Jump to content
Dogomania

yamayka

Members
  • Posts

    745
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by yamayka

  1. [QUOTE]Aport uczyć już w domu?[/QUOTE] Wszystkiego, co nowe, ucz najpierw w domu - mniej rozproszeń dla psa. Nie musisz póki co uczyć aportowania jako takiego. Podstawy: zabawką dysponujesz Ty, wyciagasz ją i 10 razy na dzień na krótki czas zabawy, po zabawie chowasz. Przerywasz zabawę gdy pies jeszcze bardzo chce, nie znudził się. Zabawka niech będzie miękka, wygodna do złapania, trzymania - szmatka, skarpetka, ręczniczek z supłem, jakiś psi szarpak, ale rozmiarowo wygodny dla szczeniaczka. Zachecaj psa do pogoni za zabawką uciekając nią po ziemi (sprawdza się zabawka na dłuższym sznurku), daj psu złapać, przeciągaj się delikatnie w nagrodę. Dawaj psu często wygrywać. Gdy "wygra", zachęcaj do powrotu głosem, gestami, pomóż sobie smyczą, gdy szczeniak podleci - znow zacznij przeciaganie. Póki co pies ma sie nauczyć, że nie ma samodzielnej zabawy, najfajniej jest się bawic z przewodnikiem, że wracać z zabawką sie opłaca. [QUOTE]Na dworze nie chcę przebywać za długo, bo mu zimno i tuli się po czasie do moich nóg. [/QUOTE] To rób krótkie, ale intensywne spacerki - czas na kupkę i siusiu, sporo zabawy smaczkami, jeśli chce - to też zabawką. Nie zaszkodzi jakiś kubrak - to krótkowłosy pies, to żaden obciach ;) Bo pokazywanie świata szczeniakowi to podstawa socjalizacji, nie radzę skracać spacerów do rundki wokół domu - maluch w tym wieku powinien poznać jak najwięcej nowego (oczywiście nie "na hura"). Ale takie zachowania nie wynika przypadkiem z niepewności, lęku przed światem? Gdyby tak było, to nie za ciekawie by to o psiej psychice świadczyło. [QUOTE] [INDENT]Aha nie ma rodowodu[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] [/INDENT][/QUOTE] To było w sumie jasne... To bardzo niedobrze, ale nie o tym wątek... :roll:
  2. Kastracja może pomóc, ale powodem sikania w domu jest często jakieś psychiczne napięcie psa, stres, dyskomfort, bałagan emocjonalny, brak stabilności w psiej głowie.
  3. [QUOTE]Fajnie zainwestować 25 zł w pakiet ksiązek Zofii Mrzewińskiej (dostępny na allegro), kobitka bardzo sensownie pisze, ma też blog w sieci. [/QUOTE] [URL]http://www.owczarek.pl/zofia/journal/default.asp[/URL] Lektura obowiązkowa ;) czyta sie bombowo. [QUOTE]Chciałem jeszcze zapytać jak rozładowujecie energię dorosłego psa, co preferujecie frisbee, aport, biegi, rower może coś innego.. [/QUOTE] Wszystkiego po trochu :) ;) ...do tego może jeszcze praca węchowa - zabawy w tropienie, szukanie nosem, no i dużo pracy umysłowej - nauka komend, sztuczek nagradzana tym co pies lubi najbardziej. [QUOTE]Chciałbym się dowiedzieć jakie zachowania jej wykształcać podczas zabawy czy na spacerze. Kiedy zacząć jej nauke i od czego? Chciałbym ją przygotować już teraz w jakiś sposób do nauki.[/QUOTE] Ze szczeniakiem podstawą jest wyrobienie chęci współpracy z przewodnikiem, spędzania z nim fajnie czasu, budowanie własnej atrakcyjności. Czyli masa radosnych pochwał, smakołyków za każde spojrzenie na Ciebie, podejście (spontaniczne lub po zachęceniu), zignorowanie innego psa, człowieka, tramwaju, kota, gołębia.... Dużo zabaw - ze smakołykami, piłką, szarpakiem lub po prostu ze sobą. Gdy zbudujesz chęć zajęć z Tobą, w te zabawy zaczniesz wplatać komendy. Fajnie, że chcesz psa czegoś uczyć. [QUOTE]Raz już kąpałem, bo gdy go kupiłem był zaniedbany[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/icon_frown.gif[/IMG] [/QUOTE] ...a co to za hodowla była...?
