Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Ja nie rozumiem, jak w ogóle możesz pozwolić psu włazić do łóżka dziecka. Jeśli jest problem, nie wpuszczaj psa do pokoju małej. Poza tym poczytaj tu na forum o uczeniu psa i dziecka wspólnej egzystencji. Możliwe, że suka była lana przez dzieci, jak się błąkała - wiele psów ma taki lek, boją się np. tylko dzieci, tylko kobiet, tylko mężczyzn. Warto poprosić o pomoc i ocenę jakiegoś behawiorystę, ale dobrego. Można sprobować uczyc psa akceptacji młodej - córka podaje psu jedzenie, nagradza smaczkami za każde dobre zachowanie itd. Przy okazji - co zamierzacie zrobić ze szczeniętami? Warto by było sukę wysterylizować, teraz, w marcu, są akcje sterylizacji psów za znacznie niższą kwotę, warto poczytać o tym i zrobić zabieg, zanim się zacznie kolejna cieczka.
  2. W zasadzie należy poinformowac tę panią, że nastepnym razem, jak psy będą luzem, wzywasz Straż Miejską. I wezwać, jesli sytuacja sie powtórzy. Ewentualnie kupić gaz pieprzowy i powiedziec, że jak podejdą, dostaną gazem w pysk - i strzelic im gazem po nosach, nie musisz trafić, sam zapach odstrasza. Tylko zeby to był w żelu, to nie zwieje na Ciebie. Możesz zebrać też innych psiarzy, którzy mają problem z tymi psami i razem złożyć zawiadomienie.
  3. A ja zazdroszczę dziewczynki :) Ale u nas już nie ma szans na reklamację, siusiak jest i nie mam co dyskutować :) Moze później, z drugim się uda ;)
  4. Asiunia, co do wagi - jestem od jutra w 25 tc (miał być 24, ale chyba ktoś się walnął w obliczeniach, młody ma wymiary o tydzień większe), najpierw schudłam 2,5 kg, teraz przytyłam, w sumie może 3-4 kg od początku. Podobno od mniej wiecej 7 miesiąca, jak dziecię coraz szybciej rośnie, przybiera się więcej. Co do skurczy - bardzo współczuję, ale mam nadzieję, że już Ci organizm nie będzie takich cudów odwijał więcej. Trzymam kciuki :)
  5. Wiem, ale opóźnia... A ja bym chciała za rok zajść ponownie. Ja straszliwie nie lubię, jak mi sie plany komplikują :P
  6. No ja nie mam nic przeciwko wyborowi, chodzi mi raczej o ton artykułu. Sama się nad cc trochę zastanawiałam, ale u mnie w rodzinie od strony mamy jest tendencja do bliznowców - mama po operacji brzucha ma okropną bliznę, a to już półtora roku. Po wycinaniu wyrostka ileś tam lat przed porodem miała takie zrosty, ze ja cudem przeżyłam. Także biorąc pod uwagę moje prywatne obciążenie genetyczne, choć boję się naturalnego jak diabli, nie chciała bym cesarki - chyba, ze mój położnik powie, że to jedyna opcja w moim przypadku, wtedy nie będę dyskutować. Tu chodzi mi tylko o ton, o lekką pogardę dla "martyrologii" naturalnego porodu. (Była też rozmowa z Radwańska, najważniejszym pytaniem nie było "jak to jest być 6. rakietą świata, tylko kiedy dzieci i czy maluje się na kort - to był ostatni numer TS, który kupiłam).
