-
Posts
1728 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BajkaB
-
Witajcie Kochani Brajl ma sie dobrze,ale ja zgodnie z przewidywaniami wpadłam w pewnego rodzaju histerięCo chwilkę biegam i sprawdzam czy aby Brajlowi nic się nie dzieje.Byliśmy dzisiaj na wizycie kontrolnej.Brajl dostał dożylny zastrzyk i czym prędzej wyrwał z lecznicy.W drodze powrotnej wstąpiliśmy na cmentarz do moich dziadków.Brajlik został w samochodzie.Kiedy wróciliśmy po 15 minutach,zrobił nam okropną awanturę,nawymyślał od róznych i zakazał oddalania się bez niego....Po południu wraz z resztą stada pobiegał po Małgorzatowym ogrodzie.Chciałam koniecznie zrobić zdjecia i nakręcić filmik.Zmęczenie daje mi się jednak potęznie we znaki,wiec okazało się,ze próbuję robić fotki aparatem bez karty pamięci..Karta została sobie w laptopie..Trudno,jutro też jest dzień Brajl nabiera sił,apetyt ma wilczy,zwłaszcza,ze dostaje sterydy.Z jednej strony to fatalnie,gdyż sterydy mogą spowodować krwawienie z przewodu pokarmowego.Z drugiej strony to absolutna koniecznośc po przetoczeniu krwi,aby nie doszło do hemolizy. Brajl na oko wydaje sie zdrowym,silnym,pełnym werwy psem.Tak naprawde to straszliwie wyniszczony i chory organizm,z przeogromną wolą życia. Wczoraj późną nocą,kiedy już pokończyłam domowe obowiązki,wyczesywałam go dosc długo.Brajl w tej chwili traci mnóstwo sierści,co pewnie też spowodowane jest narkozą,lekami i porą roku.Bardzo lubi taki spokojny,delikatny masaż szczotką.Jest jednak tak chudziutki,że aż mnie serce boliDosłownie skóra i kości.Przez ten krótki okres,stracił wszystko co przybrał...Mam nadzieję,ze teraz nadrobi to już na stałe. Bardzo cieszymy się z jego obecności..Nasze życie wróciło do normalności.Psiaki,które kilka dni były smutne i przerażone,ponownie rozrabiają i dają nam w kosc. Dzisiaj po niektórych numerach,maż stwierdził,że u nas powinna być zamontowana ukryta kamera,bo żadne opowieści nie oddadzą tego co sie u nas dzieje. Brajl teraz zbiera siły i przygotowuje się do Wigilijnej mowy,któą Wam przekaże w poniedziałek.I bardzo prosi,żebyście choć malutką chwilkę znaleźli w poniedziałek,zeby tu zajrzeć. A teraz Brajlik i stadko B przekazuje Wszystkim Przyjaciołom siarczyste liźniecia i wesołe pomachiwania ogonem.
-
Moi Kochani Przeklejam Wam to co napisałam na Owczarki,bo moim zdaniem przyda sie wszystkim taka wiedza,to bardzo ważne Oryginalna wypowiedź napisana przez entera tym bardziej jest to dla mnie trudne, że po krwotoku i podaniu krwi nastąpił wstrząs, ponowny krwotok iiiiiiiiii straciłam swojego ukochanego Atosa od tego czasu minęło 1,5 roku a ja ciągle mam przed oczami mądrego i wiernego przyjaciela..... i szeptane do ucha słowa: nie odchodź, zostań, nie daj się stary.... damy radę..... Na szczęście Wam się udało jestem z wami całym sercem W tym miejscu chciałam napisać coś ważnego,bo to może przydać się wszystkim(oby nie było takiej potrzeby) i uratować życie niejednego psa. Otóż nasz wspaniały Doktor wytłumaczył mi dokładnie,że nie jest obojętne jaką krew podaje się psu.Moża czasem ktoś o tym nie wie,ale w przypadku psiaków krew jest albo seropozytywna albo seronegatywna.Na krwi ,którą się podaje jest wszystko oznaczone,ale prawie nigdy nie jest znana krew chorego psa,gdyz takie badania wykonują tylko oznaczone lecznice.Zatem to wielka loteria.Nie chcę tu nikogo urazić,ale moze i nie każdy weterynarz jest tego świadom.Widocznie Atos miał podaną nieprawidłową krew,w przeciwnym wypadku nie doszło by do nieszczęścia. Brajl miął po prostu wyjątkowe szczęście,ze trafił na takich fachowców. Wiem,ze się powtarzam,ale muszę to powiedziec raz jeszcze:Brajl to CUD,FENOMEN i PSI ANIOŁ. A teraz o Brajlusiu. Jak pisała Małgorzatat,prosto z lecznicy pojechaliśmy na chwilkę do niej,gdyż w jej ogordzie szalała reszta naszego stada.Na początek psiaki obszczekały Brajla jak starego kumpla,który sobie gdzies tam bywał.Potem Bartek dokłądnie go obwąchał,gdzieniegdzie polizał.Brajl odbył kilka rundek po ogrodzie,ale nie pozwalamy jeszcze na szaleństwa,bo widać,ze chłopak