Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Takie wspominki bywają bardzo oczyszczające. Mam na tablicy w pokoju taką fotkę - mój Maks, już siwy na pysku, zadowolony jak cholera, a obok niego Fiśka, młodziutka, filuterna, zadowolona, patrzy z błyskiem w oku i kombinuje, co by tu zmajstrować. Obojga od dawna nie ma, a czasem nadal ich słyszę. Od dzieciństwa mam taki odruch - głaszczę psa i staram się zapamiętać, jak palce przeczesują jego sierść. Tak, jakby każdy zostawiał swój podpis na dłoni. Jak potem go zabraknie, staram się przypomnieć sobie właśnie ten gest. A co do wrzeszczących dzieci w autokarach (tudzież samolotach) - sama tego nie cierpię, w związku z czym mój szacowny Witold już jeździ z nami autkiem i jak na razie zasypia zaraz po zapięciu fotelika, a budzi się godzinę po wyjęciu z auta. A ma całe 12 dni ;) Mam nadzieję, że będzie miał odruch zasypiania lub gapienia się w okno, jak mamusia. Na razie ma tylko czkawkę, jak mamusia (Ale mamusia zwykle po piwie, a on po mleku :P )
  2. Hmmm... To karmi do mnie przemawia :) No a stres w sumie duży nie jest, staram się luzować, nie spinam się przy małym. Dziś jakby się poprawiło, może teraz mam jakąś huśtawkę, ale liczę, że się unormuje. No i straszliwie niewyspana jestem :) Uwielbiam patrzeć na tego małego goblina, jak się przeciąga, uśmiecha w stylu Harrisona Forda jednym kącikiem ust i w ogóle strzela miny, jak nikt :)
  3. Mam od wczoraj cyrki z laktacją, już było bardzo ładnie, a wczoraj pustynia, dzieciak płakał, w efekcie pół dnia na sztucznym mleku i przepajance. Ja sobie kupiłam Hipp na laktację i piję, niby dziś troszkę lepiej, ale chyba na najbliższy posiłek mi zabraknie pokarmu. Frustrujące strasznie. No i niestety Młody ma problemy z załatwianiem, wczoraj mu musiałam dać czopek, to zrobił tyle, że w szoku jestem, ze to pomieścił. Także na razie mamy kryzys pod tytułem "co mama robi źle?" :| Jeszcze tata jedzie we wtorek za granicę i wraca w sobotę, więc w ogóle masakra.
  4. Co do PKS, kiedyś jechałam gdzieś na wschód spod jednego z dworców autobusowych w Warszawie. Już nie pamiętam, co i jak, ale w pamięci utkwiło mi, że kierowca nie wpuścił ludzi z psem, którzy chcieli jechać na działkę, bo NIE! i już. Ręce opadają, po prostu trzeba chyba się zaopatrzyć w regulamin przewozów PKS, zaznaczyć warunki transportu psa, a jak ich nie ma, to iść na dworzec i się dopytać, poprosić na piśmie o taki tekst i go opublikować na forum. I potem nim machać kierowcom przed nosem, bo cholery można dostać.
  5. Ja się polecam ;) A Cukiereczek taki słodki, taki malusi, milusi, jak są goście, jak zdjęcia robione. A jak nie ma widowni, to cyrk. I dziś już dwa razy miał czkawkę - po mamusi ;)
  6. Mlody ma na powiekach i czole naczyniaki płaskie, podobno znikną w ciągu roku. Najlepsze, że ja ich w ogóle nie zauważyłam, choć wgapiałam się w niego jak w obrazek. Dopiero położna mi powiedziała, co to. No i dowiedziałam się, co jest z tym bólem jajników. Przy karmieniu wydziela się oksytocyna i czasem po karmieniu dostaję silnych, prawie porodowych skurczów, wczoraj było strasznie, pół godziny wyłam. No ale szybciej się wszystko obkurcza.
