Jump to content
Dogomania

sachma

Members
  • Posts

    1974
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sachma

  1. [QUOTE]Napisałam, że byłam w banku, oczywiście przez net :smile:[/QUOTE] to dobrze :) , zrozumiałam że nie masz dostępu do konta przez net i w banku byłaś fizycznie a nie wirtualnie ;) żal mi się ciebie zrobiło po prostu ;) [QUOTE]Co sądzicie? [/QUOTE] pytanie czy ma czas na aktualizację ;)
  2. [QUOTE]Wychodziłabym z nim rano przed szkołą na 10-15 min, po południu na ok.30-40 min i wieczorem na 10-15 min.[/QUOTE] jak dla mnie to za mało czasu dla każdego psa, do tego spacer w około bloku.. zwłaszcza jeśli mieszkanko jest małe i nie urządza się po nim dzikich gonitw :P my nawet w brzydką pogodę wychodzimy na dłużej na spacer, a dodatkowo wtedy trzeba zrobić z domu małe pobojowisko i poganiać się z psem ;)
  3. następnym razem będę krzyczeć z daleka "pies ma świerzb!" tylko boję się że przez to wypłoszymy też potencjalne psy do zabawy i socjalu ;)
  4. [QUOTE]A bo to jest tak, że facet z małym, słodkim pieskiem podrywa kobiety zgrywając kozaka, ale kiedy idę np. ja ze swoim/swoimi psami, to następuje zmiana i facet zachowuje się jak w przypadkach opisanych powyżej ;-)[/QUOTE] oj nie wszyscy - mój z dumą idzie z psem, który ma gołą dupę, kucyka na głowie i pompony na łapach ;) i waży całe 8kg ;) nie zauważyłam żeby było mu głupio, nawet jak pies chodził cały w różowych papilotach ;) Moja bestia jest uważana często za skundlonego pudelka bo - ma długi ogonek - jest duży - ma grube łapy - nie ma wielkich okrągłych oczu.. no i do tego jest chory, bo mu nie równo futerko rośnie... jeden pan próbował mi uświadomić, że jak pies jest tak chory to powinien iść do weta, a nie zarażać inne psy (Lenny jest ścięty na lwa...) na nic zapewnienia, że pies jest zdrowy, a futro jest tak ścinane, bo na wystawy chodzi - bo to przecież kundel, więc jakie wystawy! ;)
  5. [B][URL="http://www.dogomania.pl/members/87795-filodendron"][B]filodendron[/B][/URL], [B]ja kochane dzieci spotykam na wystawach, chociaż w Rzeszowie musiałam nawarczeć na chłopaka, który wkładał łapy do klatki Lennego tylko po to żeby go zdzielić po pysku, jak zdzieliłam dziecko po rękach, ojcu było chyba głupio, bo udawał że to nie jego dziecko, kiedy wrzasnęłam że dzieci się albo wychowuje albo trzyma w domu, a nie przyprowadza w publiczne miejsca ;) ale przeważnie są to dzieci, które podchodzą, pytają czy mogą pogłaskać i są delikatne - ale tam są opiekunowie, którzy mają mózg a nie siano.. u nas w mieście zdarzają się i te paskudne i te cudne, które są tak słodkie, że pies odejść od nich nie chce, bo delikatnie głaszczą, patrzą na reakcje psa, nie piszczą - powiedziałabym że jest mniej więcej pół na pół.. przeważnie tam gdzie młoda matka z tipsami i tapetą , tam rozwrzeszczane dziecko.. taką tendencję widzę.. [/B][/B]
