Jump to content
Dogomania

BajkaB

Members
  • Posts

    1728
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by BajkaB

  1. Tomek już co nieco zdradził,wiec dodam tylko kilka słów. Przede wszystkim ogromne podziękowania,bo pomoc Tomka okazała się dzisiaj nieoceniona.Spokojnie mgliśmy pojechac do lekarza,pozałatwiac kilka spraw.Na dodatek Tomek pojechał ze mna po Boryska do lecznicy. To naprawdę przekochany chłopak.Tomek i Beatka to dwa moje słoneczka. Stan Borysa okazał się gorszy jiż wyglądało.Chłopak miał wysięk w stawie,trzeba było robić punkcję.Wyciągnieto 2,5cm płynu,ponoć sporo.No i zapakowano mi Boryska na miesiac..Nie jest to gips,ale jakaś inna metoda usztywnienia. Jutro napisze wiecej fachowych wiadomosci,bo coś istatnio inteligencja mi szwankuje i nie zapamiętałam wszystkiego.Muszę poprosić meża o podyktowanie,bo to głównie on toczył rozmowy z dr.Dziakiem No i trzeba Boryska nosic po schodach,ale to mu się chyba podoba. Mówiac szczerze nabiegałam się dziśiaj od weta do mojego lekarza i jestem bardzo zmęczona. Oto jak wygląda moja bida..Taka minka smutna..Ale był bardzo grzeczny,wszyscy go chwalili. I jeszcze jedna fotka zaległa... Moje ,,dziecka,,
  2. Byłabym wdzięczna,bo dla Bartka to coraz większy problemWłaściwie to musiałabym co tydzien z nim jeżdzić,a wiem,zę to stres dla psiaka.
  3. Kochani dziękuje za wszelkie ciepłe,dobre słowa.Dziękuję za wsparcie i pomoc.Bardzo sie przyda,bo znowu czekają nas wydatki. Dziś byłam długo u dr.Dziaka z Bartkiem i Borysem. Jutro znowu jadę z Brajlem i Borysem.Brajl będzie miał USG prostaty,Borys niestety zostaje na kilka godzin i po prześwietleniu łapa zostanie usztywniona.Niestety poprawy nie ma,a znowu jakby pogorszenie.Własciwie to dr.Dziak trochę mnie dziś zdołował co do Borysa.Mówiac szczerze byłam taka skołowana i zdołowana wcześniejszą dyskusją i wpisem Rozżalonej,ze nie bardzo wiem co dr.Dziak mi tłumaczył.Jedno co do mnie dotarło,to dosć ostry opieprz jaki zebrałam od doktora,ze przecież kazał mi z Borysem wcześniej przyjechać na usztywnienie.Jutro jadę z mężem,to pewnie wiecej będę mogła Wam napisać. Bartkowi oczyszczono gruczoły,bo znowu były zapchane i ropne.Niestety u niego to już stan chroniczny i po prostu nie pozostaje nic innego jak częste wizyty.Poza tym nie jest źle,jutro jeszcze zabierzemy mocz do badania. Obiecałam dopuścić Bartka do pisania,ale jestem tak już zmęczona,głównie psychicznie,ze zamykam interes i idę spać. Jutro wieczorkiem to już na pewno Bart sie wam pożali.:mad:
  4. Pewnie,ze nam przykro..Rzeczywiście nie o to chodzi i najbardziej przykre,ze to kompletne niezrozumienie . W topiku Brajla nie powinno byc sporów i,oskarżeń i pomówień.Mam nadzieję,ze zaglądaja tu osoby które całym sercem wspierają zarówno Brajla,stadko jak i nasze wysiłki.Do tej pory tak było i niech tak zostanie. Wiadomo,ze jest cała masa nieszczęśników i wiele osób wspierających.Nikt nie zarzucał przecież,ze osoby z Sosnowca i okolic nic nie robią. Kiedy byłam silniejsza,dysponowałam większym potencjałem finansowym też starałam się pomóc innym zwierzakom.I do tej pory to robię,choć czasem w innej formie.To,ze nie pisze o tym,nie znaczy,ze siedzę zamknięta ze swoją piatką(właściwie szóstką,bo jest jeszcze kotka Ciri)i oczekuję wsparcia w każdej formie.Jeśłi ktoś tak to odbiera,to mogę tylko ubolewać i współczuć. To oznacza bowiem,ze czytanie ze zrozumieniem nie wszystkim jest dane. Moi Kochani,nie zaśmiecajmy topiku Psiego Anioła kłótniami.Każdy wie co ma robić i w jaki sposób. A na pocieszenie powiem,ze Bartek literat coś tam dzisiaj planuje Wam napisać.Tylko najpierw czeka go wizyta u dr.Dziaka,bo niestety znowu chyba gruczoły ma w ropnym,zapalnym stanie.Do do tego musimy usg zrobić.Biedak już ma swoje lata i to widać.
  5. Mysłałam,ze Agnieszka coś napisze,bo ja mam urwanie głowy ze swoimi ogonkami.Miała jakieś kłopoty z netem,moze dalej są,nie wiem. Morisek przeszedł zabieg bardzo dobrze.Wyjęto gwózdek,łapka opatrzona.Doktor Gierek był zadowolony,bo Moris demonstrował przed zabiegiem jak ładnie sobie radzi na 4 łapkach. Są jakieś kłopoty z domkiem stałym,ale naprawdę nie wiem o co chodzi.Moris dalej jest u Agnieszki,choć powinien jak najszybciej pojechac do stałego domku.Agnieszka choruje i na pewno jest jej bardzo cieżko z taką ilością zwierząt.Postaram sie coś dowiedzieć wiecej,wtedy napiszę.