  7. Może pomyśl o nagrodach werbalnych. U nas przedwczoraj była burza, mój Filip prawie zawału dostał, ale zaczęłam do niego gadać, tak bardzo entuzjastycznie, troszkę może upupiająco i jak kretynka, ale pies się wyluzował i ucieszył. Takie "O jaki dobry pies, jaki mądry pies, no jak fajnie tiutiutiu!" z totalną głupawką, w ten sposób pokazujesz, że jest ok, jest fajnie, nie ma się czego bać. Do tego pewny głos i postawa, pełen spokój i bez litowania się nad psem. To może pomóc, mam nadzieję... Poza tym bardzo się cieszę, że się zdecydowałaś go wziąć, wspaniała decyzja. Nie łam się, z takim psem praca nie kończy się nigdy, zdarza się, ze po latach na jednym spacerze nagle pojawi się obraz/zapach/dźwięk, który jest u psa głęboko zakorzeniony jako straszliwy i pies Ci oklapnie, ogon pod siebie i panika. Trzeba mieć ogromne pokłady cierpliwości.
  8. A tatus na dzień ojca dostanie stopery :D
  9. Zdjęcia będą może zaraz, pracuję nad tym, ale muszę się przesiąść z linuxa na windows, bo linux coś nie współpracuje. Ja też lubię spać z młodym, teraz jest taki słodki, uroczy, do tego się wtula i śpi tak twardo i niewinnie. Po prostu mam cały czas w pamięci dzieci kuzynki TZ, które mają 10 i 5 lat i nadal śpią z mamą, a tata na kanapie... Tego się boję po prostu. A tak z innej beczki - tajemnicza sprawa, ale pełne pieluszki młodego dziwnie wędrują pod stół w dużym pokoju i zasypiają koło mojego kochanego Felka... fotki: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/535/img9552t.jpg/][IMG]http://img535.imageshack.us/img535/5663/img9552t.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/4/img9541kl.jpg/][IMG]http://img4.imageshack.us/img4/5491/img9541kl.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/12/img9536h.jpg/][IMG]http://img12.imageshack.us/img12/1971/img9536h.th.jpg[/IMG][/URL]
  10. Cukrzyca w ciąży, jeśli dobrze prowadzona, nie zagraża ani Tobie, ani Maluchowi. Tylko trzeba być pod opieką przychodni diabetologicznej i dbać o siebie. A co do Witka, mały terrorysta histeryzuje, ilekroć zostaje sam w swoim łóżeczku. Zaczyna wyć, ale nie na zasadzie jeść/kupa/kolka, tylko ZAUWAŻ MNIE!! Staram się brać go na przeczekanie, podchodzę dopiero po kilku minutach zawodzenia, żeby go nie przyzwyczajać, ze lecę na pierwszy kwik. Najgorzej jest nocą, bo on nie zaśnie sam. Koło 2-3 ląduje w końcu u nas w łóżku otoczony kojcem ciążowym, zeby był od nas lekko odgrodzony. Śpi między nami i wtedy do 8 bez problemu przesypia... Mój mąż najpierw twierdził, że to niepedagogiczne, niewłaściwe, a dziś w nocy sam go wsadził do nas, bo już miał dość. Cienias :> W dzień też łóżeczko to nie, zasypia na rękach, może spać jak kamień, ale ledwie wsadzę go do łóżeczka, włącza się syrena. Poza tym mogła bym go zacałować :)
  11. Ja robię tak: w dzień najpierw go karmię piersią, jeśli ma dosyć, resztę ściągam, żeby był żelazny zapas na noc lub jak jestem np. pod prysznicem, a on wyje o jedzenie. Oczywiście nie zawsze będę karmić tylko piersią, nawet jak karmię butlą, to po pierwsze mam go w ramionach, gdy je, a potem przez mniej więcej godzinę leży na moim ramieniu na brzuszku, beka i sobie śpi wtulony, słyszy moje serce i ma ze mną kontakt, a to daje mu też szansę bardziej związać się z tatą i babcią, którzy też mogą uczestniczyć w karmieniu. Poza tym on często potrafi wisieć na