Jump to content
Dogomania

kikou

Members
  • Posts

    10220
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    21

Everything posted by kikou

  1. same upały dało sie wytrzymać bo mieszkamy w takej starej chałupinie z bardzo grubymi murami i w dodatku na północnej stronie wzgórza wiec było sie gdzie schować przed słoneczkiem i żarem... potem mielismy powódź... akurat nasza miejscowość, a zwłaszcza przylegająca miejscowość strasznie ucierpiały, woda pozrywała wszystkie mostki, podmyła ulice, powyrywała słupy elektryczne... znowu fakt mieszkania na zboczu wzniesienia uchronił nas przed najgorszym, mieliśmy tylko strumień szlamu przez podwórko, brak prądu i wody...ale poza tym dało sie życ... pieski nawet chyba nie zauważyły, że ludziska walczą z żywiołami.... ale sam Bartoszek nie ma sie lepiej... nóżki zupełnie zawodzą, teraz już trzeba trzymać biedulka dwoma rekami żeby przeszedł pare kroczków...już sam nie daje rady w ogóle sie podnieść... Natomiast ciągle ma potrzebę uczestniczyć w centrum życia domowego... wiec jak lezy w pokoju, a ja zawisne dłużej coś robiąc w kuchni... to musze go przynieść z poduchą do kuchni bo woła -głośno piszczy... albo jak jestesmy na podwórku, to musimy Bartoszka zabrać ze sobą...i do sypialni też. Teraz niestety musieliśmy zacząć używać pieluszek, bo choć Bartosz ma główke jasną i sygnalizuje że ma dyskomfort i chce siku ale robi to na 3 sekundy przed samym siczkaniem więc nie zawsze zdążyło sie podbiec żeby go wynieść na czas... pieluszka jednak ułatwia życie w takim stanie... :( Z brzuchem, odpukać, nieźle.. je bidulek, załatwia sie jak trzeba i nie wymiotuje
  2. przelalam swój skromny udział na pobyt Zefirka (na konto fundacji z pierwszej stronki) piękne te zdięcia powyżej.. przepraszam, że dopiero dzisiaj doczytałam co u niego ale ostatnie dni to walka z powodzią u nas... inne sprawy musiały zejść na dalszy plan..
  3. ...nie byłam jeszcze z Redisiem w sprawie tego guzka... głównie dlatego, że w przypadku guzów wszelkich procedura jest taka sama, czyli droga Pani guzka albo operujemy albo dajemy narkoze i pobieramy wycinek i wysyłamy do badania histopatologicznego albo obserwujemy, leków na guzki nie ma... Ponieważ jest to cos bez wyraźnej granicy, operacja wydaje sie trudniejsza niż w przypadku guzka jaki miał Redzio 2 lata temu....a więc już widać że tu w terenie to ja go nie zoperuję.... umawiać go w Jeleniej Góze? we Wrocławiu? cholera jak ten czas leci, trzeba faktycznie cos postanowić... jak minimalnie upał zelzeje pójdziemy sie dopytać.... a sam Redziś w dobrej formie, teraz, pewnie na te upały tak śmiesznie sie leni na tylnich nóżkach....
  4. Bronio pozdrawia Ciotki... upały znosimy dzielnie..mieszkamy w takiej starej ocienionej chałupce więc nie jest źle, po prostu w dzien piesie niemal nie chcą wychodzić... polegują w domu po kątach... Nie wiem czy dietka postępuje, waga w domu odmówiła współpracy...a jak byliśmy w gabinecie wet sie doszczepic na wscieklzne to zapomniałam go zważyć.. ale juz troche widać nóżki Bronia i np kiedyś jeśli stanął przy koszyczku od tej strony gdzie jest wyżej to rezygnował, nie mógł tak podnieść nogi, a teraz wdrapuje sie jakoś naawet z tej wyższej strony... ;) ale od kiedy te nózynki lepiej widać to niestety Bronio ma zmiany artretyczne na łapkach - takie zgrubienia na stawach...
