Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Oby Państwu głaskanie Tusi weszło w krew! ;)
  2. Karmel, ta "dywersja" nic Ci nie pomoże - jesteś do adopcji, koniec, kropka! ;) :D
  3. Nie ma letko - mój Sławek też z tymczasami zostawał na czas mojego sanatorium. Co naszych TZów nie zabije, to ich wzmocni ;) Ale oczywiście najbardziej życzę Ami, by jak najszybciej domek znalazła, bo jednak co na swoim, to na swoim :)
  4. Ech, doba wciąż za krótka! I jeszcze do tej durnej roboty trza chodzić (albo na urlopie remont robić ;))
  5. Ja na razie odpadam - jestem w ciemnej.... no (!) z remontem :(
  6. Nie - wykorzystałam moment, żeby chwilę odsapnąć, mając odpowiednią wymówkę :)
  7. Titulku - trochę poczekałeś, ale najważniejsze, że było warto! :) Bardzo jestem ciekawa nowego image'u Titusiowego ;)
  8. No niestety, póki co Rodzina przyjęła system dwójkowy: dwoje rodziców, dwoje dzieci i dwa psy :) Ale Zosi plan na życie dobrze rokuje dla piesków. Zosia będzie weterynarzem, będzie miała męża kochającego pieski, duży dom i duży zwierzyniec. Jeśli chodzi o dzieci, też może jakieś będą, ale na pewno mniej niż piesków :D Póki co, Jędrek jej powiedział, że jeśli chce mieć dużo piesków już teraz, musi... zamieszkać u mnie ;) Jakoś przetrwałyśmy nockę. Przed 2-gą Pola zaczęła się wiercić, dreptać, pić wodę. Doczekałam do drugiej i podałam jej syropek przeciwbólowy. Pomogło - zasnęłyśmy obie ;) Rano wyszłam z nią do ogrodu, zrobiła siusiu. Potem zjadła śniadanko na 2 raty. Zamknęłam ją w sypialni, bo dziś musiałam dokończyć szlifowanie podłogi przed pierwszym malowaniem. Gdy do niej zaglądałam, leżała sobie na posłanku i odpoczywała. Ok. 16tej stawili się Stefano i Zosia, na widok której Poli od razu się poprawił humorek :D Zabrała torebeczkę z wyprawką i dokumentami, odniosłam ją do samochodu, ucałowałam, pomachałam na pożegnanie i pojechali, a ja się wzięłam... za malowanie podłogi... Potem dostałam smsa, że na spacerku została wydalona wzorcowa kupa, czyli sprawy posterylkowe mamy ogarnięte :) Aha, zapomniałam wczoraj napisać, że Pola jednak umie szczekać! Usłyszałam ją, gdy rozdawane było śniadanie, a ona musiała pościć i w ten sposób wyraziła swój protest ;)
  9. No nie.... przecież się chyba Mimiśka nie... alkoholizuje?!?!?!?:)
  10. No, przyniosło się to i owo swego czasu... ;) W psich adopcjach też zastój wakacyjny :(
  11. Doborowe towarzycho! :) A dla chorowitków duuuuuużo zdróweczka!!!!!!
  12. Powtórzę jej :) Szycha jest dziamgacz przeokropny!!!!! Ale jak przyjdzie się głaskać, spojrzy tymi swoimi pięknymi oczętami, człek od razu mięknie ;)
  13. W skrócie opisałam jak to było na wątku Poli... Rudek wypiękniał wyjątkowo! Ma teraz zupełnie inny kolor, a i paker z niego mniejszy. Owszem, ma mięśnie i ani grama zbędnego tłuszczyku, ale jest smukły, a nie "napompowany". Zachowywał się rzeczywiście bez zarzutu i nie ma ani grama jego winy w tym, że padło na Polę ;)
  14. A to jest - Droga Koleżanko - najoczywistsza z oczywistych oczywistości! :D
  15. A przynajmniej o sterylizacji to ta miłośniczka zwierząt chce słyszeć?... :(
  16. Mi obojętne - byleśmy zdążyły przed zimą, bo wtedy zapadam w sen zimowy i budzę się do życia (w tym towarzyskiego) dopiero późną wiosną ;)
  17. Mazowszanka ma sunię Blankę, która w którymś z poprzednich pokoleń stała gdzieś obok labka ;) Tylko nie wiem czy ona sprawdzona na koty... Moja Szyszka z kolei nadałaby się do kotów, ale jest raczej owczarkiem długowłosym na... króciutkich łapkach :)
