-
Posts
861 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Saite
-
[quote name='yoreczka95'][FONT=Verdana]Ty możesz tylko pomarzyć o dyskusji ze mną. Musiałbyś/musiałabyś najpierw zrozumieć to o czym piszemy od dawna, że uśpienie agresora nie jest dla psa żadną karą. A dlaczego nie jest karą to Pani Zofia pisała już najmniej 3 razy, i to w prosty sposób, tłumaczyła jak chłop krowie na rowie. Na litość boską, są granice ignorancji. A ty je przekraczasz.:shake:[/FONT] Nie masz pojęcia z kim piszesz.... Ani o czym, ale to już wiemy. Dlaczego piszesz o sobie "my piszemy"? Twoje poglądy nie odzwierciedlają idealnie niczyjego podejścia. Kolejny problem Ci się ujawnia? My Yoreczka? Ty masz poważne kłopoty z odróżnianiem, mylisz wszystko ze wszystkim, już nawet siebie nie odróżniasz od innych osób. A agresor dla Ciebie, to pojęcie, którym zapewne możesz objąć na upartego nawet zbyt czerwonego pomidora. Daruj sobie i nie zasłaniaj się Panią Zofią. Wszak jest nieobecna w tej chwili w dyskusji, więc o Niej pisać nie będziemy. I nie walcz już ze wszystkimi, poświęć czas na uzupełnienie wiedzy. Nie wiem po co tyle dyskutujesz o tak obcych Ci kwestiach, bo to jak bardzo są Ci obce i że piszesz tylko, żeby pisać, udowadniasz non-stop... Pozdrów swoją fretkę, czy tam chomika, prześlij jej ode mnie wyrazy współczucia przed kolejnym spacerem z Tobą, na lince naturalnie.
-
[quote name='yoreczka95'][FONT=Verdana]Normalnie nie mogę. Skąd Ty bierzesz te rewelacje? :shake:Obalasz teorie i praktykę . No geniusz nam się narodził. Faktyczny samorodek . W puszcze Pandory chyba ukryty do tej pory. Uśpienie agresora nie do końca jest karą. To eliminacja konkretnego zagrożenia. Prosta i skuteczna. Kara w pieniądzach ma być oczywiście obok uśpienia. [/FONT] [FONT=Verdana]Piszesz o mandacie 1000zl. Według mnie to kolejne nieporozumienie. Weźmy zagryzienie psa rasowego z rodowodem czempiona rasy .Kara finansowa i uśpienie tak, ale to nie wszystko. Jest strata. Właściciel zagryzionego musi kupić nowego psa .Musi jeździć po wystawach. To są koszty. Miał szczeniaki na sprzedaż . Zarabiał na tym. Szczeniaków nie będzie na razie. Kolejna strata. To jaki tysiąc złotych? Razy 5-10 chyba. I co tu z Tobą gadac jak Ty się na tym nie znasz.:lol:[/FONT] A co to jest za argument z tym rasowym psem? Taki właściciel może dochodzić swoich praw i żądać zadośćuczynienia w związku z poniesioną konkretną stratą finansową w sądzie. Zatem może odzyskać od winowajcy (tak! od człowieka, nie jak Ty przyjmujesz winowajcy-psa) należną kwotę. Ty musisz żyć w pełnej izolacji, nie mając pojęcia o tym, co Cię otacza. O "znaniu się" to w Twoim przypadku nie ma nawet co marzyć. A oświeć nas z łaski swojej. O co chodziło Ci z shinem? Mianowicie, że w "puszcze Pandory" siedział dotąd? Ja znam tylko puszkę Pandory, ale Ty widać znasz "coś" na kształt puszczy Pandory. Może to istniejące miejsce, gdzie psy zagryzają się na śmierć co chwilę, stąd Twoje "nieco" odrealnione podejście do kwestii. No cóż, tak czy inaczej kolejny dowód na Twoje wyizolowanie.
