-
Posts
745 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by yamayka
-
[B]Poszukujemy psów i właścicieli chętnych do udziału w programie telewizyjnym! [/B] Masz problemy z wychowaniem swojego psa i chciałbyś otrzymać bezpłatną pomoc w ich rozwiązaniu? Chcesz wystąpić w programie telewizyjnym? Mieszkasz w Warszawie lub okolicach? Jeśli tak, jesteś osobą, której szukamy i właśnie Ciebie zapraszamy do udziału w projekcie realizowanym przez telewizję internetową Fauna Planet TV oraz Szkolenie Psów Dorplant. Nasz projekt to cykl programów edukacyjnych, w którym chcemy pokazać miłośnikom czworonogów, w jaki sposób być dobrym przewodnikiem dla swojego psa. W naszej serii przedstawimy najczęściej spotykane problemy takie jak ciągnięcie na smyczy, niewracanie na zawołanie, agresja do ludzi i psów czy lękliwość, wyjaśnimy ich przyczyny i zademonstrujemy w praktyce najprostsze metody ich rozwiązywania i zapobiegania im. Jeśli chcesz wziąć udział w naszym programie, napisz pod podany niżej adres i przedstaw w kilku słowach siebie i swojego psa: napisz, jakiej jest rasy (w przypadku mieszańca podaj jego wielkość), z jakimi problemami się borykacie i co chciałbyś poprawić w Waszych relacjach. Z pewnością do Ciebie odpiszemy! Udział w naszym programie to: - bezpłatna pomoc behawioralna wykwalifikowanych szkoleniowców - przygoda z telewizją - nowe znajomości z innymi miłośnikami psów - edukacja połączona z dobrą zabawą dla Ciebie i Twojego pupila Serdecznie zapraszamy! Osoba kontaktowa: Patryk Krajewski Instruktor Szkolenie Psów Dorplant [EMAIL="pk.dorplant@gmail.com"]pk.dorplant@gmail.com[/EMAIL]
-
[QUOTE] [INDENT]Żyłam sobie spokojnie z moja 3-letnią suczką Sabą, kiedy mój tata przyniósł 3 miesiecznego donka wykupionego z likwidowanej pseudohodowli (miał byc uspiony). kiedy byl w miare maly saba sie z nim bardzo dobrze dogadywała.. teraz kiedy podrósł i jest takiej wielkosci jak ona skacze na nia, gryzie zaczepia, biega za nia dosłownie wszedzie. Całkowicie przestał sie interesowac mna i innymi ludzmi . kiedy jest w poblizu saby w ogole nie reaguje na wołania.. saba go odgania warczy a on nic.. czasem dochodzi do krotkich 'bojek'.. boje sie co moze sie stac kiedy nero urosnie.. nie chce sie bawic z ludzmi , tylko z sabą. kiedy nie ma jej w poblizu wyje, szczeka i wyrywa sie. ucieka zeby jej szukac. to strasznie uciażliwe.. jak nauczyc go, zeby zrozumial ze ludzie nie sa zli i tez mozna sie z nimi bawic? Chciałabym troche ulzyc sabie 24h na dobe musi sie z nim uganiac. moj pies nie interesuje sie ludzmi ani innymi psami. w jego swiecie istnieje tylko saba. Co mam zrobic, zeby to zmienic? dodam ze absolutnie nigdy na niego nie krzyknełam, nie uderzyłam, nie dałam nawet małego klapsa. nikt inny też nie. [/INDENT] [/QUOTE] To, że pies nie interesuje się innymi psami i ludźmi to akurat dobrze :) niech tak pozostanie. Ale na pewno powinien ukierunkowac się bardziej na Ciebie. To zawsze trudne dla człowieka, gdy musi o uwage psa konkurować z innym psem - przedstawiciel tego samego gatunku to bardziej "naturalna" atrakcja. Tak