy mieć pewności czy się na niego nie rzuci.[/QUOTE] Nie brzmi to zbyt optymistycznie. Odpowiedzialnych, "gotowych na wszystko", a nie zwracających z adopcji z byle błahego powodu domów... jak na lekarstwo. Oddają z powodu kupy na dywanie albo "krzywego spojrzenia", a tu... Gusia, jesteś Najdzielniejsza z Dzielnych, medal z kartofla Ci się należy, a ja nie przestaję ciepło o Was myśleć i trzymać kciuków. A propos chodzenia na smyczy po domu... może wystarczyłaby taka przypinana pętelka (nie ciągnie się za psem)... Pozdrawiam!
-
[quote name='Ra_dunia']O matko! Macie ufo w reklamówce :D http://img94.imageshack.us/img94/8569/noel2008toskanocka.jpg Zdjęcia Toscanki rewelacyjne :) Śliczny pysiaczek... taki niewinny... normalnie nie możliwe, żeby ona drzwi zmasakrowała ;) to pewnie to ufo z reklamówki :D O tak, niewinne minki to absolutna specjalność naszej Toscanki! Uszki na skos i maślane oczęta! :diabloti: Ufo w reklamówce przyczyniło się do masakry drzwi tylko w tej mierze, że ono przez dziurę dla kotów przechodzi, a Tośka nie... Nie ma sprawiedliwości na tym świecie! Najgorsze jest to, że ten łebski psiak dopiął swego, bo mój Pan Mąż zarządził, żeby w obronie drzwi.... zostawiać je... otwarte!:-o Nutusiu, mam dla Was opakowanie Essentiale Forte - jak już wezmę dla Ciebie Manusan to dołączę do paczki Bardzo dziękujemy za pamięć! Doktor odstawił jej ten preparat głównie z uwagi na cenę (no i na to, że od kiedy nie bierze ryfampicyny nie jest absolutnie konieczny). Ale z pewnością jej nie zaszkodzi, a po ponad rocznym przyjmowaniu antybiotyków wszelkiej maści, wątroba będzie Ci Gusieńko wdzięczna!:lol: Wspominałaś też coś kiedyś o dojściach do Encortonu - czy to nadal aktualne, bo Tośka przyjmuje po 2 tabl. co drugi dzień, dzięki czemu nie zadrapała się jeszcze na śmierć.