sachma
Members-
Posts
1974 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by sachma
-
czasem wystarczy tylko wyciągnąć telefon i powiedzieć że się dzwoni na policję ;) ale ja w ogóle strachliwa nie jestem, do tego dość pyskata się zrobiłam ostatnimi czasy (jak się chodzi z dużym łysym dobrze zbudowanym facetem, to człowiek uczy się pyskować bez lęku :P ), do tego w kieszeni mam zawsze swoją legitymacje policyjną :P odkąd zaczęłam pracować w firmie, legitka idzie w ruch bardzo często - jak braknie mi argumentów i widzę że oponent chce użyć argumentu siły zawsze jest tekst " człowieku, ty na pracownika policji rękę podnosisz, spróbuje tylko, cała komenda ci na łeb wsiądzie" - działa zawsze :) no a jako że przed przyjęciem na policję robią wywiad środowiskowy (nie mówią na jakie stanowisko, tylko że zaczynam pracę) to wszyscy sąsiedzi wiedzą że pracuję na komendzie - 12h zmiany (dzień, noc) też dodają swoje i większość myśli że jestem funkcjonariuszem ;)
-
a ja poproszę od zdjęcia labków! bo "śledzę" poród od chwili wejścia do pracy (6:40) i nie mogę się doczekać fot! :P
-
[QUOTE][B]Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.[/B] [/QUOTE] tu mamy tego przykład - właścicielka ONka nie zachowała należytej ostrożności i jej pies pogryzł drugiego.
-
bezpodstawne insynuacje ;)
-
moja ciotka ma dwa psy podwórkowe.. mają poduchy, stare koce i kołdry w budach.. i tak, wymienia je codziennie na nowe - ma 3 zmiany i je podmienia - psy mają zadaszony kojec i nie nanoszą dużo śniegu. "Bawi się" tak z bardzo prostego powodu - starszy pies ma kłopoty z oddychaniem na słomie - za bardzo pyli. Czasem psu lepiej na poduchach, niż w słomie ;)
-
Ja doświadczenia nie mam, ale pewnie wiele zależy od twojego psa. My zamierzamy po prostu przytachać szczenie do domu i postawić psa przed faktem dokonanym - moja znajoma ze swoim psem jeździła do hodowcy zanim odebrała szczeniaka i psy się zapoznawały ;) Lenny kocha szczeniaki, więc ja się nie martwię, on do domu bez kłopotu wpuszcza inne psy - Dudzia przyjechała ze schroniska, była już starszym psem, poznali się na podwórku, później poszliśmy do domu, Lenny asystował przy jej kąpieli i strzyżeniu, później Dudzia łaziła z nim po domu - była prawie ślepa, Lenny szybko to wyłapał i po godzinie prowadzał ją po domu i pilnował, kiedy zbliżała się do schodów zachodził jej drogę i szczekał, podprowadzał ją nawet pod swoją miskę - tylko był bardzo nie pocieszony że ona nie chce się z nim bawić i na niego warczy jak ten podbiegał do niej z zabawką w pysku i zachęcał do zabawy. Musisz zastanowić się jak twój pies reaguje na inne psy. Kiedy do 12letniego kaukaza dołączaliśmy młodego ONka (miał wtedy rok) najpierw poszliśmy z psami na wspólny spacer, początek na smyczach i w kagańcach, później bez kagańców a na samym końcu bez smyczy.. było trochę nerwówki jak musieliśmy wrócić do firmy.. psy ustaliły hierarchię w kilka dni, na początku miały oddzielne kojce, więc widziały się tylko na wybiegach, później z dwóch kojców zrobiliśmy jeden wielki, ale dopiero kiedy byliśmy pewni, że psy się w pełni akceptują.
-
Paszport jest ważny przez całe życie psa, można go wyrobić już szczeniakowi. Jak jedziesz samochodem to ruszasz przez Francję i kanałem przejeżdżasz - nie trzeba koniecznie promem.
-
musicie ją przetrzymać kilka nocy - trudne to będzie, ale to najlepsze wyjście.. w końcu się przyzwyczai i zacznie jeść i pic w dzień a w nocy będzie spać. zaproponowałabym jeszcze wymęczenie jej na ostatnim spacerze - ale to starszy pies, więc sama musisz zdecydować jak jest z jej kondycją. Lennego wieczorem przeganiamy z piłką, wraca do domu trochę się napije i idzie spać - wstaje razem z nami o 7. teraz ma jedzenie i picie non stop, ale nauczył się że w nocy śpimy a w dzień jemy, więc nie muszę go już ograniczać.
