Jump to content
Dogomania

diuna_wro

Members
  • Posts

    4980
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by diuna_wro

  1. OK, dobranoc. Weroniko, czekamy na wieści jak Wam poszło i czy któraś z metod przyniosła choćby minimalny efekt. Opisuj wszystko dokładnie ze szczegółami. I nie martw się, że bedziesz musiała to robić całe życie. Te ćwiczenia polegają na "zaprogramowaniu" psa na nowo. Prawidłowe zachowania się zakodują i zostaną. Z czasem częstotliwość powtórek będzie zupełnie nieuciążliwa, stanie się sporadyczną zabawą.
  2. a może Rutka lubi nosić coś w pysku? Możesz jej dawać to coś do wynoszenia przed bramę. Nie wiem co, może to być nawet Twoja skarpetka, jeśli ma takie upodobania.
  3. a może podczas wychodzenia gdy Rutka zaczynała dopiero oszczekiwać przechodzących pod bramą ludzi, Weronika zareagowała krzykiem. A Rutka nie wie co znaczy wykrzyczane zdanie: cicho bądź! I myślała, że Weronika też szczeka jak wychodzi z bramy, i że tak trzeba i fajnie jest, to szczekamy!!! i tak się utrwaliło. :)
  4. aha. a próbowałaś wtedy odwracać jej uwagę, np. poprzez rzucenie piłeczki? albo dostawała coś smacznego chwilę przed wyjściem z bramy i w momencie wyjścia? Starałaś się reagować zanim jeszcze się odezwie? Mówisz coś do niej gdy tak ujada?
  5. [quote name='Weronika1995']Mój nastrój właśnie zależy od spaceru. Wystarczy ze rutka na kogoś przy drzwiach naszczeka to ja już najchętniej jechałabym do schroniska, a jak zachowuje się dobrze to jestem super szczęśliwa i od razu ją kocham ;P[/QUOTE] dobrze rozumiem? ktoś idzie po klatce, Rutka szczeka przy drzwiach. Tak? Co wtedy robisz?
  6. [quote name='majku33krakow']powinnas była ją pochwalic.[/QUOTE] ta, pochwalę i za chwilę wszyscy rowerzyści będą wrogami. Nie zganiłam jej też. Odwołałam stanowczo, bo facet aż się zachwiał na tym rowerze, i biegałyśmy sobie dalej.
  7. No to masz jazdę ostrą. Tym bardziej, że jest silna. Na wszystko się rzuca? Ja natomiast poległam w temacie przechodzenia z jednego popędu (łowczego) w drugi (stadny). Przerobiłam cały materiał i nic. Jako, że psina jest psem w typie gończego polskiego poluje nawet na muszki owocówki. Niestety uciekające sarny pogonić chwilę musi i koniec. Nie potrafię jej tego, bez profesjonalnego szkolenia typowego dla myśliwych, oduczyć.
  8. a wczoraj np. zrobiłam błąd. Biegam po lesie, pies ze mną i nagle szybko nadjechał z tyłu rowerzysta, prawie mi na plecy wjechał i się wystraszyłam tak, że aż podskoczyłam. Suka to natychmiast usłyszała, wyskoczyła z krzaków i na faceta nakrzyczała. Odwołałam ją oczywiście, ale przejaw agresji był. Moja wina.
  9. mojej Klarze została "wścieklizna" w jednym temacie. Ujadające yorki wywołują u niej napad szału i za cholerę nie mogę jej do nich przekonać, bo żaden właściciel yoreczka nie chciał zgodzić się na współpracę. Jestem pewna, że nie zrobi im krzywdy, gdy dojdzie do bliższego kontaktu, ona tylko na nie szczeka. Kiedyś wariowała na punkcie owczarków, ale miły sąsiad zgodził się na wspólne spacery i teraz jest luz z tą rasą. aanka, z tym głaskaniem, to mnie uczono by nie głaskać, tylko karmić. Głaskanie w trakcie szału może być różnie zinterpretowane i może pobudzać.