  7. Ja się wczoraj dowiedziałam, o porodzie mojej koleżanki - sama bym taki chciała. Dziewczyna ma 26 lat, miała w wodzie poród wyznaczony. Wypisywała właśnie dane stojąc obok basenu, kiedy jej syn, ważący 4280 gram postanowił po prostu się wysunąć... Na szczęscie położna stała obok i młodego złapała, a koleżanka nawet nie popękała. Miała skurcze od jakiegoś czasu, ale w sumie nie za bardzo parte, jeden poszedł mocniejszy i młody sam wylazł. Szczerze mówiąc to aż zazdroszczę, jak znam moje szczęscie, poród będzie trwał mniej więcej wieczność, TZ zemdleje, a ja go w międzyczasie jeszcze pogryzę... W ogóle czytałam w ostatnim Twoim Stylu artykuł o cesarskim cięciu. [url]http://www.styl.pl/mama/ciaza/news-mama-rodzi-punktualnie,nId,436276[/url] Przeczytajcie i powiedzcie, co o tym sądzicie. Mnie poirytowała stronniczość artykułu i sposób, w jaki przedstawione są kobiety rodzące naturalnie, ich dzieci itd. Ja np. boję się cesarki, nie jestem pewna, ale istnieje ryzyko, że będę miała, bo młody jest duży, na USG wychodzi większy, niż według wyliczeń od ostatniej miesiączki. A ja bardzo nie chcę cesarki, bo chciała bym mieć drugie dziecko pracując nadal w tej samej firmie - czyli bezpiecznie, stabilnie.
  8. Też mam problem ze spaniem. W dzień chodzę jak błędna, a w nocy, jak zła pozycja, to nogę paraliżuje, albo zgaga męczy, albo TZ chrapie, albo samochód na dworze za głośno przejechał, albo mam za dużo do myślenia, albo szczury się ganiają w klatce.... No masakra. I jeszcze TZ wstaje o 6.30 i teatralnym szeptem się wita z ogonami, a ja właśnie zdołałam zasnąć. Przypuszczam, ze to przez mniejsze zużycie, niż normalnie, jak pracowałam, tudzież inny typ zużycia. No, ale śpi się źle. Chociaż sikać nie latam, a rano nie mogę się podnieść, taki pęcherz pełen. Ale jakos w nocy nie czuję :|
  9. Zozolina, co mi się nie podoba? Chamstwo, brak argumentów, żenujacy poziom - no, ale jak lubisz się ośmieszać, droga wolna, choć Twój show raczej z tych straszno-śmiesznych jak na razie :) Moje argumenty podałam - jeśli pies może się wybiegać, ma kontakt z opiekunem, a do tego ciepłą budę/czysty garaż/klatkę kenelową, ja nie widzę problemu. To jest pies pasterski, ma grubą sierść, moze mieszkać na dworze. Rozumiem, ze z perspektywy łysawych mikropsiaków, jak u Ciebie w awatarze, to samobójstwo, ale bernen to pies, który powinien sobie na powietrzu radzić wręcz lepiej, niż w domu. Jakoś nie widzę ani jednego Twojego argumentu poza "gówniara jesteś", co wskazuje raczej na jakiś problem z pogodzeniem się z własnym wiekiem, niż cokolwiek innego. Btw, na forum generalnie jesteśmy na TY, to nie jest penclub, a forum dyskusyjne. Nie pasuje, to nie korzystaj, ale skoro tu jesteś, to znaczy, że jesteś nie "Pani", a TY. I tyle w temacie.
  10. No ręczny TT. Ja sobie chciałam sama wybrać, ale mama byłą w szale zakupowym, więc zostałam postawiona przed faktem :) Zobaczymy, mam nadzieję, że jakoś sobie z nim mimo wszystko poradzę. W sumie na razie mnie to przeraża, przyzwyczaiłam się do piersi jako zawartości stanika, a nie piersi jako producenta pożywienia i mam nadzieję, że po urodzeniu Młodego po prostu wszelkie wątpliwości, opory i lęki znikną. Na razie patrzę na laktator i panikuję ;)
  11. Lenka ma piękne oczy i fryzurę :) I uśmiech "co by tu wykombinować..." :D A ja wczoraj dostałam od mamy ciuszki i akcesoria tommee tippee z Londynu, na które się zrzucili rodzice moi i mojego TZ. Kurcze, te ubranka są tak maleńkie, jak nasz młody w nie wejdzie... No i dostaliśmy dwa ręczniczki z kapturkami. Miałam gigantyczną ochotę wziąć jeden, przyszyć przy kapturku wstążeczki, zamontować na moim Felku i puścić go niczym Superpsa w pelerynce :) Tylko przy uszkach w kapturku zrobić dziurki na uszka Felutka :) Jakie fajne są teraz butelki :) Jejku, wszystko się robi powoli takie... namacalne... Potem siedziałam i oglądałam laktator.. Uh... Już wiem, dlaczego w słoweńskim kobieta karmiąca to [I]dojka[/I], a niemowlę to [I]dojenček[/I]...