  5. tak potem jeszcze przyłączyła sie kolejna chetna... ale w polowaniu uczestniczy zawsze tylko kotka i Saszka jak nadąży... ;)
  6. extremalne upały sprawiają że każdy piesio szuka tylko chłodnego kątka w domu i polegują cały dzień.... Saszeńka ze swpim niedźwiedzim futerkiem oczywiście też.... Ale ostatnie pare dni niemal co wieczórSaszka w komitywie z kotką bardzo tak blisko siebie biegały po krzakach.. strasznie to zabawnie wygląda bo Saszka jest naprawde duża dziewuszka, a kotka nawet 3 kilo pełne nie waży.... okazało sie że, Saszunia poluje z Franczeską na myszy... tu poniżej zrobiłam im zdięcie jak juz prawie miały myszke...ale na szczęście ;) czmychneła im gdzieś za szopę... a dziewczyny bez końca trącały noskami te rupiecie tam żeby tylko dorwać mysze... ciekawe w jakiej proporcji umówiły sie na podział ewentualnego łupu? :hmmmm::hmmmm::hmmmm: guzek niestety jest stale obecny... i wiekszy.. w tej chwili Saszka bierze stale beta glucan, chlorellę, omega3 i siemie lniane + enzymy trzustkowe bo w jej wynikach wtedy wskaźnik trzustkowy był troche podniesiony
  7. a czym mielisz siemie..(ja je bardziej rozduszam niż miele, nie mam do tego jakiegos młynka??? i jakie są zalecane dawkowania na kg wagi ciała? bo w sumie nie wiem czy nie za mało jej dosypuje
  8. [quote name='sunia2000']Właśnie dostałam maila od jednej z pań, która była zainteresowana śnieżkiem, w końcu sie na niego zdecydowała. A jako że Śniezek juz dawno w domciu to podesłałam jej zdjęcia Diabełka, może się skusi?[/QUOTE] ale jak Pani chciała białaska... to raczej na czarne diablatko sie nie skusi.... :(
  9. tyl;ko 82 złote deklaracji stałych z potrzebnych 300 :( :( kto nam jeszcze pomoże żeby Zefirek mógł sie wyrwac ze schroniska??
  10. sprawdziłam, przelew od Figi zaiste zaistniał ;) wszystko w porządku.... dziękujemy....
  11. grubasińska ta nasza dziewuszka... :) :) ma świetne tereny rekreacyjne w swojej okolicy... fiu, fiu tylko pozazdrościć...
  12. [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/d06db981fc38020c.html"][IMG]http://images41.fotosik.pl/1604/d06db981fc38020c.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/cb58fad635195e37.html"][IMG]http://images38.fotosik.pl/1650/cb58fad635195e37.jpg[/IMG][/URL] był też opisik: "....Gajka w ulubionej rozrywce, czyli pławienie wieloryba nie wiem czy widać, ale ona z zapalem usiłuje wyjąć z wody małże. Potem je co prawda z obrzydzeniem wypluwa, ale jest nimi zafascynowana...."
  13. [quote name=':: FiGa ::']Dostalam nr konta tego samego dnia i wyslalam pieniazki, dlatego tez dziwi mnie ze nie napisalas nic o otrzymaniu wplaty?[/QUOTE] fakt jest faktem, że ja podsumowanie robie z raz na miesiąc albo i dłużej wiec nie patrze co chwile na konto... ale skoro pytasz to jak sie uporam z fotkami sprawdze rachunek
  14. [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/0521908f79b93d3f.html"][IMG]http://images41.fotosik.pl/1604/0521908f79b93d3f.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/b5304c3326ea3a96.html"][IMG]http://images35.fotosik.pl/1472/b5304c3326ea3a96.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/526ac9ecec1cf27b.html"][IMG]http://images38.fotosik.pl/1650/526ac9ecec1cf27bgen.jpg[/IMG][/URL]
  15. [quote name=':: FiGa ::'][URL]http://images41.fotosik.pl/1556/0521a9b29fce6f41gen.jpg[/URL] To cudenko to ta sama Gaja?! :crazyeye: Cudownie wyglada malenka w porownaniu do tego jaka ja pamietam :multi: Podeslijcie prosze nr konta razem z kodem swift banku. Duzo nie pomoge bo juz obiecalam sobie ze za duzo na psiaki idzie :oops: ale jednak to jest silniejsze ode mnie :oops:[/QUOTE] cholerka dawno tu nie zaglądałam zaraz dośle nr konta... natomiast dostałam tez kilka świezych fotek, "lece do fotosika"