-
Widzę, że powróciliśmy do sedna, do tego co wcześniej już było "maglowane" i powtarzane przez większość dyskutantów na różne sposoby. Ale widać pojęcie tego, że trzeba karać ludzi, a nie zwierzęta, bo tylko to przyniosłoby wymierny efekt, bo to ludzie ponoszą odpowiedzialność dla pewnych osób jest wyczynem nieosiągalnym. Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie dyskutowanie z yoreczką-taksydermistką z zamiłowania sensu nie ma. Mówiono tu o tym, że polowanie dla psa jest naturalne, a walka nie. Poproszę zatem o podanie różnic między atakiem psa z zamiarem walki, a atakiem psa z zamiarem upolowania innego psa, jakie to ma znaczenie dla "ofiary"? Że w pierwszym przypadku jest chociaż co szyć, jest czas na rozdzielenie psów, a w drugim... chyba nie muszę pisać. Obie opcje mogą wystąpić i występują, jak dla mnie druga jest groźniejsza i efektywniejsza, a przecież wynika z poniekąd naturalnych pobudek. Tylko proszę nie pisać, że pies jeśli decyduje się atakować w taki sposób osobnika swojego gatunku jest "zwichrowany", zaburzony, bo bardzo często u przedstawicieli pewnych ras o pewnym przeznaczeniu, dobrze selekcjonowanych zresztą (to dla domyślnych ;)) występuje agresja względem innych psów i próby "trenowania" na nich, często wcale nie na żarty, swoich umiejętności łowieckich, ot siła instynktu. Dla mnie sprawa jest jasna, dysponujemy przeróżnymi rasami psów. Z czego praktycznie przedstawiciel każdej stanowi potencjalne zagrożenie, tak samo sprawa ma się z krzyżówkami . Każdy ma prawo trzymać w domu tę rasę, typ psa, jaki mu odpowiada, ale jego obowiązkiem jest kontrola nad zwierzęciem i nie stwarzanie zagrożenia, jeśli się taka osoba nie wywiązuje ze swoich obowiązków ogromna kara fin. i odebranie zwierzęcia. W życiu niemal wszystko wiąże się z ryzykiem, utrzymywanie psów w skupiskach ludzkich, ludzko-psich także jest nim obarczone (bo pies to nie chomik), a naszym zadaniem jest stworzyć wreszcie skuteczne regulacje prawne, które będą to ryzyko minimalizować i wyrabiać w ludziach nawyk szeroko pojętego "dbania" o swoje zwierzęta. Chcemy tego czy nie, ludzka motywacja jest wyjątkowo wrażliwa na aspekt finansowy. Bo tak samo jak wiele większość ludzi jest w stanie zrobić dla zysku, tak samo jest w stanie się dostosować, byle nie stracić.
-
Powtórzę po Poprzedniczkach, nie karm psa w taki sposób, byle czym. Bezwzględnie udaj się do weta. Mam nadzieję, że pieskowi nic poważniejszego nie dolega, a wymioty spowodowane były np: nadmierną ruchliwością bezpośrednio po posiłkach, przejadaniem się, niewłaściwym składem i konsystencją pokarmu.
-
[quote name='zaba14'] Jednak każdy z nas ma prawo bac się czego kolwiek i to trzeba uszanować, jednak z strachu nie powinnismy panikować do tego stopnia aby krzyczeć że TTB trzeba masowo usypiać, każdy z nas ma prawo mieć to co chce... i nie podoba mi się podejście panicznej osoby ktora uspiłaby wszystkie czworonogi w typie bullowatych. Te bullowate sa w rodzinach, sa swietnymi przyjaciolmi naszych dzieci, członkami rodziny, o ktore bardzo dbamy, wiec po prostu zabrac i uspic? ja bym sie chyba popłakała jakby zostały psy w typie yorkow, shih tzu itp. zabawek... :-(:-(:-( Jeśli mówisz o "tej", "panicznej" osobie, to zauważ, że Ona usypiałaby i wypychała absolutnie wszystkie psy (z ttb oczywiście włącznie), które się wyszczerzą, chwycą szczęką, nawet jeśli okoliczności, by do takiej reakcji zwierzę skłaniały. Cóż widać niektórzy są niespełnionymi taksydermistami i reszta się nie liczy.