-
a jak z jedzeniem? może ona się najada po wieczornym spacerze i dlatego nie wytrzymuje do rana? może warto spróbować karmić ją do 19-20max a później już nic nie dawać? Lenny często siusiał w nocy - mimo że był wyprowadzany o 23-24 a rano o 7. Jak zaczęłam zabierać mu jedzenie o 20 a picie zaraz po spacerze to skończył się problem - on w ciągu dnia był tak zajęty wszystkim dookoła że pił i jadł w nocy.. a jak nie miał możliwości nawtykać się w nocy to zaczął jeść normalnie w dzień i skończyły się kłopoty z nocnymi wypadkami.
-
Ja się stresowałam na pierwszej wystawie, bo byłam kompletnie zielona, nie wiedziałam co i jak - pierwszy raz byłam na wystawie. Teraz jedyny stres jaki mnie dopada to obawa że się spóźnię.. jestem straszną spóźnialską - moja największa wada z którą nie umiem sobie poradzić i nawet jak bardzo nie chcę to i tak zdarza mi się spóźnić gdzieś... ale jak już jestem na wystawie, rozłożę się i przeczeszę psa to cały stres znika :) ten stres pomaga mi się zmotywować i dojechać na czas, więc z nim nie walczę ;) a samo wejście na ring to pikuś - przecież to zabawa - jak dla mnie najlepsza zabawa w świecie, więc czym się denerwować? nie pójdzie na tej wystawie to pójdzie na następnej ;)
-
Pies nie chce się załatwiać z innymi domownikami :(
sachma replied to sachma's topic in Nauka czystosci
Tż i ja pracujemy z psem. Są smaczki, pochwały. oboje go wychowujemy, za złe zachowanie jest "fe" za dobre smaki i pochwały. TŻ jest bardziej od zabawy, ja bardziej od miziaków i klikerowych zabaw ;) to TŻ urządza dzikie gonitwy po domu, to on kotłuje się z psem na łóżku czy na podłodze - jak pies chce się bawić to najpierw leci do TŻ i sprawdza czy się z nim pobawi - jak tam nie ma szans na zabawę to przychodzi do mnie. Ja jestem tą stroną bardziej wymagającą - TŻ wymaga podstaw, ale np to on nauczył psa szczekania - co więcej podburza go i czasem szczeka razem z nim :shake: pies woli spać z nim. TŻ ma też większy posłuch na spacerach - odwołanie od innego psa czy człowieka wychodzi mu lepiej niż mi - ja często muszę się na wołać, a TŻ raz krzyknie i pies wraca.. Za to w domu pies bardziej słucha się mnie, moje jedno "nie" i odpuszcza, z Sebą się drażni i próbuje gryzienie obuwia przerodzić w zabawę i gonitwę, nie chce też dobrowolnie zejść z łóżka kiedy TŻ mu każe - ja nie muszę powtarzać dwa razy. Mama jest główną karmicielką - jak coś robi w kuchni to pies jest tam pierwszy - Lenny szybciej niż cała reszta domowników reaguje na okrzyk "obiad" :P mama podkarmia za siad, leżeć, zostań - więcej poleceń nie używa. Jest też od miziania i tulenia. Siostra czasem pobawi się z psem, ale nic więcej. Ona jest najbardziej aktywna jak pies leży i nic nie robi - wtedy może go wygłaskać i wypieścić. Smaki daje ale raczej od święta - nawet nie wie gdzie one są.. Ojciec pogłaszcze, rzuci piłkę ale to wszystko. Smaków nie daje, podkarmiać też nie ma w zwyczaju. TŻ i mama wiedzą, że jak ja z nim wychodzę to krążę po podwórku i mówie "Leny siusiu" "zrób siusiu" - oni też tak robią, mimo to pies się nie załatwia. Jak uczyliśmy go sikania na dworze i mama i TŻ brali w tym udział i nagradzali go za siku na dworze. -
tak czytam o zastrzykach i jestem w lekkim szoku, bo z tego co wiem (koleżanki kończące wete + moje 3 wetki) obecnie są na rynku zastrzyki, które są bardzo bezpieczne i chronią przed ciążą 100% a po ich odstawieniu suka może normalnie zajść w ciążę, bez komplikacji, nie ma też większego ryzyka ropomacicza i guzów. Najważniejszą zasadą którą wszyscy mi powtarzali to badania krwi i dobranie odpowiedniego terminu, a później trzymać się dat co do dnia, bo każde przesunięcie może sprawić że zastrzyki przestaną być bezpieczne.. moja suka na początku też będzie na zastrzykach, przynajmniej przez 3lata, a później zdecyduję czy nadaje się do hodowli czy lepiej ją wysterylizować.
