Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Ja dostałam taki psiuczek Acerin Menthol, całkiem ok, jeśli się stosuje przy otwartych oknach. Do tego nogi do góry, a najpierw do miski z lodowatą wodą. Plus masażyk kostek w wykonaniu TZ lub innej jednostki masującej (może być z dmuchaniem na nunie :D ). No i woda tylko niegazowana, jak najmniej soli w jedzeniu, bo to wszystko sprzyja odkładaniu wody w organizmie. Mi nawet dłonie spuchły ostatnio na spacerze, a nogi na maksa, aż do ud. Poczułam się, jakbym sie z moją jedną babcią na nogi zamieniła :| Dziś za to młody mniej aktywny, a mnie nieco brzuch w dół ciągnie, więc się martwię, zobaczę, co się będzie działo do wieczora. Zaczynamy zaraz 34 tydzień... Uh...
  2. Avril jest absolutnie boska :) Swoją drogą jest coś takiego, przynajmniej u mnie, ze w jakiś sposób obecnosć drugiego psa w domu ułatwia pogodzenie się ze stratą. Jakby nagle z dnia na dzień dom miał się stać tak totalnie pusty, to chyba bym nie podołała, a jak mam kogoś, kogo i tak trzeba nakarmić, wyprowadzić... Jest łatwiej, bo trzeba się zebrać. Tak samo było, jak umarła moja Babcia, miałyśmy trzy psy - gdyby nie one, siedziały byśmy i robiły wielkie nic, tylko wyły. A tak trzeba było wstać, wyjść, zająć się i jakoś poszło. I na dodatek dwa tygodnie po śmierci Babci najstarsza suka dostała udaru z żalu i potem był miesiąc leczenia, stawiania jej na nogi. Po pół roku w końcu umarła na zawał w czasie upałów i znowu był ból, ale dwa pozostałe psy utrzymały nas w pionie. A po miesiącu, chyba siłą rozpędu, rozstałam się z moim ówczesnym facetem, co znowu bardzo bolało i znowu te psy jako plasterki na duszę. Bez nich bym nie dała rady. Półtora roku temu na dwa tygodnie przed onkologiczną operacją mojej mamy też była akcja z psami. Bardzo się bałyśmy tamtej operacji, bo nie było wiadomo, co z niej wyjdzie - złośliwy, niezłośliwy? No stres ogromny, więc co? Znalazłyśmy równolegle dwa szczeniaki i w domu wylądowały cztery psy, była wielka akcja szukania im domów i jakoś ten straszny czas zleciał. Gabryśka poszła do nowego domu na dwa dni przed zabiegiem mamy, który to okazał się w miarę szybki, rakj wyszedł niezłośliwy, a miałyśmy za to satysfakcję, ze dwa dzieciaki uratowane. Dla mnie psy są naprawdę jak terapia na wszystko, pomagają się zebrać, motywują, utrzymują dyscyplinę, zmuszają do rozsądnego zachowania, do zachowania spokoju.
  3. Wiem, jak mój Pucel umarł (nagle, a miał 5 lat), to już po 2 tygodniach był u nas nowy psiak z adopcji. Jakoś tak... Pomogło, przestałam wyć po nocach i myśleć o tym, jak mój ukochany pies cierpiał. Kogo planujesz adoptować?
  4. Wiesz, mam na myśli pierwszy post w tym wątku - argumentacja, ze pies umiera, jest dla mnie głupia. Każdy umiera. Nie ma tu mowy o innych opcjach, jak agresja czy ciężka choroba, a jest tylko tekst, że pies żyje krótko, więc lepiej go nie mieć w ogóle. Dla mnie bzdura i głupota. Mam prawo do takiej opinii, tak samo, jak ktoś inny ma prawo do własnych odczuć.
