Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Moja siostra ma kundelka, który teraz będzie kończył 2 lata. Powiedzmy, że gdzieś wśród jego przodków być może był rottweiler lub doberman. Kaktus jest bardzo chudy, choć je sporo. Teraz dopiero zaczyna mężnieć, fotki z zeszłorocznych wakacji to chudy dzieciak z wystającymi kolanami. Dopiero tak od stycznia się ruszyło, pojawiło mu się coś tam na pupie, troszkę mięśni w barkach, karku. Także spokojnie, po prostu dobra karma, ćwiczenia, zeby rozbudować masę mięśniową i za rok będzie pięknym, harmonijnie zbudowanym psem. Tak swoją drogą Royal to nie jest taka znowu super karma. Moze spróbuj Acanę? Ostatnio psy na nią przestawiłam z Josery (przedtem miały Royala właśnie) i jestem zadowolona, na Joserze pies mi w ciągu zimy schudł półtora kilo, a on i tak chudy jak szczapa, do tego wyjściowo ważył 15 kg, co było prawidłową wagą. Dopiero po wiosennym strzyżeniu odkryłyśmy, ze nam kawał psa zniknął... Teraz na karmie Acana troszeczkę przybiera, ale powolutku, kupy ładne, a drugi pies - niejadek - wsuwa tę karmę, jak zadną inną na razie.
  2. Wiecie, w stanach sytuacja jest dość mocno skomplikowana, również dla wielu ludzi. Po pierwsze mam wrażenie (wyniesione jedynie z TV, więc niekoniecznie zgodne z prawdą), ze jest tam masa zbieraczy zwierząt, którzy zwierzęta mnożą bez opamiętania, bez opieki lekarskiej, wsobnie. W końcu wchodzi jakieś ASPCA, przejmuje psy. I teraz problem, bo tych psów jest powiedzmy 50 czy 100, połowa nigdy nie miała kontaktu z innymi ludźmi, niż zbieracz. Można wsadzić w każdego kupę forsy na behawiorystę, dom tymczasowy, ale jest duże ryzyko, że po wyadoptowaniu pies jednak kogoś pogryzie. Dlatego pozostawiają przy życiu tylko psy naprawdę uległe, jakoś rokujące. Jesli by wydali kilka psów, które by spowodowały pogryzienia, zaraz by poszła fama, jakie to oni bestie wydają, do tego sprawy w sądzie, że wydali świadomie zwierzę stanowiące zagrożenie dla zdrowia i życia domowników, w tym - o zgrozo - dzieci. W stanach coś takiego to miliony zadośćuczynienia. Do tego wszystkiego dochodzi kryzys, który spowodował, ze wiele rodzin straciło wszystko - domy, ubezpieczenie zdrowotne, pracę, szanse na edukację dzieci. I teraz w takim społeczeństwie, gdzie są całe dzielnice biedy takiej, ze ludzie od kilku - kilkunastu lat nie pracują, nie mają jak się leczyć, miała by działać organizacja, która wydaje kupę forsy na ratowanie wszystkich psów i kotów? A kto je adoptuje, skoro ludzie sami ledwie wiążą koniec z końcem? I jak myślicie, jaka by była opinia tej części społeczeństwa o takiej organizacji, która - według nich - "trwoni" forsę na chore/agresywne zwierzęta? Coś takiego na przykład na terenie Nowego Orleanu, po ostatnich huraganach? To jest tylko takie moje przemyślenie, nie usprawiedliwianie, raczej próba spojrzenia z ich perspektywy. Chyba ma nieco sensu...
  3. Achai już nie pamiętam za bardzo, czytałam jakieś 4 lata temu. Pomnik jest nawet ok, jeśli o język chodzi, to podobnie, jak w poprzednich tomach. Ma dużą wadę w postaci ceny - 50 zł :|, poza tym to tom pierwszy. Mi się czyta nieźle, ciekawy pomysł w sumie, akcja dzieje się tysiąc lat po Achai, nadal imperium ma wojska kobiece, nadal są wojny, rzezie, postaci są całkiem nieźle skonstruowane - bez szału, ale przyzwoicie. Dla mnie solidna lektura, ale nie mogę porównać z poprzednimi tomami w kwestii poziomu (jak czytałam Achaję, to akurat z moją babcią, która w tamtym czasie umarła i po prostu ksiązka mi się fatalnie kojarzy).