  6. W topiku Brajla była dziś ciekawa dyskusja.Myśle,ze powinniescie ją poznać,bo nie każdy czyta Owczarka.Przeklejam wiec od pierwszego posta w tym temacie: ElzaMilicz Forumowicz Rejestracja: Dzisiaj Online: Offline Wypowiedzi: 2 Wypowiedź: Dzisiaj o godzinie 10:48 Dzień dobry. Myślę,że dobry, bo prawie wiosenny. Mój apel: Wszyscy tu tak ubolewacie... miałczycie... kwękacie... albo czasem skaczecie z radości. Ci, którzy bezpośrednio przyczyniają się do pomocy Edycie OK. A reszta ? Ilu jest "bibliofilów" tego nie wiem, ale gdziekolwiek sie ruszyć, nawet w małej mieścinie, wszyscy znają historię Brajla. Co z tego wynika? Mianowicie to, że jest pewien potencjał ludzi, którzy mogliby jeszcze pomóc w konkretach. Proponuję: Każdy z nas, który nie wpłacał jeszcze na potrzeby Brajla i stada zadeklaruje kwotę 10,- lub 20,-zł miesięcznie. (na gumę do żucia wydaje się więcej) Edyta będzie miała pomoc domową i tym samym damy jej możliwość skupienia się na sobie. Sadzę, że wystarczyłoby gdyby ktoś przychodził na cztery godziny dziennie. Mogę nie mieć racji, ale nie widzę, aby apele Pani Zofii wiele dały. Przecież wszyscy Ją szanujecie. Dlaczego odzew był tak niewielki? Może ktoś z Was ma czas na to, aby wystawić bazarek na ten cel. Przedmioty zorganizuję ja. Pozdrawiam i wierzę w Was. Elza IP zalogowane Zofia Fachowiec sędzia próby pracy Rejestracja: 01 września 2002 Online: Online Wypowiedzi: 5851 Wypowiedź: Dzisiaj o godzinie 11:27 Najsensowniejsza pomocą dla Edyty byloby, aby ktos, kto ma dom z duzym ogrodem, jedną sukę wysterylizowaną, nieco umiejetnosci i checi pracy z psem, przejąl od niej Brajla. Brajl nie bylby tym skrzywdzony, choć na pewno Edycie ciezko byloby sie z nim rozstac, wlozyla w niego mase pracy i emocji. Brajl zachowuje sie jak pies, ktory dla spokoju, dla rozladowania emocji, potrzebuje systematycznegoi szkolenia, nieslychanie trudnego do dawkowania, bo on nie widzi. Szkolenia umiarkowanego, aby zbyt go do pracy, ktorej nie moze wykonac, nie zachecic, ale jednak aby dac mu szanse do jakiegokolwiek zajęcia sie. U Edyty moim zdaniem jest zbyt wiele psow specjalnej troski na jeden dom. Edyta moze rzecz jasna nie zgodzic sie ze mna, moze nie chciec go oddac, ale moim zdaniem, to byloby najbardziej logiczne i racjonalne rozwiazanie przynajmniej niektorych problemow. Nie jestem sentymentalna i nie wysylam serduszek w internecie, zawsze bede glosowac najpierw za chlodnym rozsadkiem w relacjach czlowiek-pies. A emocje, to potem. A jesli nie ma wsrod nas nikogo takiego, to trzeba myslec o innej pomocy. Zofia Edytowane przez Zofia - Dzisiaj o godzinie 11:31 pies to charakter IP zalogowane Edyta Dziwak Starszy owczarkarz klubowicz Rejestracja: 27 grudnia 2004 Miasto: Sosnowiec Online: Online Wypowiedzi: 2325 Wypowiedź: Dzisiaj o godzinie 22:34 Moi Drodzy Przyjaciele Przeczytałam dopiero wszystkie posty,bo niestety jak wiecie ostatnio to głównie ja mam problemy zdrowotne,a że obowiazki też mam takie jak zawsze,to przeważnie siły brakuje na czytanie i pisanie. Pora jednak zabrać głos,bo już od jakiegoś czasu sie do tego przymierzałam. Na początek chcę serdecznie i gorąco podziękować wszystkim darczyńcom,bo bez Waszej pomocy finansowej leczenie i diagnozowanie Brajla byłoby wprost niemożliwe.Mówię to otwarcie,bo po pierwsze pisałam niejednkrotnie o naszej(mojej i meża) sytuacji finansowej,a po drugie sporo osób miało okazję osobiście ,,sprawdzić,,jak mieszkamy,żyjemy,gospodarujemy i na pewno potwierdzą,że w moich słowach nie ma ani cienia nieprawdy czy przesady. Dziękuje również tym osobom,które pomogły mi mi dalej chcą pomóc w opiece nad psiakami,spacerach itd.Nie jest ich wiele,ale proszę nie traktować tych słów jako moich pretensji.Wiem,ze każdy ma swoje obowiązki,psiaki,pracę,naukę ,życie osobiste.Nie zawsze nawet gdyby miało się chęc pomóc,jest to możłiwe. Ogromnie wdzieczna i wzruszona jestem pomocą 17-letniej Beatki(Doda z Dogomanii) i jej ojca.To wspaniali,rzetelni,solidni i kochani ludzie.To osoby głuchonieme i jestem dumna,ze mogłam je poznać.Psiaki uwielbiają Beatę i jej ojca,oni zaś nie ukrywają swojego wielkiego oddania dla zwierząt. Beatka to dziewczyna,z której każdy mógłby brac przykład.Wspaniały charakter,zdolna,mądra,przemiła i ładna.Nie zawiodłam się na niej nigdy. Dziękuję za pomoc Tomkowi(Volt) i pewnie niejednokrotnie skorzystam z jego pomocy. Oczywiscie jestem niesamowicie wdzięczna Peterowi,ale tego nawet nie musze bliżej uzasadniać. Chciałabym teraz powiedziec kilka słów na temat Brajla,a właściwie odpowiedzieć na posty Zofii i Elzy Milicz. Zofio ,wszystko to, o czym piszesz to