-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sybel
-
Jukutek - dziękuję :) My dziś kupiliśmy masę rzeczy dla Młodego. Mamy łóżeczko, materacyk, kołderkę, poduszkę, jeden komplet pościeli z zabezpieczeniem na około i moskitierą, dwa zapasowe komplety pościeli, stojak na moskitierę (mieszkamy przy stawie, mamy latem chmary komarów), leżaczek, wózek (x-lander move 2012 zielony), fotelik Maxi Cosi City (chyba). No, nie powiem, solidne zakupy, wróciliśmy wykończeni straszliwie... I jacy zadowoleni :)
-
Jeszcze raz dzięki, dziewczyny :)
-
Hej, melduję, że żyjemy :) Ślub był super :D Ubaw, po pachy, uznaliśmy, że możemy to powtórzyć za rok ;) Pani urzędniczka była mega miła, towarzyszyli nam wszyscy nasi najważniejsi znajomi. Dawno się tak nie uśmiałam, po prostu policzki mnie wieczorem bolały :) Podczas przysięgi co chwila sala parskała śmiechem, kiedy my usiłowaliśmy być poważni :] Kiedy skończyłam moją część przysięgi, oczywiście zrobiłam wielkie Ufff..., co oczywiście musiało zostać uchwycone ze zbliżeniem... Typowe :] No i zebraliśmy jakieś 120-130 kg karmy dla Medoru w Zgierzu :) A teraz muszę mojego męża (jak to dziwnie brzmi) pilnować, zeby obrączkę nosił, osioł jeden :] Bo już jojczy, ze on nie jest przyzwyczajony, że dziwnie...
-
Olka, ja jestem w 31 i muszę przyznać, ze czasem się wlecze, jak młode gwałtownie przybiera na wadze, a co za tym idzie, na sile... Jak czasem przydzwoni, to uhhh... Ale fajnie jest, jak np z jednej strony brzuch się nagle solidnie wybrzusza i wiesz, ze tam jest np. pupa :) Mój teraz waży 1600g, a przez kolejne 8-9 tygodni dojdą mu ze 2 kg jak nic. Także przyrost masy będzie spory, a co za tyym idzie, przyrost objętości brzuszka, czyli również tempo męczenia się, zasapywania, itd. Polecam szkołę rodzenia, szczególnie w szpitalu, w którym planujesz rodzić. Możesz sobie zobaczyć porodówkę, oddział, poznać pracowników, potencjalne współrodzące, a do tego to w jakiś sposób wpływa na postrzeganie sprawy przez partnera :) Także ja polecam. Jejku, nie zmrużyłam oka... Help... :)
-
Fotki może jakieś będą, nie zamówiliśmy co prawda fotografa, po prostu wolimy takie robione domowo, ale moze coś się nada ;) W ogóle będę w 31 tygodniu, a więc szersza, niż wyższa :D Generalnie cały ślub i obiad weselny raczej skromniutkie, obiad na 16 osób, tak gdzieś do 20, bo ja dłuzej nie dam rady, za bardzo zasypiam - strasznie mi młody daje popalić w nocy. W środę byliśmy na USG, jest ułożony już główką w dół, co mnie cieszy, ale jak czasem wyprostuje nogi prosto w przeponę, to robi mi się tak duszno, że prawie mdleję. Szczególnie w nocy tak wierzga i nie za bardzo mogę spać. Dziś byłam w inglot na przykładowym makijażu, nakupiłam sobie kosmetyków na najbliższe sto lat - jakie fajne uczucie :D A jutro wielka próbo odtworzenia makijażu ;) Bo nie chciałam kosmetyczki, wolę sama spróbować. Generalnie chciała bym mieć już cały ślub, a szczególnie liczne życzenia, całuski, ściskanie za sobą. Nie przepadam za tym, jak jedni całują po dwa razy, inni po trzy i zawsze jest z tym zamęt. No, potem obiad, to będzie sympatycznie, ale żeby do niego dotrwać :)
-
Dziewczyny, dzięki :) O dziwo jest dużo lepiej, niż myślałam, pełen luz. Jutro będzie panika, ale jakoś damy radę ;)
-
Jeśli chodzi o ściąganie z blatu, to u mnie był zawsze ten problem z jednym psem. Nie udało nam się go oduczyć (wiem, mało optymistyczne), więc nigdy nic nie zostawało na blacie, a jeśli zostawało, a ja wychodziłam, zamykałam drzwi. Jakieś ciastka, talerze, jedzenie szykowane na obiad albo lądowało na szafie, albo ktoś siedział i pilnował. Jak było na szafie, pies usiłował na nią wskoczyć... Na szczęście jest wysoka. Można po prostu za każdym skokiem na stół psa wypraszać z pomieszczenia, może to pomoże. Ja teraz na tej zasadzie uczę moje szczury, żeby nie wskakiwały na łóżko, bo za 2 miesiące się urodzi mój syn i nie chciała bym, zeby moje ogonki po nim łaziły. Włażą - lądują na klatce. Efekt jest taki, że dwa ciemniaki, jak na nie spojrzę, natychmiast złażą. Łaciaty niestety jest pieszczoszkiem, więc jak na niego spojrzę, staje na brzegu łóżka i czeka, aż go zgarnę... Moze kwestia charakteru.
