-
Posts
745 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by yamayka
-
Czy kochana sunia uwierzy że jest kochana i bezpieczna ?
yamayka replied to anica's topic in Lęk seperacyjny
No pewnie ze to przewodnika się szkoli, nie psa! ;) Jak sobie wytłumaczysz, ze Jasia dzięki zmianom będzie szczęśliwszym psem, to pójdzie jak z płatka! ;) Powodzenia!Dawajcie znać jak idzie. -
prosze o garsc porad na pierwsze tygodnie psa ze schroniska w nowym domu...
yamayka replied to epti's topic in Wychowanie
Filmiki nie zaszkodzą ;) Kurcze, ale mnie zawsze dziwi ten pęd ludzi do chodzenia z psem bez smyczy. :) Czemu raptem pies ma się czuć z tym lepiej...? Nie mówię o sytuacji kiedy chcemy dać psu luz, możliwość swobodnego ruchu tam, gdzie jest to dla niego bezpieczne, a pies czuje się z tym dobrze, do tego nie uprawia samowolki. Psy są spuszczane przy byle okazji, w mieście, tak jakoś "dla zasady". Nie wiem, dla uspokojenia sumienia właściciela "bo pies mógł sobie pobiegać"...? Albo zeby nie męczyć się z ciągnącym futrem..? Nie mówię juz ile kłopotów to czasem powoduje. Epti, to niekoniecznie zarzut w twoją stronę. Ale skoro sucza i tak klei się do ciebie, to dawaj jej może częściej wsparcie smyczką. -
prosze o garsc porad na pierwsze tygodnie psa ze schroniska w nowym domu...
yamayka replied to epti's topic in Wychowanie
Odnośnie tego co piszesz - nie wiem czy chodzenie z Bunią bez smyczy jest najlepszym pomysłem. Kiedy pies jest luzem zwiększa się ilosć sytuacji kiedy musisz czy chcesz go przywołać, zdyscyplinować, a każde przywołanie - z tego co napisałaś - to dla niej póki co spore obciążenie. Poza tym na smyczy niepewny siebie, wystraszony pies zwykle czuje się lepiej, pewniej, czuje wsparcie przewodnika. Ćwiczyłabym przywołanie ale nigdy z presją, tylko takie zachęcanie jak szczeniaczka, z obniżoną, boczną w stosunku do psa pozycją ciała, cienki miły głosik, pyszności (i pieszczoty jeśli lubi)jak przyjdzie. -
[QUOTE]swojego psa /38 kg/ prowadze na obrozy pólzaciskowejbo ze zwykłej w każdej chwili -jest dość lękliwy -potrafi się uwolnić [/QUOTE] Mi też się wydawało, że mój pies jeśli zechce wypełznie ze wszystkiego. Polecam łańcuszek - dobrze zapięty nie zsunie sie ze łba ni chu-chu! :) [URL]http://www.ipo-sklep.pl/index.php?k36,sprzet-szkoleniowy-lancuszki[/URL]
-
prosze o garsc porad na pierwsze tygodnie psa ze schroniska w nowym domu...
yamayka replied to epti's topic in Wychowanie
Sztuka zabawy z psem łupem to sztuka niełatwa, szczególnie jeśli trzeba psiura rozkręcić, bo tego jeszcze nie zna. Bywa i tak, że popędu łupu nie da sie nijak z psa wydobyć, bo go zwyczajnie nie posiada, lub posiada słabiutki. Zobaczycie w szkole. O ile szkoleniowcy sie tego podejmą i zrobią to prawidłowo. -
prosze o garsc porad na pierwsze tygodnie psa ze schroniska w nowym domu...
yamayka replied to epti's topic in Wychowanie
[QUOTE]nie potrafi bawic sie z czlowiekiem, pileczka,maskotka,patykiem. Nie wiem jak jej tego nauczyc... [/QUOTE] A szkoleniowcy tam gdzie chodzicie z Bunią nie pomoga? -
No ba. Pewnie, że tu mozemy sobie gdybać, a za problem powinien wziąć się na miejscu ktoś z głową na karku. [B]Martens[/B], a powiedz, czemu jednak obstawiasz agresję obronną? Tak sobie myślę, że gdyby tak było, to "chwyceni za rękę i ściągnięci na dół" przez tego - jak by nie było - dużego psa mieliby mniej lub raczej bardziej poważne obrażenia. Wiele razy spotykałam się z tym, że na szkolenie zgłaszaja się ludzie z "agresywnym" psem, a okazywało się, że pies pobudzony, sfrustrowany, nieogarnięty, ale nie agresywny. Cholera, mi tu bardziej pasuje rozładowywanie napięcia "atakami". :)
-
Osoba, kóra uważa, ze kolczatka to "gadżet" i myśli, że służy ona do "powstrzymania psa, gdy już wystartuje" faktycznie nie powinna mieć z nią nic wspólnego. Dobry szkoleniowiec nie siąga natychmiast po kolczatkę, ale korzysta ze wszystkich narzędzi szkoleniowych - począwszy od swojej "energii", głosu, ciasteczek i klikera, przez piłeczki, łańcuszki, linki po OE. Potrafi po prostu idealnie dopasować działanie pod dany przypadek, by efekt był możliwie szybki, trwały, dobry i jasny dla psa. By w ostateczności "stworzyć" zrównoważonego psa z czystą głową.
