-
Posts
4822 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by Beatrx
-
Victoria, masz yorka? taką maliznę to i ja brałabym na ręce w pociągu/autobusie/tramwaju właśnie po to, żeby nikt mu krzywdy nie zrobił nawet przypadkowym kopnięciem.
-
a umie jakieś komendy? umie się na Tobie skupiać? jeśli tak to na spacerach na widok innego psa zajmij ją np. robieniem siad i skupianiem na Tobie, a jak pies przejdzie to ją nagradzaj np. kawałkiem parówki czy pasztetu (czy czegokolwiek, co psica uwielbia, ale nie ma tego na co dzień). a jeśli komend nie zna, ma problemy z posłuszeństwem czy skupianiem się na Tobie to od tego zacznij ćwiczenia w domu, dopiero jak to wypracujecie to wychodźcie na dwór i tam ćwiczcie, z początku przy psach przechodzących za płotem a potem już na spacerze.
-
jak dla mnie ewidentnie rushofffy na tym zdjęciu:eviltong:
-
ja bym póki co korekt nie stosowała, niech labek sam na spokojnie się przekona do starszego kolegi.
-
[quote name='Aleks89']rushofffy się mówi:diabloti:[/QUOTE] sorki:evil_lol: ale to taki idealny joreczkowy kolor:cool3:
-
[quote name='Joven']racja...ale będąc człowiekiem myślącym psa można oddać do schroniska lub fundacji, a nie zabijać.[/QUOTE] chciałabyś, żeby Twój yorasek wylądował w schronisku, a potem być może trafił w ręce nie wiadomo kogo? jako maskotka dla dzieci czy jako piesek do torebki dla jakiejś paniusi? albo po prostu tam umarł z zimna i wyczerpania?
-
[quote name='evel'][URL]http://amido.pl/products/tatrapet-kaganiec-plastikowy-nr-1[/URL] :evil_lol:[/QUOTE] różowy:loveu:
-
z pewnością ktoś go źle traktował, skoro on się tak zachowywał i zachowuje. ale to młode psisko i dacie radę go ogarnąć;)
-
obserwując mojego psa powiem Ci tak: jeśli inny pies warczy, szczeka, rzuca się na poważnie to mój się spina i widać po nim, że agresor faktycznie jest niebezpieczny. a jeśli inny pies rzuca się ze strachu to jest przez mojego psa ignorowany. jeszcze zwróć uwagę na to, czy labek próbuje niuchać zapach po Twoim psie, czy są chwile spokoju jak Twój pies jest obrócony bokiem/tyłem, a zaczyna się warczenie jak obróci się do labka.
-
szczerze to nie wiem, czy decydowałabym się na sytuację, kiedy wyjeżdżam za granicę leczyć psa, stąd w ogóle mi taki przykład do głowy nie przyszedł:hmmmm: ja tam swojego psa kocham:loveu:, na tyle na ile można kochać zwierzątko. nie jest to uczucie takie samo, jakim obdarza się człowieka, ale w moim odczuciu to miłość. tak samo jak nie kocham w ten sam sposób męża, dziecka czy przyjaciółki, tak samo nie kocham w ten sam sposób psa. ale wiem, że dla Ciebie będę się kwalifikowała do leczenia za to stwierdzenie:evil_lol:
-
dla mnie odpowiedzialność to odpowiedzialność, tak po prostu. Ty wrzucasz do jednego wora zarówno rodzinę jak i dom czy pracę, ja dorzucam do tego psa, ale nie jedynie jako mało istotną część życia, a żywą istotę, która chcąc nie chcąc też ma uczucia (nie mówię, że takie same jak ma człowiek) i to też trzeba uwzględnić. nie mówię o sytuacji, gdzie np. moje dziecko zachoruje, leczenie wymaga wyjazdu za granicę, a ja zostaje w PL, bo nie zostawię pieska samego. po prostu wtedy wyliczam, jaka opcja jest lepsza: czy zostawienie zwierzęcia na ten czas w domu, czy będzie się miał kto nim zająć, czy da radę go zabrać ze sobą, czy jeszcze jakaś inna opcja, która teraz mi do głowy nie przychodzi.
-
labek pewnie się boi dużego czarnego psa, więc na wszelki wypadek warczy. ja bym poszła z nimi na naprawdę długi spacer, gdzie Ty będziesz szedł ze swoim psem, a siostra z labkiem i będzie się nim zajmowała: dawała mu komendy do wykonania, bawiła się z nim, ćwiczyła aportowanie, szukanie zgubionych przedmiotów. labek musi się przekonać, ze ze strony dużego czarnego zwierza nic mu nie grozi, a na to potrzeba cierpliwości i czasu. nie zniechęcaj się tylko ćwiczcie spokojne chodzenie psów obok siebie, nie zmuszajcie labka do kontaktu, niech wszystko dzieje się spokojnie, bez przymusu.
-
nie trzeba być prorokiem, żeby pewne rzeczy przewidzieć czy ewentualnie uwzględnić. tak samo jak wychodząc za mąż biorę odpowiedzialność za męża, tak samo jak decydując się na dziecko biorę za nie odpowiedzialność i tak samo jak biorę psa to biorę za niego odpowiedzialność. że już nie wspomnę o całej reszcie, za którą biorę odpowiedzialność jak się na nie decyduję i niestety, ale w swoich planach muszę uwzględniać wszystko to, do czego kiedyś się zobowiązałam.
-
[quote name='Faustus'] Ja czasem mam wrażenie, jakby ludzie na dogo podporządkowali całe swoje życie psom. Jakby nic innego się w nim nie liczyło, pies był dobrem najwyższym. Dla mnie to chore.....[/QUOTE] jeśli się już tego psa bierze to trzeba mieć świadomość tego, że przez najbliższe 10-15 lat trzeba będzie uwzględniać psa w swoich planach i czasem z niektórych rzeczy zrezygnować. jak komuś to nie pasuje to nie musi brać tego zwierzaka w ogóle.
-
a ja bym prosiła o nazwy tych hodowli, w których podkłada się szczeniaki.
-
znaczy nie to, żebym o tym nie myślała w ogóle, tylko u mnie jest o tyle dobrze, że albo zostałby w domu albo do wujka któregoś pojechał. w każdym bądź razie byłby wśród swoich. a teraz zaczęłam się zastanawiać nad tym, że beze mnie byłby psem wyłącznie smyczowym, bez szkolenia, bez zajęcia, ot po prostu spacerki, podwórko i to byłby cały jego świat. a jakby dalej pójść w rozmyślaniach to nie wiem, czy po prostu nie tęskniłby aż tak bardzo, że trzeba by go było zabić, bo sam w końcu by skonał z głodu:shake:
-
[quote name='Vectra']ale ja nie mam jednego psa ani dwóch ;)[/QUOTE] wiem:cool3: ale tak jak z kimś mieszkasz to psy by zostały w domu. chociaż z drugiej strony opanowanie takiego stada proste nie będzie i pewnie nie każdy by się tego w ogóle podjął.
-
[quote name='kol.mak']macie gdzies ten temat? poczytalbym chetnie[/QUOTE] szukałam tematu tego, o którym pisałam, ale nie mam go w subskrypcjach niestety:shake:
-
[quote name='Vectra']rodzina zapsiona po kokardę :cool3: jeszcze się pod plażę nie wybieram ;)[/QUOTE] u mnie na szczęście domownicy by się moim futrem zajęli. cholercia, mi też na komunalny nie spieszno, a przez ten wątek zaczęłam się zastanawiać co się z moim psem stanie jak umrę:cool1:
-
[quote name='Vectra']Ja wiem jaka jest moja wola , a rodzina również szanuje to o co proszę.[/QUOTE] a rodzina by się nimi nie zajęła? nie mówię tu o tej suce, którą opisywałaś wcześniej, ale o reszcie psów.
-
[quote name='kol.mak']jaja sobie chyba robisz, serio tu takie cyrki odchodza? moze to jeszcze ten ast o ktorym tak glosno bylo, co dziecku twarz przestawil, byl trzymany w piwnicy czy jakos tak?[/QUOTE] nie, to było już dawno dawno, jeszcze przed tym psem z piwnicy.
-
gdzieś też jest temat, na którym ratowany był ast, który pogryzł dziecko. zbiórka na hotelik, na behawiorystę, szukanie domu i też znalazły się głosy za uśpieniem, ale były zagłuszane krzykiem o szansę dla biednego pieska, którego winą nie jest to że gryzie. wie ktoś, co się z tym psem stało?
-
no to nie były Twoje psy tylko Twojego taty i nie wyjeżdżałaś tylko on umarł, więc to nie to samo.
-
[quote name='Vectra']I piszę to Wam ja , która musiała takie decyzje podjąć 2 razy[/QUOTE] dlatego inaczej na to patrzysz. ja bym swojego zwierza nie zabiła ani obcym nie oddała, a jakbym wyjechać musiała to bym robiła wszystko, żeby mój pies jechał ze mną.
-
[quote name='asiak_kasia']Jak dla mnie odpowiedzialny właściciel zabrał by psa ze sobą. a amstaffy czasem w Anglii nie są rasą zakazaną? dla mnie straszne jest to, że najpierw opisują jak to psa kochają, niby mu domu szukają, a potem go zabijają. niepojęte jak dla mnie. było tyle możliwości, żeby psu znaleźć dom, no ale najtaniej i najmniej kłopotliwie było zabić. a komentarze? jak zawsze na tym samym poziomie...