-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
Ranna, zakrwawiona maleńka jasna sunia - W DOMU W WARSZAWIE
Pipi replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Cieszę się :multi:. Agnieszko, dziękujemy :loveu:. Malagos dziękujemy :loveu: .Suniu kochana, będzie dobrze, powodzenia malutka :loveu:. -
Brańsk- śliczny mix saarloosa wilczaka! Wolter ma dom!
Pipi replied to Moniskaa's topic in Już w nowym domu
Wolter, szczęścia. Tym razem Allegro pomoże - zobaczysz. Lucyna, od siebie bardzo dziękuję. Ogłoszenie piękne - Ludzie przybywajcie!!!!!! -
Odwiedzam, tylko że nic się nie dzieje :shake: :wallbash:. Nikt nie dzwoni, a takie fajne suczki. We wrześniu miała ją odwiedzić dziewczyna, któraś z dogomanii, tylko zapomniałam kto to jest. W wolnej chwili poszukam na wątku i może się przypomnę????? Była bardzo zainteresowana Lubisią. Wydawałoby się, że kolejka się ustawi po nie, a tu nic :-( :cool3: :roll: :mad: :placz: Pozdrawiam i buźkam Was dziewczyny :loveu: :calus: ....................................................................................................................... Już znalazłam, na 5 stronie wątku, Satia pisała o Lubisi. Wstawię tu, to co napisała: " . . . .Może to o mnie chodziło, że w połowie września pojadę i zapoznam się z sunią. Sęk w tym, że jestem z Wrocławia, prawdopodobnie pojadę w odwiedziny do rodziny rozsianej pod Białymstokiem (swoją szosą dramatycznie więżą psa na łańcuchu całe życie :/ ). Pomyślałam, że pojedziemy poznać sunię, ale z tej pozycji nie mogę obiecać, że Amor trafi Mieszkamy w mieszkaniu, tam dziecko i 3 koty, nie wiem, czy piesek nie będzie wył godzinami z tęsknoty, jak będziemy w pracy, czy z kotami się nie pozjada, czy nie zawarczy na dziecko, więc pytań wiele. Być może po prostu piesek przyzwyczajony do wybiegów będzie się w mieszkaniu męczył. No nic, Evita mi podała info, jak mogę pomóc narazie (czekam na magiczny koniec miesiąca), a we wrzesniu - jesli sunia nie znajdzie domku - pojedziemy się poznać O ile urlop mąż dostanie. Niestety, za daleko, zeby wypaść na weekend ot tak... :/ A jeszcze zapytam, czy jest bardzo bezlitosna dla sprzętów domowych? . . . . " napisałam do Niej PW . . . .
-
Założyłam wątek dla niego na forum kaukazów, ale podać chiałam link na ten wątek i nie wiem dlaczego, ale jest jakiś błąd i się nie otwiera. Możecie pomóc, bardzo proszę. tu link do forum kaukazów [url]http://www.owczarekkauski**********/kaukazy-w-potrzebie,13/zlapany-przez-hycla-pomocy,321.html#2847[/url] tutaj to samo - co mam zrobić? . . . . jeszcze raz próbuję [url]http://www.owczarekkauski**********/kaukazy-w-potrzebie,13/zlapany-przez-hycla-pomocy,321.html#2847[/url]
-
Piękna ON -ka, ma brzuch jak bęben, ale nie jest w ciąży.
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Chciałam pochwalić się /może i nie ma czym, ale ja się cieszę/, że Ledunia ma nową, wielką budę. Ponieważ nie chciała w ogóle wejść do tej, którą dostała i leżała na kołdrze przy budzie. Pokażę kilka zdjęć, jak było, jak wynieśliśmy ją z kojca, żeby można było zrobić budę, bo ni jak zejść z posłania nie chciała. tu buda [IMG]http://images46.fotosik.pl/342/c52d8df4e314f65fmed.jpg[/IMG] tu jak leży pod bramką i nie ma mowy żeby choć krok zrobiła [IMG]http://images40.fotosik.pl/345/b09d4eb37a52e6a1med.jpg[/IMG] tu jak została przeniesiona na posłanie przy spichlerzu i też nie zrobiła ani kroku [IMG]http://images43.fotosik.pl/361/307393c4ce6136eamed.jpg[/IMG] a tu jak już baaaardzo zadowolona w nowym M-4 / za nią widać wejście do starej budy / [IMG]http://images47.fotosik.pl/362/4f04568a776069damed.jpg[/IMG] A tak ogólnie to jest dobrze. Moim zdaniem, to z psychiką u niej jest źle. Ona boi się wyjść, płacze jak ją się wyciąga, zapiera się na wszystkie sposoby. Kiedy jest sama w kojcu, widzę, że wychodzi z budy, spaceruje, obserwuje otoczenie, nawet drapie w bramkę tak jakby chciała wyjść. Za każdym razem jak tylko widzę, że drapie i kombinuje, że chce wyjść, ja idę i otwieram. Nawet zostawiam otwarte i idę do domu, ale nie wychodzi. Nie ma mowy żeby ją zachęcić nawet kiełbaską. Mogę michę postawić przed wejściem, a ona położy się , ale nie wyjdzie tylko pilnuje. Ni i cóż, czekam dalej co będzie. Na razie je, sika, kupka, reaguje, śpi. . . . .widać, że nie chce niczego więcej. Jest bardzo ładna, kochanai bardzo spokojna. Mnie się wydaje, że jest trochę wiekowa. Myślę, że ma ok 10 lat i chciałabym bardzo się mylić. Taka kochana biedulka, babciulka. Tak bardzo się cieszę, że jest bezpieczna i nie tuła się pod gołym niebem. -
SZNAUCER MINI Misza szuka SUPER turboOpiekuna - ZNALAZŁ!!!
Pipi replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
Blisss, gdzie jesteś????? :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( -
Malutki Rumcajsik chore oczko, koci katar- znalazł DS!!!
Pipi replied to enia's topic in Już w nowym domu
O mamo kochana . . . . . -
Jesteś kochana, wszystkie Was kocham dziewczyny. Łatwiej jest iść do przodu - żyć, kiedy jest jeden człowiek przy boku, który rozumie i wspiera. Ja mam tych ludzi bardzo wielu, mam poczucie bezpieczeństwa, mam w Was oparcie. Bardzo, bardzo z całego serca dziękuję :modla::iloveyou::Rose: Jeśli chodzi o dr. Gulko, to bardzo przykre jest, ale nie mam po prostu siły żeby zaczynać z tym temat. Myślę, że gdyby otworzył Monę natychmiast, może by się udało. Mąż namawia mnie na "walkę", ale czy to coś zmieni? Mona umarła i nikt jej juz życia nie zwróci. Więcej nigdy tam nie pojadę. Jak będę w mieście, to tylko odbiorę wyniki i prześwietlenie, którego zresztą nikt mi nie pokazał. A usg, jak robią, nigdy nie dają zdjęć - nigdy.
-
Gucio-uciekł z kojca od Pipi :(.. Ozzy już w swoim domku :)
Pipi replied to Evelin's topic in Już w nowym domu
Dzis nad ranem pokazał się i to jaki skruszony . . . . z psami przez siatkę sie witał i nawet dość przyjaźnie. Tym razem nie wyszłam z mieszkania, tylko po dłuższej chwili otworzyłam okno i do puki sie nie odezwałam, to patrzył na mnie i nic. Jak sie odezwałam, już go nie było. Tym razem pobiegł w kierunku lasu. Czyli tak jak myslałam, że wystraszył sie wtedy tych maszyn i uciekł. Widocznie bał sie wracać i siedział az do dziś. Zgłodniał i dlatego pewnie przyszedł. W niedziele i poniedziałek nie zostawiłam jedzenia, więc przyszedł bliżej. Cieszę się i juz teraz postaram sie z nim tak nie cackać. Mam pewien pomysł, ale jak mi się uda to opowiem. -
Nie chcę się wtrącać, ale jak trafi do schroniska, to potem nawet przez dwa tygodnie nie będzie można go zabrać, tak? nawet jakby się gdzieś miejsce znalazło? Kalinówka, nie dasz rady go zabrać ,nawet na kilka dni? może coś wymyślimy dalej. U mnie nie raz była sytuacja nie do rozwiązania by sie wydawało, a przyszły dziewczyny, pomogły i to jak! Kurcze, nie wiem, myślę :hmmmm:
-
Jamnik Bruno odszedl juz za TM :( spij spokojnie kruszynko
Pipi replied to conceited's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( -
Dziękuję bardzo za okazane współczucie. Widać, że tak, że była bardzo chora. Była zawsze wesoła, miała apetyt, dobre kupy, nie wymiotowała nigdy. Oprócz drapania, na które weci zalecili encorton nic jej nie dolegało. Robiłam przerwy w podawaniu, dostawała po 1/2 tabletki i normalnie żyła. Nie dokuczało jej to swędzenie, więc ja naiwnie i bezczelnie odpuściłam, zadowolona, że jest dobrze. Jednak widać, że nie było dobrze. Przecież nie mogło tak być, że zapalenia trzustki dostała w jeden dzień i jakiegoś guza sie dorobiła w jeden dzień. Była bardzo chora, a ja tego nie widziałam. Nie moge sobie darować. Nie powinnam zajmować się zwierzętami. To dla mnie karą jest, że odeszła. Tak bardzo boli, tak pusto i cicho bez niej. Zawsze grała pierwsze skrzypce, wszystkimi rządziła, nikogo sie nie bała, nawet tych największych. Potrafiła rozmawiać i na pewno mi mówiła, że jest chora, tylko, że ja nie słuchałam. Wiem, że za jakis czas bedzie inaczej, bo zyć trzeba, bo są inne psy, ale bardzo smutno i ciężko. Dostałam od Pani Małgosi kilka zdjęć, na pewno na pocieszenie.Zdjęć Śnieżki, których powinno byc pięć, ale tylko dwa odczytuje. Śnieżka pozdrawia [IMG]http://images40.fotosik.pl/344/c66b4485efdb1ab1med.jpg[/IMG] uszy [IMG]http://images35.fotosik.pl/196/5a24a9cb7a734c9fmed.jpg[/IMG] Evita dziękuję, jesteś kochana. Takie piękne zdjęcie w oprawie, dziękuję. Wszystkim Wam dziękuje za współczucie i słowa pocieszenia. Wszystko wróci do normy - takie jest to zycie. Trochę czasu tylko potrzebujemy :-(:-(:-( Wet, nawet gdyby zaczekał, to pewnie by już nie pomógł, jednak bardzo przykro było nam w tej rozpaczy. Waliłam w te żelazne drzwi i bezsilność rozdzierała serce. Nikogo nie było, a my nie mogliśmy uwierzyć, że ona nie żyje. Do chwili obecnej nikt z lecznicy nie zadzwonił i nie spytał mnie, co i jak z psem - przykre, bardzo. Powiem Wam, że zanim trafiłam na Wesołą, byłam w Lecznicy na TBS-ach u dr. Rudobielskiej, na Piastowskiej u dr. Lenkiewicz, na Zwycięstwa u dr. Faltyn i u dr. Wojtachy - nigdzie nie chcieli nas przyjąć bez kolejki, która była bardzo duża. Na Wesołej Pani dr. Olszewska przyjęła nas natychmiast. Cieszyłam się, że szybko otrzymała pomoc, że nie musiałyśmy czekać. Jednak na nic to się nie zdało w dalszej części. Może gdyby natychmiast operowali zyła by dzisiaj. Nalegałam, ale lekarz powiedział, że trzeba poczekać do następnego dnia. już nie pamiętam dlaczego, po prostu zaufałam. Nie udało się.
-
Umarła [*], a wet nie poczekał na nas. Umarła pod samą lecznicą, pod zamkniętymi drzwiami. Tak bardzo boli, dlaczego nie poczekał? Przecież umówiliśmy się, że poczeka. Pewnie tak musiało być, tylko dlaczego? Lecznica czynna do 22:00, my przyjechaliśmy 22:35 - a powiedział, że będzie czekać Tu jeszcze żywa. nie myślałam, że jej się nie uda :-( [IMG]http://images45.fotosik.pl/360/6995269a680cd5cemed.jpg[/IMG] [IMG]http://images35.fotosik.pl/195/3383f95ddb357161med.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/355/1b1394f2ece2e6a2med.jpg[/IMG] [B]ŻEGNAJ MONA, KIEDYŚ SIE SPOTKAMY [*][/B]
-
A u nas spokój zakłócony chorobą Mony. Wczoraj wieczorem wymiotowała, piła bardzo dużo wody, miała duży twardy brzuszek. Dziś od rana do wieczora w lecznicy bylismy. Badania krwi wykluczyły babeszjozę, ale są bardzo złe. Badanie usg pokazało zapalenie trzustki, jakis guz i jakieś ciała obce i zapalenie otrzewnej. Prześwietlenie nic nie pokazało. Została naszpikowana lekami, dostała 2 litry kroplówki i jak przeżyje do jutra to bedzie dobrze. Doktor Gulko powiedział, że trzeba będzie operować, jesli w nocy beda wymioty i nie zrobi kupy. W tej chwili lezy na plecach i chyba umiera. . . . . . . . napisze potem
-
[quote name='Erin32']Pipi, czy jest gdzieś w Twojej okolicy jakaś stadnina lub agroturystyka? Tak mi żal tego kicia spod bloku [/QUOTE] Jest stadnina, ale bliżej Białegostoku, niz mnie - w Markowszczyźnie. A bliżej mnie nie wiem, ale mogę popytać. A dlaczego pytasz? i o jakim kiciu z pod bloku mówisz?
-
[quote name='joanna83']Pipi w jakim wieku jest to kociątko i jakiej płci? Czy ono ma taką dłuższą, puchatą sierść, czy tylko na zdjęciu tak wygląda?[/QUOTE] Jak ją znalazłam, miała ze trzy tygodnie, bo jeszcze sama nie jadła. Muszę poszukac na wątku, kiedy ją znalazłam, bo nie pamietam, a niestety nie zapisałam. Myślę, że ma ok. trzy miesiące, bo na taka wygląda. Ona na cycusiu bardzo ładnie urosła. Już prawie dorównała tym podrzuconym kiciom. Była od nich dużo mniejsza, ale juz prawie dogoniła. Sierść ma trochę dłuższą, ale nie za bardzo. Jest śliczna i bardzo grzeczna, taka pysia przytulanka. Te kotki, które mi podrzucili, mają dłuższą sierść od niej, ale nie są puchate. Nazwijmy ją zuza, na cześć kotki cioci enii, ok?
-
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
Pipi replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
Z kotami jest bieda, jak trafi się pies, który ich nienawidzi. Biedne koty, przyzwyczajone do psów, idą i do takiego zbója, no bo nie rozumieją, dlaczego jeden się przymila, a inny chce zjeść. U mnie jest to samo i najgorzej z kociakami. Dziś jeden mało zycia nie stracił, ale na szczęście byłam blisko. Za godzinę maluch znowu podchodził do zbója. . . . .masakra normalnie. Pozdrawiam :loveu: -
Piękna ON -ka, ma brzuch jak bęben, ale nie jest w ciąży.
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
U księżniczki - zgredy, wszystko dobrze jak na razie, dziękujemy.Wczoraj i dziś było po jednej kupie na dzień przy dwóch posiłkach. Przedtem kupy było tyle, że zastanawiałam się jak to jest możliwe, że je trzy razy, a robi pięć. Teraz dostaje rano i wieczorem i nie jest juz taka głodna. Przestała zębami dzwonić o garnek. Jest jakby troszkę weselsza, ale wyjść na spacer nie chce. Jakby bardziej sie interesuje tym co sie dzieje na podwórku. Wygląda to tak, że jak mnie zobaczy, to wstaje, podchodzi do bramki i zachowuje się tak jakby chciała wyjść. Otwieram, zakładam smycz, a ona ani rusz. Jeszcze takiego czegoś nie przerabiałam. Daje się pogłaskać i jak głaskam, to już łaskawie ogonek ze dwa razy się poruszy. Brzuszka jeszcze nie chce pokazać. Bębena już nie ma i sierść ładniejsza. Myślę, że jej dobrze w tym kojcu, skoro wyjść nie chce. Aaaaa i jeszcze z tą szyją, to jakaś dziwna sprawa, bo jak dotykam, głaskam, nawet biorę ręką za pasek i lekko ciągnę, to nie warczy, a jak zaczepiam smycz i ciągnę, to warczy i nie ma mowy, żeby ja ruszyć z miejsca. Zachowuje się tak, jakby ja bolało. Daję jeszcze kilka dni, a potem jak nic sie nie zmieni, spróbuję puścić ją bez smyczy. We wtorek będzie juz można dotykac do bramy, to założą kawałek siatki, bo teraz może dac dyla, a tego bym chyba nie przeżyła po Guciu. -
Matko, jamor, poryczałam się normalnie, po tym co napisałeś. Kochany Maxio, jak ktoś mógł wywalić takiego psa? jakim trzeba być człowiekiem. To jest wyjątkowy, jeden z nielicznych psów, które są takie łagodne, czyste, przyjazne i w ogóle. On i do psów by się nie rzucał, ale doświadczył kilka razy przykrości i pewnie teraz już sam nie wie i myśli, że tak trzeba, żeby się rzucać na nich. U mnie Rampę zmarnowali chłopy, którzy ogrodzenie robili. Ona nic nie robiła, a oni, tak na wszelki wypadek: "won" i kopa jeden jej dał / widziałam przez okno. Odskoczyła i zaczęła szczekac i teraz jak widzi faceta, to już nie ma zmiłuj.
-
[quote name='Erin32']A kiciuś jest do adopcji?[/QUOTE] tak, do adopcji. Mam jeszcze 10 kiciusiów i wszystkie do adopcji. Erin, zapraszam Cię na ten wątek [url]http://www.dogomania.pl/threads/133467-JEDNO-SERCE-NIE-DA-RADY-!-Serce-Pipi-i-podopieczni-w-potrzebie!!!-(Posty-inf.-1-6)?p=15636489#post15636489[/url] zaraz pokażę kociaki. To jest taki wątek ogólny i tam jest wszystko. Co jakiś czas pokazuję tam i koty.