ewkar
Members-
Posts
2370 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ewkar
-
Odpukałam w nie malowane drzewo, oby to coś dało. Wybaczycie mi jeszcze zaśmiecanie wątku? Huciane psy, zdjęcia robione w różnym czasie, w różnych miejscach, ale to wszystko okolice huty. [url=http://naforum.zapodaj.net/733575bc1ba6.jpg.html][/url] [url=http://naforum.zapodaj.net/7d9ea43d6275.jpg.html][/url] [url=http://naforum.zapodaj.net/898b17f755c2.jpg.html][/url] [url=http://naforum.zapodaj.net/4056b52b6821.jpg.html][/url] [url=http://naforum.zapodaj.net/21ba85c6536d.jpg.html][/url] A temu szczeniaczkowi się udało, znalazłam mu dom następnego dnia.Porzucony w lesie koło huty, kulejący, ale cudny. [url=http://naforum.zapodaj.net/1fa372cbf7be.jpg.html][/url]
-
Borys to przekochany pies, mam zdjęcia, na których widać jak go głaszczę, a on jest zachwycony.To nie szczekotliwy pies,bardzo łagodny, posłuszny, zupełnie nie interesuje się kotami,Myślę, że wykąpany, zadbany byłby zjawiskowo piękny.Mam zawsze ze sobą aparat, zrobię zdjęcia, jeśli psy się pojawią. Mnie ta obroża zastanawiała, bo raz była taka szeroka, parciana, potem nic, a potem znowu miał węższą, skórzaną z ogromnym kółkiem.Borys jest bardzo brudny i bardzo chudy.Tyle mogę o nim napisać.Na pewno mogłabym go złapać, ale przetrzymać na pewno nie.Zła jestem trochę na niego, bo tak trudno o dobry dom, w ogóle o dom dla dużego zwłaszcza psa, jemu trafił się świetny, to łobuz jeden nie pojawiał się. Te psy powinny zostać złapane, suczki wysterylizowane.Czy jednak da się je zresocjalizować? Trudno powiedzieć.Nie mam doświadczenia z psami.Poczekajmy, dam znać jak je zobaczę, zrobię zdjęcia, bo na razie tylko o nich słyszę, a to tyle co nic. Teraz ten czarny labrador jest najważniejszy, wszystko po kolei. Bardzo proszę, jeśli ktoś będzie jechał od strony Tarnobrzega to może sprawdziłby warunki w jakich żyje ten mały piesek w Mokrzyszowie.Mnie niepokoi to, że to już trzeci w ciągu czterech lat. Podałam swój numer telefonu 609 559 862, gdybym była potrzebna.
-
Parę słów wyjaśnienia.Mam wsparcie z miau, bez tego nie dałabym rady.Opisałam sprawę niewidomego pieska, aby pokazać,że można się starać, a jedno ogniwo zawiedzie i kończy się tragicznie.Piesek mógł żyć i być szczęśliwy.Kiedyś porzucono jednodniowe szczeniaki na hali targowej, facet chciał je sprzedać, nie udało się.Wzięła je pani tam handlująca, jeden nie przeżył, ale pozostałe wykarmiła, oczywiście były u weta...itd.Próbowała już podrośniętym znaleźć dom, zabierała je na halę.Byłam tam, widziałam.Od razu poszłam do Diany, do p.Doroty Szczurek, szefowej telewizji miejskiej i o tym opowiedziałam.Natychmiast wysłała reporterów, widziałam ten materiał, wszystkie pieski znalazły dom.Czasem wystarczy drobiazg, odrobina dobrej woli.Pani Dorocie bardzo dziękuję po raz kolejny. Borys, ten duży pies jest przemiły,nawet bardzo głodny odchodził od miski, kiedy go zawołałam i poddawał się głaskom.Moja koleżanka z miau zrobiła mu ogłoszenia, znalazł się świetny domek, miałby piękną budę i ponad 1 hektar terenu do biegania, opiekę weta...itd.Miałam numer telefonu, pan był gotów w każdej chwili po niego przyjechać.I stała się rzecz przedziwna, jakby przeczuł, że chcę go złapać, nie pokazywał się bardzo długo.Domek nie mógł tyle czekać.Wkleiłam zdjęcia, te psy biegają po całym mieście, po okolicznych lasach.To nie koty, które są terytorialne, przychodzą zawsze