Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Tak, byliśmy... Ja dotarłam do domu o 21.30, a Dominik dopiero o północy, bo jeszcze chłopaków odwoził do domu. Lupus trochę histeryzował, ale Doktor dał sobie świetnie radę - obyło się nawet bez podawania znieczulenia przez prześwietleniem! CUD!!! Lupi wyraźnie ma nadwrażliwość na dotyk, choć na razie z badań nie wynika co może być tego przyczyną. Kręgosłup ma w fenomenalnym stanie, jak na jego wiek i wielkość. Głaz spadł nam w tym momencie z serca, bo Lupus mieszka teraz na III p. bez windy. Doktor zamierzał prześwietlić tylko odcinek lędźwiowy, ale gdy tam nie znalazł niczego niepokojącego, dorobił jeszcze fotkę piersiowego i szyjnego. Z punktu widzenia kostnego, nie dzieje się nic, co mogłoby powodować bolesność. Przy okazji RTG, w klatce piersiowej, głęboko w mięśniach ukazały się 2 śruty :( Pan mówi, że Lupus potrafi się przestraszyć różnych dziwnych rzeczy - np. dźwięku zapalanej zapalniczki. A przecież ten dźwięk jest niemal identyczny z dźwiękiem, jaki wydaje wiatrówka :( Serce Lupek ma jak dzwon, ale nad nim Doktor wysłyszał coś niepokojącego i na zdjęciu RTG wyszło, że Lupus ma przewlekłe zapalenie oskrzeli! Nic na to wcześniej nie wskazywało. No, może oprócz kaszlu, który lekarz powiązał z sercem (nie osłuchując psa!). Następnie pobrana została krew - w morfologii wszystko jest w normie. Reszta pojechała dziś rano do maksymalnie rozszerzonej analizy. Zostało USG. I tu pojawił się problem, bo za nic Doktor nie mógł znaleźć wątroby! Trzeba było nieco podgolić brzuch, ale i to niewiele pomogło. W końcu wątroba się znalazła, ale jej obraz nie do końca jest właściwy - wydaje się być za mała w stosunku do wielkości psa, co mogłoby wskazywać na marskość. Gdy Doktor mocniej przyciskał głowicę, Lupek protestował. Trudno wyrokować czy to histeria, czy rzeczywiście go to bolało. Prawidłowość jfunkcjonowania wątroby wyjdzie w wynikach krwi. Na razie Lupus dostał antybiotyk, który będzie brał przez co najmniej 3, nawet do 6 tygodni, żeby pozbyć się śladów zapalenia oskrzeli. Do tego ma brać wit. B oraz agapurin na lepszą pracę mózgu już na stałe, bo drogą eliminacji możemy dojść do tego, że dziwne zachowania są oznaką starości :( Państwo mają też dać do badania kał z 3 dni, żeby wykluczyć zarobaczenie (odporne na zwykłe środki odrobaczające), które również może powodować niektóre z objawów, które Lupus prezentuje. Jak na to, co Lupek wyczyniał w innych gabinetach wet, był wczoraj niezwykle grzeczny, spokojny i cierpliwy. Nie obyło się co prawda bez kagańca, ale spodziewaliśmy się, że bez uśpienia nie da w ogóle do siebie podejść. A spędziliśmy w lecznicy prawie 2 godziny! Mam nadzieję, że udało nam się też z Dominikiem przemycić sporo informacji, obserwacji i rad Panu, przez te 2 godziny podróży, dzięki czemu panika ustąpi konstruktywnemu planowi działania... Doktorowi naszemu nieocenionemu DZIĘKUJĘ za to, że znowu musiał zostać po godzinach, cierpliwie odpowiadał na wszystkie nasze pytania, nie patrząc nerwowo na zegarek oraz za to, że kwota, na którą się umawialiśmy nie uległa podwyższeniu, chociaż zrobił o co najmniej 50% więcej badań, niż początkowo zakładał. Doktorze, co my byśmy bez Pana zrobili, to nawet nie chcę myśleć!!!!