więc przyda się oczywiście kontynuacja nauki komend i zabawy z Tobą, również przy Sabie, ale też często na samodzielnych spacerach. Ale przede wszystkim młody musi nauczyć się zachowywania spokoju w obecności suczki. Kiedy w domu sa dwa psy, przewodnik powinnen kontrolowac czas i intensywność zabaw. Szczególnie, że piesek chyba za bardzo się nakręca, a suka nie potrafi sobie z tym poradzić - jeśli dobrze zrozumiałam. Na spacerach przydałoby się popracować z nimi na smyczach - jesli dasz radę prowadź je po swoich dwóch stronach, niech nauczą się spacerować bez wygłupów, bez szaleństw. Być może z poczatku będzie łatwiej, gdy jednego psa (Sabę) będzie prowadził ktoś inny. W domu też kontroluj zachowanie pieska, ucz go wyciszania i bierności. Musi nauczyć się przebywać przy Sabie na Twoich zasadach - w spokoju. W ogóle solidnie trzeba by sie przyłożyć do kontrolowania emocji młodego. Wiem, ze to ogólne rady, ale co do konkretnych "technik" to ciężko radzić na piśmie ;)
-
Strach przed większymi psami od siebie .Suka Westie
yamayka replied to Bejkowa's topic in Strachliwość
[QUOTE].Boi się ich ? Reaguje agresją , kłapie zębami , warczy , ucieka[/QUOTE] [QUOTE]zawsze jak chciały się z nią bawić reagowała agresją. [/QUOTE] Dlaczego pozwalałaś (pozwalasz?) dużym psom na kontakt z suczką, skoro widziałaś, że ona odbiera to jako zagrożenie i czuje się z tym bardzo niekomfortowo? Podstawą posłuszeństwa i braku agresywnych/lękowych zachowań jest między innymi zaufanie psa do przewodnika - pies musi mieć pewność, że przy Tobie zawsze będzie czuć się bezpiecznie, że Ty panujesz nad otoczeniem. W innym wypadku pies sam zacznie radzić sobie z problemem - tak jak Twoja suczka. Na pewno na początek pomogą spacery i ćwiczenia przy dużych ZRÓWNOWAŻONYCH psach(muszą być starannie wybrane) - na smyczach, oba psy robią coś z przewodnikiem i dla przewodnika. Nie kontaktują się, nie wąchają, nie bawią. Suczka ma uczyć się, że pies jej nie zagraża, bo Ty nie pozwolisz na nic takiego, a do tego uczy się pracować i bawić, gdy inny pies to "tło". -
Czy przez te miesiące kiedy mały był już z Wami szkoliłaś go, organizowałaś mu zabawy i zajęcia ze sobą? (również przy Sabie) Czyli czy jako szczeniak miał okazję przekonać się, że czas spędzany z Tobą to megaatrakcja? Czy kierowałaś jego kontaktami z suczką - czyli czy bawił się z nią, zaczepiał zawsze kiedy chciał, czy wymagałaś tez spokoju obu psów przy sobie?
-
Miło się czyta takie posty. Jeśli zmiana jest faktycznie tak duża, to bardzo dużo wytrwałej pracy musiało Cię to kosztować. Nie każdego na to stać. ;)
-
[QUOTE]A swoją drogą gdyby te kursy nie były tak koszmarnie drogie, to z chęcią bym na nie poszła z czystej ciekawości, co tam mądrego mówią.[/QUOTE] Chodziła mi swego czasu po głowie taka myśl, bo można korzystać z dopłat na kurs jak się jest bezrobotnym. Ale końcowa refleksja była taka, że chyba nie mam ochoty w żaden sposób nabijać portfeli ludziom, którzy wmawiają innym, że staną sie oni po ich kursie specjalistami, mogacymi potrzebującym oferować swą pomoc z czystym sumieniem.
