-
Posts
4751 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by dog193
-
Ja też nie atakuję, ale w zmiany nie wierzę - po prostu nie. Być może zbyt dużo się naoglądałam i naczytałam, ale ja już straciłam wiarę w ludzi. Znowuż ostatni przypadek z naszego króliczego forum - ktoś zamknął króla w piwnicy, bez jedzenia, bez wody, z trutką na szczury. Był tam tydzień, jak dziewczyny weszły wszędzie plamy krwi, królik leży, ma zakrwawione skoki, wyłamane pazury, skrajnie wychudzony trutka podjedzona... Zaraz po przybyciu do weterynarza królik odszedł. Blok miał 36 mieszkań, nie zareagował NIKT, przez tydzień królik był w piwnicy, ludzie go widzieli, a mimo to żadnej reakcji. A co stwierdziła prokuratura? Że to nie przez trutkę na szczury pazury zostały wyłamane, a przez kopanie - tak, kopanie, tylnymi łapami, w betonie. To jest żenujące i tragiczne zarazem, stosunek ludzi do krzywdy zwierząt - zarówno tych z bloku, jak i prokuratury. Czy w świetle tego wszystkiego ja wierzę, że coś się zmieni na lepsze? Nie, nie wierzę, pozostaje mi tylko pomagać jak umiem i (powtórzę jeszcze raz) bezpośrednio się do tego wszystkiego nie przyczyniać.
-
To do mnie było? Ja nie mam psa ;) A jak będę mieć, to nie, nie będę karmić owsem ;)
-
Czy sklep będzie zamawiał mniej mięsa? Hmm, gdyby pół miasta zostało wege to pewnie by i mniej zamawiał, a tak, to szczerze wątpię ;) To, co się nie sprzeda nigdy się nie marnuje, albo schodzi po promocyjnej cenie, albo idzie do zmielenia, no a po zmieleniu to już jest bardzo dużo opcji wykorzystania. Takie są realia i to, że ja mięsa nie jem ich nie zmieni, ale spowoduje, że ja bezpośrednio nie będę się przyczyniać do rzezi zwierząt, co pisałam już wcześniej.
-
Yuki, jakie nerwy? Jakie zęby? Toć ja spokojna jak królik jestem :) Po co caps - żeby podkreślić co nieco. Starałam się wytłumaczyć to w dalszej części mojej wypowiedzi, skoro nie zrozumiałaś to trudno, inaczej napisać nie umiem. I tutaj jest właśnie problem - wyszukujecie w moich wypowiedziach atak na wege, a tak wcale nie jest, wręcz przeciwnie, kierowałam swój post do Balbiny, co pisałam wcześniej: [quote]I to, że wege jest się dla siebie, a nie całego świata to była akurat odpowiedź na słowa Balbiny, że to, że ona przestanie jeść mięso nic nie pomoże zwierzętom. Chciałam jej uświadomić, że skoro ona ma czyste sumienie jedząc mięso i wiedząc, czym ten posiłek został okupiony to jest jej wybór. No cóż, zamiast Balbiny odpowiedzieli mi wege...[/quote]No ale widocznie lubicie się spierać, mimo że jestem po waszej stronie. Pati, nie znasz ich, gó*no a nie przemyślą, to jest taki typ młodzieży, do którego nawet młotkiem by się nic nie wbiło. Jak pisałam nie mam z nimi kontaktu już kawałek czasu i bardzo się z tego cieszę. W schroniskach jest tak, że pomagasz konkretnemu zwierzęciu i widać efekty tej pomocy, a jeśli chodzi o mięso, to jeśli ty nie kupisz kurczaka, to kupi go osoba za tobą i o to chodzi. Ja moje króliki też przygarnęłam bezdomne, Milke też ze schroniska i wiem, że im pomogłam, codziennie widzę owoce tej pomocy i ogrom mojej pracy w nie włożoną, który sprawił, że teraz mi ufają i czują się bezpiecznie. I to są widoczne efekty, no a to, że ja nie jem mięsa chyba jednak żadnemu zwierzęciu nie pomogło niestety - mimo że z całego serca chciałabym, żeby tak było, naprawdę.