  12. Linkę można kupić np. w zooplus lub innym sklepie internetowym za jakieś 40 zł (są też droższe, ale można kupić lonżę dla konia za tę cenę). Ja miałam podobny problem z psem, wzięty z ulicy w wieku 7 lat, strasznie zdziczały, błąkał się około pół roku, a z tego, co widzimy, przedtem mógł być półdzikim podwórkowcem. W każdym razie na początku akceptował tylko dwa psy, z którymi mieszkał (nie miał wyjścia, one go wpuściły do domu), a wszystkie inne usiłował zeżreć. Potem poznałam mojego TZ, w warunkach kontrolowanych (Działka, bezpieczne kagańce, psy podobnych gabarytów) zapoznaliśmy Filipa z Majką i Amikiem. Ingerowaliśmy, jak były spięcia. Inna sprawa, ze mój TZ prowadził tamte psy, a Filip go uwielbia i nie wiedział, czy ma się rzucać na obce psy, czy lecieć witać z ukochanym panem. Mieszkaliśmy wtedy przez cały weekend na działce, psy najpierw się na siebie boczyły, ale ponieważ my robiliśmy swoje, zabraliśmy całą czwórkę (bo jeszcze był mój Felek, pacyfista) na spacer na pola, gdzie cały czas ganiały za piłkami, a potem pływały i nie miały czasu na spięcia. Potem regularnie powtarzaliśmy wypady, psy zaczęły się akceptować do tego stopnia, ze w niedzielę mogłam wziąć Maję do siebie do domu, kiedy mój TZ z rodzicami szedł uśpić biednego Amiego (14 lat, ostry rak zatok z naciekami w płucach, pies się zaczął topić). Jakieś półtora roku temu moja ciotka na działce znalazła Kaktusa, miał wtedy 4 miesiące. Adoptowała go moja siostra. Jak do nas przyjechała, Filip znów nie wiedział, czy cieszyć się, ze idzie ukochana pańcia, czy rzucać na gówniarza, z którym pańcia przyszła. Taki był zaaferowany, że zaakcpetował Młodego, który teraz jest dużym psem (Filip waży jakieś 15 kh, a Kaktusek 30). Wspólny spacer w lesie to było powarkiwanie, ale ponieważ prowadziła młodego jego pani, to nie warczał. Tydzień po Kaktusie znalazłyśmy z mamą w rowie Gabryśkę, miała jakieś 7 miesięcy, ważyła 5 kg, skakała na 2 metry wzwyż i darła się w niebogłosy. Ja ją przyniosłam do domu, więc znów Filip zaakceptował (choć z daleka, bo trzeba było małą wydrę odpchlić). Gabi ma nowy dom, mieszka ze sznaucerką olbrzymką, ma wielu psich znajomych, więc wykorzystaliśmy tę znajomość, by Filip poznał nowe psy. Najpierw przez Gabi poznał jej kumpelę Nelę, a potem bywały spacery, ze dziewczynki szły ze stadem psów i Filip tak chciał się przywitać ze swoimi koleżankami, ze zaakceptował obce psy. Teraz nadal rzuca się na obce psy, ale ma sporo znajomych i jak go dobrze nakręcić (patrz, kolega, chodź się przywitaj, do tego entuzjastyczny ton i luz, bez stresu, spięcia, nerwów), to pies się zaprzyjaźnia. Jak jest spięty, pada komenda siad i pies musi ochłonąć, bo siad u nas jest używane jako wyciszacz. Używamy go przy ubieraniu w szelki, jak pies się ekscytuje, przy nagradzaniu, karmieniu (jest strasznie żarłoczny), witaniu się z nami. Wiem, pojawią się uwagi, że jak to, ryzykowne, no kagańce, ale mogły się pogryźć tam na działce. No mogły, dlatego my byliśmy w licznym gronie, a kagańce były szerokie, ale plastikowe. Dla mnie to był stres, ale przez to pies się przełamał i zaczął się zachowywać po psiemu, czego dotychczas nie potrafił. Uznaliśmy, ze w znanym towarzystwie - naprawdę dobrze znanym, bo same nasze psy - warto zaryzykować.
