Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Też kciukam i się nastrajam pozytywnie :)
  2. Szczaw miejscami nawet rośnie, ale... wysechł ;) Za to ekologiczny kompostownik musiałam skasować już dawno temu, bo był ulubionym miejscem dożywiania się mojej trzody, za to ja nie do końca przepadałam za sprzątaniem efektów trawienia (bądź nie) pozyskanych w ten sposób jadalnych (bądź nie) odpadków.
  3. Taki los detujących - potęsknisz i przestaniesz ;) Ważne, żeby pies był w dobrym domu i miał szczęśliwe życie :)
  4. Co się polepszy, to się... popie...rniczy :( Jeszcze radość z powodu adopcji Poli do Hopciowej Rodziny nie opadła, a już się pojawiły kolejne czarne chmury :( Tym razem chodzi o Lupusa... Zaczął się dziwnie zachowywać, chodzi nocami po domu, ugryzł męża Edyty, potrafi się nagle zerwać z posłania, bez celu przebiec na drugi koniec mieszkania, taranując wszystko po drodze, po czym wrócić na posłanie i udawać, że nic się nie stało, potrafi wejść na jakąś przeszkodę na spacerze. I co najgorsze - warczy i się szczerzy na dziecko :( Dopóki Grześ był malutki i nie wędrował po mieszkaniu, wszystko było OK. Teraz bardzo się garnie do psa (niestety, z relacji wynika, że rodzice nie do końca nad tym panują), a Lupi wyraźnie sobie takich kontaktów nie życzy. Edyta jest w desperacji, mąż zaczął naciskać nawet na oddanie psa! Wiadomo - bezpieczeństwo domowników, a w szczególności dzieci jest absolutnym priorytetem... Po kilku rozmowach telefonicznych z Państwem doszliśmy do wniosku, że Lupusowi może coś dolegać. To już jest mocno starszy pan - wg książeczki urodził się w 2007 roku (czyli ma 8 lat), ale może mieć i 10, a jest duży i starość szybciej go dopada. Państwo byli z nim u jakiejś pani doktor, ale ta bała się go i nawet go nie osłuchała!!! "Zaocznie" dała mu leki na serce, bo opiekunowie zeznali, że pies dużo i często dyszy. Po tych lekach nie było żadnej poprawy, a w dodatku Lupus obsikał cały dom - sikał nawet pod siebie :( Po konsultacji z największym fanem Lupusa, czyli Dominikiem (njangu) - dla niewtajemniczonych to ten, który na rzecz domu dla Lupusa przebiegł maraton warszawski! :), została wspólnie podjęta decyzja, że przywieziemy Lupiego na konsultację do naszego Doktora. Państwo nie są zmotoryzowani, niestety. Dominik postanowił zasponsorować podróż Lupusa do lecznicy i z powrotem. Jesteśmy umówieni na czwartek. Zaraz po pracy pędzimy z Dominikiem do Makowa, zabieramy Lupusa i Pana i grzejemy do Nowego Dworu, żeby zdążyć przed zamknięciem lecznicy... Z naszym Doktorem już rozmawiałam, jesteśmy umówieni. Zaczniemy od badań przesiewowych, tzn. od analizy krwi sprawdzającej funkcjonowanie organów wewnętrznych, od RTG kręgosłupa i ewentualnie USG jamy brzusznej, jeśli coś Doktora zaniepokoi. Niestety, bierzemy pod uwagę zmiany neurologiczne i demencyjne, ale ze wszystkich sił staramy się być dobrej myśli i wierzymy, że uda się pomóc i psu i Rodzinie...
  5. Trzeba napisać w tekście ogłoszenia, że poszukuje się wielodzietnej i wielopsiej rodzinki dla niego :D A jak się mają ku sobie Dżet i Kropcia? ;)
  6. My oceniamy psie domy po człowieczemu. A jak ktoś gdzieś mądrze napisał: Idea rodziny jest dla psa niezwykle ważna. Pies jest w stanie mieszkać gdziekolwiek i znosić wszelkie niedogodności, jeśli tylko ma świadomość, że jego rodzina jest bezpieczna, szczęśliwa i trzyma się razem.
  7. Jestem, Malagosie ;) Jeśli chodzi o kontakty z gminą i wywieranie na nich nacisku względem ustawowego obowiązku, radzę się skontaktować z bonsai - ona walczy o psiaki z identycznego miejsca gdzieś w okolicach Kalisza. Sporo udało jej się załatwić, do wielu rzeczy zmusić urzędasów, sporo psiaków z tamtego miejsca znalazło domy...
  8. O mamooooooo...... się nie cieszę, wcale się nie cieszę, ani trochę ;)
  9. My sobie też nie ;) Ale teraz najważniejsze, żeby już wreszcie można było zacząć sprzątać, bo póki co, wszelkie próby "ogranięcia" są bezcelowe...
  10. Biedne te burzodudki :( U mnie żadne się nie boi - no, może Szyszka jest lekko zaniepokojona...
  11. UWAGA WAŻNE!!!!!! Dostałam taką wiadomość z olx: Witam, Proszę o informację jak Bazylia zachowuje się w towarzystwie innych psów, jakie zachowania może przejawiać wobec dzieci, czy posiada cechy psa dominującego, czy jest wysterylizowana. Pozdrawiam Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie znamy 100% odpowiedzi na te pytania, ale może warto przekazać tej osobie jak najwięcej Waszych obserwacji?...
  12. Nie mam pojęcia - muszę zapytać Kejciu ;)
  13. I ja... Przyznam się, że wchodząc na nowy wątek, gdy widzę, że pies jest pod opieką fundacji - znikam równie szybko jak weszłam. Jest tyle innych bid, że naprawdę szkoda nerwów i zdrowia na fundacyjne gierki :(
  14. Tak sądzicie? To po co i dla koto ja ten cholerny remont robię?!?!?! ;) Ostatnio zamawiamy karmę firmy Fitmin. Bardzo psom smakuje, chrupeczki są odpowiedniej wielkości dla maluchów, nikt nie wybrzydza. A tu Sławek mówi po akcji zbierania "efektów karmienia", że karma nie jest dobra, bo Lili wydala chrupki w całości! Co jest?!?!? Faktem jest, że z gliździocha jest szczupak, trudno ją podtuczyć (ale jak można podtuczyć psa, który jest w ciągłym ruchu, nawet przez sen?) - pomyślałam więc, że może faktycznie jest coś na rzeczy i poszłam się przyjrzeć bliżej Lilciowym "efektom" ;) Po włożeniu okularów do czytania, stwierdziłam autorytatywnie, że owa karma w całości jest niczym innym jak... pestkami mirabelek!!!! :D Tak rzadko teraz chodzimy do ogrodu, żeby sobie po prostu popatrzeć na rośliny, że nawet nie zauważyliśmy ile owoców jest na krzako-drzewkach mirabelek! Tym bardziej, że większość jest na sporej wysokości. Nawet się któregoś dnia dziwiłam, że śliweczki wcale nie spadają ;) Kreska natomiast woli węgierki, które w tym roku są jedynie pestką obciągniętą pomarszczoną skórką :( Nawet jeśli już nie chce lub nie może zjeść kolejnej, nosi ją w pysku i obwarkuje wszystkich, którzy się próbują do niej zbliżyć! I jeszcze a propos jedzenia... Gapcia chyba jednak już nigdy nie będzie normalnym psem. Niby wszystko jest dobrze, niby zachowuje się normalnie, ale np. zmiana miejsca ustawienia miski w kuchni powoduje, że owa miska staje się tak straszna i przerażająca, że nie ma pewności czy można spokojnie i bezpiecznie do nie podejść i zjeść :(
  15. Czyli pies idealny - i tak trzymać! :D
  16. U nas to samo... Mamy takie niewielkie fajne jeziorko niedaleko domu (na rowerze można pojechać). Niewielka piaszczysta plaża, pomost... Jeździmy tam tylko po to, żeby się wykąpać, próbując przebrnąć przez tony śmieci! Nawet są kosze na śmieci - tylko co z tego, skoro nikt ich nie opróżnia?! Pojechaliśmy raz z Kreską. Miałam obawy czy ludzie nie będą mieli pretensji, bo przecież... dzieci się kąpią. Nie mieli. Następnym razem spróbujemy zabrać... Lili ;) Do lasu wejść nie można, bo najpierw trzeba sforsować hałdy śmieci... Nie wiem czy kiedykolwiek mentalność ludzi w naszym kraju się zmieni - chyba za mojego życia nie ma szans :(
  17. O tak - siłowe rozwiązania nie są najlepsze w żadnej dziedzinie...
  18. O, i teraz powinien wreszcie mieć swoich ludzi, odpowiednią dawkę wolności i... brak powodów do zawodzenia i zbyt częstego szczekania :D
  19. U nas wszystko było wyniesione, a drzwi do pokoi pozamykane, ale... niewiele to dało :( Znienawidzone drewniane ściany w salonie i tak trzeba będzie myć, bo nie da się w nich żyć do przyszłego roku, kiedy to wreszcie ZNIKNĄ!!!! Pieski mają stanowczy zakaz wchodzenia do salonu "przez folię", ale - podobnie jak inne nasze zakazy - mają go w głębokim poważaniu ;) A przeciągający się remont tylko im w graj, bo nasz kolega się zlitował i przyjechał jeszcze na kilka dni, więc mają towarzystwo i wolny wstęp do domu :)
  20. Dobry nauczyciel, to i uczeń szybko łapie ;) :D
  21. Aha, zapomniałam dodać, że w sierpniu nie ponosimy kosztów karmy dla Szyszoliny, bo dostała w prezencie od Doktora 12 kg wór wyśmienitego żarełka. Próbowałam podjąć dyskusję, ale mi się nie udało ;)
×
×
  • Create New...