-
Posts
10220 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
21
Everything posted by kikou
-
Górnik-odszedł za TM otoczony miłoscią...
kikou replied to caryca26's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
pranie wstepne rozdz.1 -
Mongołek 7 lat temu odebrany właścicielowi, a do dziś boi się ludzi! :(
kikou replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
a tu po kapieli.... koniecznie trzeba sie suszyć w słoneczku i na trocinach... [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/fb5f48d53912fbe0.html"][IMG]http://images40.fotosik.pl/1724/fb5f48d53912fbe0gen.jpg[/IMG][/URL] -
Mongołek 7 lat temu odebrany właścicielowi, a do dziś boi się ludzi! :(
kikou replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
tu mój hultaj ucieka ze zdobycznym pudełeczkiem z jakąś chyba sałatką ;) [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/bc56632a001d1c36.html"][IMG]http://images40.fotosik.pl/1723/bc56632a001d1c36gen.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/e289cc4ed9eac180.html"][IMG]http://images35.fotosik.pl/1543/e289cc4ed9eac180gen.jpg[/IMG][/URL] -
Górnik-odszedł za TM otoczony miłoscią...
kikou replied to caryca26's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
chyba jeszcze zapomniałam dodać, że kastracja za jakieś6-8 tygodni po podleczeniu watroby ale trzeba ją koniecznie zrobić... aa i on jest bardzo chudy, przez te kudełki obfite tego nie widać ale on waży tylko 28 kg... to mało jak na jego wzrost... choc paradoksalnie to i dobrze... gdyby ważył tyle ile potrzeba możliwe, że te chore nóżki już by go nie dały rady unieść... a co do prania.....to tak Górniczek jest po praniu wstępnym i wyczesanych dwóch wiaderkach kłaków polepionych "niewiadomoczym".. do idealnego futerka jeszcze kawałek drogi ale już troche lżej.... :) zaraz wstawie jakies fotki -
Górnik-odszedł za TM otoczony miłoscią...
kikou replied to caryca26's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Gorniczek ma sporo problemów ze zdrówkiem. Przebadalismy niemal wszystko poza rentgenem, który najbliższy mamy az 35 km od domu... ale zbadaliśmy serduszko, krew, i prostate. Prostata jest koszmarnie powiększona, az zaczyna sie robić przepuchlina okołoodbytowa...konieczna jest jak najszybsza kastracja... zpowodu tej prostaty jest on taki pobudzony i dlatego wypróznia sie tak w małych porcjach z trudem... Taka przepuchlina to paskudna przypadłość, szczególnie dla pieska ktory nawet kucnąć i naprzeć porządnie nie może na tych swoich chwiejnych nóżynach... Ale! żeby zrobić zabieg trzeba mocno podleczyć watrobe i trzustke, wyniki gorsze niż u Bronia-grubonia... :( zato natychmiast przydałby sie lek Ypozane (w najwiekszej dawce - koszt chyba ok 60 zł) na obkurczenie prostaty żeby jak najszybciej zapobiec dalszemu powiekszaniu sie przepuchlinki... ekg wyszło dobrze chociaż on tak dziwnie zbyt szybko sie męczy i dyszy nawet jak jest chłodno....ale na szczeście to nie od serca chyba chodzenie sprawia mu tyaki trud...i stąd to dyszenie... jedno ucho Górniczka jest zupełnie zmienione, takie zgrubiałe, pewnie zauważyłyście... to wynik wieloletniego zaniedbania, nileczonych infekcji, w tym uszku i teraz jest jeszce ropa... wiec konieczny jest lek na uszy... Summa summarum wydaliśmy aż 120 złotych (wyniki, ekg i maść na ucho)- kwit bedzie znowu za pare dni w wolnej chwili wypisany... leki na wątrobe narazie Górniczek pożyczy od Bronia-grubonia... jak im sie skończą to Górniczek "postawi' chłopakom następne opakowanie... trzustkowe leki mamy, antybiotyk i steryd dostaliśmy w gabinecie już w cenie badań... ale trzeba szybko podjąć decyzje w sprawie tego Ypozane... moze macie w schronisku? w schronie bywają dobre, drogie leki czasem z darów... wtedy nie trzebaby kupowac... jeśli chodzi o nóżki to pani wet podejrzewa zaniedbaną dysplazje bardziej niż kręgosłup...ale to luźna sugestia, bez zdięcia narazie nie można tego ocenić... -
[quote name='_bubu_']Kochany dziadziuś.. Kikou, dziękujemy za wspaniałą opiekę, wiem, że to bardzo trudne.. Czy potrzeba pieluszek? Jeśli tak to jakie pasują na Bartusia?[/QUOTE] możecie przysła jakie macie ale tylko jeśli macie jakieś niepotrzebne, nie kupujcie specjalnie bo to jeszcze i koszt przesyłki dochodzi - używam zwykłych najtańszych, największych z supermarketu, zakładając je tak jak opaske na siczku, a nie jak prawdziwą pieluszke sie zakłada - czyli kupka wypada swobodnie, a tylko siczki idą w pieluszke, bo Bartuś to chudzinka ale duży piesio i pasowałyby na niego tylko duże ludzkie pieluchy, a to droga impreza i szkoda kasy..
