Ja dziś byłam u Lucka i siedział bez pieluchy, hmmm, okupkany, byłam o 9.30, dobrze, że nie pozniej. Ah, szkoda mi go strasznie, siedzi taki sam, na serio wstrzymuje te swoje potrzeby i nie brudzi tych pieluch, i na co te starania jego... przytula się, patrzy tymi ślepiami, a potem płacze jak wychodzę...
Dzis wypusciłam małą, i żałowałam;), wyleciała, obskoczyła Lucka, zaczęłam go bronić to mnie dla zabawy zaczęła gryźć - jak to szczeniak, nie mogłam jej złapać, wbiegła na posłanie Lucka - zaznaczyła je odpowiednio ( a co będzie swoje brudzić, jak można czujeś!;)), wylała mu wode z miski, wiec było zabawnie. Kaja (buldożka) już tak nie szczeka, nawet chyba chce by ją głaskano, bo daje się dotykać przez pręty.