-
Posts
1728 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BajkaB
-
Moi Kochani..Zostałam Przstępca!! Pozwólcie,ze przekleję posta mojej kochanej Małgorzaty,bo już słów mi brakuje... Małgorzatat Miłośnik owczarków klubowicz Rejestracja: 28 listopada 2004 Miasto: Sosnowiec Online: Online Wypowiedzi: 173 Wypowiedź: Dzisiaj o godzinie 16:36 UWAGA!! UWAGA!!! UWAGA!!!!! EDYTA W MAMRZE!!!! EDYTA - PRZESTĘPCA!!!! A co się stało - słuchajcie - Przyszła dziś do mnie Edyta i nic nie mówiąc pokazuje mi ni mniej ni więcej tylko wezwanie na policję w charakterze - tak, tak - "PODEJRZANEJ" o czyn z Art 56 . § 1. Kodeksu Wykroczeń! Nie każdy wie o co chodzi - więc przytaczam: "Art. 56. § 1. Kto bez wymaganego zezwolenia lub wbrew jego warunkom organizuje lub przeprowadza publiczną zbiórkę ofiar, podlega karze grzywny. § 2. Podżeganie i pomocnictwo są karalne. § 3. (62) Można orzec przepadek przedmiotów uzyskanych ze zbiórki przeprowadzonej wbrew warunkom zezwolenia, orzeka się zaś ich przepadek gdy zbiórkę przeprowadzono bez zezwolenia. § 4. (63) Można orzec przepadek przedmiotów uzyskanych z czynu określonego w § 1 także wtedy, gdy zostały one przekazane przez sprawcę innej osobie lub instytucji, jak i przepadek pieniędzy uzyskanych za zebrane ofiary w naturze i rzeczy nabytych za uzyskane ze zbiórki pieniądze. § 5. (64) Przedmioty, co do których orzeczono przepadek należy przekazać instytucji pomocy społecznej lub instytucji kulturalno-oświatowej." No i co Wy na to? I teraz nie wiem, czy posłać kilka "najserdeczniejszych" słów pod adresem istoty, która podkablowała, bo zarówno na Owczarku jak i na innych psich forach samopomoc tego typu jest powszechna a jakoś nikt do tej pory nie był ciągany "za konsekwencje"... Czy bać się już (§ 2. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.) - a ja , no może nie podżegałam, ale pomagałam i przyznaję się do tego bez bicia! Czy Was straszyć - no bo wszyscy jesteśmy podejrzani - a najbardziej Peter. Poszukałam sobie po necie danych na temat organizowania zbiórek no i znalazłam, że: "Pozwolenie nie jest potrzebne w następujących sytuacjach: zbieranie ofiar na cele religijne, kościelną działalność charytatywno-opiekuńczą, naukową, oświatową, wychowawczą oraz utrzymanie duchownych i członków zakonów, jeżeli odbywa się w obrębie terenów kościelnych, kaplic oraz w miejscach i okolicznościach zwyczajowo przyjętych w danej okolicy i w sposób tradycyjnie ustalony; zbiórki wśród młodzieży szkolnej w lokalach szkolnych, odbywające się na podstawie pozwolenia władz szkolnych; zbiórki przeprowadzane poprzez loterię pieniężną lub fantową, jeżeli zbiórki te nie są przeprowadzane w miejscach publicznych; zbiórki przeprowadzane w lokalach prywatnych wśród osób znanych osobiście przeprowadzającemu zbiórkę; zbiórki koleżeńskie w lokalach urzędów publicznych na cele godne poparcia. Zbiórki te odbywają się na podstawie pozwolenia przełożonego urzędu."Myślę, że podpadamy pod punkt 4 - bo "Owczarek" to nasz lokal prywatny (prawda Adminie?), znamy się dobrze, można powiedzieć osobiście. No chyba, że jakaś .... latała po ulicy z puszką, transparentem i zdjęciem Brajla - przyznać się tu zaraz, kto? Mam nadzieję, że Edyta poda stronę Owczarka jako dowód - więc na użytek stróżów prawa, oświadczam co następuje: "Tak, przyznaję się do winy, pomagałam, pomagam i co więcej pomagać będę! Kiedy tylko będzie mnie stać, zawsze podeślę parę groszy na jakąś psią biedę!!! Jestem w tym względzie recydywistką i proszę o najsurowszy wymiar kary!!!" A może Wy też napiszecie takie oświadczenia? Zaś "kablowi" serdecznie dedykuję mistrza Tuwima: "Nie powiem nawet: j......... cię pies", Bo to dyshonor byłby dla psa!!! Małgorzata
-
Dokładnie tak jest jak Agnieszka pisze.Tu nie chodzi o to,ze kicia jest uciażliwa Po prostu jest nieszczęśliwa w zamknieciu,a mnie serce pęka,zę nie moze buszować po mieszkaniu. Ostatnimi czasy wszystko sie w stadzie pozmieniało.Chłopaki teraz są systematycznie tłuczone przez Bonke,która chyba przejmuje rządy:razz:Biedny Bartek spadł w hierarchii najniżej i teraz to on kibluje pod drzwiami w przedpokoju,a Bona rozwala sie na kanapie.:shake:Koniec świata,jak mawiał nieodżałowany Popiołek.:shake:
-
Z kicią jest bardzo trudna sprawa.Z jednej strony bardzo ją lubie i nie chciałabym jej oddawać,a z drugiej strony serdecznie mi jej żal.Ciri na okrągło siedzi w jednym małym pokoiku,bo niestety psy ja prześladują.Nie wiem co sie stało,ale odkąd nastąpiła zmiana w psim skłądzie kicia jest obiektem ,,polowań,,.Sytuacja jest po prostu nie do przyjęcia.Ciri nie moze cały czas siedzieć w ciasnym pokoiku,a wypuszczenie jej jest po prostu niemozłiwe.Kiedy tylko wychyli łebek nastepuje atak któregoś psiska.Próbowałam już różnych sposobów,ale niestety jest beznadziejnie.Serce mi krwawi,ale chyba nie mam wyjścia.Kicia jest nieszczęśliwa,bardzo miauczy za drzwiami,chciałaby poruszać sie po wiekszej powierzchni.Chodze do niej,miziam ja tulę,ale też dzrzwi musimy zamykać.:placz::placz: Prosiłąm Maćka(Israela)aby ewentualnie rozejrzał sie za dobrym domkiem.Oczywiście oddać mogłabym ja tylko w ręce któe ktoś zna i w takim miejscu żebym mogła ją odwiedzać i mieć informacje.Allegro to chyba nie najlepszy pomysł,dopiero o tym sie dowiedziałam z postu Agnieszki.Najbardziej bym chciała,aby ktoś ze znajomych wział ja do siebie,ale jak na razie brak chetnych.Jestem gotowa nawet dostarczać karmę,zawozić do weterynarza itd.Bylem tylko mogła mieć z nia kontakt.
-
Chyba Tomek był wczoraj w,,nie:evil_lol:humorze,,:evil_lol:... A teraz przeklejam Wam wypowiedź mojego syna umieszczoną na Owczarku.Jedi nie jest zalogowany na Dogo,stąd osobiście nie może podziękować.A do tego filmowa niespodzianka...:evil_lol: W imieniu swoim i świeżo upieczonej małżonki chciałbym wszystkim Wam gorąco podziękować za życzenia. Droga do ślubu była ciężka i wyboista, jednak wbrew przeciwnością losu stanęliśmy na ślubnym kobiercu. Liczymy że zła passa w końcu zostanie przełamana i cała rodzina odetchnie w końcu. Jak tylko pospływają do nas zdjęcia postaramy się albo osobiście, albo przez Mamę i Tomka poumieszczać na forum. Ale to zapewne dopiero po powrocie z podróży. Jeszcze raz dziękujemy i pozdrawiamy wszystkich ! A tutaj dla smaczku filmik z Peterem tańczącym z moją żoną http://pl.youtube.com/watch?v=HpJ1raC1vrg
-
Krew jest potrzeban,bo w przypadku Brajla to loteria.Moze być koniecznosc podania za 2 dni,albo za 2 miesiace. A teraz wieści.. Brajl wrócił do domu! Na poczatek wypił dwie miski wody..Jeśc na razie nie ma ochoty,co chyba graniczy z cudem.. Doktor Dziak wraz z doktorem Molickim wytłumaczyli mi wszystko szczegółowo. I tak,w piątek jedziemy do lecznicy na pobranie krwi,którą w tym samym dniu doktor Winiarz zawiezie do Wrocławia.Tam zostanie poddana szczegółowemu badaniu przez wielką sławę,doktor Łukaszewską. Dalej postępować będziemy zgodnie z tym,co ujawni sie w badaniach. Gdyby okazało się,zę wszystko jest w porządku,to istnieje jeszcze jedna opcja.Mianowicie padłą dzisiaj propozycja,ze można przeprowadzić by zabieg operacyjny,bardzo trudny i skomplikowany.Polegałby na trepanacji nosa z jednej strony i zbadaniu endoskopem tej części,któa normalnie jest niedostępna.Potem oczywiscie wszystko ponownie by,,zaklejono,,Nie potrafię tego dokładnie opisać,bo to ściśle medyczne postępowanie i określenia.Mysłe jednak,zę to byłaby szansa na zdiagnozowanie i usunięcie przyczyny krwawień. Oczywiscie to kwestia przyszłości,ale niedalekiej.Taki zabieg to na pewno spore koszty,wiec bez Waszej pomocy to nie byłoby możliwe.Myślę jednak,ze to byłaby jakaś szansa. Teraz najważniejsza sprawa to badanie krwi.jest tylko jeden problem:Brajl jest po przetoczeniu krwi i badania też moga nie być do konca poprawne.O wszystkim jednak zadecyduje doktor Łukaszewska,a my się podporządkujemy. Uff,cieszę się niesamowicie,zę Szef w domu...Od razu jakoś banda zgrzeczniała...:evil_lol:
-
Kilka fotek ze ślubu zrobionych przez Tomka.Pełna dokumentacja fotograficzno -filoma w najbliższym czasie W imieniu swoim i Młodej Pary dziękuję za wszystkie życzenia cieplutkie myśłi. I jeszcze dwa słowa:Doktor Dziak jak zwykle dokonał cudu i opanował krwotok.Brajl śpi,krew nie leci i jeśłi wszystko bedzie dalej w porządku jutro wraca do domu. Już zapowiedziałam rozpuszczonej bandzie,że Szef wraca i porządek zaprowadzi.
-
Brajl dostał krew i jest nieco lepiej.Nie krwawi już tak jak poprzednio,jedynie od czasu do czasu.Oczywiscie jest utrzymywany we śnie i zostaje przynajmniej do poniedziałku.Baaardzo mi go brakuje w domu..Psiaki też zdezorienotwane co się dzieje.. Jestem zmeczona,niewyspana,zestresowana..Wyglądam jak siedem nieszczęść. O 16 ślub,proszę o ciepłe myśłi i pozytywne fluidy. A do ślubu Młodą Parę zawiezie...Peter!
-
Tomek napisał już prawie wszystko.. Prawie,bo ja wiem jeszcze jedno:bez Waszej pomocy Brajl nie miałby szans na takie leczenie.Sama krzyżówka krwi kosztowała 200zł(moim zdaniem to gruba przesada),a jedna dawka krwi 150 zł.Czyli razem 350zł sama krew.Leczenie ,pobyt w szpitalu, leki to już osobna sprawa.O dojazdach nie wspominam.Dzisiaj byłam w Klinice w Dąbrowie Górniczej 4 razy i w Banku Krwi w Mikołowie 1 raz. Brajl gdyby umiał mówić na pewno gorąco by podziękował. Teraz tylko czekam i mocno wierzę,ze bedzie poprawa. A miałam się wcześniej połozyć ,bo jutro,a właściwie dziś uroczysty dzień.. Ale co tam,Brajl i psiaki są tak samo ważne jak ślub syna.
-
Brajl został w szpitalu.Niestety krwawienie nie ustało jak do tej pory.Dostał kroplówki,leki i śpi.Zostanie w szpitalu az bedzie wszystko w porządku,bo znowu stracił sporo krwi.Na dzień dzisiejszy nie ma potrzeby podawania krwi,ale dr.Dziak tego nie wyklucza.Wieczorkiem mam jeszcze zadzwonić. To na razie tyle smutnych wieści.Serce mi sie ściska,tak bez Brajla pusto...