jest słabszy.W Małgorzatowej kuchni usiłował dobrać się do kosza na śmieci,co ma w stałym zwyczaju. Po powrocie do domu natychmiast zanurzył pysk w naszym własnym koszu,który tymczasem wrócił na swoje dawne miejsce.Ponieważ nastała pora karmienia,wydałam michy,któe pochłonięto z prędkością światła.Brajl oczywiście skończył pierwszy .Dostał już dzisiaj w lecznicy posiłek,więc uznałam,ze nie można przesadzać.Najważniejsze,ze Brajlowi dopisuje apetyt.Po posiłku Brajl zasnał wyciągając się swobodnie.Jakie to wspaniałe uczucie,kiedy spokojnie leży sobie przy moich nogach.Ostatnie wydarzenia tak bardzo dały mi w kość,ze usiadłam tylko na chwilkę,aby odpocząć i zasnęłam.Jestem bardzo zmęczona ,a do tego przeziebiłam się biegając tu i tam,w dodatku z gorącej temperatury do mroźnej i odwrotnie.Cała noc meczył mnie kaszel,a i w dzień byłam rozbita.Najważniejsze jednak,zę Braj jest znowu z nami. Po przepudzeniu pogoniłam do apteki po leki dla Brajla oraz ...surową wołowinkę.Doktor Dziak zalecił,by dawać Brajlowi codziennie po trochu surowego mięska.To pewnie w zwiazku z niedoborem czerwonych ciałek,hemoglobiny. Dzisiejsze badania krwi były lepsze niż wczoraj,ale nadal są fatalne.Pocieszamy się jednak,ze skoro z dnia na dzień jest lepiej,to moze za kilka dni będzie zdecydowana poprawa. Brajl dostaje cała masę leków,a pewnie to nie wszystko. W tej chwili mamy podawać mu 2 razy dziennie: Keflex(antybiotyk) Cyclonamine(hemostatyk na krwawienia) Vitacon(inaczej witamina K) Enarenal(na obniżenie ciśnienia tętniczego) Ascorutical(na wzmocnienie naczyń krwionośnych) Pankreatyna(na trzustkę) Witaminy Jutro rano mamy być w lecznicy,gdyż otrzyma jeszcze antybiotyk i sterydy w zastrzykach. Pan Doktor Dziak wyjechał dziś wieczorem i bezie dopiero we czwartek w pracy.przykazał Brajlowi,że nic nie moze się dziac,a już na pewno do czwartkuWierzymy,ze minie wiele czwartków w zdrowiu.We czwartek kolejne badania krwi. Na razie to chyba wszystko. Foteczki dzisiaj marne,bo Brajl wyciągnał Włodka z lecznicy w takim tempie,ze nie zdążyłam otworzyć aparatu Raz jeszcze Wszystkich ściskamy i dziękujemy.:calus:
-
Moi Kochani Przyjaciele Brajl wrócił do domu...To CUD..Ciągle jeszcze nie mogę tego wszystkiego ogarnąc myśłami,ciągle mam przed oczami tę tragiczną,wtorkową noc.. Od początku twierdziłam,ze ten pies to Fenomen.Teraz wiem,ze to Psi Anioł trafił pod mój dach.Wiem,ze on wysyła pozytywną energię ,która łączy ludzi i wyzwala ciepłe,serdeczne uczucia.Ten Psi Anioł przyniesie szczęście wszystkim przyjaciołom,dwu i czworonożnym.Wierzę w to głeboko. Moi Kochani,napisze więcej,dam fotki,ale później.Teraz muszę jeszcze pojechać do apteki ,bo Brajl dostał cała listę leków,bez których nie moze pozostać
-
Wieczorem odwiedziłam Brajla.Nie mogłabym spać,gdybym go nie zobaczyła,nie przytuliłą,nie podrapała za uszkiem.Tęsknię za nim i czekam na powrót do domu. Włodek odbył długą rozmowę telefoniczną z dr.Dziakiem,ale to juz dosc skomplikowane szczegóły medyczne. Jak przystało jechać do chorego,zabrałam..garnek z wałówka tj ryż z mieskiem,chudziutkim.Do bagaznika wrzuciałam Bartka,Borysa,bajka wsiadła sama.Bonka została na osłodę z Panem,choć miała dziewczyna rozterki duchowe:jechac czy zostać. Doktor wyprowadził Brajla i polecił iśc na króciutki spacerek.Nie macie pojęcia jaki Brajl był szczęśliwy jak mnie usłyszał,poczuł moją rękę.Był wszystkiego ciekawy,łapy jeszcze niestabilne,chwiał się,ale ciągnął niemiłosiernie.Gdy zbliżyłam się do samochodu,czereda zaczęła szczekanko.Brajl stanął,natęzył uszyska ,a jego morda się roześmiała.Chciał koniecznie do nich iść. Po spacerku zjadł połowę porcji z gara.Weszliśmy do gabinetu i dr.Dziak podał mu zastrzyki. Brajl po południu znowu miał badania krwi i niestety są one fatalne.Ma bardzo wysoką leukocytoze,ponad 60 tysiecy białych krwinek.Do tego bardzo niski poziom czerwonych ciałek,hemoglobiny i hematokrytu. Ma też fatalne próby watrobowe. Na szczęście ma dużó płytek krwi.Dr.Dziak znowu zmienił mu antybiotyk na silniejszy.Jest bardzo przejęty,choć tłumaczy,ze w