-
Yuki, nie wiem czemu tłumaczysz mi rzeczy, o których ja doskonale wiem i czytasz moje wypowiedzi między wierszami. [quote name='yuki']Dog193 ja miałam kiedyś podobne podejście, Twój wybór, nikt nie będzie Cię przekonywać, bo tak naprawdę to kwestia świadomości. Idąc tym tokiem rozumowania, nie zakręcajmy wody gdy myjemy zęby, nie używajmy żarówek energooszczędnych, wyrzucajmy torebki foliowe.. można by tu mnożyć przykłady, no bo co da jeśli tylko ja to zrobię ? [/QUOTE] To jest ZUPEŁNIE inna sprawa i widać nie zrozumiałaś tego, co chciałam przekazać. I gdzie wyczytałaś, że ja mięso jem? [QUOTE]Owszem stawiają na swoje zdrowie, ale również nie chcą brać udziału w procederze uśmiercania. [/QUOTE] W tym, że wege jest się dla siebie nie miałam na myśli zdrowia. Chodzi o drugą część twojej wypowiedzi - nie chcą brać udziału w procederze uśmiercania. No właśnie! Czyli robią to, żeby mieć czyste sumienie - SWOJE sumienie, czyli robią to dla siebie (i nie odczytuj tego jako egoizm wegetarian, bo zupełnie nie to mam na myśli). Piszesz, że GDZIEŚ czytałaś - gdzie? Ja też mogę coś gdzieś napisać, ktoś to gdzieś przeczyta i puści dalej - ma to jakąś wartość? Do mnie nikt nigdy nie podszedł i się nie zapytał, czy jestem wege czy nie, nikt nie robił żadnej ankiety - więc na jakiej podstawie te informacje? A skoro tylu jest wegetarian, to czy słyszałaś o tym, że w sytuacji zwierząt rzeźnych się coś zmieniło? Jakaś rzeźnia splajtowała? Jest mniej zwierząt rzeźnych? Bo mnie nic na ten temat nie wiadomo. I to, że wege jest się dla siebie, a nie całego świata to była akurat odpowiedź na słowa Balbiny, że to, że ona przestanie jeść mięso nic nie pomoże zwierzętom. Chciałam jej uświadomić, że skoro ona ma czyste sumienie jedząc mięso i wiedząc, czym ten posiłek został okupiony to jest jej wybór. No cóż, zamiast Balbiny odpowiedzieli mi wege...
-
[quote name='NightQueen']świat się zmienia, weź pod uwagę fakt że za 20 lat to my będziemy "starzy", a ci dziwni ludzie powoli odchodzą w zapomnienie, więc jakaś nadzieja jest, choć nie chce przeceniać roli młodzieży :p[/QUOTE] Moja droga, jeśli liczysz na dzisiejszą młodzież, że ona coś zmieni NA LEPSZE, to się możesz przeliczyć :p Ile razy wdawałam się w dyskusje w gimnazjum z moją klasą - przeróżne, czy to o pseudo, czy o rzeźni, czy o laboratoriach - to zostawałam nazwana wariatką i poparcia nie znalazłam u NIKOGO. Czyli prozwierzęca była jedna osoba na 32 osobową klasę - niezbyt imponujący wynik, co? ;) To było kawałek czasu temu, ale wątpię, że cokolwiek się zmieniło w ich spojrzeniu na zwierzęce problemy. [QUOTE]Oczywiście że dla siebie, ale ja nie jedząc mięsa bardziej myślę o tym że ktoś zabił kurczaczka tylko po to żeby mi było fajnie po jego zjedzeniu, także z mojej perspektywy robię to tez dla zwierząt [B] [/B][/QUOTE] No właśnie - więc robisz to dla siebie :) Bo gdybyś tego kurczaka zjadła, to byś pomyślała - fajna ciota ze mnie, musiał zginąć, żebym ja mogła go zjeść - a skoro mięsa nie jesz to i takie myśli cię nie nachodzą, masz czyste sumienie - i o to właśnie chodzi :)
-
Jakie fajne bąble :D
-
Z założenia - a jednak od założeń daleka droga do faktycznego stanu. Podtrzymuję to, że wege jest się przede wszystkim dla siebie ;)
-
Pati, ja w to po prostu nie wierzę. Kiedyś też tak myślałam, ale wege to jest naprawdę mały procent społeczeństwa. Ile już trwają akcje Vivy i podobnych fundacji, mające na celu pokazanie, jak to wszystko wygląda? Dłuuugo, odkąd pamiętam. Na pewno pod wpływem tych akcji sporo ludzi przeszło na wegetarianizm. I co, zmieniło się coś? Nic mi na ten temat nie wiadomo. Tak samo można powiedzieć, że jak zbierze się więcej ludzi, którzy nie będą brali zwierząt od pseuduchów, to nie będzie problemu bezdomności. Wierzysz, że kiedykolwiek ten problem zniknie? Że ludzie przestaną rozmnażać zwierzęta, kupować w zoologicznych, czy u dobrej cioci, która rozmnożyła suczkę "dla zdrowia"? Bo ja uważam, że to jest problem na zbyt szeroką skalę, żeby go zniwelować, a przecież tylu jest miłośników zwierząt, którzy uświadamiają kogo się da, którzy walczą z bezdomnością - a mimo to schroniska dalej pękają w szwach, a już boję się Wielkanocy i ogromu królików, które zostaną wyrzucone, bo ktoś nie trafił z prezentem.