piersi godzinami, jak leżę na boku i go karmię, to boję się, że zasnę i się na niego przechylę, więc wolę wtedy butlę. Dziś wreszcie karmiłam go na siedząco, bo mogę siedzieć :) W nocy od dziś śpi z nami, bo noce są o niebo spokojniejsze. Z jednej strony ma mnie, z drugiej tatę, a otoczony jest kojcem, zebyśmy go nie zgnietli. W każdej chwili mogę go nakarmić, wstaję tylko, zeby przewinąć i wreszcie się wyspałam. Sztucznego mleka nie używamy od 2 dni na razie, bo mam coraz więcej pokarmu, jeśli okaże się zbędne, więcej nie kupimy. Na razie się uczymy. Był wczoraj i przedwczoraj na spacerze i był zachwycony, za pierwszym razem chwilę histeryzował, że trzęsie, ale szybko zasnął. W piątek musimy go wziąć ze sobą na załatwianie spraw urzędowych - odbiór mojego dowodu, jego PESEL, ubezpieczenie taty, mój NIP, jakieś awizo w Zgierzu. Mam nadzieję, ze da radę, na szczęscie mamy tam mieszkanie i możemy odpocząć. Niestety to jedyny termin, potem jego tata leci do Niemiec, a ja muszę mieć jego dokumenty szybko, żeby go dopisać do mojego świadczenia lekarskiego z firmy i załatwić bezpłatne USG bioder. No a akurat w piątek moja mama też ma dużo spraw, więc nie możemy go z nią zostawić. Zresztą mama bardzo nas ratuje, pomaga, instruuje. Jest bezcenna. Bo teściowie mają w sumie w dooopie, mama Bynia była raz w szpitalu i raz w domu u nas, a tata jeszcze nie raczył się pojawić. Jedynie siostra oferuje pomoc. Tak btw. - z tym Witkacym to żart, jak rozumiem?
  12. Podaję na zmianę z butli i piersi, zeby tego uniknąć. Tzn w sumie tak jedno karmienie na 4 jest z butli, jeśli mały długo śpi, a mi piersi pękają.
  13. Pytanie techniczne: to normalne, że po jakimś czasie od porodu jajniki bolą jak diabli, prawda? I pewnie chodzi o ich powrót na miejsce, racja? Bo ja dziś wstać nie mogłam. Młody urządził koncert, wył od północy do czwartej, w sumie nie jestem pewna, o co chodziło. Był przewijany, karmiony, zasnął, jak dostał troszkę hippa zamiast piersi. Hipp jet jako ostateczność, jak nie chce mojego, albo jak nie mam pokarmu (na początku tak bywało), ewentualnie mam za mało na jego potrzeby. Teraz staram się ściągać, żeby dawać mój z butli i widzieć, ile zjadł dokładnie. Rano niestety poszło pół czopka glicerynowego, bo się od 3 dni nie mógł załatwić - położna mówiła, że tak bywa i nie ma się czym martwić, ale jak dziecko usiłuje wyleźć ze skóry, to jak dla mnie jest to zmartwienie. Młody jest silny, przy odbijaniu na moim lub taty ramieniu cały czas podnosi główkę, pełza po nas i usiłuje zwiedzać. Jego futrzani wujkowie są bardzo ciekawi, co to tak kwili i usiłują go podwąchiwać, co staramy się umożliwiać, żeby się oswoili. Felek najpierw myślał, że to małe coś wyje tylko na przewijaku i od razu stawał pod nim, jak Wit zaczynał płakac, choćby w drugim pokoju.
  14. Szwy mają odpaść po 2 tygodniach, więc czekam z utęsknieniem. A poza tym chcę spać, przez ostatnie 4 doby spałam łącznie moze 8h, niestety szpital nie sprzyja, a Młody potrafi wisieć na piersiach na zmianę w sumie nawet 2h, po czym muszę go dokarmiać - ja mam za mało, on ciamka zamiast ssać. Właśnie szykuję wodę na nocne rozrabianie mleka zapasowego po karmieniu piersią. Czy powinnam go też jakoś przepajać? I czym? Czekam, aż mi się laktacja unormuje, zeby go normalni karmić, na razie laktatorem ściągam, zeby cokolwiek wypił.
