-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sybel
-
Suka moich teściów, zresztą średnio wychowana, bo wiecznie puszczana luzem na zasadzie "musi się wybiegać", już zostawiła na płotach dwa kagańce w komplecie z szelkami. Jeden udało się odzyskać, drugi nadal gdzieś tam wisi. Majka jest dosłownie z gumy, ona się ze wszystkiego potrafi wypakować, więc w tej chwili szelki są zawsze lekko luźne, jak się powiesi, żeby mogła wyleźć.
-
Omry, u nas jest tak, że Kacper - jedyny łaciaty - dostaje taaakie lanie od obu czarnuchów, że sierść leci na wszystkie strony. On jest najmniejszy, najbardziej do nas lgnie, jest o połowę chudszy od największego, Belzebuba, który po prostu czasem tak ma, że lata za Kacperskim i go leje naprawdę solidnie, więc są wrzaski i kępki białego futra latające po okolicy. Melchior czasem też Kacpra przetrzepie, więc musimy rozdzielać. Jak włażą na łóżko, co jest zabronione, też wracają na moment do klatki. Tylko na Kacpra to nie działa, bo on po prostu chce spać z nami i kropka. Btw., czy Twoje szczury bardzo linieją? Jak wczoraj wymienialiśmy podkład, to po prostu tyle sierści latało, że w szoku byłam, ze cokolwiek na tych naszych piekielnikach zostało. Na dodatek mój TZ chyba odwrotnie ustawił kuwetę po myciu, bo szczury zawsze spały po lewej stronie, a po prawej miały toaletę, a teraz im się przestawiły strony po ponad pół roku. No i nie wiem, jak to będzie z ich bieganiem, jak Młody przyjdzie na świat, jakoś trzeba będzie im teren ogrodzić, a oni tak uwielbiają siedzieć w mokrym brodziku i się pluskać. Piranha, ja wiem, my jesteśmy oboje z TZ teoretykami. Dzieci kuzynek mojego męża nie mają z nami łatwo, są potwornie rozpuszczone, a my im nie pozwalamy wejść sobie na głowę, sterroryzować się itd. Jak to będzie z naszym - nie wiem. Mam termin za 19 dni, więc wkrótce zacznę sprawdzać w praktyce, jak to u nas wygląda ;)
-
Nie wiem, ja pewnie będę złą matką, tak jak jestem złą pańcią, bo dzieciaka nie będę tylko i wyłącznie nagradzać i wychowywać bezstresowo, tak samo, jak nie wychowuję tak moich zwierząt (nie obrażajcie się za zestawienie, Młody bedzie moim pierwszym dzieckiem, a psów już miałam kilka i z nimi mam większe doświadczenie). Jeśli coś przeskrobie, będzie kara, ale też nie przegięta, po prostu taka, żeby ją dostrzegł, ale żeby nie pozostawiła traumy, tylko żeby się na przyszłość kojarzyła odpowiednio. Moje psy w sumie są rzadko nagradzane smakołykami, za to baaardzo często głosem i pieszczotą - to je satysfakcjonuje. Za to szczury zawsze są nagradzane przede wszystkim jedzeniem, bo to jest dla nich najcenniejsze i najbardziej satysfakcjonujące (ten dziki pęd ogonów na szelest folii od wafli ryżowych - bezcenne :D ). Jeśli przegną z szaleństwami lub się pobiją, karnie lądują w klatce i rozumieją to. Nie można być wyłącznie pozytywnym, bo to nie stawia pewnych granic: to jest dobre, właściwe, a to złe, niepożądane. Swoją drogą, jak teraz chodzę po sklepach i kompletuję wyprawkę dla Młodego, mam wątpliwą przyjemność "podziwiać" występy rozwrzeszczanych maluchów drących się "JA CHCĘĘĘĘĘ!", to za każdym razem w końcu pada z mojej lub mojego TZ tekst "nasz taki nie będzie, po moim trupie". Serio, straszne są te dzieciaki, które rodzice zapychają kolejną zabawką, byle się wreszcie zamknęły.