w miejsce karmienia i o tej samej porze.O psach wiem, że są, mówiła mi znajoma, że widziała je w zeszłym tygodniu i ochroniarz, który mi pokazywał, którędy biegają.Jedzenie znika z misek.To daleko ode mnie, jeżdżę tam na rowerze, w letnie miesiące po południu, kiedy jest jasno i wtedy widuję psy.Teraz się boję tam jeździć po zmroku, to bardzo odludne miejsce i nie widuję tych psów. Na psach bardziej się znacie niż ja.Nie wiem, czy to dobry pomysł zabierać tego psa z Jamnicy.Może wystarczy dobra buda i niechby dożył tam swoich dni.Prosiłam o to p.Mariusza.Rozebrany dom mnie przeraził, bo od razu pomyślałam, że coś się stało z tą panią i pies został sam.Tam trzeba podjechać.Znajoma, z którą tam byłam cztery lata temu miała legitymację TOZ-u i tylko dlatego nas nie pogoniono, ale było nieprzyjemnie.Pani od labradora była jednak miła, naprawdę. Jamnica to gmina Grębów, bardzo bogata, ale wyjątkowo nieżyczliwa zwierzętom.Miało być tam przytulisko, na terenach dawnej, nieczynnej już kopalni, ale radni się nie zgodzili, bo psy będą szczekać, oni sobie tego nie życzą.Pisano o tym w lokalnej prasie.Basia z Happy Garden wie wszystko na ten temat. Dziewczyny, dzięki za wszystko, za zainteresowanie, za chęć pomocy, ale najpierw naprawdę trzeba tam podjechać i wtedy podjąć decyzję.
-
Moja siostra pracuje na terenie huty.Przyplątał się tam kiedyś mały, czarny piesek.Chyba niemłody, ale niewidomy.Siostra dala mu kocią budę, porządną, wyścieliła ją.Piesek był dobrze karmiony.Nie był jednak bezpieczny, bo tam jest plac manewrowy dla dużych ładowarek, a pies nie widział.Kierowcy bardzo uważali, naprawdę.Znalazła się firma, teren ogrodzony, czterobrygadówka, chcieli pieska wziąć i opiekować się nim.Trzeba było go jednak zaszczepić.Zadzwoniłam do UM, obiecano, że wetka, która ma z nimi umowę przyjedzie i psa zaszczepi.Kupiłam psu obrożę, dałam namiary na siostrę, ona też dzwoniła, bo był problem.Piesek wchodził na siatkę, ranił nos, bo szedł za ludźmi.Około trzech tygodni to trwało, wetka nie miała czasu, w końcu pies wyszedł.Trafił w okolice przedszkola, dzieci się z nim bawiły, ktoś znów zadzwonił do UM.I znowu wetka nie miała czasu.Znalazła go, kiedy strażacy wyciągnęli pieska ze studzienki kanalizacyjnej.Dostał morbital, wtedy już wetka znalazła czas.
-
Dziękuję, ale ja sama niewiele mogę zrobić.Kiedyś znajoma mi proponowała zawiązanie psu smyczy, prowadzeniu go przy rowerze przez całe miasto do niej, do bloku.Może jestem już zdziwaczała, ale nie nienormalna.Złapać zdziczałego psa i prowadzić na smyczy drugą ręka prowadząc rower. Byłabym ogromnie wdzięczna, gdyby chociaż udało się złapać suczki i wysterylizować.Przecież ich szczenięta umierają.Nawet nie wiem, gdzie te psy nocują, to jest huta, tam nie wejdę.Na koty też czekam przy bramie.Klatkę-łapkę mam, ale kocią, małą.Na psach nie znam się za bardzo.Pieniędzy też mi brakuje, ale mam pomoc z miau, robię bazarki, szyję posłanka dla kotów i psów ( ładne!), kocyki i tak jakoś sobie radzę.Mam na utrzymaniu około dwudziestu kotów, połowa to bezdomniaki, no i te psy.Kiedyś poszły mi na raz cztery 1,240 puszki Winstona dla psów.Miałam zapas, bo mam do dyspozycji taki domek parkingowego.Krakowska firma, która jest teraz właścicielem terenu pozwoliła mi z niego korzystać.Strażak huciany odbił mi kłódkę, założyłam nową, posprzątałam tam i mam takie pomieszczenie gospodarcze.Koty też tam przychodzą na jedzenie.
-
Nie założę wątku, kiepsko poruszam się po dogo.Jakiś czas temu prosiłam Basię z Happy Garden o pomoc w złapaniu rudej suni na sterylkę, ktoś miał się ze mną skontaktować, ale nic z tego nie wyszło.Odpuściłam już, prawdę mówiąc.To są nieufne psy, mnie akceptują, cieszą się na mój widok, ale podejść do siebie nie pozwolą.Tylko czarny Maks ( ten z firmy) jest kapitalny i Borys, którego głaszczę, on przybiega do mnie.Jest bardzo grzeczny, łagodny.Reszta zdziczała. Psów jest od czterech do sześciu.Część znika, pojawiają się nowe.Był Borys, ruda sunia, jej dwa rude szczeniaki.Jeden szczeniak zniknął, pojawiła się za to ciemna sunia.Maks, czarny pies z firmy do sfory czasem się przyłącza.Teraz jest jeszcze jakiś kulawy, czy bez nogi, ale ja go nie widziałam.Rozmawiałam z ochroniarzem, znajoma też w zeszłym tygodniu widziała te psy, biegły w stronę lasu.
-
Bo przychodzą pod bramę huty.Czarny piesek Maks tam mieszka, w jakiejś firmie, ruda sunia na terenie huty rodzi szczenięta w jakiejś jamie.One biegają po całym mieście, po okolicznych lasach, bywają na terenie huty.Przypuszczam, że grzebią w śmietnikach, polują.Ja im zostawiam jedzenie tam, gdzie karmię bezdomne, huciane koty. Tylko podkarmiam, nie mam możliwości, aby dawać im tyle jeść, aby nie były głodne.Ludzie na terenie huty na pewno coś im tam rzucają, ale przecież nie regularnie.W letnie miesiące widuję je, w zimie nie, bo przybiegają późno, a ja tam po zmroku nie pojadę.Po prostu się boję, to odludne miejsce. Ludzie wyrzucają psy w okolicy.Jacyś ludzie znaleźli kulawego szczeniaczka.Akurat tamtędy jechałam, nakarmiłam, znajoma go przygarnęła na jeden dzień, bo natychmiast znalazł super domek.Jemu się udało.
-
To już trzeci od czterech lat.Najpierw był mały rudy, potem czarny, teraz chyba czarny z białym.Tak jak pisałam, jeździłam tamtędy regularnie, mogłam obserwować.Piesek ma małą budę, krótki łańcuch na tyłach pomieszczenia gospodarczego.Cień tylko od budy.Ludzie zamożni, dom ładny, samochody na podjeździe.To jeszcze Tarnobrzeg.Nie sądzę, aby p.Mariusz dotrzymał obietnicy i sprawdził.Na pewno zapomniał.Podałam dokładny adres, lokalizację.To nie jest z mojej strony spychologia, chociaż może tak wyglądać.Sprawdzić powinien ktoś, kto ma uprawnienia.
-
Nie potrafię, kiedyś było inaczej, trudno. Gotuję wszystko na wigilię, ale zaglądam z nadzieją na wieści. Mam prośbę, gdyby ktoś jechał od strony Tarnobrzega, nie mógłby sprawdzić tego domu Mokrzyszów 234? To przy drodze, mały piesek za budynkiem gospodarczym, dom ładny, zadbany, żółty.To jest tuż przed wsią Stale.
-
Jeżeli administracja uzna, że to OT, to proszę usunąć, ale pokażę Wam zdjęcia hucianych psów.Tam zachodzą zmiany, jeden znika, pojawia się następny.Borys ( niby wilczarz) miewa obrożę, potem inną, a potem jej nie ma wcale.Nie rozumiem tego. [url=http://naforum.zapodaj.net/955c2d53ce90.jpg.html][/url] [url=http://naforum.zapodaj.net/942f6ecdcaca.jpg.html][/url] [url=http://naforum.zapodaj.net/49e7f424841e.jpg.html][/url] [url=http://naforum.zapodaj.net/6dee6336c087.jpg.html][/url]
-
terra, dzięki, ale nie widzę tu żadnej koperty.Po miau śmiagam, ale tutaj to masakra. Odpowiadam.Nie tylko słałam maile, ale byłam osobiście, dzwoniłam, pisma słała moja znajoma.Zero reakcji.Jeżeli ktoś jest z Podkarpacia, to może słyszał o naszym byłym na szczęście prezydencie, który zasłynął wypowiedzią, że bezdomne zwierzęta należy usypiać.W Gazecie Wyborczej było o tym.Do nowego prezydenta się wybiorę, znam go , ale dam mu czas, niech się zakotwiczy w urzędzie.Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Naprawdę jestem sama, jestem stara i chuda, mam nędzną emeryturę, chociaż na zdrowie nie narzekam, ale nie daję rady.Z kotami sobie radzę, z nimi łatwiej.Psy kocham, z wzajemnością, paru pomogłam, znalazłam dom, podkarmiam ile mogę, ale mogę niewiele. Podałam swój numer telefonu, na wszelki wypadek, ale napisałam chyba wszystko.Byłam przerażona, kiedy zobaczyłam ten rozebrany dom i połamanego psa.On tak wygląda jakby go połamał reumatyzm.Jest chudy i to bardzo, nie jest młody na pewno, ale nie wiem ile ma lat.Bałam się, że tej pani coś się stało i pies jest sam.
-
Na wolnym czasie napiszę o moich hucianych psach.Jeden w typie wilczarza jest cudowny, łagodny, przychodzi do mnie się przytulać.Miał super domek, ale ..zniknąl, nie pokazywał się długo i domek nie czekał.Pisałam wszędzie, nawet do mediów, nawet do TOZ-u na Śląsku, bo słyszałam, że tam są sensowni ludzie.Mam kopie maili, bo może być różnie, a ja UM zawiadamiałam.Przecież psy nie są szczepione, a biegają po okolicznych lasach i łowią, co się da.One są tak głodne, że zjadłyby i puszkę.Sunia w typie owczarka belgijskiego była szczenna, kiedy ją ostatnio widziałam.Dawałam jej mleko, żeby miała pokarm.Nie stać mnie na karmienie kotów, a mam ich po kakardki i kilku dużych psów.Kiedyś Borysowi ( wilczarz) wpadł kawałek mięsa między pień a korę ( daję im też jeść na ściętych pniach).Łamał sobie pazury, aby wydostać mały kawałek.Ponoć jeden pies kuleje, nie staje na łapę.Ja ich nie widzę, bo przybiegają po południu, jest już ciemno, boję się.Zostawiam im tylko jedzenie w miskach. Dzięki za pw, ale nie wiem, czy potrafię odebrać.
-
Nie mam się jak dowiedzieć.Nie prosiłam o odebranie psa, kiedy dzwoniłam do p.Mariusza.Prosiłam tylko o pomoc w zrobieniu mu przyzwoitej budy przed zimą.Sam zaproponował, że będą mu wozili jedzenie i byłam już w siódmym niebie.Przedwcześnie. Od razu też uprzedzam, że tam ludzie są bardzo agresywni.Inspektorzy TOZ-u musieli wezwać policję, bo było niebezpiecznie.Chodzi mi o tego psa w klatce.Nas też atakowano z tą znajomą, kiedy pojechałyśmy rozejrzeć się. Uwierzycie mi, kiedy ktoś tam pojedzie. Karmię bezdomne koty, ale i psy tworzące sforę w Stalowej Woli.Nawet nie doprosiłam się o pomoc w złapaniu suni, która wciąż rodzi szczenięta.Nikt się takimi rzeczami nie interesuje. Napiszę kiedyś o niewidomym piesku.Zobaczycie jak to u nas działa.
-
Znowu nie wiem.Dziewczyny, to wiocha na Podkarpaciu, tam psy jak dostaną namoczony chleb to dobrze.Nie żyją długo.Koty nie dostają nic, bo mają wyżywić się same.Widziałam rudego persa szukającego czegoś w gnojowniku. Rzadko teraz jeżdżę tamtędy.Wcześniej pracowałam dodatkowo w Tarnobrzegu i mogłam obserwować wszystko na bieżąco.
-
Przepraszam, ale nie umiem się poruszać na dogo i wciąż dubluję posty. Ta pani jest osobą samotną i raz ją okradziono.Boi się i pies ma być jej stróżem.Ona go lubi, ale takie mu stworzyła warunki.Tam naprawdę zwierzęta mają gehennę.Byłyśmy wtedy u sołtysa, w głębi wsi i wróciłam chora.Ówczesny sołtys miał bernardyna, porzedniego zastrzelił, nie miałam sił pytać więcej.Tam psy są zwykle obok gnojownika, a łańcuchy nie mają więcej niż 1-1,5 m.