-
Ok, czyli zakładam, że gdy jest uwiązany, to nie jest jednak agresja. Jak uspokoić psa w takiej sytuacji raczej nikt na forum nie opisze, trza by zobaczyć, podziałać... I moze nie do końca "pozytywnie", samymi nagródkami, bo z tego co się dzieje w aucie przy was wynika, że chyba niekoniecznie potraficie przekazać burkowi, że pewnych zachowań sobie nie życzycie. ;) Nie jestem pewna, czy pies "liczy się z waszym zdaniem". Klatki - nawet te duże - fajnie się składają na płask, i wygodnie przewożą, nie zawsze sa bardzo ciężke. Pomyślcie.
-
Z tego co piszesz psa mocno stresuje sam fakt uwiązania. Z tego napięcia może brac się agresja, [B]może[/B] dochodzi do tego troche terytorializmu, plus silna frustracja. Swoją drogą - czy aby na pewno to agresywne ataki? Piszesz "rzuca się", ale może to na zasadzie "zatrzymania" przechodzącej osoby, próba rozładowania tego napięcia, jakie odczuwa przywiązany. Nie każde skakanie na człowieka i chwytanie zębami to agresja. Trudno wyrokowac na odległość, nie widząc psa. A ja bym pomyślała o klatce na wyjazdy, na tyle obszernej, by pies mógł tam wygodnie odpoczywać. Zakrytej, przytulnej. Myślę, że to byłoby lepsze dla jego głowy. Oczywiście przy umiejętnym działaniu, przyzwyczajeniu do klatki.
-
Skoro jest puszczany luzem bez kontroli na podwórko to ma mnóstwo okazji do utrwalania sobie tej kręcącej dla niego zabawy. Póki będzie miał taka możliwość, to będzie to robił i sam sie "nagradzał". Jeśli podczas treningu bedzie miał możliwość pogonić, to znów - samonagradzanie i koło sie zamyka. Jeśli ma sie tego oduczyć, już nigdy nie powinno dać sie mu szansy zrealizowac się w tym. Tak więc linka, linka, linka... Nawet zaskakujące, nieprzyjemne, otrzeźwiające szarpnięcie tą linką gdy podejmie pościg (moze być razem z jakąś komendą "NIE" czy cóś w tym rodzaju). Potem natychmiast przywołanie, zajęcie pracą, meganagrody, megaatrakcje... I tak długo, długo, długo... ;) Piesek ma zrozumieć, ze pewnych rzeczy się NIE ROBI, ale za to można i warto robic coś lepszego. Odwracanie uwagi od zbliżającego sie obiektu - ok, jeśli sie uda... [QUOTE]koleżanka musi go nauczyć przychodzenia na komendę, najlepiej za pomocą długiej linki i smaczków[/QUOTE] Nie popadajmy w schematy. Koniecznie smaczki...? A jeśli pies lepiej reaguje na kontakt, nagrodę socjalną albo na zabawę łupem? Linka tak. Ale nagroda - po prostu najbardziej motywująca dla danego psa. :)
-
Znowu - nie widząc psa w danej sytuacji, nie znając waszych relacji trudno wiele powiedzieć. Ale moim zdaniem: psa - do tego pewnie mocno pobudzonego pracą - zaskoczył ten mimowolny "atak", zareagował obroną nie myśląc, co robi i komu robi. Coś spada mu na głowę, to chla! ;) Nie sądze, zeby było sie czym martwić.