-
Ta... Mi jedna ciotka padła na kolana i zaczęła brzuch obściskiwać, myślałam, ze padnę... I znajomi, co to mówią cześć głaszcząc mnie po MOIM brzuchu. No szlag mnie trafia, czuję się wtedy jak chodzący inkubator, co to go można pogłaskać, poklepać..
-
Ania, generalnie są chyba tacy ludzie, którzy mają skłonność do przewiewania uszu. Nie wiem, od czego to zalezy, może od migdałków, ale czasem się tacy zdarzają - listek zaszeleści, a uszy już bolą. Różnie bywa, może to faktycznie od takich silnych wiatrów, bo teraz to czaszkę urywa.
-
Gameta, ja mam podobnie ;) Dzodzo, dzięki za info :) Bo wiecie, wczoraj były urodziny mojej już zaraz Teściowej (tak, dobry żart...) i oczywiście babcia TZ co chwila "ale rozmawiasz z małym? bo on na kretyna wyrośnie, jak nie będziesz z nim rozmawiać" i takie tam... Że nie wspomnę o ciągłych pytaniach o wagę, leki, które biorę (czyli witaminy i żelazo plus rennie, żeby jakkolwiek spać, a powinnam brać jeszcze to i tamto według teściowej i babci), samopoczucie, dietę i inne takie. Męczące.
-
Dzodzo, to jej czytaj :D Tylko repertuar chyba musisz zmienić ;) Wiecie, mnie co chwila ludzie pytają, czy rozmawiam z Wiciem, czy mu czytam na głos itd. Jakoś... nie umiem rozmawiać z własnym brzuchem. Zawsze takie monologi w pustym mieszkaniu mi się nie za dobrze kojarzyły i nie potrafię. Nawet nie do końca do mnie idea rozmowy z własnym brzuchem trafia. Wy gadałyście z maluchami, zanim się urodziły?
-
Jakby sunia była, to Nadia :D W sumie Hope to też damskie raczej imię...
- 41 replies
-
- mały piesek
- problemy z psem
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Też życzę powodzenia. Ideowo zgadzam się z Lady i evel, ale przypuszczam, że nie dała bym rady uśpić szczeniąt, absolutnie uznaję i rozumiem ich racje. Sterylka aborcyjna - owszem. Ale uśpienie maluchów dla mnie prywatnie nie wchodzi w grę. Inna sprawa, że moimi zwierzętami, w tym tymczasowymi, opiekuję się sama, więc nie odbieram funduszy, które by mogły iść na inne psy. Zresztą, moje psy idą albo w rodzinę, albo w znajomych, także zawsze gdzieś blisko, zwykle do ludzi, którzy psa nie chcieli, nie planowali, nigdy nie mieli i sami by się nie zdecydowali, a lekkie popchnięcie z mojej strony pozwoliło im odkryć, że fajnie jest mieć psa. Przypuszczam, że sama też bym na rzęsach stanęła dla malucha. Mnie bardziej boli ratowanie starych, bardzo ciężko chorych psów, których leczenie pochłania np. 500 zł miesięcznie plus karma plus hotel. Za te pieniądze na przestrzeni powiedzmy pół roku można by przeprowadzić wiele sterylek na młodych sukach, które nie mają w tej chwili szans, można by odkarmić lub wyleczyć z parwo kilka miotów... Dla mnie to jest większy problem, niż szczeniaki. LEON! Uwielbiam to imię, jest dumne, urocze... Baldur też.