  2. Skoro się Hani z lnem skojarzył, to może niech będzie Len? Len, Lenek, Lenik ;) I uszka-serduszka się ujawniły :D A łapkę podaje, a właściwie piątkę przybija jak nasz Lesio :)
  3. Został Szyszol w gościach.... Nawet żadnej rozpaczy za mną nie było! Zjadła II śniadanie (rano mało jej daliśmy, żeby nam się nie pohaftowała w samochodzie) i była na dłuższym spacerku, na którym zachowywała się bez zarzutu. Do dziewczynek (u Wiki jest koleżanka) się garnie, ale Pani pilnuje, żeby jej nie zagłaskały na śmierć. Teraz jej się chyba przypomniało, że gdzieś się zadziałam, bo położyła się pod drzwiami wejściowymi i popiskuje. Poradziłam, by dać jej święty spokój, przestać na nią zwracać uwagę, niech przemyśli całą sytuację. Gdyby była w domu, do tego czasu już ucięłaby sobie ze 2 drzemki, a tu tyle emocji, że się nie da... Po pracy jedziemy po Szyszkę (taka była umowa). Pani w poniedziałek jest umówiona na obejrzenie jeszcze jakiegoś psiaka i robią sobie wycieczkę aż do Pionek ;) Szyszka byłaby idealna, gdyby była... naręczna... No nic, pożyjemy - zobaczymy. Przynajmniej będzie wiadomo, że się świetnie nadaje do domu z dziećmi ;)
  4. Psy nie są własnością wolontariuszy i moim zdaniem, nie ma obowiązku powiadamiać ich o adopcji. Obowiązku może i nie ma, ale zwyczajna przyzwoitość by to jednak nakazywała. Bo od czego są wolontariusze? Tylko od sprzątania kup i wychodzenia na spacery? Nie mają prawa się do tych psów przywiązać na tyle, żeby ich obchodziło gdzie, w jakie warunki pies poszedł do adopcji?...
  5. Idzie ku lepszemu i nadal będzie szło! :) Poustawiają sobie dziewczyny swoje klocuszki, żeby mogły żyć obok siebie, a z czasem - mam głęboką nadzieję - ze sobą, wspólnie ciesząc się z cudownej Rodziny i Domu. Człowiek by miał problemy, żeby ogarnąć rozumem to wszystko, co się w życiu Poli wydarzyło w ostatnim czasie, a co dopiero psina o małym rozumku ;) Obserwuje Hopkę i się uczy normalności - o to chodzi! Zrzut sierści trzeba przeżyć - tym bardziej, że za chwilę wymiana sukieneczki na zimową. Odrośnie nowa, zdrowa szczecinka i będzie co... skubać ;) Jolu - żadnego bazarku nie planuję, dopóki się nie ogarnę w domu po remontowym armagedonie :(
  6. Myślmy pozytywnie, bo nic innego nam na razie nie pozostaje. Martwić się będziemy później (a może nie?...).
  7. Czy Amiśka jest "naręczna"? Ile waży?... Nie to, żebym się za domem dla niej rozglądała - tak się pytam... z nudów! :D
  8. A nie próbowałaś im uciekać w przeciwną stronę? To czasami działa. U mnie też się zdarzyło, że ktoś nawiał. Najgorzej jest z Kreską, bo ta kompletnie głuchnie, a i mój "bieg" w przeciwną stronę nie działa. Na jamnika rady nie ma :(
  9. O masz... :( A ten "wakacyjny" domek nie wypali?
  10. Albo cienki pasek dodatkowej siatki albo... prąd. Najdroższe jest to ustrojstwo sterujące - kabelek i pętelki mocujące to już pikuś.
