-
Posts
7366 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by lilk_a
-
[quote name='kosu32']Wysłałam swoją deklarację.[/QUOTE] dziękujemy pięknie :)
-
[quote name='aduska1212']Jak popatrzyłam na jej zdjęcia, to przypomniała mi się moja ukochana sunia, która odeszla za TM:-(na skutek powikłań po babeszjozie-nerki przestały pracować i nie dało się ich uratować:shake:jej kręgosług był identycznie wygięty... (...)[/QUOTE] pies może wyginać kręgosłup jak boli go brzuch , albo tenże kręgosłup , może mieć też po prostu taką postawę przy jedzeniu miałam przez parę dni beagla taką znajdkę właśnie i pił dziwnie wodę , jadł dziwnie opierając kufę na brzegu miski ... okazało się że pies sobie tak radził z wielkim tyłozgryzem
-
[quote name='MiYu']Mogę jutro podzwonić po lecznicach i popytać, czy ktoś by ją obejrzał "po kosztach". Myślę, że udało by mi się ją podrzucić, ale bardziej po południu. Konto bankowe mam, jeśli ktoś by chciał wspomóc Perełkę finansową byłabym bardzo wdzięczna. Perełka się tak "wygina" tylko podczas jedzenia, nie wiem czym to może być powodowane, a czy jest szczenna nie jestem w stanie stwierdzić, ale chyba raczej nie. Wydaje mi się ( w porównaniu do moich psów), że ona ma bardzo mało mięśni w tylnych nogach. (...)[/QUOTE] wg mnie to mięśnie w tylnych nogach są ok , ja bym się bardziej zainteresowała przednią łapą na którą ona uważa , i tym wygięciem kręgosłupa , załóżcie może że jednak mała jest po wypadku i trzeba brać pod uwagę obrażenia wewnętrzne jak i uszkodzenie kręgosłupa ,ja bym jej ograniczyła jednak jedzenie albo nie dawała wcale do momentu aż obejrzy ją lekarz
-
[quote name='Vicky62']Tym bardziej jak pisałyście,że sunia jest "zużyta"...czyli nie był to domek najlepszy[/QUOTE] to nie do końca tak , gdybyscie zobaczyły moją sukę po ciąży urojonej to wydałybyście na mnie wyrok , jak to suke eksploatuje i rozmnażam nierodowodowca , a i teraz ma jeszcze wyciągnięte sutki jakby karmiła małe , więc może nie warto wydawać zbyt pochopnie wyroku na właściciela .... szkoda że nie ma zdjęcia brzuchola bigielki....
-
[quote name='What May NN']powinnyście zadzwonić do schronu i zgłosić, że macie psicę, może ktoś jej tam szuka i wtedy schron skontaktuje właścicieli z osobą, która ma psa. zadzwonienie do schronu nie jest jednoznaczne z oddaniem tam psa.[/QUOTE] zadzwońcie , zostawcie wiadomość z nr tel , mój znajdek , też beagle tak właśnie odnalazł właściciela
-
[quote name='panbazyl']jeden z moich ma fobie na rasy pierwotne - typu malamut, haszczak czy nawet te miniaturki, bo kiedyś malamut go zaatakował i on to pamieta. Więc wiem, ze musze z nim uważać przy "pierwotniakach" bo on ma pamięć jak słoń. Człowieka nigdy nie ugryzł żaden (i mam nadzieję, z enigdy do tego nie dojdzie), choć młody bardzo lubi szczypać dziewczyny po tyłkach, ale nie w celu gryzienia bynajmniej :diabloti:[/QUOTE] moja suka , wyżeł , nienawidzi labradorki sąsiada , z wzajemnością oczywiście :)nienawidzą się od początku nasza Fiśka jest młodsza od tamtej , i myślę że suka sąsiada nieźle musiała jej kiedyś "nagadać" , nigdy się nie pogryzły ale szczekają na siebie jak wściekłe :) pyskówka na całą ulicę :)
-