-
Pozwolicie,ze wkleję wypowiedż moja i Petera z Owczarka.To może coś wytłumaczy osobom,które nie do końca znają chorobę Brajla Oryginalna wypowiedź napisana przez Peter Beny Endoskop odpada , ten temat był też przerabiany już nie raz Tak naprawdę jest w tej chwili nie możliwe by ustalić przyczynę Pan Włodek typował tak zwany splot żylny , taka była jego diagnoza . Co do uderzeń w nos , to mogę to wykluczyć , bo w pomieszczeniu Brajl się bardzo ostrożnie zachowuje i jest spokojny , na spacerach jest na smyczy z wyjątkiem placu u Małgosi , ale tam ten teren zna i zawszę się porusza za Bajką Pozostaję trzymać kciuki , Brajl bierze leki i jest pod dobrą opieką weterynaryjną , Edytka dba o niego jak tylko może Gosiu już raz miał podawaną krew , jeżeli się nie zahamuje krwawienia , pewnie znów będzie potrzebna transfuzja , trzymajcie kciuki by nie była potrzebna .......... Peter odpowiedział na wszystkie pytania właściwie.Brajl miał wszystkie badania jakie tylko można psu zrobić.Endoskopia (tak wet nazywał to badanie)była robiona dwukrotnie.Badania krwi wszystkie z możłiwych.TK,Doppler,doskłownie wszystko. Tak jak Peter pisze wykluczone sa krwotoki z powodu uderzenia.Nie ma to nic wspólnego.Krwotok następuje zawsze rano,kiedy Brajl wstaje wypoczęty po nocy. Dostaje Cyclonaminę w dużych dawkach,Rutinoscorbin,Enarenal,wapno.Nic Do tego homeopatyczne leki według zaleceń Poker z Dogo,która jest lekarzem. Niestety jest znowu bardzo żle.Całą noc Brajl miał duży krwotok i dalej krwawi.Chyba nie ma wyboru : trzeba go zawieźc do kliniki i zastosować ostatnie rozwiazanie:narkoza i tamponada.Czekam tylko aż Ewa przyjedzie,bo sama nie dam rady. Jestem bardzo zmartwiona...
-
Noc była bardzo ciężka.Brajl krwawił silnie.Wycierałam mu nosek,pyszczek.Spał silnie,ale dookoła było wszystko zakrwawione.Rano nastąpiła poprawa,krwawienie było mniejsze.Poszedł z Ewą na spacerek pomalutku,wrócił i połozył się.Sedalin jeszcze działa.W tej chwili śpi,ale już jest (odpukać)nienajgorzej. Cieszę sie,zę Brajl doskonale znosi Sedalin.Pamietam,ze kiedy Bonka go dostała,to był horror. Trzymacie kciuki.
-
Moi Kochani Przyjaciele.. Dziękuję Wam z całego serca za wszystkie ciepłe i serdeczne życzenia.. Są na wagę złota.. Dzisiaj mija tydzień od pogrzebu Włodka..Uprzątnełam już prawie wszystkie wiązanki..Prawie,bo kwiaty od Forum Owczarka i Dogomanii dalej są piękne i kolorowe..Jako jedyne dalej ozdabiają grób.. Niestety dzisiejszy dzien nie zapowiada się dobrze.. Braj od rana zaczyna pokrwawiać z nosa... Mnie naprawdę chyba Pan Bóg nie lubi...
-
Dzisiaj mija 10 dni od kiedy mój ukochany Włodek odszedł za Tęczowy Most... 10 dni,a moje serce wciąz płacze tak samo...Zycie toczy się swoim trybem,a jednak nic już nie jest takie jak dawniej.. Psiaki są zadbane,nie brakuje im pozornie niczego..Ale ja wiem,że brakuje im głosu,zapachu,ciepła ich Pana.. Moze czas zaleczy tę głęboką ranę,ale blizna pozostanie na zawsze... Byliśmy zgodnym,kochającym się małżenstwem..Wspólne zainteresowania,pasje,poglądy..Ot,dwoje ludzi stworzonych dla siebie. Czemu los był dla nas tak okrutny? Porządkowałam dzisiaj wiązanki na grobie.Było ich mnóstwo,ale większośc już zwiędła,wyschła,opadła...Jednak zostały dwie piękne wiązanki,które nadal wyglądają jakby zostały położone dopiero wczoraj..To wiązanki od Dogomanii i Owczarka.Wasze serca nie pozwoliły umrzeć kwiatom..Teraz dopiero widać całe ich piękno..I za to WAM dziękuję ...