  18. No dobra, w szybkim skrócie... Mattilu zamierzała adoptować Rudka. Miałyśmy razem jechać do Marysi, ode mnie miała zabrać tylko karton z rzeczami bazarkowymi. Prosiłam, by nie wchodzili z Hopką, bo nie mam gdzie zamknąć psów. Okazało się, że Jędrek i Zosia nie mogli sobie darować wizyty u moich psiaków, więc Stefano został z Hopką przy drodze, a reszta Rodziny przyszła do nas. Przywitanie było gorące (Zosia całą drogę z Wwy powtarzała sobie ponoć "nie będę się bała Lilli";)). Zachwycili się Szyszką, więc postanowiłam im pokazać również Polę, nie mając pewności czy się uda, bo tego dnia miała akurat fazę na tkwienie pod łóżkiem. A tu się okazało, że Pola siedzi na fotelu! A następnie, że Pola i Zosia to miłość od pierwszego wejrzenia! To, jak się Pola zachowywała, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania... Monika zapytała czy możemy pokazać Polę Hopci. No, możemy, ale jestem pewna, że Pola będzie warczała jak opętana i tyle będzie z tego pokazywania. I kolejne zaskoczenie! Choć na każdego bez wyjątku psa Pola warczy jak rottweiler (taką ksywkę jej dała dzisiaj nasza Doktor Marta) - do Hopki podeszła normalnie, pomerdała ogonkiem i tyle. Poszliśmy się trochę przejść - spacer wzorcowy. Następnie pojechaliśmy do Marysi - na prośbę Moniki z Polą, która poszła za Zosią do samochodu jak w dym, nawet się na mnie nie obejrzawszy! U Marysi wszystko było dobrze, dopóki były 3-4 psy. Większa liczba spowodowała, że Pola się bała i szukała ratunku... u Zosi. Decyzja czy adoptować Polę czy Rudka była bardzo, bardzo trudna. Były rodzinne dyskusje, były łzy, a nawet szantaż emocjonalny ;) W końcu zapadła decyzja o tym, żeby Pola pojechała do Wwy na próbę, jak Hopka będzie się zachowywała na swoim terenie i jak będzie się zachowywała "bojąca się" Pola. Wszyscy (behawioryści właśnie jak z koziej... wiadomo co) obstawialiśmy, że Hopka będzie rządzić i pokaże nowemu, że jest u siebie i to ona jest najważniejsza, a Pola się podda i uzna swoją niższość. Wieczorem zadzwonił Jędrek i zeznał, że... Pola rządzi, zabrała Hopci wszystkie zabawki i gryzaki, Zosi nie odstępuje na krok, u niej w pokoju ma swój azyl, ale z Hopką jest przymierze i były już nawet pierwsze nieśmiałe próby wspólnej zabawy. Wczoraj wieczorem Monika i Stefano odwieźli mi Polę, bo w godzinie jej dzisiejszej sterylizacji mieli umówioną rodzinną wizytę u dentysty. Zostaje u mnie do jutra, na wszelki wypadek, bo mamy Doktora na tzw. podorędziu, a jutro już powinno być wszystko OK. Po trudnym wychodzeniu z narkozy, wreszcie Polcia zasnęła przed 18 i spała do 21.30. Obudziłam ją delikatnie i udało mi się ją namówić na wyjście do ogrodu. Chwilkę pospacerowała i zrobiła siusiu. Najwyraźniej ma się jej na życie i jutro będzie mogła pojechać do Zosi ;)
  19. Niewiarygodna historia! Mój pies myśliwski w postaci Krechy, w życiu by nie oddał "zdobyczy"! Dziś rano znalazłam na środku salonu maleńką żabkę. Na szczęście byłam szybsza od Kreski, udało mi się żabkę złapać i wyniosłam ją za płot. Mam nadzieję, że nie przyjdzie jej do głowy wracać do naszego ogrodu...
  20. Wcześniejsze zdjęcie do bani, bo na nim jeszcze wystraszony wypłoszek ;) Za to kolejne - rewelacja - normalny, zadowolony i roześmiany PIES :)
  21. Karmelcio stracone dzieciństwo nadrabia - i bardzo dobrze! :D
  22. A Imka się bawi czym popadnie, najlepiej ukradzionym ;) Daje się już normalnie głaskać, nawet Uli. Ale jak wczoraj przyjechała Mattilu ze Stefano, nie podeszła nawet do mnie! Pewnie się bała, że jak już ją złapię, to.... wyadoptuję! ;) :D
  23. Oj tam, oj tam - lato jest, to i ciepło musi być! :) Wy się spacerkujecie, a ja cały dzień ze szlifierką w rękach, w kucki, na kolanach i... nie narzekam! A przez otwarte drzwi wejściowe i tarasowe, w domu taka sama temperatura co na zewnątrz, czyli ponad 30 stopni. Narzekać będę...zimą - na ziąb i egipskie ciemności ;)
×
×
  • Create New...