[quote name='Beatrx']lilk_a, co do Twojego drugiego przykładu: gdzie tu wina psa i kwestii ufania mu lub nie? samo to, ze był na łańcuchu a nie puszczony luzem świadczy o braku całkowitego zaufania do niego. Ty podeszłaś do niego, nikt Cię z nim samą nie zostawił ani nie kazał się bawić. ja też kiedyś taką głupotę zrobiłam, chciałam pogłaskać pieska babci, który jadł. wszyscy mi kładli do głowy, że do psa się nie podchodzi jak je, bo może ugryźć. ale ja, jako dziecko myślałam sobie w ten sposób: Szariczek taki kochany, bawię się z nim i na spacery chodzę to nic mi nie zrobi. i gdyby nie łańcuch to pewnie nie miałabym palców u rąk. przynajmniej niektórych. a co do pierwszego przykładu: skąd pomysł, ze ten pies biegł was zaatakować? może uciekł komuś z podwórka, a ten ktoś ma dziecko w wieku Twojego synka (ówczesnym) i pies zobaczył was z daleka i myślał, że jesteście jego pańciostwem i do was biegł? rozumiem, można się wystraszyć jak duży pies biegnie na nas z nieznanymi zamiarami, ale tak od razu stwierdzać, ze to miał być atak? sama powiedziałaś, że nie wiadomo co psu w głowie siedzi... ja tam wolę nie ufać ludziom niż psom i gdybym miała wybierać, czy być zamknięta na np. 24 godziny z obcym człowiekiem albo obcym psem to bez wahania wybrałabym psa.[/QUOTE] no widzisz , to nie o to chodzi , podałam przykłady z mojego życia , które nauczyły mnie nie ufać psom , tak z założenia nie , faktycznie , nikt nie kazał mi podchodzić do psa ,który mnie ugryzł w twarz , masz rację , ale też nikt mnie nie pilnował , nieważne zresztą i oczywiście masz rację że pies biegnący w naszą stronę również chciał się tylko przywitać , polizać po twarzy , pobawić i co tam jeszcze pies robi z radości ....... ale chodzi tu o coś zupełnie innego , chodzi o odpowiedzialność nas , ludzi mających zwierzęta , żeby zrobić wszystko by nie dopuszczać do takich sytuacji , żeby dzieci nie były pozostawione same żeby pies nie biegał luzem , żeby właśnie nie miał możliwości ucieczki z podwórka , ja nie wiem czy nie wiesz , czy nie chcesz wiedzieć że to od nas ludzi zależy czy stworzymy właśnie takie sytuacje nikt , absolutnie nikt nie przekona mnie do tego że psu trzeba ufać .... widocznie dla mnie szklanka jest do połowy pusta zastanów się ile mniej tragedii było by gdyby właściciele słodkich wielkich przytulanek , które tylko nieraz używają swoich zębów przewidzieli właśnie te nieliczne sytuacje , ile mniej pogryzionych dzieci , dorosłych , ile mniej pogryzionych lub zagryzionych psów absolutnie nie obarczam winą psów , tylko ludzi, ludzi nieodpowiedzialnych , bez wyobraźni ,
-
[QUOTE]Między strachem a świadomością, że to tylko zwierze wyposażone w zęby, jest bardzo dużo miejsca :smile:[/QUOTE] i właśnie o to chodzi nie boję się psów , ani swoich ani cudzych , przez psy w tym jednego własnego byłam pogryziona 3 razy , pierwszy raz był tragiczny , , o nim pisałam wcześniej dwa następne to raczej nieumiejętne użycie przez psa zębów w zabawie z dzieckiem chodzi o tą świadomość że psy to nie zabawki , że też czują , mają swoje dobre i złe dni , czegoś nie lubią, czegoś się boją świadome posiadanie psa to nie zakucie go przykładowo w kaganiec i zapięcie na krótką smycz , to nie bezwzględne egzekwowanie