ewkar
Members-
Posts
2370 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ewkar
-
Nie jestem idiotką.Z resztą widziała tego psa również moja siostra.Poprzednim razem, kiedy tamtędy przejeżdżałyśmy pies nie miał budy, tylko jakieś deski i była przezroczysta folia nad nimi.Jego opiekunka jest na zdjeciach, zaczerniłam tylko jej twarz.To miła osoba, ale nie radzi sobie, nie skleci psu budy, a o nią tylko prosiłam. Maks też miał ponoć dobre warunki.Widzieliście zdjecia? [url=http://naforum.zapodaj.net/c828f99539fc.jpg.html][/url] To była stara buda, przywieziona ponad cztery lata temu.A zobaczcie ten wydeptany przez psa plac.To teren poniżej drogi, tam jest samo błoto, kiedy pada deszcz.Łańcuch przedłuzyłyśmy, teraz ma krótki.
-
Temu labradorowi dałyśmy dłuższy łańcuch, mógł dojść do trawy i cienia.Wcześniej zamiast budy miał beczkę.Dziewczyny, przykro mi, ale naprawdę liczyłam na p.Mariusza.W Mokrzyszowie jest też mały piesek, trzeci od czterech lat.Wcześniej był rudy, potem czarny, a teraz czarny z białym.Dom wypasiony, a on przy budzie, na krótkim łańcuchu, cienia żadnego.Zgłaszałam i usłyszałam "Już wysyłam tam Straż Miejską".Nie wysłał.Mokrzyszów 234.Jak ktoś będzie przejeżdżał to może zobaczy.
-
Wkleiłam zdjęcia na miau http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=166615&p=10915732#p10915732 To było w 2010 roku.Ten duży, rudawy piesek, który jadł żur już nie żyje, nie ma go, została tylko buda.Czarny labrador dostał starą, ale dosć ciepłą budę.Tylko takie zdjęcia mam. Bardzo Wam dziękuję.Naprawdę starałam się od dawna, żeby coś zrobić, ale na obietnicach się kończyło.
-
Znalazłam maila, którego kiedyś wysyłałam, są na nim zdjecia psów, którym zawieźliśmy budy.Mogę go przesłać komuś.Psa Maksa,uroczego, kochanego, który był dobrze karmiony, bo dostawał ....żur już nie ma. Nia mam samochodu, ani znajomych, którzy byliby gotowi mnie tam zawieźć, abym mogła zrobić zdjęcia.Tak to wygląda.Z okien autobusu można trochę zobaczyć, niedaleko jest przystanek, autobus nie jedzie bardzo szybko.
-
Witam.Dziękuję bardzo za zaangażowanie.Od dawna próbuję pomóc temu psu, ale nie udaje mi się.Nie mam samochodu, tylko rower, klatkę-łapkę ( bo ja "robię " w kotach) noszę na piechotę.To naprawdę straszna wieś.Pisałam o psie w typie wyżła.Miał klatkę 1 x 1 m, bez bramki, w środku porządną budę i był na łańcuchu.Mógł wejść tylko na dach tej budy.Dwa lata pisałam maile, dzwoniłam, do TOZ-u do Rzeszowa, do Ogrodu św,Franciszka, do gminy..itd.Po dwóch latach chyba się udało, byli tam ispektorzy TOZ-u, policja, ponoć panie płakały bardzo, widok był okropny.Ponoć skończyło się sprawą prokuratorską, facet odgrażał się i w ogóle była awantura.Klatki nie ma, nie wiem co z psem. Tam mają zwyczaj przywiązywania psów w szczerym polu do ochrony przed dzikami.Było o tym w lokalnej prasie, ja też takiego pieska widziałam.Malutki, wielkości kota. Kilka lat temu zawiozłam tam ze znajomą dwie budy dla psów, między innymi dla tego czarnego w typie labradora.Miał trochę lepiej, ale żadnego cienia, nic, skrawka trawy tylko piach, a po deszczu błoto po kolana.Nie chce mi się już pisać.Obiecano pomoc, usłyszałam, że tam podjadą, zawiozą budę i będą też zawozić jedzenie.Uwierzyłam, a tydzień temu zobaczyłam to, co opisałam. O Futrzaku nalezy zapomnieć. Mój numer 609 559 862.
