Jump to content
Dogomania

lilk_a

Members
  • Posts

    7366
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by lilk_a

  1. lilk_a

    Barf

    [quote name='filodendron']Z tym dobroczynnym dla stawów działaniem kurzych stóp na surowo sprawa jest sporna. Ponoć kolagen w postaci surowej jest trudno przyswajalny. Dopiero obróbka termiczna, ktora zamienia go w koloid (czyli galaretę z nóżek ;)), uwalnia drobniejsze i możliwe do przyswojenia cząsteczki - tzw. monomery.[/QUOTE]masz rację , kurze łapki najlepiej gotowane , jeżeli podawane jako wzmocnienie stawów to tylko gotowane szczenięta ras dużych , w okresie wytężonego wzrostu też mogą jeść gotowane kurze łapy , ja swojej gotowałam i mieliłam w maszynce do mięsa
  2. lilk_a

    Barf

    [quote name='magda_z']Tylko, że właśnie Pongo jest wiecznym głodomorem i w dodatku ma niewydolność nerek. W jedzeniu musi mieć wszystko wyliczone żeby nie przedobrzyć z białkiem, więc nie bardzo mogę zwiększyć dawkę np. mięsa.[/QUOTE] a lubi ziemniaki ? poradziła bym Ci na tą niewydolność nerek gotowane ziemniaki ,najlepiej zgniecione na papkę , bez dodatków i nie mieszane z mięsem tzn z surowym faktycznie trzeba ograniczyć białko i to dość drastycznie , z mięs raczej chude cielęcina , wołowina , indyk i kurczak , chude ryby jak za tłuste to tłuszcz wykroić trzeba , bo absolutnie nie jest wskazany , ani smalec , zamiast żołądków możesz spokojnie dać jogurty naturalne , kefir , ser twarogowy może jeść jajka , ale częśc bez żółtek , nie podawaj jajek na twardo kurze stopy są dobre dla starszych psów ponieważ wzmacniają stawy , ale co drugi dzień to może trochę za często , zresztą jak je i mu smakuje niech je , jak nie będzie potrzebował , przestanie
  3. [quote name='docha']już tyle czasu jestem na dogo z Wami i nie mam pojęcia co to allegro cegiełkowe, a co wyróżnione, nie wiem gdzie tego szukać-ot taka ciemnica ze mnie. Sami na ostatnim zdjęciu wyszedł przepięknie, ślicznie się uśmiecha, śliczne ma uchole :)[/QUOTE] takie zwykłe allegro , jest na końcu kategorii , a że ogłoszeń o psach jest mnóstwo to mało ludzi to obejrzy , jest takie wyróżnienie początek kategorii i wtedy ogłoszenie jest na początku kategorii w tym wypadku kategorii "psy" i na końcu trwania jest na początku listy , na pierwszej stronie , tych wyróżnionych począr [quote name='docha']dziewczyny, podpowiedzcie mi jak załatwić zwrot kosztów za sterylkę suczki będącej u mało zamożnej rodziny. Tu na dogo są jakieś akcje sterykowe? a może miasto ma przeznaczone finanse na to?[/QUOTE] jest jakaś sterylkowa skarbonka , musiałabyś poszukać , a akcje bezpłatnej sterylizacji to miasta chyba robią na wiosnę , jeżeli wogóle bezpłatne a nie z jakąś obniżką
  4. tak a propos interwencji Tozów i sm w domu obok nas mieszka starsza kobieta , dobrze sytuowana w pełni władz umysłowych , sympatyczna , grzeczna ... przez wiele lat miała psa który siedział w budzie na podwórku na łańcuchu , nie zdarza się to na naszym osiedlu często w zasadzie na palcach jednej ręki można policzyć psy które są np w kojcach a na łańcuchu psa nie ma no więc pies , taki kudłaty średniej wielkości siedział sobie w tej budzie , na łańcuchu w malutkiej zagródce , szczekał , wył całe dnie , sąsiedzi , my , robiliśmy pielgrzymki do sąsiadki z prośbami o spuszczenie go z łańcucha , o nową budę , o powiekszenie kojca ,proponowaliśmy pomoc , nie docierały do niej żadne argumenty parę razy do roku odwiedzał ją (na interwencję kogoś z nas , jej sąsiadów ) toz , instruował , zobowiązywał , i dawał czas na poprawę sytuacji psa , i nic się nie zmieniało , inspektorzy toz nawet nie fatygowali się żeby sprawdzić ży ich zalecenia zostały spełnione , na nasze następne zgłoszenie traktowali jako pierwsze pies uciekał i nie było go nieraz parę miesięcy , zawsze wracał....do tego łańcucha , do rozwalającej się budy , do pani , która za to, że szczekał i wył krzyczała na niego mijające lata długą sierść Karolka zamieniły w dredy , w swoim małym kojcu kopał głębokie doły , które wypełniał padający deszcz , w pewnym momencie nie miał już nawet budy bo stara się rozpadła i za schronienie służył mu tylko pozostały w całości dach budy pewnego lata pani złamała nogę i leżała ponad miesiąc w szpitalu psem opiekowaliśmy się wspólnie z sąsiadami i wtedy wzieliśmy sprawy w swoje ręce Karolek został ostrzyżony i wykąpany , sąsiedzi wspólnymi siłami wybudowali zadaszony duży kojec , jeden z nich zrobił pożądną budę , podłoga kojca z odpowiednim spadem została w części wybetonowana i odizolowana drewnianą podłogą ,wreszcie miał odpowiednie warunki , przeżył jeszcze parę lat ,w sumie osiemnaście co do jedzenia popiołu przez psa , to ja nie jestem przeciw , maja suka jak wejdzie do kotłowni , ( palimy w piecu drewnem) to zawsze sobie liźnie trochę popiołu , do pewnego momentu nie pozwalaliśmy jej na to , ale jak doczytałam skład takiego drewnianego popiołu nie mam nic przeciwko taki drewniany popiół ma w sobie duże ilości wapnia , magnezu i potasu ma w składzie również trochę żelaza , krzem , fosforu i sodu
  5. [quote name='Luna14'] Ja zkulona a nasza Majeczka rozciągnieta na całej długości ulubiona poza do spania i głaskania :lol:[/QUOTE] no właśnie tak to się dziwnie składa , że człowiek kładzie się na kanapie , myśląc że będzie mu wygodnie , a budzi się połamany i prawie zepchnięty z kanapy , na której leży pies :) ja nieraz obserwuję jak nasza Fiśka spycha mojego męża podczas takiej kanapowej drzemki :) robi to powoli ale konsekwentnie i na koniec pan wisi prawie nad podłogą a Fiśka przykryta kocem wyciągnięta na kanapie :)
  6. [quote name='docha']no cóż Lila, chyba zaloguję się na jego forum.....;)[/QUOTE] zaloguj się :) będzie mi tam raźniej :) a to w miarę nowe zdjęcie Samiego (9 listopad) i komentarz Jamora ;) [QUOTE]a samsung nie moze sie zdecydować który samochód obsikać [IMG]http://images10.fotosik.pl/269/3239f420c2b3a40cgen.jpg[/IMG][/QUOTE]
  7. [quote name='Javena']Po takiej traumie jaką przeżył ,nie wydaje mi się ,żeby był szczęśliwy gdzieś w innym miejscu.([SIZE=1]to moje zdanie[/SIZE]) Teraz dopiero odżył.Nawet jak kazą mu biegać z samego rana.:)[/QUOTE] [quote name='docha']też tak sądzę[/QUOTE] byłoby dobrze ....... [COLOR=silver][COLOR=white][COLOR=white]kto załatwi to z Jamorem[/COLOR][COLOR=silver]?[/COLOR][/COLOR] ;)[/COLOR]
  8. [quote name='Kiłi']Jak dla mnie to jakiś kompleks napoleona, mój mały gnojek też tak miał, dopóki kanar siostry nie przegryzł mu szyi, wtedy się chłopak zdziwił że duży też może odpowiedzieć, niestety do teraz czasami ma wyskoki do dużych psów (obcych, bo kanara juz nie zaczepia :)) U mnie na osiedlu panuje przekonanie że małe może więcej i co rusz ktoś podpuszcza swojego psa pod moje. A gdy mój kurdupelek jest kontrowany za warknięcie to wybałuszają oczy, kiedyś nawet babka zwróciła mi uwage czemu tak dręcze to biedne maleństwo z kolei gdy zrobi zwykłe siad to ludzie "o jeeny, zrobił siad" z wielkim zdziwieniem. Oczywiście duża może być kontrowana i nie ma prawa warknąć, ale mały już może no bo przecież takie to małe :roll:[/QUOTE] no właśnie , bo przecież takie małe , ale niestety też ma zęby i jak jest nieposłuszne to ,może narobić kłopotów kiedyś w zimę wiozłam córkę na sankach i podskoczył do nas piesek dalszych sąsiadów , ugryzł mnie bez ostrzeżenia w łydkę , niby ugryzienie malutkie ,ale trzeba było dopełnić wszystkich formalności , no bo skąd tak do końca wiedzieć czy psiak nie miał styczności z wścieklizną :) u nas na osiedlu są i lisy i kuny , jeże , zające i pewnie moc innych zwierząt mniej widocznych więc poszłam do sąsiadów po zaswiadczenie o szczepieniu na wściekliznę , oczywiscie nie było pod ręką więc dwa tygodnie czekałam na to aż mi przyniosą , przynieśli , ale ja do tej pory nie wiem czy było prawdziwe czy załatwione
  9. a ja sobie pozwolę z galerii wstawić takie zdjęcie:lol: to się nazywa szczęśliwy pies :) piękny brzusio :loveu: [IMG]http://images45.fotosik.pl/1201/3989aa9a1dfe47d7gen.jpg[/IMG]
  10. stosując gaz proponowałabym z bliska psiknąć bo nieraz można i swojemu w pysk trafić parę razy gończy dostanie gazem i prawdopodobnie nauczy się ,że nieprzyjemnie jest atakować , działanie gazu jest krótkie i nie ma żadnych długotrwałych skutków a swoją drogą to małe psy , tak z mojej obserwacji to chyba nie zdają sobie sprawy z tego że są małe , wielki duch chyba w nich drzemie bo niektóre z uporem maniaka rzucają się na większe od siebie miałam kiedyś takiego małego złośnika , potrafił w podwórka ( mieszkaliśmy wtedy w czynszowej kamienicy gdzie było podwórko otoczone oficynami) idąc na sztywnych łapach i pokazując jaki to on jest groźny i ważny przegonić sznaucera olbrzyma :) ostatnio córka pojechała po psa , który się komuś zgubił i trzymaliśmy go w domu prze parę dni wychodząc z klatki od dziewczyny która go znalazła była świadkiem sceny która ją zdziwiła pies którego zabierała to był beagle ( prowadzony na smyczy) , więc nieduży a z naprzeciwka szedł pan z psem jeszcze mniejszym , takim ciut większym ratlerkiem , patrząc się na psa którego prowadziła Kaśka po prostu odpiął tamtego ze smyczy ... nie wiem jaki był jego zamiar "ratlerek " rzucił się beaglowi do gardła i zaczął go tarmosić z warkotem , a ten niewiele myśląc przygniótł go do ziemi pan obrażony zabrał psa krzycząc do Kaśki żeby pilnowała swojego kundla ludzie są jednak nieprzewidywalni....