prawda.Argumenty są przekonywujące i właściwie trudno z nimi polemizować.Rozsądek nakazywał i nakazuje aby Brajlowi szukać domu.Małe mieszkanko w kamienicy,4 chore psy,fatalna sytuacja finansowa i zła kondycja zdrowotna. Wnioski nasuwają się same... Wiem Zofio,ze Twoja propozycja wypływa z chęci pomocy i prawdziwej troski.Bardzo Ci za to dziękuję A jednak..Brajla ma już dom i będzie go miał dopóki zyjemy.Wyciągniecie Brajla z umieralni w Orzechowcach,to była moja inicjatywa.Kiedy zobaczyłam go pierwszy raz,przeczytałam o jego stanie,wiedziałam,że po prostu musze go uratować.Zdawałam sobie doskonale sprawę ze swojej sytuacji,wiedziałam,ze trudno nam utrzymać te czwórkę,którą mamy,ale wiedziałam też,że jeśłi nie zabiorę go natychmiast,on umrze.I chyba wiele się nie pomyliłąm.Walka o życie Brajla spowodowała,ze przywiązałam sie do niego tak bardzo,że nie wyobrażam sobie bym mogła go oddać komukolwiek.Poznałam Brajla i jego potrzeby tak dobrze,że w chwili obecnej nawet najlepszy domek pewnie nie spełniłby moich oczekiwań,gdyby przyszło mi wybierać go nie tylko dla Brajla,ale dla któregokolwiek z moich psów.Tu może wspomnę o Bajce,bo kiedyś Zofio i o niej pisałaś.Bajka to psiak,który zyje tylko po po,zeby być ze mną.Nigdy nie miałam psiaka podobnie jak ona oddanego,wiernego i zakochanego.To mój cien i mój oddech.I kiedy przypomnę sobie chorą,okaleczoną przerażoną,trzęsącą się i nie wydającą z siebie głosu ,kupkę nieszczęścia,którą zabierałam ze schroniska,nigdy,przenigdy nie oddałabym jej ,nawet jeśłi mały szkut nasika na kołdrę(co ostatnio zdarza sie na szczęście sporadycznie). Wracajac do Brajla,mogę powiedzieć,ze i on jest chyba z nami szczęśliwy.Mówiąc z nami,mam na myśłi i psie stadko.Przejał wiele zwyczajów,nauczył się wielu rzeczy,jest żywiołowym,wesołym rozrabiaką.Obserwujac go moge powiedziec,ze relacje z psami są o niebo lepsze niz na początku.Z Bartkiem sie ,,dogadał,,suki ustawiają go bez problemu,a jak pojawia sie problemik to walą ,,po łbie ,,.Jedynie sytuacja z Borysem jest w tej chwili zadrazniona,ale to wynika z określonego zdarzenia,w którym i Borys nie był bez winy.Na szczęście nie musimy obu samców izolować w domu,co juz jest pocieszajace.Po prostu Borys schodzi Brajlowi z drogi.Zresztą tu musze powiedziec,że kiedy psy są w domu,jakiekolwiek scysje są sporadyczne.Do ,,awantur,,dochodzi zawsze poza domem,na wybiegu. Nie chcę jednak zanudzać Was szczegółami,bo w sumie o czym innym chciałam podyskutować. Brajl ma zapewnioną opiekę z naszej strony i to wszelką .Wydaje mi sie,iż w jego stanie zdrowia bardzo ważne jest,że ma ,,pod łapą,, lekarza.Jesłi cokolwiek sie dzieje,to mąz od razu reaguje lub potrafi pomóc.Nie ma zatem konieczności każdorazowego pędzenia do weterynarza,bo w lżejszych przypadkach wystarczy zadzwonic,skonsultować z wetem i pobiec po lekarstwa do apteki.Zważywszy,ze przy naszej piątce właściwie zawsze coś sie dzieje,to perspektywa np.codziennych wizyt w lecznicy jest koszmarem.Poza tym co to dużó mówić,leki weterynaryjne sa bardzo drogie,a czasem ten sam lek wypisany na ,,ludzką,,receptę jest kilkakrotnie tanszy. Brajl ma zatem zapewnioną opiekę,ale nie tylko.Ma też spokój,ciepło,miłośc,a nawet zabawę i rozrywkę.To włąśnie ze wzgledu na Brajla zamieniliśmy samochód młodszy na starszy.W Lanosie cieżko już było zmieścić piątkę,gdyż Brajl jest ogromnym psem.Zamieniliśmy zatem Lanosa na Forda Mondeo Kombi-starszy,ale duży. Zanim zamieszkał z nami Brajl,nie było tak duzej potrzeby jeżdżenia.Mogliśmy zabierać psiaki na długie spacery i iść pieszo.Z Brajlem już jest inaczej.Trzeba zabrać go tam,gdzie będzie mógł bez przeszkód biegać i nie zrobi sobie krzywdy.Brajl uwielbia ruch,bieganie,cieszy sie jak tylko wsiada do samochodu. Nie ukrywam jednak,ze koszty paliwa zwiększyły się u nas wielokrotnie.Oprócz spacerów,doszły bowiem nader częste wizyty u weterynarzy. Moi Drodzy,prosze nie odebrać mojego postu jako jęczenia,narzekania i żebraniny.Ponieważ poruszono ten temat,chcę uczciwie o wszystkim opowiedzieć.To czy ktoś będzie chciał nas wspierać,to wyłącznie jego decyzja i wola. I tu nawiąże do postu Elzy Milicz. Kochani,samo leczenie Brajla według moich rachunków wyniosło około 3500zł.Przy tym są to wyłącznie usługi weterynaryjne,badania,diagnostyka.I nie ujmuje tu tych kosztów,któe pokrył AFN.To są koszty,które płaciłam osobiście z wpłaconych przez was pieniążków.I aby nie było niedomówień:są to TYLKO wydatki dotyczące Brajla,nie pozostałych psiaków Wszystkie dokonane wpłaty na dzien dzisiejszy zamknęły sie kwotą 3335zł.Cenie każdy grosz jaki wpływa na konto Brajla(bo to jest specjalne