tej chwili wyniki mogą być jeszcze złe,bo Brajl dostał potężną dawkę leków,narkozę,środki uspokajające,przetoczono mu krew.Nastapiłą kompletna hemoliza.Doktor cieszy sie,zę Brajl jest bardzo silnym psem i jego samopoczucie jest niezłe,a to naważniejsze.Jutro kolejne badania krwi.Mam około południa się dowiadywać,kiedy mogę przyjechać,bo być moze będę mogła go jutro zabrać.Oczywiście trzeba będzie podawać leki i bardzo uważąć.Jak zanm siebie pewnie bedę co chwilkę biegała sprawdzać,czy mu coś sie nie dzieje.Brajl schudł,jest słabiutki,zmeczony,ale pełen chęci życia. Czeka nas ogrom pracy,ogrom leczenia,ogrom diagnostyki.Jak dzisiaj na niego patrzyłam,jak docierały do mnie słowa doktora Dziaka,jak zanm wyniki,to wiem,zę nastaił CUD.CUD wspomagany ofiarnościa Doktora i wiarą Wszystkich Prawdziwych Przyjaciół Brajla.. Serdecznie dziękuję za pomoc.Leczenie Brajla to naprawdę ogromny koszt.Ja mam skromną rentę,maż emeryturę.Radziliśmy sobie do tej pory ze zwierzakami jak się dało.Jednak żaden nas pies nie był tak chory i tak wyniszczony ogólnie.Przywrócenie go do życia jest najważniejsze,ale prawda jest taka,ze nie mozemy zaniedbac i pozostałych psiaków.Są teraz zdrowe,ale też muszą mieć zapewnione to co zawsze. Jest kilka osób,którym się moze wydawać,ze zarabiam na Brajlu.To obrzydliwa,podłą i wstrętna sugestia.Ratowalibyśmy Brajla wszelkimi środkami,nawet gdyby nie było pomocy z waszej strony,nawet gdyby trzeba było zaciagnac pożyczkę,czy coś sprzedać. Nie lubię pisać o finansach,zwłaszcza w obliczu nieszczęsia i choroby,ale uznałam,ze musze to powiedzieć,bo są osoby,które potrafią głeboko zranic.Na szczęście nie spotkałam ich tu,nie na Owczarku,choć czytują to Forum. raz jeszcze podkreślam:jestem ogromnie wdzieczna za wszelką pomoc,bo Brajl zasługuje na rozpieszczanie i godziwe życie. Wychodząc z lecznicy prawie sie rozpłakałam.Braj koniecznie chciał wyjśc ze mną i wyraźnie był rozczarowny,ze zostaje z doktorem.Tyle,ze to juz były łzy szczęścia. I kilka fotek mojego Skarba. Uściski dla wszystkich dwułapów i mizianka dla czworonogów.
-
:multi::multi::multi::multi::multi::multi: :multi::multi::multi::multi::multi: Braj był na krótkim spacerku,zrobił siusiu i zjadł duża puszkę karmy Jest jeszcze bardzo słaby,ale jego stan jest stabilny.Najważniejsze,ze nie ma krwawienia.Dr.Dziak nie moze jednak powiedzieć,ze jest już wszystko w porządku,tak jak nie potrafi powiedzieć czy to się nie powtórzy.Na pewno będzie Brajl musiał brać szereg leków przeciwkrwotocznych i wzmacniających naczynia. Wiecie,dzisiaj dopiero do mnie dotarło,zę mogliśmy stracić Brajla.Wtedy kiedy było najgorzej skupiałam się tylko na dostarczeniu Brajlowi wszystkiego co potrzebne.Dr.Dziak dzisiaj dopiero mi powiedział,ze najgorszy moment nastąpił wówczas po północy.Krew leciała strumieniem,tampony nie wyłapywały cieknącej krwi.Jak to powiedział doktor przed chwilą,,zatamowanie graniczyło z cudem,bo w pewnym momencie byłem bezsilny,nie wierzyłem,ze wyjdzie z tego,, Nie mam słów uznania dla ofiarności i desperacji dr.Dziaka Brajl,to wogóle cud.Wy wierzyliście w jego siłę,ja też.Jeśłi przeżył Orzechowce,to musi zostać na długie lata.Trzymajcie kciuki,następne wieści po 19-tej,bo wtedy mam telefonowć. Włodek dziękuje za pozdrowienia,ręka jeszcze opuchnięta,ale już nieco lepiej.
-
Brajl miał spokojną noc,nie było krwawień.Rano...podniósł się na łapy!!Stan jest stabilny,nie można jeszcze powiedzieć,ze jest dobrze..Jeszcze dalej trzeba czekać i,obserwować. i diagnozować,bo dalej zagadką jest sama przyczyna.Po 12-tej mam znowu kontaktować się z dr.Dziakiem,który jest lekarzem ,,osobistym,,Brajla i podejmuje wszelkie decyzje. Nawiasem mówiac,wcale się nie dziwię Brajowi,że wstał..Obok w boksie jest sympatyczny ,młody kundelek w gipsie.Chłopak pewnie teskni i jest ogólnie niezadowolony z sytuacji,wiec niemiłosiernie zawodzi cały czas.Pewnie Brajl musiał uświadomić,ze potrzebuje spokoju,a krzywda się nikomu nie dzieje Dziękujemy za dobre fluidy i nadal je wysyłajcie,są Brajlowi potrzebne,Ciągle ta niepewnosc...