  11. jestem :) robić to allegro wyróżnione czy nie ? z ogłoszeń cisza absolutna
  12. [quote name='panbazyl']chyba zaczne z moimi trening z nauki godzin na zegarze ;) Po co jakieś chodzenie przy nodze czy słuchanie :diabloti:[/QUOTE] teoretycznie pies ma poczucie upływającego czasu , przecież znane są przypadki czekania na powrót właściciela o danej godzinie , czy jeśli pies dostaje jeść o tej samej godzinie to po jakimś czasie daje znać że chce wtedy jeść niestety dużo łatwiej z odruchem pawłowa :)
  13. moja ma kantar , miała go na sobie może 3 razy w życiu , niby nosimy ze sobą jak idziemy w jakieś "ludne" miejsca ale też tylko profilaktycznie
  14. teoretycznie rzecz biorąc to lepiej mieć pobitego kagańcem psa niż pogryzionego , bądz wręcz zagryzionego , ja tak jak pisałam myślałam że ten pies mlicyjny był do tego szkolony a tu okazuje się że psy to jednak mądre bestie i radzą sobie nawet w kagańcu :)
  15. trafiłam przez przypadek z jakiegoś innego wątku gdzie przeczytałam inf....... nie tylko z Astem , z żadnym psem , nie szarpie się się psa za kark , nie podnosi się ręki , nie nosi się psa którego się tak naprawdę do końca nie zna , są inne skuteczne metody na to żeby przekazać psu kto "rządzi " w domu co drugi "normalny" pies zareaguje agresywnie na szarpnięcie za kark , czy na podniesioną rękę , zrobi to po prostu ze strachu ja wiem że podniesienie czy szarpnięcie za kark to takie psie sygnały dominacyjne , ale matki do dziecka , złapanie za kark dorosłego psa to atak na niego a nie sygnał "uspokój się" a tym bardziej psa który ma w sobie cechy rasy agresywnej można wypracować inne gesty czy komendy powodujące uspokojenie się psa na to wychodzi że wszystkie trzy .... ja swoją też powinnam uśpić bo za cholerę nie da sobie obejrzeć łap , już o oglądaniu pazurów nie wpomnę ktoś wcześniej npisał że kana to młoda dziewczyna ... 20sto letnia ? teoretycznie nie trzeba mieć papierów na to że zna się człowiek na psich zachowaniach , nieraz wystarczą lata obserwacji i dobrych wniosków ... tu może tego doświadczenia zabrakło
  16. [quote name='beta ata']Całkiem możliwe, że to efekt ataku psa, widziałam juz taką ranę i tez wyglądała tak równo, jak ostrym narzędziem cięta, a to było zdarcie skóry żębami... Ostatecznie jednak nie zmienia to faktu, że ogolnie czlowiek jest za to odpowiedzialny, bo porzucił, bo nie dopilnował agresywnego psa, bo był obojętny... Zawsze winien jest czlowiek, bo oswoił, a teraz udaje, że nie ma nic wspólnego.(...)[/QUOTE] może to być też rana powstała przy przechodzeniu pod ogrodzeniem , czy też przeciskaniu się obok czegoś ostrego piszecie że jest chudy , to góra tygodniowa tułaczka , Miki ma tylko zapadnięte boki , nie ma wystającej miednicy ani zapadłych policzków wygląda na mixa myśliwskiego mógł się zgubić na polowaniu szukacie właściciela ?
  17. na moje płacę z allegro wpłynęło dla Mozarta 360 zł z tego muszę odliczyć za wystawienie aukcji i prowizję od sprzedaży 41,35 i mam 8 wysyłek czyli 8 dyplomików do druku (po 1,64) w zaokrągleniu w dół 12 zł plus 41 zł za aukcję i prowizję daje razem 53 zł 360 - 53 = 307 zł kwotę 307 zł przeleję dzisiaj na konto stowarzyszenia
  18. ja jestem przeciwniczką kagańców , zresztą nie na wiele się zdadzą jeżeli pies w kagańcu wie jak zaatakować swego czasu , już dawno temu miałam ( tzn rodzice mieli , byłam dzieckiem:)) wyżła szorstkowłosego , był naprawdę zrównoważonym psem , może nie do końca łagodnym ale mało sytuacji potrafiło go wyprowadzić z równowagi pewnego razu został zaatakowany przez psa milicjanta( to były jeszcze czasy milicji ) na pierwszy rzut oka było ok , pies milicyjny w kagańcu , więc bezpiecznie , powarczą na siebie i rozejdą się , nic bardziej mylnego milicyjny owczarek tak okładał naszego psa tym metalowym kagańcem że Nero miał poraniony pysk i obtłuczony kark nie wiem czy tamten pies był szkolony czy taka cecha osobnicza :/ od tamtej pory wiem że kaganiec nie załatwia sprawy
