Jump to content
Dogomania

Pipi

Members
  • Posts

    7958
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pipi

  1. [quote name='doris66'][URL="http://www.dogomania.pl/threads/211699-Odpowiedzialny-dom-szuka-niedu%C5%BCego-czekoladowego-psa-lub-suki"][COLOR=#4444ff]http://www.dogomania.pl/threads/2116...o-psa-lub-suki[/COLOR][/URL]. Oto link do watku. Pipi zgłosiłysmy z Anecik60 Bonke do ewentualnej adopcji.[/QUOTE] Super:multi::loveu:, dzieki dziewczyny. Widac ze fajny bylby domek. Moze akurat sie spodoba. Tylko, ze ona tak fajnie bawi sie u mnie z psami. . . .nie byloby jej smutno?:evil_lol:;):p Trzymam kciuki, zeby sie zakochali, bo jest najladniejsza. Na razie ci ludzie zachwycili sie Moną. Ale kto wie???? Jade teraz zrobic zdjecia szczeniakom, tym ktore biegaja po ulicy. Boje sie, ze jak to zobaczę. . . .to wiecie. . . .
  2. [quote name='enia']Psy P. Bernarda się ucieszą :):multi: dziewczyny trzeba jakoś zamówć sensownie tę karmę, żeby było [B]jak najlepiej i jak najwięcej[/B], kto ma głowę do tego?????:lol: a co to Kocia Skarbonka, Pipi? bo ja nic nie kojarzę....[/QUOTE] Kocia Skarbonka wygrała w czerwcu. To kandydat z Miau. W zamowieniu karmy pomoze mi Madallena. Przyslala mi juz linki do karm, a ja siedze i przegladam, coby nam podpasowalo. Staram sie wybrac dobrze, ale przede wszystkim zeby bylo najekonomiczniej. Madallena przyszykuje mi gotowca i jak bedzie mi pasowalo, to zamowię. Ja tez przyszykowalam juz gotowca, ale jeszcze porównamy. Tyle tego i tak rozne ceny, ze trzeba bardzo rozwaznie to zrobic. Joi, masz rację, dzien aniolow, bo baaaardzo sie cieszę. ewunian, bardzo dobry pomysł, tylko ja nie wiem kto to jest, podpowiesz? bede wdzieczna, dziekuję.
  3. [B]Dziekuję za te wszystkie slowa. Serce sie raduje jak to czytam. Enia, masz rację, tylko nie napisalas, ze do mnie trzeba miec anielska cierpliwosc. Kazdy kto do mnie dzwoni, to zaznacza, ze tylko na chwilunię, bo cos tam, cos tam. . . .a ja zaraz zaczynam i slowa same plynąąąąą. Tak jak piszesz enia, ze to, ze tamto, ze tu, a tam i tyle bym chciala powiedzieć na raz. Ale prosze przyznac, ze sie uczę i staram sie nie przedluzac rozmow. Chyba, ze ktos dzwoni pogadac ot, tak sobie. Przed chwilą zadzwonila Ciocia Nevada i tez zaznaczyla, ze tylko z gratulacjami i szybciutko skonczylysmy rozmowę. Juz tak mam, to co na to poradzę. Chcę opowiedziec historie szczeniakow i suki we wsi Mulawicze obok Strabli, tam gdzie byla Lubisia. Suka bezdomna, wyrzucona juz w ciazy, krecila sie przy sklepie i wszyscy widzieli i mieli nawet na mysli, zeby do mnie zadzwonic, ale nie zdazyli, bo mysleli ze sobie poszla gdzies dalej. Jednak nie poszla tylko urodzila szostke dzieciakow i pokazala sie z nimi dopiero jak zaczely za nia wychodzic. Dwa wzieli ludzie, a 4 sa do dzisiaj. Schowala je u czlowieka w stodole, ktory nie ma zwierzat i tam nie chodzi prawie wcale. Matkę niestety zabil samochod, bo chodzila pod sklep na zebry. Tam jest bardzo niebezpieczny zakret a samochody jezdza jak szalone. Zostaly zupelnie same. Czlowiek piekli sie i wygania je ciagle, ale jak pojdzie do chalupy, to one znowu wracają. To chyba cud, ze jeszcze zyją. Chodzi tam i dokarmia je soniamalutka, ale musi robic to jak juz ciemno, a u czlowieka nie swieci sie swiatlo. Inaczej wychodzi i zeby jej dac do zrozumienia, ze nie chce tych szczeniakow, to czepia sie ze ona karmi i jak taka dobra, to niech zabiera. Ona, jak wszyscy wiemy nie moze, bo z mezem i dziecmi siedzi u tesciowej na lasce. Pieski sa dwa i dwie suczki. Ladne są, male jeszcze, moze 3 miesiace, moze mniej. Postaram sie zrobic zdjecia i pogadam z gosciem, moze oglosimy? Pomozemy im? Co robić? Byla suczka w tym samym miejscu co kiedys Szczotka i obiecywalam jej i jej dzieciom, ze pomogę, zeby wytrzymala jeszcze troche, bo zawsze cos sie innego, wazniejszego napatoczylo. Ona czekala, ale sie nie doczekala. Dzieci zabili pierwszych, a ona