gerta
Members-
Posts
611 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gerta
-
[quote name='Kirinna']Przeczytałam i okazuję się że mam podobny problem, więc zapisuje. Może ktoś jeszcze coś doradzi? ale coś innego niż motywacja, lepsze smaczki, ucieczki przed psem i chowanie bo to już próbowałam i jest minimalna poprawa w ciągu 1,5 miesiąca[/QUOTE] Polecam regularny trening przywołania - to co już pisałam powyżej. Mojego psa jednego uczyłam przywołania ponad pół roku. Problem polegał na tym, że on ganiał sarny, króliki i nie chciał wracać od zabawy z innym psem. Regularne ćwiczenia w domu i na spacerach przyniosły taki efekt, że mój pies jest odwoływalny nawet, gdy zacznie pogoń za zwierzyną (oczywiście na początkowym etapie tej pogoni), no z innymi psami to przesadziłam trochę, bo on w trakcie zabawy sam podbiega co jakiś czas sprawdzić, czy nadal jestem i czekam aż zakończy tę zabawę. Kluczem do sukcesu jest ton głosu i mowa ciała oraz to, żeby nie spalić sobie komendy na przywołanie. Wielu właścicieli uczy swoje psy ignorowania komendy "do mnie" wydając ją uparcie wtedy, gdy wiadomo, że pies i tak nie przyjdzie, a jednocześnie nie dzieje się nic takiego, co powodowałoby konieczność przyjścia do właściciela. Najczęściej taki błąd ma miejsce podczas psich zabaw. Ciągle widzę ludzi, którzy obserwują swoje psy podczas zabawy i co jakiś czas je wołają - ot tak, żeby sprawdzić czy pies zareaguje... Niestety najczęściej robią to, gdy psy są w ferworze pogoni lub udawanej walki i szansa, że przyjdą jest zerowa. Nawet jeśli jakimś cudem taki pies przyjdzie do właściciela, to spotyka go za to coś, co na pewno nie jest nagrodą - opcje są dwie: właściciel wciskający smaczki do pyska, kiedy pies tak naprawdę myśli wyłącznie o zabawie, a druga: właściciel woła psa, żeby zapiąć go na smycz... Ja się tym wszystkim psom nie dziwię, że nie przychodzą na zawołanie. Właściciele robią wszystko, żeby ich tego nauczyć.
-
5 tygodniowy szczeniak - Piszczenie w nocy - Proszę o poradę...
gerta replied to Shaco's topic in Wychowanie
[quote name='Shaco']Tak mata jest w moim tez pokoju gdyz u mnie najczesciej sika, jak jest dzien otwarty jest pokoj i on sobie hasa po calym prawie domu ale wieczorem zamykam pokoj i jest tylko w nim.... Chodzi o to ze pies robi gdzie popadnie, nie umie zrobic caly czas w tym samym miejscu tj na macie jest tak ze zrobi 3 razy na macie, 5 razy gdzies u mnie lub na przedpokoju czy w pokoju rodzicow. Bardzo prosze gdyz nie umiem nic zrobic zeby nauczyl sie tego.. Dzis umylem caly dom woda z octem i 5 min pozniej pies narobil w 3 miejsach... Ehh[/QUOTE] Po pierwsze pilnuj bardzo restrykcyjnie stałych pór posiłków - dzięki temu organizm pieska się wyreguluje i będzie się załatwiał także o stałych porach (tak naprawdę kupę będzie robił w określonym czasie po posiłku - może to być 15 minut, ale u niektórych psów nawet godzina). Po drugie - jak zrobi na matę siusiu, czy kupę, musi być za to nagrodzony - [FONT=arial black]smaczek[/FONT], mizianko, pochwała od Ciebie itp. zmotywuje go do tego, żeby załatwiać się na matę. Po trzecie - jeśli załatwi się poza matą, nie zwracaj na psa uwagi - nie mów do niego, nie patrz, sprzątnij tak, żeby on tego niemal nie widział. Znałam co najmniej kilka szczeniaków, które sikały gdzie popadnie, bo ich właściciele robili cyrk ze sprzątaniem - karcili psa, wyciągali mopa itp. Dla tamtych szczeniaków to była przednia zabawa... Po czwarte - cierpliwości! Szczeniak uczy się podstaw czystości w gnieździe. Twój został zabrany od matki co najmniej 3 tygodnie za wcześnie. Suka uczy szczeniaki czystości na różne sposoby - po pierwsze to ona pobudza jelitka psa lizaniem szczeniaka po brzuchu, ona sprząta odchody, a w późniejszym okresie pokazuje malcom, że posłanie, to nie jest miejsce na załatwianie się. Twój maluch nie otrzymał połowy z tej nauki... Po piąte - zwykle szczeniaki płci męskiej wolniej kapują gdzie się mają załatwiać. Wynika to po części z tego, że mają nieco mniejszy pęcherz niż suczki, więc trudniej jest je upilnować i nauczyć właściwych zachowań. Ale tak czy inaczej - nagradzając za właściwe postępowanie można to zrobić bardzo szybko (2-3 tygodnie, potem już zdarzają się tylko wpadki od czasu do czasu). -