-
Magda, mi pani doktor powiedziała, że jeśli są do 10 razy na dzień, to są ok, jak bardzo przeszkadzają, można wziąć no spę. Też takie miewam, co gorsza, raz miałam taką dłuższą sesję w nocy, myślałam, ze rodzę dosłownie, na dodatek pojawiła się lekka laktacja. Potem przeszło. Po wysiłku bywają większe, niż normalnie, przynajmniej u mnie.
-
Oj, nie cierpię ludzi, którzy lezą pół spaceru za człowiekiem, jak by się nie kluczyło, zawsze okazuje się, że ich trasa jest zupełnie zbieżna z naszą... Filip idzie tyłem i się drze, a pańcia z tyłu grucha do niego. Zabić to jeszcze mało, ja już się wkurzyłam parę razy, stanęłam i zaczęłam Filipowi smycz stopniowo popuszczać. Dopiero, jak Pańcia się połapała, że z jej pieseczka może zostać tatar, nagle zakumała. Inna sprawa, jestem w 38 tygodniu ciąży, rzadko, bo rzadko, ale chodzę z psami na spacer. Ludzie widzą, ze baba z brzuchem takim, że stóp nie widzi, pies się szasta, ale lezą. BO TAK! Nie mogą poczekać, ominąć, dać czas, żebym się wycofała, bo ONI IDĄ I JUŻ.
-
Byli sąsiedzi mojej siostry mieli chihuahue. Jak panowie z nią szli, brali wiaderko i było "Wojtek! łap go! ucieka!" I nakrywali psa wiaderkiem, żeby nie uciekł. Serio. Ja tego nie widziałam, ale moja siostra do tej pory się śmieje, jak widzi gościa z małym pieskiem.
-
A no właśnie, ale jesteś z gatunku ginącego, czyli myślących psiarzy. Większość beagli i tym podobnych jest kupowana ze względu na modę, przez ludzi bez pojęcia o ich potrzebach i charakterze. Ja np. bym się nie podjęła opieki nad takim psem, bo wiem, ze jestem za mało konsekwentna (znaczy pewnie w końcu by było ok, ale by to trwało). Jak dla mnie większość tych psów powinna chodzić wyłącznie na lince, jeśli idą do parku, gdzie jest dużo zapachów.
-
a_niusia, spójrz choćby na liczbę zaginionych beagli i husky - te psy powinny się wybiegać (choć mogą przy rowerze, przynajmniej haszczaki), wiec ludzie je puszczają bez żadnego szkolenia, ot, na pałę. U mnie jest taki jeden beagle, który non stop pojawia się w ogłoszeniach o zaginionych psach na stronie schroniska, bo właściciel go puszcza i nie jest w stanie nad nim zapanować. Pies skończy pod kołami i będzie płacz. Dlatego czasem lepiej użyć linki, niż ryzykować życiem psa. Można też pogadać ze znajomymi, a nuż ktoś ma działkę, gdzie można by psa wybiegać. My tak np. robimy, bo mój pies słucha do momentu, aż nie złapie tropu. O ile skończy się na zjedzonym ludzkim klocku, jest względnie ok, ale jeśli poleci przez ruchliwą ulicę, bo poczuje sarnę, to już gorzej. To nie jest żadna rasa, kundel pudlo-sznaucerowaty, ale ma te swoje hople. Dlatego jeździmy do lasu na ogrodzoną działkę i tak szaleje, ile wlezie, a my staramy się go uczyć wracać. Teraz szukamy gwizdka, bo ostatnio zaczął świetnie reagować na gwizdanie, co wcześniej ignorował.