jeszcze chodzila polem, bokiem, ale po strzelaninie juz nie zaufala nikomu. Za jakis czas i ja dopadli. Juz nie ma i wszyscy sie ciesza. Bardzo mi zal tych szczeniakow, ale mam jeszcze trzy i cos nie ma chetnych, choc oglaszane są. Chcialam jeszcze zapytac o jedną rzecz. Pomyslalam sobie, ze moze podzielę się troche z Panem Bernardem ta karmą. Co o tym sądzicie? Gdybym nie wygrala to byloby mi milo gdyby ten kto wygral podarowal mi choc odrobinkę. Dzwonili do mnie z Krakvet-u i mam zlozyc zamowienie. Nie wiem jednak jak to sie robi, ale napiszę do Kociej Skarbonki i poprosze o pomoc. Moze podpowiedzą.[/B]
  4. [B][SIZE="4"][COLOR="#ff0000"]Ciociu Nevado i Ciociu Estrojek, szczegolnie Wam dziekuje za Facebooka, za opiekę nad wydarzeniem, za te wszystkie pytania, za rozsylanie, zapraszanie, mobilizowanie mnie do roboty. Dziekuje za wszystko :loveu:[/COLOR][/SIZE][/B] [B]Nie sposób wymienic wszystkie Ciotki, ale bardzo dziekuję raz jeszcze Wszyskim z całego serca.[/B]
  5. [B][SIZE="4"]O Boze, jeszcze i szampana dostalam. Piję go z Wami i choc wirtualnie to bardzo mi smakuje i ślę Wam buziaki, cala zaryczana i szczesliwa. Zebyscie mogly mnie zobaczyc teraz. . . .jak sie rozkleilam, jaką mam minę. . . .o, taka jestem szczesliwa [/SIZE][/B][url=http://smajliki.ru/smilie-323138439.html][img]http://s3.rimg.info/a2f0893c5416c142372b253c17a193a6.gif[/img][/url] i taką mam minę [url=http://smajliki.ru/smilie-1199127399.html][img]http://s19.rimg.info/3f7e6dc87de4b9a7e10bafe12dd4ee51.gif[/img][/url] [B][SIZE="6"][COLOR="#ff0000"]D Z I Ę K U J Ę [/COLOR][/SIZE][/B][url=http://smajliki.ru/smilie-884331687.html][img]http://s15.rimg.info/ea2ba8bc68744482cf8aec1d1e1b8bee.gif[/img][/url]
  6. [b][size="7"]k o n i e c ! ! ! ! [/size][/b]
  7. Nevada, nie śpię, czekam. Nie moge odpisac bo karty nie mam juz dzisiaj, przepraszam. Nie spie, czekam. Juz wygrana jest nasza, prawda? Nie gniewajcie sie, ale w tej chwili czuje sie jak jakis dyrektor 13. Mam co chwile telefon i jestem tak zakrecona, ze mam pustke w glowie. Sciska w gardle i ogolnie jakos dziwnie sie czuje. Miejsce w spichlerzu nie przyszykowane, bo chyba jednak bede trzymala ją w mieszkaniu, mam gdzie. Pomyslalam, ze bede miala ja na oku. Taki skarb trzeba pilnowac i szanowac. W spichlerzu jeszcze sie popsuje, albo wilgoci zlapie. Nie macie pojecia jak sie cieszę, jak sie balam, ze sie nie uda, ze Wasza praca pojdzie na marne. Tyle czasu, pracy, nerwow mialyscie po drodze. Gdyby sie nie udalo, byloby mi bardzo przykro. Znalazlam sie w zupelnie nowej sytuacji i nie wiem jak mam sie zachowac. Mam swiadomosc, ze to glosowanie i wygrana, to Wasza zasluga i jestem bardzo wdzieczna i po stokroc z calego serca dziekuję. Czuje sie w tej chwili jak przed rozpoczeciem nowego roku. Widze na komputerze zegarek, jak minuta, po minucie zbliza sie 24:00 i zaczynam sie zastanawiac jak to bedzie dalej. Jak bedzie, to sie zobaczy. Na razie jestem tu i teraz i . . . .[B]serce sie raduje, bo juz nic nam nie grozi, juz nareszcie koniec, juz odpoczniecie, szczesliwe, choc zmeczone. Proszę, wytrzymajcie jeszcze chwilę, by przeczytac moje szczesliwe H U R A A A A A A ! ! ! ! ! ! ! J U H U U U U ! ! ! ! ! ! ! ! ! [/B] [B][COLOR="#ff0000"]D Z I Ę K U J Ę K O C H A N I [/COLOR][/B][url=http://smajliki.ru/smilie-1032903495.html][img]http://s17.rimg.info/d590bdb97fe47e45bd80534daceb5013.gif[/img][/url]
  8. Tak na prawde to Rampa zyje i zostala uratowana przez Randę i dzieki Randzie. Przez caly czas mialaś Randa rekę na pulsie, oglaszalas. Dzieki Tobie mogla byc u jamora, a dzieki Tobie Evelin mogla pojechac do swojego nowego domku. Oby jej sie zylo jak najlepiej i byla szczesliwa do konca. A Wam Ciotki baaaardzo dziekuje. Jamor rowniez ma w tym swoj udzial, bo wychowal dziewczynę porzadnie. Dzieki jamor. Bylo tu rowniez duzo ciotek, ktorym bardzo dziekuję. Za oglaszanie dziekuję. Milego dnia zyczę. PatiC, bardzo dziekuję.