[quote name='Soko']Ja tego tak nie postrzegam. Gdy Happy warczy zaprzestaję zachowania, które ją denerwuje. Uspokaja się, emocje opadają, dostaje nagrodę i ja potem krok po kroczku ćwiczę to, co ją zirytowało. Co do odchodzenia samemu - musi być druga osoba, przewodnik, która pokaże odwrót. Tak samo jak w przypadku obcego psa to człowiek musi jako pierwszy odejść i pociągnąć w tej decyzji za sobą psa.[/QUOTE] Soko, ja nie zachęcam do kontynuowania czynności, która prowokuje psa do warczenia, ale też odradzam miękkie ustępowanie psu zawsze, gdy warczy. Trzeba nauczyć psa, że zamiast warczyć może sam zwiększyć dystans lub zrobić cokolwiek innego (bezpiecznego), żeby rozładować swoje napięcie. Jak moja Kora warczy przy wycieraniu łapek, ja po prostu zatrzymuję się - nie "macam" jej dalej (ale nie cofam ręki). Zwykle ona wtedy przestaje warczeć i w nagrodę ja proponuję jej odejście ode mnie. Ale jeśli muszę jej te łapy wytrzeć, bo np. są bardzo brudne - w nagrodę za zaprzestanie warczenia wycieram jej plecy (ona to uwielbia) i po tej pieszczocie wracamy do wycierania łap...
-
Gdybyś była z Warszawy, zaprosiłabym Cię na kurs Mój pies wraca na zawołanie... Ale tak to mogę tylko zwrócić Twoją uwagę na kilka rzeczy: - pies jest w wieku, w którym większość psów dojrzewa i większość właścicieli obserwuje wtedy problem z przywołaniem, ale też z innymi poleceniami - w przywołaniu sukces zależy w dużej mierze od tego, jak pracuje głosem właściciel i jakie syganły wysyła ciałem - głos powinien brzmieć zachęcająco ("OOO, jaką pyszną szyneczkę znalazłam tu na łączce, chodź zobacz"), a ciało powinno zachęcać do zabawy lub robić coś, co zaciekawi psa (ja w najgorszym stadium ucieczek mojego psa potrafiłam usiąść w parku pod drzewem) - nadmiar uwagi ze strony właściciela szkodzi - niech Twoja uwaga stanie się dla psa nagrodą za to, że coś dla Ciebie robi, a nie dobrem wszechobecnym i narzucającym się. - zabawki, zwłaszcza te używane na szkoleniu, powinny być niedostępne dla psa poza czasem, gdy pracuje. Wszystko według zasady - im coś mniej dostępne, tym bardziej atrakcyjne. - nagroda za przywołanie to nie smaczek czy zabawka, należy przy pracy wykorzystywać inne nagrody - np. możliwość dalszego biegania i wąchania krzaczków lub zabawy z innym psem. Bo to jest coś, na czym zależy psu, gdy biega.
-
5 tygodniowy szczeniak - Piszczenie w nocy - Proszę o poradę...
gerta replied to Shaco's topic in Wychowanie
Szczeniak w tym wieku powinien jeść przynajmniej 3-4 razy na dobę (jeśli jest to piesek małej rasy lub niedożywiony, to nawet 5-6 razy), ale posiłki powinny być rozłożone równomiernie. Przy 13h przerwie szczeniak będzie w nocy piszczał z głodu. W nocy robiłabym przerwę max 8 godzin. Po drugie dla szczeniaków są mleka w proszku np. [URL]http://www.krakvet.pl/bosch-puppy-milk-mleko-szczeniat-worek-p-2149.html[/URL] Można także przygotować mleko samodzielnie: [URL]http://lekwet.blogspot.com/2010/01/mleko-dla-szczeniat-przepisy-domowe.html[/URL] - generalnie samo mleko krowie to za mało - zagęszcza się je serkiem, jajkiem itp. Pies zabrany od matki w tym wieku jest na pewno nieodporny na wirusówki - dlatego wychodzenie z nim na trawnik w mieście, to zły pomysł. Można uczyć go załatwiania na podkłady lub... do kuwety z piaskiem. Osobiście przy małym psie byłabym za tym drugim rozwiązaniem, bo piasek ma taką konsystencję, jak grunt na zewnątrz, po nauce załatwiania na podkłady niektóre psy mają odruch sikania na miękkim - może być dywan, chodniczek w łazience, wycieraczka itp. Potem trudno tego oduczyć. -
[quote name='czesio']mam małego słodkiego dwu miesiecznego kundelka niepokoi mnie jego zachowanie.Na wszystkich obcych ludzi szczeka,warczy i ucieka.Nie da sie pogłaskać.próbowałam zachecic go do kontaktów z innymi ludzmi delikatnie u mnie na rekach nie pomaga ani smakołyki.Dodam że nie znam wczesniejszych warunków psa.prosze o pomoc bo boję sie że pogłębi sie w nim niechęć i agresja.[/QUOTE] Zapiszcie się na zajęcia psiego przedszkola. Trener wytłumaczy Wam jak socjalizować szczenię. Trzeba to zrobić naprawdę szybko, bo okres otwartości na nowe doświadczenia jest bardzo krótki, a już widać, że pies nauczył się niewłaściwych reakcji.