- 41 replies
-
- mały piesek
- problemy z psem
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Oczywiście, że będzie, bo jak ma być? Będzie ok :)
-
Magda, prawe udo, nadal drętwieje nad kolanem. Prawdę mówiąc radzę zerknąć na kilka rysunków układu nerwowego i zobaczyć, jak idzie nerw w okolicach drętwiejących względem brzuszka.
-
Sobie zapiszę, żeby śledzić i się dowiedzieć, co i jak.
-
Jak widzę nie docierają argumenty poparte doświadczeniami, to nic nie dotrze. Nie jest to jakimś zaskoczeniem.
-
Macie sucho w domu? Może to kwestia nawilżenia, ale może też być jakiś problem z układem oddechowym. U naszego psa tak sie działo, jak miał problemy z zatokami - były zatkane i nos bardzo pękał. Warto szybko zadziałać i określić, czy to po prostu wysuszony nos, bo tak, czy ma jakąś głębszą przyczynę.
-
Ja bym proponowała poszukać dobrego groomera, który Wam psa uporządkuje, a przy okazji pokaże, jak na przyszłosć dbać o sierść psa. Moze doradzić jakieś odżywki wspomagające czesanie, odpowiednie szczotki itd.
-
Problem z owczarkiem środkowo azjatyckim
Sybel replied to marcinbaczyk's topic in Owczarek środkowoazjatycki
Mój jeden cudak ma właśnie nawyk bronienia suk, choć z jajkami rozstał się pieć lat temu. No ale to JEGO koleżanki, więc on się NIE podzieli. On po prostu chodzi wokół nich, adoruje, zachęca do zabawy, a jak trzeba, usiłuje bronić - średnio mu to wychodzi, bo ma te swoje 12 lat, ale stara się. -
No cóż... Spuszczałam ze smyczy dopiero, jak nauczyłam go przychodzić, a nie na żywioł. Twój psi obowiązek nauczyć psa posłuszeństwa. Taka zwykła kobietka sobie dawała radę, jak ją i jej dalmatyńczyka zaatakował sznaucer olbrzym i nie doszło do rozlewu krwi. Po prostu trzeba być odpowiedzialnym, rozsądnym, a nie "ojej! psy się gryzą! ojej!". A jak sobie nie radzisz, kup gaz pieprzowy i po pysku agresorowi. Metoda skuteczna, jak każda inna. Mój pies przez całe życie nie zrobił nikomu krzywdy, choć usiłował. Jako odpowiedzialna właścicielka puszczałam go tylko tam, gdzie nie było innych psów, pilnowałam, czy żaden nie szedł. Pies był wybiegany, szczęśliwy, najpierw puszczany na lince i tyle.
-
Martens, to Ty sobie zerknij na wątek, który mam w podpisie. Tam to dopiero tekst padł od Inegera ostatnio...
-
Jako piętnastolatka wyprowadzałam dorosłego, pełnojajecznego, zdziczałego dalmatyńczyka w doskonalej kondycji fizycznej - NIGDY nie dopuściłam, żeby się sczepił z jakimkolwiek psem. NIGDY. Troszkę średnio to o Tobie świadczy, skoro dzieciak mógł utrzymać psa z agresją lękową, do tego zupełnie niezsocjalizowanego, kiedy do nas trafił, a Ty nie... O routerze się już nie wypowiem, bo ręce opadają.
-
A ja używam maści z witaminą A, kosztuje 3-4 zł, ładnie pachnie i pomaga. Bo mi sutki wyschły i okolice pępka też (się rozciąga), raz machnęłam i pomogło, teraz raz na dobę smaruję i wystarczy. Do tego fajna jest perfecta mama od Dax - jest na brzuch krem antyrozstępowy i na piersi łagodzacy, napinający i przeciwrozstępowy, taki z wyciagiem z kapusty. Wczoraj sie dowiedziałam, że mam mega duże dziecię... Uhhh... Mam lęki egzystencjalne na temat porodu :D Magda, genialny bannerek :D Padlam :D
-
Ja miałam trzy psy w bloku, a teraz gościnnie dochodzi do czterech plus trzy szczury :) I router też mam. I dziecko będę miała :D Do odstrzału jestem... Znowu :D