  9. [quote name='doris66'] Jakbyś tam jeszcze była niedługo to pogadaj z szefem czy jest zainteresowany sterylizacją suki. [/QUOTE] Ciocia, pytalam, powiedzial, ze radzi sobie i nie potrzebuje pomocy. Nagadalam sie oczywiscie, ze po co, ze ciezko potem oddac szczeniaki. Odpowiedzial, ze to od przygarnietej suki, bo jego suki zastrzyki dostają. W ogole odnioslam wrazenie, ze nie byl zachwycony rozmową. To z tych, ktorzy nie beda kaleczyc. Nie wiedzialam, ze sa tam jeszcze jakies psy, nie widzialam ich. Byl owszem na placu jakis piesek czarny, taki wielkosci Gumisia i jakis czlowiek karmil go z samochodu, ale jak skonczylam rozmawiac i chcialam podjechac zagadac, to juz nie bylo ani pana ani psa. My juz po zabiegach. Bonka ze strachu chyba potracila zyly. Oj dzialo sie, dzialo, ale wszystko juz dobrze. Wybudzila sie prawidlowo. Cezarek dostal tylko na 10 kg i padl natychmiast. Wybudzil sie szybciutko i juz sie bawi ze szczeniakami, cud jakis. Celinki nie moglismy zlapac, a jak juz w koncu sie udalo to na rekach sie wykupkala i to taka biegunką, ze strach. Na jasia nie reagowala, a podczas zabiegu bylo juz dobrze. Wszystkie wybudzone, ale w tej chwili podsypiaja sobie. Musze pilnowac zwlaszcza Celinkę, bo kolnierz w jednej sekundzie zdjęła, az ucho rozdrapala do krwi. Przy okazji narkozy ma wyczyszczone uszki, obciete pazury z boku i ładnie wyczesalam z zimowej siersci. Alez to dzikusy.
  10. Nic nie rozumiem. Wchodze dzisiaj na dogo, czytam, czytam i mysle sobie. . . .hmmmm, przeciez ja wczoraj pisalam. . . .ale nie ma???? co to jest????. . . . . Pisalam o kotku, pisalam o glosowaniu?! ale znikl. . . . Napisze jeszcze raz. Kocik czuje sie dobrze, ale bardzo boi sie psow, syczy, prycha, ucieka. Jak przyjechalismy do domu, to spal, spal, spal, a dopiero potem jadl, a potem sikal, ale nie do kuwety, tylko na szmaty. Sikal tam gdzie siedzial. Na razie noszenie do kuwety nie dziala. Siedzi w niej jak patrze na niego, a jak udaje, ze nie widze, to czmycha na łóżko. Mam nadzieje, ze zalapie do czego sluzy kuweta. Dzisiaj rano przynioslam piasku i troche ziemi nasypalam na wierzch, tak zeby poczul podworko. Na razie siedzi w niej juz dobre 5 minut i wącha. Chyba ma kk, bo oczko zaropiale, zwlaszcza po nocy, i troche prycha. Podalam beta glukan i sreberko i zobaczymy. Do kotow z dystansem, ale nie fuczy. Nie moge na razie pokazac zdjec bo co pojade do miasta, to o akumulatorkach zapomnę. Dzisiaj 3 kastracje mamy. Pod noz jedzie Cezar, Celinka i Bonka. Zabieram tez kotkę dziukuskę, ktorą zabralam z Bialegostoku z osiedla mojej mamy, z pod Uchwytow. Tam jest karmicielka, ktora od lat dokarmia nawet 2 razy dziennie koty w kilku miejscach, ale to starsza juz pani i oprócz karmienia nic wiecej. Kotkowo wylapywalo do kastracji, ale nie wszystkie udalo sie chyba ciachnac. A moze ta koteczka pojawila sie niedawno? trudno powiedziec, bo pani malo kontaktowa niestety. Nie wiem nawet czy jest ta kotka kastrowana. A zaczelo sie od tego, ze jak zginal mojej mamie jej kot, to zaczela go szukac po Osiedlu i tak natknela sie na te pania karmicielke. Stopniowo, ale zaczela zauwazac te biedne koty i wychodzi teraz w czasie karmienia zeby pogadac z ta pania, popatrzec na tych "męczenników" jak mowi. Wlasnie zwrocila uwage na te kotke i zameczala mnie prosbami o pomoc. Kotka nie pojawiala sie do karmienia jakies trzy tygodnie. W koncu wrocila bardzo chuda, brudna, w strupach, miala ranne przednie lapinki i okropny kk. Pani karmicielka nigdy tych kotow nie glaska, bo mowi, ze jak beda oswojone, to dlugo nie pozyją. Dobrze je tez karmi, sama widzialam jak zostawiaja w talerzykach. Jednak oprocz karmienia, nic. Nie odrobaczone i nie leczone, no bo mowi, ze jak ma podac tabletki na robaki jak one podchodza do jedzenia wszystkie razem i jedza dopiero jak odejdzie. Rzucanie w kielbasce nic nie daje, bo jak rzucala po kawalku, to