-
Lepiej pokazać psu, że zamiast warczeć sam może się oddalić. Tylko trudność polega na tym, że oddalenie się powinno nastąpić, gdy pies przerwie warczenie (nie może być nagrodą za prezentowanie tego zachowania). Żeby przerwać warczenie osoba, na którą pies warczy może co najwyżej się oblizywać, ziewać i lekko odwrócić głowę w bok.
-
[quote name='m-4don'] Zaadoptowałam ok.2 i pół tygodnia temu małego 2-u letniego, kundelka ze schroniska. [/QUOTE] Pies jest jeszcze ciągle na etapie adaptacji. Zwykle potrzebuje około 2 miesięcy, by zacząć zachowywać się w miarę normalnie. Ale od pierwszego dnia trzeba psu zapewnić spokój i jasne zasady obowiązujące w domu. [quote name='m-4don']Na początku wszystko było bardzo dobrze, lecz po paru dniach pies przestał akceptować jednego z domowników. (odpowiadając na wyżej zadane pytania- jest to dorosły mężczyzna). Zaczęło się od tego, że gdy domownik chciał usiąść na kanapę pies biegł od razu w jego kierunku, rzucał się na niego, warczał i usiłował ugryźć.[/QUOTE] Czy ten pan robił w tym czasie coś specyficznego? Może coś mówił gośno, albo machał rękoma? Może trzymał coś w ręku? Czy wcześniej pies widział go na tej kanapie? Co zrobiliście po tej pierwszej "akcji"? [quote name='m-4don']Staraliśmy się w miarę izolować psa od tego domownika, lecz to znacząco pogorszyło sprawę, ponieważ pies przestał zupełnie go akceptować. Nie ma możliwości, by ten się do niego zbliżył, nie mówiąc już o jakimkolwiek głaskaniu. Doszło do tego, że owy domownik nie może wejść do żadnego z pomieszczeń , jeżeli jest na widoku psa, ponieważ ten od razu biegnie w jego kierunku z niemiłymi zamiarami.[/QUOTE] Izolowanie nie rozwiązuje problemu, ale gdyby było zrobione na 100%, to zachowanie psa nie mogłoby się utrwalać. Generalnie chodzi o to, że jeśli pies prezentuje takie zachowania i osiąga to co chce - czyli np. pan wychodzi z pokoju, to zachowanie się wzmacnia. Jeśli jest taka możliwość to należałoby izolować psa od pana do czasu kontaktu z behawiorystą, który przeanalizuje zachowanie psa po zobaczeniu go i opracuje plan pracy z psem. A przy okazji - czy sprawdziliście, jak pies reaguje na tego domownika na dworze? [quote name='m-4don']Sprawa jest dość dziwna, ze względu na to, że ta osoba nie zrobiła nic psu, a pomimo tego on ją znienawidził . [/QUOTE] Nie musiał nic psu robić. Wystarczy, że jest podobny do kogoś, kto psa skrzywdził lub wystraszył, albo może pachnie podobnie... [quote name='m-4don']Ostatnio zaczęłam korzystać z rad Pani pracującej w schronisku, z którą pisałam i nauczyłam psa paru komend (siad, zostań i daj łapę) niestety mimo tego jego zachowanie nie zmieniło się ani troszkę. Nie wiem co robić, bardzo zależy mi na piesku. Proszę o jakieś rady.[/QUOTE] Ćwiczenie posłuszeństwa na pewno są niezbędne by rozwiązać Wasz problem. Pies uczy się współpracy, nawiązuje więź z przewodnikiem i zaczyna się czuć bezpiecznie w jego obecności. Nie oczekuj jednak, że po kilku sesjach będzie w stanie zmierzyć się z bodźcem, który wywołuje takie straszne emocje. Jedyna rada, jaką mogę dać: zgłoś się do kogoś, kto się zna na psach i może Was odwiedzić. Niestety nie znam nikogo w Bydgoszczy :(
-