-
Górnik-odszedł za TM otoczony miłoscią...
kikou replied to caryca26's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='MALWA']To czekamy na relacje i foty z DT....[/QUOTE] ...eh...Ciotki z tymi fotkami, piesio ledwie dobe jest na miejscu a ja juz mam z aparatem za nim latać?? a sam Górniczek to rzeczywiście bardzo wyjątkowy psiak, niezwykle pogodny i otwarty, zaaklimatyzował sie w trzy minuty, nie ma żadnych lęków, oporów - strasznie miłe psisko.. Po długiej podróży biegał bardzo pobudzony po podwórku, wbiegał, wybiegał, aż dziwne że na tych kulawych nóżynkach jest az taki żywy, poznawał wszystkie kąty, polował na naszego kotopsa (mamy kotke która wychowała sie z tymi wszystkimi psiakmi i czasem myśli że sama jest psiakiem - np piszczy pod metrowa bramką żeby jej otworzyć zamiast przeskoczyć górą - bo pieski tak robią :) ) Górniczek kicał jak szczenior, usiłował wkucać pod auto żeby wyłowić kotka...ale wszystko tak dla zabawy.. jak sie mijali w korytarzu to już nie chciał zjeść kotki.... wieczorem sie wyciszył i ładnie lezał sobie przy drzwiach Bronio zazdrośnik troche burczał na nowego kolege ale jak przebiegł na prostych nóżkach pod Górniczka brzuchem - bo to kawał psiaka jest... to Bronio uznał że to nie jest jego liga i wyciszył sie... Ale charakter ma Górniczek naprawde wspaniały... bo mamy jednego takiego pieska, który jest jakby "opóźniony"... i ten psiak podbiegł i szczekał nawet próbował ugryźć Górniczka, a ten tylko zerknął na głuptaska i pobiegł dalej majtając swoim grubaśnym ogonkiem... no i straszny lovelas z nigo... kazdej dziewuszce mocno zaglada pod spódniczke (na szczęście oprócz jednej wszystkie sterylizowane...) no a pranko Górniczka to impreza na kilka rat bedzie - faktycznie futro jak na niedźwiedziu, w niektórych miejscach pofilcowane na beton... dzisiaj pańcio na urlopie ma zadanie bojowe doprać Górniczka do południa brzydko sie załatwia nasz chłopczyk, w brzuchu bałagan - bo ciapka i takimi malutkimi porcjami sie załatwia, trzeba mu zbadać prostate... i jeszcze jedna sprawa z książki zdrówka nie wynika co z tymi nóżkami jest - czy miał jakieś zdięcia kręgosłupa? co konkretnie mówili schroniskowi medyce, ze od czego te nóżki takie kiepskie? jest jakies zalecenie co mu podawać żeby sie to nie pogłębiało chociaż? czy miał badania jakiekolwiek robione? -
ciężko ocenić weterynarzowi co by było gdyby, być może mogłaby funkcjonować z taka dyndająca nóżką bo i tak ją miała przykurczoną przez te ostatnie lata, a jest takim lekkim piesiem smukłym i znakomicie sobie radzi na trzech wiec może by i dała radę... ale mysle że zrobimy tak, ja odzyskam używalną kopię tej fotki i spróbujemy ją pokazać jakiemuś jeszcze lekarzowi co mocniej działa ortopedycznie u piesków i może dopiero na podstawie tej kolejnej konsultacji podejmiemy jakieś decyzje... i zrobie jej te badania krwi tu w rejonie, jutro nie bede miała czasu ale pod koniec tygodnia podjedziemy... u Pegini mamy w tej chwili 70,- za zdięcie i 25,- za wścieklizne
-
Górnik-odszedł za TM otoczony miłoscią...
