sachma
Members-
Posts
1974 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by sachma
-
jak wy wiążecie te szarpaki? o.O ja ostatnio siedziałam i mi jakieś takie brzydkie powychodziły i cienkie :/
-
Lenny w takim stanie wraca z każdego spaceru XD My w zimę nie wychodzimy w góry, w ogóle rzadko wyjeżdżamy w okresie zimowym ;) krótkie spacerki i do domu - zabawy z piłką są w domu - bo w dużych zaspach to i piłkę ciężko odnaleźć ;)
-
wystarczyło by żeby psy idące na emeryturę trafiały na stronę policji do zrobionej zakładki "do adopcji" - nic ciężkiego.. szkoleniowcy mogli by ocenić psa i sprawdzać rodziny, które ew chciały by adoptować.. z opiekunem podpisywać umowę, żeby mieć czarno na białym gdzie pies jest.
-
[QUOTE]A ten żółty kubrak, w który Lenny hasał po plaży w Sobieszewie? :smile:[/QUOTE] to właśnie derka ;) ma tylko to :) [QUOTE]Nie chronisz futra na łapach? [/QUOTE] nie, stosuję super ilości odżywki i tyle. Łapy oblepiam wazeliną ;)
-
[QUOTE] są bo dostają dodatek służbowy i to kusi , a nie chęć pracy z psem [/QUOTE] ja znam większość takich.. psy całymi dniami siedzą w kojcach na zapleczu komendy i nawet na spacer nie wychodzą.. psy biorą jak trzeba jechać na szkolenie a tak to zajmują się nimi konserwatorzy obiektu.. znam za to dwóch, którzy swoje psy kochają, zabierają do domu i po za służbą są psami domowymi, są zawsze wyczesane, zadbane, jeden nawet ma lekką nadwagę, ale przewodnik twierdzi że to przez żonę, która psa podkarmia :P i jasne jest że te dwa psy mają już gdzie spędzić emeryturę, innych chętnie by się pozbyto gdyby nie te dodatki..
-
ja jestem przeciwna ubieraniu w wymyślne stroje. Mój chodzi w derce (wygląda jak taka dla konia) jak robi się bardzo zimno, na co dzień nie potrzebuje, bo po to ma futro.
-
ja nie wiem jak to będzie po przeprowadzce.. tam mamy taką małą łazienkę że jak wstawię stół to ledwo się będę mogła ruszyć :( albo zainwestuję w wstawienie wanny w pralni w piwnicy (jest taka możliwość..) albo korytarz przy łazience zaanektuję..
-
[QUOTE]Co do postu [B]sachmy[/B] raz jeszcze - brakowanie nie jest równoznaczne z uśpieniem, jest to w przypadku psów usunięcie ze służby przez oddanie dotychczasowemu przewodnikowi, sprzedaż bądź oddanie psa w cudze ręce lub w uzasadnionych okolicznościach uśpienie. Aczkolwiek jestem pewna, że do tej pory psy nagminnie usypiano, gdy przewodnik nie chciał się nimi zając. Zapewne lewe oświadczenie weterynaryjne o chorobie psa i z głowy... [/QUOTE] nie wiem jak to wyglądało od strony przepisów, wiem jak od strony praktycznej. Były straszne kłopoty żeby psa oddać obcemu człowiekowi, więc trzeba było załatwiać lewe orzeczenia o uśpieniu, a organ decyzyjny, żeby oszczędzić sobie kłopotów kazał psy usypiać.
-
"Wychowuję, nie tresuję" - co myślicie na temat tej inicjatywy?
sachma replied to evel's topic in Wychowanie
zdarza się, ale rzadko, przeważnie przy cieczkujących sukach.. muszę wrzasnąć, żeby psa ocucić ;) zresztą inaczej jest jak wołam "do mnie" a jak wołam "chodź" ;) bo to dwa różne polecenia - w domu w ogóle nie używam "do mnie" ;) nie chcę spalić komendy, więc wolę w domu wołać "chodź" co znaczy, jak ci się nie chce to niech ci będzie, ale fajnie by było jakbyś jednak tyłek ruszył :P edit. rozróżniam momenty kiedy posłuszeństwo jest mi bezwzględnie potrzebne, a takie kiedy nie jest konieczne - używam różnych komend, właśnie po to żeby dobitnie psu pokazać że są sytuacje niecierpiące zwłoki, a są takie kiedy rzeczywiście może sobie pozwolić na wyrażenie swojego zdania ;) -
czeszę/kąpie/strzygę w łazience, którą przed wejściem sprzątam (chowam wszystko co stoi na szafkach i wannie + dywaniki), zamykam się razem z odkurzaczem i na bierząco jak się uzbiera za dużo włosa, odkurzam - dzięki czemu nie muszę odkłaczać całego domu :P łazienka duża, więc jeszcze przed wyjściem, Lenny jest zachęcany do podskoków i trzepania się, odkurzam co z niego zleci i tak w kółko aż nic z niego już nie leci :) Lenny rzygał pod drzwiami, chciał wyjść. Dobre tyle że jak jest mu niedobrze, to leci do drzwi, w życiu nie narzygał mi w łóżku - jak go raz we śnie złapało to szybko zeskoczył z łóżka i dopiero na podłodze wypuścił z pyska :)
-
"Wychowuję, nie tresuję" - co myślicie na temat tej inicjatywy?