[quote name='Wulkan']Nie są to zachowania jakieś bardzo złożone- pies usiłuje zupełnie ‘przez przypadek’ położyć na mnie łapę i gdyby nie czujne spojrzenie i czekanie na moją reakcję nie wydawałoby się to podejrzane. [/QUOTE] To jest normalne zachowanie wymuszające - nie ma nic wspólnego z dominacją. Pies uczy się na podstawie konsekwencji swojego zachowania. Jeśli kładzie na Ciebie łapy, a Ty wtedy gadasz do niego, czy robisz cokolwiek co pies uważa za warte wysiłku (może np. na niego krzyczysz :P) to będzie to robił... [quote name='Wulkan']Potem podchody- a co będzie, jeśli nie przyjdę, a co jeśli nie posłucham?- czyli krótki wywiad psa, na co może sobie pozwolić.[/QUOTE] Mogę się założyć, że Twój pies nie rozumie Twoich komunikatów - może np. wołasz go do siebie grożącym tonem - czyli znaczenie słów jest "przyjdź do mnie", ale ton głosu jest "idź sobie" lub zwyczajnie raz wołasz go do siebie mówiąc "chodź tu" innym razem "do mnie", a kolejnym razem "Pikuś"... Znam wielu właścicieli, którzy wysyłają psu sprzeczne lub niezrozumiałe komunikaty i dziwią się, że ten nie reaguje tak, jak oni myśleli, że powinien. [quote name='Wulkan']Dopiero potem gdyby pies uznał, że może wyrobić sobie posadę szefa, usiłowałby przejąć nade mną kontrolę. [/QUOTE] Jeśli tylko reagujesz na zachowania wymuszające, to pies Cię kontroluje w jakimś stopniu. Zresztą generalnie interakcja z psem jest zawsze w dwie strony - jeśli np. pies sygnalizuje potrzebę wyjścia na spacer to mąło który właściciel będzie tego trwardo odmawiał, aż pies narobi w domu... [quote name='Wulkan']Nie twierdzę, że każde opisane przeze mnie zachowanie ma na celu chęć przejęcia nade mną władzy, bo tak nie jest. Ale takie świadome zachowania psa są oznaką tego, że jednak człowiek nie jest 'panem i władcą', którym powinien być, a relacje są dość zaburzone.[/QUOTE] Człowiek nie powinien być 'panem i władcą', ale przewodnikiem, dodatkowo świadomym przewodnikiem. Jak człowiek stawia siebie w pozycji 'pana i władcy' to relacje są niewątpliwie zaburzone. Świadomy przewodnik szanuje potrzeby swojego psa i zaspokaja je, komunikuje się czytelnie i jest konsekwentny, ale nigdy agresywny wobec własnego psa.
-
[quote name='Soko']gerta masaż też musi być z głową, ja Happy mogę przewrócić i wszystko w sumie zrobić, masuję ją też, ale po swojemu - jak próbowałam jakichś technik, to prawie się rzuciła ;) natomiast na drugim psie wychodzi mi rewelacyjnie :) dlatego trzeba uważać. Ja masuję otwartą dłonią i tylko za uchem, albo po ramieniu, łopatce. Z czasem przeszłam dalej.[/QUOTE] Ja z moją suczką zaczynałam masowanie od pozycji stojącej (ona stała, ja siedziałam), od uszu i szyi. Masowałam nie dłonią, a czubkami palców, robiąc takie małe kółeczka, z czasem coraz większe. Ale przez internet nie umiem tego wytłumaczyć tak, żeby ktoś mógł tę metodę wykorzystać. Ja to wyczytałam w jakiejś książce, ale ponieważ w tamtym czasie czytałam b. dużo o agresji lękowej, to nie pamiętam teraz w jakiej. W każdym razie Korusia bardzo szybko nauczyła się, że dotyk jest przyjemny :roll: i sama zaczęła wystawiać kolejne części ciała do masowania. Mało tego teraz, gdy już nie boi się ludzi, to potrafi prosić o masaż naszych gości. Mój drugi pies pod wpływem tego masażu natychmiast zasypia :loveu:, ale on nie miał nigdy żadnych problemów w kontaktach z ludźmi (wyjąwszy początkowe leczenie uszu, ale to uważam za uzasadnioną reakcję).