-
pisze z konta p.Edytki. Ponieważ pojawiły sie błędne informacje na innych forach to informuje że: Nabożeństwo żałobne za dusze zmarłego odbędzie się w kaplicy na Cmentarzu Parafialnym w Sosnowcu przy ul. Małobądzkiej w dniu 08.04.08 o godz.15, skąd nastąpi odprowadzenie Zmarłego na miejsce wiecznego spoczynku na Cmentarzu Komunalnym.(który jest obok) Tomek
-
Witam wszystkich serdecznie Na początek gorące podzięowania za ofiarnosc i pomoc.Krew był potrzeba bardzo,Włodek dostał jej sporo.W tej chwili na razie nie dostaje krwi,bo otrzymuje sporo kropłówek i leków.Zatem na dzien dzisiejszy krwotok jest opanowany i nie ma gwałtu co do krwi.Zamówienie na krew szpital przesłąłą i na pewno dotrze ona od osób,któe oddały ja dla Włodka.Jak duzó tej krwi jeszcze dostanie trudno powiedzieć.Na pewno jeszcze bedzie podawana.U Włodka niestety nie mozna nic zaplanować,bo ciagle coś nieprzewidzianego wyskakuje.W tej chwili stan jest cieżki.Fatalnie mózgowo.gorączka,a do tego zaczyna się coś dziać w płucach.Ma bardzo brzydki kaszel i miał trudnosci z oddychaniem.Dostał w kroplówce teofilinę i po niej trochę zasnał.Bez przerwy domaga się picia,ale niestety nie wolno mu podawać jeszcze.Poza tym to jego wołanie o picie nie ma podłoża organicznego tylko mózgowe.Jest dobrze nawodniony,więc nie tu leży przyczyna.Wprowadzono ponownie leki przeciwobrzękowe.Była dzisiaj Pani ordynator z neurologii na konsultacji.Był kardiolog,byłą rehabilitantka.Tyle,że przemiłą rehabilitantka nie mogłą właściwie nic zrobic,bo Włodek wogóle nie współpracował.Jego umysł skupił się na tym cholernym piciu i nie dociera do niego nic więcej. Wczoraj miałam okazje obejrzec wszystkie zdjecia z TK od tych z dnia wylewu do najnowszych z 26 marca.Włosy staneły mi dęba jak zobaczyłam ten krwiak.Prawie obejmował cała prawą półkule mozgu.Obrzęk jest jeszcze spory,ale krwiak mniejszy. Mówiac szczerze jestem wykończona ostatnimi wydarzeniami.Na domiar złego dzisiaj przyplątało mi sie zapalenie korzonków i prawie nie mogłam chodzić.Nałykałam się leków przeciwbólowych i trochę puściło. Tomek przyjechał i pomógł wyprowadzić i nakarmić psy. Nie wiem co bym zrobiła bez Waszej pomocyJ est bezcenna i to na wszystkich frontach.Przekonałam się teraz jak wygląda finansowa strona takiego pobytu w szpitalu.Włosy się jeżą.gdyby nie Wasze wsparcie,to nawet nie chce myśleć jakby to wyglądało..Ale to nie jest dyskusja na Forum.. Dzisiaj o 8-mej rano zaprzyjaźniony Proboszcz odprawił mszę w intencji Włodka..Zamówił ja mój syn z narzeczoną.Wszyscy modlimy sie o jego powrót do zdrowia..Kolejny raz wymknął się śmierci..Oby to był ostatni już groźny incydent. Raz jeszcze gorąco dziękuje w imieniu Włodka,psiaków i swoim za Wasze nieustanne wsparcie. Idę sie położyc,bo trudno mi wysiedzieć przez ten piekielny ból. Dobranoc.
-
Właśnie wróciłam ze szpitala.Wysikałam psy i muszę napić się kawy oraz odpocząc chwilkę.Jestem skonana,ale forma nie jest ważna.Chodzi tylko o to,ze jeżdże samochodem i czasem już mam mroczki. Włodek jest po operacji,leży teraz na Oddziale Chirurgicznym.Jest opanowane krwawienie.Nie było na szczęście koniecznosci resekcji żoładka. Profesor tłumaczył mi co robil,ale po pierwsze było to za bardzo medyczne,a poza tym jestem tak skołowana,zę nie docierało do mnie wiele. Dziękuje Wam wszystkim za wsparcie i modlitwy.Będzie jeszcze długo potrzebne. Więcej postaram sie napisać później.