  19. motyleqq widzę że masz młodą sunię , właściwie jeszcze szczeniaka więc psy zupełnie inaczej do niej podchodzą i odwrotnie , poczekaj aż dorośnie , będzie pewna siebie , zobaczysz czy zmieni jej się podejście do innych psów i czy nie będziesz się bała czy drugi pies nie ma wobec niej złych zamiarów , nasza suka jak była młodziutka zachowywała się inaczej , zresztą i teraz jest w porządku do innych psów , mamy takie słowo klucz , komendę po której wie że że ma do drugiego psa , czy człowieka podejść przyjaźnie , na razie się sprawdza :)
  20. [quote name='motyleqq']tylko że luzem puszczony pies, który do Ciebie nie podchodzi, w niczym Ci nie przeszkadza więc nie rozumiem, dlaczego mówisz, że nie akceptujesz wszystkich luźno biegających psów.[/QUOTE] luzem puszczony pies , który nie podchodzi do mojego psa ( do mnie może , czemu nie :) ) w niczym mi nie przeszkadza ,ale mimo wszystko może stanowić zagrożenie dla innych ;) no ale nie demonizujmy ... mogą sobie biegać byleby nie gryzły mojego psa ani nie podchodziły pod zęby mojej suki :)
  21. [quote name='motyleqq']dla mnie to podchodzi pod lekką paranoję... ale każdy postępuje zgodnie ze swoimi przekonaniami. mi nic do tego, chcesz to spuszczasz, nie chcesz to nie spuszczasz, skoro wyładowujesz psią energię w inny sposób, to wszystko jest ok. jednak ja jak i wiele innych osób psa spuszczam i nie oglądam się na widzimisię innych ;)[/QUOTE] a ja się oglądam , taki mam charakter , nie przeszkadzam innym i wolę jak inni nie przeszkadzają mnie :) ale masz rację to paranoja ;) [quote name='Ewa&Duffel']Dokładnie... Poza tym nie każdy pies lubi biegać czy to z właścicielem (w sensie jogging), czy przy rowerze. Mój na spacerze najbardziej lubi eksplorować teren, raczej nie biega, chyba że bawi się z jakimś psem czy coś mu rzucam. Nie jest jednak fanem aportowania, od czasu do czasu lubi, ale na pewno nie jest to podstawa spaceru. Na rowerze też jeździmy czasami, ale raczej na krótkie trasy i w ramach rozrywki, a nie wybiegania psa.[/QUOTE] [video=youtube;VGinSV0dGOc]http://www.youtube.com/watch?v=VGinSV0dGOc&feature=mfu_in_order&list=UL[/video] to jedyny filmik który udało nam się nakręcić , Fiśka miała wtedy 7-8 mc , zaczynała biegać ,jeszcze bez profesjonalnego sprzętu później już tylko samochodem można było im dorównać i trzymać kamerkę tak żeby się nie trzęsła dzisiaj gna jak wiatr :lol: chwilami do ponad 40 km/h więc na brak ruchu nie narzeka [quote name='Beatrx']a jaką masz pewność, że karabińczyk się nie urwie albo linka nie pęknie?;)[/QUOTE] nie mam .... tak samo jak nie mam pewności że pies puszczony luzem nie pójdzie w długą [quote name='ladySwallow']No cóż, wszystko zależy od tego, jakiego ma się psa i gdzie się mieszka ;)[/QUOTE] mieszkamy w mieście tzn na osiedlu domów jednorodzinnych , ale to miasto , dużo samochodów , ludzi , psów ... [quote name='Ewa&Duffel']U mnie na osiedlu jest kilka wyżłów weimarskich, wszystkie są spuszczane na polanie i wracają na zawołanie ;) Więc bez przesady...[/QUOTE] kiedyś mogą nie wrócić , moja Fiśka też jest posłuszna , umie chodzić bez smyczy ale i tak jej nie wierzę :):) [quote name='panbazyl']a to dziwne, bo to w koncu psy mysliwskie.... Moje co prawda uprawnień uzytkowych nie mają, ale są myśliwymi z krwi i kości, do bólu. Pióra musza lecieć.[/QUOTE] nieraz instynkt bierze górę , dużo jest przypadków zaginięcia psów na polowaniach Fiśka to wyżlica , nigdy nie brała udziału w polowaniach ale to wyżeł pełną gębą , poluje na ptaki , koty , pięknie wystawia... jeszcze nic nie udało jej się upolować ... no dobra jednego kota potarmosiła
  22. ja nigdy , podkreślam - nigdy nie spuściłam mojej suki , jak i poprzednich moich psów ze smyczy , jeśli mam ją na uwięzi wiem że nigdzie nie pobiegnie , tak jak ktoś wcześniej napisał nie wpadnie pod samochód , nie pobiegnie za jakimś zapachem , że nie napadnie na bogu winnego kota , (kotów nie znosi więc muszę brać to pod uwagę ), Fiśka "uprawia" z moim synem bikejoring więc biegania ma po uszy ;) tak jak pisałam pies to tylko pies i nawet największy znawca psich zachowań nie przewidzi do końca tego co taki pies zrobi , wyznaję zasadę strzeżonego pan bóg strzeże , po co mam sobie później pluć w brodę że Fiśkę pogryzł jakiś pies , albo ona jakiegoś pogryzła , po co mam mieć wyrzuty sumienia że wpadła pod samochód bo szła luzem , po co mam się tłumaczyć że to nie ona jest winna tylko małe dziecko które wsadziło jej palce do oczu czy nosa więc na spacerach mam psa na uwięzi i wiem że nikt niczego mi nie zarzuci ludzie też są różni , kiedyś na spacerze jakiś niepełnosprawny umysłowo człowiek przechodząc kopnął Fisię w brzuch ... dlaczego ? nie wiem ... bo mu się tak uwidziało ? miałam ją na smyczy więc widziałam , byłam blisko niej , mogłam zareagować na szczęście kopnięcie było słabe bo odciągnęłam sukę na drugą stronę ...a gdyby kopnął ją daleko ode mnie , albo uderzył czymś ciężkim , gdyby zabił ? wiem że przesadzam ale ludzie różni są i nie wiadomo nigdy co może się zdażyć pomijając już zwykłą kradzież psa ... a tak mam ją na oku , wiem co robi , nikt mi niczego nie wmówi że mój pies zrobił to czy tamto , nie muszę się tłumaczyć , ani odpowiadać na głupie uwagi
  23. [quote name='motyleqq']linka to nie to samo co smycz, linka służy głównie do nauki przywołania i kontrolowania jeszcze nieodwoływalnego psa. to co innego niż chodzenie na smyczy.[/QUOTE] linka to linka , jak by ją zwał , dla mnie to po prostu długa smycz nie akceptuję wogóle psów idących luzem z właścicielem , obojętnie jak bardzo by nad nimi panował to psy pozostaną zawsze psami i nie wiadomo do końca co zrobią w danej sytuacji dla mnie takie biegające samopas psy są zagrożeniem zarówno dla mnie jak i dla mojego psa , i odwrotnie , mój pies nawet na smyczy może być zagrożeniem dla nich
  24. ............dubel:)
  25. [quote name='motyleqq']znaczy że nie spuszczasz swojego psa ze smyczy w ogóle? interesujące...[/QUOTE] no nie spuszczam swojej suki [quote name='ladySwallow']Ja nie spuszczam mojego psa ze smyczy wcale. Biega jedynie na lince. Myślisz, że umrze ze zgryzoty?[/QUOTE] moja twż ma długą linkę , nie jest nieszczęśliwa [quote name='ladySwallow']No ale widzę, że pojawia się na dogo trend, który istnieje wśród właścicieli psów u mnie na osiedlu - piesek, który nie biega bez smyczy, czyli luzem, jest głęboko nieszczęśliwy, rzuci mu się na mózg i będzie agresorem do wszystkiego, co się rusza. Jeśli mój pies nie będzie odwoływalny we wszystkich prawie (z granicą błędu) sytuacjach, w tym przy kotach, ptaszkach, psach itd., to będzie do usranej śmierci chodzić na lince - i jestem pewna, że będzie normalniejszy od większosci psów puszczanych luzem, bo to nie jest kwestia chodzenia na lince czy bez niczego, tylko podejścia właściciela i panowania nad psem.[/QUOTE] nasza sunia ma tyle biegania innego że nie jest w żaden sposób nieszczęśliwa na smyczy, a ja mam pewność że panuję nad psem [quote name='yamayka']Ja jestem potępiana przez część rodziny i wielu znajomych, a w ich pojęciu mój pies jest skrajnie biedny. Bardzo współczują Sokerowi. :roll: Bo Soccer ma wiele zakazów, nie wolno mu gonić kotów i polowac na muchy (bo to u niego obsesyjne zachowanie...:mad:), jest nie za często puszczany ze smyczy (treningi, frisbee, wypady za miasto z psim kumplem), co rusz jest proszony, zeby coś dla mnie zrobił (przed wyjściem, przed karmieniem, przed wszystkim czego on chce i ja mogę mu to dać), robię zniego głupka ucząc go sztuczek, nie może poznawać piesków na spacerach (nad tym zwłaszcza ubolewa mój tata), nie może uciekać na samodzielne wyprawy, nie moze obszczekiwać ludzi, nie może pierwszy gnać do drzwi wejściowych gdy ktoś przyjdzie, w domu głównie śpi w klatce (otwartej w 90%), ma być spokojny kiedy mu każę... Jednym słowem - prowadzi skrajnie inne życie niż większość "szczęśliwych piesków". ;)[/QUOTE]bardzo dobre podejście , przynajmniej wie czego od niego oczekujesz , to najlepszy sposób na to by pies właśnie nie był zagubiony [quote name='arielka186']LadyS- nie wiem czy masz rację co do trendów- choć może i tak, bo przecież trendy się zmieniają...:evil_lol: Ja jeszcze kilka m-cy temu wstydziłam się przyznać na Dogo, że mój pies- bezproblemowy, odwoływalny (piszę akurat o jednym z moich psów, Paku, bo np Ariel to już inna historia) chodzi bez smyczy... Idąc z nim mam świadomość, że odwołam go w sytuacji, kiedy uznam za stosowne, mamy jeden, jedyny problem, nad którym pracuję- Pako uwielbia suchy, zapleśniały chleb- tak więc te wyjścia bez smyczy skończyły się z nastaniem sezonu dokarmiania ptaków. Ale wrócę do tematu- ja również mam psa, a właściwie sukę, której po prostu...nie spuszczam. Od roku chodzi na lince, i to jedynie tam, gdzie wiem że mi żaden nieświadomy amator jej wdzięków nie podbiegnie- Arielka nie lubi natrętów, dotąd żadnego nie pogryzła- ale właśnie-dotąd... A że jest stafficzką o dużej sile (to ta z avatarka) nigdy nie zaryzykuję. Puszczam ją jedynie na ogrodzonych posesjach u rodziny czy znajomych, gdzie czasami bywamy. Czy jest przez to nieszczęśliwa? Nie wydaje mi się. Spacer na smyczy może być bardziej atrakcyjny niż np przejście dookoła bloku z psem puszczonym wolno...:diabloti:[/QUOTE] zgadzam się z tym , dobrze zorganizowany spacer na smyczy jest dla psa atrakcyjniejszy niż pobieganie sobie luzem , choć to też potrzebne [quote name='hecia13']Moja Shara chodzi na smyczy (flexi 8m) bo potrafi być agresywna i jest prawie nieodwoływalna (jak widzi psa), rzuca się bez ostrzeżenia i poluje na małe pieski z wyraźnym zamiarem zabicia. Kiedyś jakiś pan usiłował udowodnić mojej córce, że to wina tego, że sunia jest na smyczy. Kazał jej popuścić smycz i pozwolić jej "pobawić się z jego psem". Córka tłumaczyła, że suka wychowana w kojcu, że co cieczka szczeniaki, zero socjalizacji, ale pan był głuchy, puścić i puścić. Na szczęście Shara miała kaganiec... ale i tak ostro pieska przydusiła, a jego pisk nakręcił ją do granic możliwości. Pan od tej pory z daleka ucieka na nasz widok, nawet jeśli wyprowadzany jest Bullet, który nie jest agresywny. Shara nigdy nie jest spuszczana (chyba, że jej się zechce wyjść w środku nocy i nikogo nie ma) i chodzę z nią tam, gdzie psów nie ma wcale albo są daleko. I tak już widzę znaczną poprawę, wczoraj nie rzuciła się na sąsiadkę-labkę, tylko stała i wpatrywała się w nią i nie rzuciła się na jakiegoś małego jazgota, który do niej pędził, podlatywał, szczekał i uciekał. A to już wielki sukces :)[/QUOTE] właśnie o to chodzi , żeby panować nad psem , i przynajmniej nie mieć sobie nic do zarzucenia :)
×
×
  • Create New...