  5. Nie czytałam całości, napiszę tylko, co sama uważam. Kwestia pogodzenia się z krótkowiecznością psa jest dla mnie kwestią dojrzałości. Jeśli mamy psa, który ma 16 lat i widzimy, że powoli gaśnie, to ja prywatnie wolę dać mu spokojnie odejść, niż zawodzić egoistycznie, ze jaka szkoda, ze nie moze żyć 30 lat - to boli, zasługuje na płacz i żal. No nie może, to cholernie boli, do tej pory tęsknię za moimi psami, które już odeszły, ale żyję ze świadomością, ze miały dobre, bezpieczne życie, że ja byłam im potrzebna, że inaczej by prawdopodobnie umarły jako młode psiaki, że kochałam i byłam kochana. Postanowienie: nigdy więcej nie chcę psiaka, bo mi umarł jest takie samo, jak nigdy więcej się z nikim nie zwiążę, bo mi ostatni związek nie wypalił albo nigdy więcej seksu, bo ostatni partner był kiepski. Nie wiem, jak to nazwać - asekuracją? Głupotą? Nie wiem, nie mam pojęcia, ale to strasznie niedojrzałe, egoistyczne, smutne. O psie pod kołami nie wspomnę, brak odpowiedzialności za własne zwierzę jest równie żałosny, jak twierdzenie o nieposiadaniu psa. W kwestii religii - co za żałosne uogulnienie. To nie religia lub jej brak kształtuje człowieka, religia tylko ujmuje w słowa podstawowe zasady moralne, które i tak obowiązują. To, że ktoś ich nie przestrzega, to już kwestia indywidualna. Twierdzenie, ze katolicy to banda pedofili wskazuje, że uważasz, że jakieś 70-80% społeczeństwa uprawia seks z dziećmi, co o ile mi wiadomo jest błędną tezą. Sama jestem ateistką, ale potwornie wkurza mnie takie durnowate gadanie kogoś, kto usiłuje zwalić na jakąś grupę społeczną winę za swoje krzywdy. Omry, bardzo Ci współczuję, wiem, jak kochałaś Małą, wiem, jak to boli, jak zobaczyłam Twój banerek, poryczałam się do monitora, a moja biedna matka prawie zawału dostała, jak to zobaczyła :|
  6. Dziewczyny, co do wózków - na ostatnich zajęciach ze szkoły rodzenia był gość z jednego sklepu, który opowiadał, jak wybrać wózki. Mówił też, żeby pamiętać o częstej konserwacji kół. Raz w miesiącu należy koła zdjąć i przeczyścić, a następnie nasmarować, mogą być takie preparaty, jak do rowerów, np. smar grafitowy. WD40 nie jest chyba za dobre do łożysk, lepiej poszukać właśnie preparatów rowerowych, są za kilka złotych, są gęstsze i można je wygodnie wetrzeć (nie wiem, czy nie pokręciłam, trzeba poszukać info, jak dokładnie czyścić, a mój TZ jest teraz w pracy i nie doradzi - jest zapalonym rowerzystą i się zna na takich sprawach całkiem nieźle). Do czyszczenia dobry jest len, dżins, sztywny materiał, który lekko spoleruje brud. Można też użyć do przedmuchania trudno dostępnych miejsc sprężone powietrze do komputerów - ono ma rurkę, kosztuje w sklepie poniżej 10 zł, a przy okazji można przedmuchac też domowe klawiatury i takie tam :)
  7. Justyna, jedna uwaga: dla wegetarian, nie wegetarianów ;)
  8. No dobrze, ja od jakiegoś czasu siedzę i zbieram w jednym pliku przepisy, jeśli ktoś się podejmie, to wyślę wszystko na mail. W efekcie strasznie mi sie zachciało coś upiec :| Przepisy można za 2 - 2.50 dawać, ja na razie robię tak, że składniki i dokładny opis przygotowania rozpisuję. Musze przyznac, że przy notatkach o nalewce według mojej Babci sama się pogubiłam, ale chyba wyszło czytelnie.Justyna, jeśli podasz swój adres mailowy, wyślę niedługo moją listę przepisów. Jesli o gminę chodzi, to pewnie będą kręcili, zeby uniknąc odpowiedzialności, więc trzeba porządnie przydusić. Pewnie bedzie "a skąd wiadomo, ze on od nas" itd.
  9. U nas jest taka paczka pań dobrze po 50, w tym moja mama. Chodzą stadnie z psami (większość ma po 2 psy) i wszystkie sprzątają. Na dodatek wszystkie psy to znajdy :) Powstał taki klub towarzyski z woreczkami w garści. Jedna latem ma zwyczaj kupy zakopywać, bo ma ogromny problem z higieną (psom rzuca piłeczki przez rękawiczkę), ale zakopana kupa dla mnie liczy się jako sprzątnięta.