-
[quote name='xxxx52']Kagance musza psy nosic w Polsce czy to male czy jest duze psy ,czy milutkie czy problematyczne bo jest nakaza,wiec nakazy nalezy przestrzegac,czy nie? Normalnie dobrze ulozony pies nie potrzebuje linki jak i kaganca,ale to inna para butow.[/QUOTE] W Polsce nie ma jednego przepisu mówiącego, że WSZYSTKIE psy mają nosić kagańce. Zależy od miasta i jego odrębnych przepisów. Sama zakładam psom kagańce np. wieczorem, w sezonie jeży, bo nie jestem w stanie inaczej zapewnić jeżom bezpieczeństwa, a podlegają one u nas ochronie czynnej. Proste. Czy to znaczy, że moje psy są agresywne? Nie, to znaczy, że mają normalny instynkt drapieżcy i jak coś ucieka, to się to łapie. O bajce z wychowaniem tylko pozytywnym się nie wypowiem, bo mi się odechciewa, jak czytam xxxx. Jakoś za każdym razem mi się nóż w kieszeni otwiera.
-
[url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226104-Bazyl-dlaczego-jestem-z%C5%82y-%21-Sam-nie-wiem-czemu-gryz%C4%99-pomoC5%BC-mi-si%C4%99-zmieni%C4%87[/url] Ten pies nie jest normalny, coś jest nie halo. Powinien być na obserwacji, która jeśli pokaże, że słabo rokuje, powinna po prostu zakończyć się jego uśpieniem. No sorry, ale jeśli psu nagle odwala w taki sposób, nie powinien po prostu trafić do adopcji, bo jest niebezpieczny i w nowym środowisku znów może mu odwalić.
-
Co do psów agresywnych, mamy w wieżowcu na przeciw mojego bloku wilka Lubego, który mieszka w swojej rodzinie od szczeniaka. Najpierw się witał z moimi psami, bo był mały, ale właściciel stwierdził, że "już niedługo, jak podrośnie, pokaże, kto tu rządzi". Teraz Luby wazy ze 30 kg i jest delikatnie mówiąc niefajnym psem. xxxx52, agresywny pies to taki, który jest zupełnie nieobliczalny i nagle, bez ostrzeżenia, atakuje. Miałam takie psy w domu, wychowywałam je z własnej woli i nie obciążałam nimi żadnych organizacji, bo wiele by uznało, że jest to strata czasu i funduszy, a nie gwarantuje sukcesu (i ja się z takim punktem widzenia zgadzam, jeśli chodzi o forsę fundacyjną). Jak dla mnie powinno być tak: pies jest podejrzany o bycie agresorem, a jeśli trafi się chętny dom, jest robiona miesięczna lub trzymiesięczna ewaluacja jego charakteru. Jeśli pies faktycznie okazuje się agresywny, zdziczały i niemożliwy do "naprostowania", powinna być opcja uśpienia go. Ewentualnie osoby wyciągające go ze schronu niech go naprawiają za swoją forsę, bo on po prostu nie jest psem adopcyjnym, zajmuje przestrzeń i fundusze, które mogły by pójść na opiekę, sterylizację i leczenie iluś tam innych, adopcyjnych psów. Sama wiem, ile trwa praca z takim agresorem - to jest na całe życie, trzeba przestrzegać wielu zasad, a ciężko znaleźć dom, który się zgodzi na coś takiego. Zresztą... Ja moich agresorów nie wydałam do adopcji, bo uznałam, że są zbyt dużym zagrożeniem dla potencjalnych nowych domów i nie wolno mi ryzykować cudzym zdrowiem i życiem.
-
Jestem na początku 38. tygodnia. Pytanie: czy wzrosła Wam wtedy potrzeba spania? Bo ja mogę w każdej pozycji, spałam cała noc, przyjechałam przed 8 do mamy, zasnęłam i pospałam do 10.30, a teraz od 13 do 15.30 znowu spałam, zasnęłam nad książką w sposób dziko niekontrolowany. I znowu jestem senna, aż mi się w głowie kołuje. Czy mój organizm wie, że to ostatnie chwile snu, czy po prostu tak już mam?