-
No ale w takim wypadku na tym forum nie pomożemy... Ale nie, może jednak: [QUOTE]Normalnie jest wesolym pogodnym pieskiem [/QUOTE] ;)
-
Nie, nie kończyłam tego kursu i nie zamierzam (moim znajomi "psiarze" również nie), ponieważ nie uważam, żeby do czegokolwiek było mi to potrzebne. Kiedyś owszem, chodziła mi po głowie myśl, żeby "szarpnąć się" na coś w podobie. Ale intuicyjnie zdecydowałam się na inny sposób zdobywania wiedzy o psach i pracy z nimi. Trwa to znacznie dłużej, częściej się moknie i marznie, albo praży w słońcu, niedojada się, płaci się wieloma siniakami, śladami po zębach i otarciami po linkach, prawie wyklucza to inne spędzanie wolnego czasu (cierpi życie towarzyskie), wymaga otwartej głowy, wyrzucenia z niej stereotypów, ciągłego zadawania pytań... ;) Sposób ten kosztuje za to mniej. W sumie - same zyski... :) Mój "kurs" to uczepienie się jak rzep psiego ogona dobrych szkoleniowców. ;)
-
Nie powstrzymam się: [QUOTE]z nikim sie bawic nie chce- nawet z innymi yorkami lub psami [/QUOTE]
-
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
yamayka replied to LadyS's topic in Foto Blogi
[QUOTE]a i owszem ma, czarne bez serduszek/puszków/diamencikow - kiedys uwazałam to za głupote totalną, poki nie stałam sie posiadaczką yorka, po ktoryms przeziebieniu złamałam sie i kupiłam ubranko[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/184331-Jak-Pan-Mysz-z-Jaxem-czyli-nasz-mały-zwierzyniec-)/images/smilies/icon_razz.gif[/IMG] niestety malutki pies bez podszerstka plus deszcz lub mróz to kiepskie połączenie, wie ten kto ma[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/184331-Jak-Pan-Mysz-z-Jaxem-czyli-nasz-mały-zwierzyniec-)/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] [/QUOTE] Ale ja własnie jestem jak najbardziej za ubrankiem, skoro pies wrażliwy na zimno! Mój kundel od spodu jest łysy i zakładam mu jego "kapok" w mrozy, nie zważając na dziwne spojrzenia ludzi. [QUOTE]a my tutaj wspominamy o milanie i innych fanaberiach z racji poglądów co poniekórych na temat wychowywania psa - co nie znaczy,że jestesmy ZA [/QUOTE] Hihi, a ja właśnie w mojej wypowiedzi byłam własnie za wyciągnięciem psa na deszcz niczym okrutny Millan, by przekonac go, że jednak tak, owszem, wyjdziemy i będzie fajnie. :evil_lol: [QUOTE]No, w skrócie - my jesteśmy te złe. Znaczy, ja, piranha, evel i w porywach fura, ale ona tylko w porywach :lol: Bo wymagamy od psów, ćwiczymy z nimi, nie cackamy się, nie tiutamy i nie ciumkamy, karmimy jak psy, a nie jak dzieci (np. pierożkami) i uważamy, że socjalizacja to ważna rzecz. Czyli - jesteśmy podłe i w ogóle beznadziejne[/QUOTE] Jak to miło, że sa tacy właśnie jak Wy... Ja za mało takowych spotykam na codzień, po prostu. [QUOTE]ale ja tam jestem wdzięczna mojemu psu, że jemu w deszczu nie chce się chodzić tak samo, jak mi :evil_lol: [/QUOTE] No tak. Co kto lubi. To jasne. O matko, a my dziś łaziliśmy po Parku Krajobrazowym 3 godziny, w deszczu... -
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
yamayka replied to LadyS's topic in Foto Blogi
sacred PIRANHA - a ma ubranko? ;) Nie popadajmy w skrajne klimaty! -
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
yamayka replied to LadyS's topic in Foto Blogi