-
[quote name='yoreczka95']A co to ma do rzeczy to o czym piszesz? Nic! Kompletnie nic! Od 50 stron domagam się przepisu zgodnie z którym każdy pies latający luzem, po ataku i pogryzieniu mojego, który jest na lince, będzie wyeliminowany na 100% i wypchany! A bullowate są dużo bardziej niebezpieczne od kazdej innej rasy przez to że są np. nieodwoływalne po ataku na innego psa. Wg uznanej znawczyni rasy, ajruny. Chyba że w naturze zapanuje chaos, ulubiony stan WŁADCZYNI.:lol: Chaos Moja Droga to panuje najpewniej w Twoich nienawistnych, patologicznych, przepojonych głęboką fobią poglądach, stąd już jasne, dlaczego czujesz się taką specjalistką od tego zagadnienia i dlaczego tak pragniesz porządku, powinnaś jednak z tym porządkowaniem zacząć od siebie, a nie od reszty świata, zapewne poczujesz ulgę, a otoczenie przestanie jawić Ci się jako skrajnie wrogie. Zaczniesz też może dostrzegać ewidentnie występujące związki między poszczególnymi aspektami jednej sprawy, które na razie są, nad czym należy ubolewać, dla Ciebie niewidoczne, a wiele tłumaczą. Cóż nienawiść zaślepia, niechęć do poszerzania horyzontów też nie jest czynnikiem dobroczynnym. Mimo Twych usilnych starań, prowokowania i robienia zamętu, nie udało Ci się ukryć faktu, że o psach pojęcia nie masz, nie wiem co bez przerwy ciągasz na tej swojej lince (czyżby z obawy, że od Ciebie ucieknie?) sądzę jednak, że jest to co najwyżej fretka. Mając bowiem jakiegokolwiek psa pod swoją opieką nie można pozostać aż takim laikiem, to w naturze się nie zdarza, jest wbrew rozumowi i pojmowaniu ludzkiemu. Złudne Twe nadzieje, że tylko ttb są podczas ataku nieodwoływalne, to się tyczy każdego zdeterminowanego psa, niezależnie od rasy, wielkości itd. stąd my tu koncentrujemy się na ludziach, nie psach, jako odpowiedzialnych za ewentualne niewłaściwie zachowania zwierząt. Daleka jestem od tego, by Ci mówić, gdzie Twe miejsce, aczkolwiek, nie uważam, by forum gromadzące z zasady miłośników psów, było odpowiednie dla Ciebie, osoby niezwykle uprzedzonej do tych zwierząt, nie rozumiejącej ich, żądnej ich śmierci dla własnego widzimisię. P.S. Dla wyjaśnienia Twych "fachowych" stwierdzeń z początku Twego postu, psy nie latają ani luzem, ani pakowane.
-
Wskaż, proszę rasę psów, której przedstawiciele są zawsze łagodni, "wspaniali"(cokolwiek to znaczy), nie reagują agresywnie na inne osobniki tej samej rasy, płci czy gatunku. To wprawdzie wątek dotyczący ttb kontra jamnik, ale śmieszy mnie uporczywe trzymanie się argumentów przeciw ttb, podczas kiedy te same zarzuty można mieć niemal do każdego innego psa, innej rasy, typu itd. w nieodpowiedzialnych rękach. Dużo psich ras pierwotnie tworzonych było do walk, często są to rasy dalece przewyższające ttb rozmiarami, masą itp. I co? Te rasy są ok? Nieszkodliwe? Dookoła jest naprawdę masa ras, typów psów, które mogą stanowić zagrożenie, więc wszystko sprowadza się tak czy inaczej do nieodpowiedzialnych właścicieli, a nie wybitnie groźnych ttb.