  15. dziewczyny, do rodzenia może i tak, ale opieka to na razie straszny stres, co chwila nie wiem, co i jak. No ale jakoś się uczymy powoli. Tatuś się uczy przewijać, nosić, stara się, aż miło popatrzeć :) I z moją mamą bardzo współpracują, a myślałam, ze raczej się pozabijają, dwa bardzo silne charaktery. Jestem z nich obojga dumna. A poza tym nie sądziłam, ze tak bardzo będzie mi brakować mozliwości usiąścia na krześle czy kanapie...
  16. Dzięki :) W ogóle nie wiedziałam, ze dzieci mają radar w zadku. Zrobił kupę, zmieniłam mu pieluchę, to zrobił drugą kupę, a potem trzecią do kolejnej pieluszki. Zanim wzięłam czwartą, obsikał wszystko dokumentnie, ale we mnie nie trafił :> Teraz już przynajmniej wiem, jak robić uniki antykupowe :D
  17. 13.06.2012 o 2.55 po niecałych 3 h na świat przyszedł Witek :D Waga 3500, długość 55. Zdjęcie wrzucę, jak się ogarnę :) O północy odeszły mi wody, więc się spokojnie spakowaliśmy do auta, w 10 minut byliśmy w szpitalu. Na Izbie Przyjęć pan doktor zbadał mnie tak, ze myślałam, ze mi Młodego wypchnie przez gardło. Masakra jakaś... Były 3 cm, więc nas wzięli na porodówkę, dostałam syropek na rozluźnienie szyjki, a Bynio został wysłany do domu z informacją, że go wezwiemy, jak się coś zacznie dziać. Dzwoniłam po niego pół godziny później, bo było już 7 cm. Dojechał, pani powiedziała, że teraz sobie pochodzimy, zbadała mnie znowu, a tam... pełne rozwarcie, więc przeszliśmy się na fotel i po jednym mega parciu Witold wylądował w moich ramionach. Podobno się nie darłam, tylko raz zdołałam wyjęczeć, ze ja chcę chociaż gaz, ale okazało się, ze już za późno, wiec rodziłam na żywca. Wiem, ze najbardziej było słychać mój dziki krzyk "O LUDZIE, MAMY SYNA!!". Obecność Bynia przy porodzie i potem na poporodowym przez te 2 h była bezcenna, po prostu we trójkę witaliśmy pierwszy świt Wicia. Niestety przez to, ze Wit przelazł cały na raz, popękałam jak diabli, bo nie zdążyli mi zrobić nacięcia. Byniek mówi, ze bardziej się darłam przy szyciu, bo pan doktor z izby przyjęć co prawda dał zastrzyki przeciwbólowe, ale nie poczekał, aż zadziałają. Zeszło mi 10 kg, a więc zostały 4 nadmiaru. Teraz z Młodym uczymy się, jak go karmić. Na razie awaryjnie ściągnęłam pokarm laktatorem, bo obudzi się gdzieś za godzinkę - półtorej, więc spróbujemy piersią, a potem butlą. W szpitalu wsparcie zerowe w tej materii, niby poradnia laktacyjna, ale pani pojawiła się raz, przystawiła go do piersi i poszła. Dokarmianie butlą w osobnym pokoju, bez rodziców, więc nie wiem, jak go trzymać. Jak coś robiłam źle, to wielkie oburzenie położnych, jak bym miała być od urodzenia przystosowana do takich zadań... Za to ulga wielka, że jesteśmy w domu, Młody od szpitala się jeszcze nie obudził, ciekawa jestem, jak zareagują psy. No i tu mam łóżko, w którym mogę siedzieć, bo tamte szpitalne są masakrycznie twarde i w żadnej pozycji nie było wygodnie, bo a to szwy bolały, a to biodra drętwiały. No, ale teraz jestem przeszczęśliwa :)
  18. Tiffi, zostaw go, nie zmuszaj, bo tylko pogarszasz sytuację. Uczysz go, ze szczeniak kojarzy sie z przymusem. Po prostu daj mu spokój na kilka dni, nie ingeruj. Psy potrafią się ze sobą dogadać po jakimś czasie, jak nie mają wyjścia. Na razie nie panikuj, nie trząś sie nad psem, jak zgłodnieje, to zje. Boisz się odwodnienia? Rób psu "test" - złap delikatnie za skórę na karku i pociągnij. Jeśli "spłynie" od razu na swoje miejsce, nie masz się czym martwić. Dopiero jeśli zostanie w takiej samej pozycji, idź do weta, bo wtedy faktycznie widać odwodnienie.