  4. Dziewczyny, ja dziś chyba miałam po prostu masakryczny kryzys, jeszcze wieczorem miałam skurcze (takie "testowe", jak to mój gin nazywa), potem mnie mój małż wkurzył (w sumie awantura o skórkę od g*wna, jak to mawiała moja babcia, biedak nie wiedział, co ze sobą zrobić i o co mi chodzi - ja w sumie też nie wiedziałam tak do końca...). Nie lubię oliwek, uczulają mnie :( Jutro przed lekarzem się przejadę do manufaktury, kupię sobie może buty (wypatrzyłam takie fajne w salomonie, wciągane, mięciutkie), kolczyki w ramach imienin i moze znajdę jakiś sensowny krem, zeby chociaż się łudzić, że coś tam robię w celu likwidacji kresek. A jak nie - cóż, będę z nimi żyć. Dziś po prostu jest taki dzień, że mam ochotę wyć, chyba dlatego, że po raz pierwszy od dawna siedzę w domu i nie mam co robić, a ja tak nie potrafię. Po prostu jestem non stop na wysokich obrotach, a taki zastój to dla mnie szok :|
  5. Gameta, ja czytam cały czas :) Tylko fantastykę, teraz pomnik cesarzowej Achai, po niej Oko Jelenia, potem dwa Pratchetty, a później do księgarni po kolejny rzut w ramach rozbudowy biblioteczki. Dziś to mnie po prostu dołek złapał, moze dlatego, że po raz pierwszy od dawna siedzę w domu, nawet nie mogę nigdzie sobie pojechać pozwiedzać czy pospacerować (koło mnie jest fatalnie, centrum Zgierza jest paskudne), bo mój wspaniały małż zapomniał wyjać mój portfel z plecaka i pojechał z nim do Łodzi... Dobrze, że kupujemy szczurom wafle ryżowe, bo mam pustą lodówkę, na śniadanie wafle ryżowe i pomarańcze, a na obiad zostały mi jajka, wafle ryżowe i dżem z fig - nie wiem, co wybrać :P Masakra jakaś... Nie mam ani grosza, biletów, karty płatniczej - nic. A miałam dziś iść do fotografa na fotkę do dowodu. I ciasto chciałam zrobić takie bez pieczenia (bo pieca nie mamy - na gazowy za małe mieszkanie, bo 26 metrów, a na elektryczny za słaba instalacja w budynku), a do tego musiała bym kupić składniki... I sałatkę chciałam zrobić i w ogóle. No masakra, fatalny dzień. Uhhh, nawet grać mi się odechciało, bawiłam się dziś troszkę w Skyrim, ale mnie wkurzył. Tyle, że pranie wstawiłam. No dół, że hej.
  6. A ja sie załamałam. Mam dwa miesiące do porodu mniej więcej (no, może półtora, zobaczymy), a w tym tygodniu tak mi brzuch wypchnęło, że zrobiły mi się paskudne, czerwone rozstępy. Regularnie smaruję się DAX Perfecta mama, ale jak widać guzik dało. Nie wiem, szukać czegoś innego, czy po prostu się pogodzić z ceną za Młodego... W ogóle mam tak, że czuję się rewelacyjnie, ale moje ciało się strasznie "psuje" - żylaki, rozstępy, wszystko do ukrycia, ale ja WIEM, że tam są. Znajomi mi mówią, że wyglądam pięknie, że ciąża mi bardzo służy - pewnie dlatego, że przez pierwsze 4 miesiące, jak pracowałam, wiecznie byłam wykończona, niewyspana, a teraz mogę odpoczywać, zajać się sobą. Tyję około 1 kilogram miesięcznie, więc jestem z siebie dumna (w sumie niecałe 8 kg doszło), ale te rozstępy mnie po prostu zabiły... Boję się, co się zrobi z moim brzuchem po ciąży.