-
[quote name='Saite']Opowiadam się za tym, że każdy pies powinien być pod kontrolą minimalizującą jak najbardziej ryzyko pogryzienia czy to innego psa czy człowieka, ale igła dla psa, który zaatakował to chyba zbyt restrykcyjne podejście. Rozumiem, że osobniki ewidentnie chore psychicznie, nad którymi nikt nie jest w stanie zapanować powinno się eliminować po dokładnym zbadaniu okoliczności, w jakich dochodziło do pogryzień i samego psa, ale uważam, że pies jest psem i trzeba ów fakt wziąć pod uwagę i dać mu prawo do psich zachowań, a w życiu codziennym może zachodzić (i zachodzi!) mnóstwo okoliczności, które mogą w zdrowych psychicznie, właściwe ukształtowanych psach wzbudzić agresję czy nawet prowokować atak. Rzecz w tym, by psy posiadali ludzie do tego gotowi i odpowiedzialni i to moim zdaniem we właścicieli trzeba uderzać i to tych przede wszystkim, którzy własnymi psami zagrażają innym, bo swoich zwierząt nie dopilnowują, nie zabezpieczają itd. Osoba, która swojego psa puszcza samopas i tenże pies wchodzi w bójki z innymi psami, stanowi dla nich zagrożenie, nie przejmie się groźbą uśpienia swojego psa, a koszta tego działania też jakoś "przełknie" o ile da się do niej w ogóle dotrzeć, bo to kwestia mentalności i podejścia do zwierzęcia i nieprzejmowania się jego losem na co dzień. Postulat, że pies- napastnik ma iść pod igłę ot tak, bo jak to pies, drapieżnik bądź co bądź śmiał w jakichś okolicznościach zaatakować, a raczej zareagować użyciem zębów, jest niedorzeczny i krzywdzący głównie tych, którzy za swoje zwierzęta są odpowiedzialni, a zdarzy się im np. że nie wytrzyma smycz, obroża, zwierzę się zerwie i dojdzie do jednorazowego incydentu nie spowodowanego niefrasobliwością właściciela ani skrzywieniem psychicznym takiego psa. Niektórzy zabierający głos w dyskusji oczekują najwyraźniej od psów zachowań charakterystycznych dla owiec czy innych z natury niedrapieżnych zwierząt, a za zachowanie nawet, jeśli w skupiskach ludzko-psich niepożądane, ale dla gatunku jednak charakterystyczne, chcą karać śmiercią. NATKA, nie zwykłam cytować samej siebie, ale ten post chyba mówi jasno o moich poglądach, nadal uważasz, że z tego postu wynika, iż jestem za bezwzględnym, śmiertelnym eliminowaniem psów? Czytaj uważniej, dla mnie eliminacja psów obciążonych chorobami psychicznymi, które wiążą się z niepohamowaną agresją, niemożnością przewidywania reakcji takich zwierząt, nie jest tożsama z usypianiem w ramach kary i restrykcji każdego podbiegacza czy nawet napastnika, a o takim krzywdzącym pomyśle była tu mowa. P.S Nie czuję się atakowana, tylko nie lubię być posądzana o poglądy, którym jestem przeciwna.
-
NATKA, nie bardzo wiem o co Ci chodzi, może lektura mojego poprzedniego postu coś Ci wyjaśni w kwestii mojego postrzegania sprawy. Zachęcam do zapoznania się, bowiem czegoś chyba nie zrozumiałaś... Czytasz wszystkie wypowiedzi, czy lecisz wybiórczo koncentrując się jedynie na postach Yoreczki i Władczyni?;)
-
NATKA, wyeliminujmy podbieganie i wymuszone kontakty, nie tolerujmy nieodpowiedzialności i głupoty, te kwestie przez niektórych poruszane są przy niemal każdej okazji. Wszystko pięknie i trudno się nie zgodzić, tylko jak to egzekwować? Bo jak na razie nam- bardziej świadomym, pozostają jedynie prośby i ewentualnie groźby, które najczęściej kompletnie niczego w świadomości ludzi nie zmieniają, a nie zmieniają dlatego, że taka swobodna, niefrasobliwa postawa jest wygodniejsza od tej, którą my tu postulujemy, mało tego u ludzi w takich sytuacjach powstaje klasyczny opór psychologiczny, jeśli ktoś o coś prosi, czegoś wreszcie żąda, to ja właśnie zrobię na odwrót, a co! Niektórzy uwielbiają też prowokować sytuacje z potencjalnie groźnymi psami albo takimi, które w mniemaniu ogółu są morderczymi potworami, ach jak adrenalinka wtedy skacze i