Jump to content
Dogomania

yamayka

Members
  • Posts

    745
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by yamayka

  1. yamayka

    Wolfsblut

    Nie bardzo wiem jak ocenić tolerowanie tej karmy przez układ pokarmowy mojego psa. Pierdzieć nie pierdzi (a ma do tego skłonności), kupa jest chyba idealnie twarda. Tylko, ze jest jej stosunkowo dużo. Po Nutrze robił 2 kupy na porannym spacerze. Po Wolfsblucie to minimum trzy duże kupska. Czy to znaczy, ze nienajlepiej ją przyswaja?
  2. [QUOTE]Nikt nas nie odwiedza [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/184331-Jak-Pan-Mysz-z-Jaxem-czyli-nasz-mały-zwierzyniec-)/images/smilies/icon_rolleyes.gif[/IMG] [/QUOTE] Ja odwiedzam regularnie ;)
  3. [QUOTE]No po prostu ci ludzie zdają się mieć mózgi w dupie, za przeproszeniem... Ja rozumiem, że nie chcą trzymać ciągle psów na smyczy, ale jak nad nimi nie panują, to niech sobie kupią linki... [/QUOTE] Linki...? Ty to masz pomysły...Jakieś wynalazki wymyślasz... :evil_lol: Przecież pieski musza sobie polatać swobodnie! [QUOTE]No teraz, jak widzę, że biegną, to biorę psa za siebie, sadzam na komendę (bo on się ogromnie cieszy, ze pieski biegną, a potem piszczy i ucieka, go po nim biegają :roll:) i stanowczym głosem wydaję psom niecenzuralną komendę. [/QUOTE] I tak masz lepiej, bo mój gad jak widzi, że piesek biegnie, to na wszelki wypadek ma ochote mu wtłuc, lub chociaż mu pogrozić. Więc moja gimnastyka musi polegać najpierw na niecenzuralnej komendzie wydanej mojemu psu, co musze zsynchronizować z "komendą" lub względnie kopem dla podbiegacza... Ech, życie... ;) [QUOTE]Collie próbujący kopulować na mojej nodze dostał z kopa, niestety - choć nie lubię tego robić - ku zaskoczeniu i oburzeniu właścicieli, no [/QUOTE] Bo to my jestesmy te chore psychicznie, nie wiesz?
  4. [QUOTE]biedny psiak,przeciez te wielki moga go połamac! [/QUOTE] ...bardziej chodzi o ewentualne szkody na psychice.
  5. [QUOTE]Znam hodowcę który importuje psy z Niemiec. Z hodowli kojcowej oczywiście bo sam ma tez takową. Wyobraźcie sobie, że przywożone przez niego młode psy (tak do roku) są na pół dzikie. Serio. Eksterierowo super, ale charakter[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/shake.gif[/IMG] Cóż przy kilkudziesięciu psach trudno skupiać się na relacji z nimi, socjalizacji, charakterze... [/QUOTE] Zaniedbanie to jedno, każdego psa, nawet z najlepszymi genami, można zepsuć. Ale druga sprawa - to dziedziczone cechy charakteru. Popędy, z którymi pies przychodzi na świat. Albo raczej w tym przypadku - z którymi nie przychodzi...
  6. Wyrazy współczucia...Takie spacerki to stres, nie przyjemność... A ja myślałam, że to ja mam marne miejsce na codzienne spacery.
  7. [QUOTE]Owczarki mają to do siebie, że z reguły, przy odpowiednim prowadzeniu, są absolutnie fantastyczne do szkolenia.[/QUOTE] To niby jest oczywiste, a właściwie mogłoby być, gdyby nie to, że hodowla owczarków eksterierowych z naciskiem na cechy wyglądu bardzo zniszczyła tę rasę... To cholernie przykre, ale dziś często spotyka się rodowodowe ONki praktycznie pozbawione popędu socjalnego i popędu łupu, do tego średnio reagujące również na żarcie. Praca z takimi psami to orka... Szkoda tej rasy, szkoda...