  7. Ja bardzo lubię widok psa, z reguły pewnego siebie, jak zostawia zadek jak najdalej podejrzanego przedmiotu jednocześnie wyciągając łeb do przodu - w efekcie osiąga niebywałą długość :D Piękna sprawa, jakby zakładały, że bezpieczeństwo tyłka najważniejsze (wiem wiem, chodzi o lepsze szanse ucieczki).
  8. Jak dla mnie pies po prostu się boi, nie czuje się pewnie. Po pierwsze dobrze by było go tego oduczyć, a po drugie nauczyć zostawania samemu, póki jest na to czas.
  9. [quote name='marta.k9080'][B][/B][B][/B][B][/B]Pokazywałam małej ,ze co jak co ,ale mnie nic nie przeraża i zaprosiłam do badania wnętrza piekarnika :)[/QUOTE] Tylko jej nie upieczcie ;) I moze jej pójdzie w drugą stronę - odkryje, że piekarnik to taka psia forma kuchnia tv. Miałam kiedyś dalmatyńczyka, który nie przegapił żadnego pieczenia, a już kurczak to był jego ukochany obraz :). Tylko raz kretyn zdążył połknąć uciekający pieczony pierożek. taki prosto z pieca. Pierożek wyszedł równie szybko, jak wszedł, ale pies był z siebie niezmiernie dumny.
  10. Marta, powodzenia. Tylko pamiętaj, nic na siłę. U nas w ogóle z rowerami wyszło też troszkę dziwnie, bo poszliśmy na spacer do lasu, a tam akurat były zawody w jeździe terenowej. Filip rzucał się na pierwsze rowery, ale im więcej ich nas mijało, tym bardziej obojętniał. Poszliśmy za ciosem i zaczęliśmy przy nim chodzić z naszymi (ja akurat poznałam wtedy mojego TZ, który ma ciężką fikscaję na tle rowerów). Ja sobie wtedy akurat rower kupiłam i często z nim przechodziłam przez mieszkanie, spotykaliśmy Filipa na spacerze z mamą, jak wracaliśmy z wycieczki rowerowej. Samo zaskoczyło :) Także powoli, stopniowo, bez litowania się. Po prostu jak widzisz, ze nie da rady, wycofujesz się łagodnie i za jakiś czas podejmujesz kolejną próbę.
  11. A, to my mniej wiecej razem, bo ja miałam najpierw 23.06, ale mój jest duży i moze być nawet 16.06 :)
  12. Najgorsze, ze teraz chodzę nieprzytomna... Zasnęłam o 1, obudziłam się o 5, potem usiłowałam drzemać po pomarańczy, ale średnio wyszło. Uhhh... Straszne to, nie sądziłam, ze aż tak zadziała na mnie jakaś zachciewajka... Asiunia, a na kiedy Ty masz termin w ogóle?
  13. Próbowaliście ją oswajać z tym, czego się boi? Na przykład z rowerem - niech ktoś z rodziny przejdzie prowadząc rower i się z sunią zacznie witać. Potem można to trenować jadąc powolutku. W każdym razie my tak odwrażliwiliśmy, bo mój pies się na rowery wiecznie rzucał, a teraz się na ich widok cieszy. Z taczką można podobnie - też ktoś jej bardzo bliski idzie z taczką i ją woła, aż sunia zdecyduje się podejść. Wtedy głaszczemy i entuzjastycznie się cieszymy, nakręcamy, ze jest taaaak super, ze jejku jej - pokazujesz jej, ze Ty nie boisz się sprzętu, więc ona też nie musi. U nas to zadziałało też z pomarańczowymi koszami na psie kupy, bo mój pies przypadał do ziemi na ich widok (nie wiem, czemu), więc razu pewnego spędziłam pół godziny głaszcząc kosz po wieczku, aż Filip podszedł, obwąchał, podlał i już je lubi :) Poza tym to, o czym pisze Martens - nauka skupiania się na Was. Ja bym jeszcze sugerowała kontakt z ludźmi, od których ją macie. Może jakiś jej przodek miał problemy z lękiem? Czasem takie zachowanie jest dziedziczne niestety i wtedy cięzko je jakkolwiek stłumić. No, ale praca, cierpliwość, konsekwencja i dużo miłości swoje zrobią tak, czy inaczej. Tak sobie jeszcze myślę - pies spanikuje, to Ty nie okazuj też nerwów, nie lituj się nad nią, może radośnie ją zagaduj, zaoferuj zabawkę, ale nie pokazuj lęku, nie utwierdzaj jej w przekonaniu, że bała się słusznie.