  16. kurcze bylismyu pani wet... i choć pewnie usuniecie ząbków zapobiegłoby dziubaniu guzka... i to nie taka prosta sprawa... kiedy piesio ma rozchwiane ząbki paradontozą to niemal same wychodzą... ale Saszenia ma zdrowe kły jak niedźwiedzica, trzebaby je odcinać oc kości żuchwy... a to już cały duży i znowu z dużym dyskomfortem zabieg... wiec kły zostały w buziaku... dostaliśmy tylko lek przeciwzapalny na 4 dni żeby przysuszyć to co sie doraźnie rozdziubało ząbkiem.. serce pęka... :(
  17. ja go wczoraj widziałam... taki maleńki, biedniusi w tym wielkim bezosobowym schroniskowym boksie... ciągle jednak podbiega z nadzieja do kraty jak widzi człowieka... :(
  18. wczoraj pół dnia spedziłam we wrocławskim schronisku (operacja wrocławskiego dziadzia) rozmawiałam z drem Rakiem o Zefirku. [B]Niewydolność watroby zefirka jest znaczna, a kastracja musiała być wykonana pomimo niewydolności wątroby ponieważ tam były też zmiany nowotworowe[/B], a zatem bez zabiegu też nie miałby szans na przeżycie... |I rzeczywiście jest też ogólne zalecenie dla schroniska by psy ze znaczną niewydolnością wątroby i/lub nerek usypiać ponieważ w warunkach schroniskowych nie można im zapewnić stosownej opieki wiec albo opieka w warunkach domowych bądź zbliżonych do domowych lub eutanazja.... I odwiedziłam tez chłopczyka, jaki to pocieszny, miły piesio, taki ufny, tak sie garnie do człowieka z bezgranicznym oddaniem w oczkach... przekochany!!! Strasznie chwycił mnie za serce! może jeszcze ktos miałby możliwość uszczuplic swój comiesięczny budżet o chociaż 5 złociszków... to tak niewiele...a w kilka osób moznaby nazbierać na lepszy los dla dziadeczka....
  19. ....wiem Zosiu jak to jest z deklaracjami, zanim wyniosłam sie na wieś zbierałam pieniądze na 6 piesków w płatnych miejscach, z czego 3 nadal żyja- to oznacza że na "najstarszego" zbieram pieniądze już 5 lat... Bez stałych deklaracji jest bardzo trudno, a nawet i te "stałe" bywaja bardzo różne... Hitem była wiadomosć od jednej z deklarowiczek, która z rozbrajajaca szczeroscią poinformowała mnie: "..ej, nie gniewaj sie nie będe już płacić ale pieski już mnie tak nie bawią...":eek2::eek2: :eek2: dlatego nie dziwie sie, że piesek nadal nie wyjechał skoro nawet nie ma połowy stałych deklaracji, za bardzo groszem nie "śmierdze" ale deklaruje "dyszke" deklaracji stałej na Zefirka
  20. nie gniewaj sie, nie chciałam zeby cokolwiek zabrzmiało protekcjonalnie...
  21. tak to jest różnica jak sie ma swojego piesia, widzi sie każdą drobną zmiane, a inaczej jest z pieskiem znalezionym... Saszenia jest piękna i bardzo mądra... wiec prawdopodobnie została wyrzucona z powodu tego nadziąślaka i był on już duży jak do mnie przyjechała, dodatkowo miała paskudne wyniki i zmiany w płucach. Weci zdecydowanie odradzali zabieg. A guzek na szczęscie kilkanaście miesięcy nie zmieniał sie. A teraz nagle na wiosne zaczął sie powiększać... i tu można pewnie spekulowac w nieskończoność... co by było gdyby..... Moze by rósł szybciej lub wolniej z operacją lub bez niej... nie mam pojęcia, już kilka razy w życiu walczyłam z róznymi nowotworami u piesiów... i tak naprawde tak niewiele mozemy jesli jest to cos co nioe da sie usunąć z dużym marginesem tkanek.... Na klinikach po zabiegu powiedziano mi, że nie maja nic do zaproponowania...:shake: Myślę, że póki co zdecyduje sie żeby usunać jej kiełki na dole. Ingerencja niewielka, a zapobiegnie "dziobaniu" tego paskudztwa i związanemu z tym bólowi. (sama nie pomyslałam o tym w trakcie zabiegu, a może miałam nadzieje, że nie bedzie to juz konieczne...a weci też nie wpadli na ten pomysł..)