  13. Zozozlina, zluzuj, bo poziomem zahaczasz o muł na dnie jeziora. Co Ci przeszkadza poza tym, ze musisz dopiec? Argumenty? Jakiekolwiek? Czy tylko potrzeba wyładowania?
  14. Magda, to po glukozie zobaczysz, co będzie wyprawiał :D Ja myślałam, że mi wylezie, jak Obcy z załogi Nostromo, tak szalał od słodkiego :) A swoją drogą cukier ok mam :)
  15. Czasem dobrą opcją są też zabawki do wypychania ciachami - kong. W każdym razie jak to daję moim psom, mam je z glowy nawet na kilka godzin, bo usiłują wyciągnąć przysmak z zabawki. Zauważyłam, ze mój Felek, jak już nie wie, jak zmusić ciacho do wyjścia, kładzie się przed kongiem i na niego mruczy - tak samo mruczy na nas, jak chce, żeby mu rzucić piłkę, także ja to odbieram jako "mówię ci, wyjdziesz... pękniesz i wyjdziesz... a ja tu będę medytował...' Co do skakania, ja się odwracam mówiąc NIE. Jak pies leci na mnie w tym celu, czasem podnoszę nogę zasłaniając brzuch kolanem (bo jestem w 5 miesiącu ciąży, a pies uznał, że brzuch to suuuper trampolina) i wtedy pies się zatrzymuje przede mną, pada szybkie SIAD i możemy się miziać.
  16. Kenel to fajna sprawa, tylko dobrze psa do niej przyzwyczaj - powoli, delikatnie, zachęcając, by traktował to jako swoją kryjówkę, a nie karę. I pamiętaj o tym, że pies musi mieć dostęp do wody. Najlepiej, jakby tam trafiał zmęczony. Jak duża jest klatka? Taka, że wystarczy na bernena?
  17. Spoko, ale błagam, pisz po polsku. Po prostu tyle błędów w kilku zdaniach to aż boli :| Co do oczka - nie chcesz, żeby wchodził, to je zabezpiecz, tak będzie łatwiej ;)
  18. No to chyba jednak gaz, kamerka i telefony na SM. Nic innego nie widzę...
  19. Jak dla mnie to powinna po prostu pogadać z hodowcami wybranych ras, moze podjechać do jakiejś hodowli i popatrzeć, jak sie z daną rasą pracuje, a potem podjąć decyzję. To by było najlepsze rozwiązanie, o ile oczywiscie hodowle tych ras są w rozsądnej odległości od niej. Inna opcja to poczytać o rasach i wybrać tę, która najbardziej się spodoba i przypasuje do jej charakteru.
  20. Co do astki - może gaz pomoŻe, a może następnym razem na Twój widok pan suce kaganiec zdejmie... Mam wrażenie, ze to taki "ziomuś", co to jest królem okolicy. Jeszcze małej krzywdy narobi. Do bani sprawa, najlepiej by było pogadać z innymi psiarzami i popytać, czy też mają problem. Jeśli tak, to może kolektywne zgłoszenie coś da. Co do zakonnic - mieszkam na parterze, mam balkon, pod nim jest trawnik, dalej chodnik, trawnik, tory tramwajowe, jezdnia i przystanki autobusowe. Na jednym z przystanków regularnie stają zakonnice, bo kilka przystanków od nas jest zakon. Mój poprzedni pies, jak latem wyłaził na balkon, generalnie był grzeczny. Tylko jak zobaczył na Przystanku zakonnice (szczególnie taką jedną, co ma 150 cm i waży ze 150 kg), to dostawał jakiegoś zajoba totalnego. Darł się, wył... No i trzeba było go zganiać, miał szlaban na balkon itd. Na nikogo innego tak nie reagował, a na zakonnice zawsze. W sumie od balkonu do przystanku jest jak nic 100 metrów...