  8. [QUOTE]Obawiam się że gdyby mi ktoś podarował taki "zdecydowany dotyk" to po prostu bym się odwinęła - bo dla mnie to byłby jawny atak w moją stronę. Rozumiem że te krótkie skowyty, jęknięcia, uskoki psów to nie jest efekt zadanego właśnie bólu? [/QUOTE] Każda korekta zachowania psa tworzy ryzyko, że "pies się odwinie". Wielu psom nie podoba się, że ktoś próbuje kontrolowac ich zachowanie. Dobry szkoleniowiec jest na taką ewentualność gotowy i wie, jak zareagować. Poza tym jeśli pies odbiera korektę jako atak, to znaczy, że to było g...., nie korekta. To, jak pies to odbierze, uzależnione jest głównie od emocji z jakimi działa człowiek. Dlatego to takie trudne. Reakcja na "dotyk" to częściej przejaw zaskoczenia, nie bólu. Bo korekta ma za zadanie po prostu przerwać dane zachowanie, a nie sprawiac ból. [QUOTE]Jestem zwolennikiem metod pozytywnych, niestety widzę że dla większości zwykłych posiadaczy psów to jest za trudny temat. Bo trzeba zrozumienia działania tych metod, wzmocnień pozytywnych, negatywnych itd. No i szkolenie zajmuje pozornie więcej czasu niż z przysłowiową kolczatką i kijem. Człowiek ma jakąś taką tendencje do przemocy - lubi krzyknąć, szarpnąć, uderzyć, wyżyć się jednym słowem. Lubi czuć się panem, czuć władzę i podporządkowanie innych istot. [/QUOTE] ..."przemoc", "wyżyć się", uwielbienie do poczucia władzy...? To mowa o patologicznych zachowaniach, a nie o prawidłowym szkoleniu psów (nawet z użyciem korekt). [QUOTE]Nie zapomnę nigdy słów pana który zajmował się szkoleniem psów i startował ze swoimi psami w różnych konkursach posłuszeństwa, również międzynarodowych. Powiedział, że psa z którym pracuje i z którym wiąże przyszłość w w/w konkursach/zawodach nigdy w życiu nie może uderzyć, że musi zrobić wszystko aby ten pies [B]chciał pracować dla niego[/B] a nie [B]ze strachu przed nim[/B]. To były dla mnie bardzo ważne słowa które powinny oddawać cel szkolenia psów. [/QUOTE] Znów to samo - jeśli pies "korygowany" nie chce pracowac z przewodnikiem i boi się go, to było to gó...ne działanie,a nie korekty. A tak poza tym - ja oczywiście też jestem jak najbardziej za kształtowaniem psa przez umiejętne wzmacnianie pożądanych zachowań. Acha. I uważam, że książka -i program Millana - nie są edukacyjne dla przeciętnego posiadacza psa.
  9. [QUOTE]Nie należy oduczać psa szczekania czy warczenia - to prosta droga do wychowania osobnika, który atakuje bez ostrzeżenia. Trzeba psa nauczyć, że oprócz groźby są inne strategie radzenia sobie z nieprzyjemną sytuacją. Posłużę się przykładem mojej suczki, która trafiła do mnie z agresją lękową i wygaszonymi sygnałami ostrzegawczymi (ona gryzła bez ostrzeżenia - żadnego warczenia, szczekania nic - po prostu strzał zębami, jak się wystraszyła człowieka). Nauczyliśmy ją, że w sytuacji napięcia w obecności obcego człowieka łapała w pysk poduszkę, jeśli była w domu, a patyk, jeśli rzecz działa się na spacerze. Warczenie było nagradzane zwiększeniem dystansu od bodźca. Dziś mam suczkę, która po pierwsze boi się znacznie rzadziej, a zanim ugryzie... warczy [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/216736-Cesar-Millan-quot-Zaklinacz-psów-quot-./images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] [/QUOTE] [QUOTE]W