wszystko jest super, póki nie dojdzie do rozlewu krwi, wtedy lament, że pies dał się sprowokować. To nie jest wątek poświęcony własnym doświadczeniom wprawdzie, ale muszę podać tu przykład niezrozumiałego dla mnie zachowania, które pięknie obrazuje wspomniany przeze mnie "opór", czy wręcz upór niektórych ludzi owocujący niebezpiecznymi sytuacjami między psami. Mój pies posłał na chirurgię innego psa mimo, że oba były skutecznie zasmyczone, stało się to z winy właściciela tamtego psa, który mimo ostrzeżeń, próśb i gróźb z mojej strony na siłę do nas podlazł, odcinając nam drogę "ucieczki", i co? Zamiast nauczki i trzymania się z daleka, osoba ta codziennie demonstruje, że jej piesek bedzie właśnie biegał wolno, chociaż prowokuje. Kiedy spotykamy się na spacerach, to na mnie wymusza się zmianę kierunku, inaczej idzie się na mnie i moje psy. Nie będzie dobrze, póki jedni właściciele będą drugim, za pomocą psów udowadniać swoje "racje". Mnóstwo sytuacji groźnych między psami wynika właśnie z takiego "rasistowskiego" w szerokim spektrum pojęcia podejścia, masz psa nerwowego, nie tolerującego obcych psów czy też masz psa "rasy niebezpiecznej", to ty się martw i męcz, a my właściciele psów mniejszych, "ras łagodnych" na pewno zrobimy wszystko, by ci utrudnić, byś ciężko żałował, że masz takiego, a nie innego psa.
-
[quote name='yoreczka95']Z drapieżnikiem nie ma żadnych negocjacji. Albo go zabijesz albo sam Cie zeżre.:lol:[/quote] Jak rozumiem, napisałaś to z własnego doświadczenia (?) Ja na szczęście mam inne doświadczenia.....
-
[quote name='yoreczka95'] Z taką filozofią każdy się zgodzi że nie powinien pies być gryziony. Nie powinien i już, a co zrobić jak zostranie pogryziony? Moim zdaniem... igła dla napastnika i wypchanie na koszt właściciela.[/quote] Opowiadam się za tym, że każdy pies powinien być pod kontrolą minimalizującą jak najbardziej ryzyko pogryzienia czy to innego psa czy człowieka, ale igła dla psa, który zaatakował to chyba zbyt restrykcyjne podejście. Rozumiem, że osobniki ewidentnie chore psychicznie, nad którymi nikt nie jest w stanie zapanować powinno się eliminować po dokładnym zbadaniu okoliczności, w jakich dochodziło do pogryzień i samego psa, ale uważam, że pies jest psem i trzeba ów fakt wziąć pod uwagę i dać mu prawo do psich zachowań, a w życiu codziennym może zachodzić (i zachodzi!) mnóstwo okoliczności, które mogą w zdrowych psychicznie, właściwe ukształtowanych psach wzbudzić agresję czy nawet prowokować atak. Rzecz w tym, by psy posiadali ludzie do tego gotowi i odpowiedzialni i to moim zdaniem we właścicieli trzeba uderzać i to tych przede wszystkim, którzy własnymi psami zagrażają innym, bo swoich zwierząt nie dopilnowują, nie zabezpieczają itd. Osoba, która swojego psa puszcza samopas i tenże pies wchodzi w bójki z innymi psami, stanowi dla nich zagrożenie, nie przejmie się groźbą uśpienia swojego psa, a koszta tego działania też jakoś "przełknie" o ile da się do niej w ogóle dotrzeć, bo to kwestia mentalności i podejścia do zwierzęcia i nieprzejmowania się jego losem na co dzień. Postulat, że pies- napastnik ma iść pod igłę ot tak, bo jak to pies, drapieżnik bądź co bądź śmiał w jakichś okolicznościach zaatakować, a raczej zareagować użyciem zębów, jest niedorzeczny i krzywdzący głównie tych, którzy za swoje zwierzęta są odpowiedzialni, a zdarzy się im np. że nie wytrzyma smycz, obroża, zwierzę się zerwie i dojdzie do jednorazowego incydentu nie spowodowanego niefrasobliwością właściciela ani skrzywieniem psychicznym takiego psa. Niektórzy zabierający głos w dyskusji oczekują najwyraźniej od psów zachowań charakterystycznych dla owiec czy innych z natury niedrapieżnych zwierząt, a za zachowanie nawet, jeśli w skupiskach ludzko-psich niepożądane, ale dla gatunku jednak charakterystyczne, chcą karać śmiercią.