kikou replied to caryca26's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='martka1982'].......od razu mam małe ostrzeżenie...wiadomo,że psiaki w schronie nie pachną różami ale Górnik to zdaje się taki pies, który nigdy nie był kąpany i czuć to dosyć intensywnie. Pewnie Kikou też to szybko poczuje, jeśli uda Ci się Kikou go wykąpać to będzie super:) ciekawe jak Bronek zareaguje na nowego przybysza....[/QUOTE] ...no jakbyśmy sie bali byle brzydkiego psiego zapaszku...to nie moglibyśmy żyć z takim pokaźnym stadkiem w domu... ;) ale ja generalnie w pierwszy dzień nie "szarpie" nigdy nowego piesia do kapieli, nie zmuszam go do czegokolwiek... narazie musi po prostu poznać otoczenie, stado i oswoić sie...a dopiero w zależności od tego jak znosi stres zmian, jak szybko będzie sie adaptował do nowych warunków itp...to dopiero zaczniemy sie kapać czesać czy jakies tam inne potrzebne zabiegi wykonywac.. -
Mongołek 7 lat temu odebrany właścicielowi, a do dziś boi się ludzi! :(
kikou replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
dziekuje... tak wścieklizna zawsze tyle samo 25,- ale Mongunia "przeglad" to zrobimy na spokojnie pod koniec lata, narazie nie ma żadnych oznak chorobowych u naszego łobuziaka- jakichkolwiek.... a za to u innych piesiów "sie dzieje" -
bylismy dzisiaj z Peginią na sesji rtg ;) aż w Jeleniej Górze, blizej nie mamy rentgena... jest dość poważnie.... ewidentnie Peginia uległa kiedyś strasznemu wypadkowi, miała kośc udową złamaną z przemieszczeniem, chyba nawet w dwóch miejscach, prawdopodobnie nikt tego nigdy nie próbował składać bo od wewnętrznej strony kolana jest grube nadlanie kości gdzie tak na dziko przyrosła ta złamana kość ale nie na prosto jak trzeba tylko niemal prostopadle... i tak sobie Peginia kicała kilka lat.. a teraz sie postarzała, mięśnie które tą słabą konstrukcje trzymały zwiotczały i przy jakimś ruchu byle skoku to dzikie zrośniecie puściło... dlatego w tej chwili ta kostka niemal "wisi w powietrzu" (nie uwiera czy nie przebija skóry bo jest zalana tkanką kostną i pokryta mięśniami...) Pocieszające w tej całej sytuacji jest to, że ta nóżka jej nie boli... ponieważ moja Peginka potrafi pokazać jak jej coś sie nie podoba i szczypnąć ząbkami nawet przy obcinaniu pazurków, a tu dała sobie wywijać tą nózyną do zdięcia nie buntując się zupełnie nawet bez "głupiego jaśka". co z tym mozna zrobić? zwykłe złożenie w narkozie i włożenie w gips podobno nic nie da tak fatalnie jest ta nóżka połamana, jedynie poskładanie i poskręcanie tej nóżyny na śruby... nie musze mówić chyba że to bardzo skomplikowana operacja, długa narkoza, potem druga narkoza żeby te śruby powyjmować... w mojej okolicy wchodzi w rachube chyba jeden tylko lekarz w porywach do dwóch w Jeleniej Górze, nikt z mniejszych gabinetów nie jest w stanie czegoś takiego nawet próbować sie podjąć... w tej klinice co byliśmy koszt wstępnie ok. 800 zł i żadnych gwarancji ze to super sie uda bo zdolności regeneracyjne starszego piesia nie są równe tym jakie maja młode psiaki... no i na początek oczywisci badanie krwi i serduszka czy nerki i wątroba są na tyle zdrowe żeby wytrzymać jakikolwiek zabieg... mam zdięcie na płycie ale coś nie umiałam go otworzyć jutro zadzwonie żeby mi przysłali jeszcze kopie na maila to wstawie na dogo
-