sytuacji, gdy mój pies warczy na dziecko, pierwsze co robię, to przerywam sytuację - żadne korygowanie - jeśli to mój pies, to chwytam go za obrożę, dziecko proszę o oddalenie się powoli, bez krzyku. [/QUOTE] Gryząc poduszkę czy patyk suczka robiła to samo, jak gdyby gryzła człowieka. W jej głowie działo się to samo. Tkwiła w tych samych złych dla niej emocjach. Moim zdaniem niczego dobrego jej przez to nie uczyliście, pozwalaliście na utrwalanie danego stanu emocjonalnego w określonej sytuacji. Sukcesem byłoby, gdyby suczka potrafiła się rozluźnić w obecności człowieka, gdyby poczuła sie przy nim bezpiecznie. Co z tego, że suczka warczy zanim ugryzie - czuje się z tym tak samo źle. Ja uważam, że warczenie lub szczekanie (jako wstęp do agresywnego zachowania) nalezy też zwalczać, bo już wtedy w psiej głowie dzieją się złe rzeczy. Ale nie na zasadzie, że niewarczenie lub nieszczekanie to cel sam w sobie. Jeśli pies jest cicho, ale wciąż jest spięty - to pewnie, ze to żaden sukces. I może to prowadzić do niespodziewanego ataku. Jeśli pies warczy, to naszym zadaniem jest tak zmienić jego emocje, by nie czuł takiej potrzeby, by wokalizować poczucie zagrożenia. Nagradzanie warczenia rosnącym dystansem od bodźca... Hm... Czyli nagradzanie poczucia dyskomfortu, utwierdzanie psa, że spięcie i grożenie to droga do lepszego samopoczucia...? Hm, nie przekonuje mnie to. [QUOTE]Zastanawiam się też dlaczego wg. Ciebie "nie wolno" psu warczeć na dziecko (no bo to właśnie mówisz swojemu psu)? A jeśli dziecko wkłada mu paluszek w oczko, to co pies ma zrobić? [/QUOTE] O ludzie, naszym zadaniem jako przewodnika jest nie dopuszczać do takich sytuacji! Prosty układ - jako przewodnik zapewniam psu komfort przy sobie (żadnych nachalnych psów, dzieci, ludzi pchających się z głaskaniem - jeśli pies nie czuje sie z tym komfortowo, bo ma do tego święte prawo),a w zamian wymagam spokoju. Tyle. [QUOTE]Psy ostrzegają warcząc, szczekając i robiąc tysiąc innych rzeczy. Nie należy eliminować nic z ich języka, bo my ludzie i tak mamy problem, żeby zinterpretować psie sygnały. [/QUOTE] Acha, czyli właściciel, którego pies miota sie na smyczy na widok innego psa/człowieka, szczekając i warcząc, nie powinnen "eliminowac nic z jego języka"? Super... Przecież te elementy "języka" psa oznaczają dany stan emocjonalny. I mamy pozwalać psu tkwić w tym stanie...?
  10. To, co zobaczyłam w jednym programów z serii "Policja dla zwierząt w ...." na Animal Planet dośc mocno mnie zbulwersowało. Być moze to żadna nowość, ale ten przypadek mnie poruszył. Otóż - opierając się na decyzji pewnej "doświadczonej, uznanej pani zoopsycholog z wieloletnią praktyką" uśpiono w Nowym Jorku młodą suczkę w typie amstaffa, odratowaną przez tamtejszą Straż dla zwierząt. Powód uspienia -pies absolutnie nie nadaje sie do adopcji, stwarza zbyt duże zagrożenie - na podstawie testów. Opis testu - suczce podano wędzone ucho, potem miskę z żarciem. Idiotyczną, sztuczną rękę pani zoopsycholog pchała jej pod pysk, dotykała jej nią po głowie. Suczka ważyła się usztywnić, unikać, potem warknąć i użyć zębów. Uspiono ją. Przeciez to jakaś paranoja... I pokazują to w TV na całym świecie.