  6. eh.. a ja coraz bardziej zastanawiam się nad kupieniem psa dużej rasy.. najlepiej postrzeganej za agresywną, bo jak tak dalej pójdzie to mój pies zacznie bać się dzieci (myślałam o gazie pieprzowym, ale to trochę nie moralne psikać dzieciom w oczy.. chociaż... :diabloti: ) Sytuacja z wczoraj.. piękny dzień, bo wolny dzień ;) poczułam się trochę lepiej (bo od tygodnia zalegam w łóżku chora, albo zalegam w pracy równie chora.. ale L4 to tylko 80% a święta idą.. :/ ) postanowiłam odbić Lennemu tydzień bez długich spacerów (TŻ niby z nim chce wychodzić, ale Lenny beze mnie nie ruszy się nawet na krok z podwórka.. synuś mamusi :loveu: ) Zapakowałam psa w samochód i jedziemy na trasę spacerową.. pogoda trochę wietrzna, trochę chłodno - myślałam że to nam zagwarantuje spokojny spacer.. ale nie... sytuacja nr 1. idziemy spokojnie brzegiem rzeki, Lenny spuszczony, lata jak szalony, taplając się co jakiś czas w wodzie - zza zakrętu wyłania się mama i 2 dzieci.. pies wraca na smycz, idziemy dalej.. i tu moja nie uwaga - być może rozproszenie kiepskim samopoczuciem, być może po prostu głupota i odzwyczajenie od takich sytuacji.. pies wącha krzaczek, ja się odwracam (smycz 2m w całości dla psa..) szukam w torbie chusteczki, dzwoni telefon.. kompletnie oderwana od rzeczywistości.. słyszę piski :crazyeye: dwie bestie rzuciły się na psa, który w sumie też ich nie zauważył.. sekundy dosłownie, dzieciaki mają psa - jedno ciągnie za uszy drugie próbuje przytulić - Lenny próbuje się wycofać, warczy.. moje wrzaski żeby psa zostawiły nic nie dały, więc przechodzę do czynów i odlepiam dzieciaki, ku wielkiemu oburzeniu matuli.. straty są spore - pies przerażony, telefon podtopiony torba ubłocona, bo rzucałam wszystko żeby psa ratować.. do tego moje biedne już i tak zbolałe gardło.. dawno tak nie wrzeszczałam, mamuśka dostała z góry do dołu.. aż się czerwona zrobiła.. tylko co z tego jak się i tak pewnie wiele nie nauczyła, bo przecież dzieci się tylko z pieskiem bawiły.. chociaż dla mnie to była bardziej zabawa pieskiem niż [B]z[/B] pieskiem.. sytuacja nr 2.. jakiś czas później weszliśmy do tzw parku dla psów - ot kawałek ogrodzonego terenu, kilka drzewek, kosz na śmieci i ławeczka, można tam bez obaw spuścić psa, ogrodzenie bez dziur, bramka uniemożliwiająca ucieczkę psa.. jako że miałam już lekką zadyszkę - szybki krok to w obecnym stanie mojego zdrowia trochę zbyt wiele dla moich płuc.. siadłam na ławeczce i rzucam psu piłeczkę, do parku przyszła pani z pieskiem, od bramki krzyczy czy może wejść, że jej pies łagodny, mówię że mój też, pani wchodzi - psy się witają - pełna sielanka.. siedzimy obie na ławeczce, psy się zajmują sobą (piłka była nie atrakcyjna ;) po za tym obie stwierdziłyśmy że zabawki lepiej schować żeby nie było o nie kłótni..) przychodzi kolejna pani - małe dziecko + szczeniak.. oczywiście jakiej rasy szczeniak? no jakiej? no jasne że laba XD jak widzisz matkę z