sachma replied to evel's topic in Wychowanie
Ja nie mogę powiedzieć, żebym Lennego tresowała.. patrząc na to co dzieje się w naszym domu, pies jest wychowywany - są zasady, których trzeba przestrzegać, jest podniesiony ton kiedy zachowuje się źle i masa czułości i nagród kiedy zachowuje się dobrze. Wszystko co potrafi wychodziło dość przypadkowo. Większość rzeczy mu klikałam, ale to raczej w ramach zabawy i chęci zmęczenia psychicznego a nie tylko fizycznego. Nie mam jakiś zakusów żeby zrobić z niego maszynkę bez słowa wykonującą polecenia, szanuję jego indywidualność i rozumiem, że czasem kiedy wołam, po prostu nie chce mu się ruszyć dupy z łóżka, ale wymagam, żeby mimo niechęci i protestów pozwolił zrobić ze sobą to co zrobić muszę (czytaj np czyszczenie uszów, którego nie znosi..) Dla mnie w ogóle tresowanie jest nacechowane bardzo negatywnie - nie lubię tego słowa. Psy wychowuje różnie, w zależności od psa, jednego musiałam wychowywać "kijem", bo "marchewka" nic nie dała, inny pięknie idzie na "marchewkę", więc "kija" użyć nie trzeba. Nie wiem jak osoby chcące szkolić każdego psa metodami wyłącznie pozytywnymi poradzili by sobie z psem, który odgryza rękę, żeby dostać smakołyk, zawiesza się i w ogóle nie zauważa opiekuna stojącego obok - widzi tylko swój cel, który musi natychmiast dopaść i najlepiej zabić, a co najmniej poobijać.. -
eh.. ja nie wiem czemu dopiero teraz taki szok.. a z psami policyjnymi to jak jest? nie chce przewodnik, to do uśpienia - taka jest praktyka.. nie wiem jak jest teraz, kiedyś przewodnicy załatwiali lewe zaświadczenia o uśpieniu psa, żeby móc go wydać do nowego domu.. bo to pies policyjny, traktowany jak broń, podlegający brakowaniu czytaj uśpieniu.. W większości przypadku psy brali przewodnicy, wtedy nie było problemu, ale jak chciano oddać obcej osobie, to zaczynały się schody..
-
no to święta wychodzą nam bokiem.. za dużo dzieciaki słodyczy mają, bo się z psem dzielą.. wczoraj mieliśmy piękne rzyganko czekoladą.. oczywiście winnych brak.. wczoraj miałam wolne, więc dom był wysprzątany przeze mnie - słodyczy wolno walających się nie zarejestrowałam, znaczy, że ktoś musiał wyciągnąć z szafki i albo zostawić gdzieś w zasięgu psa, albo umyślnie mu dać.. Wczoraj dzień ogarniania psa - żałuję że byłam za bardzo zmęczona żeby robić foty.. dziś dzień w pracy, na dworze pada, więc jak wrócę do domu to będzie już po efekcie bo pies namoknie na spacerach.. udało mi się wreszcie ustawić rozety! ciężko było... ale jak już raz się uda, to później jest łatwiej :) no i co najważniejsze, nie zrobiłam mu autostrady między rozetami i kulą, jak ostatnio, dzięki czemu nie wygląda już jak jamnik XD teraz już tylko żeby kula odrosła.. coś się zapowiada że to na prawdę będzie odrastało ponad rok.. miałam nadzieję że się w 8-9 miesiącach zmieścimy.
-
[QUOTE]Zdziwisz się ale jest coś takiego jak alaskan husky (to, że akurat FCI ich nie uznaje- to inna bajka, do dłuższego wyjaśnienia) ;-) Tyle, że nie sądzę, zeby ktoś je w Pl hodował ot tak, chociaż na pewno jakieś osobniki są. To sa psy typowo użytkowe do zaprzęgów, szczególnie długodystansowych. [/QUOTE] masz rację, jestem w szoku, bo w życiu nie słyszałam, wiem że są krzyżówki ras hodowane stricte do zaprzęgów, ale nie trafiają w inne ręce niż sprawdzonych maszerów i nikt nie nadaje im konkretnych nazw. Za to widywałam już wiele alaskan husky na allegro ;) raz nawet usłyszałam od właściciela, że on ma syberian malamuta, "to te mniejsze, bo są jeszcze husky malamuty, te większe " :D aż sobie muszę wygooglować.. :)
-
pierwsze pytanie, to czy pies wyrośnie ci bardziej na husky czy bardziej na malamuta - husky są lżejsze i mniejsze, malamuty są większe i silniejsze.. na pewno nie powinna ciągnąć już - do póki nie skończy się rozwój fizyczny nie powinieneś jej przeciążać, bo mogą być kłopoty z układem ruchu. Nie można forsować szczeniaka czy to bieganiem czy ciągnięciem. Poczytaj na wszelki wypadek na forum ras zaprzęgowych jak powinien wyglądać trening i w jakim wieku można go zacząć żeby było bezpiecznie dla szczenięcia.
-
to my tak mieliśmy w mikołajkach .. raz że z daleka słyszeliśmy krzyki "patrz pudel!" a dwa że ludzie w ogóle nie zauważali że pies idzie obok, a nawet jak chwili wcześniej krzyczeli, to później prawie na niego wpadali! Lenny szedł też w obstawie z jednej strony ja, z drugiej strony TŻ, ale czasem nam brakowało kogoś kto szedł by jeszcze środkiem przed psem, bo to że idzie dwoje ludzi to za mało, niektórzy próbowali wejść między nas, ignorując kompletnie psa.
-
cały czas, czyli że też po domu? czy na każdym spacerze? podobno źle dobrane szelki mogą zaszkodzić rozwijającej się strukturze kostnej, ile w tym prawdy - nie wiem - hodowczyni odradzała mi szelki kiedy szczeniak się rozwija, żeby dobrze rozwinęła się klatka piersiowa i łapy. po domu pies powinien chodzić bez niczego będzie mu po prostu wygodniej cieczka to sprawa osobnicza, może się pojawić między 6miesiącem (u ras mniejszych) a może równie dobrze pojawić się w wieku 18miesięcy (suczka koleżanki ale to już specyfika rasy, suki cieczkują raz do roku i zaczynają dość późno..) z tego co słyszałam wiele zależy od wielkości. mój już nie jest szczeniakiem, ale śpi w różnych dziwacznych pozycjach
-
i tym razem szukaj już hodowli zarejestrowanej w ZKwP ;) później nie będzie kłopotu z rodowodem i wystawami :) ale pamiętaj że to że hodowla jest zarejestrowana, nie znaczy że jest dobra - zarejestruj się na forum rasy, poczytaj o hodowlach, pooglądaj psy, wybierz taką hodowlę co do której nie ma większych zastrzeżeń, ich psy mają badania i co najważniejsze podoba ci się typ hodowanych psów - bo rasa rasą, ale są jeszcze różne typy :)
-
e tam, mój pudel bawi się z każdym psem, czy waży 15kg czy 60kg - to nie ma różnicy ;) większość psiarzy, chcących korzystać z takich wygód i mających jakiekolwiek pojęcie o swoich psach (wychowanie, agresja itd.) ma więcej niż jednego psa.. nie mówię że wszyscy, ale w mojej okolicy zauważyłam taką tendencję - ja np bym nie skorzystała gdybym mogła wejść tylko z jednym psem mając dwa.
-
[QUOTE]Husky alaskan[/QUOTE] nie ma takiej rasy ;) trzeba było kupić psa z dobrej hodowli, z metryką ;)
-
a co z ludzmi którzy mają kilka psów różnych wielkości? ;)
-
mój wszystko odda za kawałek sera :P tu nie chodzi o ich cenną rzecz, ale o to za co chcesz ją wykupić :P wszystko jest na sprzedaż :P trzeba tylko zaproponować odpowiednią zapłatę :P
-
[QUOTE]a mamuśki bywają nawiedzone ;-)[/QUOTE] mówię że to pudel :D panuje ogólny pogląd że to psy hipoalergiczne i do tego niesamowicie łagodne (ziarno prawdy w tym jest, bo u moich trzech rodzinnych alergiczek, Lenny objawów nie wywołuje ;) do tego kocha dzieci i aż się trzęsie z radości jak stado dzieciaków leci żeby go wygłaskać :P) nawiedzone mamuśki się nie czepiają, raczej zachęcają dzieci żeby podeszły do pieska - a mi w to graj, bo chcę żeby Lenny do takich sytuacji podchodził na luzie (jako szczeniak był umyślnie zabierany do szkoły - dużo ludzi, duży hałas, idealne miejsce od socjalizacji.) ja wiem o czym tu mowa, jednak myślę że warto pamiętać że czasem są po prostu takie sytuacje że psa bezpieczniej na ręce brać - małe psy, których po prostu nie widać.. ale przeginać nie wolno w żadną stronę ;)
-
[QUOTE]Z tą socjalizacją wolę nie przedobrzyć.[/QUOTE]a można przedobrzyć? Choć się przyznam, że ja mojego 8kg pudla też noszę na rękach :D przeważnie na wystawach, tych na hali - czasem jest tak ciasno, że ledwo ja się przeciskam, a muszę z psem wyjść na spacer, nie wyobrażam sobie żeby siedział bite 8h przy ringu o.O a nie chcę żeby został zdeptany - raz mi panna na niego wpadła - przerażające że ludzie będąc na wystawie nie zadają sobie odrobiny trudu żeby zauważyć że obok człowieka idzie pies.. jak jest luźniej to idzie sam, on potrafi poruszać się w tłumie, bo od szczyla ciągnęłam go w miejsca zaludnione, jak są jakieś spędy w okolicy to zawsze tam się pchamy :D właśnie dla socjalu :) ale są sytuacje, kiedy spędy są tak duże, że ludzie depczą po mnie.. wtedy pies ląduje na rękach - to samo jak idę do szkoły odebrać brata (nigdy nie robię tego specjalnie, ale często się zdarza, że w czasie spaceru dostaję telefon od matki "nie wyrobię się odbierz tomka, kończy za 20/30min" - przeważnie nie dałabym rady wrócić do domu i dojechać do szkoły.. a z zasady nie zostawiam psa samego w samochodzie - nigdy.) w czasie przerwy jest masa biegających dzieciaków (ach ta podstawówka..) i często wpadają na mnie czy na osoby stojące i czekające na dzieci - nie chce żeby wpadły na psa, więc biorę go na ręce, jak uda nam się dotrzeć przed przerwą to elegancko wchodzimy do szatni siadamy na krzesełkach, pies wchodzi pod moje nogi żeby go nikt nie zahaczył plecakiem czy nogą i czekamy.
-
[QUOTE]nie wyobrażam sobie jak można się bać swojego psa:roll:[/QUOTE]oj można... przykłady mam tuż obok - moja mama, panicznie bała się naszego ONka, zaczęła się go bać po kilku pogryzieniach.. moja siostra paniczny strach przed wyżłem niemieckim, którego ojciec pewnego dnia do domu przyprowadził - oba psy nie uznające kobiet, oba psy wyprowadzone przeze mnie i moich kochanych policmajstrów (nigdy żaden szkoleniowiec mi tak nie pomógł jak znajomi przewodnicy psów ;) ) oba psy oczywiście i mnie pogryzły, bo ja też kobieta ;) oba psy do tej pory są kochanymi miśkami, które już się nie rzucają na ludzi w ogóle, ale nadal budzą lekki respekt u mamy i siostry. Ale moja siostra bała się też Lennego jak zaczął bronić jedzenia (już nie broni, skutecznie mu ten pomysł z głowy wybiłam - oczywiście pracą a nie siłą! ). Zabierać siłą nie ma co, to burzy zaufanie i może tylko psa zdopingować do skuteczniejszej obrony - dobrze wyćwiczyć polecenie "zostaw" i powoli zwiększać trudność, najpierw zostawia nudną zabawkę, później fajną zabawkę, później kosteczkę, później mięcho.. stopniowo ale od przodu ;) u nas wyszło :) mój dureń cieszy się jak każe mu mięcho zostawić, bo ma nadzieję że skoro taki smakołyk zostawi to dostanie takie cudo w zamian (zawsze dostawał coś lepszego!) którego sobie wyobrazić nie może :D