  11. [QUOTE]Ja sobie darowałam jakieś wspólne spacery, po prostu nauczyłam sukę skupiania się na mnie i olewania innych czworonogów- co najwyżej się obwąchają i od razu ucieka. Nie ma sensu na siłę uszczęśliwiać psa, przewodnik może być dla niego lepszym kompanem niż inny czworonóg [/QUOTE] Ta suka już nauczyła się reagowania agresją, więc narażanie jej na wąchanie sie z większymi psami to prosta droga do utrwalania histerycznych zachowań. Gdzie tu mowa o uszczęśliwianiu psa na siłę? Nie radziłam właśnie nic innego niz nauczyć skupienia i pracy z przewodnikiem przy dużym psie, również po prostu tolerowania jego obecności w spokoju. Spacer powinien być aranżowany z konkretnym psem, by móc panowac nad dwoma psami i by ten drugi nie wysyłał "złej energii" ( ;) )niezrównoważonego zwierzęcia - suczce będzie łatwiej.
  12. [QUOTE]To Ty jesteś źródłem konfliktu i powinnaś nad tym popracować. Powinnaś panować nad własnym psem na tyle, żeby móc przystopować jej humory kiedy przekracza pewne granice. To Ty decydujesz, którego psa i kiedy głaszczesz.[/QUOTE] A ja właśnie nie jestem pewna, czy to do zrobienia bez wskazówek szkoleniowca ;)
  13. [QUOTE]dostawala najpierw przysmak a potem pochwale[/QUOTE] ...a bardziej się pochwała przyda, jak bedzie PRZED smakołykiem - bo stanie się hmm...jak to było, nie pamietam... wtórnym wzmocnieniem...? ;) W każdym razie - jako zapowiedź konkretnej nagrody (żarcie) pochwała sama w sobie też stanie się nagrodą.
  14. [QUOTE]Ja się zastanawiam, czemu przeciętny psiarz, gdy jego galopujące futro pędzi wprost na moje, wydziera się zwykle: NIC NIE ZROBI!! itd., a tu proszę, nawet niektórzy użytkownicy tego forum twierdzą, że "psy się muszą powąchać" [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/icon_rolleyes.gif[/IMG] [/QUOTE] Przeciętny psiarz może jeszcze wydzierać sie tak: -"To pies czy suka?!" (ku..a, jakie to ma znaczenie??????) -"On chce się bawić!" ...a najczęściej nie mówi nic, nie patrzy nawet na swego psa - przecież to normalna sytuacja... Eh...
  15. Jeśli chcesz karmić domowym żarciem to ryż, mięso gotowanie i podgotowane warzywa powinny być ok. Ale sucha karma jest wygodniejsza, jeśli trafisz na dobrą dla suczki to trzymaj się jej i nie cuduj. Wędzone kosci - odpada. Ja mam kundla i z gryzaków jadalnych toleruje tylko uszy królicze. Po wszystkim innym - sraczka. Po prostu tego nie daję. Nie eksperymentuj z żarciem. W schronisku karmią czym popadnie, co mają - to jasne. Na pewno nie obserwowali tam jakości kupki psa, nikt nie ma na to czasu... Suka nie musi miec specjalnie wrażliwych jelit, ale chappi i tym podobne syfy to naprawdę mało który pies dobrze toleruje.
  16. Ryż i makaron same...? Tak tragiczna karma jak Chappi i wszystkie karmy tej klasy mogą powodować problemy jelitowe u wrażliwszych psów. Podobnie wędzone kości. Szczególnie, jak wszystko jest podawane na zmianę z domowym zarciem. Makaron też nie zawsze jest dobrze trawiony. Jeśli chcesz podawac suchą karmę to musisz niestety kupowac coś z wyższej półki - za dobra karme zapłacisz nawet nie tak dużo jeśli to będzie duży worek - np. Brit Care byłby ok, tam są wersje dla psów o wrażliwym przewodem pokarmowym.