-
[quote name='kingula']Gerta - wiem, że złapał pracownika za rękę/rękaw gdy ten wciągał go (chyba siłą) do kojca, być może złapał go przypadkiem za kryzę, może po prostu go przestraszył. Nie wiem, wiem natomiast, że w schronisku się go trochę bali..[/QUOTE] Tak jak pisałam wcześniej moje doświadczenia schroniskowe pokazują, że pracownicy czasem robią takie rzeczy, że aż dziwne, że nie wszystkie psy ich gryzą... Owszem są w schroniskach także ludzie pracujący tam z miłości do zwierząt. Ale nie wiadomo kim był ten konretny człowiek, więc nie wyrokowałabym o agresji psa po tym, że capnął gościa w takiej sytuacji... [quote name='kingula'] Dziś zaobserwowałam taką sytuację - zawołałam go, przyszedł, usiadł do mnie tyłem, pogłaskałam go delikatnie po grzbiecie- spiął się, zaczął się oblizywać, więc przestałam go głaskać, wstał i poszedł do mamy. Co zatem robić, głaskać, nie głaskać, wołać do siebie czy ignorować?.[/QUOTE] Głaskać mądrze. Po pierwsze niech głaskanie będzie zapowiedzią tego, co pies lubi - zdaje się, że jedzenie go motywuje. Czyli wołasz psa do siebie, każesz mu coś zrobić - np. siad. Po czym najpierw psa głaszczesz (nie po głowie, psy się tym stresują), a dopiero potem proponujesz smaczek. Głaskanie w okolicach wrażliwych (tylne łapy, brzuch) na tym etapie jest zupełnie zakazane. Warto takiego 'niedotykalskiego' psa masować, ale przez internet nie umiem tego wyjaśnić. W każdym razie moja suczka (z agresją lękową) zaraz po adopcji spinała się przy każdej próbie smyrnięcia, choćby po boku. Wystarczyło pomasować ją codziennie przez 2 tygodnie, by doprowadzić do tego, że po dotknięciu pies się rozluźniał :) Myślę, że warczenie przy czesaniu jest pochodną tego, że Wasz pies nie lubi dotyku. Ale to się da odpracować - cierpliwie, spokojnie, z szacunkiem dla psa i jego emocji. [quote name='kingula'] Byłam z nim 1,5 godz w lesie, biegaliśmy, szaleliśmy a na koniec szkoliliśmy się z chodzenia przy nodze, siadania, warowania i zostawania. Komendy wykonuje grzecznie i chętnie, ładnie współpracuje, za smakołyk zrobi wszystko. Głaskałam go w lesie wielokrotnie dając smakołyk i smyrając pod pyskiem, nie zawarczał ani razu.[/QUOTE] Zamień kolejność - najpierw smyrnięcie, potem smaczek i zobaczysz zmianę już po kilku dniach :cool3:
-
[quote name='Lottie']Według mnie, wszystkie opisane przez ciebie sytuacje wskazują na agresję dominacyjną. [/QUOTE] Większość tego opisu można interpretować, jako agresję lękową (pies warczy, gdy ktoś wyciąga do niego rękę, jest wyraźny konflikt dążenie-unikanie: sam się łasi a potem warczy). Nie wiadomo jaka jest przeszłość tego psa. Może ktoś go bił? A może po prostu nie miał kontaktu z ludźmi (słaba socjalizacja i w konsekwencji strach przed obcymi ludźmi)? Nawarczał na pracownika schroniska przy wejściu do boksu - a widzieliście, co ten człowiek robił wchodząc, albo jak zachowywał się do tego psa przed tym incydentem? Ja bywam w kilku schroniskach i widziałam już niejedną akcję typu - obsługa przechodząca obok boksu stuka grabiami w kraty... Ot tak sobie, dla rozrywki. Zrównoważony pies w takiej sytuacji pewnie się lekko wystraszy, ale lękliwy - przerazi się śmiertelnie. [quote name='Lottie'] A w dodatku jest nieufny i to też jest dużą przeszkodą...[/QUOTE] Nieufny jest na pewno i wiele się z nim nie zrobi, dopóki nie nabierze zaufania. [quote name='Lottie']psy potrzebują reguł i dyscypliny (oczywiście oprócz całej masy miłości :loveu:), kiedy takich reguł nie ma, albo ludzie pozwalają psom ze skłonnością do dominacji na zbyt wiele, to potem często zdarzają się tego typu sytuacje, czyli warczenie w każdym momencie, kiedy psu nie odpowiada to co robi człowiek. [/QUOTE] [B]Każdy pies potrzebuje reguł[/B]. Ale reguły obowiązują w obie strony - czyli właściciel wymaga od psa określonych zachowań, ale sam także szanuje potrzeby i emocje swojego psa. [quote name='Lottie']Jeśli mówisz, że dla twojej mamy jest w stanie zrobić wszystko i się jej słucha, to ona powinna w każdej sytuacji, w której zachowanie psa jest nieodpowiednie - skarcić go. Nie mówię o biciu, czy coś. Czasem wystarczy krókie, ostre "NIE!" albo "e-e!". Kiedy jest na smyczy i ktoś chce go pogłaskać a on warczy, to ja osobiście bym sie nie zawachała użyć szarpnięcia smyczą. Oczywiście to musi być z wyczuciem, jedno, krótkie, ostre szarpnięcie + "nie!" albo coś w tym stylu.[/QUOTE] W życiu z psem ważna jest przede wszystkim skuteczna komunikacja. Korygując psa za warczenie eliminujemy jeden z podstawowych sygnałów dyskomfortu u psa. Pies nie musi lubić głaskania przez obcych ludzi (co nie znaczy wcale, że ma ich od razu gryźć - powinien takie zachowanie obcych spokojnie tolerować). Ale na pewno nie polubi kontaktu z ludźmi, jeśli po dotknięciu przez nich będzie korygowany (szarpany, usłyszy NIE itp.). W przypadku warczenia czy agresji do ludzi trzeba przede wszystkim zmienić nastawienie psa do bodźca - pozytywnie skojarzyć obecność obcego człowieka. Wystraszonemu psu pokazać, że jest bezpieczny. Podobnie można odpracować czynności pielęgnacyjne. Mój pies gdy go wzięliśmy ze schronu miał zapalenie uszu. Na początku straszył nas zębami, gdy próbowaliśmy mu wpuścić krople, czy wyczyścić te uszy. Przez kilka tygodni robiliśmy to wyłącznie w kagańcu, ale... za cierpliwe znoszenie nieprzyjemnych (i bolesnych) zabiegów zawsze spotykała go nagroda. Uszy były zagrzybione, więc to czyszczenie i zapuszczanie kropli trwało chyba ze 3 miesiące - no i okazało się, że waciki do czyszczenia uszu są najfajniejsze na świecie :) Do dziś (a minęło już 5 lat), jak mój pies widzi w moim ręku waciki, przychodzi do mnie i kładzie głowę na kolanach. Czyszczenie uszu powoduje, że Maxik mruży oczy z przyjemności :loveu:, a jak przerywam tę czynność, to potrafi wymuszająca szturchać mnie łapą... Myślę, że do dziś czyścilibyśmy uszy w kagańcu, gdybyśmy posłuchali kogoś, kto nam wtedy radził - skarć go, jak cię straszy zębami, kto to słyszał, żeby pies gryzł właściciela...
-
Kingula moim zdaniem powinniście pójść do szkoleniowca/behawiorysty jak najszybciej, bo: - przeciętnie okres adaptacyjny trwa u psa 2 miesiące - zdaje się, że ten czas macie już za sobą - reagujecie korektami na warczenie, zamiast zapobiegać warczeniu (czyli budować zaufanie, oswajać psa z czynnościami pielęgnacyjnymi, niekonfliktowo egzekwować ustalone zasady) - szukacie wydumanych przyczyn warczenia (dominacja :shake:), zamiast przeanalizować swoje zachowanie (i znaleźć bodziec wyzwalający zachowanie, by go odwrażliwić lub czasowo wyeliminować). Korygując warczenie możecie doprowadzić do tego, co zrobiła poprzednia właścicielka z moją suką - oduczyła ją warczenia. Ale nie zmieniło to nastawienia psa do różnych bodźców, a spowodowało, że Korusia w sytuacji dyskomfortu po prostu gryzła bez ostrzeżenia.
-
[quote name='Kłapoucha']Mam problem, niedawno napisala do mnie Pani odnosnie niedawno (2 tygodnie temu) adoptowanego psiaka,pies ten po paru dniach zaczal warczec i rzucac sie tylko na jednego domownika i bylo to zawsze w sytuacji,gdy domownik ten siedzial na kanapie. kompletnie nie wiem co poradzic,a boje sie,ze gdy oddadza go do schronu i w papierach bedzie mial,ze jest agresywny,to dla niego nie skonczy sie dobrze.... czy ktos moglyby pomoc,poradzic?[/QUOTE] Niech zaprosi do domu dobrego trenera lub behawiorystę. Porady internetowe w przypadku agresji mogą okazać się zupełnie chybione i doprowadzić do eskalacji takiego zachowania z pogryzieniem włącznie. Znam wiele osób, które adoptowanym psom pomagają w takiej sytuacji za zwrot kosztów dojazdu lub całkiem za darmo, jeśli rodzina dojedzie do takiego trenera na spotkanie. Jeśli pies jest z Warszawy lub okolic zapraszamy do DogMasters po pomoc.
-
Szkolimy z klikerem także :)
-
[quote name='Bączek']Przy chorej trzustce jest biegunka i w kupie są nie strawione resztki. Alfik nie ma czegoś takiego.[/QUOTE] Przy chorej trzustce niekoniecznie w kupie znajdziesz niestrawione resztki. Mój Max ma zewnątrzwydzielniczą niewydolność trzustki i kupy były po prostu "tłuste", ale nigdy nie było w nich nic niestrawionego. Badanie w kierunku tej choroby jest tanie - wystarczy zrobić badanie kału w kierunku aktywności enzymów trzustkowych (kupa do labolatorium w ciągu 10 minut od zrobienia, to jedyny kłopot, bo w praktyce trzeba psa zatachać do lecznicy i przekonać do załatwienia pod drzwiami). Dawno tego badania nie robiłam, ale koszt ostatnio (ze 2 lata temu) to było 15 PLN. No a gdyby to jednak była trzustka, to wprowadzając sztuczne enzymy trzustkowe (Kreon lub Lipancrea w kapsułkach) masz problem z głowy.
-
Pięć kup brzmi rozsądnie przy trzech posiłkach :) Jak poje przez jakieś 2-3 tygodnie stale tę samą karmę o stałych porach powinna zejść do 4 kup. A do weta pewnie i tak w międzyczasie będziecie biegły na szczepienie/odrobaczenie to wtedy przy okazji można zapytać. Można też pójść do weta w celach socjalizacyjnych - bez powodu, niech się mała przyzwyczaja, niech tam dostanie smaczki i głaski - pokocha weta :loveu:
-
Edene, pies nie powinien biegać bezpośrednio po posiłku (żaden), ale generalnie ryzyko skrętu jest większe u psów z głęboką klatką piersiową (boksery, wyżły, dogi itp.). Ma też znaczenie jak duże porcje zjada pies. No i wbrew pozorom pies może się skręcić także po wypiciu dużej ilości wody. Wyjście na siusiu/kupę po posiłku powinno być krótkie i bez zabawy. Jeśli pies się załątwia 15 minut po posiłku, to trzeba mu to umożliwić. Jak się nauczy załatwiać wyłącznie poza domem będziesz mogła przedłużyć czas odpoczynku wychodząc coraz później po jedzeniu. Można też szczeniaka nauczyć, że po posiłku należy się położyć na posłanku i odpocząć - wtedy jelitka też zwalniają :)
-
Edene, mam nadzieję, że trafiłaś lepiej niż kilka osób, u których byłam ostatnio na konsultacjach. Takie dwa przykłady tego, co może się dziać na zajęciach taniego, ale niekoniecznie dobrego przedszkola: - jedna suczka była gryziona przez psy - uczestników szkolenia i o zgrozo! także przez dorosłą sukę trenerki. Efekt: jest agresywna do psów. - jeden szczeniak był "ustawiany" przez trenerkę przez przytrzymywanie na obroży tak, że wisiały mu łapki w powietrzu, jak mi tłumaczyli właściciele trenerka wyjaśniała na zajęciach, że robi to, żeby szczeniak się uspokoił. Efekt: jest agresywny, gdy domownicy próbują go złapać za obrożę. A co do poprawnego zachowania psa, który nie był socjalizowany - są takie osobniki, które z natury mają więcej otwartości niż inne. Dla nich socjalizacja jest mniej ważna. Ale więcej jest takich, które dobrze radzą sobie z prostymi wyzwaniami - typu obca pani w futrze, czy duży pies, ale już w zatłoczonym pociągu przeżywają mega stres, albo panicznie boją się burzy. W dobrym przedszkolu można przećwiczyć nie tylko obcych ludzi i obce psy, ale także dźwięki, dziwne powierzchnie, nietypowe narzędzia i zaskakujące sytuacje... Mój pies, jak go przygarnęłam miał 10 miesięcy. Nie wiem jak był socjalizowany, podejrzewam, że niespecjalnie, bo spędził sporo czasu w schronisku. Zaraz po adopcji garnął się do psów i ludzi i było wszystko super, jak u Ciebie... aż spotkaliśmy na spacerze faceta z widłami. Był przerażony (pies nie facet). Natomiast pies po dobrym przedszkolu na taki widok zareaguje raczej zainteresowaniem, nieśmiałą ciekawością, ale nie paniką :)
-
[quote name='bpd']O gryzakach nie ma mowy - ona boi sie generalnie wszystkiego - a gryzaki na poczatku traktowala jak pozywienie.[/QUOTE] Ja miałam na myśli gryzaki do jedzenia - suszone ucho królicze albo suszone ścięgna wołowe. Może być też kawałek gotowanego mięska. [quote name='bpd']Nam sie marzy, zeby sunka choc troche zaczela sie bawic jak "normalny" pies i chyba wlasnie dzieki szczeniakom nastepuje jakas poprawa - one wciagaja ja w wir wzajemnych podgryzanek - wyglada to obiecujaco. Psiaki bawia sie wszystkim i patykami bardzo wiec mam nadzieje ze sie od nich zabaw nauczy[/QUOTE] Zacznijcie zabawy od przedmiotów mniej "strasznych" niż patyki - wiele psów schroniskowych chętnie bawi się sznurkami lub piłeczkami na sznurku. Można taki sznurek ciągnąć po ziemi w kierunku od psa i może zacznie go gonić... [quote name='bpd']co do tego, ze powinny byc juz u ludzi - robie co moge, ale wcakle nie tak latwo znalesc chetnych :([/QUOTE] Ja wiem. Chodziło mi o to, że normalnie 4 miesięczne szczeniaki już nie są z matką, więc suczka ma prawo ich unikać. Szukaj domów intensywnie też dlatego, że im starszy szczeniak tym trudniej go wyadoptować. Trzymam kciuki za małe i za Was :)
-
[quote name='bpd'] Dziwne wydaje mi sie tez to, ze trzyma sie z daleka od swoich dzieci - jada osobno (i to ostatnia), sypia osobno i czesto odchodzi z podkulonym ogonem. [/QUOTE] Jeśli szczeniaki mają już 4 miesiące, to normalne, że suczka je od siebie odsuwa (czy też jak opisujesz sama się odsuwa od nich). One już od 2 miesięcy powinny być w nowych domach... Im później pójdą "na swoje" tym trudniej im będzie nawiązać relacje z nowymi właścicielami (i nie chodzi mi o to, że to niemożliwe, bo przecież nawet dorosłe psy adaptują się w nowych domach, po prostu 8 tygodniowy szczeniak wrasta w rodzinę o wiele szybciej niż np. 8 miesięczny). Jada ostatnia, prawdopodobnie zgodnie z instynktem przetrwania gatunku, który każe jej zapewnić pożywienie najpierw dzieciom. Co do kontaktów z dzieckiem - niech mała karmi suczkę z ręki, niech jej podaje gryzaki (trzymając w rączce przez chwilę, w czasie gdy suńka już obrabia gryzak). Natomiast unikałabym zabawy patyczkami, skoro pies się boi. No i skoro warczy na łóżku, to zabroniłabym jej na nie wchodzić.
-
regres w zachowaniu psa - w wieku 5 lat zaczął sikać w domu
gerta replied to ego's topic in Wychowanie
[quote name='ego']kurde ale przez 4 lata bylo problemu ![/QUOTE] Ale mnóstwo jest takich przypadków, że pies przez wiele lat zachowuje się wzorowo i nie ma problemu. A w pewnym momencie coś "puszcza" i jest problem - agresja, depresja, posikiwanie, niszczenie w domu, wycie gdy pies jest sam i wiele innych. USG prostaty może być dobrym kierunkiem poszukiwań - w dzisiejszych czasach u niekastrowanego samca warto je robić regularnie. Przerost prostaty zdarza się coraz częściej - choroba cywilizacyjna. -
regres w zachowaniu psa - w wieku 5 lat zaczął sikać w domu
gerta replied to ego's topic in Wychowanie
[quote name='ego']Latem tak, są wyjazdy rowerowe oraz długie wypady do lasu. Od jesieni w tygodniu spacery: 20 min. rano, 45, popołudniu, 20 min. wieczorem. W weekendy w srodku dnia 1,5-2 godziny spacer. O jakich typowych rozrywkach dla pasterskich myslisz ?[/QUOTE] Aktywności za mało jak na bordera. Nawet na kanapowca mało ruchu. Do tego warto dołożyć pracę - sztuczki, szkolenie posłuszeństwa, pasienie owiec :cool3:. Bordery to z natury pracoholicy, bez odpowiedniej dawki zajęcia dostają świra po prostu. -
[quote name='edene'] A kwarabtanna dotyczy nie tylko zakazu wychodzenia ale też przede wszystkim kontaktu z innymi psami. Wliczając w to inne szczeniaki. [/QUOTE] To jest kwestia dość dyskusyjna - zresztą nawet z dyskutowałam o tym z weterynarzami, z którymi mam kontakt. No bo z jednej strony kwarantanna trwa do 11-14 tygodnia życia psa (bo drugie szczepienie jest zwykle w 9 tygodniu i po nim trzeba odczekać jeszcze 2 tygodnie, żeby pies nabrał odporności, a jeśli cokolwiek w planie szczepień się obsunie, no to mamy tydzień 14). Tyle, że w większości ras czas, kiedy pies kształtuje podstawowe wzorce reakcji na nowe bodźcie trwa do 12 tygodnia życia (im bardziej pierwotna rasa tym krócej). No i teraz - pies trzymany w domu, bez kontaktu z ludźmi i innymi psami nie nauczy się reagować otwartością i ciekawością. Wiele z takich szczeniąt wyrasta na lękliwe, niektóre na wręcz agresywne. Osobiście wolałabym zaryzykować udział w moich zajęciach ze szczeniakiem (zresztą daleko nie szukając, koleżanka z którą szkolę ma szczeniaka i to właśnie robiła) niż ryzykować, że wychowam psa, z którym będę się męczyć przez kolejne 15 lat. Prowadząc zajęcia w sali ograniczam ryzyko do: - tego co i tak jest w każdym domu, bo wirusy parwo można przynieść do domu na podeszwach butów, czy ubraniu - nie wierzę, że właściciele szczeniąt odkażają buty przed wejściem do domu - kontaktu z kilkoma (max 5) szczeniakami, które także są w trakcie kwarantanny (więc właściciele dbają o unikanie kontaktów z innymi psami itp.)