ewkar
Members-
Posts
2370 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ewkar
-
Tej fundacji "Chrońmy Zwierzęta " nie znam zupełnie. Ktoś napisał o Kamyku, pięknym psie wydanym na łańcuch przez Ogród św,Franciszka.Nie potrafię znaleźć wątku, ale na nim kiedyś byłam.Paskudna sprawa.Pełno było kłótni, inwektyw....itd.Stowarzyszeniu, bo to nie fundacja bardzo się wtedy obrywało. Basia z Happy Garden była kiedyś na miau.Pomagaliśmy zwierzętom i ludziom po powodzi i tak się poznałyśmy.Teraz nie mam z nią kontaktu.Pisałam już, że prosiłam o pomoc w złapaniu bezdomnej suni, która wciąż rodziła, ale bez efektu.Na obietnicy się skończyło.To jakaś tamtejsza przypadłość? Tyle wiem, o p.Mariuszu już dużo pisałam.Więcej grzechów....itd. Cały czas jestem chętna pokazać gdzie pies żyje w nędznych warunkach na tej trasie, jeśli byłaby taka potrzeba.
-
Myślę, że są fundacje dobrze działające, ale ja takich nie poznałam jeszcze.Słyszałam o takiej, która nie chce wyadoptowywać zwierząt, zwłaszcza chorych, bo epatuje nieszczęściem, a forsa płynie.Dla mnie to obrzydliwe. Rozumiem, że można nie móc zrobić nic, że się nie ma miejsca, pieniędzy, ale te tarnobrzeskie popełniły grzech zaniechania.Jak mam uwierzyć, że komukolwiek zależy tam na dobru zwierząt? Była tylko prośba o rzucenie okiem na to, co się tam dzieje.Tylko tyle.Okazało się ponad siły? Strasznie to przykre.Mam już swoje lata, pogoda nie sprzyja jeździe na rowerze, nie mam skarbonek w sklepach, nie rozdaję karteczek z numerem konta, ale karmię bezdomne biedy, tymczasuję.Nie ja jedna.Nie pod szyldem fundacji.Bo ja, bo p.Basia i paru jeszcze innych znanych mi karmicieli jesteśmy ludźmi. Muszę jakoś znaleźć dom dla cudownej suni.Uratowana z Sanu, reklamówka, w której była zatrzymała się na kamieniu.Niestety, ma fatalny dom.Facet jej nienawidzi, może jej zrobić krzywdę. To syn pani, która ją przygarnęła.Jest młodziutka, przesłodka.Zrobię jej zdjęcia.
-
Anula, to będzie odebrane jak dręczenie chorej osoby, obróci się przeciwko zwierzętom i ludziom chcącym im pomóc.Skutek odwrotny.Sprawę sądową można by wytoczyć tym ludziom niedaleko, którzy trzymają owczarka w klatce i paru innym dla przykładu.Jestem bardzo "za".Podobnie w Mokrzyszowie, tuż na granicy Tarnobrzega.Podałam dokładny adres.To wszystko jednak wymaga inspekcji kogoś, kto ma uprawnienia.W Tarnobrzegu jest Straż Miejska, słyszałam, że komendant jest prozwierzęcy. W Stalowej Woli działają dwie fundacje."Futrzak", między innymi, ale to nieporozumienie.Pani prezes tylko lansuje się w mediach, chodzi do przedszkola ze swoim pekińczykiem i organizuje konkursy rysunkowe.Numeru telefonu nie ma, oczywiście, numer konta owszem.Spróbujcie się skontaktować, założę się, że się nie uda. Druga fundacja "Kocia Wyspa" zajmuje się wyłącznie kotami.Numeru telefonu też nie ma.Zajmuję się kotami sama, nie wiem więc jak działają.Na FB wygląda wszystko super, ale tak jest zawsze. Jamnica to ziemia niczyja.To nie Stalowa Wola ani Tarnobrzeg, to gmina Grębów, bogata wioska w połowie drogi między Tarnobrzegiem a Stalową Wolą.Ze zdumieniem odkryłam, że jest tam jakaś fundacja. Psów żyjących w podobnych warunkach jak Ergo jest więcej.Nie zrobi się wszystkiego na raz, to rozumiem, chociaż zadowolona nie jestem.Ja i tak się cieszę, że Ergo się udało. Mogę coś zrobić sama i robię, jeśli pies wałęsa się po mieście i nie jest zdziczały. Nie znam się na psach, zajmuję się kotami i chyba robię to dobrze.Wyadoptowałam ponad setkę kotów, nie mam zwrotów z adopcji, a domki są świetne.Żaden nie poszedł do stodoły.Psy to margines.Nie to, że mnie nie obchodzą, bo nawet bardzo.Kiedyś działała tutaj wetka, dogomaniaczka jogi.Wyjechała, trochę zajmuje się psami jej teściowa.To ta, która uratowała jednodniowe szczeniaki.Znam ją, znałam jogi, może ktoś też ja pamięta z dogo.Tyle.