  19. Może dajcie mu czas, dwa dni to dość mało. Pies musi mieć czas, zeby się oswoić z nową sytuacją, a w tym czasie zajmuj się oboma po równo, znajduj też chwilę na czas tylko z jednym, zeby zajać się ich wychowaniem indywidualnie. Poza tym dużo zachęcania do zabawy obu psów, mozesz spróbować zachecać oba psy jakimś ciasteczkiem, czy czymś takim. U mnie czasem też tak było, że jeden pies miał kilkudniową chandrę, jak pojawiał się nowy domownik, ale po prostu trzeba dać im czas, zeby sie ze sobą oswoiły, zapoznały. Dobrą okazją po temu jest spacer, bo starszy pies moze się poczuć odpowiedzialny za młodzika i to często tworzy silną więż i zaufanie miedzy psami.
  20. Tak, do końca roku, w Łodzi mieszkania do 70m, do 4.700 za metr. My szukamy takiego 55-65, maks do 4.000 zł/m2. Za 3 lata będziemy mogli sprzedać mieszkanko w Zgierzu, które teraz chcemy wynajmować, a za 8 lat, jak by się skończyła rodzina na swoim, pieniądze z tej sprzedaży, dotychczas trzymane na lokacie, poszły by na spłatę jak największej kwoty pożyczki, przy ratach malejących moze to wyjść całkiem sensownie.
  21. Tak, wymazy miałam. I to już chyba wszystkie badania, jakie trzeba mieć przed porodem (nie licząc morfo w szpitalu). Można jeszcze zrobić na obecność przeciwciał żółtaczki typu B.
  22. Bardzo trzymam kciuki za Teosia i Jego wygibasy, zeby się łaskawie ułożył. Mamy takie słodkie truskawki koło nas, ze ja to bym mogła non stop je wsuwać...
  23. Nogi mam opuchnięte, więc głównie leżę. Jak pies mi dziś oparł łapę o łydkę, to jego dość głęboki odcisk się trzymał bite 5 minut. Bez sensu, no ale już niedługo i minie. Na razie wsuwam troszkę truskawek, bo potem to już nie będzie szans, a chcę chociaż odrobinkę się nacieszyć. No i inne owoce, warzywka, a teraz odkryłam pyyyszne zsiadłe mleko w kubeczkach w kiosku koło mnie, plus twarożki itd.
  24. Jeszcze 2 w 1, ale się chyba zaczyna po troszku dziać :) Bo brzuch mi bardzo opadł, strasznie mnie ciągną plecy i brzuch tak miesiączkowo (po tylu miesiącach spokoju... ehhh...), szyjka się otwiera. Także chyba (podkreślam CHYBA) 2-3 dni i powinien być z nami Herr Fąfello :) A dziś siostra mi kazała na zwiedzanie mieszkań wziąć mopa, jakby mi wody odeszły :P Bo dziś oglądamy 3 mieszkania do potencjalnego kupna (przy czym tylko jedno tak na poważnie, bo dwa są w fatalnym stanie).
  25. Zdaje się, że też z nowofundlandów ludzie dziergają, kiedyś widziałam filmik, jak kobitka kilogramy sierści ze swoich psów wyczesywała i potem z tego robiła swetry. Raz na tydzień, czy dwa wyczesywała wory sierści.
×
×
  • Create New...