konto Brajlusia) i gwarantuję,ze wydany jest zgodnie z przeznaczeniem. Raz jeszcze z całego serca dziękuję Szczególne podziękowanie pragnę złożyć osobie,która wspiera mnie i Brajla w bardzo wydatny sposób.To Pani Hania z Poznania.Nie jest zalogowana na żadnym Forum,nie chce aby o niej pisać,ale bardzo mocno wspiera skrzywdzone zwierzaki.Brajl miał szczęście być jednym z nich. Dziękujęmy Pani Haniu. Wracając do wydatków Brajla i reszty,to oczywiscie nie są to same usługi weterynaryjne.Dochodzą leki,szczepienia,wyżywienie,środki higieny itd.Oczywiscie pozostałe zwierzaki to również wydatki i to całkiem spore. Dlatego propozyja Elzy bardzo mi się się spodobała. Moze jestem przewrażliwiona,ale kiedy adoptowałam Brajla tak bardzo dotkneły mnie niektóre uwagi na temat finansów,ze od razu pragnę podkreśłić.Nie zamierzałam i nie zamierzam robić ,,interesu,,i wzbogacac się kosztem psiego nieszczęścia.Mówię lojalnie,ze propozycja Elzy spodobała mi się,bo każdy datek to dla mnie ulga.Nasza sytuacja finansowa jest bardzo ciężka. Moje życie właściwie koncentruje sie wyłącznie wokół psów. Rankiem spacerek,potem gotowanie psiego posiłku,sprzątanie,podawanie leków psiakom.Po obiedzie kolejny już długi wyjazdowy spacerek,po powrocie wydawanie posiłku,znowu sprzątanie,mycie,leki itd.I wieczorny spacerek oraz przygotowanie na dzien następny mieska,pranie legowisk,itd. To taki normalny dzien,kiedy psiaki są zdrowe.Jeśłi któryś choruje,czy Brajl krwawi to pracy jest znacznie więcej,bo dochodzi weterynarz,potem sprzątanie nieustane,pranie,czuwanie nocne.,wychodzenie w połowie nocy na siku Nie narzekam,robie to bo chcę i kocham moje psiaki.Tylko brakuje mi sił,bo sama jestem chora.Zaniedbałam swój stan zdrowia bo najważniejsze było zdrowie psiaków,nie zawsze brałam leki,bo jeśłi miałam do wyboru czy kupić je sobie czy psiakom,to zawsze na pierwszym planie są psiaki.Niestety zaowocowało to fatalnym skutkiem,a wiem,ze musze stanąc na nogi bo psiaki mnie potrzebują.Mąz sam nie da rady z wszystkim. Oczywiscie Elzo mam sąsiadkę,która mogłaby mi pomóc w sprzątaniu,nawet codziennie umyć podłogi,pozbierać sierśc,ale niestety odpłatnie.Rozumiem to,bo choć bardzo lubi moje psiaki,to nie znaczy,ze ma dla nich robić cokolwiek.Była u mnie kilka razy w najciezszym okresie,ale niestety 50 zł tygodniowo przerasta moje możłiwosci.To 10 litrów paliwa,to kilka spacerków dla psów. Moi Kochani kończę,bo rozpisałam się ogromnie.Wybaczcie jesłi piszę chaotycznie czy nielogicznie,wybaczcie błedy,wybaczcie jesłi napisałam cos co mogłoby kogoś urazić.Na pewno nie było to moim celem.Chciałam tylko pokrótce przedstawić moją sytuacje.Chętnie odpowiem na pytania,chetnie podam rozliczenia.Jeśłi kogoś bliżej interesuja moja sytuacja zdrowotna,finansowa,,domowa to napisze na priv,bo czasem przykro pisać publicznie o pewnych sprawach. Na koniec powiem tylko,że budujące jest,kiedy usłyszałam ostatnio od sąsiadki,która przyszła przesadzić mi kwiaty:Zajmowała się kwiatami,a jednocześnie obserwowała w milczeniu jak rozmawiam z psiakami,tulę Bajke,masuje łapkę Borysa,szczotkuje Brajla,czyszczę Bonki uszko,czochram Bartka..Na chwilkę zostawiła kwiaty stanęła w drzwich pokoju i powiedziała:ale te Pani psy to naprawde są zadbane,naprawde mają dobrze..Wie Pani,ze niektóre dzieci to tak nie mają..Zeby to inne psy tak miały.. To bardzo prosta kobieta i po raz pierwszy widziała,jak powinno traktowac się psy.To to dla mnie ogromna satysfakcja. Raz jeszcze dziękuję Wszystkim gorąco A teraz na spacerek,ostatni jużdzisiaj Edyta +BBB+B Im bardziej poznaję człowieka,tym bardziej kocham swojego psa... wapiszon Starszy owczarkarz Rejestracja: 13 lipca 2006 Miasto: Piła Online: Offline Wypowiedzi: 1844 Wypowiedź: Dzisiaj o godzinie 22:43 Edytko cieszę się ,że tak myślisz. Małgorzata
  7. Cześc Juniorski,brachu kochany i kumplu najlepszy.. Piszę tak ukradkiem,bo Edytka czymś zajęta.Brajla wystawiłem na czatach,żeby dał znać jakby się zblizała na niebezpieczną odległosć.Wprawdzie on to g..widzi,ale za to taki wielki jest,ze jakby co to dostęp zasłoni,a zanim Edytka się z nim poprzepycha to ja smyrnę. Wiesz nie pisałem ostatnio,bo u nas to teraz ciągle Edytce coś dolegało.No i musiałem przy niej siedziec i pilnowąc,zeby czasem coś się jej nie stało.A Edyta ciagle tylko śpi i śpi.Wyjdzie z nami i śpi,da nam jeść i śpi,umyje gary i śpi..Normalnie masakra.No i dlatego potem w nocy czasem jest na Forum,bo sie obudzi własnie..Tyle,ze nie na długo.Dzisiaj to nawet jakoś było bo tylko spała do czasu aż Wujek Peter przyjechał..Potem to nie wiem bo pojechała do studentów i coś im tam opowiadać