  17. [QUOTE] [INDENT]A ja uważam że pies z psem powinien zawsze się powąchać kiedy się spotkają na spacerze. To nie metoda brania psa na ręce.Może twój pies też się chce powąchać z innym psem a zarazem pobawić.Pies nauczy się poprawnych zachowań kiedy będzie mógł poznać inne psy Moja Pola bardzo lubi bawić z innymi psami.I kiedy widzę właściciela biorącego psa na ręce lub wołającego \niech pani ją zabierze lub odganianie / to jestem zła.Moją Pole kupiłam z hodowli i powiedziano mi że pies musi się powąchać z drugim psem. [/INDENT][/QUOTE] Jeśli to nie żart, to dobrze radzę, żeby Twoja Pola "z hodowli" nie podeszła do mojego psa się powąchać, gdy poproszę, byś ją zawołała. Taka rada, gdybyśmy kiedys się miały przypadkiem spotkać... :evil_lol:
  18. A co jada suczka?
  19. Duuużo pracy z obiema sukami żeby zapanowac nad ich zachowaniem i chyba nie da się opisać konkretnej pracy przez forum. Jakiś szkoleniowiec by się przydał na miejscu. ...a czy się polubią...hm, moga się też nigdy nie polubić - to dwie dorosłe suki, pani Zofia Mrzewinska utrzymuje, że niełatwo o przyjazne i stabilne stosunki w takim układzie. Starszej suce na jej teren wprowadziłaś druga samicę, niby czemu miała ją przyjąc z "z otwartymi ramionami" (czy raczej łapami :) )? Obcy na terenie, konkurent do żarcia i do Ciebie - nic, tylko tłuc nowo przybyłą ;)
  20. [QUOTE]wiadomo że dzieci chcą się bawić z psami [/QUOTE] I wiadomo też, że nie każdy pies musi akceptowac takie zabawy, jakie preferują małe dzieci. Moim zdaniem nie należy pozwalać tak małym dzieciom na "zabawy" z psami. W psach zachowanie małych dzieci często budzi uzasadnione poczucie zagrożenia - gwałtowność ruchów, przytulanie, nachalny dotyk, zbliżanie do głowy psa twarzy, obejmowanie, głośne zachowanie. Pozwalanie na takie kontakty to kuszenie losu. I również dręczenie psa - w moim odczuciu. Przecież rywalizacja o żarcie to normalna rzecz - dla psów! Karmienie to potencjalnie najbardziej konfliktowa sytuacja. Oczywiście - przy prawidłowym działaniu przewodnika i prawidłowych jego relacjach z psami możliwa jest sytuacja (znam taką) gdy dorosłe psy mieszkające razem jedzą łeb w łeb 30 cm od siebie. Ale to dużo pracy na wielu poziomach. Najprościej unikać konfliktów - podczas przygotowywania żarcia psy niech się nie plączą i nie kotłują pod nogami, niech czekają na siad lub waruj (zakładam, ze takie podstawy potrafią) w bezpiecznym dystansie i karmcie je z dala od siebie. Nawet w osobnych pomieszczeniach. Miski między posiłkami niech będą zabierane. Uważajcie na gryzaki, kości, zabawki - o to też mogą sie pochlać. Swoją drogą dwie dorosłe suki w jednym mieszkaniu to spore wyzwanie dla niedoświadczonego przewodnika. Miejmy nadzieję, ze konflikty ograniczą się do tych "jedzeniowych"(a i te juz się nie pojawią :) ) Na pewno przyda się zintensyfikować szkolonko posłuszeństwa w domu, zeby łatwiej móc kierować zachowaniem suczek i wzmocnić swoją pozycję.