[QUOTE]jak nie chce to po co go na siłę ciągnąć? jeżeli sam chce iść do domu i idzie w stronę drzwi [/QUOTE] Ano ja myślę, że z tego powodu, niezwykle rozsądnego: [QUOTE]U mnie pies nie decyduje o niczym, jeśli ja chce inaczej - czy raczej, pies nie decyduje wbrew mnie i za mnie[/QUOTE] (Ojej, Millan jako wyrocznia - nigdy. :) ) Ja może lekko przewrażliwiona jestem, bo aby lepiej żyć z moim kundlem, musiałam mu niestety odebrać decyzyjność w chyba wszystkich kwestiach... ;) -
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
yamayka replied to LadyS's topic in Foto Blogi
Dziewczyny...tak czytam co powyżej, odnośnie deszczu, Millana, ciągnięcia psa za sobą... Mmmm, chyba nie jesteście za tym, by normalny pies decydował, że nie wyjdzie dziś z domu, bo pada, wieje, śnieży, słońce świeci, jest ciemno, gra orkiestra dęta czy jeszcze coś tam innego...? Przecież rozsądne jesteście. -
Jeśli faktycznie pies na tyle zamyka się w sobie, że żadna motywacja - smakołyczki, zabawki, nagrody socjalne nie działają - to nie jest to łatwa praca. Pracujemy nad młodym jużakiem z podobnym problemem. Miał jako maluch kiepściutką socjalizację i bał sie wszystkiego. Totalny autyzm na pierwszych spacerach. Dziś - po 3 miesiącach pracy -czerpie już przyjemność z przechadzek, rozluźnił się, ćwiczy na smaczki i kontakt socjalny z przewodniczką. Co pomogło w pierwszym okresie? (zaraz Martens mnie opitoli, że "millanuję" :) ) Zdecydowanie, spokój i nie "dyskutowanie" z psem przewodniczki. Pies na smyczy i zdecydowany marsz do przodu. Borys potrafił położyć się na ziemi, zaprzeć jak osioł, bo jakaś uliczka czy miejsce wydało mu sie taaak baaardzo straaaszne. Nie mieliśmu żadnego narzędzia, bo go zmotywować, nagradzać. Zamykał się w swoim kloszu. Ale po prostu musiał iść dalej, bo szła dalej Marta, jego pani - spokojna i pewna siebie. Nie pytała go, czy pójdzie za nią. Nie miał wyjścia. I co? Okazało się, że świat nie zjada. Ba, nawet bywa fajny! A najfajniejsza jest teraz przewodniczka - mimo, że tak "okrutnie" zderzyła go z jego strachami. Mają super kontakt ze sobą. Klaudia - póki co zapomnij o puszczaniu psa ze smyczy! Decyduj o kierunku i tempie marszu. Nie czekaj na nią, gdy sie waha. Dbaj bardzo o to, jakie emocje przekazujesz suce. Jeśli przy innych psach czuje sie pewniej - niech chodzą z wami. Spróbuj motywacji żarciem i nauki komend najpierw tuż przy domu, potem coraz dalej, uważnie obserwuj psa - jeśli się rozluźnia, spróbuj popracować smaczkami. No i na codzień popracuj nad Waszym kontaktem. Jeśli nie bawisz się z nią, nie uczysz jej, nie "przewodniczysz" jej w domu, to tym bardziej będziesz dla niej nikim na spacerach.
-
Czy kochana sunia uwierzy że jest kochana i bezpieczna ?
yamayka replied to anica's topic in Lęk seperacyjny
[QUOTE]zabawki na razie pochowałam -został jej krokodylek ale "musi być" bo sunia kilka razy dziennie lubi dorwać go -zrobić rundkę lub potarmosić [/QUOTE] No też właśnie jeśli krokodylek jest ulubiony, to tym bardziej dostęp do niego i zabawa nim powinna pochodzić od Ciebie! :) Wyjmij go "kilka razy dziennie" na 10 minut i pobaw się z Jasią. Staniesz się w oczach suczki...hm... krokodylkową boginią? ;) Czytalaś to? [URL]http://dog-sport.pl/content/view/1201/158/[/URL] -
[QUOTE]przywoływanie i bezwględne posłuszeństwo do tej pory nie było mi tak bardzo potrzebne. [/QUOTE] To posłuszeństwo jest przede wszystkim potrzebne psu - aby czuł się stabilnie i bezpiecznie w głowie. Szkolimy psy nie tylko po to, żeby nam i innym ludziom żyło sie wygodnie. Szkolimy psa dla jego komfortu, "higieny psychicznej".