  4. [URL]http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art6765,czy-twoj-pies-jest-szczesliwy.html[/URL] Z ciekawości sięgnęłam u znajomej po nowe wydanie Mojego Psa zawierające ów test psiej szczęśliwości, autorstwa pani Urban. Przeczytałam i... oniemiałam. :crazyeye: Z testu wyraźnie wyłania się obraz psa najszczęsliwszego (na podstwie wysokiej punktacji podliczonej po zakończeniu testu): Pies ten ma zawsze pełną miskę. Powinien sam regulować sobie ilość spożywanego pokarmu. Ograniczanie jedzenia, a nagradzanie za to podczas szkolenia jest złe. Pies wyprowadzany jest wyłącznie na szelkach. Obroża, łańcuszek, kolczatka i halter - wszystkie są złe. Powodują problemy behawioralne. Wita się swobodnie z jak największą liczbą psów na spacerze. Pies tego potrzebuje. Jak najwięcej biega na spacerach bez smyczy, swobodnie eksplorując środowisko, skupiając sie głównie na węszeniu. Nie wolno mu aportować. To stresuje. Na spacerach z nim nie wolno używać smakołyków i zabawek w celu skupienia psa na sobie - to ogranicza możliwość obserwacji otoczenia i powoduje lękliwość. (Zdarzyły sie pytania i odpowiedzi rozsądne - o agresywnych zachowaniach, o samotności w domu, o szczekliwości - ale to, co opisałam, przysłoniło mi całą resztę.)
  5. Hm... cos sie tu po....kiełbasiło... Jeszcze raz: Miło nam poinformować, że 20 listopada (niedziela) o godz. 13 na ul. Radarowej 1 w Warszawie (boisko boczne RKS Okęcie) odbędzie się kolejne spotkanie kandydatów do udziału w naszym programie.Jeśli nie mogłeś przyjść na pierwszy casting, to doskonała okazja, żeby to nadrobić! Serdecznie zapraszamy wszystkich miłośników psów wraz z czworonogami. Osoby, które wytypujemy do udziału w programie, otrzymają nieodpłatnie fachową pomoc odnośnie poprawienia ich relacji z czworonogiem oraz w ramach podziękowania jeden indywidualny trening w szkole Dorplant. Poza tym to szansa na przygodę z telewizją i poznanie nowych, pozytywnie zakręconych psiarzy! Jeszcze raz serdecznie zapraszamy! Informacje: Patryk Krajewski [EMAIL="pk.dorplant@gmail.com"]pk.dorplant@gmail.com[/EMAIL] tel. 606 294 575
  6. Biedne te psy o wyglądzie zabaweczek - nic, tylko wszyscy chcą je głaskać i głaskać... Masz pewnie wrażliwego psa, który wcale nie musi lubić dotyku obcych osób. Niech ludzie to uszanują. Ale: [QUOTE]starszych osób nie ruszy, wepcha im się na kolana i domaga pieszczot [/QUOTE] [QUOTE]gdy wepcha się komuś na kolana (nawet dziecku) albo koło niego usiądzie zazwyczaj takie osoby zaczynają go głaskać a ten cały się spina i bywa, że dziabnie [/QUOTE] Nie pozwalajcie psu na to wpychanie sie na kolana. Dążenie do kontaktu z człowiekiem to nic złego, nie widzę też jak dokładnie to w tym przypadku wygląda, ale nie podoba mi sie to psie decydowanie - włażenie na chama na ręce, wymuszanie pieszczot i nagle decyzja, że juz na dotyk nie ma ochoty. Nagradzałabym raczej umiejętność spokojnego warowania, siedzenia obok ludzi (na podłodze). Kontakt na zasadach człowieka - czyli wspomniane sztuczki i komendy - też niezły pomysł. [QUOTE]Są osoby, których zupełnie nie toleruje i ciągle na nie szczeka albo bywa, że podgryza im stopy czy ciągnie za nogawkę ale jest to na szczęście rzadkie. [/QUOTE] Rzadkie - nierzadkie, ale to niedopuszczalne. Czy pies zna słowo "nie"? ;)