  21. No jasne że trzeba szukac takiej motywacji dla konkretnego psa, która jest dla nie go naj naj naj. :) W przypadku terrierkowatego stworzenia piłeczka lub gryzak to może być klucz, owszem. :)
  22. Hihi, my też wolelibyśmy... w Łodzi ;) A tak w ogóle: [COLOR=#000000][FONT=MS Shell Dlg 2]Informujemy, że w najbliższą niedzielę, 23.10 od. godz. 12 na placu szkoleniowym Dorplant (boisko boczne RKS Okęcie, ul. Radarowa 1) odbywał się będzie casting osób chętnych do udziału w naszym programie. Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszamy, oczywiście wraz z czworonogami. [/FONT][/COLOR] [FONT=MS Shell Dlg 2][COLOR=#000000]Szkolenie Psów Dorplant[/COLOR][/FONT] [FONT=MS Shell Dlg 2][COLOR=#000000]Fauna Planet TV[/COLOR][/FONT]
  23. Jeśli Saba jest faktycznie największa motywacją dla psa, jeśli faktycznie i na pewno nic ale to nic nie jest atrakcyjniejsze od "zabaw" z nią (bo dla suczki to średnia zabawa...), zostaje nauczenie psa spokoju przy suce "bo tak każesz". Ale jak zmusić psa do spokoju to niestety tutaj nie opiszę ;) Ale na pewno trzeba próbować ćwiczeń z posłuszeństwa i sztuczek w domu, gdy suka jest w zasięgu wzroku i kiedy jej nie ma. No i wychodź z psem na samodzielne spacery (połączone z ćwiczeniami). Nawet jak z poczatku nie ma na to ochoty.
  24. [QUOTE]Ale ona komendę zna i do pewnego czasu wszystko było ok, od niedawna jej się tak porobiło... [/QUOTE] W szkoleniu psa nigdy nie ma nic "na zawsze", czegos skończonego. Praca trwa wciąż i wciąż :) Tym bardziej, gdy nie jest to jeszcze piesek dojrzały. Ale nawet mój znajomy pies 3 letni, wyszkolony już do IPO2, na codzień pozostający w super więzi z przewodnikiem, świetnie ułożony, też jest nagradzany często na spacerach smakołyczkami lub piłką za powrót - jak szczeniak. I ja też powtórze - nie miesci mi sie w głowie puszczanie malucha luzem bez linki. Każde wołanie na które pies "głuchnie" (bo akurat ma coś ciekawego do zrobienia) to krok w tył i palenie przywołania. Przecież prościej nie dac szczylowi takiej szansy - linka! ;) I jeszcze co do wygłupów suczki jak ma humorek "haha-hihi" przy wyjściu na spacer. Piszesz, że na Twoje "siad" ma to w nosie. Jeśli zna już komendę, to ja bym tu troche spokojnego, stanowczego przymusiku jednak wprowadziła. To juz nie szczeniaczek na pierwszym etapie nauki komend, zasada "komenda obowiązuje" powinna juz chyba świtać w łebku ;) To mały pies, posadź ją na dupkę, przytrzymaj. Na zasadzie "Nie moja mała, teraz sobie życzę, żebys przestała szaleć i łaskawie usiadła. Przykro mi, ze masz inne plany. Usiądź, uspokój się, a będę bardzo z ciebie zadowolony i wyjdziemy na spacer."
  25. [QUOTE]Ale właśnie problem w tym, że on nie interesuje sie ani psami ani ludźmi.. istnieje tylko Saba. A jak saba zostanie w domu i dosłownie siłą wyprowadze Nera na dwór, to albo wyje i skamle pod drzwiami domu i nie chce sie stamtąd ruszyc albo leży i gryzie zabawkę. niczym sie nie chce zmusic do zabawy. jak rzuce mu pilkę to podbiegnie do niej polozy sie i bedzie ja gryzc.. nie rozumiem.. to dla mnie bardzo trudne bo ja go naprawde kocham, a on mnie olewa.. [/QUOTE] Ale on ma się interesować Tobą, nie innymi ludźmi i psami. Konkurujesz tylko z Saba a nie z całym światem, to dobrze. Hm. To nie pozwól mu wyć i skamleć pod drzwiami, weź go na smycz czy linkę i go rusz....? :roll: To, jak pies reaguje na próby zabawy zabawką świadczą raczej o nieumiejętnej zabawie, a nie o skupieniu na suce. To, że go bardzo kochasz to akurat średnio ważne dla młodego samca ONka... ;) Jeśli ma przestać Cię olewać będziesz musiała zaproponować mu takie zajęcia, jakie będa dla niego atrakcyjne i bardziej pokierowac jego zachowaniem. PS. Ile masz lat?
×
×
  • Create New...