Jump to content
Dogomania

kikou

Members
  • Posts

    10220
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    21

Everything posted by kikou

  1. a jak sie Żabka zachowuje w kontakcie z innymi psami?
  2. moj telefon 0792 333 938 ale Kinga te psiunie musimy oglosić w Niemczech, ona u nas nie ma szans
  3. niunio chyba w sobote pojedzie do niemiec
  4. i nie wychodzić na spacer po drodze tylko pojechać jak najszybciej żeby miał tylko jeden stres tego łapania i wsiadania do auta
  5. ja myślę że takiego dzikusia to trzeba po prostu w kontenerku wieźć, bo nawet jeśli kogoś zna to i tak może nie znać samochodu jako takiego i mimo wszystko stresować sie i zachowywać sie nieprzewidywalnie.... więc w kontenerku byłoby najbezpieczniej
  6. dziękuje Ci Dorotko za te słowa... właśnie ostatnio (w ciągu dwóch tygodni odeszły trzy pieski, bo jeszcze oprócz Promysia i Dziczka jeden gość hotelowy - owczarkowaty Rokiś z zanikiem mięśni) sama zastanawiałam sie czy ja to jednak wytrzymam psychicznie.... do porządku, do równowagi przywołuje mnie jednak myśl o tym czymże jest ten mój ból wobec ich bólu kiedy muszą odchodzić samotne gdzieś w kącie na gołym betonie, na śmietniku albo w zębach młodszych piesków.... ech.. trudne te pożegnania, to odchodzenie.... tak naprawde ciekawa jestem spotkania z Promysiem na drugiej stronie, ponieważ ja już poznałam go w bardzo sędziwym wieku (na początku lutego 2009) kiedy był już niewidomy, głuchy i troszke w takim swoim świecie... mimo to był wyjątkowy, musiał być psiakiem niezwykle inteligentnym, niemal nigdy nie zdarzyło mu sie brudzić w domu, czekał na wyniesienie... mimo tych ograniczeń zmysłów, zawsze wiedział kiedy przychodziłam do domu, na początku jeszcze nawet podskakiwał z tej okazji, zawsze wiedział gdzie jest kuchnia, mimo że trafił u nas akurat na życiową zawieruche, przeprowadzki (troche też pomieszkiwaliśmy w miedzyczasie u mamy)... tak śmiesznie sie prostował i nadstawiał kiedy gładziło mu sie te rzadziutkie włoski.... biedula... ale w sumie chyba i tak niespotykanie długo pożył...
  7. tak, też nie rozumiem jak można wywalic chorego zwierzaka po ilu wspólnych latach.... ciekawe jest że ilekroć rozmawia sie z kimkolwiek( z jakimiś przypadkowymi osobami) na ten temat to nikt nigdy nie wyrzuciła chorego czy starszego psa... wiec skąd ten fenomen?, skąd sie biorą stare i chore psiaki na ulicach, chyba kosmici je nam podrzucają... :( tabletki oczywiście kupie niunia dzisiaj też jakby lepiej oddycha
  8. myślę, że chyba byłoby sensownie i ekonomicznie żeby Kapslika wysłać jednym transportem z Mongołkiem, żeby za pare dni czy tygodni znowu nie poszukiwać i płacić...
  9. chyba tak trzeba zrobić...., w tej chwili skupić sie nad poprawą ogólnego stanu zdrowia, żeby w ogóle zacząć myśleć o operacji, później naturalnie zdięcie rtg żeby wykluczyć lub potwierdzić obecność przerzutów... w tej chwili potrzebujemy essentiale forte lub esseliv na wątrobe i może być ten scanemune na odporność, przy czym ja mam jeszcze pare kapsułek tego tańszego odpowiednika (beta glukan), ktory kupilam jeszcze dla Rokisia to zaczęłam jej podawać, na płucka dostala antybiotyk i coś tam jeszcze od lekarza.. wczoraj wydałam 65 zł za morfologie i 5zl za salbutamol na duszność.. jeśli chodzi o zdięcia to sa przecież nowe fotki z podrózy, zaledwie sprzed 4dni, jesli chodzi o to czy sunia cierpi, to nie umiem powiedzieć, na pewno jest osłabiona chorobą, niechętnie biega, woli sobie gdzieś leżeć w cieniu ale jeszcze cieszy sie na jedzonko i na każdy gest ze strony człowieka... ostatnie dwa dni troche marnie jej sie oddychało, troche kaszlała, dzisiaj wydaje mi sie że jest ciut mniej tego kaszlu
  10. bardzo dziekuje za pomoc, ze Jestescie.... otrzymalam nastepujace wplaty Iwona W. 50,- Jagoda P. 200,- Enigma 79 20,- nie wiem gdzie mam sie podziac ze soba... ciagle bije sie z myslami, gdybym jeszcze mieszkala kolo wroclawia(lepszy dostep do specjalistow), moze gdybym pojechala do innej kliniki z Dziczunia... to takie trudne, tak mi strasznie smutno...
  11. Promysio odszedł dzisiaj w nocy... ostatnie dwa dni odmówił już zupełnie jedzenia i picia... nawet bronił sie jak próbowałam mu podać coś do pysia akurat była taka ładna pogoda, wynosiłyśmy go troszke na słoneczko na podusi i chociaż był już taki słabiuteki ale taki dzielny, nawet raz nie posisiał pod siebie tylko schodził z podusi obok.... taki piekielny czas, w ciągu trzech dni kostucha zabrała nam i Dziczunie i Promysia... :( :( :(
  12. tylko chyba trzeba wziac lupe zeby przeczytac cos ale nie mam już siły fotografować i wgrywać po jednej kartce http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/6b3b5544237cfa38.html
  13. nawet jak otwieram wątek Dziczuni to odrazu zaczynam płakać... moje umęczone maleństwo... taki koszmarny los był jego udziałem... jeszcze ciągle nie miałam siły żeby go pochować byłam też dzisiaj uregulować rachunki Dziczuni i po prostu aż mi kolana sie ugieły, jednak policzyli mi za drugi zabieg... oraz za każdą pierdołe krocie...razem 1230,- :( wzięlam faktury i opis wszystkich działań, zaraz wkleje je tu na wątek
  14. byliśmy aż u dwojga różnych lekarzy, sytuacja wygląda niezbyt dobrze: morfologia wykazała, że sunia ma poważnie uszkodzoną wątrobe i leukocytów ok. 80tys co może wskazywać na przerzuty, sunia oprócz guza w buzi ma 4 guzki rozłożone na obu listwach, w płucach takie świsty że nie słychać serduszka wcale...... ostatecznie rozpoczynamy od regeneracji wątroby i leczenia płuc. Wycinek oczywiście może pobrać każdy lekarz tutaj to zrobi...tylko co nam da ta wiedza, jeśli określimy czy jest to złośliwy nowotwór czy łagodny nadziąślak (niemniej wyjątkowo duży), do samej biopsji trzebaby było suni podać troche narkozy, a wynik nic nam nie da bo jeśli jest to łagoda zmiana to fajnie, a jeśli jest złośliwy to pobierając wycinek możnaby go jeszcze rozsiać dodatkowo... teoretycznie już bardziej mądrze byłoby całkiem usunąć go i zbadać po usunięciu...ale znowu czy jest sens męczyć sunie narkozą skoro ten guz poza tym że wypycha warge aż tak strasznie nie przeszkadza w życiu... teoretycznie suni potrzebne byłyby trzy operacje, usunięcia kolejno listw mlecznych oraz operacje buziaka... natomiast wątroba jest w takim stanie że nawet jeden zabieg prawdopodobnie mógłby sunie dobić.. trzy zabiłyby ją bankowo koniec końców w tej chwili sunia dostała leki żeby załagodzić infekcje w płucach (niezależnie od tego czy to przerzuty czy zapalenie płuc) i musi jak najszybciej zacząć dostawać leki na wątrobe oraz poprawe odporności... za kilka dni bedzie można zrobić zdiecie rtg żeby wykluczyć przerzuty.... ale nawet jeśli nie ma przerzutów w płuckach czy w jej wieku (wygląda na to że ma conajmniej 10 latek) w ogóle operować?
  15. ja w tej okolicy mieszkam trzeci miesiąc wiec nie mam za bardzo pojecia co tu jest najbardziej czytywane.... natomiast w ogole bym go nie ogłaszała w tej okolicy gdzie mieszkam bo tu ludzie trzymają psy na łańcuchach.. :(
  16. on jest po prostu bardzo inteligentny i potrzebuje nowych doznań... ale poza tym małym spacerkiem do sąsiada zachowuje sie cudownie, bez zastrzeżeń, wspaniały chłopak
  17. przełożyliśmy kastracje Chojruni o tydzień ponieważ wczoraj niunio postanowił zobaczyć co słychać u sąsiada, sforsował dzielący nas płot i kiedy po niego poszłam strasznie kulał na łapke.. więc zamiast na zabieg pojechaliśmy do Jeleniej Góry do kliniki z rentgenem.... myslałam że złamał łapke...ale nie, chyba tylko sie jakoś potłukł, bo dzisiaj już chodzi w porządku, a w klinice koniec końców zdięcia nie zrobili Chojrusiowi bo akurat mieli jakiś remont w pracowni rtg ale porządnie go przebadali... niestety skasowali nas na 52,-, mam oczywiście paragon, zaraz go sfotografuje i wkleje
  18. cholera, może ja sie myle, może to jakiś niegroźny guzek, sprawdzimy jutro co powie lekarka... nie spekuluje już...zobaczymy dr Hildebrandta oczywiście kojarze, leczył sporo moich zwierzaków jak mieszkałam jeszcze we Wrocławiu.. a jeśli chodzi o podawanie chemii to robią to tylko do jakiegoś określonego wieku psa i tylko w przypadku niektórych nowotworów...
  19. ...potwierdzam, że czekamy na Misia
  20. teoretycznie można, jest klinika Jeleniej Gorze ktora przyjmuje w niedziele ale te 24 godziny niestety nic nie zmieni w przypadku zaniedbanego nowotwora, natomiast pomnożyłoby przynajmniej trzykrotnie koszty za te same leki i wiedze jaką niunia dostanie jutro od miejscowej lekarki...
  21. ...nie jestem lekarzem wiec nie wiem na pewno jutro to sprawdzimy ale ten duży guz w buziaku wygląda na płaskonabłonkowego złośliwca, sunia dość ciężko oddycha, jest troche osowiała, wychodzi na chwilke z domu siku a potem mimo że jest piękna pogoda i drzwi są otwarte wraca i poleguje sobie w domu...
  22. ..tak próbuje przekonywać sama siebie, że może to lepiej dla Dziczuni, że mógł już opuścić to swoje biedne chore ciałko, że może teraz już mu lepiej... że jest znowu mądry i zdrowy i szczęśliwy... ...ale nie moge sie z tym pogodzić, bo przecież nie był jeszcze stary biedunio...
  23. Saszunia jest wspaniałym psem, spokojna, ułożona, przemiła grzeczniutka dla innych pieskow i ludzi... ale jest ewidentnie bardzo chora... odrazu jutro rano lece do weta
  24. przegraliśmy, Dziczunia umarł dzisiaj w nocy, trzymałam go za dwie łapeczki.. tak sobie drzemał, oddychał płyciutko i w końcu zabrakło tego słabiutkiego oddeszku tak jak przewidywali medycy, wysiadła mu wątroba tak mi smutno...był tak króciutko, a ja tak bardzo chciałam wynagrodzić mu ten ciężki dotychczasowy los....
  25. w tej chwili przyjechała do mnie jedna sunia i ma sie pojawić Mongołek od Was... musze sprawdzić jak sie rozwinie sytuacja, jak bedzie funkcjonowało stadko razem... ale Kapslik moze być pierwszy w kolejce (za 250,-), takie stare maluchy na chudych nóżkach bardzo mnie wzruszają...
×
×
  • Create New...