-
Posts
3340 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Delph
-
W porządku, dzisiejsza wizyta odwołana, bo trzeba by Miłkowi pewnie podać narkozę do usg (nie przepada za weterynarzem). Biegunki nie ma, wymiotów też nie było odkąd jest w nowym DT. Może to jednorazowa niedyspozycja była... Na razie czekamy i obserwujemy, organizujemy mu kastrację i wtedy przy okazji zrobimy badania, żeby nie powtarzać stresu i ewentualnej farmakologii. Mam nadzieję, że kastracja będzie na dniach (jeżeli będzie zdrowy oczywiście). Opowiadam wszystkim o Miłku, reklamuję go i szukam domku :roll: Musi trafić w najlepsze ręce po tym co przeszedł...
-
Jestem na chwilkę, bo padam z nóg dosłownie. Obiecuję, że jak wypocznę, to napiszę coś bardziej składnego niż dzisiaj i rozwieję wątpliwości ;) Wiele rzeczy nie jest na wątku pisane, bo zostałam o to poproszona :roll: W dużym skrócie, Miłek w pierwszym DT nie mógł zostać. Państwo nie byli w stanie się nim zająć, przez pobyt w szpitalu i przez to, że nie byli przygotowani do opieki. Nie przemyśleli własnych możliwości, działali pod wpływem porywu serca i wyszło jak wyszło. Miłka trzeba było zabrać wczoraj. Pojechałam z nim do Mamy mojej koleżanki, żeby go sprawdzić na koty. Test wyszedł pomyślnie (chociaż dzisiaj trochę jedną koteczkę gania), więc został. Zawsze to domowy DT, kobieta miała już nie jednego tymczasowicza. Tak jak pisze [B]Bonsai[/B], Pani dzisiaj zabrała Miłka na spacer, a jemu zaplątała się łapka w szelki. Znajoma Pani chciała mu łapę poprawić, Miłek się przestraszył i ugryzł, po czym wymsknął się do końca z szelek (nikt mu ich nie odpiął) i zwiał. Pojechałam od razu jak się dowiedziałam, okazało się, że ludzie widzieli go w okolicy. Zaczęły się poszukiwania, teren olbrzymi i las, więc nie miałam nadziei... Gdy szliśmy coś zjeść, żeby mieć siłę dalej szukać, zobaczyłam go niedaleko klatki obecnego DT. Przyleciał na wołanie rozmerdany, ale widać, że strasznie go sytuacja zestresowała. Jestem absolutnie zakochana w Miłku, to jest pies z charakterkiem, potrzebuje spokoju i wyrozumiałości, absolutnie nie wolno nic z nim robić na siłę. Ale jest tak rozkoszny i pozytywny, że na moje oko nauczenie go dobrych manier zajmie kilka dni. Potrzebuje tylko ludzi, którzy będą mieli chęci i będą potrafili odczytać tak uczuciowego psiaka :shake: Niesamowicie żałuję, że nie mam warunków na kolejnego psa... Ja bym go wzięła na DS bez mrugnięcia okiem... Założyłam Miłkowi szelki tak, że mu prawie oczka wychodzą, do tego obroża. Ma w tym chodzić non-stop. Prosiłam o wyprowadzanie na dwóch smyczach. Jutro zorganizuję adresatki. Nie wiem co jeszcze mogę dla niego zrobić... Zapomniałam napisać, a to też sporo wyjaśni ;) : Jestem na etapie organizowania Miłkowi kastracji, a co ważniejsze, jest umówiony na środę na usg. W poprzednim dt zdarzyła mu się biegunka i wymioty prawdopodobnie z krwią. Chcę to sprawdzić, nie wydam psa do hotelu, jeżeli może być chory :shake: Mam nadzieję, że to nic poważnego, przez ostatnią dobę wszystko było ok, więc już sama nie wiem.... Macie rację, ten kochany psiak nie ma szczęścia :placz: Zróbcie coś, żebym mogła go wziąć na stałe...
-
Jadę po Miłka, wróciłam wcześniej z wyjazdu, bo mi nie dawał spokoju. Nie mam gdzie go zabrać, nie mam kasy na hotel, nie mam nic.... U mnie obecnie 1 pokój i dwa psy, z czego jeden dzikus totalnie wycofany. RATUNKU :-(:-(:-(
-
No i Miłek musi zniknąć do poniedziałku :placz::placz::placz: Dlatego że załatwił się w domu w nocy, bo źle się czuł :-(
-
Nic dziwnego że ciągnął, skoro nie jest przyzwyczajony do spacerów i nauczony chodzenia na smyczy. Spacer to dla niego nowość, więc był pobudzony :roll:
-
Boski jest, jak te takie pluszowe zabaweczki na baterie sprzedawane na bazarach :evil_lol: Ja tam nigdy nie zrozumiem, czym się kierują ludzie dzwoniąc po psy. Po moją Korę dzwonią do tej pory, mimo że jest już od ponad 5 miesięcy w nowym domu i ogłoszenia są stare jak świat :roll: A czasami mam młodego super psiaka i cisza... Nie wiem jak to jest.
-
Jutro pojedzie do Pani [B]Bonsai[/B] (ja niestety wyjeżdżam, a sprawa jest bardzo pilna) i porozmawia, zobaczy Miłka na żywo i oceni sytuację. Doradzi jak postępować z Miłkiem, żeby nowej opiekunce było jak najlżej. Zobaczymy jak się sprawy potoczą... [B]Bonsai[/B] bardzo, bardzo dziękuję w imieniu swoim i Miłka :Rose: [B]Magmal[/B] dziękuję za ogłoszenia, są teraz na wagę złota :-( A tak z ciekawości, jakie to forum? Nie pytam żeby sprawdzać, tylko dlatego, że mam słabość do kropków, mój pierwszy pies był dalmatyńczykiem, może do Was dołączę :eviltong:
-
Teoretycznie na kilka dni, ale nie wiadomo, jak się sprawy potoczą i czy po powrocie z zabiegu będzie w stanie się Miłkiem opiekować :-( Psiakiem podczas jej nieobecności mógłby się zająć jej TZ, ale mam wrażenie, że opieka nad Miłkiem ją przerasta, bo zamartwia się teraz o własne zdrowie (nie dziwię się). Nie wiem co to będzie, jestem załamana... Potrzebujemy przede wszystkim ogłaszania Miłka, żeby dziewczyna wiedziała, że nie została z problemami sama :-( Nie wiem co robić, szukać tymczasu, czy czekać i dać szansę obecnym opiekunom, może dadzą sobie radę... Jestem w kropce...
-
No i wykrakałam, za wcześnie się ucieszyłam i zmieniłam temat :placz::placz::placz: Dzwoniła do mnie właśnie nowa opiekunka Miłka, dzisiaj odebrała wyniki i okazało się, w poniedziałek idzie do szpitala :-( Domek dla Miłka na gwałt potrzebny. Rany, jakiego ten biedny psiak ma pecha :placz: Błagam o pomoc w ogłaszaniu, ja nie wyrabiam czasowo i fizycznie, sama mam tymczasowiczkę dzikuskę i urwanie głowy :shake:
-
Ale fajny Fredek :lol: Puma mu nie daje żyć :eviltong:
-
Roczny owczarek niemiecki to jeszcze dzieciak i powinien się zachowywać jak szczeniak a nie pokładać podczas zabawy. Co prawda zdarzają się wyjątki i bywają leniwe szczeniaki, ale jednak mimo wszystko przeszłabym się do innego weterynarza i zbadała psu stawy i serce. Może coś go boli. Jeżeli jest zdrowy, to najwyraźniej ma Was gdzieś :evil_lol: I trzeba się zastosować do rad moich przedmówców, trochę się powygłupiać, pokazać psu, że zabawa z człowiekiem może być fajna. Nie wymagaj od niego od razu zbyt dużo i nie zmuszaj, wszystko stopniowo, żeby psu nie obrzydzić Waszych kontaktów. No i weź pod uwagę co napisał [B]Pies Pustyni[/B]: jeżeli psa rozkręcisz i przyzwyczaisz do pracy, to trzeba będzie to kontynuować, psiak będzie wymagał stałych bodźców i urozmaicenia ćwiczeń. Jeszcze jedno: jeżeli pies przynosi zabawkę w "leniwym tempie" to wcale nie musi być oznaka niskiej aktywności. Może być na przykład tak, że pies się Ciebie obawia, bo wymagasz zbyt wiele lub swoją postawą go zniechęcasz. Wtedy wysyła sygnały uspokajające zwalniając podczas przynoszenia aportu, odchodząc od Ciebie itp. Trzeba by to zobaczyć na żywo, żeby ocenić... Spróbuj np. odsuwać się do tyłu, gdy przynosi zabawkę, zachęcając go głosem żeby przyspieszył i sowicie nagradzaj każde przyniesienie.
-
Kontakt do mnie w sprawie adopcji Miłka: [EMAIL="abismo@tlen.pl"]delph@wp.pl[/EMAIL]
-
Hmmm... na razie DT ;)
-
O rany, Holi jest cuuudowna :loveu: Gdyby nie to, że mam już nadprogramowego psiaka, już bym po nią jechała :eviltong: Tak to pewnie by mi się nie zgodziła z suką i moim psem...
-
Miłek już bezpieczny :multi::multi::multi: Wycałował na powitanie swoich nowych opiekunów, odtańczył taniec radości, przeszedł przegląd wet i grzeje doopkę w domu :lol: Przy okazji się dowiedziałam, że on tam biedny siedział sam od czterech miesięcy :crazyeye:
-
Właśnie się zastanawiam, czy to jest tak jak piszesz, że ona po prostu nie mieszkała w mieście i nie zna ruchu ulicznego, czy też ma jakieś złe skojarzenia, np. potrącił ją samochód :roll: Tak czy siak pracujemy nad tym, nie ma tak łatwo ;) Cofi to straszna spryciula, ostatnio wykombinowała sobie, że jak już załatwi swoje potrzeby na spacerku i chce wracać, to można pańcię zaganiać do domu, skakać na nią i popychać lekko w kierunku domu, a jak nie działa, to owinąć jej nogi smyczą i mocno pociągnąć :eviltong: Gdyby nie bariera lękowa, Cofi uczyłaby się nowych rzeczy w mig, ma "owczarkowaty" charakter i inteligencję :loveu: Jak sobie pomyślę, kto mógł tak skrzywdzić takiego wspaniałego psa, to.. :mad:
-
W domu, to jest wypieszczony pupilek Pańci, zadbany, pod opieką wet, odkarmiony. Właścicielką była osoba wykształcona, kulturalna, więc pieska traktowała jak członka rodziny. Tym bardziej jest mu teraz ciężko i nie wie co się stało :-( Nowi właściciele domu nie mają skrupułów, pies ma zniknąć i już. Albo go uśpią, albo zawiozą do schroniska, albo nie wiem co im jeszcze przyjdzie do głowy... Pies ma zniknąć i już :shake: Absolutnie nie wchodzi w grę, żeby został z nimi... Szkoda słów, ale może to i dobrze, skoro tacy są :-( Pojawiło się światełko w tunelu, moja znajoma znalazła koleżankę, która może zaopiekuje się Miłkiem. Trzymajcie mocno kciuki, sama siedzę jak na szpilkach i czekam na wieści.
-
[B]Marta67: [/B]A masz jakąś propozycję? :cool3: Bo myślę, że można by go sprawdzić, jak reaguje na kota po prostu zawożąc go do tego, z którym miałby mieszkać. Przyniesienie mu obcego przestraszonego kota na posesję, gdzie on sam czuje się koszmarnie i jest zestresowany może wcale nie być wyznacznikiem... Chociaż nie znaczy od razu, że zareaguje źle. Koty też są różne ;)
-
Maków Maz. - Mały śliczny psiak koczuje na ulicy - na razie pod opieką
Delph replied to Martens's topic in Już w nowym domu
Nie mam już dzisiaj czasu przeczytać wątku, proszę o informację gdzie piesek przebywa i przede wszystkim o [B]dane kontaktowe do ogłoszeń[/B]. Dzwoniła do mnie pewna Pani, która chciałaby pieskowi pomóc między innymi ogłaszając go. -
Na początek zmieńcie "rytuał" powitania, bo (niezależnie czy powodem takiego zachowania są zmiany neurologiczne, czy zaburzenia w Waszych relacjach) najwyraźniej problem się pogłębia. A co najgorsze Wy zaczynacie się psa bać, a on to wyczuwa... Wołajcie psa do siebie po powrocie, nie podchodźcie do niego same, tylko czekajcie aż sam przybiegnie zawołany. Dopiero wtedy nagroda głosem lub smakiem, jeśli będzie ok. Jeżeli się spina, to darujcie mu na razie głaskanie. Nie podchodźcie do niego jak leży/śpi i nie zaczepiajcie, tylko zawołajcie najpierw i