  21. Niestety przeczytałam już po wydrukowaniu zaproszeń. Trudno, i tak zawsze przelewamy też 1% i staramy się pomagać okazjonalnie, jeśli coś mamy. Życzenia mamy proste, a prośbę o karmę w formie post scriptum na dole zaproszenia: P.S. Uprzejmie prosimy Szanownych Gości o odejście od obyczaju przynoszenia kwiatów. W zamian z radością przyjmiemy karmę dla psów i kotów, która wspomoże zgierskie schronisko dla zwierząt.
  22. Widzisz, dla mnie facet, który liczy sobie za zabiegi dwa razy więcej, niż inne lecznice, a do tego nie informuje, co robi, każe grzyba w uchu przemywać wodą utlenioną (co powoduje ogromny ból, a grzyba leczy się lekami przciwgrzybicznymi), chamsko zabrania karmić psy czymkolwiek innym, niż psia karma ("bo nie wolno pozwolić, zeby miały za dobrze"), nie jest godzien zaufania. Od 30 lat mamy psy i nauczyłam się już, jak powinien zachowywać się dobry weterynarz. Na naszym osiedlu Pan Doktor ma coraz gorszą opinię, bo kolejni psiarze się na niego nacinają. Przywykłam chyba do profesjonalistów, którzy nie mówią "no tak, biorą za kastrację 180 zł, a ja 300, ale ja jestem po prostu lepszy", bo dla mnie to śmieszno-smutne. Wolę pojechać do Sowy, gdzie wczoraj w sposób bardzo delikatny zarówno dla psa, jak i dla rodziny został uśpiony nasz pies, który od dawna walczył z rakiem, albo na Stoki, gdzie weterynarz po prostu mówi, czy jest sens dalej walczyć, czy nie. I nie narzucają się nachalnie z dodatkowym zabiegiem, jak usuwanie piątego palca przy kastracji "bo tak". Widocznie Pan Doktor inaczej traktuje ludzi, których zna, a inaczej tych, którzy są szarymi klientami.
  23. Mi moja pani doktor radziła pić dwa razy w tygodniu łyżkę oliwy polaną sokiem z cytryny, jeść czarny chleb, musli(prawdziwe takie), ewentualnie robić taką masę z suszonych owoców ( śliwki, jabłka, rodzynki, morele) zalaną wrzątkiem, a potem zmiksowaną. Nie robiłam tego, ale podobno działa, można dodać potem też otręby, wychodzi mus owocowy. Można też pokombinować z mieszanką surowych i suszonych owoców. Poza tym marchewki, jabłka, kiwi, jogurty naturalne, a do tego dieta - pięć małych, płynnych posiłków.
  24. No jak dla mnie berneńczyk, czyli pies pasterski, może mieszkać w normalnym garażu, jeśli garaż jest bezpieczny - czysty, bez śladu chemii gospodarczej i samochodowej, bez kabli i narzędzi na wierzchu. Jeśli rodzina nie godzi się na trzymanie psa w domu, to należy go po prostu nauczyć przebywać w kojcu i garażu, przy czym na razie zdecydowanie w cieplejszych warunkach i stopniowo przyzwyczajać, bo teraz pogoda średnia i młody pies moze się po prostu pochorować. Musi mieć zapewniony stały dostęp do świeżej wody, dobre, izolowane od ziemi legowisko, zeby zadbać p stawy, dobrą, wysokogatunkową, kaloryczną karmę, żeby nie marzł. Jeśli o psa zadbasz, będziesz z nim spędzać dużo czasu w fajny, aktywny sposób, to ja nie widzę problemu. Ważniejsze, że pies spędzi z Tobą dużo czasu na zabawie, pracy i nauce, niż to, czy będzie spał w budzie, czy na kanapie. Jesli warunki są dobre, pies będzie zdrowy, czysty, wybiegany, zaszczepiony, odrobaczony, dobrze karmiony, to w czym problem? Dogomania coraz bardziej świruje. P.S. Ludzie, wpadnijcie na to, że większość przeglądarek podkreśla błędy. Np. Firefox w wersji 10 ma słownik (już wersja 3 miała) i podkreślał na czerwono niepoprawnie napisane słowa. To się aż ciężko czyta...
  25. My się pobieramy w kwietniu i właśnie myślę nad dobrym tekstem o karmie zamiast kwiatów. Jakieś propozycje?
×
×
  • Create New...