-
Serdecznie dziękuję .Taka pomoc jest nieoceniona,choć mnie zawsze jest głupio i niezręcznie korzystać z pomocy.Całe życie musiałam sobie jakoś radzić i nigdy nie prosiłam nikogo o nic.Czasem było mi bardzo cieżko,czasem się nie udawało.Byłam jednak młodsza,zdrowa,godziłam pracę ,dom i masę obowiązków.Teraz jestem rencistką.Czasem następuje załamanie zdrowotne i wtedy jest najgorzej.Na ogól się nie poddaję chorobie,walczę jak Brajl teraz.Mam świadomosć,ze moje psy mnie potrzebują,bo one są bezradne.Człowiek sobie poradzi,zwierzak nie.Czasem tylko ta świadomość pozwalała mi wychodzić z cieżkich,kryzysowych stanów,tak jak było przed miesiącem.Jedynym plusem renty jest czas,który mogę poświecić psiakom.Jakiś czas temu jeszcze pracowałam,teraz już nie daję rady. Nie odbierajcie tego jako uzalanie się nad sobą i żebranie o wsparcie.Po prostu zwyczajnie chcę powiedziec jak jest.Nie wstydzę się tego,bo choroby wsydzić się nie muszę.Psiaki i ich potrzeby to moje życie i chciałabym pomóc jeszcze wielu stworzeniom.I bardzo chcę,aby Brajl był z nami jeszcze długie lata. Myśłe,ze najlepiej kontakt nawiazac na priv,podać namiary i telefony Z całego serca dziękuję.
-
Dziękuję raz jeszcze wszystkim,którzy chcą Brajlowi pomóc . Dziękuję przyjaciołom:Stefanowi,Marcinowi i ich żonom.To oni jechali ze mną w nocy po krew dla Brajla. Dziękuję Peterowi,za pomoc i wizytę w klinice. Bez ich pomocy było by mi cieżko. Nieszczęścia spadają na nas ostatnio ciągle.jednym z nich jest poniedziałkowe wydarzenie.Po 12 latach,nasz przytulasty misiek Bartek ugryzł Włodka,prawie miażdżąc mu rękę.To był szok dla wszystkich,również dla Bartka.Wierzę,zę to był przypadek,jednorazowy incydent,spowodowany podenerwowaniem i niepokojem psów.Chyba wyczuwały juz chorobę Brajla.Niestety ręka jest opuchnięta,obolała,maz nie miał czucia w palcach.Jest juz lepiej,ale nie moze nic robić i jego fizyczna pomoc odpada.Wszystko spadło na mnie,łącznie z domowymi obowiazkami i resztą psów.Wczoraj mieszkanie wyglądało jak po wielkiej jatce,sprzątałam i szorowałam wszystko do rana.Nie narzekam,bo robie to wszystko z własnej woli i chętnie.Nie jestem niestety juz młoda i zdrowa, zwyczajnie brakuje mi sił fizycznych.Do tego bardzo się wszystkim martwię.
-
Peter zrobił dwie fotki.Nie było sensu wiecej,bo Brajl spał cały czas. Dzwoniłam o 21 do dr.Winiarza.Stan jest bez zmian.Stabilny,ale ciężki.Oczywiście w porównaniu z dniem wczorajszym jest poprawa ,bo nie krwawi.Pozostaje czekać.Brajl dostaje nadal leki i oczywiście kroplówki,bo przecież nie je.Nie ma zaburzeń oddechowych.Czy z tego wyjdzie-nie potrafią jeszcze na to odpowiedzieć. Najważniejsze zdanie jakie usłyszałam od doktora brzmiało: ,,Walczymy o niego,zeby mu się udało,,
-
Razem z Peterem byliśmy przed chwilą u Brajla w szpitalu. Brajl jest w śpiączce farmakologicznej,śpi ma tampony w nosie.Ma trudności z oddychaniem,ale to z powodu owych tamponów własnie.Miał prześwietlane płuca,są czyste.Nie krwawi obecnie.Ma wspaniała opiekę ,dostaje leki,kroplówki. Przyczyna całego krwotoku nadal jest zagadką.Według lekarzy mógł być to naczyniak,ale mozę być nowotwór,albo jeszcze jakiś splot,nie bardzo już zapamiętałam.Dalej czekamy i diagnozujemy. Jest na pewno poprawa stanu ogólnego,ale problem największy w tym,czy po wybudzeniu nie powtórzy się ta sama sytuacja.Tego nikt nie wie i nikt gwarancji nie da.Około 21-szej mam telefonowac do kliniki. Dziękuję raz jeszcze i nadal prosimy o wszelką pomoc i trzymanie kciuków.Brajla uratowała jak do tej pory tylko szybka reakcja,dostarczona krew i wspaniała opieka medyczna. Będziemy walczyć dalej. Peter wklei fotki,które zrobił Brajlowi.
-
Witajcie Bardzo serdecznie dziękujęmy za wsparcie i trzymanie kciuków.Na pewno wasze pozytywne fluidy pomogły Brajlowi przetrwać.Krawienie jest niewielkie,przetoczono Brajlowi cała krew.Stan jest cieżki,ale pies jest niezwykle silny,walczy.Przed chwila dzwoniłam do prowadzącego dr.Sebastiana Dziaka.Psiak poplamia,ale nie ma krwawienia.Zdecydowana poprawa nastąpiła po podaniu krwi,bez tego psiak by nie miał szans przeżycia.Doktor powiedział,że nie mieli jeszcze tak cieżiego przypadku,z takim krwotokiem,a przecież mają mnóstwo pacjentów.Psiak jest w szpitaliku,cały czzas dostaje środki uspokajające.Będa zaraz robić mu prześwietlenie klatki piersiowej i tchawicy. Po południu pojadę do Brajla,bo chcę go choć na chwilkę zobaczyć. Jestem ogromnie wdzieczna prowadzącemu ,bo naprawdę to prawdziwy miłośnik zwierząt i weterynarz z powołania.Teraz przekazuje pałeczkę następnemu,bo już po dyżurze kończy pracę.Jak mi powiedział ,dr.Winiarz wszystko wie i mam się z nim kontaktować.Jutro dr.dziak będzie znowu w pracy,wiec ponownie wróci do Brajla. Przepraszam,bo pisze dośc chaotycznie,ale jestem po nieprzespanych nocach i,stresie,oczy mnie bolą i po prostu cieżko mi zebrać myśłi. Trzymajcie dalej za Brajla i prowadzących go lekarzy.Niech im się uda!
-
Własnie wróciłam od Brajla..Jechałam wraz z dwojgiem przyjacił Stefanem i Marcinem do Mikołowa.Tam jest Bank Krwi przy Klinice Weterynaryjnej.Weterynarz,który opiekuje się Brajlem w Klinice dr.Molickiego nie mógł się dodzwonić do Mikołowa.Wsiedliśmy więc i pojechaliśmy.Cała droge modliłam się,aby ta krew była,bo to jakaś szansa dla Brajla..Była.Jedna dawka krwi to 300zł.Brajl jest wart każdych pieniedzy. Dziękuje w tym momencie wszystkim ,którzy wsparli Brajla finansowo.Bez Waszej pomocy byłoby mi szalenie trudno. Prawie na sygnale zawieźliśmy krew do Dąbrowy Górniczej.Doktor od razu podłączył krew. Stan Brajla nadal jest bardzo cięzki.Dostaje ogromne ilości leków ,w tym na krzepliwosć.Nie wiadomo jeszcze dlaczego się to stało,ani też czemu Brajl ma tak słąbą krzepliwosc krwi.Doktor próbował zrobić mu endoskopię,ale nie dało sie,bo wszystko zalane krwią.Jesłi jest jakiekolwiek świateło w tunelu to je wykorzystam.Leczenie na pewno będzie trudne i kosztowne,ale trzeba próbować. Chyba dzisiejsza noc będzie najgorsza .Mam telefonowac około 8-mej rano.Jeśłi cokolwiek by się wydarzyło,doktor zadzwoni.Modlę się,by telefon nie zadzwonił... Prosimy wszystkich:trzymajcie za Brajla.
-
Mam 5 łapek:(niepelnosprawny szczeniak już w DS:)
BajkaB replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
[URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images28.fotosik.pl/128/0328bc3ec1e6c4e1.jpg[/IMG][/URL] Jesuuu!Co to za wielkolud się zbliża.. [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images33.fotosik.pl/81/2df2dcd4670f49cd.jpg[/IMG][/URL] Morisek był dzisiaj u weterynarza.Został zaszczepiony i wyznaczono operację na 28 grudnia.Brajla jechał równiez i zaszczepiono go przeciwko wściekliźnie.Okazało sie,ze u dr.Gierka były również Dogomaniaczki czyli Kako80 i Ulii oraz jeszcze jedna dziewczynka,ale zapomniałam nick.Przyjechały z Brutusem,ON-kiem ze złamaną łapą.Od razu poznały Brajla.Jeśłi ktoś zechce obejrzeć fotki,to w topiku Brajla umieściłam. Morisek był bardzo grzeczny.Chłopak jednak,źle toleruje jazdę samochodem i zwymiotował mi na siedzenie.Szybko posprzątałyśmy i po sprawie. Agnieszka zagoniona teraz,wieć pisze mało.Morisek w domu to żywioł i lejek..Na szczęście juz za kilka dni bedzie mógł wychodzić na spacerek. -
:multi::multi::multi::multi: Potwierdzam!Dzisiaj było przemiłe spotkanko.Jechałam z Agnieszką,Morisem i jej kotem do dr.Gierka.Dziewczyny od razu poznały Brajla..Chłopak nie był nic,a nic speszony,zestresowany.Dał się pomiziać,poprowadzić.To znaczy,z tym poprowadzeniem to zobaczycie sami na filmiku... Jedziemy do weta.. Czemu mam jechać w bagażniku jak maluchy jadą z przodu.. Chyba sobie też bliżej usiądę.. Jesuuu!Co to za wielkolud się zbliża.. Uff,poszedł sobie.. Mizianko.. Zdjęcie pamiątkowe Nooo,chodż już.. http://bajkab.wrzuta.pl/film/37bZY0EJ21/ No to poszła..:evil_lol:
-
Miałem Wam dzisiaj napisac sporo,ale nie napiszę,bo dzisiaj to ja się obraziłem na Edytkę...Ona to się chyba na mnie uwzięła,bo bez przerwy mnie obrykuje i na dodatek wyzywa od starego, zmierzłego ramola z demencjąWprawdzie nie bardzo to rozumiem,zwłaszcza tę demencję,ale tak coś czuję,ze powinienem się obrazić..A wszystko z powodu tego wielkiego smierdziucha Brajla..Jakbym to ja się tak wytarzał,to kąpiel byłaby murowana natychmiast..A on sobie śmierdzi dalej i zamiast kąpieli to się wietrzyEdytka powiedziała,ze jest za zimno,mróz i jeszcze by mu zaszkodziło..Akurat,jemu by coś mogło zaszkodzićZeżęra taką michę na jeden posiłek,jak cała nasza czwórka.A silny jest taki,że nawet Włodzio ledwie go trzyma.Wczoraj mnie rozłozył na łopatki,ale to tylko dlatego,ze łapa mi ujechała.Poza tym mam swój honor,inwalidy bić nie będe..A Edytka naiwna myśli,ze ja słąbeusz jestem i tylko krzykiem nadrabiam..Wprawdzie schowałem się potem za Pana,ale tylko dlatego,że nie chciałem sił tracić po próżnicy..ten gnojek Borys to jak tylko zobaczył,ze Brajl mnie kładzie to od razu poleciał za Pana...Tchórz jeden..Za to Bajka to tak zwyzywała Brajla,ze pół miasta słyszałoI miała rację,bo ją nadepnął,a on ma taką wielką i ciężką łapę,że cała Bajkę nakrył tą łapą.Tylko kompletnie nie rozumiem,ze ta mała srajda mimo wszystko go lubi... Ale,i tak za dużó się rozpisałem,a miałem być całkiem obrażony. jeszcze tylko Wam kilka fotek pokaże z bieganka . Bonka zwykle indywidualnie sędza czas...z ogonkiem. Kilka fotek Brajla.. I Bartek z Borysem. Łapa i merdanko.Bartek
-
To ja Bartek..Tak zupełnie po cichutku pisze,zeby Edytka mnie nie przyłapała..Bo wiecie,miałem Wam dzisiaj sporo opisac,ale Edytka mi nie pozwoliła.Powiedziała,ze dzisiaj mijają 3 miesiace jak Bill odszedł...To jest zawsze smutna data ten 14-ty i mamy zachowywać się przyzwoicie..No i jeszcze powiedziała,ze Bill był moim opiekunem,wzorem,towarzyszem to trzeba uszanować jego pamięc,a nie pisac o,za przeproszeniem,gównach i smrodzie. No co prawda to prawda...Billa to bardzo kochałem i ja...To rzeczywiście odłoże do jutra to pisanie..Ale jutro to na pewno juz napisze,bo...Brajl dalej ładnie pachnie,a kąpiel została wstrzymana... Dobranoc,merdanko
-
Dzień dobry...Znowu Bartek Wam ogonem macha.. Chciałem Wam powiedziec,bo wczoraj to już za późno było,że od wczoraj to u nas w domu super pachnie...To znaczy Edytka i Włodzio to mają zupełnie odmienne zdanie,ale my to jesteśmy bardzo zadowoleni.Wieczorem to Edytka i Włodzio ciągle nosem pociagali..Potem chodzili,rozglądali się i patrzyli na nas groźnie,czy któreś czegoś nie zrobiło..Ale szybko się okazało,ze to Brajl tak ładnie pachnie..NaprawdeNo to zaczęłi się zastanawaić czemu i gdzie on się tak wyperfumował.Edytka wpadłą na pomysł,ze on długo leżał na świeżo wypranej baraniej skórze i może tym baranem śmierdzi.Ale Pan ją zaraz wyprowadził na prostą,bo powiedział,ze on nie śmierdzi żadnym baranem,tylko..gównem.. No pewnie,przecież myśmy od razu to wiedzieli,a oni musieli tyle czasu stracić zamiast nas zapytać.A najgorsze to to,ze zaczęłi wietrzyć i zastanawiać się,co by tu zrobić,zeby ten zapach wyeliminować...I jeszcze sie zastanawiali,gdzie Brajl się mógł wytarzać i w czym..I doszli do wniosku,ze tylko u Cioci Małgosi w ogrodzie ..No to myśmy sie już ucieszyli,bo teraz jak pojedziemy do Cioci to zaraz też poszukamy tych perfum... A na razie to nic nie mówimy tylko sobie od czasu do czasu Brajla wąchamy i mordy nam się śmieją..Tylko Edytka sie ciagle krzywi i mówi,zę musi coś z tym zrobić,bo wytrzymać nie idzie...Tyle,ze choć Pan jest bardziej rozsądny,bo powiedział,zę wywietrzeje i,zę nic się nie zrobi..No i mam nadzieje,zę tak jeszcze długo zostanie,choć znajac naszą Edytkę,to gotowa Bóg wie co wymyśleć..A jeszcze nie daj Boze,zeby jej kapiel do głowy nie przyszła,bo wtedy to my też zagrożeni jesteśmy... No to na razie,bo resztę to wieczorem opowiem...
-
Mówię Wam,ze jestem dzisiaj wykończony..Normalnie bijatyka była.. Ale,kurcze,z tego wszystkiego to się nawet nie przywitałem z Wami.Dobry wieczór,to ja Bartek.. Rano wstaliśmy o zwykłej porze..Mnie się ostanio wychodzić coś nie chce,to dzisiaj też mi się nie chciało..Tyle,ze Edytka wstała pierwsza,to już wolałem Panu nie pyskowac,zeby znowu w łeb nie zarobićAle i tak pokazałęm,ze wprawdzie ide,ale niechętnieNo ale za chwilkę to Edytka z Bajką też zeszły na ten spacer,to mi się humor poprawił nieco..To stanełiśmy z Borysem i patrzylismy na nie..I znowu źle..,bo Edytka zaraz nas opieprzyła,cóż się tak gapimy,jakbyśmy UFO zobaczyli.. Jak przyszliśmy do domku,to oczywiscie tradycyjnie Edytka pozbierała posłanka,co te obie szczochy zamoczyły,włożyła do pralki i powycierała podłogi.. No i potem było super...Pan podjechał samochodem,zapakował nas wszystkie i pojechaliśmy do lasu..To znaczy własciwie to Edytka i Włodzio jechali po mieso dla nas,ale zawsze jedziemy też i my i w lesie szalejemy.. I tak pobiegaliśmy,ze hejA Brajl to najpierw tak ciągnął Pana ,że Pan mu powiedział,ze już tyle jeśc nie bedzie dostawał,bo nie można go utrzymać...I to mi się najbardziej podobało,bo wtedy wiecej by dla mnie było..Ledwie to pomyślałem,jak Edytka zaczęła mi wytykać,ze za mało się ruszam,bo mam za ciezkie dupsko..Kurcze,ona to potrafi podtrzymać na duchu.. Jak juz żesmy się wybiegali,to zagonili nas do autka spowrotem i poupychali..Trochę cieżo było,bo Brajl to ciągle chciał wychodzić,ale jakoś się udało..I jak Pan zamknał w końcu klapę to aż odetchnał z ulgą... Cała droga nawet była fajna,tylko Edytka dostawała czegoś,nie bardzo wiem czego,ale mówiła,ze białej gorączki..Nie wiecie o czym mówiła?A chodziło o Bajkę,bo ta to znowu ma podobno ADHD.Kurczę same jakieś naukowe hasła ,nic nie rozumiem..Coś to chyba miało wspólnego z jej łażeniem po samochodzie bez przerwy..W końcu jak spadła Panu na głowę w czasie jazdy,to Edytka nawrzeszczała nie na żarty i powiedziała,ze zaraz ją wysadzi w polach.O to,to chyba wszyscy zrozumieli,bo jakoś Bajka usiadał na kolanach Edytki i zasneła,na jakieś..5 minut.I jeszcze Bonka cały czas poszczekiwała,aż uszy puchły..Normalnie już nawet ja bym jej łomot spuścił,ale nie mogłem,bo musiałem byc blisko Pana i Edytki..I znowu Edytka się piekliła,ze wiszę nad nimi,wlazłęm w środek i przeszkadzam..Kurczę,ja to juz nie wiem,czy jest coś co dobrze robię? Jakoś dojechalismy do Cioci Małgosi i Wujka Stefana i tam znowu pobiegaliśmy po ogrodzie.. No i w końcu pojechaliśmy do domu..Mysłałęm,zę juz w końcu będzie dobrze,ale gdzie tam..Jak tylko wysiedliśmy,a raczej wysypaliśmy sie z samochodu na kupie,to zaczęła się awantura ..Bona napadła na Bajke i zaczęła ją okładać.To Brajl się zdenerwował i zaczął obie okładać,no to ja się włączyłem,choć nie bardzo wiedziałem po której stronie mam się opowiedziećA jako,ze bylismy jeszcze poprzypinani do pasów w bagażniku,to się zrobiłą jedna wielka plątaninaI właściwie wszystko jedno mi było po której stronie jestem.Raz w łeb jednemu dawałem,raz drugiemuI przy tym były wrzaski,piski,szczekania,warczenia..No mówie Wam,ekstraTylko Borys,to się okazał jak zwykle wredny,bo zamiast pomóc mi,albo choć dziewczynom,to stanął z boku ,odwrócił się do nas tyłkiem i udawał,ze wogóle nic nie widzi,nic nie słyszy i chyba nawet go tam nie mazawsze mówiłem,zę to cwaniak podstępny Edytce to się ta cała nasza awantura nie spodobała,a panu to już wcale..Mówie Wam ile nam nazdali,jak w końcu nas uspokolili..Aż wstyd powtórzyć..Chyba sie na nas pogniewali,bo zjedli obiad i pojechali gdzieś bez nas..I nawet obiad dostaliśy razem z kolacją..Tyle,ze chyba coś im się dobrego przytrafiło,bo nawet zadowoleni wrócili i już sie nie gniewają.. A teraz idziemy na spacerek wieczorny i o ile ten gnojek co z nami chodzi znowu czegoś nie wymyśłi,to moze Edytka opowie gdzie była i po co..A jak mi się uda dowiedzieć,to wam opowiem jutro... I jeszcze krótki filmik z naszego spacerku.Zobaczcie jak Brajl biega.. http://bajkab.wrzuta.pl/film/jecDv0f8Xo/ http://bajkab.wrzuta.pl/film/qzk1scSbow/ Łapa na dobranoc.
-
Mam 5 łapek:(niepelnosprawny szczeniak już w DS:)
BajkaB replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Z sikaniem to dosć beznadziejna sprawa na razie.Dopóki mały nie wychodzi to klapa.Są takie maty do nauki siusiania.Poszukam ewentualnie,skontaktujemy się. Wiem co to znaczy.mam dwie suki,które sie mocza.Jedna ma nietrzymanie moczu,a druga po prostu nawykowe sikanie.Codzienie pralka 3-4 razy chodzi.Najgorzej jest teraz z suszeniem.mam na szczęście sporo kocy,legowisk,to moe jedne prać,drugie połozyć.Czasem jednak to dosłownie ręce opadają.:roll:Pralka już ledwie zipie,ale jakby co,to Agnieszko mozesz u mnie wyprać. -
To znowu ja ,Bartek.Witam Was gorąco i przekazuję najświeższe wieści.To znaczy one takie całkiem świeże nie są,bo z popołudnia.Nasza Edytka,to się chyba musiała denerwować bardzo,bo w nocy to prawie wcale nie spała..To ja też sie zacząłem denerwować i chciałem być bliżej mojej Edytki,żeby ją pocieszyć.Tyle,ze nie mogłem sie dostać,bo ten gnojek Borys rozwalił się na skórze baraniej miedzy łóżkiem a ścianą..Baran jeden..Z drugiej strony łózka to Bona spała,a w łózku BajkaNo to nie miałem wyjścia i musiałem choć tyłek wsadzić na kawałęk tej skóry baraniej,z tym baranem Borysem.I tak żeśmy do rana dotrwali..Rano to byłem cały połamany i wsciekły,bo trochę niewygodnie mi było z tym Borysem.No i przez tę złosc to mi się chyba coś we łbie pomieszało,bo naszego Pana obszczekałem,obwarczałem i nie chciałem iśc z nim na spacer..No i chyba przesadziłem,bo jak się nasza Edytka podniosła,jak mi po łbie dała,jak spojrzała na mnie...to tak sie szybko ubierałem i wychodziłęm,ze aż mi się łapy ślizgały.I jeszcze mi nawtykała,ze pół nocy ciamkałem i mlaskałem,choc to było jawne oszczerstwoAle nie zdązyłem powiedziec,że to Borys mamlał,a ja co najwyzej się drapałem troszkę,bo już Edytka drzwi zamknęła za nami..Tyle,ze na tym spacerze to nie omieszkałem Borysowi nazdać od różnych,ze się gnojek nie przyznał.. A jeszcze się okazało,ze Bonka się zmoczyła w nocy i Edytka musiała od razu pranie robić.A jak poszłą do drugiego pokoju,to wyszło,ze Bajka też posikała futrzak i znowu wszystko trzeba prać..No i ten gnojek Borys przyleciał ze spaceru , wlazł od razu z ubabranymi łapami do łózka i zrobił na prześcieradle wzorek w łapki..Ja tam nie powiem,mnie to sie nawet podobało,bo trochę weselsze to prześcieradło było..Ale Edytka to zadowolona nie była,a nawet bym powiedział,ze bardzo niezadowolona byłaI od razu powiedziała,ze jej rece opadają,bo nie dosć,że chora,zestresowana,niewyspana,to jeszcze daliśmy popalić jak mało kiedy.I oczywiście nie omieszkała pochwalić tego wielkoluda,lizusa,wlazłodupa Brajla Brajlusiu-ty jesteś najgrzeczniejszy,najspokojniejszy,najbardziej zrównoważony..,przynajmniej ty mnie nie denerwujesz..No i za niedługo miałem satysfakcję,bo kochany Brajluś wsadził mordę do talerza i zeżarł Edytce kanapkę..Jednak jest sprawiedliwosc.... No,ale w koncu jakoś się udało Edytce wszystko opanować,wymyć,wyprać i zagonić nas wszystkich na miejsca.Zabrała naszego Pana,Bajke i pojechała.. no i powiem Wam ,ze znowu się bardzo denerwowałem i ta reszta psiej hołoty też,bo baaaardzo długo ich nie było.W koncu przyjechali,bo już pora sikania była,a nawet później i szybko nas ubierali na spacer. Ja to od razu chciałem wszystko wiedziec i cały czas się dopominałem,zeby Edytka opowiedziała,co jej tam robili dzisiaj.Tyle,ze Edytka to chyba nie bardzo rozumiała,bo jakaś przymulona była i zamiast odpowiedzieć,to kazała mi..zamknac morde..I do tego powiedziała,ze jej głowa pęka,jak ryczę bezmyslnie...No i martw się tu,bądź troskliwy,to jeszcze cie obsobaczą.. No,ale w końcu się zlitowała w domu i powiedziała,że bardzo jest zmęczona i obolała,bo usunięto jej 3 zeby,i szyto dziąsłła..I w dodatku zasłabła i zemdlała i trzeba ją było stawiać na nogi..Wiecie tak się zdenerwowałem,ze mnie przy mojej Edytce nie było,że aż sie zacząłem drapać i czkawki dostałem.A do tego się okazało,ze obiadu dla nas nie ma ugotowanego i dopiero wpadliśmy w nerwicę,ze głód nam grozi..No ,ale Edytka mimo,ze obolała i słaba to zaraz szybko ugotowała naszą zupę ,a Włodzio ja studził potem na strychu. I tak to dzisiaj jako ś by się skończyło nienajgorzej,ale sie okazało wieczorem,że ..telefon sie zepsuł,bo chyba znowu żeśmy kabel uszkodzili....Edytka już nic nie mówi,tylko siedzi i głową kręci,a ja aż sie boję co to jeszcze się wydarzy..Już bym wolał iśc na ten spacer wieczorny,a potem szybko zając miejsce na skórze baraniej..Niech Borys sobie dzisiaj śpi półdupkiem na kawałku tej skóry..Chociaz on nawet półdupkiem się nie zmiesic,bo jak ja się rozłoże i powyciągam,to największa skórę w całości zajmę..Edytka mówi wprawdzie,zę w szerokości zwłaszcza,ale ja tam swoje wiem..Zresztą wszystko mi jedno co mówią,bo dzisiaj to się naprawde ostra walka szykuje o te skóry co do prania nie poszły.To idę już sobie zaklepać miejsce,a Wy trzymajcie kciuki za Edytkę bo to podobno nie koniec zmagań z dentystą.. Łapa i dobranoc..