-
Swoją drogą... Nie leżą mi treningi stricte klikerowe. Jakie to suche, pozbawione emocji, mechaniczne... Praca z psem na sam kliker...nigdy w życiu. (mimo że uważam, że to często przydatne narzędzie)
-
[QUOTE]Co do komend - nigdy nie jest na to za wcześnie. [/QUOTE] Z psem zamkniętym w sobie ze stresu, nie przyjmującym smakołyków, obawiającym się dotyku nie popracujesz na motywacji. Mózgownica średnio pracuje ;)
-
“Psy - zmiana pana”. Celebryci zamienią się psami w TV4.
yamayka replied to yokaz's topic in TV & radio
Pani Sumińska jako ekspert, ojojoj... Lubię kobitkę, ale... Kurde, co za pomysł... Dlaczego nie moga tego wszystkiego robić z własnym psem przed kamerami...??? Na czym to ludzie kasy nie trzepią... -
Bardzo fajnie. :)
-
Kontakty i zabawy ze zrównoważonymi psami, których zachowania można byc pewnym - ok. Ale to niech bedzie 20% spaceru. Raczej nacisk na skupienie na sobie, zapewnienie psu zajęcia i atrakcji ze swojej strony. Piszesz, ze była "bardzo zajęta", to pewnie zapomniała też o tym, ze ty tam jesteś? ;) Ideałem będzie sytuacja, kiedy suczka bedzie wolała spędzać czas z wami, a nie bratać się z psami i ludźmi wokół. Niech kontakt z psami nie stanie sie dla suczki główną rozrywką, to utrudnia potem pracę z psem. Wiem, ze to latwe - spotykamy się w parku, pieski się bawią, biegają, my gadamy, a potem rozchodzimy się z poczuciem, że piesek fajnie spedzał czas. O wiele trudniej jest kombinowac i pracowac nad tym, zeby pies dobrze bawił się z nami. Ale to sie opłaca. :) Ostroznie z zapoznawaniem z obcymi psami, nie każdy pies zachowa sie odpowiednio. Suczka nie musi wachać się z każdym mijanym czworonogiem.
-
Ok, to jeszcze za wcześnie na nauke komend. Aczkolwiek jeśli chodzi na tobą, to mozesz pomału wprowadzać jej przywołanie. Na razie spokój, nienarzucanie sie psu, żarełko. No i pilnowanie innych ludzi (goście, ludzie na ulicy) by też psa wręcz nie dostrzegali!
-
Jeśli sunia ci ufa i ma z tobą dobry kontakt, przyjmuje żarcie, to zacznij już z nią smakołyki za coś, naukę podstawowych komend na żarełko. Przychodzenie na wołanie, siad, waruj, jakieś sztuczki. Niech już troszke popracuje dziewucha i poznaje zasady, uczy się współpracy. Przyda się na poprawę pewności siebie i na odwracanie uwagi od tego, co straszne. :)
-
[QUOTE] [INDENT]Jak widzę dużą przestrzeń pełną trawy(gdzie nie ma psów), to puszczam psa żeby sobie pobiegał, i tak się gonimy, ale jak widzę jakiegoś zbliżającego się/przechodzącego właściciela z psem to próbuje [B]ją złapać z tym że ona się nie daje,[/B] i mam problem, bo na smyczy się nie wybiega. [/INDENT] [/QUOTE] Paulina516, nie ten dział, zajrzyj na "wychowanie".
-
[QUOTE]żeby to mąż ją karmił i chodził z nią na spacery tak żeby kojarzył jej się z miłymi rzeczami [/QUOTE] No właśnie, "z miłymi rzeczami"! Ale jeśli pies nie czuje jeszcze komfortu w takich sytuacjach, to nie są "miłe rzeczy"! :) Praca ze smakołykami. Przykładowa. Mąż siedzi na podłodze, ma zapas smaczków, nie patrzy na sukę. Rzuca smakołyki obok siebie w takiej odległości, żeby suczka brała. Jeśli je, stopniowo przyblizamy ją do siebie - smaczek tuż obok, koło nogi, na nodze, z ręki (bez dotyku i patrzenia), potem tak podany, by suczka musiała oprzeć o męża łapkę itd. Jesli dotyk, to delikatny od dołu - klatka piersiowa, szyjka, dół pyszczka, najlepiej razem ze smakołykiem podawnym. Ale na to moze byc za wcześnie.
-
[QUOTE]Poza tym tylko Wasze psy się dla Was liczą? [/QUOTE] He... Mój pies tak samo dostanie po ryju jeśli spróbuje fikać do innego futra. Taka jestem zła pańcia! Ale właśnie dlatego, że wymagam spokoju, muszę zapewnić mu komfort i bezpieczeństwo przy sobie.
-
No i zero narzucania się suce przez męża! Po co ją głaszcze, skoro [QUOTE]mąż ją głaszcze to nie patrzy na niego, unika jego wzroku i jest bardzo spięta.[/QUOTE] ? Zero choćby patrzenia wprost na psa, skoro ja to stresuje, a co dopiero mówić o głaskaniu. Pieszczota przewodnika ma być czymś przyjemnym, zachętą do kontaktu, relaksu, komfortu, nagrodą, czymś cennym. Poczekać na inicjowanie kontaktu przez suczkę, mozna sie pokusić u delikatne zachęty. Z dotykiem bardzo ostroznie. Choćby nie wiem jak korciło! Głaskaniem nie zdobędzie się zaufania i hm... "miłości" psa. Suczka póki co ma czuć się przy nim komfortowo, choćby miało to na razie oznaczac po prostu przebywanie w dwóch różnych kątach pokoju. Jesli przyjmie jedzenie i wode od męża - niech daje. Ale jeśli nie bierze od niego żarcia, to nie ma sensu. Jesli cały spacer z nim ma być w strachu, to takie wyprowadzanie tez nie bardzo na razie... Na razie niech raczej to będą wspólne spacery, a mąż jako..hm... tło :) Suczka ma się rozluźnic w jego obecności, to zadanie na dziś. :) Uważnie obserwować i czytać psa.