zachęcajcie, żeby sam podszedł. Trzymałabym się raczej wersji, że trzeba z psem po prostu więcej popracować. Skoro problem pojawia się głównie przy powitaniach, w określonych sytuacjach. Druga możliwość to zaburzenia neurologiczne, bo niepokojące jest to, że pies się trzęsie. Wskazywałoby to na duży stres lub ból. Natomiast jeżeli powodem zachowań nie są zaburzenia psychiczne, tylko ból wywołany inną dolegliwością, to porządne szkolenie też jest konieczne (po wyleczeniu). Niezależnie od bólu czy przeżywanego cierpienia pies nie powinien w ten sposób reagować na właściciela. Może zasygnalizować, że coś mu sprawia dyskomfort (np. dotykanie złamanej łapy), ale nie obwarkiwać właściciela przy powitaniu, to zupełnie co innego :roll:
-
Miłek nie ma jeszcze ogłoszeń :( Możesz podać mi maila, mam zdjęcia tylko takie jak w pierwszym poście, ale oddzielnie i lepszej jakości. Też rozmawiałam wczoraj z p. Martą, psiak jest zamknięty w piwnicy i potwornie rozpacza :-(
-
[B]Bonsai[/B]: Jak TZ poszedł sprawdzić, to suni już nie było. Mam nadzieję, że ta Pani się nią zaopiekowała i nie zadzwoniła po SM (TZ jej mówił, że to najgorsze wyjście...) Dobrze, w takim razie zobaczę jak się sprawy rozwiną i jeżeli Miłek z mojego podpisu będzie potrzebował funduszy, przeznaczę te pieniądze na niego. A jeżeli nie będzie zbiórki, pomogę innemu psiakowi, na pewno się nie zmarnuje ;) Zabraliśmy wczoraj Cofi na wycieczkę, pojechaliśmy na ogrodzoną działkę, żeby sprawdzić jak zachowuje się bez smyczy. Jestem mile zaskoczona, sunia pięknie się pilnuje, bawiliśmy się w chowanego między drzewami, szukała nas z przejęciem, a później baaardzo się cieszyła, jak udało jej się nas znaleźć :lol: Później pilnowała się tuż przy nodze, żeby już nas nie stracić z oczu. Gorzej jest przy ulicy, mimo że mało uczęszczanej, to od razu podkula ogon i wpada w popłoch (dobrze że teren ogrodzony). Różnica jest olbrzymia, na terenie bez samochodów to wesoły rozmerdany pies, a przy ulicy przerażony dzikusek... Ale już wiemy o co chodzi, ona nie chce uciekać, tylko po prostu się jeszcze boi wielu rzeczy, głównie ruchu ulicznego... Cofinka pięknie jeździ samochodem, w drodze powrotnej oba psiaki spały przytulone do siebie jak dwie fasolki :lol: [IMG]http://img715.imageshack.us/img715/1013/36539249.jpg[/IMG] [IMG]http://img715.imageshack.us/img715/5256/57146081.jpg[/IMG] [IMG]http://img715.imageshack.us/img715/1849/65680979.jpg[/IMG] [IMG]http://img715.imageshack.us/img715/3431/51477030.jpg[/IMG]
-
Bardzo dziękuję za odzew! Podaję numer do Pani, która ma bezpośredni kontakt z psiakiem: [B]p. Marta - 502 115 413[/B] Wiem, że to my powinniśmy się odzywać o pomoc, a nie odwrotnie, ale nie mam kontaktu do Was [B]dalmibea[/B] i [B]Dorota[/B], więc proszę, jeżeli będziecie w stanie pomóc Miłkowi, odezwijcie się do Pani Marty. Ona psiaka zna i może o nim więcej powiedzieć niż ja :shake:
-
Poznałam dzisiaj Fredka osobiście, wygląda jak pluszowa zabawka :lol: Świetny jest, uśmiechnięty taki i naładowany pozytywną energią. Patrzy w oczy i się cieszy, podgryza leciutko i zaczepia od razu na dzień dobry. Cudo, tylko nóżki jakieś ma krótkie, nie urosły mu :diabloti:
-
To może weźmie sobie do pary Miłka? :cool3: Łatwiej będzie wołać na spacerach, będą przychodzić oba na raz :eviltong: