Jump to content
Dogomania

diuna_wro

Members
  • Posts

    4980
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by diuna_wro

  1. i podejmijmy jeszcze temat oszczekiwania gości, bo ten problem też mi Weronika opowiedziała jako stanowiący uciążliwość. Weroniko, opowiedz o tym dokładnie z opisem pozycji ciała Rutki, pozycji ogona, uszu i sposobu tego szczekania. Z tego co rozmawiałyśmy zrozumiałam, że nie atakuje, nie kłapie zębami, nie ucieka, nie chowa się, wpuszcza do domu. Stoi i szczeka. Nie miałam okazji niestety tego zobaczyć, bo byłyśmy tylko na zewnątrz. Jeśli dobrze zinterpretowałam to co mi opowiedziałaś, to proste sztuczki, a z Rutki będą jeszcze ludzie, nie martw się:)
  2. i dodam jeszcze, że u Klary ciągnięcie bardzo się zmniejszyło, gdy zmieniłam obrożę na szelki. Nie wiem jednak czy działa to tak u wszystkich psów, bo Klara była przywiązana kablem do drzewa nad Odrą i tu później mógł znaczenie mieć czynnik psychiczny. Szelki poleciła mi ARKA, więc być może ona opierała się na swoim przeogromnym doświadczeniu i może stanowić pewną regułę. Ale pewności nie mam.
  3. My tu gadu, gadu, a Weronika ucichła... [B]Weroniko, będziesz pracować i przenosisz wątek do działu WYCHOWANIE, czy poddajesz się i decyzja (rozumiem, że za zgodą Mamy) pozostaje taka jak w tytule?[/B] wracając do kantara. U mojej przygarniętej suki wtedy na początku, gdy ciągnęła jak oszalała, nie mogłam używać kantara. Dziewczyna miała takie napady agresji albo paniki, że były wręcz furią wyrażaną spienianiem fafli, wierzganiem, stawaniem na tylnych łapach i potrząsaniem głową. Nie czułam się na tyle przeszkolona, by nie wyrządzić jej przy okazji krzywdy. Ale kantarki nabyłam dwa: jeden uzdowy, a drugi taki bardziej do stałego zapięcia. Jeden wylądował na bazarku, drugi leży w szufladzie. Na bazie swoich doświadczeń nie polecam, ale pewnie gdybym jej teraz założyła to nie byłoby ryzyka, bo jej maniery i równowaga psychiczna zasługują obecnie na podziw:loveu:(z małymi, aczkolwiek wciąż dotkliwymi wyjątkami:diabloti:)
  4. A jakie mogą być metody zobojętniania otoczenia, dostępne dla 15latki? No pozostanie kwestia najbardziej denerwująca dla Weroniki, a mianowicie oszczekiwanie rowerzystów. Ja stosowałam tylko "do mnie, siad, zostań, smakołyk/pochwała" i stopniowe przejście na obojętne przechodzenie obok rowerzysty i pochwała po kulturalnym zachowaniu suki (no i łaziłam z nią przy ścieżkach rowerowych, aż zgłupiała bo przecież wszystkich pogonić się nie da:eviltong:) Jakie są inne metody?
  5. Super, że wypowiedział się ktoś poza mną. Nie czuję się kompetentna, by stanowić wyrocznię. Dzięki dziewczyny, że jesteście.:multi: Ja jestem przeciwnikiem teorii dominacji, wiem jakie były podstawy do jej postawienia i nie stosuję jej. Dyski Fishera po prostu mam nowiutkie w szufladzie, nie używam ich. Kupiłam wraz z całym orężem innych gadżetów, których teraz jestem przeciwniczką (np. kantar). Opinie są podzielone, więc kiedyś jak dziecko we mgle słuchałam rad i wskazówek, które sama następnie weryfikowałam nabywając doświadczenie. Zauważam jednak, że gdy mój jamnik pierwszy wychodzi z bramy to potrafi szczeknąć, jakby obwieszczał "oto idę", a gdy ja się wcisnę pierwsza - jest cicho. Klarze to zupełnie bez różnicy kto wychodzi pierwszy i nie zwracamy na to uwagi, wychodzimy jak nam w danej chwili wygodnie. Też nie grzebię swoim psom w misce i nie uważam, że należy to robić. Zadałam to pytanie pod kątem określenia poziomu agresji wobec domowników, skoro behawiorysta orzekł agresję. Absolutnie nie polecam grzebania regularnego jako jakąś metodę. Źle mnie zrozumiano. Zdaniem "kto tu rządzi" określiłam pozycję przewodnika, a nie tyrana:diabloti: Co do wychowu zimnego - racja, mój błąd. Wyraziłam się zbyt mocno i Weronika mogłaby odczytać to jako zupełne odstawienie psa. Miałam na myśli zrównoważenie bezpośredniego kontaktu, żeby nauczyła się trochę samodzielności i stawianiu samej czoła zagrożeniom i strachom, bo ma zadatki na chowanie się za nogami swojej Pani.
  6. aha, i jeszcze jedna uwaga z wczoraj: Rutka jest impulsywna, czyli "o! motylek", o! muszka", o! ludź!" i tak cały czas wzrok przesuwa jej się z szybkością światła od bodźca do bodźca. I tu chyba ćwiczenia skupiania uwagi na przewodniku i zobojętniania otoczenia. Może ktoś mógłby doradzić jakieś sprawdzone Weronice?
  7. Ja bym zaleciła Rutce "zimny chów", czyli dość cackania się, wylegiwania na kolanach, zwracania na nią nadmiernej uwagi i spania w łóżeczku, i jednocześnie a może przede wszystkim wzmacnianie pewności siebie. Nie zapominając przy tym, kto pierwszy wychodzi z bramy i kto tu rządzi :) Jakbym się myliła, proszę o korektę, nie chciałabym swoim mądrowaniem wyrządzić szkody.
  8. Syla, co do niepełnosprawnych piesków, to poza sparaliżowanymi (bo tu mam akurat roczne doświadczenie) się nie wypowiadam...
  9. Moje nieprofesjonalne spostrzeżenia poddałabym chetnie surowej ocenie profesjonalistów, ponieważ w przeciwieństwie do mnie, pan behawiorysta orzekł "agresję lękową" i dodał niezachęcająco, ze masa pracy Was czeka. Nie wiem, może ja mam skrzywione spojrzenie po półdzikich psach w Ligocie, gdzie byłam wolontariuszką, bo w takim piesku widzę jedynie niepewność, ale nie fobie, utrudniające życie tak, że nie da się nic z tym zrobić i z tym żyć. To tyle. Weroniko, masz bardzo mądrą psią siostrę, wpatrzoną w Ciebie jak w obrazek. Nie denerwuj się, nie spinaj, że "ojej kudłacz, ojej pijaki" bo ona to niepodważalnie czuje. To wrażliwy piesek, ale nie nadwrażliwy. Spróbuj dać jej więcej pewności siebie poprzez odpowiedni sposób zabawy, ale i Twoją osobistą postawę. Nie pozwalasz jej jeść trawy, bojąc się o jej życie i zdrowie. Rozumiem, że ta operacja przez wbitą śliwkę to byłą dla Ciebie trauma, ale staraj się bardziej realnie patrzeć na zagrożenia. I pamiętaj, jeśli ona się czegoś wystraszy raz, nie unikaj tego czynnika, ale oswajaj ją z nim, pokaż, że może być miło. Więc weź kiedyś patyczek i smakołyki i posiedź z nią na tym fatalnym przystanku :)
  10. Jestem i oto moje spostrzeżenia: Weronika i Rutka istnieją:diabloti: Gdy się spotkałyśmy, przykucnęłam i do mnie podeszła. Może nie była wylewna, ale zaciekawiona i zbliżyła się do bezpośredniego kontaktu. Pozwala się drażnić mocno po karku oraz kłaść sobie na łopatki ramię i przyciągać do siebie. Pozwala się podnieść, próbowałam kilka razy znienacka od tyłu i nic. Pozwala się z pozycji "waruj" przewrócić na bok. Jest przy tym spokojna i nie napina się podczas wykonywanej przy niej czynności. Można spotkać się z nią spojrzeniem. Jednak pierwsza próba nachylenia się nad nią i poklepania po głowie, faktycznie zakończyła się lekkim skowytem, skuleniem i kłapaniem zębami. Kolejne próby macania jej głowy w tej pozycji nie wywarły na niej takiego wrażenia. Nie wykazuje przesadnej uległości. Oszczekuje rowery i motory, ale bez histerii. Weronika twierdzi, że bez smyczy pogoni za nimi. Ma czasem zryw na smyczy w jakimś innym kierunku, ale w tym miejscu chciałabym podkreślić, że po entuzjastycznej zachęcie dziarsko maszerowała w pożądanym przez nas kierunku. Nie znosi kagańca. Cały czas ociera nim o nogi Weroniki. Wg mnie nie rzuca się na wszystkie psy. Unikała natarczywego amstaffa, ale do napotkanego później setera podeszła odważnie i obwąchała go. Seter jednak był bardziej zainteresowany oblizywaniem mi twarzy, więc zabawy nie było. Rucia ma w sobie sporo niepewności. To nawet widać po wyrazie jej mordki, ale ogonek jest cały czas w górze. Upuściłam tuż obok jej głowy dyski Fishera i co prawda wzdrygnęła się, ale natychmiast obwąchała je i nie wykazała paniki. Upuściłam także dużą czarną torbę, reakcja byłą podobna. Zauważyłam, że wzdrygnęła się także na dźwięk ruszającego mocno samochodu, ale nie skuliła się ani nie chciała uciekać. Gdy nadjeżdżałam zatrąbiłam i jesli dobrze zauważyłam, reakcji wyjątkowo lękowej nie było. Pozwala sobie pogrzebać w misce, ale żwacza którego ode mnie dostała absolutnie nie chciała oddać. Bardzo ładnie wykonuje wyuczone komendy. Gdyby ją jeszcze nauczyć "zostaw/fe" mogłaby czasem chodzić bez kagańca. Przydałoby się wzmocnić jej pewność siebie, z jednoczesnym zachowaniem relacji "kto tu rządzi":diabloti: Myślę, że po nauczeniu jej, że to nie ona pierwsza wychodzi z bramy - problem oszczekiwania zminimalizuje się. Teraz słowo do Weroniki. Pamiętasz, jak dziś spotkałyśmy setera? Usłyszałam: ojej, ona boi się takich kudłaczy. Wzięłam Rutkę od Ciebie i odważnie ruszyłam w kierunku setera i Rutka nie bała się. Poluzowałam smycz, a potem ją puściłam na ziemię. Obwąchały się grzecznie. Staraj się nie wydawać komend w wielokrotności, czyli "Rutka idziemy, idziemy, idziemy!" tylko komenda i bez słowa konsekwentnie ją wyegzekwuj, po czym sowicie ją pochwal. Ton głosu podczas komend też nie powinien być taki beznamiętny. Pamiętaj, gdy mówisz do niej "stój" to ZAWSZE się zatrzymaj. Ona nie jest taka silna, to delikatny piesek, łatwo się z nią zatrzymać. Bez sensu jest mówić do psa "stój" i iść z nią dalej. Co do miejsc ruchliwych, to tak jak rozmawiałyśmy: zabieraj ją i baw się z nią, karm, odwracaj uwagę. Niech te bodźcie docierają do niej w miłej atmosferze.
  11. Fachowcem nie jestem, ale postaram się zrobić kilka ćwiczeń testowych (podnoszenie do góry, drażnienie grzbietu, upuszczanie kluczy i inne), jakie robi się szczeniętom w hodowlach i psom schroniskowym:diabloti::diabloti: Jadę.... Rutka szykuj się!
  12. Tak. Weronika odezwała się. Jesteśmy umówione na 20:10
  13. Weroniko, odezwij się też jak spacerki. Cioteczki, tylko proszę już nie krzyczcie, choć za to Was właśnie kocham:) My sobie z Weroniką wszystko wyjaśniłyśmy na PM, spotykamy się w środę. Potem obgadamy tu temat.
  14. Dziewczyny, ciotki kochane! Wyluzujcie. Weronika właśnie do mnie napisała. Nie odebrała powagi i wagi tego spotkania tak jak my. Chciała poobserwować jeszcze psa przez parę dni, ot co. Wyraziła chęć spotkania choćby teraz. Przeprosiła. Ustalimy jednak inny termin, z mojego powodu bo już dla mnie za późno.
  15. Też zakładam w jednej z opcji, że cała akcja to żart. Ale gdy zaczynam tak myśleć, to zaraz mnie nachodzi obawa: co jesli my to zbagatelizujemy uznając za kawał, a Rutka faktycznie potrzebuje pomocy? Nawet jeśli to pies cioci/babci/koleżanki, to może coś z tego, co tu piszemy wpłynie jednak na poprawę życia tego pieska. Albo może jakoś zaprocentuje w umyśle osoby zakładającej wątek, może coś się zmieni, coś zostanie? Sama nie wiem. Przez parę lat wychowywałam córkę brata. Od ok. 14 do 17 r.ż. i wiem, że nastolatki potrafią być kompletnie nieprzewidywalne, krnąbrne, wszystkowiedzące najlepiej i starające za wszelką cenę udowodnić światu jakie są samodzielne. Może i tak jest w przypadku Weroniki, zawzięła się i chce samodzielnie odnieść sukces. Nie wiem.
  16. spójrz na wypowiedź kikou i ulvhedinn z lipca: [url]http://www.dogomania.pl/threads/37297-Wroclawskie-pieski-prosz%C4%85-o-domy-!!/page215[/url] jest dramat, nie do ogarnięcia
  17. Elmira. Jak będziemy jej w stanie pomóc? W schronie totalne przepełnienie, domy tymczasowe we Wrocławiu upchane po brzegi i nawet skrajne przypadki nie mają się gdzie podziać. Wiesz, no nie biorę pod uwagę, że Weronika przywiąże Rutkę do drzewa w lesie, albo zatłucze siekierą.
  18. Weroniko, nie wiem co siedzi w Twojej główce. Jeśli pod presją dogomanii boisz się przyznać, że Rutki nie chcesz tak czy siak i szukasz domu na własną rękę - pamiętaj, żeby wymagać sterylizacji suczki[B] i nie zatajaj przed potencjalnymi przyszłymi właścicielami informacji o jej bojaźliwości.[/B] To muszą być ludzie spokojni, zrównoważeni, ale aktywni, z doświadczeniem z psami. Przeczytaj "ABC adopcji przez dogo" i kieruj się sprawdzonymi tam metodami. Jeśli zdecydowałaś oddać ją do schroniska, my i tak się o tym dowiemy. Na dogo są wolontariusze, a nawet parę z nich mieszka na tej samej ulicy co Ty. Prześlemy Ci zdjęcia Twojego zwierzątka, umierającego w kącie boksu, zalęknionego, pogryzionego przez inne psy. Jeśli jednak dałaś jej szansę i wspólnie walczycie o powrót do normalności - nie obawiaj się spotkania i rad innych ludzi. Wróć na dogomanię, poproś moderatora o przeniesienie wątku do działu WYCHOWANIE, a tam na pewno odezwą się i trenerzy i behawioryści i zwykli ludzie, którzy borykają się podobnymi problemami. Pozdrawiam i czekam na info.
  19. Dziewczyny bywające w schronie. Zwróćcie proszę uwagę czy nie pojawiła się w schronie suczynka z tego wątku: [url]http://www.dogomania.pl/threads/187956-Wroc%C5%82aw-Oddam-2-5-letni%C4%85-suczk%C4%99[/url] więcej zdjęć w poście 62
  20. no szkoda, że się nie udało. Przygotowałam się i merytorycznie i organizacyjnie. Ale nie moja tu strata, ale Rutki. Mam nadzieję, że faktycznie jest lepiej, a Weronice wystarczyło to co napisaliśmy i będzie obserwować i pracować samodzielnie. Oby to była prawda, bo jeśli sytuacja z filmiku, a tym samym Weroniki plan zachowa status quo, to niedługo dominujące suki w schronie będą miały z Rutki świeże mięso do rozszarpania.
  21. Dobrze, ze tam niezawodny wujek Clint czuwa. Promysiu, to Cię Ciotki na odległość też szczypią i miziają !!! :)
  22. Byłyśmy umówione dziś na 19:00. Dostałam jednak info, że na razie Weronika nie odczuwa potrzeby spotkania, bo z Rutką jest coraz lepiej. Chciałam choć podrzucić jej książkę, ale nie dostałam odp. I sama nie wiem co robić, bo już 18:00. :shake: Oczywiście, jestem cały czas do dyspozycji...
  23. Ogonek musi być regularne pobudzany (przez szczypanie końcówki, nasady ogona, a nawet przez ciągnięcie) żeby nie obumarł, to po pierwsze, a po 2. przy tym pracują zwieracze odbytu, co ma znaczenie w kontroli czynności fizjologicznych, z którą Promyk ma poważne trudności. Clint:loveu::loveu:
  24. śliczna lisiczka ta Rutka. Weroniko, taki piesek u boku dodaje Ci uroku:loveu: Jak widzisz - ODWRACANIE UWAGI I POZYTYWNE BODŹCIE (smokołyki) a Rutka za jakiś czas w ogóle zapomni, że się czegoś bała.
×
×
  • Create New...