w tej chwili wydalismy 25 zł za wścieklizne i 30zł za badanie krwi (dlatego tak mało za badanie bo chociaż sprawność wątroby określa 4czy nawet 5 wskaźników ale skoro po pierwszym widać, że wątrobe trzeba leczyć, a leczenie jest zawsze takie samo, a badanie przed operacją trzeba powtórzyć żeby zobaczyć czy jest lepiej to nie ma potrzeby generować dodatkowych kosztów.. ;) )
-
[quote name='marmosia']Napisz, jakich konkretnie leków potrzebujecie, może będę mogła pomóc...[/QUOTE] każdy rodzaj tabletek na watrobe z fosfolipidami czyli esseliv, essentiale i jest jeszcze conajmniej z 5 oinnych preparatów o tym samym składzie... ale też i z innych grup wspomagających wątrobe jak np heparegen... to co wspomaga oczyszczać wątrobe ludziom przewaznie tez nadaje sie dla piesiów....
-
Lisio trzeci rok w hoteliku! Nie mamy za co opłacać DT - pomożcie!
kikou replied to fiorsteinbock's topic in Już w nowym domu
u Lisia w porzadku, pozostaje w dobrym zdrówku...ale chociaz w porównaniu z innymi seniorkami Lisio zawsze jawił mi sie jako taki młodzian krzepki... terasz jak na niego patrze jak sobie wolno drepcze, a szczeniory biegaja i skaczą jak zwariowane wokół niego...to jednak widać, że to starszy pan... taki juz wolniejszy, częściej polegujący sobie w trawce niż biegający.... Nie wiem czy pamietacie ale jakiś czas temu nie odbyła sie kastracja Lisia z powodu podniesionych wskaźników nerkowych w jego wynikach badania krwi... przez ten ostatni czas od badań podawałam mu do kazdego jedzenia ok. połowe karmy nerkowej oraz na zmiane ipactine i rubenal... (a te dobra odziedziczył Lisio oraz jeszcze jeden piesek u nas po jednym bardzo biednym piesku - Alojziku, który odszedł za tm.... niestety osiągnęliśmy kres tych nerkowych wspomagaczy... moze macie Cioteczki cos z tych rzeczy... bo nereczki to powazna sprawa, podobno w badaniach krwi kiedy są pierwsze objawy - wyniki są podwyższone to już oznacza conajmniej 50% uszkodzenie i jako takiego leku na nerki nie ma, a te specyfiki wspomagajace... po prostu wydłużają życie tej sparwnej resztki... -
Mongołek 7 lat temu odebrany właścicielowi, a do dziś boi się ludzi! :(
kikou replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
[quote name='maarit']No właśnie. Nawet Monguś miał taki fioletowy banerek z odniesieniem do kanapy. A po kanapie zostało wspomnienie...[/QUOTE] ...nie, no nie całkiem wspomnienie.. nadal jej używamy, nie mamy na nową i nawet nie zapowiada sie żebyśmy mieli mieć... ;) tylko już nie jest ładna....ale siedziec i wylegiwac sie ciągle da... :multi: -
[quote name='xmartix']a jak on się czuje? wszystko macie? coś nam ostatnio nie po drodze było do komputera, najpierw upały, potem powódź.... Floptis ma sie nieźle, choć to chory biedaczek... regularnie przyjmuje swoje sercowe tablety, jakis czas temu znowu odziedziczył troche tabletek po suni, która odeszła... ma obrosniete plecki, wyglada jak pluszowy niedźwiadek - musze koniecznie porobić wiecej fotek... ma też przepuchline na brzuszku... nie tak paskudną jak ta przy odbycie, na którąbył operowany ale niestety jest wielka przepuchlinka, o nowym zabiegu można zapomnieć już przy ostatnim przeciez nikt nie chciał sie podjąć ze wzgledu na jego serduszko... potrzebujemy leków na wątrobe...stałe przyjmowanie leków na serce obciąza wątrobe... nie mamy nic... :( jakimś lepszym jedzonjkiem dla seniorów też byśmy nie pogardzili...