-
Jeżeli chodzi o wytoczenie sprawy tej kobiecie to zastanowiłabym się mocno.Może to odwrócić się przeciwko zwierzętom.Będzie coś w rodzaju 'starsza, schorowana osoba....itd.Współczucie dla psa, a gdzie jest w tym wszystkim człowiek? "..itd.Zły PR.Na pewno jednak zrobiłabym to w każdym innym przypadku. Czy można sołtysowi, niejako z urzędu, czy gminie nakazać sprawdzenie warunków, w jakich żyją zwierzęta? Na piśmie.
-
Murka wkleiła zdjęcia Demona, psa alkoholików,któremu odrobinę pomogłam.Ja tego psa znałam , ale w życiu bym nie poznała na zdjęciu teraz.Niedługo trzeba będzie czekać, a Ergo stanie się psem zjawiskowo pięknym.O to jestem spokojna.Na miau jest wątek łabądków, ludzie wklejają zdjęcia kotów w stanie tragicznym, takie, jakie do nich trafiły i potem już po jakimś czasie,Nie do poznania.Widziałam kiedyś zdjęcie psa zabranego ze schroniska.Miał zwyczaj nosić w pysku starą, zardzewiałą miskę.W nowym, cudownym domu też to robił, ale miska była już czyściutka, piękna.Było to ogromnie wzruszające.Przed Ergo już tylko dobre życie.Jestem tego pewna.
-
Tak mi wstyd za greckie imię.Mój nauczyciel łaciny przewraca się w grobie.Zaraz edytuję.To ze zmęczenia, wczoraj cały dzień jeździłam albo chodziłam karmić zwierzęta.Mam jeszcze teraz pod opieką koty starszej pani, same w pustym mieszkaniu.Nie wyrabiam. Jedna sprawa sądowa już była, dotyczyła psa kilka domów dalej w stronę Stalowej Woli.Dwa lata wszystkich męczyłam i dopiero po dwóch latach coś to dało.Takich przypadków jest tam więcej.Piękny owczarek niemiecki siedzi w klatce, w środku ma budę.Sprawę sądową zrobiłabym chętnie tym ludziom z Mokrzyszowa.Moim zdaniem pies ma tam gehennę, pisałam, że to już trzeci od czterech lat.Tak, jeżdżę tamtędy, widzę to, co dzieje się przy drodze.Tam naprawdę przydałaby się jakaś akcja organizacji prozwierzęcej.W głębi wsi na pewno jest jeszcze gorzej.Przypadek Ergo był szczególny ze względu na chorobę tej kobiety, ale w pozostałych przypadkach to zwykłe okrucieństwo.Zamożni ludzie, piękne obejście, a pies..Rozpacz. Nie jeżdżę teraz zbyt często, ale na pewno napiszę, gdyby tam pojawił się nowy pies.Nie mam samochodu, jeżdżę autobusem, ale gdyby ktoś chciał to pokażę te miejsca, gdzie jest dramat.Tylko komu? Murka, czy bywasz w Stalowej Woli? Ergo był badany przez mojego weta, chociaż ja częściej chodzę do jego żony.Tam będzie kontynuowane leczenie?
-
Około ośmiu lat temu urodziła się śliczna, czarna kuleczka, rozkoszny szczeniaczek.Nie zrobił niczego złego, a los był dla niego okrutny.Przypięto go do łańcucha i kazano uwierzyć, że fragment beczki to teraz jest jego dom.Piesek smażył się w palącym słońcu, mókł na deszczu,brodził w błocie i kostniał z zimna, kiedy przychodziły mrozy.Często był spragniony, a zawsze głodny.Miał jednak ogromną wolę życia, znosił wszystko.Po ośmiu latach poddał się.Nie miał już sił.Położył się zrezygnowany na śniegu przygotowany, aby przekroczyć Tęczowy Most.I wtedy zjawiła się Dobra Dusza.Postanowiła, że nie pozwoli mu tak po prostu odejść.Pierwszą dobrą rzeczą, jaką to biedne stworzenie otrzymało było piękne łacińskie imię Ergo.Potem był pyszny, ciepły posiłek, miękkie dłonie, spokojny ludzki głos i ciepło samochodu.Być może Ergo swoje uczucia wyraziłby słowami poety „Trwaj chwilo, jesteś piękna”.Nie chciał, aby sen się skończył, nie chciał wysiąść z samochodu, ale konieczna była wizyta w lecznicy.Przebadany, odrobaczony, zaopatrzony w piękne nowe szelki wyruszył do domu tymczasowego.Już nie jest głodny, jest mu ciepło, ma miękkie posłanie, jest głaskany i uczony podstawowych rzeczy.To łagodny, spokojny pies, jeszcze niezbyt urodziwy, przeraźliwie chudy, zaniedbany, ale to kwestia czasu.Niczego mu już nie brakuje, oprócz jednej rzeczy, której nie da się kupić za żadne pieniądze.To DOM, taki prawdziwy i już na zawsze.Może Ty pozwolisz mu uwierzyć, że już tylko szczęśliwe chwile przed nim? Wybaczysz mu pewne braki w wychowaniu? On je nadrobi, na pewno też pokocha całym psim sercem, bo istoty skrzywdzone kochają mocniej. Jeżeli tekst się podoba, proponowałabym dać go na FB.Takie duszoszczipatielnyje nie są w moim guście, ale w większości wypadków odnoszą skutek.
-
Niech i jemu się uda.I temu kotkowi, towarzyszowi niedoli. Murka, Twoja szylcia to mama moich kochanych niedźwiadków.Cała czwórka, zapchlona siedziała w psim transporterku w lecznicy.Nie wytrzymałam, oczywiście.Śledzę wątki wszystkich kotów, z którymi miałam do czynienia.Obie kocie panienki są cudne i bardzo zaprzyjaźnione, czego wiele osób Ci zazdrości.Proszę, wymiziaj je ode mnie i Demona ( dla mnie to zawsze będzie Demon) i oczywiście Ergo. Selenga, ja też podziękuję aleksandrowej.To studentka, mnie też kilka razy pomogła, bardzo wrażliwa osoba. terra, masz odpuszczone milion lat mąk czyśćcowych za to, że odwiedziłaś mój wątek.Czasem cieszę się, że jestem gadatliwa,bo ktoś usłyszy coś, co trzeba, przeczyta i zadziała tak jak Ty.Wielkie dzięki.Selenga przejęła pałeczkę, a potem już poszło, wszyscy o tym wiemy.Ja bym nie szukała pomocy na dogo, to dla mnie trudne forum. Pomyliłam się, wydawało mi się, że to dom jest rozebrany, nie stodoła, bo przede wszystkim patrzyłam na psa. Proszę, nie oceniajcie tak źle tej osoby.Ta pani jest chora,może nieładnie o tym pisać, ale tak jest i dajmy już jej spokój, bardzo proszę.Więcej żalu mam do organizacji prozwierzęcych, naprawdę. AgaG, agat21, nic więcej nie przychodzi mi do głowy poza wyświechtanym "dziękuję".Naprawdę szacun, wdzięczność...itd.
-
O, rany, faktycznie świat jest mały.Demon mieszkał w pobliżu mojej siostry, widywałam go więc.On miał więcej pcheł niż włosów, nie był nigdy u weta, nie był szczepiony.Ludzie dziwnie na mnie patrzyli, kiedy pukałam do drzwi tej meliny, ale było OK.Nawet kawę mi zaproponowano :laugh2_2: Tak się cieszę, że Demon/Doman ma się dobrze.Ja go lubiłam, on mnie też, nigdy na mnie nawet nie szczeknął.Stamtąd też pochodzi bezdomny pies,koczujący na trawniku, też już zabrany, bezpieczny.A wątek kotek czytam, a jakże.Dobre wieści z samego rana.Pozdrawiam serdecznie. Biedny Ergo.Tyle lat na łańcuchu, nie znał innego życia tylko przy budzie, a nawet nie budzie, bo miał fragment beczki.To był jego dom.Nauczy się wszystkiego, mam nadzieję. Na dogo chciałam mieć ten sam nick ewar, ale się nie dało, to tak na marginesie. Właśnie obejrzałam zdjęcie Domana.W życiu bym go nie poznała, skąd u niego taka sierść? Wypiękniał, nie do uwierzenia.