-
A ja tylko dodam, że wege nie jest się dla świata, wege się jest dla siebie. To, że osoba x nie będzie jeść mięsa niczego nie zmieni w sytuacji zwierząt rzeźnych, ale sprawi, że osoba x nie będzie mieć wyrzutów sumienia i będzie żyć ze świadomością, że ona nie przyczynia się bezpośrednio do rzezi zwierząt. Każdy ma swoje sumienie i postępuje zgodnie z nim. Ot cała dyskusja.
-
Przyjadę pokibicować prawdopodobnie we wszystkie 3 dni, a w przyszłym roku MOŻE będę już swojego psiaka wystawiać :D Roszada grup jak najbardziej by się przydała, mnie bardzo zależy na III grupie i musiałam mocno kombinować, żeby móc w piątek przyjechać...
-
[quote name='Avaloth'] i zgodziłby się zbierać kasę od reszty zlotowiczy[/QUOTE] ZlotowiczÓW moja droga, zlotowiczów :diabloti:
-
Polka, nie schlebiaj tak sobie :diabloti: Ciekawe czy twój pies polubi się z Maksiem :diabloti:
-
Nie wierzę, kondomanka we własnej osobie :diabloti:
-
Nic nie jest planowane, każdy robi co mu się podoba ;) Kto chce chodzi na wspólne spacery, ogniska, kto chce siedzi w domku, ktoś inny idzie na miasto - róbta co chceta :D
-
Spacerek był the best :D Gdyby nie jasna bluza Jolki i biały ogon Maszy, to byśmy zginęły we dwie w tym lesie xD
-
Z serkiem i ketchupem, mniam :D
-
Jedzenie? Eeee, co sobie ugotujesz/kupisz to będziesz jeść :diabloti: W większości przypadków są to dania błyskawiczne różnego rodzaju :D
-
Anita, jedziesz i bez dyskusji :diabloti: Przecież musi być i w tym roku jakiś pies, który by zastąpił Daktyla w zabawach ze wszystkimi zlotowiczami, pies z ADHD i o nieskończonym pokładzie energii :evil_lol: :loveu: W przyszłym roku to stanowisko obejmie mój foks :D
-
Super :) Jolka, nono, fajnie, że jedziesz też w tym roku :D Przejść się ten kawałek możemy, dobrze nam zrobi spacerek :D Tylko mało czasu jest kurczę, trzeba się szybko zorganizować ;) Anita, ja chcę cię widzieć z tym małym rudym potworem :D Wyjątek, na zlocie jest jednak trochę inna sytuacja, nowe miejsce, ludzie itp., myślę, że nie powinno być aż tak źle ;) Do domku można przydzielić bez suk, coś by się wymyśliło ;) No ale wiadomo, nic na siłę :)
-
No we mnie piosenka też nie przecież, ale moja mina była obłędna :evil_lol:
-
Kashdog, urocze, prawda? :evil_lol: Koleżanka nawet zrobiła zdjęcie mojej facjacie po przesłuchaniu tego - ryłam ze śmiechu dobre 5 minut, jak zobaczyłam swoją minę :diabloti:
-
Słoń :diabloti: Dobrze że nie powiedział, że na autentycznej historii :evil_lol:
-
Regularne powtarzanie daje najlepsze rezultaty :cool3::evil_lol: