Jump to content
Dogomania

Delph

Members
  • Posts

    3340
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Delph

  1. Jadąc po kolei po grupach: polski owczarek nizinny, corgi, bokser (może się zdarzyć, że będzie miał adhd), nowofundland, seter (też aktywny, ale delikatny), golden, cavalier, pudel. Jeżeli musi być terrier to jakiś mało zaciekły i waleczny, jak np. dandie. Dalmatyńczyka odradzam, dość dobrze znam rasę, uwielbiam, ale nie wzięłabym do małego dziecka. Nie wszystkie takie są, ale może się trafić bardzo trudny egzemplarz. Beagle może by się sprawdził, ale odpowiednio prowadzony i uczony posłuszeństwa, do tego dużo ruchu (nie samopas, bo zacznie uciekać za tropem). Niezależnie od wyboru TYLKO z bardzo dobrej hodowli i starannie wybrany szczeniak - inaczej nici z charakteru zgodnego ze wzorcem rasy. A najlepiej adoptować dorosłego kundelka z domu tymczasowego, ma już ukształtowany charakter, uniknie się problemów z pracą nad szczeniakiem przy dziecku, można go poznać wcześniej i stwierdzić, czy "to jest to" :razz:
  2. [B]Cockermaniaczka[/B]: No i właśnie na tym polega problem, ona nie boi się czegoś konkretnego, po prostu chce uciekać do domu :-( Ma też konkretne lęki, boi się samochodów, wystrzałów, reaguje też koszmarną paniką na dźwięk przelatującego samolotu. Ale nawet gdy tych sytuacji nie ma to się boi :shake: [B]justika[/B]: Tak właśnie od jakiegoś czasu robimy i są postępy. Malutkie (możliwe też, że leki zaczynają działać), ale są. W Święta zabraliśmy oba psy w odwiedziny do domu, gdzie jest kilka psów (małych) i koty. Sunia po pierwszych minutach niepewności (całkowicie zrozumiałej, bo przecież była u obcych psów) otworzyła się, przyszła do obcej osoby po smakołyki, a później rozłożyła się na łóżku :evil_lol: Chodziła po domu, zaglądała na stół z żarciem, wyglądała sobie spokojnie przez okno (parapet do samej ziemi, więc siadała na nim i obserwowała), była w pełni kontaktowa i wyluzowana. Koty skakały jej przez głowę, jeden przyszedł do niej jak leżała na łóżku i zaczął "zagadywać" - uprzejmie się zainteresowała, ale poza tym zero reakcji. A kotów nie zna przecież. Czyli w innych sytuacjach potrafi przełamać się błyskawicznie. Na spacerze nie ma na to najmniejszych szans :shake: Nie rozumiem tego zupełnie...
  3. Nie ma rzeczy niemożliwych, tu macie boksera pracującego zgodnie ze swoim przeznaczeniem :diabloti: [url]http://www.youtube.com/watch?v=aAAHuZy5dEw[/url]
  4. Z nogą trochę lepiej, więc nakręciliśmy filmiki. Tak wygląda Cofi na każdym spacerze, często jest o wieele gorzej, np. jeżeli pojawi się jakiś głośniejszy dźwięk (albo właściwie bez powodu). Próbowałam nakręcić jak panikuje, ale wtedy nic nie widać, bo za bardzo się miota, słychać za to jej pisk :-( Tutaj dałam jej luz, żebyście widzieli jak jest, gdy właściwie nic nie robię : [URL]http://www.youtube.com/watch?v=r_mYailfb24[/URL] A tutaj już naprowadzam ją, żeby szła mniej więcej przy nodze, z zewnątrz niby wygląda lepiej, ale boi się tak samo: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=Ja6IjtdyvHo[/URL] Normalnie na spacerze więcej do niej gadam, rozbawiam ją żeby chociaż na moment pomerdała ogonkiem. Daję też więcej smakołyków, chociaż np. ten moment z pierwszego filmiku, gdy coś jej daję, to już był taki etap, że wypluwała smakołyki...
  5. Z nogą nieco lepiej, chociaż nadal spuchnięta. Ale jestem dobrej myśli. Jeżeli opuchlizna się będzie utrzymywać, to weterynarz ściągnie jej gromadzący się płyn.[URL="http://www.youtube.com/watch?v=Ja6IjtdyvHo"][/URL]
  6. [quote name='Marz']. Kiedy zrozumiałam, że wg. tego "wspaniałego człowieka, znającego się na psach" miałabym biegiem wprowadzać do domu mojego psa i później siłą przymuszać go, żeby słuchał przykładowo wirującej pralki, a on wyrywałby się, skomlał i próbował uciec, stwierdziłam, że być może niektórzy pochwalą jego metody. Ja jednak nie dałabym radę zrobić tego samego, patrzeć na mojego trzęsącego się ze strachu psa. [/QUOTE] I właśnie przez to, że większość osób w ten sposób rozumie stosowane przez Millana metody jestem za tym, żeby tych akurat fragmentów w telewizji nie pokazywać. Ty na szczęście się zastanowiłaś i wybrałaś inną metodę (i jestem pełna podziwu), ale ile jest Kowalskich, którzy właśnie teraz szarpią na siłę przerażonego psa? Nie da się człowiekowi nie siedzącemu w temacie pokazać w trakcie jednego odcinka w tv jak przekonać do siebie psa, zbudować zaufanie i wtedy dopiero skonfrontować go ze swoim problemem. Właściwie na tym polega cały proces uczenia i wychowywania psa, wielu rzeczy pies się obawia (i nawet tego nie zauważamy), a unikanie problemu i przedłużanie sytuacji stresowych czasami przynosi odwrotny skutek od zamierzonego.
  7. Hehe :evil_lol: dobre. Dzisiaj jest z łapinką chyba troszkę lepiej, w każdym razie nie jest gorzej, więc odetchnęłam. Robimy króciutkie spacerki (co akurat nie jest trudne, a Cofi bardzo odpowiada ;)), chodzimy na zastrzyki z Metacamu przynajmniej do weekendu i dalej podaję antybiotyk, osłonę i robię okłady. Zobaczymy co dalej. Tylko skąd TO się wzięło? Przecież mamy Cofi na oku cały czas, nie jest puszczana, w domu głównie odpoczywa... Ehh, bidulka kochana. A jaka grzeczna u weterynarza, dzisiaj się zagadaliśmy, to położyła się na środku gabinetu i... poszła spać :lol: Weterynarz oczywiście patrzył na mnie jak na wariatkę, bo właśnie mu opowiadałam, jaka to Cofi jest lękliwa i nerwowa :evil_lol:
  8. Nie jest dobrze, Cofi spuchła tylna łapa. Jak balon, jest gorąca i zgrubiała w kilku miejscach. Węzeł chłonny powiększony. Wczoraj było wszystko w porządku, ale wieczorem już zaczynała lizać tą łapkę. Dzisiaj rano już spuchnięta. Polecieliśmy od razu do weterynarza, rtg wyszło w porządku. Dostała zastrzyk przeciwzapalny, Metronidazol, Altacet. Na razie jest tylko gorzej :-( Nie mam pojęcia co to. Albo uraz, albo zakażenie :placz:
  9. Miałam przepełnioną skrzynkę, już opróżniłam. [B]Pies Pustyni[/B], [B]Sangoma[/B], jeżeli możecie, to wyślijcie PW jeszcze raz :oops: Nie jest dobrze, suni spuchła strasznie tylna łapa. Wczoraj trochę ją lizała, ale się nie przejęłam, bo ona często coś liże (głównie posłanie itp.). Dzisiaj rano łapa jak balon. W te pędy do weterynarza, rtg wyszło w porządku, kość cała. Węzeł chłonny powiększony, zgrubienia na łapie w kilku miejscach. Nie mam pojęcia co to, albo uraziła się szarpiąc na smyczy, albo zakażenie. Więc do leków doszły antybiotyk i zastrzyki przeciwzapalne... Ręce opadają :placz:
  10. Napisałam PW, ale to nie tajemnica ;) w Warszawie na Woli. Nie widać, bo ciemno i z komórki. A do tego suńka szarpie i miota się dookoła, nie sposób utrzymać telefon i złapać ją w kadr...
  11. [B]sangoma:[/B] Sunia je suchą karmę, co jakiś czas surowe mięso (rzadziej gotowane). Mam kryzys, straciłam wiarę, że coś suni może pomóc :-( Obawiam się, że wszelkie ziołowe specyfiki na nic się nie zdadzą. Nie ma widocznych efektów po Anafranilu, dzisiaj zaczęłam podawać Afobam i różnicy na spacerze nie ma żadnej. Ona się boi do granic możliwości :-( Nie ma mowy o ćwiczeniu czegokolwiek nawet w spokojnym miejscu. W domu może Ci zatańczyć i zaśpiewać, uczy się w mgnieniu oka, już po kilku powtórzeniach załapuje, a na spacerze to zupełnie inny pies. Jeżeli nadarza się okazja, to aranżujemy wspólne spotkania na zewnątrz, sunia się wtedy cieszy i zaczyna nas zaganiać do domu :roll: I jeszcze jedno: ona nie ma strasznych miejsc - boi się wszędzie na spacerze. W niektórych miejscach wpada w histerię, w pozostałych jest "po prostu" przerażona :shake: Postaram się nakręcić jakiś filmik jak będzie jasno, ale nie dam rady sfilmować jej ataku paniki. Potrzebuję wtedy obie ręce, żeby ją przytrzymać :-( Bardzo źle reaguje na odgłos przelatującego samolotu, dzisiaj znowu skowyczała i się szarpała... Niedawno byłyśmy na spacerze, mimo podania Afobamu bardzo panikowała. To filmik (jeżeli w ogóle dopatrzycie się tam psa ;)) jak sunia zachowuje się w miarę nieźle - jak na nią (a jest bardzo przerażona). Udało jej się nawet przez moment iść przy nodze, ale jakbyście ją zobaczyli jak wtedy wygląda :shake: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=14Mf4O12B7Y[/URL] Dla porównania tutaj jest w domu, zaraz po powrocie ze spaceru, jeszcze emocje nie opadły i słyszy też te same niepokojące dźwięki: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=5DQc0j9_cPY[/URL] Ja nie wiem jak to jest możliwe... Dr Jekyll i Mr Hyde... Chyba trzeba będzie jej jednak odpuścić te męczarnie, spacery ją wykończą :-(
  12. Wyjść wyszła, tuż pod klatką zrobiła siku i od razu wpadła w popłoch :shake: Obserwowałam ją przez okno, masakra, koleżanka nie przeszła dalej, tylko musiała uspokajać ją na trawniku. Gdy wyszłam, sunia w stresie nawet mnie nie poznała w pierwszej chwili :-( Ale później poszłyśmy wszystkie na krótki spacer i było względnie ok (przestraszył ją facet trzepiący dywan, ale po prostu ciągnęła do domu, nie wpadła w amok). Czyli ze mną jest o wiele lepiej jednak. To pocieszające, że sunia ma we mnie wsparcie, bo martwiło mnie to, że uciekać chce do domu, zamiast do mnie.
  13. Nasza sunia zachowywała się dokładnie tak samo, do tego gdy się przestraszy wpada w taką histerię, że wyje, szarpie się, dyszy, załzawione oczy mało jej nie wyskoczą. Ale robimy postępy, doszliśmy do tego, że krótki spacer może być w miarę normalny, jeżeli nie usłyszy czegoś niepokojącego. Chociaż dzisiaj też spotkałyśmy tego samego "potwora" co Ty - człowieka trzepiącego dywan... Ja w takim momencie zatrzymuję się, nie robię nic albo staram się psa uspokoić i ruszamy dopiero wtedy, gdy jest chociaż minimalnie lepiej. Podstawa to nie denerwować się. Postaraj się przynajmniej do czasu znalezienia jej innego tymczasu/domu nie przelewać na nią złych emocji. Raczej rozbawiaj wesołym głosem, zachęcaj, uspokajaj. Jeżeli Ty jesteś nerwowa, to sunia odczytuje to jako zagrożenie i nic dziwnego, że nie chce wychodzić. Skoro w domu się cieszysz, a na spacerze denerwujesz, to dla niej oznacza spacer = coś złego.
  14. O rany, czekamy na wieści, ciekawe jak im się udało :multi:
  15. Koreczek pozdrawia świątecznie :loveu::loveu::loveu: : [IMG]http://img691.imageshack.us/img691/3723/korazima.jpg[/IMG]
  16. Daj jej jeszcze trochę czasu, 3 tygodnie to bardzo mało dla psa, który nigdy nie poznał świata. Nasza sunia (z wątku, który podała [B]Corrida[/B]) jest u nas już ok. 4 miesiące. Przerobiłam już mnóstwo sposobów na walkę z jej lękami, ale uważam, że podstawą jest budowanie zaufania psa do Ciebie. No i najważniejsze: spokój i cierpliwość. Jeżeli teraz jesteś zdenerwowana, chcesz się psa pozbyć, denerwuje Cię, bo nie chce "normalnie" spacerować, to on to wyczuwa i jest jeszcze bardziej przerażony. Ja też rozważam znalezienie naszej suni domu z ogrodem. Ale to jest jak zamiatanie problemu pod dywan. No i jest ryzyko, że nowy dom nie poradzi sobie z jej wychowaniem i skażesz sunię na ciągłą tułaczkę albo schronisko. Dlatego ja staram się zawalczyć o naszą psinę, zależy mi na tym, żeby jej pokazać, że świat może być fajny. Jej życie było pasmem udręki, a wzięłam ją po to, żeby to zmienić, a nie serwować kolejne nieprzyjemności.
  17. Dziękuję za informację. Wprowadzę Afobam, gdy zaczną strzelać, pewnie w przyszłym tygodniu. Chcę sprawdzić przed Sylwestrem jak sunia na niego reaguje, żeby w razie czego zmienić lek. Jutro przyjeżdża znajoma, żeby wyprowadzić sunię na spacer. Chcę zobaczyć, jak będzie się zachowywać z inną osobą. Czy będzie lepiej, czy gorzej, a może tak samo. To da mi obraz sytuacji, bo może jednak my z przyzwyczajenia generujemy stresującą atmosferę. Poza tym chcę też przeprowadzić taki eksperyment na neutralnym terenie z ludźmi przyzwyczajonymi do psów po przejściach. Kupiłam suńce smycz Flexi. Biega na niej ja dziki wilk z lasu, ale nie wprowadza się w stan narastającej paniki przez szarpanie na zwykłej smyczy. To trochę niewychowawcze i nie ominie nas nauka chodzenia na normalnej smyczy, ale na razie chyba zdaje egzamin jako urozmaicenie spaceru. Poza tym ubrałam ją w obrożę feromonową. Mam też w zanadrzu Stresnal i Stress Out, nie wiem czy któreś dodawać do obecnej kuracji. Staramy się jak najwięcej relaksować sunię, bawimy się z nią w spokojnej atmosferze, wyciszamy. Jak wystarczy czasu to wprowadzę masaże relaksacyjne. Będę testować różne ubranka, jak nie pomoże to nie zaszkodzi ;)
  18. Ryż powinien być rozgotowany na papkę, nie taki jak my jemy. Jest lepszy od makaronu, ale jak podasz gotowany makaron raz na jakiś czas to nic się nie stanie. Nie podawaj kaszy. Płatki owsiane, ewentualnie ryżowe dobrze się sprawdzają jako alternatywa do gotowania (wystarczy zalać wrzątkiem i poczekać). Warzywa i mięso gotowane lub surowe. Jako dodatek biały ser, jogurt (naturalny bez cukru), raz na kilka dni jajko (surowe żółtko, albo ugotowane zgniecione całe razem ze skorupką). Wszystko gotujesz bez soli i przypraw. Nie podawaj żadnych wędlin, przyprawionych resztek z obiadu, ludzkiego jedzenia, gotowanych kości, słodyczy.
  19. [quote name='sugarr']tak do końca nie widzę w tych wypowiedziach całkowicie jasnego uzasadnienia dla użycia aż tak drastycznych metod...[/QUOTE] Uzasadnienie jest wtedy, kiedy robi to ktoś NAPRAWDĘ kompetentny - w przypadku, gdy pies na nic innego nie zareaguje w pożądany sposób. A to może stwierdzić tylko osoba mająca olbrzymią wiedzę na ten temat. Ciekawa jest ta dyskusja na forum owczarkarzy. Trzeba jednak brać poprawkę na specyfikę ich rasy. To, że u większości owczarków metody awersyjne skutkują nie znaczy, że tak należy pracować z każdym psem. Zresztą to nie o rasę chodzi, a o indywidualne predyspozycje danego osobnika. Nie wyobrażam sobie stosowania korekt szarpnięciami u lękliwego i delikatnego psa. I na odwrót, pies samodzielny, o mocnej psychice i olbrzymim popędzie łowieckim będzie miał nas głęboko w poważaniu, jeżeli zaproponujemy mu kawałek parówki zamiast upolowania uciekającego małego zwierzaka.
  20. Pani oddzwoniła, Borysek to nie jej psiak, tamten właśnie grzeje doopkę przy łóżku :lol: No nic, musiałam sprawdzić, nigdy nic nie wiadomo, przepraszam za zamieszanie :oops:
  21. Gimnastykujemy się dalej, tak łatwo nie odpuszczam ;) Tutaj wątek na temat leczenia [url]http://www.dogomania.pl/threads/197384-Leki-psychotropowe-Prosz%C4%99-o-pomoc./page3[/url] [B] KWL[/B]: Dzwoniłam wczoraj do Was, bo chcę Cię wykorzystać :razz: Potrzebuję, żebyś wyprowadził Cofi na spacer, najlepiej u Was na osiedlu (przywieziemy ją). Morisową zna, więc nie będzie miarodajnie. A chciałabym zobaczyć, czy z Tobą na spacerze w nowym otoczeniu będzie się inaczej zachowywać niż z nami. Jeżeli tak, to znaczy, że my jesteśmy do bani ;) Jeżeli z Tobą będzie gorzej, to znaczy, że jesteśmy na dobrej drodze. A jak tak samo, to podajemy dalej leki :roll: Wolałabym sprawdzić u Was na osiedlu, bo może u nas już sobie utrwaliła takie zachowania. Nie martw się, nie zostawimy Wam jej na dłużej :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Zwracam się do Ciebie, bo nie znam wielu psiarzy, a nie chcę ryzykować, że komuś się wyrwie. Doświadczenie masz, będziesz spokojniejszy i bardziej opanowany. Co Ty na to?
  22. [B]DIF[/B]: Wtrącę się nie na temat, ale skąd wytrzasnęłaś Boryska? Bardzo proszę, sprawdź, czy nie ma blizny na gardle (po poderżnięciu) i jednej łapki przedniej nie stawia trochę krzywo (po złamaniu). Nie mogę się dodzwonić do właścicielki zapytać czy jej ukochany psiak nie zaginął, a Borysek na zdjęciu wygląda prawie identycznie jak on.
  23. [B]Szenilka[/B]: Czasami tak bywa, że pies przekierowuje lęki na coś innego. Dlatego ja na razie nie skupiam się na konkretnych elementach, próbuję pokazać suni, że spacery mogą być fajne. Jeżeli dojdziemy do tego, że będzie bała się tylko czasami, w konkretnych sytuacjach, będę drążyć dalej. Na razie u nas to nie ma sensu, bo boi się zbyt wielu rzeczy. A ściślej: samego spaceru, idzie i tylko wypatruje czego by się tu przestraszyć. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że jak przyzwyczaję ją np. do grzmotów, to znajdzie sobie inny obiekt do strachu :roll: Poza tym ja w dużej mierze skłaniam się do teorii, że psy podczas burzy nie boją się samych dźwięków i obrazów, tylko instynktownie wyczuwają niebezpieczeństwo i wyładowania elektryczne. Bardzo wiele zwierząt reaguje nerwowo już przed burzą (szczególnie zwierzęta "uciekające", nie drapieżniki). Psy często uciekają do łazienki, pod wannę itp. tak jakby chciały się "uziemić". Gdzieś nawet czytałam jak uziemić psa (usadzić na odpowiednim podłożu, wycierać szmatką i płynem antystatycznym itp.), żeby czuł się bezpieczniej. [B]Sihaja[/B]: Bardzo, bardzo dziękuję za wypowiedź :loveu: Anafranil wywołał u niej efekt naćpania na początku podawania, a później od razu po zwiększeniu dawki do docelowej. Myślę, że teraz już organizm się do niej przyzwyczaił. Mam jeszcze pytanie odnośnie Afobamu, bo jego bardziej się obawiam. Dostałam receptę na miesiąc stosowania. Czyli właściwie już gdzieś od tygodnia powinnam go podawać. Wszędzie jednak są ostrzeżenia, że jest uzależniający i żeby go długo nie stosować. Po jakim czasie orientacyjnie zaczyna działać? Czy jeżeli zacznę go podawać np. tydzień przed Sylwestrem, to bardzo osłabię jego działanie? Kombinuję tak, żeby możliwie najkrócej go stosować, nie zmniejszając jednocześnie działania.
  24. Tutaj są na przykład próbki dźwięków: [url]http://www.amazon.co.uk/s?ie=UTF8&keywords=sound%20effects&tag=sunflowerheal-21&index=blended&link_code=qs[/url] Burza: [url]http://www.amazon.co.uk/Pouring-rumbling-thunder-lightning-effects5/dp/B0036365NE/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1292397114&sr=8-1[/url] Wyniki wyszukiwania dla fajerwerków: [url]http://www.amazon.co.uk/s/ref=nb_sb_noss?url=search-alias%3Daps&field-keywords=sound+effects+fireworks&x=0&y=0[/url] Można odtworzyć próbkę wciskając znaczek play, bez kupowania i zobaczyć czy pies w ogóle reaguje ;)
  25. A dałoby radę dopytać z czym łączyła tą metodę? Bo może w tym tkwi sekret sukcesu ;) U nas tak naprawdę same wystrzały to pryszcz, wiele psów się ich boi i po okresie sylwestrowym jakoś funkcjonują. Sunia boi się spacerów w ogóle, jak nie strzelają też panikuje. Każdy spacer jest koszmarem od jakichś trzech miesięcy. Gdyby udało mi się dojść do tego, że będzie się bała tylko wystrzałów byłabym bardzo szczęśliwa :roll:
×
×
  • Create New...