miała..czy tam spała to nie bardzo wiem,ale Bajka z nią była i mówiła,ze chyba nie spała..Tyle,ze Bajka tak całkiem to nie wie,bo zamiast pilnować Edytki jak przykazałem , to se latała po sali i korytarzu..Normalnie nie wiem po co ją posłałem zamiast sam pojechacI jeszcze wróciła dumna,ze ja wszyscy miziali,chwalili,oglądali..Gwiazda się ,kurna,znalazłaNazdałem jej równo,ale to w końcu dziewucha i gówniarz ,a do tego miły,to tak za bardzo nie mogłem jej opinkolić.. Za to Wam powiem,zę już nie wiem czy nie lepiej jak Edytka śpi..No bo jak po powrocie szwungu dostałą bo koszmar..Nie dość,ze wszystkim nam się oberwało,nawet Brajlowi,to jeszcze wystartowała ze szczotką..I dawaj od razu się na moje biedne futro rzuciła,ze niby jestem skołtuniony jak kundel podwórkowy..Próbowałem dać noge,ale dopadała mnie wszędzie..I nawet za ogon się zabrała..Mówię Wam,ze niewdziecznica z niej okropna.To ja się martwię,pilnuję,pocieszam,a ona mi szczotkę za moje dobre serce funduje.. Tyle,ze chyba jej musze wybaczyć,bo znowu coś się Edytce dzisiaj przyplątało nowego..Nie wiem co,bo jakoś powiedziec nie chce,ale widzę,zę siedzieć nie moze i tak jakoś z półdupka na półdupek się przesiada i stęka..Kompletnie nie mam pomysłu co jej dolega,bo chyba tych,no,,gruczołów takich jak my nie ma..Nie wiesz czasem Juniorski co to moze być?Bo wiesz ta Twoja i ta moja to chyba nadają na tej samej fali i wszystko to samo mają...To moze twoja Gosia też zmieniała półdupki? Spadam już bo Brajl coś sie rusza podejrzanie,to zagrożenie znaczy się wzrasta.. I obiecuję poprawę w pisaniu No to łapa Bartek
  8. Brajluś naprawdę rozrabia nieprzytomnieJak wracaliśmy z wieczornego spacerku,to w bagażniku wyglądało jakby tsunami przeszło.Zrobił dziurę w 5-cio litrowej butelce z płynem do spryskiwaczy,którą właśnie w drodze kupna nabyłam.Połowa wylała się na koce i podkłady,Brajlusio dokładnie rozdeptał to ubłoconymi łapami.Stwierdziwszy,ze ów płyn nie nadaje się do spożycia,potargał reklamówkę, w której miałam drobiazgi samochodowe:żarówki,śrubokręty,linki itd.Porozwlekał to po wcześniej wytworzonym bałaganie,po czym wywalił koszyk z resztą płynów i środków czyszczących do samochodu.Jak otworzyłam bagażnik,myśłałam ze trupem padnę na chodnik..Po minucie stwierdziłam jednak,ze padnięcie trupem niczego nie zmieni,a moze dostarczyć Brajlusiowi nowych pomysłów No cóż,zaprowadziłam dumnego chłopaka do domu(tak,tak,jeszcze minę miał dumną i ogólnie był z siebie zadowolony)po czym wyrzuciłam do smietnika prawie wszystko co udało mi się zebrać z pobojowiska.Resztę cudem ocalonego płynu wlałam do zbiornika.A jak teraz w samochodzie ,,jedzie,,kwiatowo,bo płyn był zapachowy.. No cóż,jak widać oczy nieszczególnie są potrzebne jak się ma wyobraźnie i pomysłowośc. Już jeden taki pomysłowy chłopak jest na Forum.Owczarka.To kochany Gero Ciotki Iny..Zważywszy,ze Brajluś to ulubieniec Ciotki,to może uprzedzi mnie czego mogę się jeszcze spodziewać... I jak tu iśc spać o przyzwoitej porze...
  9. Dzisiaj byłam u rehabilitantki,ale czeka mnie jeszcze wiztyta u neurologa zanim będę mogła jakiekolwiek zabiegi pobierać. Co do relacji Brajla z Borysem,to niestety nie było jednorazowe ścięcie,ani przypadek.Od jakiegoś czasu Brajl ,,poluje,,na Borysa,a widzę,ze Borys bardzo sie go boi.Wczoraj sytuacja była fatalna.Po wieczornym spacerku u Małgorzaty przyjechałam do domu z psiakami.Brajl był w bagażniku,a reszta w środku.Zabrałam z autka kulejącego Borysa i Brajla.Jak tylko Brajl wysiadł zaczął gonić za Borysem i napadać na niego.Oba były na smyczach,wiec dodatkowo plątały się wokół mnie.Brajl w pewnym momencie dopadł Borysa i zaczął go tarmosić,Borys niemiłosiernie się darł,tym bardziej ,ze łapka i bark go bolą.Ja byłam mokra z wysiłku i nerwów,bo nie mogłam odciagnąc Brajla.W pewnym momencie zastanawiałam sie nawet czy nie puścic smyczy z Borysem,ale bałam sie,ze dopiero cyrk będzie.Z jednej strony wyglądało to komicznie,bokręciły się jak na karuzeli: Borys uciekał,a za nim biegał Brajl.Ja stałam jako filar i trzymałam końce smyczy.Z drugiej strony dramat.W końcu udało mi się cudem oderwać Brajla i dowlec do samochodu.Zamknęłam Borysa w samochodzie,a czupurnego Brajla zawlokłąm do domu.Borys dygotał ze strachu i cały czas omija Brajla w domu.U Małgorzaty wogóle nie chce wysiadać z auta,bo boi się biegać z Brajlem.Na ogół zabieram go do Małgosinej kuchni.Nie mam pojęcia co się dzieje.Z Boną czy z Bartkiem Brajl bez problemu chodzi w parze.Bajka-mały potwór ustawia Brajla jak kapral rekrutów.Kiedy zbliży się do mnie,a ona akurat siedzi na kolanach,bez pardonu marszczy mordke i dziabie