-
Warunek jest jeden - sporo kasy. Potem szast prast, kończysz kurs korespondencyjny, zaliczasz trzy weekendowe zjazdy (niekoniecznie nawet musisz brać smycz do ręki) - i już, masz dyplom "behawiorysty", możesz działać, pomagać psom z problemami i ich właścicielom. Prawda, jakie to proste? :cool3: Choćby tutaj: [URL]http://www.coape.pl/kurs-dyplomowy-coape.html[/URL]
-
Po zapoznaniu się ze składem - o niebo lepsza od whiskasa ta nutricat!
-
Założyć na psa cokolwiek (poza kolczatką) wygodnego i uczyć chodzenia na luźnej smyczy. Jeśli taki macie cel. Tu sprzęt nie ma większego znaczenia. :) Ale o tym w dziale 'Wychowanie'. A jeśli z ciągnięciem nie będziecie nic robić - niech będą szelki. W obroży szkoda psich dróg oddechowych.
-
Oj... myślałam, ze chodzi o "świeżego" psa bez złych nawyków... :) Na ciągnięcie pomoże konsekwentny trening. Kropka. Ale - w takim przypadku byc moze tez szelki. Pies ma utrwalone ciągnięcie w czymś na szyi (kolczatka... ). Byc moze w czymś całkiem inaczej odczuwalnym na ciele (szelki) ciągnięcie choć z początku by się nie pojawiło. I moznaby ten moment wykorzystać do wzmacniania "kulturalnego" chodzenia. A być moze w szelkach będzie mu ciągnąc wygodniej - w sumie do tego wymyslono też szelki - by pies miał komfort ciągnięcia...
-
Ja uważam, ze do codziennych spacerów i pracy z psem lepsza jest obroża. To też narzędzie szkoleniowe, razem ze smyczą. Pozwala na fajna komunikację z psem.
-
Na przypomnienie o istnieniu smyczy często spektakularnie działa też potraktowanie kochanego piesunia nogą lub wzięcie go za fraki. A teraz mi sie przypomniało - psy na smyczach też nie są gwarancją bezpieczeństwa: ostatnio szła z naprzeciwka babeczka chwiejąc się na obcasach, wleczona przez potężnego boksera. Usadziłam S. pod ścianą, odgrodziłam sobą i mówię: "Niech pies nie podchodzi." Boksiu zbliza się, babka za nim. "Niech nie podchodzi." Oczywiście bokser dowlókł babkę do nas, musiałam złapać go za łeb zanim powącha S.i wręcz "odrzucić" od Soccera. Usłyszałam "*****!!!!" i wzrok babki prawie mnie zabił.
-
LadyS. - na ludzka ignorancję, prostactwo, brak kultury nie ma lekarstwa. Możemy tylko robić swoje i - niestety - nie żałować kopów... licząc się z mało przychylnym przyjęciem tych działań. Ja do tego unikam miejsc z przypadkowymi psami puszczanymi luźno.
-
[QUOTE]Ja jakoś nigdy nie potrafię się odgryźć na poczekaniu[/QUOTE] ...na poSZCZekaniu! ;) :evil_lol: Sytuacja z dziś: Mijam z kundlem potężną babę zapartą na trawniku, mocującą się za trzema kundlami. Pracowicie skupiam Soka na sobie. Idziemy normalnym marszem. Nagle słyszę: - "...że ...ciej?" -" Słucham?" -" Gówno!!! Może szybciej???!!!" :crazyeye:
-
Ale świr! Bossski.