  14. No, znam wiele psów, które się skradają na inne psy i te wystawiane psy się cieszą dosć często. Ja bym radziła ćwiczyć jak najwięcej spotkań z łagodnymi psami z okolicy, wytrącać młodego z takiego skupienia poprzez zabawkę/smaczek, a nawet leciutkie szturchnięcie, jeśli przypada do ziemi. Ewentualnie komenda siad, jeśli jest już bardzo zafiksowany na tle innego psa. No ale przede wszystkim umów się z innymi psiarzami, wyjaśnij im sytuację i poproś, by np. na jakiejś łące regularnie Cię mijali, a Ty będziesz w tym czasie pracował nad młodym. Za dobre zachowanie - witanko z psem, za złe - brak reakcji ze strony Twojej i osoby z drugim psem.
  15. Ja to dziś w szoku byłam normalnie, że aż tak. Zamykam oczy i widzę pomarańczę, no masakra. Tak to w życiu nie miałam. Dobrze, ze miałam dwie w zapasie, zaraz chyba się za drugą wezmę swoją drogą...
  16. A, no właśnie, jeszcze asiunia :) Sypnie nam letnimi maluchami :) Engelina, a Ty jak rodziłaś? Naturalnie? Wiecie co, dziś po raz pierwszy miałam zachciankę, ale za to jaką... Obudziłam się o 5 rano i jedyne, o czym byłam w stanie myśleć, to pomarańcza. No i czekałam, aż małża budzik obudzi, żeby sobie pospał spokojnie, a więc półtorej godziny gryzłam poduszkę. Masakra jakaś. A potem mi się na banana włączyło.
  17. Wygląda na to, ze ja, a po mnie Magda... Uh, co za presja :)
  18. Engelina, gratuluję :D Śliczna mała :D
  19. Laktator mam, na pewno wezmę na wszelki wypadek, o ile z wrażenia nie zapomnę. Mam wkładki laktacyjne Avent, kupiłam przed ślubem w sklepie koło domu, bo wymyśliłam, że lepiej mieć, jakby mi się nagle zaczął przeciek w staniku z wrażenia (wiem, dziwny pomysł, ale miałam niezły odlot). Na razie nie używałam.
  20. Jeśli o brud chodzi, to mnie rozwalają ludzie, którzy mówią "no, pani to ma czyste psy, a ten mój to taki brudas, że go w ogrodzie tylko trzymam". Na to zawsze odpowiadam "a jak pies ma się sam umyć? to robota dla właściciela akurat..."
  21. Co do podkładów, w szkole rodzenia nam polecono Seni 60x90 cm [URL]http://www.aptekadomowa.com/senisoftpodkladyhigieniczne90x605szt-p-2950.html[/URL] Podobno w moim szpitalu te się najbardziej sprawdzały, bo mają dobry, nieprzemakalny spód. Ojoj... Ile jeszcze jest do kupienia... Uhhh... A dzis trenowałam obsługę wózka, żeby nie być zupełną ciemną masą, jak się Młody urodzi :D Ale fajny jest :D Edit: agaga, ile tych podpasek ewentualnie zamówić? 10? 20?