  10. Ja pamiętam chętną na moją sukę, jak jeszcze szukaliśmy jej domu (potem została jednak u nas). Babka przyszła i powiedziała "o, jaka ona piękna, ja już mam dwie, jedna się właśnie oszczeniła, druga ma termin za miesiąc, z tej też będą piękne szczeniaczki". I dwie chętne na dalmatyńczyka. Jedna chciała go ze względu na umaszczenie - miała czarno-biały wystrój wnętrza i zerowe pojęcie o psach, a druga dwójkę dzieci w wieku 2 i 4 lata, a w ogłoszeniu było wyraźnie zaznaczone, że pies absolutnie nie nadaje się do dzieci... Fakt, że zdarzają się różne cuda, ale chodzi o dobro psów. Kiwiadams, pamiętaj, ze ratując psa inwestujemy w niego. Powiedzmy, że nie chcemy zmarnować ciężkiej pracy i pieniędzy przez głupotę jakiegoś człowieka, który nie ma pojęcia o psach, który jest nieodpowiedzialny lub po prostu chce psa na prezent dla dziecka - potem pies znów wyląduje na ulicy, albo w lesie na sznurze. Ewentualnie, jak ostatnio w Łodzi, ktoś znajdzie psa powieszonego na gałęzi w parku.
  11. Ktoś doświadczony by się przydał :) Ja właśnie myślę, co bym mogła podesłać z przepisów domowych...
  12. Dziewczyny, gratuluję tak wspaniałej reakcji. Na bazarkach się nie znam, ale mam pomysł na jeden. Można zrobić bazarek przepisowy, czyli poszukać fajnych rodzinnych przepisów kulinarnych, wysłać je organizatorowi. Organizator robi listę nazw, np. posortowaną na sałatki, dania główne, desery, zupy itd. , do tego zaznaczone, czy danie wegańskie, wegetariańskie, czy mięsne (można podzielić też na trzy bazarki według takiej kategorii). Jeśli ktoś chce jakiś przepis, przelewa np. 5 zł i w zamian dostaje na mail przepis. Można oczywiście podzielić cenowo ze względu na stopień trudności, czy coś tam lub zrobić ceny jednolite - to zależy od organizatora. Ja mogę jakieś przepisy podesłać, jeśli chcecie. W ten sposób obejdziemy się bez zdjęć, a za to obie strony skorzystają. Nie wiem, czy już coś takiego na dogo było, ale myślę, że można się nad nim zastanowić. Tylko zaznaczam, ja się nie podejmuję, bo w długi weekend będę walczyć w domu z grzybem, malowaniem i przygotowywaniem pokoju dla mojego synka :)
  13. Ta, w zeszłym roku byłam nad morzem. Kible były, owszem, a że się z nich górą wylewało, to już insza inszość. Do kwatery 3km, do najbliższej wsi podobnie, na plaży tylko knajpka, kilka w lesie obok i wszędzie syf i malaria. Ja już wolę iść na ubocze w krzaki, gdzieś, gdzie mały ruch, niż usiłować fruwać nad wielką kałużą szamba. Swoją drogą zauważyłam, ze nad morzem jest pewna prawidłowość na plażach, gdzie można wprowadzać psy: jak psu się chce, wychodzi z wody i sika na uboczu. Jak dziecku się chce, rodzice wprowadzają do wody :| Jakiś obłęd... Tak swoją drogą, jesli szukacie miejsca na wakacje z psem nad morzem, polecam Lubiatowo i Kopalino - tam kwatery są od 30 zł za osobę w pokoju z łazienką, większość akceptuje psy, plaża jest dzika, a więc można usiąść wiec można wieczorem usiąść na plaży, pogapić się na zachód słońca, napić się piwka, pobawić się z psem. Tylko psów jest dość sporo. No i są tam żmije w lasach, więc warto poczytać o reagowaniu na ich jad na wszelki wypadek. Najbliższy weterynarz i lekarz, a także apteka, bankomat, większy sklep są dostępne w Choczewie, 10 minut jazdy od wsi, spacerem jakieś 3 czy 5 km przez las, drogą kawałek dłużej. Są w okolicy też chyba dwie stadniny, więc można np. się wybrać na przejażdżkę po plaży, niedaleko jest latarnia w Stilo, do Łeby samochodem jakieś 30 km, można podskoczyć też do Pucka, Trójmiasta, na Hel. No i lasy są super, dużo mchu, grzybne, niezbyt zarośnięte chaszczami. Osobiście polecam, dwa lata z rzędu tam byłam, jako dziecko tam jeździłam i jak w przyszłym roku Młody będzie miał już ten roczek, to pojedziemy, bo w tym raczej nie ma szans tłuc się uniakiem bez klimy z Łodzi na Pomorze z dwumiesięcznym bąblem :) Przepraszam za OT, ale może się komuś przyda taka baza wakacyjna ;)