  11. O kurczątko... Co ten los zaplanował znowu, że wszystko pogmatwał?
  12. Niech się cieszą, że nie muszą jechać do Poznania... i mogą się wakacjować w II turze ;)
  13. Zgroza z tymi północniakami :( A ja mam tym razem zapytanie o Bastera - baaaaaardzo "szczegółowe" :( Witam. Proszę powiedzieć coś więcej o psiaku No, ale odpowiedzieć trzeba...
  14. Myślę, że raczej z tego, że nigdy nie musieli oddawać psa, do którego się przywiązali i go pokochali i nie mają świadomości jak to jest...
  15. A może Ty gdzieś zadzwoń, Malagosie. Ja właśnie zadzwoniłam pod pewien zapomniany numer i... ciiiiiiiiiiiii, jutro napiszę, żeby nie zapeszać :D
  16. Hihihiiii.... nie chciała góra do Mahometa, to Mahomet jutro pojedzie do góry! ;) Już dawno myślałam o tym domku dla Szyszki i ciągle coś mi stawało na przeszkodzie (głównie skleroza), żeby wykonać TEN telefon. A dziś, robiąc porządki w spisie kontaktów w komórce, który jest tak długi, że już niczego znaleźć nie mogę, natknęłam się na TEN numer i idąc za przysłowiowym ciosem ZADZWONIŁAM! Efekt?... Najprawdopodobniej jutrzejszy dzień Szyszka spędzi w Warszawie, z pewną przemiłą Dziewczynką, której Mama się z psiej obietnicy już nie wywinie i przed zakończeniem wakacji w tym domu zamieszka jakiś bezdomniak :D Nie wiem na 100% czy "padnie" na Szyszkę, ale baaaaaaaaaaaaardzo bym chciała (i Wy też chciejcie!!!!!!) Mam nadzieję, że los właśnie tak wszystkim dotąd kierował (przymusowa rezygnacja z dużo wcześniej planowanej adopcji, moja skleroza i telefon właśnie dziś, gdy Pani jest na urlopie i jeszcze trwają wakacje, to, że kilka przeczytanych przez Panią informacji w ogłoszeniach nie pokrywało się do końca z rzeczywistością i z prawdą), bo miał swój tajemny plan! ;)
  17. Szkoda, że Deesiaki tego nie rozumieją ;)
  18. Muszę chyba sprawdzić kto trzyma kciuki za naszą Szyszkę, bo telefonu ani jednego - wszyscy dzwonią o Amiśkę!!!!!!!!!!!!!!
  19. A nie mówiłam? ;) Z jedzeniem, trzymam się teorii naszego Doktora, że pies nie da się zagłodzić (w przeciwieństwie do kota). I to, czym będzie karmiony jest tylko kwestią... silnej woli właścicieli :D A Molly jest na niektórych fotkach tak podobna do Florki, że o matkooooooooooooooooooooooooooo :)
  20. A chce? ;) Pomyślałam, żeby napisać do ministra petycję o doprowadzenie kolei żelaznej do Malagosów, ale chyba mnie pogięło?!?!?!?!? Jeszcze by pani z Otwocka rzeczywiście w pociąg wskoczyła, a to przecież niebezpieczne jest :D
  21. Moje już leżą na pokładzie :D
  22. Na tej fotce oczka wcale nie smutne, a zainteresowane. To może uznajmy, że na pozostałych to też nie smutek, ale spojrzenie... nostalgiczno-filozoficzne ;) U Krecika na odparzenia po kołtunach stosowany był aluspray - wysusza i zabezpiecza.
  23. I ja nie puszczam!!!!! ;)
  24. Zośka, aleś Ty mądra jest!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A ten pan, co to Hopiak z nim śpiewa, jest naszym sąsiadem, więc jak coś, to niech Hopiak przyjeżdża - pośpiewają w duecie :D A z niego też jest zwierzolub, a już z jego żony to animals najprawdziwszy :)
×
×
  • Create New...