-
To jest Podkarpacie.W Stalowej Woli przy głównej ulicy jest pies na łańcuchu ( 1,5m).Ma ażurową budę, no i co z tego? Najwyżej zamarznie.Powstało stowarzyszenie , ale nie przewidują chyba interwencji. Proszę, obejrzyjcie film, wypowiada się na nim prezydent miasta.Zobaczycie, jak u nas jest. [url]http://www.tvkstella.pl/news/fullnews.php?fn_id=1420[/url]
-
Wczoraj i dzisiaj przechodziłam obok bloku w moim mieście.Na balkonie zamknięty szczeniak.Miska z wodą, żarciem i tyle.Żadnej budki, wycieraczki, nic.Okazuje się,że nikt nie jest w stanie pomóc.Dzwoniłam do Urzędu Miasta, TOZ-uw Rzeszowie, lokalnej gazety.Straży Miejskiej u mnie nie ma.Okazuje się,że mam robić prywatne śledztwo, wypytać sąsiadów, siedzieć tam cała dobę, aby sprawdzić, jak długo jest zamknięty.Zrobiłam zdjęcia, ale słabe, bo aparat mi się popsuł.Dodam,że zimno i padało, a szczeniaczek młodziutki.To balkon, nie loggia, w dodatku na parterze, ktoś może go skrzywdzić.Zwierzęta nie mają u nas żadnych praw!! Można je zakatować, no może jak TVN się zainteresuje to może coś się ruszy.Najlepiej, jak zwierzę już jest martwe, wtedy biadolenie.Co ja mam zrobić? Nie wierzę, że Kamykowi uda się pomóc. [url=http://naforum.zapodaj.net/8ab5d06454f5.jpg.html][img]http://naforum.zapodaj.net/thumbs/8ab5d06454f5.jpg[/img][/url]
-
Trzymanie psa na łańcuchu jest, póki co dozwolone, nad czym ubolewam.Wydawanie jednak psa na łańcuch, a kota do stodoły przez organizację prozwierzęcą jest niedopuszczalne.Nie bardzo też mogę się pogodzić z wywożeniem psów do schroniska, a tak się dzieje.Nie jestem członkiem żadnej organizacji, być może czegoś nie rozumiem, ale takie jest moje odczucie.Myślę, że rozwiązanie sprawy Kamyka pomogłoby uspokoić emocje.To sprawa wtórna, najważniejsze to poprawić warunki życia psa.Basia dała nadzieję, mocno trzymam za to kciuki.
-
[quote name='Basia1968']tak Ewuniu - masz racje - to wszystko to jedna wielka wojna o wielkość jednej organizacji nad drugą, osobiste utarczki i jest mi wstyd, że tak się dzieje tutaj w Tarnobrzegu. Ja nie mogę pozwolić na opluwanie mojej osoby, obrzucanie inwektywami, tym bardziej, że robi to osoba w wieku mojego syna. Co do Kamyka - jest jedno wyjście i ja z tego wyjścia skorzystam.[/QUOTE] Skorzystaj, proszę!Mnie też jest strasznie przykro to czytać, bo z Tarnobrzegiem jestem emocjonalnie związana, starałam się pomagać tamtejszym kotom, ale mimo wszystko patrzę na to troszkę z boku.Niczemu dobremu to nie służy.Ktoś wspomniał o 1% podatku.Jak myślicie, ile osób da się przekonać,że warto, skoro jest tak jakoś niemiło, łagodnie rzecz ujmując.Czy naprawdę nie da się zakończyć tego? Raz, a dobrze? Skończą się może kłótnie, a tak cierpią zwierzeta.Jak zawsze.
-
Obowiązuje, ale na pewno nie w takim.Dziwi mnie tylko, że w lecznicy to ja zwracam uwagę właścicielom.Dlaczego weci tego nie robią? Proszę, podajcie mi jakieś linki, nie umiem się poruszać na dogo, a chciałabym mieć rzeczowe informacje.Jeżeli chociaż jedna osoba zdejmie psu kolczatkę i zastąpi ją szelkami, uznam to za sukces.Jedna dziewczyna natychmiast zdjęła psu tę zaciskową szmatę z pyska, kiedy z nią pogadałam.Nie wiedziała, że to koszmar dla psa.Na to liczę,że ludzie po prostu NIE WIEDZĄ.
-
Mam prośbę.Gdzie mogę znaleźć rzeczowe informacje na temat kolczatek i kagańców zaciskowych? W lokalnej prasie ma być seria artykułów na temat zwierząt, takich o charakterze edukacyjnym.Mnóstwo ludzi zakłada psom kolczatki i te wredne kagańce, być może nie wiedząc,że to tortura dla psa.Obiło mi się o uszy,że w niektórych krajach używanie ich jest zakazane.Może ktoś mi pomóc?
-
[quote name='Basia1968']Chciałam tylko dodać, że nie działam jako członek TSPZ - mamy swoja Fundację - już zarejestrowaną "Happy Garden" - w sumie działamy w 8 osób oraz dodatkowo dwie wspierające. Co do TSPZ nie mam pojęcia. [URL]http://www.rejestrkrs.pl/fundacja-na-rzecz-ratowania-bezdomnych-zwierzat-happy-garden,0000379213,0.html[/URL][/QUOTE] Życzę powodzenia, bo już działacie.Sytuacja psów na pewno się poprawi.Może jakieś kocie stowarzyszenie się też zawiąże?
-
Wydaje mi się,że pozostaje tylko czekać na wprowadzenie ustawy o zakazie trzymania psów na łańcuchach. Basiu, zgadza się, skuteczność jest najważniejsza.Wierzę,że już żaden piesek nie pojedzie do schronu do Mielca.Trzymam mocne kciuki!!!! A co z obiecanymi zdjęciami? Tutaj łatwiej Cię zastać, dlatego piszę.
-
[quote name='Basia1968']Ewuniu zgłoś do urzędu miasta - mają kasę na to, maja ponoć miejsce - niech cholera szukają miejsca. Ja nie ma jak pomóc - przykro mi - u nas psiaki poupychane gdzie sie da. Wciąz przybywa coś nowego.[/QUOTE] Wiem, Basiu,ale próbuję wszystkiego.Zgłosiłam oczywiście,ale o tym ,jak to wygląda pisać nie będę, to publiczne forum.Pogadamy.Psiak nadal biega. Mam teraz pytanie, ile osób jest w TSPZ? Słyszę,że p.Małgosia jest sama.Kto więc zajmuje się zwierzakami?