  14. Sybel

    Beagle w potrzebie

    Ta suka jest chyba dwukrotnie starsza, ma siwy pysk i wyciągnięte sutki. No, wygląda, ze może być po pseudo. Szkoda jej :(
  15. Cóż, słyszałam o przypadkach nadgorliwych wolontariuszy, którzy wystraszyli ludzi, choć sama się z tym nie spotkałam. Możliwe, że trzeba wprowadzić zasadę, że na wizyty wysyła się ludzi doświadczonych, do tego z jednym z kilku wariantów formularza, który się wypełnia podczas rozmowy - tak dla spokoju ducha fundacji. Można też raz na ileś wizyt poprosić chętnych o wypełnienie krótkiej ankiety na temat wizytatora, żeby ta osoba wiedziała, że jest pod jakąś tam kontrolą.
  16. Ok, to muszę poszukać podkładki :) Ale to już po majówce ;) Dzięki za odpowiedź :)
  17. Przeglądam listę rzeczy, które przy maluchu warto mieć. Pytanko - kupowałyście maty nieprzemakalne do łóżeczek? Ma to sens? Mamy łóżeczko, materacyk (z jednej strony twardszy, z drugiej, na później, nieco bardziej miękki), pościel, zabezpieczenie miękkie do łóżeczka, przewijak na łóżeczko. Warto inwestować w matę?
  18. Cóż, w naszym kraju, w naszej sytuacji ekonomicznej niestety przeliczanie życia na pieniądze jest niezbędne, bo nie możemy sobie pozwolić jako społeczeństwo na inwestycje dużych sum w ryzykowne projekty. Jakkolwiek to brzmi, gdybyśmy mieli tyle kasy, co Szwajcaria czy inny dobrze prosperujący kraj, nie było by dyskusji. Jednak w sytuacji, gdy większość schronisk jest delikatnie mówiąc miernej jakosci, zapchana na full, a miłośnicy zwierząt sami ledwo wiażą koniec z końcem, liczenie każdego grosza i ocenianie ewentualnego sukcesu jako wartego inwestowania lub nie jest po prostu musem. No i tyle.
  19. Ależ fajna kobita :) Jaka już duża... Jak ten czas leci :D
  20. Alkoholizm jako taki można w jakimś stopniu odziedziczyć, tak samo jak dziedziczy się bycie członkiem rodziny alkoholika. Tyle, ze nie wiem, czy genetycznie, na pewno psychicznie. Chociaż sama jestem córką alkoholika, mój wujek zapił się na śmierć, podobnie babcia w jakimś stopniu. W tej chwili jestem w ciąży i nie tykam alkoholu, ale normalnie zdarzało mi się napić - tyle, ze kulturalnie. U mnie akurat wytworzył się wstręt do ludzi śmierdzących wódką, piwem, mój mąż prawie nie pije. Podobnie rzecz się ma u mojej siostry, ale myślę, że to kwestia dobrych wzorców ze strony mamy, która nie pozwoliła na pewne rzeczy w naszej obecności. Kwestia psychiki i przyzwolenia, jak dla mnie. Genetycznie zdaje się jest możliwe łatwiejsze uzależnianie się od czegokolwiek, więc może osoba uzależniona od alkoholu przekazuje dalej skłonność do jakiegokolwiek uzależnienia. Trzeba by o tym poczytać. Ja mam cały czas w pamięci akcję dogo sprzed 2-3 lat, kiedy to ratowano maleńką sunię z wodogłowiem. Wszyscy piali, jacy to opiekunowie bohaterscy, wydali 2 czy 3 tysiące na operację, która dawała malutkie szanse, sunia po kilku dniach sama umarła, bo problem był tak poważny. No ale ludzie szczęśliwi, bo ich wartość moralna w ich oczach wzrosła. Według mnie skazali psa na bezsensowne cierpienie i zmarnowali kasę, za którą kilka szczeniaków miało by szansę np. na leczenie z parwo.
