Jump to content
Dogomania

Delph

Members
  • Posts

    3340
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Delph

  1. Ja wymyśliłam coś takiego jak klatka na noc dla szczeniąt w liczbie powyżej dwóch sztuk, ale później plułam sobie w brodę za taki pomysł, gdy patrzyłam co wyczyniają po wypuszczeniu, kiedy nadrabiały "zaległości" minionych godzin...
  2. Delph

    Barf

    Od razu napiszę, że rada "dawaj po prostu mniejsze porcje" nic nie da, bo pies połyka wtedy wszystko w ułamku sekundy, chodzi mega głodny (to akurat mogę przeżyć, bo wiecznie jest na diecie, a wygląda jak baleron, czyli na życie mu starcza, to zachowanie poschroniskowe po prostu), ale najgorsze, że w pośpiechu zadławi się kością, bo za szybko będzie jadł. Teraz jest na suchej i jak przychodzi czas "diety" (do tego ma obok "konkurencję" suni na dt i to też go mobilizuje), to połyka jak szalony i się dławi, więc z barfem na 100% będzie to samo. Więc chodzi mi po prostu o niską kaloryczność ;)
  3. Kochana boksia mojej znajomej zjadła ostatnio poroże jelenia, zastane w chwilowo wynajmowanym mieszkaniu. Poza tym trzy klikery (z opakowaniem, naiwna pańcia pomyślała, że trzeba diablicę podszkolić) i mnóstwo "zwykłych" rzeczy typu posłania, meble, zabawki. Jej popisowy numer do dwie palety jajek, to czego już nie dało się zjeść rozsmarowała po całym domu, sobie i swoim bokserowatym współtowarzyszu niedoli, który przy każdej podobnej sytuacji siedzi ze zbolałą miną i gdyby mógł, pokazywałby palcem "Nie patrz na mnie, to wszystko ONA zrobiła" :evil_lol: A żeby było weselej, adoptowała sobie tę boksię, żeby pomogła wyciszyć jej psiaka z adhd :evil_lol: Wcześniej zaaplikowała sobie dla zabicia nudy pitbullkę na dt, która m.in. przewróciła 2-metrową choinkę i przeciągnęła ją po całym domu wraz z "zawartością", zahaczając o wszystkie meble, rzeczy na półkach i TZ'ta z nogą w gipsie, który rozłożył się jak długi na podłodze. U mnie rekord był astki, która w 15 min zjadła trzy kagańce (bo stwierdziłam, że "groźny" bullowaty musi nosić kaganiec i pożyczyłam do przymierzania, o ja naiwna), kawałek drzwi, pasek, torbę i portfel (pełny!) mojego TZ'ta. Wesoło też było przy czterech słodkich szczeniaczkach ttb, ale wymazałam to wszystko z pamięci, inaczej nigdy nie wróciłabym do normalności ;) Więcej niż dwa szczeniaki w domu to istne tornado. Nie zauważam na co dzień ogryzionych mebli, wyjedzonych kontaktów i zerwanej podłogi w przedpokoju (fajnie się rwie, na takie pasy). No i mój ukochany tymczasowicz, 4-miesięczny 16 kg sceniacek, który co noc, około północy przeżywał opętanie przez diabła i siał totalne spustoszenie włącznie z huśtaniem się na firankach za pomocą zębów, a na zakończenie dzieła żeby się pochwalić ściągał mnie za włosy z łóżka na ziemię i czekał dumny na moją reakcję. Gdy załapał, że taka pobudka mi nie odpowiada zmienił taktykę i budził mnie przeskakując przez łóżko i... sikając mi na włosy z radości... Mój TZ do tej pory ma ubaw jak mu się przypomni :p Żeby nie było, psiaki od dawna mają nowe domki i właściciele nie narzekają ;)
  4. Delph

    Barf

    No właśnie, a czy jest jakiś "odchudzający" jadłospis barf? Albo czy wiecie, jak taki ułożyć, żeby był niskokaloryczny?
  5. O, a ja nic nie wiedziałam o żadnym zlocie :eviltong: Cofi to by pewnie zapadła się pod ziemię ze stresu, ale można spróbować ;) Gdzie można poczytać o zlocie?
  6. Usprawiedliwione to może było niefortunne słowo, dlatego ubrałam je w cudzysłów ;) Rozwinę myśl, chodziło mi o to, że takie zachowanie ma swoje wytłumaczenie i nie jest oznaką tego, że z psem coś jest nie w porządku. Dzieci zachowują się w specyficzny sposób, nie reagują na sygnały wysyłane przez psy, natomiast rodzice oczekują od psa anielskiej cierpliwości. Stąd krótka droga do nieporozumienia. Moje "usprawiedliwianie" dotyczy sytuacji, gdy pies dał już z siebie wszystko, wyczerpał wszystkie metody, a dziecko czy osoba dorosła nadal postępuje w określony sposób, zamiast pokazać psu, że nie ma się czego obawiać. Wtedy frustracja narasta, pojawia się warczenie i niechęć do dzieci, ludzi czy określonych sytuacji. Pewnie, że trzeba działać i sprawę naprostować, ale pies nie jest tutaj niczemu winien. Absolutnie nie uważam, że należy taką sytuację zostawić i niczego nie robić, "bo piesek już tak ma" :lol: Nie zakładam, że tak wszystko się rozwinęło w tej sytuacji. Wyjaśniam tylko co miałam na myśli ;) A z tą możliwością ucieczki... Po pierwsze mogła być taka sytuacja, że nie mógł się wycofać (przytulanie). Wystarczyło kilka takich epizodów i powstała niechęć przekładająca się na inne sytuacje. Poza tym są psy, które się wycofują i są takie, które tego nie robią. Akity to niezależne psy, możliwe, że temu akurat czmychanie pod kanapę przed dzieckiem nigdy by do głowy nie przyszło :evil_lol:
  7. Właśnie dlatego napisałam, że zachowanie psa powinien obejrzeć ktoś obeznany w sprawie. Też podejrzewam, że pomoc będzie potrzebna, skoro pies reaguje tak już na próby głaskania. Ale nie widząc psa nie mogę niczego stwierdzić. Prawdopodobnie pies już wcześniej wysyłał subtelniejsze sygnały, że nie czuje się komfortowo w obecności dziecka, a ponieważ zostały zignorowane, zaczął warczeć...
  8. Przygarnięcie drugiego pieska jest dobrym pomysłem, ale najpierw musiałabyś psy ze sobą poznać, najpierw na neutralnym gruncie, a później u siebie w domu. Jeżeli jest tak jak piszesz, że Twój psiak jest rozpieszczony i zazdrosny, to na początku musisz się liczyć z ewentualnymi konfliktami. Jeżeli dobrze sprawę rozegrasz, to po jakimś czasie na pewno dobrze by zrobiło Twojemu psu towarzystwo. Jeśli chodzi o psy spotykane na spacerach, to niekoniecznie przygarnięcie drugiego psa pomoże. Co innego swoje "stado" i znajome psy, a co innego przerażający obcy "podbiegacze". Psiak nadal może reagować nerwowo. Radzę popracować nad zachowaniem psiaka (poczytaj wątki o tego typu problemach, znajdziesz też propozycje książek do poczytania), a w między czasie rozważ przygarnięcie kompana, bo nawet jeżeli nie rozwiąże to problemu, o jakim piszesz, to i tak pozytywnie wpłynie na Twojego psa. Skoro nie może na co dzień cieszyć się pozytywnymi kontaktami z innymi psami, to może chociaż w domu miałby kumpla ;)
  9. [quote name='Pies Pustyni']JTo raczej takie upominanie, ale tak czy siak trzeba to zmienic.[/QUOTE] Zachowanie psa musi obejrzeć ktoś, kto zna się na rzeczy. Niektóre warczenia trzeba zmienić, a inne niekoniecznie. Na przykład mój pies mruczy często, gdy ktoś "przesadza" z pieszczotami, ale nie ma to w ogóle nic wspólnego z agresją. Nie denerwuje się przy tym, nie spina, jest dalej wyluzowany, tylko po prostu "gada". Absolutnie nie chcę wykorzeniać u niego tego zachowania, wręcz jestem dumna, że potrafi i chce mi coś "powiedzieć". W jego wydaniu to jest takie przyjazne "No weź przestań, ludzie patrzą" ;) Nie przerywam wtedy przytulania, ale respektuję to, że może sobie tego nie życzyć i nie zamęczam przy każdej możliwej okazji, jeżeli tego nie lubi. Natomiast mogę z psem zrobić wszystko i on na to pozwala. To jest już kwestia obustronnego zaufania. Z drugiej strony jeśli pies zaczyna warczeniem "grozić" i widać, że się denerwuje, to trzeba nad tym popracować pod okiem dobrego fachowca. I tak jak przedmówcy pisali, lepiej nie karać na własną rękę za warczenie, bo pies może to źle zrozumieć i do obrony zostanie mu już tylko gryzienie w takich sytuacjach. I jeszcze dygresja: warczenie podczas przytulania jest niejako "usprawiedliwione", większość psów nie lubi tego typu zagrywek, szczególnie w wydaniu dzieci. Niektóre tylko odwracają głowę i się oblizują w takiej sytuacji, a innym nerwy puszczają i warczą lub gryzą. Lepiej uczyć dziecko, że piesków się nie dusi ;) Natomiast warczenie na wyciągniętą rączkę dziecka jest niedopuszczalne i nad tym na pewno trzeba pracować.
  10. Delph

    Arden Grange

    Ja jestem z tej karmy baaardzo zadowolona, psiaki pochłaniają aż miło (pies co prawda zjadłby wszystko co wrzucę, ale sunia już potrafi kręcić nosem nad miską, a to jest pierwsza karma, która jest wyjadana co do granulki). Przede wszystkim obojgu super służy, żadnych sensacji, kupki wzorcowe. Jedyne minusy to małe granulki (kuleczki mniejsze od 1-groszówki) i to, że karma jest kaloryczna (ale to minus dla moich grubasów, dla reszty psów raczej zaleta ;)). Moim zdaniem jest dosyć tłusta i pachnąca, ale porównanie mam np. z acaną i totw. Szkoda tylko, że reszta karm Arden Grange nie jest już taka zachwycająca składem, ale faktem jest, że ich nie testowałam ;)
  11. To może jakoś w weekend? :cool3:
  12. [B]Sachma:[/B] Jakiś wypełniacz musi być, więc jak nie ma zbóż, to najczęściej są ziemniaki ;) Nie znajdziesz karmy bez wypełniacza. Chyba że wymysły tego typu: [url]http://animalia.pl/produkt,18278,58,K9_Natural_Freeze_Dried.html[/url] Ale to nie jest sucha karma, tylko taka, którą się rozrabia z wodą (wtedy robi się jej znacznie więcej, pewnie stąd ta cena, bo wychodzi mniej więcej tyle, co z karmy 15 kg). Większość karm bezzbożowych, jeżeli nie ma specjalnej wersji dla szczeniąt, jest przeznaczona dla psów w każdym wieku i każdej wielkości (np. totw, timberwolf). One mają tak bogaty skład, że są jak najbardziej odpowiednie, szczególnie dla psów młodych (bo 8 miesięcy to już nie takie małe szczenię, raczej podrostek ;)). Jeżeli Twój psiak nie należy do rasy dużej lub olbrzymiej, to w wieku 8 miesięcy może już spokojnie taką jeść. Reszta firm robi wersje dla szczeniąt, o którą konkretnie Ci chodzi?
  13. Nad figurą stopniowo pracujemy, chociaż coraz ciężej nam to idzie, bo Cofi z każdym dniem ma większy apetyt :eviltong: Ale grzbiet jej się trochę wyprostował, nabrała mięśni i wygląda jakby nieco młodziej ;) Chyba że tylko mi się tak wydaje. [B] Bonsai[/B]: musimy się jakoś umówić na spacer, fajnie jakby Cofinka spotkała Piegusa, może tym razem by była mniej przerażona ;)
  14. Rybne bezzbożowe mają najczęściej mało białka, totw pacific stream 25% , fish4dogs 26%.
  15. Rozmerdana Coco na dzisiejszym spacerze na Polach Mokotowskich :loveu: : [IMG]http://img810.imageshack.us/img810/5327/dscf0989s.jpg[/IMG] Tu się trochę zdziwiła, ale nie ma paniki ;) [IMG]http://img810.imageshack.us/img810/8315/dscf0992i.jpg[/IMG]
  16. Boi się bardzo :-( Wygląda to tak, jakby go nikt nigdy do wizyt u weterynarza nie przyzwyczajał, tylko co jakiś czas od wielkiego dzwonu, kiedy trzeba było iść np. na szczepienie, był traktowany "na siłę". Broni się jak może, ale to nie jest pies z natury nieufny, widzę jego postępy i jak szybko się uczy, więc wszystko można odkręcić :roll:
  17. Hop hop, Miłek nadal szuka domku... Szwy już zdjęte, niestety musiał być uśpiony do tego zabiegu :shake: Ehh, gdybym miała czas, to mogłabym z nim pochodzić do weterynarza, żeby się przyzwyczaił i tak strasznie nie bał wizyt... Nie chcę nawet myśleć co się w tej małej główce dzieje, jak on się wtedy boi :-(
  18. Jeszcze nie, najpierw chcę wyleczyć uszy, bo złe samopoczucie ma też wpływ na zachowanie Cofinki. Byliśmy dzisiaj u weterynarza, uszka już dużo lepiej, ale dalej zakraplamy, Jaggera też. Po wizycie wybraliśmy się na spacer do lasu, Cofi się wyszalała, wybawiła za wszystkie czasy :lol: Kopała nawet dołki dla zabawy, skakała wśród liści i witała się z niektórymi psami. Biegała z nami jak szalona merdając ogonem. W lesie nie ma ruchu ulicznego i "strasznych rzeczy", więc nawet trochę pobiegała luzem, z przyczepioną lonżą na wszelki wypadek. Pilnuje się super, ona nie chce uciekać, tylko po prostu zgiełk uliczny ją przeraża. Ludzi się nie boi, do dzieci, rowerzystów i innych "dziwaków" :evil_lol: jest w porządku. Psy różnie, wita się tylko z uległymi, szczeniakami i malutkimi - większych, szczekających i natrętów się boi, chowa się za mnie, ale nie reaguje nerwowo. No i nagłe dźwięki to dla niej stres. Ale dzisiejszy spacer był super, wybiegane psiaki śpią teraz smacznie :loveu:
  19. Jeżeli pies reaguje nerwowo na obcych ludzi to posłuszeństwo powinien mieć opanowane tak, że nawet jak podbiega ktoś do Ciebie i wrzeszczy, to pies nie powinien wyłamać komendy np. siad. Nie może być tak, że niby umie przyjść do Ciebie na wołanie, ale jeżeli w okolicy kręcą się jakieś podejrzane typy, to poleci ich oszczekać ;) Masz rację, szkolenie obronne jest w obecnych czasach sportem, właściwie użytkuje się je tylko w przypadku psów pracujących np. w policji. Nie ma sensu szkolić psa rodzinnego do takiego stopnia, będziesz miała z tym więcej problemów niż pożytku. Prawdopodobieństwo, że faktycznie przyda Ci się w przypadku ataku, pies obroni Cię i nic mu się nie stanie jest nikłe. Ja raczej na Twoim miejscu skupiłabym się na razie na socjalizacji psa, zwalczaniu jego lęków i nie rozbudzałabym agresji w bojaźliwym psie. Agresja lękowa to trudna sprawa, kłopotliwa dla właściciela i stresująca dla psa. Nigdy nie będziesz miała pewności, czy np. pies nie ugryzie, kiedy ktoś Cię przyjacielsko klepnie w ramię. Lepiej pracuj z psem w kierunku tego, żeby był przyjazny dla ludzi, a gdy już będzie miał stabilną psychikę możecie myśleć co dalej w ramach rozrywki i rozwijania psich predyspozycji. Może on wcale by się nie sprawdził w obronie, a na przykład obedience to jest to ;)
  20. Straszeniem psa na pewno mu pewności siebie nie wyrobisz :shake: Skończ z drażnieniem i innymi tego typu pomysłami, jeżeli nie wiesz jak się za to zabrać. I nie bierz sobie żadnego "pomocnika" za pozoranta, skoro nie macie doświadczenia w pracy z psem. Jak na razie z opisu wynika, że psiak się boi, jego "ataki" to reakcja obronna przerażonego psa. Takiemu psu jest potrzebny stanowczy przewodnik, na którym pies może w każdej sytuacji polegać i mu zaufać, a nie taki, który się przebiera i go straszy :roll: No i psu nie wolno atakować, kiedy jemu się tak wydaje, tylko wtedy, kiedy Ty tego od niego wymagasz (czyli właściwie tylko na zajęciach z obrony i na zawodach, bo w codziennym życiu w sytuacji realnego zagrożenia tak naprawdę szkoda narażać psa i lepiej go bronić, zamiast wysyłać na jakiegoś bandziora). Pies zaczepiający sam z siebie ludzi nie jest psem obronnym, tylko nieułożonym zwierzem stwarzającym zagrożenie :p No i to żadna przyjemność spacerować z takim psem w zatłoczonych miejscach, co na pewno sama dobrze wiesz, bo napisałaś, że musisz go pilnować. Najlepiej idź z nim do dobrej szkoły, może nie od razu na szkolenie obronne, tylko na zwykłe posłuszeństwo. Kasy nie żałuj, lepiej zrobić mniej zajęć, a porządnych, niż powierzyć szkolenie lękliwego psa komuś, kto tylko pogorszy sprawę. Jak zrobicie podstawy, zaczniecie się świetnie komunikować, to może się okazać, że IPO jest niepotrzebne, bo pies ma instynkt i właściciela obroni nawet bez szkolenia. A jak będziecie chcieli dalej się szkolić, to nauka obrony w dobrej szkole jest dla owczarka super zajęciem.
  21. Ciężko, jesteśmy na etapie szukania behawiorysty z doświadczeniem w leczeniu psich lęków. Szkoda mi Cofi na spacerach, gdyby nie te lęki to byłby super wesoły pies. Jest dobrze w domu, w pomieszczeniach (czyli na przykład, o dziwo, u weterynarza), w miejscach zacisznych jak działka czy duży park. Tragicznie jest przy ulicy lub gdy dookoła jest głośno. Teraz przy chorych uszach to już w ogóle masakra, ale wcale jej się nie dziwię. Krople pomagają, bo od razu widać zmianę w jej zachowaniu. Ona jest po prostu nadwrażliwa na dźwięki, panicznie boi się huku, wystrzałów, szczekania psów, warkotu silników. Wiejący wiatr i szumiące liście też ją przerażają :shake: Cofi odbiera świat słuchem, to jest niesamowite, ale też dla niej bardzo trudne...
  22. Cofince przyplątała się choroba uszu, na szczęście dosyć wcześnie zauważona, bo Cofi jest bardzo mądrą psinką i sama nam powiedziała, że coś się zaczyna dziać ;) Leczymy i mam nadzieję, że niedługo będzie ok, trzymajcie kciuki :kciuki:
  23. Ok, dzięki, że dajesz Miłkowi szansę :loveu:
  24. Delph

    Akita!

    Pies umieszczony na łańcuchu, pozbawiony kontaktu z człowiekiem, sfrustrowany może zacząć reagować agresją. Niezależnie od rasy, równie dobrze mógłby się taki stać york tej kobiety. Po prostu trzeba to Twojemu tacie wytłumaczyć. Ja niestety miałam do czynienia z psami potraktowanymi w ten sposób, widziałam jak cierpią i niestety często były przez to nerwowe. Po zabraniu do domu, poświęceniu im uwagi, spowrotem stały się kochanymi miśkami. Łańcuch to nie rozwiązanie, może właściwie tylko narobić problemów. Ani dziecko ani york nie będą bezpieczne przy uwiązanym porzuconym i tęskniącym psie w ogrodzie. Chociażby dlatego, że jak się wyzwoli, to z radości i nadmiaru energii może niechcący zrobić krzywdę dziecku czy małemu psu. A może jednak zabierzesz go do siebie? Poznasz ze swoją buldożką? Wielkość domu nie ma znaczenia, ważne ile czasu możesz psom poświęcić, ja mam 2 w pokoju z kuchnią i nie narzekają ;) W porywach było tu nawet 5 psów i żyjemy, może jesteśmy tylko trochę nienormalni :evil_lol:
  25. Żadna karma nie "pomoże" na chore stawy. Tu są potrzebne specjalistyczne suplementy, podawane pod kontrolą weterynarza. Karmy "na stawy" mają tych składników zbyt małą ilość, nie da rady ich odpowiednio dawkować i najczęściej są po prostu chwytem marketingowym. Pies musi być leczony, niezależnie jaką karmę je, więc wcale nie musi to być karma specjalistyczna. Jedyne na co powinnaś zwrócić uwagę przy wyborze karmy to niska kaloryczność. Psy ze schorzeniami aparatu ruchu absolutnie nie mogą mieć nadwagi. Powinny wręcz być troszkę chude, żeby jak najmniej obciążać stawy. Tak więc karma powinna być bardzo wartościowa (żeby pies otrzymał wszystkie potrzebne składniki jedząc mało), o małym dawkowaniu, z małą zawartością tłuszczu.
×
×
  • Create New...