wyuczonych komend , to nie karanie go za każde przewinienie dla mnie moja suka jest tak naprawdę moim czwartym dzieckiem , i tak samo traktowałam wszystkie swoje psy , piszę swoje , nie licząc tych , które posiadali moi rodzice jest bardzo posłuszna , i inteligentna , ale posłuszna powiedziałabym nawet mądrzej niż my od niej tego oczekujemy nieraz dziwi nas swoim rozsądnym zachowaniem poświęciliśmy jej bardzo dużo uwagi , wyprowadziliśmy z wielkiego strachu i nieufności przed nieznanym , była psychicznym malutkim wrakiem kiedy do nas przyszła nigdy , u żadnego psa nie widziałam też tak ogromnego brzuszka wypełnionego robalami , nigdy nie spotkałam się z tym że pies zjada ziemię , spała tylko z nami , wtulona w szyję człowieka jak niemowlę , kiedy znikaliśmy jej z oczu to był dla niej koniec świata , bała się psów , ludzi , wszelkie domowe odgłosy były dla niej końcem świata , wciskała się w swój bezpieczny kącik i nie było już psa , była kulka strachu i przerażenia uczyliśmy ją wszystkiego , uczyliśmy się jej i udało się jesteśmy z nią bardzo związani uczuciowo mówi się że człowiek ma w życiu tylko jednego psa który głęboko zapada mu w serce to właśnie Fisia jest dla mnie takim psem tym jedynym psem ale mimo tego wszystkiego , mimo tego że wiem że zrobiłaby dla nas wszystko , to i tak mam świadomość jej zębów , jej humorów i jej "psiejstwa" wiem że potrafi wytarzać się w smrodku zdechłej myszy czy innym ścierwie , wiem że spokojnie pochłonie zaschniętą dżdżownicę , wiem że gdyby mogła to zagryzie kota , że potrafi zabić kosa czy gołębia , czy szczekać i buldoczyć się na przechodzącego człowieka za ogrodzeniem wiem także że nigdy nie nauczy się posługiwać nożem i widelcem , że nie zrobi sobie herbaty , ale udało się nam , z uwagi na sport jaki uprawia ;) nauczyć ją komend kierunkowych dla jej dobra wypracowaliśmy komendę "przywitaj się " mimo tego wszystkiego w dalszym ciągu pozostała psem , psem kochanym do granic możliwości , śpiącym z nami w łóżku i rozpychającym się na kanapie , ale zwierzęciem , zwierzęciem z zębami , z wszystkimi atawistycznymi zachowaniami , z instynktem zamiast rozumu , istotą , która inaczej niż my , ludzie komunikuje się z otaczającym ją światem
-
[QUOTE] bo puszczony wolno pies do tego agresywny stwarza zagrożenie dla ludzi i zwierząt. [/QUOTE] i tak jest naprawdę , nie oszukujmy się , nigdy nie wiadomo co psu siedzi w głowie , obojętnie jakie sygnały by wysyłał to i tak nie wolno mu do końca wierzyć , bo nie wiadomo jakie my wg niego wysyłamy sygnały miałam w życiu jedną taką sytuację kiedy w obronie swojego syna stanęłam między nim a psem Najstarszy syn zaczął właśnie chodzić do szkoły. Była piękna słoneczna jesień , więc każdego dnia wracaliśmy ze szkoły na piechotę robiąc sobie przy okazji spacer. Nasza ulica ma kształt wydłużonego „T”. Żeby dojść do domu musimy skręcić pod kątem prostym w lewo. [SIZE=3] [SIZE=2]Szliśmy powoli z synem rozmawiając na jakiś „bardzo ciekawy” temat nie przeczuwając niczego. Byliśmy już przed zakrętem i nie wiem dlaczego, ale nagle spojrzałam w głąb ulicy. To a , w zasadzie kogo tam zobaczyłam zmroziło mi krew w żyłach. W naszą stronę biegł wielki kudłaty owczarek niemiecki. Przez moją głowę myśli zaczęły przebiegać w zawrotnym tempie. W jakimś odruchu zasłoniłam sobą syna myśląc przy tym że nie na wiele się to zda, bo przecież i tak oboje ucierpimy w starciu z tą „bestią”, pomyślałam „może zaczniemy biec” ale to mogło by bardziej zdenerwować psa, a zresztą i tak zbyt szybko nie podbieglibyśmy...... [/SIZE][/SIZE] [SIZE=2]....Cały czas obserwowałam psa. W którymś momencie wokół nas zrobiło się cicho, zbliżający się pies przesuwał się w jakby zwolnionym tempie. Jakoś przestałam się bać. Nagle zdałam sobie sprawę, że obojętnie co bym zrobiła i tak nie uniknę ataku psa. [/SIZE] [SIZE=2]Był coraz bliżej, wiedziałam tylko że muszę zasłonić syna i w jakiś sposób go ochronić. Odległość między nami a psem zmniejszała się. I... nagle w momencie, w którym już wiedziałam ze nastąpi atak... pies zmienił kierunek, dwa metry od nas zatrzymał się, odbił w bok i pobiegł dalej nawet na nas nie patrząc...[/SIZE] [SIZE=2]nigdy do końca nie wierzyłam psom , choć całe życie są ze mną , ale nigdy nie zaufam im do końca i zawsze będę wiedziała że to jednak zwierzę , i nieraz instynkt jest silniejszy od niego , że jego zęby stanowią dla mnie zagrożenie , że nie wiem jak bardzo bym się starała to i tak do końca nie zrozumiem wysyłanych przez niego sygnałów [/SIZE] [SIZE=2]w wieku 4 lat zostałam pogryziona przez sukę stojącą przy budzie na łańcuchu , było to bardzo dawno temu ( 38 lat temu:)) rodzice byli ze mną ja jakiejś rodzinnej komunii , oni się bawili a ja puszczona samopas podeszłam do psa , [/SIZE] [SIZE=2]Suka ugryzła mnie w twarz , rozerwała górną wargę do nosa , pamiętam ból , wierzchołki drzew widziane od dołu , jazdę karetką do szpitala i mój krzyk na stole zabiegowym " nie przywiązujcie mnie" pamiętam , choć byłam naprawdę mała , to w zasadzie moje pierwsze świadome wspomnienie , zmiany opatrunków , jedzenie podawane przez słomkę ...[/SIZE] [SIZE=2]gdyby działo się to dzisiaj , prawdopodobnie byłabym wzmianką w mediach "pies znowu pogryzł kilkuletnie dziecko pozostawione bez opieki"[/SIZE] [SIZE=2]nie wiem czy to przez to co mi się zdarzyło ,ale nawet swoich dzieci nie zostawiałam nigdy bez nadzoru w obecności własnych psów , z ostrożności , z niewiary w to że nie zrobią sobie nawzajem krzywdy [/SIZE] [SIZE=2]i dlatego nigdy nie zrozumiem , nigdy nie zaakceptuję i nie pogodzę się z niefrasobliwością właścicieli psów , którzy puszczają je luzem [/SIZE] [SIZE=2]i obojętnie czy to pies mały duży średni , łagodny , posłuszny .... nie ... to tylko pies [/SIZE]
-
[quote name='Astaroth']przypominam się, chyba że chodziło o następną środe, to czekam grzecznie ;)[/QUOTE] już mam wszystko , poskładam za chwilkę , wystawię z wyróżnieniem początek kategorii , to 19 zł ostatnio , jakaś podwyżka opłat była chyba plus jakieś tam parę zł za aukcję , napiszę ile jak wystawię [FONT=Georgia][I][SIZE=3][B][URL="http://allegro.pl/show_item.php?item=1975756090"]allegro rodzinki[/URL][/B][/SIZE][/I][/FONT] , jak coś zmienić , dopisać poprawić... pisz :) cena wystawienia z wyróżnieniem na początku kategorii 21 zł
-
strix , a myśliwskie ? one też zostaną zlikwidowane ?:) ja zawsze uważałam że pewne osoby nie powinny mieć ani psów ani dzieci , bo nie nadają się do tego by być za kogoś odpowiedzialnym