-
na kiltixa nie ma oczywiście kaski..... jeśli chcesz to przyśle dla Zgrdzika obrózke Trixie... moje latają z trixie i odpukać kleszczory sie nie przyczepiaja... chociaż są obecne w okolicy w dużych ilosciach..
-
złe wieści u Pegini... chociaż nasza Peginia jak zawsze jest w naszym gronie seniorów, najrezolutniejsza, bystra i najszybsza (ilekroć rzucam pieskom jakieś ponadplanowe kąski, zawsze Peginia jest najszybsza i najlepiej widzi i najszybciej skacze... i zawsze udaje jej sie oprócz swoich kesków zabrać jeszcze co nieco conajmniej ze trzem starszym kolegom ;)... to cos sie zaczęło dziać niedobrego z tą nóżką, którą Peginka zawsze tak przykurczała... dziwnie sie rusza, jakby jej ta nóżka "wyleciała z zawiasów"... tak od dwóch trzech dni dużo gorzej chodzi... co najdziwniejsze, nie ma raczej bólu bo biega i skacze nie ograniczając ruchu, nie ma żadnej opuchlizny. Dzisiaj byłysmy u weterynarki... mówi że nie widziała jeszcze takiego czegoś, wskazuje że to może staw rzekomy po starym urazie sie wytworzył... tak czy inaczej musimy czym prędzej pojechać zrobić zdięcie rentgenowskei bo bez tego można spekulowac w nieskończoność... co to może być - postaramy sie jutro
-
Mongołek 7 lat temu odebrany właścicielowi, a do dziś boi się ludzi! :(
kikou replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
[quote name='maarit']Pozdrowienia dla całej ekipy z fioletowej kanapy ;)[/QUOTE] ...piesie już "załatwiły" fioletową kanapę... cała jest porwana... w sumie to porwały ja szybciej niż ja zdązyłam ją spłacić... ;) a u mojego Mongusia wszystko w porządku... mam jakieś nowsze fotki tylko ostatnio nie było kiedy spokojnie usiąść przy komputerze. Zaszczepilismy sie na wścieklizne, bo termin juz dawno minął... myślę że patrząc na wyniki badań Mongusia kolegów (Redisia, Bronia i biednego Agdanka) trzeba by niebawem zbadać i krew Mongusia bo on w sumie nigdy nie miał kompleksowych badań...odpukać nie choruje, a to czasem u seniorków coś sie podstępnie zaczyna dziać...a "zewnątrz" widać dopiero jak jest juz mocno źle.... -
[quote name='holly101']Podskoczymy Chojaczku! Kikou, mam nadzieję, że ostatnie ulewy Was nie dotknęły szczególnie...[/QUOTE] ...owszem ta nawałnica 5 lipca zrujnowała naszą wioske i miejscowość obok... drogi, mostki, słupy energetyczne...ale już rozpisywałam sie o tym na innych watkach... piesie nie ucierpiały w żaden sposób! Natomiast Chojraczek znosi te burze najgorzej ze wszystkich piesków jakie kiedykolwiek znałam... nawet jeszcze nie musze słyszeć burzy a już po "minie" Chojraka i jego nerwowym chodzeniu i trącaniu mnie noskiem: "ej zrób coś z tą burzą" ... juz wiem że zaraz zacznie grzmieć... a jak juz burza jest w nocy... to nikt nie pośpi, Chojruś drapie w drzwi wskakuje na łóżko, zeskakuje, drapie w inne drzwi, wskakuje mi na głowe niemal, zeskakuje, znowu drapie gdzieś w ściane... bardzo to przezywa... az nie do wiary, że z takiego piesia który całe dnie sobie gdzies grzecznie poleguje w kąciku, nagle w czasie burzy takie emocje sie budzą... Jeszcze nie zrobilismy badań kontrolnych krwi, ostatnie tygodnie były ciężkie... upały, powodzie..(np pierwsze dni po po powodzi musieliśmy na piechote torami do sklepu iść 5 km żeby przynieść podstawowe produkty...) w tym tygodniu podjedziemy do weterynarza na spokojnie...