  21. Ja nie rozumiem stwierdzenia "chcesz podtuczyć psa" - jeśli pies jest chudy, można po prostu budować mięśnie poprzez białko i pracę. Co jak co, ale tłuszcz nie jest wskazany w nadmiarze.
  22. Nie testowałam High Energy, bo nie było takiej potrzeby przy dwóch umiarkowanie aktywnych, średnio-starszych psach. Myślę, że jeśli firma wypuszcza różne karmy, to wszystkie powinny być jakościowo zblizone, a nie "ta jest dobra, a ta o kant d... rozbić". Albo firma jest generalnie ok, albo generalnie do bani z małymi wyjątkami.
  23. Dla mnie porównywanie dzieci żołnierzy do bezdomnych psów jest kompletną porażką. Jak już koniecznie ktoś chce tak porównywać, to raczej do psów używanych do walk (które ro psy w znakomitej większosci dostają wyrok). Dzieci żołnierze też często nie są zdolne do życia, zresztą chociażby w Rosji jest gigantyczny problem z dorosłymi żołnierzami po Czeczenii, którzy tak bardzo rozsmakowali się w zabijaniu, ze nie są absolutnie zdolni do życia w społeczeństwie, często emigrują np. na Kamczatkę czy inne zadupie i wynajmują się jako żołnierze mafii tudzież innych watażków. Jak dla mnie należy takich ludzi oceniać, a jak nie rokują - izolować, wysyłać gdzieś, gdzie można spożytkować ich nadmiar energii. Tak samo, jak agresywne psy - izolowane, a w ostateczności usypiane. Podobnie ludzi sparaliżowanych, zupełne rośliny (np. chłopak, który od 27 lat leży w śpiączce, wiecznie leczony na infekcje, zaniedbywany w ośrodku pomocy - [url]http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,11576486,Pozwolcie_mu_umrzec____matka_walczy_o_skrocenie_cierpien.html[/url]) powinno się odłączać, pozwalać godnie umrzeć - tak samo, jak chore, nierokujące psy. Proste. Przynajmniej dla mnie. Te porównania mi się nie podobają, ale skoro już ich używamy, to warto w obie strony. Jasne, każdy chce żyć. Tylko ludzie naprodukowali tego życia po prostu za dużo, pozwolili przetrwać również takim stworzeniom, które nie powinny przeżyć - np. tym, którzy walczą o prawo do swojej śmierci i się im tego prawnie odmawia. Nie wiem, czy wypowiedź jest składna, może troszkę przerysowana, więc nie musicie od razu mnie kamienować, ale chodzi mi o ogólne analizy sytuacji.
  24. Ja testowałam RC dla psów małych, a potem dla psów starszych - obie takie sobie, psom zaczęło jechać z pyska, Filip (12 lat) dziwnie pachniał (nie wiem, jak to działa, ale ten pies zmienia zapach skóry w zależności od tego, co je, np. potwornie cuchnął, jak kiedyś zaczął wsuwać mirabelki - zresztą akurat był na RC). Oba psy zaczęły żebrać, szukać żarcia, grzebać w śmieciach, podjadać marchewki, owoce. Przeszliśmy na Joserę, żarłoczność na śmieci i różne cuda u Felka (7 lat) zniknęła, u Filipa znacząco się zmniejszyła (on jest generalnie zawsze głodny). Teraz na Acanie w ogóle problem zniknął, nawet u Filipa. Po tym oceniam jakość karmy. Wiele lat wstecz testowałam też Hill's, ale zaczął starsznie drożeć w pewnym momencie i z niego zrezygnowaliśmy (wtedy to był jakiś weterynaryjny, już nie pamiętam nazwy), potem Eukanubę, ale psy jej nie chciały w ogóle tknąć.
×
×
  • Create New...