-
Przyjęło się, by wyrażenie "zdychać" stosować pogardliwie, natomiast etymologicznie oznacza wydawać ostatni dech. Osobiście bliższe mi są jednak inne określenia umierania.
-
Moja sunia była świadkiem kurczenia się naszego, domowego psiego (i nie tylko) stadka, zawsze po utracie któregoś ze zwierząt w domu, pozostałe jakoś na to reagują. W jej przypadku, gdy w pewnym momencie została sama w oczach się zapadała, starzała, była smutna, inna niż całe swoje dotychczasowe życie, niczym nie można było sprawić jej przyjemności. Najchętniej siedziała skurczona u siebie i nawet nie chciała przebywać z nami ludźmi, ani wychodzić na spacer. Myślę, że to, iż my zalewaliśmy się łzami z powodu utraty ukochanego stworzenia też jej nie pomagało psychicznie. My powoli zaczęliśmy wychodzić z rozpaczy i żalu, a nasza psica nie. Jedynym sposobem, by ją "pobudzić", "przywrócić do świata żywych", okazała się adopcja kolejnego psa. Sunia musiała sobie "ustawić" przybysza i jej smutki poszły w niepamięć. Odżyła.
-
[quote name='miszenka']Ania- nie spotkalam sie z taka sytuacja, no chyba, ze psiaka gonila grupa astow :evil_lol:[/quote] Mało w życiu dotąd widziałaś, skoro całkiem typowa sytuacja wydaje Ci się nieprawdopodobna. Widać wiele "atrakcji" przed Tobą, przygotuj się. A co do astów... trochę logiki, skoro to taaaacy mordercy, to w pierwszym rzędzie, z racji swego pierwotnego przeznaczenia, powinny się między sobą złapać za łby i "eliminować", a później dopiero za czymś gonić. Ot taka niespójność mi się w oczy rzuciła, gdy na potrzebę chwili podążyłam tokiem rozumowania i stereotypowym sposobem postrzegania ttb charakterystycznym dla osób Tobie podobnych.
-
Mnie ostatnimi czasy labki stały się wybitnie bliskie, dzięki moim przygodom policyjno-sądowym z pewnym baaardzo odpowiedzialnym właścicielem takowego pieska, uparcie twierdzącym, że jego przepisy nie obowiązują, przynajmniej takie jak innych właścicieli psów, czy większych psów, bo jego pies to maskotka i pieszczoch dziecka, a to że cudzego psa ów labuś poranił, że komuś nogi niemal poprzetrącał to pryszcz i to ja i mój zakagańcowany pies mamy problem, że na jego "maskotkę" natrafiliśmy, co mu do tego, on spał w domu i niczego na własne oczy nie widział.