-
Dwa miesiące temu zgłosiłam problem stowarzyszeniu Ogród św.Franciszka w Tarnobrzegu.Było jeszcze ciepło, ale pies żył w strasznych warunkach.Rozmawiałam przez telefon, wysłałam maila i informację na interwencję.Widzicie efekt.Przerażające jest to, że przechodzimy obojętnie wobec nieszczęścia zwierząt, a nie umiem znaleźć słów, aby określić postawę organizacji chyba tylko prozwierzęcych z nazwy.W tej wiosce mieszkają ludzie, tysiące ludzi przejeżdżają codziennie tą trasą, nietrudno zauważyć było w jakich warunkach jest ten pies.Nikt się nie zainteresował.Bezsilność mnie zabijała, jak zawsze z resztą, napisałam o tym na miau i tak się złożyło, że terra czyta mój wątek, napisała na dogo i zaczęło się.Jestem taka szczęśliwa, nie mogę spać z emocji.To jedno uratowane życie, tylko jedno, ale aż jedno. Przepraszam, że nie mogę pomóc finansowo, za dużo mam zwierząt pod opieką, przede wszystkim kotów, ale są i psy.Do tej pory sama się nimi zajmowałam, paru psom pomogłam, znalazłam im dobre domy, ale w wielu przypadkach musi być ktoś, kto ma uprawnienia do interwencji, kogo policja nie zlekceważy, jak w przypadku Ergo.Żadne panie tam się nie pofatygowały.Tylko dziewczynom z dogo Ergo zawdzięcza życie. Czy musi ktoś przyjeżdżać z Krakowa, aby sprawdzić warunki, w jakich żyje pies w Mokrzyszowie? To teraz dzielnica Tarnobrzega.To też zgłaszałam, podałam dokładny adres.Ale kogo to obchodzi? Komu mam zgłosić psa przywiązanego w szczerym polu, w upał do pilnowania upraw przed dzikami? To powszechny proceder.Dla psa kończy się zwykle tragicznie.Ustawę znam, fragmenty tejże mam wydrukowane, zafoliowane i noszę ze sobą, kiedy jadę do moich zwierząt.Raz mi się już to przydało, kiedy facet wrzeszczał na mnie i zabronił mi ich karmić.Podziałało. Uważam, ze należy zwracać uwagę na patologie.Ja to robię.Kilka psów nie nosi już zaciskowej szmaty.Kiedyś zaczepiłam faceta, który jechał na rowerze, a obok biegła sunia w tym zaciskowym kagańcu.Zadzwoniłam do mojej wetki, dałam facetowi telefon i udało się.Sunia nie jest już dręczona.Facet po prostu nie wiedział, że tak nie można.Sama chodzę do weta z psami i kotami, które mają opiekunów, ale są zbyt wiekowi, aby dotrzeć do lecznicy.Byłam w melinie pijackiej ( z duszą na ramieniu), ale odpchliłam psa ( mieszkanie też), bo nie mogłam patrzeć jak biedne stworzenie się drapie.Odrobaczyłam go również.Demon, bo takie miał imię został im odebrany, oni eksmitowani z mieszkania, ale to już osobna historia.Z siostrą kupiłyśmy psu w Mokrzyszowie super linkę, aby nie był uwiązany na ciężkim łańcuchu.Chociaż tyle.U niego akurat były panie z Tarnobrzega, było to w trakcie pomocy powodzianom.Wiele da się zrobić, nawet samemu, ale wspólnymi siłami można góry przenosić. Rozpisałam się, przepraszam, już nie będę.Wątek będę śledzić, mam nadzieję, że będą wieści i że Ergo znajdzie dobry dom.Marzenia się spełniają,trzeba w to wierzyć.Ja wierzę i raz jeszcze dziękuję za empatię, za kibicowanie psu, za pomoc i poświęcenie przede wszystkim.
-
Mam bardzo ładną obrożę, kupioną w Niemczech, z odblaskiem i chusteczką w kratkę.Pasuje na obwód szyi 33-42 ( odległość od pierwszej do ostatniej dziurki ).Chciałabym ją przesłać temu pieskowi, o ile będzie pasowała.Jeśli nie, może na bazarek? Postaram się też uszyć mu posłanie, jakiś kocyk też się znajdzie.Poproszę o adres do wysyłki na maila ewarusz@poczta.onet.pl.Nie potrafię odbierać pw na dogo, przepraszam. [url=http://naforum.zapodaj.net/23ed77d6923a.jpg.html][/url] [url=http://naforum.zapodaj.net/23f64fb4b1ab.jpg.html][/url]
-
Podziękowałam za zaangażowanie, doceniam to bardzo,Pomóc chcą wszyscy, oprócz tych, którzy są stosunkowo niedaleko.Jest mi jednak przykro, bo po raz kolejny na obietnicach się kończy.Po co to wszystko? To tylko stary pies, prawda? Umrze, zamarznie? Nie on jeden przecież.Będę robiła dalej to co mogę.Sama, bo tylko to ma sens.Coraz bardziej się przekonuję, że fundacje prozwierzęce są nimi tylko z nazwy.Z mojej strony EOT,
-
Wiele osób jest z Tarnobrzega, ale to 20 km od Jamnicy.Ktoś jest z Grębowa,to blisko, ale nie znam tej osoby. W Stalowej Woli była kiedyś jogi, ale ona mieszka teraz w Anglii, chyba, że akurat przyjechała na święta. Powtórzę, musi tam być ktoś, kto ma jakąś legitymację.Pani jest miła, ale jej sąsiedzi już nie i może być awantura.Doświadczyłam tego i wiem.