-
... na okoliczność narośli zrobilismy badania krwi... bo niezależnie od tego czy to będzie biopsja czy zabieg obie "sprawy" załatwia sie w pełnej narkozie.... i niestety Redzio ma brzydkie wyniki watrobowe...nie krytyczne ale brzydkie - wskaźnik ALP podniesiony o 100% Pani wet zaleciła iontensywną kuracje wątroby przez jakieś 5-6 tygodni do narkozy...bo narkoza to duże stężenie toksyn i może "dobić" wątrobe starszego piesia... Zresztą nie wiem czy pamiętacie ale juz dwa lata temu też było podobnie przed zabiegiem usunięcia tego jajkowatego guza przy odbycie też Redziuś przed operacja chyba ze 2 miesiące łykał pigułki na watrobe, za to nereczki i trzustka w dobrej formie... przy okazji zaszczepilismy sie na wścieklizne bo też już rok dawno minął od ostatniego szczepienia... czas strasznie szybko leci... ...choc sugestia o biopsji jest słuszna...lekarze wet w przypadku starych piesiów decydują sie raczej odrazu na zabieg, bo jeśli wyjdzie że łagodny ale z tendencja do "zezłośliwienia" i rosnący to i tak trzeba bedzie go usunąc za jakiś czas a to oznacza kolejna narkoze dla i tak już nie pierwszej świeżości watróbki i nereczek... więc lepsza jedna narkoza i mozna sobie całą narośl zbadać lub nie.. AA i to jeszcze nie koniec kłopotów bo jeszcze w serduszku słychać nieporządane szmerki... cos jakby z jedną zastawką, nieznacznie ale jednak... przed samym ew. zabiegiem zrobimy jeszczeekg żeby "dmuchać na zimne"...
-
Bingo/Bronio-odszedł za TM otoczony miłością....
kikou replied to caryca26's topic in Już w nowym domu
książeczka zdrówka i rachunek - ten zaległy za badania + wścieklizna: [IMG]http://images42.fotosik.pl/502/b5e59998ab51af81.jpg[/IMG] paragon na heparegen i biodacyne: 66,50: [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/420f318ed5b525d8.html"][IMG]http://images37.fotosik.pl/1678/420f318ed5b525d8gen.jpg[/IMG][/URL] -
Bingo/Bronio-odszedł za TM otoczony miłością....
kikou replied to caryca26's topic in Już w nowym domu
przez te upały, powodzie i inne kataklizmy troche nie było czasu na siedzenia przy komputerze... Bronio ma sie dobrze... chociaż miał jakiś taki niż, jakos pare dni po szczepieniu na wścieklizne (chyba to szczepienie dołożyło sie do spadku odporności)dopadł go katar i ogólnie gorsza forma, sprawe kataru załatwiły trzy dawki antybiotyku, pani wet zaleciła tez jakis preparat witaminowy... I tak od czasu badań Bronio przyjmuje preparat z enzymami trzustkowymi na trzustke (dostalismy w prezencie od zaprzyjaźnionych "dobrych dusz" jak i witaminy jak i antybiotyk oraz krople do noska...) tablety na wątrobe i witaminki, niestety musieliśmy kupić lekarstwo na wątrobe oraz krople do oczu...bo z tym katarkiem to i oczęta wymagały zakrapiania... zaraz tu dokleje fotki paragonów i zaległy rachunek plus rachunek za szczepienie. teraz Bronio już w lepszej kondycji, nosek suchy :) A Bronio? tak! przytula sie kiedy tylko może.... jest strasznym zazdrośnikiem, jak tylko widzi że głaszcze sie akurat innego piesia a nie jego to szczeka tak bardzo wysokim dyszkancikiem, tak aż zawodzi, aż świdruje w uszach... chciałby żeby tylko jego kiziać... nawet dawał sobie zakrapiac nos i oczy zeby tylko dłużej zajmować sie jego pysiem