  22. tak Asiuniu, wyślij kaske prosze do Beatki... każdy piesio ma swojego " bankowca" i jakiś przelew do mnie pokomplikowałby cały "system" :)
  23. ... [B]nie przesadzajmy, na pewno nie ma tu zadnej złej woli[/B], dużo nieporozumień wynika z niepełnej wiedzy i nieznajomosci schroniskowych realiów. W tym momencie pies ma chwile lepiej bo z racji choroby przebywa na izolatkach gdzie dostaje osobno karme leczniczą i ma szanse na spacer z wolontariuszem, miejsca w izolatkach jednak maja tyo do siebie, że nie są z gumy a wiec rotacja jest duza bo stale napływaja nowe, chore z interwencji czy pogryzione pieski, wtedy te podleczone muszą wracać na boksy ogólne, a tam to już taki starszawy, chory psiunio nie ma szans na nic. A jak pochoruje sie mocniej to zostanie uśpiony, to nie żaden reklamowy chwyt tylko smutna rzeczywistość. Na boksach ogólnych nikt już nie da rady przypilnowac czy coś zjadł i ile, a tym bardziej nie poda mu zadnych leków, dlatego dla takiej bidy żeby mógł sobie jeszcze pożyć szuka sie miejsc w hotelach i dt. Również zbieranie stałych deklaracji ma głęboki sens ponieważ zawsze tak jest że jak piesek jest "doraźnie" zagrożony to jest "chwytliwym" tematem na dogo i łatwo zebrac jakąś kwote doraźnie...ale co później, piesek jest taki za stary żeby go ktoś chciał adoptować, za zdrowy żeby umrzeć... i gdzies trzeba go utrzymać czasem pół roku...a czasem 5 lat. I wtedy najczęściej ta osoba, która umieściła go w hotelu zostaje niemal całkiem sama co miesiąc z rachunkiem w dloni... Dlatego te stałe zobowiązania są tak istotne. Prosze Wolf122 nie podejrzewaj złej woli, każdy zebrany grosik bedzie porządnie rozliczony, nie mam co do tego wątpliwości, w mojej wypowiedzi powyżej chodzi wyłącznie o to, że po doraźnym zaleczeniu chorej wątroby koszt jej leczenia później nie musi być już aż tak wysoki!! :loveu:
  24. coś mnie tu dziwi.... piszecie, że pieseczek jest tak bardzo chory na watrobe, że stale musi jeść karme wątrobową, tymczasem w jednym z postów jest wypowiedź, że enzymy watrobowe są tylko [B]nieznacznie[/B] podwyższone. (Czyli jak bardzo są podwyższone? i ile z 5 badanych?) Potem jest informacja, że piesek był wykastrowany, a wiadomo że narkoza jako coś szczególnioe toksycznego rujnuje wątrobe, wiec [B]gdyby watroba Zefirka była w stanie krytycznym weci ze schroniska NIGDY nie podjęliby sie zabiegu, [/B] skoro psa wykastrowano to znaczy że watroba Zefirka jeszcze jest wydolna... zmierzam do tego, ze skoro wykonano kastracje to prawdopodobnie piesiu nie bedzie musiał cały czas jeść Hepatica. Przeciez Lilu na pewno nie używa dla swoich podopiecznych jakiejś kiepskiej karmy z marketu wiec bardzo mozliwe że po prostu dobra karma bytowa i codzienne podawanie leków na wątróbke utrzymałoby chłopczyka w formie.... [B]a to oznacza, że koszt miesięczny wspomagania tej chorej wątróbki mógłby zmniejszyć sie z 250 na jakieś 25 złotych... z tym samym dobrym skutkiem...[/B]
×
×
  • Create New...