Jump to content
Dogomania

kaja555

Members
  • Posts

    7873
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kaja555

  1. ale na smyczy już chodzi a nie leży, więc chyba jest mały postęp
  2. teraz tylko kilku chętnych na jutro potrzeba.... chyba wiem gdzie ona się chowa, wcale nie jest to budynek, a wzniesienie z drzewami i krzakami - tam leży w zaspie
  3. [quote name='malawaszka']Kaja a dzwoniłaś do Mikołowa do Leśnego Pogotowia? Oni zdaje się mają Palmera - ja zaraz spróbuję sie dowiedziec więcej[/QUOTE] tak, ja się z nimi umawiałam ale nigdy nie doszło to do skutku teraz jestem umówiona z innym, wetem z Palmerem na jutro po południu, przynajmniej spróbujemy, bo klatki na razie nie umiem załatwić
  4. [quote name='malawaszka']kaja wpisałam Ci w profilu, ale tak duży pies raczej nie wejdzie do tej klatki[/QUOTE] nie wiecie jakie ma wymiary? bo są klatki 100m na 70 na 50 może do takiej by wlazła, ale nie kupię za 2 tyś :(
  5. [quote name='ihabe']no już prawie rok jestem Tyszanka;-) i bardzo sobie chwalę;-)[/QUOTE] a jeśli można wiedzieć jakie osiedle? Bo na oś. B jest sporo dogomaniaków ;)
  6. jak pamiętam że ta akcja była opóżniona bo były święta i sylwester i dowiedzieliśmy się z opóżnieniem że uciekł
  7. tak apropos tego co pisze taks - mamy właśnie zamiar ją tropić po śladach w sobotę, większą grupą jak się uda no i będzie jedna osoba co się niczego nie boi i niejednego olbrzyma złapała, bo ja to jestem d...pa :) jak się uda to pożyczymy siatkę czy chwytak, ale nic nie będziemy robić na siłę, chyba że będzie w budynku i już nie będzie mieć jak uciekać - tzn. będzie wiadomo że akcja się zakończy sukcesem
  8. jeżeli chodzi o hycla - to miejscowy jej nie dał rady złapać przez 5 miesięcy, a inni jakich znam są jeszcze gorsi jeden to nawet się tłumaczy że ja mu psa spłoszyłam jak była akcja w Tychach... po prostu nie znam takiego, który by dał radę
  9. do zoo dzwoniłam w sprawie Palmera i oni mi nie chcą pomóc myśle, czy takiej klatki nie kupić, bo nie ma nigdzie do pożyczenia
  10. to ja się też zapiszę Ihabe - to się do Tych przeprowadziłaś? pamietam że w opisie były Katowice...
  11. kurcze, jak ona się nie zmieści to odpada :( nie wiem gdzie szukać
  12. [B][SIZE=4]słuchajcie, ktoś pisał o dużej klatce łapce, gdzie taką można pożyczyć??[/SIZE][/B]
  13. Lenka wczoraj chyba nic nie zjadła! Wszystko zasypane śniegiem na pół metra i jedzenie zamarżnięte. Kartonów postawionych w ogóle nie było widać, musiałam wszystko odkopać. Dzisiaj na szczęscie nie pada. Postawiłam świeze jedzenie, w jedym kartonie suche w drugim makaron z mięsem a zamarżnięte do reklamówki i na hale żeby odmarzło bo szkoda tej wołowiny. Przy budce od kotów jakaś wojna była o tackę z jedzeniem, ale kocia wojna bo malutkich łapek dużo. A przecież jedzenie mają jeszcze na hali i wcale całe nie znikło.
  14. [B][SIZE=4]słuchajcie, ktoś pisał o dużej klatce łapce, gdzie taką można pożyczyć??[/SIZE][/B] jak się uda załatwić to spróbowalibyśmy w sobotę
  15. myślę, że Lenka jak nie będzie miała możliwości uciekać, to szybko się przekona do człowieka tylko jak ją tu wytropić, w sobotę TZ się zaoferował ją wyszpiegować bo mu się po nocach śni że ją łapie :) więc już nie tylko ja mam obsesję... fajna ta Sonia, szkoda że się nie odnalazła :( a w jakim mieście trafiła do domu?
  16. chyba dzisiaj już była, bo suche przy ogordzonym terenie zjedzone i też wołowinka i wątróbki teraz zostawiłam znowu suche i puszkę Pedigree i jeszcze trochę wołowinki, mam nadzieje że to zje zanim to zamarżnie ledwo doszłam bo taka zamieć, pada i jeszcze wieje niemiłosiernie mimo że miski wkładam do postawionych pudełek kartonowych to i tak tam się śnieg dostaje
  17. [quote name='savahna']No cóz , zima, niestety...Ale z takim futerkiem, da rade! Pomyśl o niedozywionych wiejskich psach w wiatrem podszytych budach...Lenka nie ma źle, wiecej zrobic na razie nie możesz. Jesli, jak piszesz, nie jest dzika tylko wystraszona to chyba tylko kwestia czasu... Mam nadzieje,ze zdobedziesz jej zaufanie i da ci sie w końcu złapac. Oby te mrozy jak najszybciej przeszły....:razz:[/QUOTE] problem w tym, że ona przychodzi jak mnie już nie ma i dlatego jej wcale nie widuję, może 1 na tydzień :( a raz podeszła do mnie na 4 metry, ale wtedy akurat kucałam i wykładałam jedzenie, w innych przypadkach powoli się wycofuje
  18. trochę mnie pocieszyłyście, bo w nocy ma być -16 stopni a Lenka je i to więcej od czasu mrozu, wczoraj też dośc wymiotła i chyba powoli uczy się jeść suchą karmę, chociaż i tak musze jej gotowane i puszki na to wywalać zawsze ma 1 lub 2 miski tylko z suchym jakby gotowane zamarzło i nie zdąrzyła zjeść
  19. o Bernardynce z Dąbrowy wiem, co lepsze, moja mama pochodzi dokładnie z tej wsi podkieleckiej, ale na miejscu jej rodzinnego domu stoi teraz piekarnia Lenka nie jest dzika, ale wystraszona, była już łapana przez hycla i na głos i widok człowieka już ucieka, dlatego nie da się jej złapać. Ale z ludżmi miała do czynienia, bo była wyrzucona z auta pod lasem. Na sedalin nie chcę jej łapać, a facet z Palmerem nie będzie tu siedział cały dzień. W tym jest problem.
  20. troszkę podobna, ale moja mordkę ma bardziej czarną
  21. myślicie ze ona da rade w te mrozy -12 C? strasznie się martwię, ale nic innego już nie umiem dla niej zrobić oprócz dobrego jedzenia :( ktoś zna się na takich dużych włochatych psach, ze potrafią tak przetrwać zimę?
×
×
  • Create New...