go w nos.Brajl staje na bacznośc,robi smutną minkę i odchodzi.. W mieszkaniu Brajl zachowuje sie wobec Borysa spokojnie,ale moze dlatego,ze Borys nie wchodzi mu w drogę.Jak mówiłam wcześniej kuli ogon i omija Brajla z daleka.Bardzo mnie to martwi. Brajl jest coraz bardziej pewny siebie,a huligan z niego okropny.A jednak ma respekt przed czymś..Ma respekt przez ścierka kuchenną i moim wrzaskiem.Dzisiaj właśnie oberwał ową ścierą,a towarzyszyły temu niezłe komentarze.W każdym razie chłopak zmiatał szybko z miejsca ,,przestępstwa,,Pewnie ciekawi was co też zrobił takiego.Otóz pieczołowicie posprzątałam mieszkanko,a zaraz potem Brajluś ściagnał z krzesłą,wywlókł na środek i wywalił pełny kosz na śmieci.Były tam kości,więc chłopaka pewnie zapach nęcił.Przy okazji oberwał Bartek i Bajka bo nader chetnie zabierały sie do ,,pomocy,,Brajlowi.No i widzicie jakim wspaniałym ,,narzędziem tortur,,moze być ścierka kuchenna? Co do kup,to staramy się sprzątać,ale kosza ani na lekarstwo nie uświadczysz,nawet zwykłego,na śmieci.Niestety,Gmina pobiera podatki od psów,ale nic nie robi w ,,psim,, temacie. Doda-dziękuję raz jeszcze i Tobie i Tacie.Wasza pomoc jest nieoceniona.Jesteście wspaniali.Trzeba by koniecznie ich sklonować i to w kilku kopiach.:Rose:
  10. Bardzo dziękuję Kochani.Mniej wiecej mam juz ,,obsadzone,,spacerki.Jutro przyjedzie Dona i Aguś , w piątek Peter i Stefan,w sobotę moze Tomek(Volt). Byłoby mi samej bardzo ciężko. Dzisiaj zawiozłam Agnieszkę z Moriskiem i Lorą do dr.Gierka.Morisek miał kolejny zabieg,Lora ma jakieś skórne zmiany.Zabrałam Bartka na szczepienie i Borysa z chorym barkiem.Niestety z barkiem jest niedobrze.Mamy kolejne leki,ale jeśłi do końca tygodnia nie pomogą to juz tylko gips.Bardzo i go zal,jest taki zdołowany,wystraszony obolały..:-(Dodatkowo pojawił się mały problem w relacjach Brajl-Borys.:-(Eh,jestem zdołowana okropnie..
  11. Wiecie już wszystko,albo prawie wszystko. Wizyta lekarska odbyta,a kolejne ustawione. Już w czwartek o 10,50 mam wizytę u rehabilitanta,który zadecyduje o zabiegach.Następne wizyty u specjalistów 27 lutego i 6 marca. Napewno będa potrzebne dalsze specjalistyczne badania. Rzeczywiście aby się leczyć trzeba mieć zdrowie..Najeździłam się dziś po całym mieście,bo każdy specjalista w innym miejscu.Niestety oprócz rehabilitanta w ,,mojej,,przychodni nie ma tych,których potrzebuje.No i oczywiście są to juz płatne wizyty.Dalsze badania również,bo nasz hojny NFZ z badań tarczycowych finansuje jedynie TSH,a to stanowczo za mało,przynajmniej w moim przypadku. Dzisiaj tak naprawdę dotarło do mnie jak bardzo zaniedbałam swoje zdrowie.Właściwie trzeba zajac się wszystkim.Psiaki tak mocno mnie pochłonęły,że zapomniałam iż nie nie jestem niesmiertelna,nie wspominając o wieku.Teraz juz wiem,że od pół roku igrałam z zyciem.Teraz wszystko trzeba zaczynać od nowa,ustawiać leczenie itd. Dziękuję wam Kochani,bo to Wy zmobilizowaliście mnie do takiej decyzji.I znowu Psi Anioł Brajl pomógł mi ..Bo przecież gdyby nie Brajl,to nie poznałabym wielu osób ,nie wyszłyby na światło dzienne moje dolegliwości i stan ogólny i nie miałabym tyle wsparcia wszelkiego rodzaju. Moja wdzięcznosć jest ogromna.. Kila osób widziało mnie w najgorszym z możliwych dni:w czasie pobytu w Warszawie.Kiedy pomyśłe o tym co się działo ze mną ogarnia mnie przerażenie.Tylko cud sprawić mógł,ze przetrwałam ten dzien. Nadal czuję się kiepsko,ale dzięki Wam jestem po prostu juz spokojniesza.Wiem,zę podejmuję leczenie na nowo i wierzę,zę pomału odzyskam siły.Nie dziś,nie jutro,bo trzeba czasu na to,ale uczyniłam już krok do przodu. Widzę,zę i Włodek odetchnał z ulga.Od miesiecy walczył ze mna bezskutecznie.No cóż,był w tej walce sam,dopóki nie spotkał Was.. Raz jeszcze dziękuję,jednocześnie prosząc o dalsze wsparcie. Bez Waszej wszechstronnej pomocy nie dałabym rady z niczym. Włodek dziś o 7-mej rano wyjeżdża na kilka dni.Wróci dopiero w niedzielę.To po prostu konieczność.Bardzo się martwi,bo zostaję sama z piatką ogonków.Gdyby ktoś mógł pomóc mi w ich wyprowdzaniu,byłabym ogormnie wdzieczna.Na pewno pomoże nieoceniona Beatka,ale głupio mi ją bez przerwy angażować,bo dziewczyna się uczy,jej tata pracuje,a mają przecież i swoje obowiazki domowe.Jesłi ktoś znalazłby chwilkę czasu,to byłoby super.Oczywiście nie kosztem swoich obowiązków i swoich psiaków. Raz jeszcze dziękuje Wszystkim i pozwólcie że pójdę spać,bo jestem skonana. Edyta +BBB+B
  12. Jutro,a raczej dzisiaj zawozimy Moriska na kolejny zabieg:będzie miał wyjęty gwóżdź.Poza tym chłopak rozrabia i ma się świetnie.Oczywiście zdamy relację.Trzymajcie kciuki!