-
Nie przesadzajmy z tym kopnięciem, nie o to chodzi, żeby połamac psu żebra. I jeśli podziała coś innego, nie zastosuję przemocy. Ale zdarzają się bardzo chamowate psy, kompletnie nie liczące się z człowiekiem. I wtedy potraktowałabym kopa jako (poza zapewnieniem bezpieczeństwa mojemu psu) skuteczną korektę wychowawczą ;) - dla psa, że niekoniecznie przyjemnie jest zaczepiać inne "stado", może zapamięta i oszczędzi kłopotu innym spacerującym, bądź mi w przyszłości. No i dla właściciela - prawdopodobnie nie tak często będzie puszczał bez kontroli psa, "by sobie pobiegał". [QUOTE]mam psa z problemami , podbiega nachalny młodziak. Mój pies ma fatalne problemy behawioralne - panicznie boi się, a skoro pies to młodziak, przyjmuję, że nie jest agresywny tylko nachalny, nie stwarza zagrożenia życia mojego psa - to właśnie próbuję zgody. [/QUOTE] [B]Klauzunka[/B], pozwalasz chamowatemu psu narzucać się swojemu, który "panicznie sie boi"??? Przyjmujesz, ze skoro młody, to nie będzie agresywny..? Z tego co zrozumiałam to nie był 3 miesięczny poddańczy szczeniaczek. Interweniujesz dopiero w sytuacji zagrożenia życia??? Nie wierze... Co to znaczy, ze "próbujesz zgody"? Czekasz jak sytuacja się rozwinie? Ja wychodzę z załozenia, że 90% psów wokól to psy niezrównoważone, więc nie będę ryzykowała.
-
[QUOTE] [INDENT]Poszukuję leków na zbicie ciśnienia[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/142760-Jak-reagujecie-na-chamstwo-innych-psiarzy-2/images/smilies/anger.gif[/IMG] Stoję z Suczą - waga 6,5 kg, trauma poschroniskowa, boi się innych psów - pod sklepem, czekam na kumpelę. Podbiega do nas coś dość dużego, onkowatego i młodego. Oczywiście, zachęcanie do zabawy, skakanie po grzbiecie, nos w tyłku i chyba wszystko naraz było zrobione, bo psina szybka była. Mnie wmurowało. Jakaś babka, 100 metrów dalej na pseudołączce sunię odwołała. 2 minuty, sunia z powrotem przy nas. Babka po kolejnej minucie się zorientowała, że jej psica zwiała, znowu woła. Psica pobiegła do babki. Ale mi się cierpliwość skończyła - wygarnęłam, co myślę o puszczaniu psa bez smyczy, jeśli odbiega i do tego biegnie przez ulicę[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/142760-Jak-reagujecie-na-chamstwo-innych-psiarzy-2/images/smilies/anger.gif[/IMG] Ale co się Mikra strachu najadła to już jej... [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/142760-Jak-reagujecie-na-chamstwo-innych-psiarzy-2/images/smilies/icon_frown.gif[/IMG] [/INDENT][/QUOTE] Nie szkoda pracy, jaką wkłada się w psa z lękami...? Nie szkoda zaufania do przewodnika, które pies traci po takim spotkaniu? Wymagajmy wiele od naszych psów, wymagajmy spokoju przy spotkaniach z innymi futrami, wymagajmy obojętności wobec nich. Ale do jasnej Anielki - my musimu zapewnić im poczucie bezpieczeństwa! Skoro chcę być przewodnikiem dla mojego psa, moim [U]obowiązkiem[/U] jest dać mu pewność, że nie dopuszczę do tego, by czuł się przy mnie choćby niekomfortowo z powodu innego psa (albo człowieka), nie mówiąc o tym, by zrobił mu jakąś krzywdę. Nie mam żadnych oporów - każdy pies który chce bez kontroli podejść do mojego, zostanie odesłany w diabły - wszystko jedno, czy wystarczy presja psychiczna, czy będę musiała mu sprzedac kopa. Jeśli nie zadbam o to, będę sie czuła dupą wołową, nie przewodnikiem.