-
Można mu wszczepić implanty :D Ktoś dostał kiedyś Ig Nobla za pomysł sztucznych jajek dla psa kastrata, żeby ten się nie wstydził. A jak wszczepisz metalowe, to jeszcze będzie gustownie pobrzękiwał :D
-
To są handlarze, mają sklep działający non stop, oleją nas. U nich wszystko jest idealnie, psy służą jako krasnale ogrodowe, żeby wyglądać. Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to kontrola ze Straży dla Zwierząt, czy innego takiego.
-
Na pewno nie łamie się prawa, bo to tak nie działa. Poza tym co zrobić z borderem, jak się mieszka na 26 metrach z trzema szczurami i zaraz będzie nasz syn? Zgodnie z prawem psy maja dobre warunki - są odkarmione, maja cień, mają budę, nie są nigdy na łańcuchu. To, ze są sfrustrowane, to już inna sprawa.
-
Ja mam tylko taką jedną parę w drodze do pracy. W ogródku przy sklepie leży malamut lub miks malamuta, który waży tyle, co dwa malamuty. Raz widziałam, jak stoi, a tak to leży i śpi. Drugi pies jest w typie bordera, aktywny, zagania wszystkich wzdłuż płota. Psy są tak biedne, ze w głowie się nie mieści, znudzone, sfrustrowane, o której bym tam nie przejeżdżała, one zawsze w tym malutkim ogródku. Deszcz, śnieg, upał, a te psy leżą na trawniku i fiksują z nudów, nieważne, czy godzina 7 rano, czy 19, czy święto i można by z nimi wyjść. Mają jedną budę, jak malamut wlezie, border siedzi i marznie/moknie. Masakra totalna. Mój TZ już rozważał włamanie z kradzieżą psów, ale obawiam się, że malamuta by nie udźwignął, skoro ten pies tylko leży, a brzuszysko ma prawie do ziemi.
-
Ja od 7. miesiąca miałam przy każdej wizycie KTG, w szpitalu do wypęku, bo 2 duże w dzień i chyba ze 3 takie ekspresowe kontrolne w nocy, a teraz mam dwa razy w tygodniu aż do porodu. I u nas generalnie tak robią, może ten szpital lub ten lekarz tak ma, ale w sumie teraz, po OCP, się nie dziwię i popieram. Najchętniej bym miała codziennie. W wikipedii znalazłam takie info, ale nie wiem, czy warto się sugerować: [QUOTE][B]Częstość podstawowa[/B] jest to średnia częstotliwość akcji serca płodu między akceleracjami i deceleracjami, a przy ich braku częstość rejestrowana przez 10 minut. [LIST] [*]prawidłowa częstość podstawowa akcji serca płodu waha się w granicach 110-150/min [*]za [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Tachykardia"]tachykardię[/URL] uznaje się częstość podstawową akcji serca płodu > 150/min w co najmniej dziesięciominutowym zapisie - może wskazywać na zakażenie wewnątrzmaciczne, lub chorobę infekcyjną matki [*]za [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bradykardia"]bradykardię[/URL] uznaje się częstość podstawową akcji serca płodu < 110/min w co najmniej dziesięciominutowym zapisie - może być m.in. objawem niedotlenienia [/LIST] [/QUOTE]
-
Kaktus mojej siostry wył potwornie, jak został po raz pierwszy sam w nowym mieszkaniu. No mordowali psa normalnie. Szybko się jednak połapał, że mieszka tam, gdzie mieszka i się oswoił. Tylko on od samego początku był uczony, ze ma zostawać, bo sis i jej TZ pracują oboje na etat, a kiedy go brali TZ miał zmiany po 12h, w tym czasem nocki. On nie ma klatki, ma legowisko, które regularnie patroszy dla sportu.