-
[quote name='bonsai_88']No właśnie... to po prostu MY jesteśmy za duzi dla tych pieseczków :evil_lol:. Jakbyśmy byli mniejsi to nasze kolanka były by niżej i radosny labek by trafiał łbem/łapą/ogonem/całym sobą w brzuch a nie w kolano :evil_lol:[/quote] Eee tam, zamiast kontuzji kolana mogłoby się kończyć przetrąceniem karku. :evil_lol: Ależ [B]Ania![/B], ja doceniam! A żebyś Ty widziała jak moje psy są w stanie takie powitanie docenić. Tak bardzo się z tego cieszą, że jak podbiegacza takiego chwycą, to wypuścić nie chcą.:diabloti:
-
No co Ty[B] M@d,[/B] przecież to najwspanialsze pod słońcem "pieseczki" do obcowania z małymi dziećmi... :evil_lol:
-
[quote name='puli']U nas nie ma sztuczek w celu odwracania uwagi ale perfidne złodziejstwo tez sie szerzy ;) Gdy obydwu sukom dam po gnacie to zgodnie ciamkaja, pozornie nie zwracajac na siebie uwagi, dopóki Klusia nie pójdzie sie napić. Wtedy Azja momentalnie podkrada jej kosc, wraca na poprzednio zajmowane miejsce, kładzie sie na zdobyczy i jakby nigdy nic znów ogryza własnego gnata. Klusia wraca od miski z wodą, patrzy na puste miejsce po deserze, zerka na Azje (ta oczywiscie jest pochłonieta jedzeniem i nie wie o co chodzi), po czym przychodzi do mnie żeby sie "pożalic" i poprosic o "jeszcze raz to samo". Rozpacz w klusiowych oczach jest nie do zniesienia wiec albo daje jej kolejna kosc albo wykradam Azji poprzednią tak aby zadna z nich sie nie zorientowała co robię. Tak czy inaczej nadprogramowego gnata spod Azji musze wykrasc bo ona go nie zjada tylko "zakopuje". I chocby wtedy Klusia pekała z przejedzenia,czy spała jak niezywa to zaraz okazuje sie ze tylko udawała i czyhała żeby w najblizszym nadarzajacym sie momencie ukraść zakopany skarb.... Oficjalnie nigdy nie było zadymy o zabawki czy jedzenie - własciwie "od zawsze" gdy jedna suka cos jadła to druga nie próbowała jej odebrac tylko przychodziła do mnie poprosic o to samo. A mimo to podstepna kradziez w wykonaniu Azji kwitnie Klusia jako stworzenie bardziej prostolinijne nie ma takich pomysłów. :evil_lol:[/quote] Ehhh, skąd ja to znam...
-
Za jednego ze swoich psów, którego mam odkąd pojawił się na świecie mogę ręczyć właściwie głową;), że nie poszedłby za/z obcym, ani nie pozwoliłby obcemu ruszyć/odwiązać swojej smyczy. Nie pozwoliłby także, co już udowodnił, dotknąć/zabrać innego "naszego" zwierzęcia.
-
[quote name='bonsai_88'][B]Shin[/B] dobrze gada - kopnięcie innego psa to najczęściej jest "ja wystawiam nogę, a on sam się nadziewa :diabloti:", albo odsunięcie psa nogą ;).[/quote] A tak a propos, to jak się miewają Wasze nogi po "nadziewaniu", "odsuwaniu" itp? Bo ja to same pamiątki mam na nogach, głównie pod postacią zgrubień na kościach, takie już me szczęście, że mi się same kilkudziesięciokilogramowe osobniki na nogi "nadziewają".:diabloti: Jestem także zdania, że takie "kopniaczki", a raczej przeze mnie preferowane odsuwanie psa nogą, mogą uratować sytuację i nie dopuścić do konfrontacji podbiegacza z naszym psem, ale to jednak ryzykowne. Jeden z moich psów, gdyby był podbiegaczem i miał tak zostać zniechęcony do kontaktu innym psem, raczej utkwiłby wgryziony w nogę "kopiącego". Ja osobiście zawsze mam na uwadze to, że jakiś ewentualny podbiegacz może podobnie reagować, a to przecież żaden "interes" uchronić cudzego psa przed atakiem własnego, a za to wrócić do domu z wychapaną nogą.
-
Ja bym tam pewna nie była, czy ze zniknięciem ogrodzenia czegoś wspólnego jastrzębie nie mają...;)
-
Jest jeszcze trzecia opcja. Opiekun goni uciekinierów z resztą swojej psiej grupy u boku...
-
Pomóżcie!!!Mam w domu bulla...
Saite replied to **Villemo**'s topic in American Staffordshire Terrier
U moich psów feee kojarzy się z jednym, jak coś znalazłeś, to przynieś pochwal się i podziel.;)