  7. [IMG]http://docs.google.com/a/gazeta.pl/viewer?attid=0.1&pid=gmail&thid=1338f7647f370681&url=http%3A%2F%2Fmail.google.com%2Fa%2Fgazeta.pl%2F%3Fui%3D2%26ik%3Dc73420d27b%26view%3Datt%26th%3D1338f7647f370681%26attid%3D0.1%26disp%3Dsafe%26realattid%3Df_guuakrur0%26zw&docid=1337527feade8316cbff752635f740e7%7C876083e7216bec483df7dac3960718de&a=bi&pagenumber=1&w=800[/IMG]
  8. Do poczytania koniecznie - wychowanie szczeniaka w pigułce, świetnie napisane, przy tym przez specjalistę. ;) [URL]http://www.owczarek.pl/zofia/journal/default.asp[/URL]
  9. Niedopuszczalne jest puszczanie luzem psa, który: 1. Nie ma jeszcze z Wami wystarczająco silnej więzi 2. Jest strachliwy i mało pewny siebie na tyle, że nie przewidzi sie jego reakcji 3. Nie jest nauczony wracania na wołanie. To nieodpowiedzialne! Dobrze, że to tak się skończyło, ale mogliście stracić psa. Póki co to nie czas na eksperymenty typu puszczanie psiaka na bieganie, tym bardziej z przypadkowymi psami na spacerze. Tym, na czym powinniście się skupić na spacerach, jest praca nad skupianiem psiaka na sobie, zabawa ze smakołykami i zabawkami połączona z nauką wracania na wołanie - zawsze na długiej lince (nie flexi). Pies ma czuć się przy Was najlepiej, na Was zwracac uwagę, z Wami się bawić. Zmniejszanie jego zainteresowania otoczeniem, ludźmi, psami, plus budowanie w jego oczach atrakcyjności przewodnika to inwestycja na resztę wspólnego życia. Nagradzana praca z przewodnikiem buduje zaufanie, więź, szacunek, pewność siebie psa. To powinien być plan na najbliższe miesiące - to dużo pracy, ale tez dużo świetnej zabawy i sukcesów widocznych każdego dnia. :) A więc psa na linkę (ok 10. m) gdy chcecie, by poszalał, kieszenie zawsze pełne smakołyków, ulubione zabawki też w kieszeni - i nagradzanie każdego zainteresowania psa Wami i proponowanie mu fajnych zajęć. Czyli nauka komend (siad, waruj, zostań, sztuczki, ale skupcie się głównie na przywołaniu, jest tu sporo o tym w innych watkach, polecam tez niedrogą książeczkę Jacka Gałuszki "Aria, do mnie!"), ładnego chodzenia na smyczy, zabawa w przeciaganie, szukanie ukrytego drugiego członka rodziny, szukanie ukrytej zabawki, pochowanych smakołyków. Czyli jednym słowem angażujące umysł i zmysły psa zabawy Z PRZEWODNIKIEM. :) To ,że zdecydowaliście się na przygarnięcie psa to wspaniałe. Ale żeby szczęśliwie z nim żyć musicie jeszcze wiele wypracować - ale czy to nie fajne wyzwanie? ;) To, ze pies wrócił nie znaczy, ze Was pokochał. Wrócił po prostu instynktownie w znane sobie miejsce. Piszcie jak idzie, powodzenia!
  10. [QUOTE] Bo jak na razie jest tak, że trzeba jej pilnować[/QUOTE] Ano... Szczeniaka właśnie po prostu trzeba pilnować ;) I często wychodzić. Póki nie zakoduje się w łepetynce, że siusia się na dworze, że dom do tego nie służy.