dzieckiem to wiadomo że na smyczy będzie lab, tak przynajmniej u nas jest ;) wszystko fajnie pięknie, bo i to szczenie jakieś ogarnięte.. ale dziecko już nie bardzo.. pomijam fakt że od bramki zaczęło drzeć się "MAAAMMAAA!!!!!!!!!! PUDEL!!! MAMA york!!" Psy się witają dzieciak gania za nimi - myślę sobie, no ok, Lenny przyzwyczajony do ganiania z dzieciakami, w końcu od szczyla się wychowywał z 4rką chłopców w wieku od 5 do 11lat, więc to dla niego nie nowość.. schody się zaczęły, kiedy dziecko postanowiło wyprzytulać psy.. tu Lenny był za szybki, ale york został podniesiony praktycznie za ogon, wrzaski piski, kobieta o yorkasa leci i wyrywa go dziecku, bo matula nie reaguje.. prosimy ją o zabranie dziecka i pilnowanie go, bo takie zabawy się mogą źle dla niego skończyć.. matula głucha, bo ona przyszła z psem żeby się pobawił z dzieckiem (jakby w domu nie mogli) po za tym dziecko się tylko bawi z psami.. pani od yorkasa nie wytrzymała i zaczęła klnąć.. ja w tym czasie zaczęłam odwoływać psa, ale moje dziecię zapatrzone z labkę.. chwilę potrzebował żeby się obudzić, dzieciaczek próbował mu pomóc i zamachiwał się kijem na psa - kij w ostatniej chwili złapałam, jak szarpnęłam tak dzieciak wylądował na ziemi, pies z miejsca był przy mnie.. dziecku powiedziałam bardzo grzecznie, że tak nie wolno i że jak aniołek zobaczy jak krzywdzi zwierzęta to będzie przychodził w nocy i bił po pupie takim patykiem aż będzie czerwona (tia... straszna ja.. ale opowieść o aniołku pomogła bo dzieciak był przerażony :diabloti: ) byliśmy na spacerze 2,5h i spotkaliśmy dwie piekielne matule z przychówkiem, padnięta i wkurzona wróciłam do domu, bo nie miałam już sił, ani ochoty na dalszy spacer... nie wiem jak można mieć takie zero w głowie i tak nie wychowane dzieci.. jak można myśleć, że dziatwa może robić co chce, a inni mają się dostosować do jej wybryków.. jak chodzę na spacery z ONkiem rodziców to matule trzymają dzieciaki przy sobie... jak widać 8kg pudel tylko je zachęca do spuszczenia dziczy ze smyczy...
  7. dziewczyny, w razie czego to ja mogę dla Kiki założyć subkonto za free, bez opłat, dostęp przez net, żeby nie trzeba było do banku latać (do swojego konta mogę założyć kilka innych za free w mbanku.)
  8. ZKwP bardzo słabo pilnuje swoich hodowców - i mówię to jako osoba, która hodowcą chce zostać ;) ZKwP powinno wymagać testów psychicznych w wielu rasach, nie tylko dużych - dla mnie w grupie 9 też powinny być testy psychiczne, bo wiele psów jest po prostu lękliwych.. powinien wymagać badania w wielu rasach w których nie wymaga nic.. 3 wystawy to kpina.. o wiele za mało moim zdaniem.. [QUOTE]Jak mamy słabszego psa to będziemy jeździć tak długo aż zrobimy tą hodowlankę. Sędzia jest tylko człowiekiem i wcale nie jest nieomylny. [/QUOTE] jak masz słabszego psa to jako rozsądny człowiek, kochający rasę, nie powinnaś w ogóle go rozmnażać.
  9. sachma

    Barf

    [QUOTE]Chcialam surowiznę podawać mu czasami w weekendy jako urozmaicenie. [/QUOTE]tak się nie da, zresztą dziewczyny tłukły przez kilka stron, że ph inne i nie można mieszać tych dwóch sposobów żywienia.. pies musi nauczyć się jeść - pierwsze posiłki powinny być podawane z ręki i dozowane - tj trzymasz w łapce gnata póki pies spokojnie nie zje całego.. szyje indycze są ok. mój jest głównie na kurczaku i indyku, bo z wołowiny nie możemy nic znaleźć co by mu podpasowało - kaczkę i królika znalazłam ostatnio w biedronce i lidlu, więc kupiłam trochę więcej i zamroziłam.. trzeba pojeździć i poszukać, chciaż sama wiem, że czasem ciężko - ja zaangażowałam całą rodzinę, powiedziałam jakiego mięsa szukam i jak tylko ktoś coś znalazł przy okazji swoich zakupów to dzwonił informował, a w skrajnych przypadkach (jak było mało :P ) to kupował ;)
  10. sachma

    Barf

    [QUOTE]A może te kurze łapki jakieś "nie takie" były? [/QUOTE] drób zawsze kupuje w jednym sklepie, zawsze wszystko jest świeże - co więcej po 14 nie ma po co tam iść bo mają tyle towaru żeby danego dnia zeszło.. dodatkowo te łapy były już przemrożone - nie podaje prosto ze sklepu tylko dopiero po kilku dniach w zamrażalniku.. [QUOTE]surowe kurze łapy są ciężkostrawne a już podane z pazurami to aż niebezpieczne wg mnie [/QUOTE] pazury zawsze obcinam.. [QUOTE][B]Króliki i kaczki[/B] są tanie od rolników maks. 35zł za gotową sztukę. [/QUOTE] no to ja dostałam taniej - kaczka za 12zł/kg, królik za 25 zł/kg. Kaczkę w sumie kupiłam za 25zł, królika za 27zł. [QUOTE]A może trzeba mu surowych żwaczy na podregulowanie flory?[/QUOTE] nie mam dostępu do takiego cuda ;( nawet na zamówienie... jedyny barf kupny to u nas primex, ale tam już więcej nie zamówię - nie będę znów 3miesięcy czekać na 3kg mięsa.. dystrybutor jest nie poważny, a ja się znów nie będę denerwować i dzwonić co tydzień czy już mogę przyjechać, żeby co tydzień słyszeć że w przyszłym tyg będzie i jeszcze wielki foch że się niecierpliwie... [QUOTE] lub wędzone kosci[/QUOTE] z doświadczenia odradzam wędzone kości - tyle tam soli że szok - Lenny na jedną małą kość wędzoną wypił tyle wody że byłam w szoku - drugą polizałam i myślałam że padnę - sama sól.. kość poszła do śmieci a na mnie do dziś rodzina dziwnie patrzy, po incydencie z próbowaniem kości dla psa :P Lenny został przegłodzony, dziś dostał żołądki z kuraka i kawałek udka. głodny jest strasznie, dobrze że dziś mam wolne, to podaje mu w małych porcjach co godzinę, dwie.. kupa już lepsza.
  11. sachma

    Barf

    Dziewczyny, czy powinnam coś temu gnojkowi podawać żeby z tym brzuchem się uspokoiło? czy przerwać barf? Kolejna kupa żółta.. w głowę zachodzę co on znów zjadł.. chyba będę usiała dochodzenie w domu przeprowadzić, bo aż mi się wierzyć nie chce, że to po mięsie..
  12. sachma

    Barf

    a ja się muszę pochwalić! udało mi się dostać całą kaczkę i całego królika!! królik drogi jak .. no po prostu jak dla mnie bardzo drogi bo 25zł/kg, ale co tam :) i zaraz po tym jak kupiłam coś się z psem zaczęło dziać.. kupy luźne.. do tego dzisiejsza była owinięta jakimś śluzem.. starałam sobie przypomnieć jego jadłospis.. była szyjka indycza (ale ja zawsze szyje dokładnie czyszczę z tych błon :/ ), były kurze łapki, szyjka kurza (też oczyszczona) i skrzydło z kuraka.. Na razie nie wiem co się z nim dzieje.. nie podaje mu w ogóle warzyw bo ma po nich luźną kupę lub biegunkę.. a po kościach i mięsie (korpusy, kurze łapy, skrzydła, udka, ćwiartki, serca wołowe/wieprzowe/indycze/kurze) kupy są jakieś dziwne.. bo pamiętam że wcześniej na barfie były białe i zbite, a teraz są ciemne nadal jak po karmie takie fe.. :/
  13. mój pudel też marudzi.. wczoraj dostał serce wieprzowe - be, później próbowałam pierś z kaczki - też be, kurze łapki to w ogóle świństwo, pasowała dopiero szyjka z indyka.. codziennie dostaje coś innego, a i tak marudzi ;) trzeba przywyknąć :P po za tym ona może też wybrzydzać przez te ząbki - nie wiem jak zaawansowany jest kamień, ale widziałam psa który miał taki kamień że drażnił pyszczek od środka - też wybrzydzał z jedzeniem do czasu usunięcia kamienia..
  14. [QUOTE]Ja raz kupiłam taki specjalny preparat i mi się pies po tym pochorował (wymioty, biegunka) a po zwykłym Lakcid-zie było ok, więc chyba mój pies bardziej ma tą florę ludzką. Ale może to przypadek i te preparaty są jednak lepsze? Ciekawa jestem opinii wetów. [/QUOTE] moja wetka zaleca ludzkie, lakcid dla dzieci najlepiej - nie wspominała mi nawet słowem o probiotykach dla psów, a przecież pewnie w lecznicy coś takiego ma, więc mogła sobie na mnie jeszcze dodatkowo zarobić.. Lenny dostawał probiotyk który kupiliśmy dla mojego młodszego brata (dostawali antybiotyk w tym samym czasie) psisko mi się nie pochorowało, nie miał też biegunek - a to zdarza się kiedy przy antybiotykoterapii nie stosuje się osłony. tyle wiem ja, ale jak mówiłam doświadczenia mam mikre, bo tylko raz pies miał podawany antybiotyk. Szczury u mnie są od 7lat w ilości znacznej (5-12sztuk na raz), więc antybiotyki to u nas nie nowość - średnio co pół roku któryś dostaje antybiotyk - używam lakcidu dla dzieci lub dla dorosłych, zależy co mam w domu, albo co dostanę w aptece w normalnej cenie ;) bez lakcidu jest masakra z biegunką, na ludzkim lakcidzie szczury kłopotów z biegunkami nie mają - nie mogę stosować jogurtów, bo w karmie mam dużo białka i podawanie jogurtu/mięsa kończy się przebiałczeniem.
  15. [QUOTE]Są specjalne psie probiotyki. [/QUOTE] dzięki za info - Lenny tylko raz był na antybiotykach (dostawał jogurt i kefir), więc małe doświadczenie mam u psów - szczury dostają probiotyki dla dzieci, bo stricte dla szczurów probiotyków nie robią :P
  16. w pierwszym okresie, czyli ile? tydzień? dwa? miesiąc? a co potem? zrezygnować z pracy/życia bo pies ze schronu i nie można go zostawiać? Tego psa trzeba czymś karmić, nie pracując raczej ciężko będzie go wyżywić ;) Do nas trafił 13lat temu 3letni wyżeł - nie ze schronu, ale z kojca. Pies całe życie trzymany w kojcu (przekazaliśmy go babci, której do dziś dnia towarzyszy). Uczyliśmy go życia w domu tak jak szczeniaka - jasne, urlop się przydał, mama siedziała przez tydzień w domu, co kilka godzin spacerki, kiedy widziała że pies zaczyna się "dziwnie" kręcić po domu od razu go wyprowadzała, za sikanie na dworze pies dostawał smaki i nagrody - pomogło. Zostawanie samemu? do tego też podeszłabym jak do szczyla - najważniejsze to nie siedzieć w pierwszym okresie non stop z psem - on musi od początku zrozumieć że człek czasem musi wyjść, ale to nie znaczy że zniknie na zawsze, tylko wróci za jakiś czas. na początku można zostawiać go w pokoju na kilka chwil, stopniowo wydłużając czas, nagradzając za każdym razem kiedy pies spokojnie będzie czekał na powrót. Ja zrobiłam głupio, że wzięłam miesiąc urlopu w pracy (wybrałam wszystkie nadgodziny i kilka dni urlopu). Moje szczenie co prawda umiało sygnalizować potrzeby, ale nie rozumiało dlaczego nagle go zostawiam, jakim w ogóle prawem wychodzę z domu bez niego?! - skutkiem jego złości było niszczenie i brudzenie w domu - w weekendy NIGDY się nie załatwił w domu - kiedy wychodziłam z domu, kupa na dywanie była momentalnie (raz wróciłam się, bo czegoś zapomniałam.. nie było mnie może 30min? pies już zdążył zalać chodnik w przedpokoju, zrobić kupę w salonie, rozciągnąć papier toaletowy po domu i jak wchodziłam do domu właśnie zabierał się za zjadanie kapcia... a ze spaceru wróciliśmy kilka minut przed moim wyjściem..) Mój pies zostaje sam w domu od 8 do 12h - nie dzieje mu się krzywda, śpi, bawi się sam lub je - nie widzę różnicy między siedzeniem w domu 24/24 a pracą zawodową - tu nie chodzi o ilość czasu, ale jego jakość - mój pies ma gwarantowane że kiedy wracam z pracy o 19 to cały czas poświęcam jemu - godzina spaceru, a później zabawa, która kończy się dopiero kiedy pies padnie - czyli przeważnie koło 24-1 ;) z przerwą na prysznic, spacer fizjologiczny i kolację ;) wydaje mi się że woli siedzieć w ciepłym domu, z pełną miską, na miękkiej kanapie przez 12h sam, niż w brudnym zimnym i pełnym niekoniecznie miłych psów boksie z pustą miską, nie wiedząc czy dziś jakiś człowiek przyjdzie czy nie.
  17. czy przy tych antybiotykach dostaje coś osłonowo na brzuszek? Moja wetka zaleca jogurty/kefiry lub leki osłonowe dla dzieci przy antybiotykoterapii nawet jeśli antybiotyki są iniekcyjnie a nie w formie doustnej.
  18. jaki słodki potworek! :) gdyby była w schronie pewnie bym się przejmowała tymi kosteczkami, może mi się wydaje, ale bije od niej szczęściem! :) Mam nadzieję że te guzki to zwykłe łagodne gruczolaki, wtedy po odkarmieniu będzie trzeba jej fundnąć sterylkę z usunięciem listwy mlecznej i będzie si :) no i kamień trzeba będzie usunąć.. w ogóle ktoś się orientuje ile kaski będzie trzeba na te dwa zabiegi + badania krwi i moczu? Mam nadzieję że ząbki i te guzki to jedyne jej kłopoty zdrowotne. Z czasem nabierze ciałka, myślę że domek tymczasowy się o to zatroszczy ;)
  19. [QUOTE]Tzn że u pudli też trzeba wyrywać włosy z kanału usznego? Myślałam że to domena szorstkowłosych...:hmmmm: I fakt, ja ostatnio dostałam op... za to, że mój westik ma włosy w uszach i może cos brzydkiego sie zrobić. Ale sam zabieg nie jest przyjemny, to b. wrażliwa część ciała...[/QUOTE] trzeba, bo u pudli zarastają strasznie.. są specjalne proszki, które niby to ułatwiają, ale ja tego nie używam bo nie widzimy oboje (ja i Lenny) różnicy.. pęsetą można po kilka włosków rwać. U Dudzi, którą odebrałam ze schroniska w Gdyni uszy były tak zarośnięte i brudne, że pies ledwo co słyszał (myślałam na początku że jest głucha..) ale włosy były tak oblepione woskowiną że wychodziły leciutko, po wyrwaniu wszystkiego pies nagle odzyskał słuch :P Jak się to robi regularnie to włosy są słabsze a i skóra się przyzwyczaja i pies nieźle to znosi.. Łatwo o zapalenie ucha jeśli się o to nie zadba.
  20. oj widzę że z oczkami kłopoty.. małą czeka kąpiel i bliski kontakt z maszynką - wtedy będzie jej lżej.. pewnie skóra podrażniona..
  21. wiadomo już coś?
  22. ta też kiedyś była czarna :P
  23. nie zgadzają się daty, tamta sunia zaginęła 7.11, a Babulina miała 2tyg kwarantanny do 12.11 czyli koło 29.10 musiała trafić do schronu (poprawcie mnie jeśli się mylę co do czasu kwarantanny..) Ale może pokazać chłopakowi foty, może to jej zgubiony domek.. było by wspaniale..
  24. [QUOTE]ktory pies w naturze zajada się kukurydzą[/QUOTE] mój pies zajada się ziarnem kukurydzy, które kradnie szczurom z misek.. zajada się też nasionami/pestkami dyni i słonecznika... ogólnie szczurzom karmę bardzo lubi zajadać, a tam samo ziarno..
×
×
  • Create New...