-
Magda, ja miałam takie tylko, jak mały szalał. Pokrywało się wtedy ze wzrostem skurczy macicy, bo Młody taką salsę odstawiał, że cały brzuch skakał. Potem spadało do 120-140. Z drugiej strony spadło nawet do 70 i też była panika, od razu mnie na przepływy wzięli, ale leżałam akurat w szpitalu. Bo Ty miałaś ciągłe tak wysokie, tak? U nas też był problem, jak Młody miał non stop około 140, bez skoków do 160, czy 170. Była też panika, że za mało aktywny. Generalnie dobrze jest mieć często KTG teraz, jeśli cokolwiek się dzieje podejrzanego. Ja idę jutro albo pojutrze (raczej pojutrze, jak transport będę miała). Na sam finisz ciąży mam w ogóle pełen serwis - gigantyczne rozstępy, kreskę dziś odkryłam, puchnące nogi... A całą ciążę było super. Co za świat. Już postanowione, że w takim układzie mój małż przewija Młodego :P
-
Po prostu dbasz o jego kondycję ;) U nas Felek zawsze ma traumę, jak ja idę w jedną stronę, a TZ w drugą. Biedny Blondyn stoi i patrzy to na jedno, to na drugie. TZ wygrywa, jeśli idzie do auta, bo Felek (podobnie zresztą, jak Filip) ubóstwia jeździć autem, ZAWSZE musi się wpakować na kolana. Swoją drogą nie mam pojęcia, jak to będzie, jak się Witek urodzi, ja z nim będę jeździć z tyłu, a psy gdzie? Będą kombinacje alpejskie pewnie...
-
co jeśl po zakupie u szczeniaka wyszły wady genetyczne
Sybel replied to pepino's topic in Zakup psa rasowego
Ja mam alergię na trawy, ale taką, ze swego czasu miałam np. 42 stopnie gorączki na wakacjach, do tego takie duszności, że wyglądało, jak bardzo ostre zapalenie płuc. Dostałam lek i od razu objawy zniknęły. Po kilku latach alergia się cofnęła, teraz w ciąży jakby wraca, ale lekko - swędzą dziąsła, oczy i nos, czasem lekko skóra. Leków ze względu na Młodego nie biorę, na szczęście nie ma potrzeby. Generalnie alergia może mieć to do siebie, że się reaktywuje, potem zanika i tak seriami działa. Inna sprawa, przeze mnie niesprawdzana, to podobno dieta. Jeśli w diecie występuje dużo cukru, słodyczy, serów, szczególnie żółtych, innych nabiałów i tłustych mięs, np. wieprzowiny, to alergia się nasila. Kiedy zminimalizujemy występowanie tych elementów, teoretycznie powinna się cofnąć. Nie wiem, nie sprawdzałam, moja teściowa tak jadła i twierdzi, że alergia jej zasnęła. Można próbować. -
Nie gwarantuję, ze tu zadziała, nie robiłam z marchewką, ale inne warzywa robi na gładko.
-
Próbowałaś zmiksować blenderem? Jak tak rozrabiam owoce, wychodzi gładki mus, więc może tym się da?
-
Dziewczyny, czy produkty Mustela są dobre? Wymyśliłam sobie krem na rozstępy od nich i nie wiem, czy kupować, czy nie, bo cenę ma solidną nawet na allegro. Znalazłam zestaw w jednej aptece na allegro, w której już kupowałam i się zastanawiam, bo są tam 2 kremy na rozstępy plus kilka innych kosmetyków za 140 zł z wysyłką. A rozstępy mi się sypnęły takie, że szkoda słów :| Wiem, ze to pewnie nic nie da, ale sama świadomość, że coś robię pomaga ;) Poza tym teraz sobie niewiele kupuję, bo chodzić nie mogę, to chociaż sie chcę dopieścić tak. Jak nie Mustela, to jakie inne firmy polecacie?
-
co jeśl po zakupie u szczeniaka wyszły wady genetyczne
Sybel replied to pepino's topic in Zakup psa rasowego
Nie uczula tylko włos/sierść, ale również naskórek, ślina. Nie uważasz, że lepiej najpierw sprawdzić, niż potem płakać, ze musisz oddać psa?