  13. Brajl przyjechał do mnie 9 listopada.Własnie niedawno minęły 3 miesiące jak jest u nas.Trzy miesiace,a wydarzyło się tyle,jakby co najmniej 3 lata minęły. Brajl został ..etatowym złodziejem:mad:Kradnie wszystko co się tylko nawinie pod pychol.Jest niesamowity i przekochany..
  14. Melduję wykonanie zadania:w przychodni byłam,wypełniłam ankiete i tym samym ma lekarza rodzinnego.Jakiego jeszcze nie wiem,bo pierwsza wizyta jutro o 15,30.Powiem tylko,ze przychodnia jak na razie spodobała mi się,bo jest kilku lekarzy,zapisy na konkretną godzinę,co wyklucza oczekiwanie godzinami pod gabinetem lekarskim.Jest też laboratorium,fizykoterapia i specjaliści.Wprawdzie wizyty u specjalistów są płatne,ale za to niewygórowane ceny:30zł.Jest to co najbardziej mnie interesuje:neurolog i diabetolog oraz reumatolog. Nie wiem jak to będzie dalej bo w życiu nie przyszłam z przychodni taka zmęczona i obolała jak dzisiaj,a dopiero sie zapisałam..Wyobrażam sobie jaka po wizycie przyjdę.. Powiem Wam tyle:KGB,CIA,MOSAD ,a nawet James Bond odpadają w przedbiegach przy Was.Kurcze,gdzie się nie ruszyłam to przypomnienie o lekarzu.. Dziękuję Kochani za troskę,bo gdyby nie silna mobilizacja to pewnie bym nie poszłą.Teraz to już na pewno sie zabiorę za leczenie. Dziękuję
  15. Tomografii głowy nie było chyba,ale pewna nie jestem.Ciśnienie mierzono po odstawieniu leków,ale dzień przed badaniem.Zeskanuję wszystko i wkleje,to będziesz mogła najlepiej ocenić,bo ja moge coś przekłamać niechcący.
  16. ŁO Maatkooo!:crazyeye:Małgośka nawet tu mnie dopadła:crazyeye:A ja mysłałam,ze będę mogła wszystko zwalić na padnięty serwer Owczarka..:evil_lol: Małgosiu,to fotki z ,,ostatniego razu,,.Oby ich nie było..Nigdy nie pokazywałam fotek,bo przeciez jak Brajl choruje to najważniejsze jest ratowanie go i wycieranie krwi,a nie pstrykanie fotek..Ostatnio zrobiłam kilka,ale to już w zasadzie był końcówka i można powiedzieć śladowa ilość krwi.Kiedy krwotok się zaczyna,to jest po prostu rzeźnia.:-( A co do lekarza,to ekhm...opowiem jak..Owczarka naprawią?:razz:
  17. Patrzę na śpiące psiaki,spokojne,szczęśliwe,bezpieczne..Każdy z nich ma jakąś przypadłośc,każdy jest okaleczony ale to nie jest ważne gdy ma się kochające serca i ciepły kąt,choćby najmniejszy. Czasem jest ciężko,bardzo ciężko,ale kiedy ma się wokół tyle oczu wpatrzonych tylko w nas,wierzących w nas,ufających nam,mówiących wyraźnie:jesteście potrzebni,bez was świat dla nas nie istnieje,bądźcie z nami na zawsze,człowiek musi podnieść się nawet ostatkiem sił..One są tego warte.. Dzisiaj zamiast normalnych relacji,opowieści,mała refleksja..Oto ona: Orędzie Serca - Anonim brazylijski We śnie szedłem brzegiem morza z Panem, oglądając na ekranie nieba całą przeszłość mego życia. Po każdym z minionych dni zostawały na piasku dwa ślady - mój i Pana. Czasem jednak widziałem tylko jeden ślad odciśnięty w najcięższych dniach mego życia. I rzekłem: ,, - Panie postanowiłem iść zawsze z Tobą, przyrzekłeś być zawsze ze mną; czemu zatem zostawiłeś mnie samego wtedy, gdy mi było tak ciężko?'' Odrzekł Pan: ,, - Wiesz, synu, że cię kocham i nigdy cię nie opuściłem. W te dni, gdy widziałeś jeden tylko ślad, ja niosłem ciebie na moich ramionach''.
  18. Bartek napisał wiersz dla wszystkich forumowych panienek.Powiedział,zę kiedyś wiersz napisał Bill,wiec teraz on musi jakoś podtrzymać tradycję. Trochę się wstydzi,bo jakos w wierszach do tej pory nie działał,ale co tam.Walentynki to Walentynki: Psie Walentynki Walentynki Borys zbudził nas o świcie. Kalendarza nie widzicie?! Brajluś,Borys,mam nowinki! Przecież dzisiaj Walentynki! Wy spokojnie śpicie sobie, A ja sam niewiele zrobie! Więc wstawajcie!Szybko,z życiem! By z radosnym serca biciem, Wyznać naszym pięknym pannom, Naszą miłość nieustanną! Bo na całym wielkim świecie, Takich ON-ek nie znajdziecie! Tylko tu,na naszej stronie, Każde serce do nich płonie! Niechaj zatem panny wiedzą Kiedy smakołyki jedzą Że jestesmy taką zgrają Co serducha wielkie mają. A chłopaki z tego stada Dzentelmeni są nie lada. I dlatego pamiętają,ze Buziaki dziś rozdają Do buziaków zaś życzenia Zdrowia,szczęścia,powodzenia Pełnej smakołyków miski I gorące psie uściski. Chcę też wyznać wam w sekrecie, Że szukałem was po świecie! I choć długo,długo trwało, To szukanie się udało! Chociaż psiątko jestem skromne, Ale serce mam ogromne! I z całego serca życzę, Głośno i radośnie krzyczę: Niech wam wszystkie moje panny, Świeci promyk nieustanny, Gwiazdka wszelkiej pomyślności, Niechaj w każdym domu gości! No i wszystkim Pańciom drogim, Życzę,by w spokoju błogim, Każdy im upływał dzionek, A budzikiem był ..ogonek! Marny ze mnie jest poeta, Taki zwykły wierszokleta, Ale jak już powiedziałem, Serce dobre zawsze miałem. Więc przyjmijcie rymowanki, Tak jak z kwiatów dla was wianki! I prześlijcie choć..uściski, Do chłopaków pustej miski! Bartek z Brajlem i Borysem.
  19. Zrobione:shake:Oby tylko się udało..Jak do tej pory łapa Brajla przyniosła szczęście wszystkim jego protegowanym.
  20. Gdyby ktoś go przywiózł do Sosnowca lub okolicy,to mogłabym do Krakowa go zawieźc.Moze ktos jeździ na Śląsk?Wiem,że jeżdżą z radomia na targ do Będzina, z meblami chyba.Moze sie rozeznacie w Radomiu co do transportu?Całej trasy nie dam rady,ale do Krakowa od nas zawioze,juz tak robiłam. No i najważniejsze:Psi Anioł Brajl już czuwa przy maluszku. [U][URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images33.fotosik.pl/95/d7e401721d5543f0.jpg[/IMG][/URL][/U]
  21. Ufff.Psi Anioł Brajl cieszy się,ze i tu jego wstawiennictwo(wiadomo u KOGO) pomogło..On naprawdę ma wyjątkowo dobra łapę do szczęśliwych zakończen..:multi::multi::multi: Tylko gdzie teraz ma skierować swe skrzydła?Do Niemiec,czy bliżej.?:loveu:
  22. Witam Wszystkich Gorąco Dziękuję,dziękuję i raz jeszcze dziękuję.... To był niezapomniany dzięn i na pewno wielokrotnie będzemy go wspominac. Serdecznie podziękowania i uściski dla Mazowieckiego Komitetu Powitalnego w osobach:Goski,Mańki,Entery i Malkin oraz męzą Goski..Wasze bezpośrednie wsparcie dodawało siły i otuchy. Dziękujemy za wszelkie prezenty i wsparcie. Dla Goski specjalne podziękowania Nie potrafię wyrazić słowami jak bardzo wdzieczna jestem Wszystkim Forumowiczom za pomoc i wsparcie.Ten wyjazd był możłiwy tylko dzięki Wam.Nie ukrywam,zę koszty były ogromne-763zł Tk i Doppler. Nie mam słów uznania dla Petera,który nie tylko pokrył koszty podróży,ale przede wszystkim poświęcił cały dzień . Badania nie wykazały żadnych zmian.Nie ma guza,nowotwora,zmian w nerkach itd.To z jednej strony radość,a z drugiej strony znowu niepewnośc..Po pełnej diagnostyce jesteśmy w punkcie wyjścia:nie znamy przyczyny krwawień.Kazano odstawić leki na nadciśnienie,bo to nie ono jet przyczyną krowtoków.I mówiąc szczerze to zupełnie nie wiemy jak postępować jeśłi Brajl znowu zacznie krwawic.To jednak temat do omówienia już jutro. Brajlowi usunięto zęba,gdyz był duży ropień.To też nie jest pocieszajace,bo jak wiecie Brajl ma spiłowane zęby.Już w lecznicy dr.Molickiego uprzedzano nas,ze te zęby mogą się łatwiej psuć.Jak widać mamy dowód. Kochani,mam do przekazania mnóstwo,mam wiele fotek,informacji itd.Dzisiaj już jestem straszliwie zmęczona.Zresztą moze czytaliście na Owczarek .pl jaki jest mój stan i nie tylko nie ma w nim słowa przesady,ale nawet jeszcze łagodnie to opisano.Wiem,zę musze cos zrobić ze sobą,bo tak dalej nie pociagnę.Tyle,ze co sie do tego zabieram,to wyskakuje u psiaków coś nowego. Jutro obiecuję napisać więcej Raz jeszcze dziękuję Wszystkim,a Kochane Ciotki z Mazowieckiego Komitetu ja sciskam mocno,a Brajl dziękuje ogonem.
  23. A my szykujemy się do drogi..Bohater spotkania jest najmniej tego świadom.Raczej sznupi po miskach i oczekuje żarełka,a tu niestety głodówka przymusowa.. Idziemy spać wcześniej,a rankiem oczekujemy na Petera. Baardzo się cieszymy ze Was zobaczymy. Dziękujemy za trzymanie kciuków i prosimy o jeszcze.. Dogo nie działało,a u nas wydarzeń co niemiara było..Niestety złych.:shake: Ja zachorowałam,Bona ma koszmarnie chore ucho,Borys kuleje dalej.:shake:
  24. Borys kuśtyka,Bartek sika,Brajl znowu krwawi,a Włodek ma nawrót choroby zwiazanej z błędnikiem,objawy choroby Meniera:zawroty głowy,nudności,szum w uszach itd..Tym samym wyłącza go to z jakichkolwiek czynności póki co.. No to by był miły początek dnia...:placz::shake::flaming::wallbash:
  25. Czyzby pomoc Psiego Anioła okazała się skuteczna?:multi: Taką mamy nadzieję. Jeśłi jest pewny domek w Niemczech,to Gizmo powinien tam pojechać.Najgorsze co mogłoby mu się przytrafić to spory w jego topiku. Wierzę,ze będzie miał wspaniała opiekę,a i weterynarze okuliści też są dobrymi fachowcami. Gizmo -Psi Anioł będzie ci towarzyszył do samych drzwi Nowego Domku. [IMG]http://www.czarna.cyberdusk.pl/forum/images/smiles/angel.gif[/IMG] [IMG]http://www.czarna.cyberdusk.pl/forum/images/smiles/angel.gifhttp://[/IMG]
×
×
  • Create New...