  22. Podkłady, majtki, podpaski dopiero kupimy na początku maja, tak samo koszule do karmienia. O akcesoria dziecięce pytam, bo jesteśmy w ciągu zakupowym właśnie :) Jak byliśmy w sklepie, to co chwila wychodziło, co jeszcze potrzebne. Kocyki ze dwa wezmę, jakby jeden się zapluł. Do tego rożek. Mają sens nakładki na sutki, czy to sobie darować? W sumie nie umiem momentami ocenić, co jest potrzebne, a co jest po prostu dobrze reklamowane... Octenispet znam,. mama używała po usunięciu raka jelita na ranę, także wiem, ze fajny preparat. Słyszałam za to, ze sudocrem nie jest polecany. Jak to z nim jest? Swoją drogą tydzień temu w szkole rodzenia było o podkładach, podpaskach i paczce dla mamy. Wieczorem położyliśmy się spać, a mój małż już prawie nieprzytomny, wybełkotał tylko "musimy naszykować paczkę z tymi podkładami i całą resztą.... Albo trzy - do twojej mamy, do nas do domu, do auta..." i zasnął. Rodzi bardziej, niż ja :) Jeszcze co do małża. Piękna scena dziś rano. Ja sobie śpię, on się zbiera do pracy i jak zawsze się ze mną żegna: on: cmok - no to miłego dnia - cmok - kocham cię - cmok ja: cmok - masz obrączkę? - smok on: wiedźma...
  23. Jak pies ucieka, to najprościej jest zlikwidować okazje do ucieczki. Jeśli ma się otworzyć bramę, to psa się łapie przed otwarciem, każe mu się usiaść przy nodze osoby, która zostaje na terenie lub zamyka się go w domu/kojcu, czy gdzie tam się psa trzyma. Poza tym należy psa wychować, najpierw wybiegać, a następnie nauczyć podstawowych komend. Dobrze jest też sprawić, ze pies będzie uważał swojego człowieka za cud nad cudy i gapił się w niego, jak w obrazek, a wiec podnieść swoją atrakcyjność. jak - zależy od psa. Mogą to być smaczki, moze to być silna, dopracowana więź. Mnie osobiście rozwala, jak ktoś, kto ma problem z psem, od razu szuka rozwiązań typu OE. Miałam w domu 6 psów, które wychowywałam, w najbliższym otoczeniu jeszcze ze 4, na których wychowanie miałam jakiś tam wpływ i NIGDY nie używaliśmy OE. Raz korzystaliśmy przez miesiac z kantarka, dał dobry efekt, to przeszliśmy na szelki. Miałam psy z dużą agresją lękową, ze skłonnością do ucieczek. Jeśli pies uciekł, szukałam terenu, gdzie mogę go swobodnie puścić w warunkach kontrolowanych, w innym wypadku była w użyciu linka. Moja siostra teraz używa kolczatki, ale nie zdołałam jej tego wyperswadować. Nigdy nie korzystałam też z porad behawiorysty, bo jedyny, z jakim rozmawiałam, mówił, że swoje stado rozgania kopniakami w "miękki punkt" - brzuch i od razu wiedzą, kto tu rządzi... Od tamtej rozmowy mam uprzedzenia.
  24. Dziewczyny, pytanie. Jakie kosmetyki wziąć dla noworodka do szpitala? Emulsja do kąpieli Emolium moze być? I emulsja do ciała emolium? Czy coś innego lepiej? I co jeszcze powinnam mieć? Coiś do pupy pewnie, jakie chucteczki, czy potrzebuję też oliwki? W ogóle tu to zielona jestem... Poza tym co jeszcze potrzebuję do Młodego? Na pewno wanienkę i pieluchy (pampers + tetra), ale co poza tym? Mam: ubranka (body krótkie, długie, piżamkę, ciepłe ubranka, krótkie rękawki, czapeczki, skarpetki, śpiworek, ręczniczki), butelki małe i duże, łóżeczko, wózeczek, przewijak, leżaczek, pościel. Co jeszcze?
  25. W komplecie była, co nie znaczy, że jej użyjemy ;) Zobaczymy, jaka jest, jak wypakujemy. Generalnie nie damy młodemu poduchy, nie martwcie się ;)
×
×
  • Create New...