-
a ja myślę że przynajmniej chłopak , ten od szczupaka na trawnik :) zapamięta do końca życia to zdarzenie i będzie pilnował zwierzęcia , bo już nigdy nie będzie pewny czy nie spotka na swojej drodze równie zdeterminowanego człowieka :) ale prawdę mówiąc pies bardziej przestraszy się łańcuszka czy kluczy bądź otwieranego parasola niż kulki pod nogą , z tego co pamiętam taka broń nie hałasuje przy strzale
-
wg prawa pies w miejscach publicznych powinien być na smyczy i w kagańcu , nie wiem jak bardzo klatka jest miejscem publicznym , bo ulica jest , wwięc zanim wmiesza się w ten zatarg policja to kaganiec by się przydał , nawet kantar , ma coś na pysku ? ma , a że nie bardzo działa jak kaganiec , bo zależy jak zaciągnięty to już inna sprawa:) czy pies tego pana chodzi w kagańcu i na smyczy ? można też pokazać zdjęcie amstaffa i poprosić pana o porównanie ;)
-
[CENTER]Sami na dzisiejszym spacerze [IMG]http://images10.fotosik.pl/422/4304bfa2b03a8133.jpg[/IMG] [IMG]http://images8.fotosik.pl/2887/37bca13e20fc59e0.jpg[/IMG][/CENTER]
-
Ślepy Basio - Terier walijski POTRZEBUJE KOCHAJĄCEGO DOMU !
lilk_a replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
[quote name='storozak']Nigdy nie miałam niewidomego psa. Zupełnie nie wiem jak się taki zwierzor zachowuje. To oznacza jednak, że Basik musi mieć specjalne warunki:) Co niestety nie ułatwia szukania domu.[/QUOTE]Basik może spokojnie funkcjonować jak normalny pies , w domu trzeba tyko pilnować żeby nie przestawiać zbyt często , pilnować psa przy schodzeniu po schodach , bo niestety niewidzący pies kieruje się węchem i dla niego powiew powietrza między schodami to już zewnętrze i może chcieć skrócić sobie drogę , jeżeli jest w domu balkon to również musi być zabezpieczony , dobrze sprawdza się drugi pies w domu , doskonale spełnia rolę przewodnika , ubezpieczając niewidomego psa w niebezpiecznych sytuacjach ( tak przynajmniej było u nas) na spacerach powinien być na smyczy , chyba że teren jest ogrodzony , na obce psy reaguje niepewnie ale tu pomocny jest właściciel lub właśnie drugi pies ... miałam niewidomego psa kilka lat , naprawdę nieraz zapominaliśmy o tym że jest niewidomy -
[quote name='a_niusia']no na bank ruszyliby na poszukiwania babki, ktora ja osobiscie widzialam po raz pierwszy. na bank przejeliby sie tym, ze moj pies kuleje i by ja znalezli:))) moze by zrobili nawet oblawe, zeby w razie czego nie wyjechala z miasta.[/QUOTE] a_niusia , nie denerwuj się :) są ludzie przebojowi i nieprzebojowi , ja nawet się nie odzywam w takich sytuacjach , może to już wiek , i doświadczenia różne z psami , ale wiem że są właściciele i właściciele , nie ma zakazu kupowania psów przez ludzi nieprzygotowanych do posiadania psa , niedaleko szukać moi rodzice zawsze wychowywali psa , a mieli naprawdę różne, jako psy zapalczywe , nieprzewidywalne , łapiące ich nawet za rękę czy nogę bez ostrzeżenia , i co zrobić z takim człowiekiem ? jeżeli psu krzywda się nie dzieje , to nic nie można zrobić ja wiem że muszę i jestem odpowiedzialna za swojego psa a inne traktuję jako potencjalne zagrożenie , zarówno dla swojego psa , jak i dla siebie