  11. [QUOTE]Porównanie komendy "puść" u nakręconego na pozoranta maliniaka, a nakręconego na innego samca bulla uznam za żart ;-) Owczarki od zawsze miały słuchać człowieka, TTB odwrotnie, miały przeciwnika trzymać i nie puszczać... Zresztą przeciętnego owczarka czy owczarkowatego w Polsce i tak nie da rady wyciągnąć z bójki słownie :-P więc czemu z przeciętnymi bullami miałoby być inaczej...? Są asty na IPO, te owszem, puszczają, ale to jest promil populacji i dotyczy sytuacji pies kontra człowiek, na którego agresja ttb z założenia miała nie być kierowana; te same psy pewnie tak łatwo by już innemu psu nie odpuściły. [/QUOTE] Różnice między tymi grupami psów są dla mnie oczywiście jasne. Toteż właśnie brałam pod uwagę cechy bullowatych. Ale z drugiej strony psy pracujące na pozorancie (czy to w IPO, ringu czy cywilce, różnych ras) znajdują się też często w totalnym popędzie walki - i "puść" w jakiś sposób nauczyć się da. Ale zdarza się też, że to jednak "puść" nie działa...:evil_lol: Mimo genetycznych predyspozycji do współpracy z człowiekiem. Ok, czyli po prostu warto mieć przy sobie breaksticka... gdyby doszło do walki.
  12. [QUOTE]Piszesz, że pozwalam na sytuację narażającą mojego psa na niebezpieczeństwo. Nie podoba mi się to. Pies, jak wspomniałam, potrafi zastygnąć w bezruchu nawet do kilkunastu metrów przed innym zwierzęciem, niekoniecznie idącym do niego. Na tym, konkretnie polega problem. Na tym, że pies na inny ruchomy obiekt reaguje paraliżem i obserwuje z daleka, a jeśli pies nie podchodzi do niego, to mój omija go łukiem byleby nie skupić na sobie jego uwagi (chociaż nie jest to notoryczne, są psy, do których sam podchodzi i nie potrafię jeszcze tego zrozumieć). [/QUOTE] [QUOTE]Dodam też, że oprócz wchodzenia psów na mojego (co nie jest codziennością, ale jednak się zdarza), nie dzieje się, dosłownie, nic innego. Psy się obwąchują i odchodzą. A jednak ten zwyczajny zabieg 'paraliżuje' mojego psa. A chciałabym, żeby chociaż raz spróbował się podjąć zabawy z trochę większym i żywszym psem... [/QUOTE] Ale stres na widok innego psa nie pojawił się jak przypuszczam z powietrza - to umocniło się prawdopodobnie w wyniku narażenia psa na takie kontakty z psami, które odczuwał jako stres, dyskomfort, zagrożenie. Nie każdy pies lubi zabawy lub choćby kontakt z obcymi psami, nie próbujmy uszczęśliwiać swoich psów na siłę. Nie wiesz, jaką "energię" wysyła przypadkowy pies kontaktujący się z Twoim. Jeśli on innego psa odbiera jako zagrożenie, to tak - w jego oczach narażasz go na niebezpieczeństwo. Pies najlepiej ma sie czuć przy swoim człowieku, z nim ma uwielbiac sie bawić. Pies nie ma obowiązku tolerować, lubić wszystkich psów wkoło. Jeśli ma przestać reagować na ich widok stresem, musi poczuć pewność, że przy Tobie (czy przy kimkolwiek, z kim idzie) jest bezpieczny. I zacząć tworzenia skojarzenia - inny pies - nic mi nie grozi, a człowiek da smakołyk, pobawi się, zajmie mnie czymś fajnym. [QUOTE]Ze smyczą jest jeszcze gorzej. Zwierzęta w moim domu zawsze były traktowane jako towarzysze i uczone były ... niechodzenia na smyczy. Zawsze fundamentem relacji, nie ważne kto był przewodnikiem, kto wychodził na spacer z psem, najważniejsze było zaufanie, że pies nie ucieknie - pies nigdy nie zawodził, nie uciekał, nawet za suką. I to akurat miałam z każdym zwierzęciem... smycz była ograniczeniem, a przez to ograniczenie 'moje futro' : ) właśnie staje się okropne w prowadzeniu. I ja również nie cierpię wyprowadzać psa na smyczy. Pies chodzi albo przy nodze, albo w odległości max metr ode mnie, jeśli mówimy o spacerowaniu. [/QUOTE] Smycz bardzo często odbieramy jako ograniczenie wolności psa, cos z gruntu złego, odebranie mu swobody. Tak nie jest. Bardzo wiele niepewnych siebie psów czując tę nić łączącą go z człowiekiem czuje sie lepiej niż bez niej. Smycz to nie więzienie - to danie psu dodatkowego wsparcia, również narzędzie do komunikacji