podbiegaja wszystkie i ktory zlapie, to nie widac. Siedza takie biedaki, meczenniki pod samochodami. łAPALISMY TE KOTKE CHYBA Z TRZY GODZINY. w KONCU JAK Z LEKKA NAGADALAM TEJ BABCI, ZE JADE BO TO NIE MA SENSU, TO DOSTALA JAKIEGOS PRZYSPIESZENIA I W KONCU PADLA NA NIA CALYM CIALEM I ZLAPALA. kREW KOBIECIE Z RĄK SIE LAŁA, TAK JA POGRYZLA I PODRAPALA TA KOTKA. aLE UDALO SIE i kicia wyladowala u mnie. Dostala jakies zastrzyki, troche nawodniona wrocila ze mna do domu. Mialam podawac Unidox, ale nic z tego, bo nie chce jesc dwa razy,a podac do pysia nie jestem w stanie. Mieszka w klatce i kilka razy dziennie ją probuje poglaskac. Juz przestala syczec i prychac i moge glaskac, ale jak probuje na rece brac, to gryzie jak pies. Nie wiem, ale pewnie zastrzyki bede musiala robic. Po prostu w rekawicy do spawania przetrzymam, a drugą reka zrobie zastrzyk. Oj mam co robic. Nie moge sie doczekac juz konca glosowania, bo. . . .raz, ze nerw gniecie i jakos tak spowalnia, dwa, ze literka, trzy, ze jazdy w ostatnich dniach kazdego dnia. Mysle sobie, ze jak juz sie skonczy,i w dodatku wygramy, to juz bede najszczesliwsza pod sloncem. Bedzie wtedy nowa niespodzianka pieskowa. Własciwie to nie niespodzianka, bo juz pisalam o tym, ale na razie tylko wspomnialam. Pokaze poprostu kogo mam znowu pod opieką i to 14 km ode mnie. Oj, niech to juz sie skonczy. Ale mam tez dobrą nowine, przedewszystkim Tobie doris66 i dziewczynom z Biela. Psy ze zlomowiska i ich szczeniaki sa pod dobra opieką, mają wlasciciela. Rozmawialam wczoraj z tym panem, a psy widzialam z bliska. Nie maja najlepszych warunkow w ciagu dnia, bo siedzą do godziny 17 zamkniete, ale jak zamykają bramę, to psy wypuszczają. Nie są chude, mają niby nawet szczepienia i byly ostatnio odrobaczane. Pan chcial zebym pokazala jakies dokumenty, ale powiedzialam, ze jestem tylko wolontariuszka i poniewaz widuje szczeniaki walesajace sie po ulicy, to po prostu zapytalam. Grzeczny byl, nie moge powiedziec, a pieski wesole i nawet na mnie nie szczekaly. Wlasciciel powiedzial, ze nie potrzebuja pomocy, bo psy sa potrzebne i co ma placic dla stroza, to woli psom bezdomnym dac robotę, przynajmniej glodne nie sa i dobrze pilnują. Troche sie uspokoilam, ale panu powiedzialam, ze jestem tu czesto, wiec bede miala Was na oku. Odpowiedzial, zapraszam. No i tyle w tym temacie. Jednak szczeniaki stoją mi w oczach, bo jest ich aż piec i niby wszystkie zostaną, bo im psy potrzebne do pilnowania. Jeszcze powiem, ze potem pogadalam sobie z pracownikiem, ktory nie byl tymi psami zachwycony, bo sprzatac musi po nocy po nich. Wiadomo, ze po tylu psach ma co sprzatac. No i troche raczej tam niebezpiecznie, bo zlom na wielkich kupach rzucany, moze sie osunąc. . . .no ale co robic? maja wlasciciela przeciez. A ja tak dla spokojnosci tam zajechalam. Robie dzisiaj literke N, ale do godziny 10:00 tylko, bo na 11 na kastracje, a potem bedzie kogo pilnowac. Moze wieczorkiem sie spotkamy, przepraszam i dziekuję, ze jestescie. Milego dnia Ciotki.
  11. O prosze jak sie obrazil. Niektorym to dobrze;). Nevada, a mozesz wkleic nam tu swojego pupilka:loveu:? Ja pocaluje go w nochalek i poprosze o jeszcze kilka dni cierpliwosci:p. Moje, jak sie zasiedze, to z miskami zjadają wszystko. . . a jakie czyste, wylizane, ze myc nie trzeba:evil_lol::loveu: Walka warta poswiecenia, zachodu i pracy, ale faktycznie jakim kosztem:shake::oops:. Prosze, wytrzymajcie jeszcze troszkę. Juz wiecej, niz mniej. Jak nie wygramy, to nie wiem jak bede z tym zyc. Jak Was przepraszac i jak dziekowac. Juz teraz musimy wytrzymac, nie ma innego wyjscia :lol:;):loveu: Przeciez wiecie, ze bez Was nic by z tego nie bylo. I czy wygram, czy nie, to dla mnie i tak bedzie wygrana. Choc lepiej, zeby ta wygrana znalazla sie w moim spichlerzu. Zastanawialam sie dzisiaj, czy szykowac miejsce, ale nie bede az do konca, do wynikow.
  12. [quote name='tibby']Pipi masz pełną skrzynkę ;) Także odpowiedx pisze tu :) Cieszę się, że paczuszka się przydała i brzuszki są pełne. Co do środków na kleszcze to nie pamiętam żebym zamawiała ;) Mieszkam w Radomsku i dziękuję za zaproszenie. Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia na Krakvecie - oczywiście już glosowałam ;)[/QUOTE] Tak, karma, worek dla kotow ARATON ADULT i szesc porcji animonda VOM FEINSTEN dotarlo do nas w tygodniu. napisalam Ci odrazu na pw, a tu zapomnialam, bo pewnie cos mi przebilo mysli, przepraszam i baaaardzo dziekujemy. Za glos rowniez bardzo, bardzo. Ja literke W zakonczylam wczoraj, ale dzis nie wzielam jeszcze kolejnej, bo znowu caly dzien prawie zeszlo mi na lapaniu kotki w miescie. Zadzwonila do mnie moja mama i bardzo prosila zebym ratowala kotke dzikuske, ktora zyje na jej osiedlu z innymi kotami, ktore dokarmia jakas pani karmicielka. Okazalo sie, ze kotka jest chora, bo nie je i bardzo jest chuda. Okazalo sie, ze nie pojawiala sie przez prawie miesiac, albo trzy tygodnie i pani myslala, ze juz nie zyje, ale wrocila. Jest bardzo wycienczona, chudz, brudna. Ledwo udalo sie ja zlapac. Myslalam, ze nic z tego nie bedzie, ale w koncu sie udalo. Po ogledzinach na razie ogolnie nic jej nie jest. Dostala jakies witaminy, troche nawodniona i antybiotyk. Ma kopalnie w uszach i miala straszne wszy. Pchel nie widac. Za trzy dni mam dac od robali. Jak jej sie polepszy, to pojedzie do mojej mamy. Nie wiem tylko jak mam ja oswoic. Pania karmicielke pogryzla i podrapala. Dzielna kobieta, jak juz schwycila, to nie wypuscila, choc bardzo bolalo. To starsza pani, tak jak moja mama. Nie wiem jak ogarnia tyle kotow. Widzialam jak czekaly na nia. Jest kilka miejsc w ktorych je dokarmia. Moja mama, choc jest slabiutka, to wciagnela sie w to i zaczyna latac do tych kotow. Teraz nie ma ani jednego, to pewnie ciagnie wilka do lasu. Przyznala sie, ze nie moze zyc bez kota. No, to tyle z mojego dzisiejszego dnia. Klikaczy, kochanych klikaczy bardzo pozdrawiam i prosze o kolejną literkę. Moze wezme N? chyba jest wolna. Musze jeszcze na Miau skoczyc, o porade poprosic. Nie wiem od czego zaczac oswajanie kotki. Jakos mi na szczescie nie trafil sie nigdy kot dziki. Zawsze jest ten pierwszy raz. Ależ ona fuczy, syczy, az podskakuje, biedna. Nagle zmiana w jej zyciu. Nie rozumie co sie stalo? no ale to dla jej dobra, bo chodzila srodkiem jezdni, albo sie nawet kladla na niej.
  13. Tłamsiku, takich sytuacji nie da sie przewidziec. Mialam kilka lat to samo. Jak wprowadzilam sie na wies bylo tyle myszy, ze nasze koty uciekaly od nich. Nie wiedzialam jak straszna rzecza jest trutka na szczury. Widzialam, jak myszka wychodzi i umiera bardzo dlugo i w meczarniach. Zyje jeszcze a w srodku ją coś zjada, bo boki mialy cale we krwi. Cos okropnego, jak mozna w ogole cos takiego produkowac. Nie wiedzialam co mam robic z kazdą myszka, ktora patrzyla mi w oczy i pewnie prosila zebym jej pomogla. Nie baly sie nikogo, wychodzily prosto pod nogi. Za nim sie polapalam o co chodzi, ze to od trutki, to Maja, nasza pierwsza przygarnieta suczka, zjadla troche tej trutki. Bylo leczenie i udalo sie, ale przezycie wielkie. Nigdy w zyciu juz nie kupie trutki i nie dopuszcze do takiej sytuacji. Po prostu po jakims czasie sama obecnosc kotow w domu doprowadzila do tego, ze myszy same sie wyniosly. Nie musialy nawet ich mordowac. Dobrze, ze wiedzialas co robic i zachowalas zimna krew w obu przypadkach. Zapisalam sobie nazwe zastrzyku i jesli nie jest drogi zaopatrze sie w niego, bo u mnie są szerszenie. Niby nas nie zaczepiają, a my ich, ale kto wie? Ciesze sie, ze nic poważniejszego jej sie nie stalo i dziekuje, ze tak szybko zareagowalas. W ogole dziekuje za Pesteczkę. Malo czasu ciagle i co pomysle, zeby zapytac co tam u niej, to cos zajmie glowe i znowu nic. Dobrze, ze sama nam tu sie pokazujesz i opowiesz co u niej, dziekuję. Trzymajcie sie cieplutko.
  14. [url=http://smajliki.ru/smilie-1222013031.html][img]http://s19.rimg.info/d4330e2d46d31f563fa44dcb0a00ac6a.gif[/img][/url]Ponad 30 glosow przybylo do rana :multi::multi::multi: [url=http://smajliki.ru/smilie-26238759.html][img]http://s.rimg.info/ca7f77a892fb1bcfdd31ad285d79b39e.gif[/img][/url] [url=http://smajliki.ru/smilie-26238759.html][img]http://s.rimg.info/ca7f77a892fb1bcfdd31ad285d79b39e.gif[/img][/url] [url=http://smajliki.ru/smilie-26238759.html][img]http://s.rimg.info/ca7f77a892fb1bcfdd31ad285d79b39e.gif[/img][/url] [url=http://smajliki.ru/smilie-26238759.html][img]http://s.rimg.info/ca7f77a892fb1bcfdd31ad285d79b39e.gif[/img][/url] Bardzo, bardzo, bardzo dziekuje.
  15. Matko, komu to przeszkadzalo? w tym stawie zycie bylo. Jak mozna zrobic cos takiego? Moze ktos kupil ten teren i ma inne plany, jak i nie kocha przyrody. Macie spokoj zaklocony i tak pieknie bylo, co teraz? Pozdrowienia sle, a pieseczki buźkam w nochalki(to znaczy Ty ronja wybuzkaj i powiedz, ze to ode mnie).
  16. Dziekuję, bardzo sie staram zeby nikt na mnie sie nie zawiodl i doceniam bardzo kazdą pomoc.
  17. Tekstow pisac nie potrafie, ale napisze moze slow kilka o ich zachowaniu i o szczepieniach, co mają. . . . Bona - Mloda ok 6 m-cy, bo juz prawie wszystkie zeby stale ma. Jest bardzo madra, grzeczna, przytulasna, wesola. W stadzie zgodna, ale do swojej miski podejsc nie pozwoli. Koty gania ale tylko te, ktore uciekają. W mieszkaniu sygnalizuje, ze chce sie zalatwic, ale nie mozna zignorowac, bo nie czeka i zrobi przy drzwiach. Ma jedno szczepienie od wirusowych, odrobaczona 2 razy aniprazolem(2x po 3 dni). Kolejne szczepienie 18.08.2011, a potem od wscieklizny, po jakims tygodniu. W tym tygodniu bedzie kastrowana. Posiada ks. zdrowia.Jest jedna rzecz dosc istotna, a nawet b. ważna, nie powinna jesc suchej karmy, tylko namoczoną, poniewaz wymiotuje. Najlepiej toleruje gotowany ryz z warzywami i mieso, najlepiej z indyka. Po wieprzowinie tez jest dobrze, ale mielonej. Nie trawi kosci, tez ma wymioty. Gryzaki, np. suche, lub wedzone uszy. Pokarm bardziej plynny, konsystencji gęstej zupy. Kaszy tez nie trawi. Moze byc makaron, ale nitki. Gumis. Gumis, to najslodszy, najukochanszy, najgrzeczniejszy na swiecie miś. Ma ok 4 m-ce, jest zaszczepiony raz, w niemowlectwie dostal surowice. Zostal znaleziony w trawie, gdzie lezal bez matki 3 doby. Przezyl i jest zdrowy i silny. Ciagle tylko je lapczywie i z tego powodu troche lyka powietrza i potem trzeba potrzymac jak niemowlaka na rekach i poklepywac w plecki, zeby mu sie odbilo, bo inaczej ma wzdety brzuszek. Jest co raz lepiej, bo dostaje czesciej, ale w mniejszych ilosciach pokarm i juz tak bardzo nie jest łapczywy. Charakter ma zloty, jest bardzo posluszny, a co najwazniejsze jest czysty. Nawet na podworku zalatwia sie w jednym miejscu i daleko od domu. Nie bardzo idzie nam nauka chodzenia na smyczy. Nie wariuje, ale patrzy w oczy i nie chce isc. Zdecydowanie woli wolnosc. U mnie moze sobie na to pozwolic, bo jest posluszny, pilnuje sie stada, ale kto wie do kogo trafi. Moze isc rowniez do bloku. Zostawiony sam troche placze, ale tylko na poczatku. Moze tez w samotnosci z zalu cos zniszczyc, np. tapetę. Szybko jednak rezygnuje i śpi. Bedzie raczej srednim pieskiem. Jest bardzo zgrabniutki i maly z niego przystojniacha. W stadzie zgodny bardzo, z kotami sie bawi, kocha je, pozwala nawet wejsc do miski z jedzeniem, a nawet odejdzie. Psu nie pozwoli, kotu tak. Odrobaczony z ks. zdrowia, gotowy do adopcji. Mini, to mala spryciara. Bardzo lgnie do czlowieka, chce i potrzebuje milosci. W stadzie zgodna, ale jak cos nie tak, to pokazuje zabki. Troche szczekliwa, zwlaszcza na obcych. Taka mala, strozujaca. Mieszka z psami i kotami, ktore kocha i chetnie sie bawi. Ktory ucieka, to goni, ale dla zabawy. Bedzie sredniej wielkosci, taka do 10 kg, tak mysle. Ma 3 m-ce a jest mała kruszynką, tylko, ze na dlugich łapkach. W chwili zapomnienia zdarza sie zrobic siusiu w miescu gdzie sie bawi. Zaszczepiona, odrobaczona z ks. zdrowia, gotowa do adopcji. Midi, bardzo wrażliwa, spokojna, wiek 3 m-ce. Zaszczepiona, odrobaczona z ks. zdrowia, gotowa do adopcji. Zgodna w stadzie, woli ustapic, niz walczyc, nawet o miskę. Z kotami w przyjaźni. Bardzo grzeczna, pilnuje sie stada, nie ucieka. Zostawiona sama placze niestety, ale nie niszczy. Potrzebuje obecnosci czlowieka. Stresuje sie kiedy psy szczekają, jak jest burza, to tylko sie trzesie, ale daje radę, bo chowa sie w katek, a najlepiej przytula do innych i czeka az sie skonczy. Patrzy na innych. Raz byly grzmoty ale jeszcze nie padalo i bawila sie z innymi na podworku i nie zwracala uwagi, ale jak koledzy uciekli do domu, to i ona zaraz za nimi i zaczyna sie trzesc. Taka mala kruszynka, potrzebujaca duzo milosci. Raczej bezproblemowa jak na szczeniaka. Bedzie sredniej wielkosci, gora do 10 kg, tak mysle, ale nie dam glowy, bo jest drobniutka kruszynka, na dlugich lapinkach. Moze bedzie mniejsza jak 10 kg. Na prawde trudno powiedziec. Mam jeszcze Almę, ktora jest po sterylizacji, zaszczepiona, gotowa pojsc do nowego domku. Alma jest mlodziutka, bardzo kochana, posluszna, zgodna w stadzie, nawet juz rozumie, ze kot, to przyjaciel. Zakumplowala sie z Sylwestrem, ktorego na poczatku gonila bardzo. Teraz z jednej miski jedzą. Ganiala koty, ale widac ze dlatego, bo nie znala kotow. To suczka sredniej wielkosci i juz taka zostanie. Jest bardzo przyjaznie nastawiona do wszystkich i do ludzi i do zwierzat. Kontaktowa przylepa. Moze mieszkac w domu z ogrodem, a moze mieszkac tez i w bloku. Dobrze chodzi na smyczy. Gdyby trafila do domu z ogrodem, trzeba bedzie uwazac i np. zamykac, lub przyczepiac na chwile odjazdu samochodem z posesji, poniewaz biegnie za autem i to za kazdym, ktore odjeżdża z podworka. Potem nie zawsze potrafila wrocic sama do domu. Jednak z miejsca w ktorym sie zatrzymala nigdy nie odejdzie i czeka. Juz dwa razy mi sie zdarzylo. Raz za listonoszem, ktory chwile zagadzal ze mną, a raz za mną. Biegla przez cala wies, a jak sily opadly polozyla sie i czekala. Wrocilam z miasta, patrze, a ona lezy przy drodze i obserwuje samochodu. Ludzie widzieli jak biegla i 2 godziny potem krecila sie w tym miejscu w ktorym juz sie zatrzymala. Z radoscia mnie przywitala i wskoczyla do samochodu. Pozostawiona w mieszkaniu sama, drapie w drzwi i placze. Raczej nie moze zostawac sama, bo niszczy. Dom z ogrodem i jakis kojec najbardziej wskazany. Z obrozy potrafi sie uwolnic, nawet z zaciskowej. Aaaa i jeszcze skacze przez ogrodzenie, ale z desek. Przez siatke nie. Nie wiem, moze za duzo tego napisalam, ale mozna cos moze wybrac? Napisalam, tak jak jest niczego nie zatajam. Niektore sa idealne, niektore sprawiaja troche problemow, ale przeciez takie problemy to bajka. Nie sa agresywne, dzikie, chore, a to juz chyba nie jest źle. Wszystkie kochają czlowieka i bardzo mu ufają i oby tak pozostalo. Zawsze martwie sie, czy moja praca nie pojdzie na marne, bo tam gdzie ida, to nie zawsze moze byc dobrze. Jak na razie jest dobrze i niech tak zostanie. Dziekuje, ze nie odpuszczacie, ze jestescie ze mna, ze pomagacie mi z kazdej strony. Wiem, ze nie latwo, ze ciezko wrecz, bo ten miesiac jest wyjatkowo dluuuugi i ciezki. Pocieszmy sie tym, ze jeszcze kilka dni tylko i miejmy nadzieje, ze sie uda i bedziemy mieli zasluzony odpoczynek. Wy, kochani odpoczniecie od nas troszeczkę. DZIEKUJE.
  18. Moniska, ja wiedzialam, ze uczysz sie w miescie b-stok, to i nawet nie pisalam do Ciebie, bo jak bys pomogla? na stronie emira mozna juz zdjac.Moze napiszesz do nich? Dzisiaj zostala ciachnieta ich mama Kora. Jest bardzo niecierpliwa i ciagle lize szew. Juz nalozylam jej kolnierz. A jak tam male dziewczynki? Ania pewnie daja sie we znaki?
  19. Super pani bedzie miala super Rampunię. To na prawde fajna, kochana, madra sunia. Bardzo sie ciesze i dziekuje. Dzis zostal pozbawiony klejnotow" Uszek i ciachnieta Kora. Kora jest łozbuzica, bo caly czas sie interesuje szwem. Kubraczek w 5 minut rozpracowala. Bedziemy czuwac na zmianę. Zabralam do mieszkania, to malo co nie zjadla kocika. Alma ganiala koty, ale nie zrobila krzywdy, a Kora jest niestety bandytką. Moze jakby tak jej porzadnie wytlumaczyc to pokocha? jak myslicie? Pan doktor powiedzial, ze Kora jest jak najbardziej w typie rasy. Ma ok 3 lata, ale nie rodzila czesto. Macica taka sobie, nie byla duza. A jako ciekawostke powiem Wam, ze w tej samej wsi co Kora byla w Poplawach jest 6 suk i kazda ma szczeniaki. Wszystkie niby bezdomne. Dwie z nich maja po 10 dzieci. Zapytałam co z nimi bedzie, a facet mowi: "pogino gdzies, zawsze tak jest. A co mamy z nimi robic, to nie nasze so."
  20. Od rana dopiero weszlam i to nie wiem czy uda mi sie cos napisac. Przed chwila szalala u nas straszna burza z piorunami, juz drugi raz dzisiaj. BARDZO PRZEPRASZAM, ZE NIE BYLO MNIE DZISIAJ PRAWIE CALY DZIEN. sPRAWY OSOBIste, rodzinne zmusily mnie do naglego wyjazdu. Kiedy wrocilam i juz usiadlam do komputera, to jak walnął piorun, natychmiast neta nie bylo, a po chwili pradu. Wszystkie ostro pracujecie, a ja bimbam, no!!!! i nawet nikt mnie nie obstawia????? Przepraszam i juz sie poprawiam. Koncze literke w i na fb wejdę, co slychac zobacze. Mam tam dzisiaj robotę, a mianowicie Coffi przedstawię. Zapraszam na fb, a tu wszystkie kochane cioteczki buźkam i dziekuję z calego serca. Wielkie dziekuje za oddane glosy.
  21. Szczeniaczki koniecznie trzeba jak najszybciej oswajac. Mam u siebie piec juz doroslych psow, ktore za pozno poznaly reke czlowieka i niestety nie sa juz adopcyjne. Na prawde kobiety wiem co mowie. Wiem, ze jest ciezko, ze dt, hoteliki pozajmowane, ale proszę, rozsylajcie watek, na fb trzeba cos wymysliec, zeby przyszlo jak najwiecej ludzi. Ja sama nic nie moge pomoc, przepraszam. Bede sledzic losy maluszkow i ich mamy. Trzymajcie sie dzielne kobiety.
  22. a ha, rozumiem dziekuje za H, odpocznij dobra kobietko.
  23. Witajcie, cosik fb mi dzisiaj wariuje. Tak chwalilam, a tu masz ci babo placek. Nie moge zdjec wstawic, a jak juz sie uda ze zdjeciem, to opis gdzies przepada. Wyjde troche na powietrze i wroce, moze cos sie poprawi. Trzymajcie sie kochane, jeszcze trochę. [B]ewunian[/B], przeciez nie mozesz wiedziec.
  24. Tak, Kora to mamuska dziesieciu szczeniakow i w Vicky62 podpisie jest, mozesz o niej poczytac. [B]Nevada masz rację, co ja bym bez Ciebie zrobiła?[/B]to nie mam pojecia. To świetny pomysl, tylko, ze z nowych domkow, to niewiele jest zdjęc i kilku tylko pieskow. Postaram sie jutro jakos je odnaleźć. Musze tylko skonczyc swoja literkę. Wychodzi przy okazji blad w zdjeciach. Od teraz bede zapisywac gdzie na jakiej stronie i na ktorym serwerze sa zdjecia, ktorego psa, czy kota. Nim zaczelam oplacac abonament na fotosiku, to pozakladalam ich kilka i teraz nie pamietam hasla. Jak zaczynalam pracowac przy komputerze to logowalam sie za kazdym razem na inne haslo. Teraz musze szukac i logowac sie za kazdym razem. Oj jest tego co nie miara. Jakos dam moze radę, zobaczymy. Ale to jutro, bo dzisiaj juz wystarczy, padammmm.Nie ja jedna zresztą. Trzymacie sie? dziekuje za wszystko.
  25. [B]ewunian, Evelin, Randa, dziekuję.[/B] Wszyscy chyba mamy na dzisiaj dosyc. Idźmy moze odpoczac. Jest dobrze, ale trzeba byc czujnym. Ja caly czas mam pietra. Zawsze rano boje sie zaglądać do KrakVet-u. [B]Nevada, dlaczego mi jeszcze lania nie sprawilaś? Przepraszam najmocniej, za te zdjecia. . . . tyle pracy, a ja dopiero przed chwilą odebralam pocztę. Zapomnialam na śmierć i w dodatku nie pamietam dokladnie, ale chyba mam je teraz wstawic na fb, tak? PRZEPRASZAM, jutro sie poprawię.[/B] Mirek pomaga jak może, ale mowi, ze wolalby przy kompie posiedziec. . . . .:lol:, a ha???:lol: posiedzieć?! on nie kumaty i mysli ze to siedzenie:p. Cieszy sie i kibicuje. Jak odejde od komputera, to co jakis czas mowi, idz zobacz co tam slychac. Jak mowie ze roznica sie zmniejsza, to goni mnie do komputera. Zaprzyjaźnil sie z Bonką i nazywa ją Enia ;), a Bonka chodzi za nim i bardzo jest grzeczna. Troche za bardzo za kotami biega, ale ona w taki sposob chce sie przypodobac. Dzisiaj uciekla Kora. Wydostala sie przez dziure w chlewie i poszla sobie pozwiedzać. Znalazłam przy sąsiedniej wsi. Chyba gdybym nie pojechala jej szukac, nie trafilaby do domu sama. Tak sie ucieszyla jak mnie zobaczyla, sama szybciutko do samochodu wskoczyla. Nie mozna jej z oka spuszczac. Ale sie strachu najadlam. Juz po niedzieli do starylizacji zawiozę. Dzwonila ifka, ze moge ciachac na koszt gminy bielskiej.
×
×
  • Create New...