  10. to osobny temat, którego nie poruszam, bo nie jestem psychiatrą. Zoopsychologiem też nie, dzielę się jedynie własnym doświadczeniem z pracy nad agresją lękową u mojego psa.
  11. ale Promyk chodzi i ma chodzić jak najwięcej. Ciekawe czy jest jakaś poprawa w fizjologii. Clint, pracujesz nad ogonkiem Promyka?
  12. ale Weroniki spacer nie wycisza, tylko denerwuje. Więc lepiej niech nie potęguje zdenerwowania i np. postara się wyciszyć przed spacerem, jeśli akurat coś ją wzburzyło. Oczywiście, tak jak napisałam, w miarę możliwości, bo nie można kazać psu czekać z pełnym pęcherzem.
  13. Moja sunia przechodziła indywidualny trening pod okiem kobitki, którą przywoziłam do domu i kroczek po kroczku wyprowadzaliśmy psa z domu. Dnie i noce czytałam co robić, eksperymentowalam. Czasem na ulicy robiłam z siebie wariata, bo musiałam podskakiwać, klaskać, rozkladać szeroko ręce, cieszyć się w głos, z pełną ekscytacją wymiawiać "suuuuper!, eeeeextra! grzeczna psina!" Nocami łaziłam po osiedlu i trenowałam, trenowałam. W dzień siedziałam jak jakaś sfrustrowana bezpłodna bezdzietna przy placach zabaw z dziećmi, bo suka bała się panicznie dzieci. Jeździłam z nią tramwajami z gotowanymi sercami kurzymi w saszetce. Gości witałam z psem pod blokiem, prosząc by przykucnęli przy niej po wejściu do domu. Cuda na kiju. Na początku obawiałam się reakcji ludzi, że będą się śmiać, wytykać. I zaskoczyło mnie życie. Ludzi albo to kompletnie nie obchodziło, albo z uznaniem patrzyli na naszą pracę. [B]Chwytałam i wykorzystywałam każdą radę, nie przerywam obserwacji, a przede wszystkim zmieniłam siebie wiedząc, ze taki nadwrażliwy pies z którym łączy mnie silna więź będzie zawsze bardzo czułym barometrem mojego nastroju i odczuć...[/B] Weroniko, jesteś dzielną dziewczyną. Równie dobrze mogłaś psa zaprowadzić do schronu, jak inni zwyrodnialcy. Ale Ty sie tu zalogowałaś, broniłaś się twardo przed krytyką i chwała Ci za to. Zobaczysz, Rutka Ci wszystko wynagrodzi!
  14. Weroniko, staraj się [B]nie wychodzić[/B] z Rutką na spacer gdy jesteś zdenerwowana, podekscytowana, gdy się spieszysz... W miarę możliwości wybieraj te chwile swojego samopoczucia, gdy czujesz się dojrzała, spokojna, zadowolona. I nie wstydź się swojego psa. Ludzie nawet jesli zwrócą na Was uwagę, to za sekundę zapominają o tym, co zobaczyli a Ty się niepotrzebnie męczysz zażenowaniem. Olej to, krótko mówiąc, niech się pogapią i idą dalej, oni są zbyt pogrążeni w swoich problemach by się zastanawiać nad napotkaną dziewczyną z małą, szczekliwą, suczką.
  15. smokołyk, zeby był atrakcyjny i spełniał swoją rolę nie może być zwyczajnym pedigree. Co do szynki, to nie wiem jak Rutka, ale moje psy szynki nie lubią:evil_lol:
  16. wiesz jak opanować komendę "zostaw"? Mogę Ci pożyczyć książkę na temat treningu
  17. żeby zainteresować psa zabawką, która mu się znudziła, wystarczy mu ją pokazać parę razy i nie dać, schować. Ćwiczyć to w domu. a z tym jedzeniem z ulicy, to może warto potrenować najpierw w domu komendę "zostaw"?
  18. ajjjj. jak tak się zrywasz i drzesz przy ulicy to pokazujesz jej, że ulica to coś przerażającego i trzeba uciekać i się bać
  19. Piszesz gdzieś wcześniej, że Rutka super bawi się piłką. Zabierasz piłkę na spacer? Próbowałaś kiedyś usiąść na trawniku, chodniku, i pobawić się z nią?
  20. denerwujecie się, żeby ją nic nie wystraszyło? jak się objawia Wasze zdenerwowanie? Rozglądacie się, rozmawiacie z sobą:uważaj bo tam pijak idzie", ściągacie smycz? Przychodzi mi na myśl sytuacja z jaką czesto się spotykam. Idę sobie z psem i spotykam dziecko, brzdąca. Maluch cały wyluzowany idzie w stronę mojego psa, cieszy się na jego widok, a na to wyskakuje mama i całą sobą pokazuje swoją panikę, dziecko to widzi i w ryk!
  21. Pewnie to, co napisałam powyżej było już na wątku proponowane, więc przede wszystkim Weroniko, musisz obdarzyć nas zaufaniem i uwierzyć, że to może przynieść skutek. Jeśli się nie uda - będziemy kombinować dalej. Każdy z nas tutaj opiera się na własnych doświadczeniach z psami po ciężkich, traumatycznych przejściach. Twój piesek jest domowy i wydaje mi się, że tutaj efekt przyniesie jakieś naprawdę banalne rozwiązanie, tylko musimy wspólnie na nie wpaść, a Ty musisz stosować się do wskazówek. Cierpliwie i konsekwentnie, a dojdziemy wspólnie do celu.
  22. Tak:shake: z tych paru minut filmu już widać co koniecznie trzeba zmienić. Po pierwsze smycz. To jest smycz ciężka, na duże psy. Taka smycz nie może ciążyć takiemu małemu pieskowi u szyi. Ona się czuje jak z liną na gardle. LĘK. Po drugie - w tym kagańcu chyba nie da się ani ziajać, ani ziewnąć. W upale - horror, pies odczuwa zagrożenie życia. LĘK. Po trzecie ton i barwa głosu Weroniki. To jest tryb wypowiedzi wyraźnie rozkazujący, który dla psa wskazywać może nawet nadchodzącą zaraz karę:mad:. LĘK. Ton głosu musi zachęcać, dawać poczucie spokoju lub radości. Pies zna słowa, ale ogromne znaczenie odgrywa intonacja głosu. Prosty, stary i znany eksperyment: zgnieć kartkę papieru i rzuć ją na podłogę, po czym zacznij opierniczać za to psa... ten zacznie Cię przepraszać i się bać jakby to on osobiście tę kartkę przed chwilą zgniótł. Po czwarte - ja bym wymieniła obrożę na szelki. Nawyku szarpania Weroniko nie oduczysz się tak od razu, bo podejrzewam, że jeszcze nie raz poniosą Cię nerwy. A takie szarpanie za głowę może nawet uszkodzić kręgi i wywołuje ogromny stres u psa. Tym bardziej w kagańcu, z grubą liną u szyi. LĘK. Jeden spacerek, a tyle czynników stresogennych, że aż strach. No ale nic, najważniejsze, że szukasz pomocy i rady. Wierzę w Ciebie i myślę, że dasz radę:loveu:.
  23. jest książka "STRACHOPIES", kosztuje tylko 15zł
  24. nie doczytałam nigdzie wzmianki o sposobach zachęcania i odwracania uwagi. Robisz to smakołykiem czy zabawką?
  25. [quote name='Weronika1995']Jest i park i łąka ale ona tam za nic nie pujdzie. Chyba że ktoś idzie z nami np: moja przyjaciółka, albo moja mama. (...) [/QUOTE] wg mnie o czymś to świadczy. Weroniko, czy gdy idzie na spacer z kimś innym, sama z tą osobą, to też nie chce iść?
×
×
  • Create New...