z psem. Piszesz, jak wazne jest zaufanie. To rzeczywiście fundament relacji. Więc daj swemu psu powód do zaufania człowiekowi - gdy zaufa, że żaden pies nie zagrozi mu bezpośrednią konfrontacją - rozluźni się. (Sama piszesz, ze samo obwąchiwanie to dla niego okropne doświadczenie.) Człowiek ma być gwarancją dobrego samopoczucia w głowie. :) Gdy spotykam się z takim problemem, pytający zwykle oczekuje recepty na to, by pies pokochał wszystkie psy, by bawił się z każdym napotkanym. Otóż - to często niemożliwe. Więcej - często nienaturalne dla psa, a do tego niepotrzebne. Jak juz pisałam -bawić się powinien ze swoim człowiekiem, trzech psich kumpli tez wystarczy. On nie ma potrzeby zabawy z obcymi psami! Nie wtłaczajmy psa w to na siłę. Tylko to rozwiązanie, które jest tu proponowane wymaga od człowieka wiele wysiłku - zapewnienie psu komfortu, dużo pracy i zabawy z nim, panowania nad swoimi emocjami. Owszem, to dużo pracy. Sama tez wiem coś o tym ;)
  13. Ok... Obejrzałam film... Ogólnie rzecz biorąc, to domysliłam się, ze rozwieracz służy do wyjmowania psu czegoś z gęby... Ale zastanawiałam się, czy to potrzebne do sportów z użyciem gryzaków - czy cechy rasy uniemożliwijają nauczenie psa komendy "puść"? Skoro puszcza rękaw mega nakręcony i mega pobudzony maliniak, to z bullem nie da rady? Czy to jest własnie ta cecha rasy, ze one NIE PUSZCZĄ? A moze faktycznie to raczej służy do zdejmowania psa z psa -podczas nielegalnych walk?
  14. ...plus w ogóle praca nad opanowywaniem emocji przez psa (i zwykle też nad własnymi emocjami), a to ciążka praca na cały etat...i ciążko opisać. ;)
  15. Spoko, ja nie pisałam tego jako odniesienie do Twoich akurat problemów. A pojawiająca sie nagle z kieszeni z zasięgu wzroku druga rzecz, jak pisałam? Wypluje to, co ma ryju? Wiadomo, że zanim pies złapie schemat - komenda "puść" -otwieram pysk, musi minąc sporo czasu, by działało samo slowo, bez pojawienia sie drugiej zabawki. Ale z psami o silnym chwycie, nakręconymi na cokolwiek często tak ćwiczymy. Puść ma wtedy dla psa oznaczać "O, zaraz wyskoczy druga zabawka i za nią będę gonić."
  16. [QUOTE]Wydaje mi się, że czuje się tak dlatego, że niemal każdy pies próbuje na niego wsiąść. [/QUOTE] [QUOTE]Zaczepiają go jednak inne psy i wtedy właśnie zazwyczaj kończy się na tym, że mój pies musi uciekać spod jakiegoś większego psa... lub czeka aż któryś skończy go obwąchiwać. [/QUOTE] Zostawiłaś swojego wrażliwego, mało pewnego siebie psa samego ze stresem, jaki powoduje u niego natarczywe zachowanie innych psów. Pozwoliłaś na to, że czuł się w tych kontaktach bardzo źle. Ty - jako przewodnik - powinnaś zapewnić swojemu przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa. Twój pies szuka u Ciebie ochrony, wsparcia, mówi wyraźnie, czy nie czuje się w obecności innego psa żle - a Ty mu wsparcia i ochrony nie dajesz. Jak tak dalej będzie może być tylko gorzej - pies może nauczyć się np. agresywnych zachowań, by radzić sobie jakoś we własnym zakresie. Oczywiście, ze obecności psów wykluczyc się nie da, ale Twoim zadaniem jest takie działanie, by do małego nie podbiegały inne psy. I może czas wrócić do spacerów na smyczy (na smyczy powinien poczuć się pewniej), plus dodanie mu pewności siebie przez swój spokój, takie zachowanie, jak by nic się nie działo. No i próby skojarzenia obecności innego psa (z początku z daleka) z przyjemnościami, smakami, zabawą, ćwiczeniami. Te trzy psy które lubi w pełni wystarczą mu do zabaw. Reszta ma dla niego nie istnieć. [QUOTE]Macie może jakieś pomysły? Czy może powinnam z psem chodzić na smyczy i tuptać nogą na każdego przechodzącego psa? [/QUOTE] Smycz owszem - tak, jak pisałam :) No i licz się z tym, że czasem tupanie nie starczy - może trzeba będzie uruchomić nogi albo wziąc innego psa zafraki ;) I ważne - odpędzanie psa tez musi być spokojne, choć bardzo zdecydowane... jak zrobisz to nerwowo, twoje futro też się zestresuje.
  17. [QUOTE] [INDENT]ale ja nie chcę mieć przeciągania, do frisbee nijak nie jest potrzebne, tam liczy się szybkość kolejnych rzutów... mamy wspaniałe nakręcenie na wszystko, czym można rzucić-piłka, szarpak, patyk, mamy wspaniały pęd za rzuconym aportem i błyskawiczne zjawienie się przy nodze i często wręcz wpychanie aportu do ręki, a potem... a potem szarpcie się do woli [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] nie o to chodzi w aporcie, aport ma być oddany, a nie wyszarpany. jeśli mam drugą zabawkę, nie musi być taka sama, dla mojego psa to bez różnicy, to wypluwa pierwszą i leci za drugą, ale ja potrzebuję mieć aport w ręku-do frisbee. zresztą z wymieniania się zabawkami nic dalej nie wynika, działa zawsze, ale tylko przy drugiej zabawce[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] [/INDENT] [/QUOTE] (Myślę, ze wiem, o co chodzi w aporcie... ;) ) Przeciąganie się aportem służy motywcji psa do ochoczego wtykania przedmiotu do ręki właśnie i do tworzenia powodu, dla którego pies z zabawką szybko wróci. Oczywiście - motywacją może być tez perspektywa kolejnego rzutu, ale wtedy krótka droga do plucia przedmiotem tuż po tym, jak zabawka dotknie ręki (schemat - pies juz jest w gotowości do kolejnej pogoni za rzuconym przedmiotem). Potem przy nauce np. formalnego aportu, gdy pies ma trzymać wytrwale nawet jak dotykamy przedmiotu - może pojawić się problem. Pewnie, ze większość osób co bawi się z psem nie planuje regulaminowego aportowania, ale nigdy nie wiadomo, jakie ambicje się pojawią z czasem - wiem coś o ty, dużo się musiałam naodkręcać z puszczaniem za szybkim ;) Więc nagroda przeciąganiem mieszana jest zwykle z nagroda w postaci kolejnego rzutu. Przeciaganie nie ma nic wspólnego z "wyszarpywaniem" aportu psu. Nikt nie wymaga od psa puszczenia w momencie aktywnej zabawy w szarpanie. Gdy wspomniałam o nauce puszczania z wykorzystaniem drugiej zabawki miałam na myśli wykorzystanie momentu, gdy pies widząc pokazaną nagle drugą piłkę otwiera po nią mordę - wtedy jest moment na dodanie komendy - ułamek sekundy przed wypluciem. Można uczyć tez puszczania mechanicznie - lekko podważając szczęki, ale sa psy z takim chwytem, ze i imadło nie pomoże ;) Można tez niby wymianiać na żarcie, ale pies z duzym łupem podziękuje zwykle za smaka (i tak ma w sumie być). [QUOTE]a ja chcę mieć oddawanie aportu do ręki bez specjalnego 'dopraszania się' u psa [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] [/QUOTE] Pewnie, ze pies, który wie o co chodzi w przynoszeniu zabawki zwykle ją przeniesie. Ale na poczatku padło pytanie jak zwiększyć tempo powrotu - do tego trzeba już czasem pokombinowac z dodatkową motywacją. Dla mnie idealnie jest, gdy pies biegnie do koziołka i wraca z nim tak samo zapitalając... Ja póki co muszę przyspieszyć o dziwo to pierwsze :) Ale to już niekoniecznie zwiazane jest z codziennymi aktywnościami z zabawką, bo mowa o aportowaniu do obi.
  18. Przy nauce puszczania u psa mocno nakręconego na zabawkę/aport też fajnie sprawdza się druga zabawka. A pies co nie puszcza łatwo to skarb ;) Więcej roboty jest z takim, co puszcza za łatwo... Tak naprawdę przy nauce zabawy, nakręcaniu na zabawę puszczanie to ostatnia rzecz, jakiej sie uczy. I po puszczeniu natychmiast dalej przeciaganie. Pies nie ma wtedy "straty".
  19. W sklepie interenetowym "pittbull-amstaff" znalazłam takie cóś: [URL]http://www.pitbull-shop.pl/index.php?p324,breakstick-drewniany-z-glowa-psa[/URL] W jakich okolicznościach używa się tego wynalazku...? Wie ktoś?
  20. 1. Linka - nie pozwoli na odbiegnięcie i obgryzanie, 2. dużo przeciągania - utwalanie tego, że przy przewodniku jest fajnie, 3. cały czas akcja, dynamika, brak przestojów w zabawie, no i 4. -próba jak będzie z dwiema zabawkami. :)
  21. Chyba jest wystarczająca ilość tematów w wątku o zachowaniu czystości w domu? Poczytać, poczytać najpierw wytrwale... ;)
  22. na balon... hihi...zrozumiałam, ze na balkon... ;)
  23. [QUOTE]Jeszcze zupelnie nie jest on zrelaksowany podczas zabawy, bo jakis szybki gwaltowny ruch sprawia ze znow zaczyna sie bac. Skarpeta-podkolanowka welniana- jest dos dluga, wlasnie bawimy sie w przyciaganie [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] jak probuje mu nad glowa ja umiescic by skoczyl i zlapal zebami, to jest dla neigo nie atrakcyjne, nie lubi jak cos ma nad glowa.[/QUOTE] Bardzo ważne i trafne spostrzeżenia. Dlatego przy zabawie w przeciąganie łagodnie sie poruszajcie, niech to będzie wpólne trzymanie i jak najwięcej psa aktywności - odciąganie przez niego skarpetki. Mało który pies lubi ruchy czegoś nad głową - to budzi poczucie zagrożenia - tym bardziej lekliwy pies. Dlatego jeśli chcecie sprowokować go do pogoni za zdobyczą, to uciekajcie nią po ziemi, niziutko, nie wymachujcie nią wyżej niz poziom głowy psa. [QUOTE]Wczoraj w nocy ;> ok 23 zaszczekal na balon ;> znaczy umie i skoro szczeka myslisz ze coraz bardziej sie oswaja? [/QUOTE] Oj, ostrożnie z tym szczekaniem u terriera ;) Lepiej nie dopuścić, by się w tym rozkręcił, bo to bardzo...hmm.. gadatliwe psy. :) Na pewno czuje sie coraz pewniej, zaczyna uznawać mieszkanie za swój teren, będzie alarmował gdy coś go zaniepokoi. To normalne, ale nie pozwalajcie mu sie rozbujać. Kilka szczeknięć, po czym spokojnie ale zdecydowanie zawołajcie psa do siebie, uspokójcie go w krótkich słowach. Nagrodzcie za spokój. Od początku, łagodnie ale konsekwentnie wytyczajcie granice jego zachowania - to sie tez tyczy innych sytuacji. Dzięki jasnym zasadom poczuje sie pewniej, lepiej, bezpieczniej.
  24. [QUOTE] [INDENT]Nie mam nic przeciwko zostawienia psa pod sklepem (jeśli mam na nią oko) [/INDENT] [/QUOTE] Jesteś w stanie zareagować w porę gdy jakiemuś przechodniowi przyjdzie do głowy idiotyczny pomysł (debilów nie brakuje) lub gdy zaatakuje suczkę jakiś obcy pies...?
  25. [QUOTE]Ewentualnie moge gdzieś podjechać jeśli chodzi o spacer z dużym spokojnym lub zabawowym samcem, bo niestety mam z tym problem u moge psa i chce go troche odczulić, a w mojej okolicy same agresory.. Ważne, żeby nie był dominujący lub agresywny[/QUOTE] [B]paulaa[/B] - jak tam, lepiej z zachowaniem Scoobyego? Ćwiczysz z nim już może troche skupienie na Tobie przy psach, czy te spotkania służą tylko bieganiu psów luzem?
×
×
  • Create New...