-
Mam kłopot - Lenny ma 1.5roku, przez ponad rok walczyliśmy z zachowaniem czystości w domu, bo nie zawsze sygnalizował. Niestety teraz pojawia się kolejny problem - nie chce wychodzić na siku z nikim innym, tylko ze mną. Kiedy TŻ próbuje z nim wyjść i daje hasło "idziemy na spacerek? chodź." pies chowa się pod łóżko i nie chce wyjść, albo wskakuje do łóżka i próbuje mnie obudzić :shake: kiedy się budzę sygnalizuje potrzebę wyjścia, liże mnie i lata od łóżka do drzwi, próbuje mnie zwalić z łóżka - mimo że TŻ jest zwarty i gotowy do wyjścia z nim na dwór.. Pies wychodząc z kimś innym (kiedy mnie nie ma w domu to wyjdzie) idzie przy nodze i spogląda to na domownika to na dom.. chce wracać, albo rozwala się na podwórku przed bramą i nie wiadomo na co czeka (wg mojej mamy i TŻ pies czeka na mnie.. :/ ) Jest to dość problematyczne, bo rano nie ma czasu, więc jak oni muszą jechać do pracy to pies wraca do domu i po powrocie mamy tragedię bo pies nie wytrzymał i zlał się w domu.. Ze mną wychodzi chętnie, ale nie załatwi się do póki nie powiem "zrób siku" - tak łazi po podwórku i niucha.. po zachęcie siku jest natychmiastowe wręcz.. jak w pobliżu nie ma mojej mamy, mnie albo mojego TŻ to w ciągu dnia pies nie sygnalizuje potrzeb - a przynajmniej tak twierdzi siostra i ojciec, ale ich słowa raczej mnie nie przekonują.. Pomyślałam, żeby może na razie wychodzić razem, zaopatrzyć TŻ w smaczki i niech nagradza psa za sikanie przy nim... Czy coś jeszcze mogę zrobić? Sytuacja tym bardziej problematyczna, że ja pracuje po 12h dziennie, mam pracę zmianową, pracuje dzień (wtedy wychodzę z domu przed 6 - pies nie chce się zwlec z łóżka, chowa się pod kołdrą i udaje że go nie ma) noc (wtedy wracam po 7 i nie mam sił żeby wychodzić z nim na dwór) i dzień wolny (wtedy kłopotu nie ma, bo sama z nim wychodzę po 7). Rano nie ma możliwości wyjść po za podwórko - nie ma pobocza, droga jest wąska, a rano jest bardzo duży ruch - mimo terenu zabudowanego samochody zasuwają tu 90-100km/h - jest po prostu niebezpiecznie, po jednej stronie ulicy są posesje, po drugiej skarpa, żeby dojść do naszych terenów spacerowych trzeba by przejść 15min tą drogą.. a tyle czasu rano nie ma.
-
ale my te piłki mieliśmy do agility - więc zrobiłam w nich dziury i przełożyłam sznurek - dziury sprawiły, że piłki stały się jak najbardziej zniszczalne, przynajmniej dla Lennego - ale dla niego nie ma rzeczy niezniszczalnych..
-
Posiadamy całe 2 Najboższe Piłki Świata :D mieliśmy całe 4 ale dwie nie przeżyły okresu niszczenia...
-
[URL=http://s995.photobucket.com/albums/af76/valhallarattery/?action=view¤t=dudus.jpg][IMG]http://i995.photobucket.com/albums/af76/valhallarattery/th_dudus.jpg[/IMG][/URL] moje odrastające bydlęcie :)
-
ja co prawda śmierci psów nie przechodziłam, ale nie raz i nie dwa traciłam szczury, które były moim oczkiem w głowie i z którymi byłam bardzo związana. żałobę łatwiej przeżyć jeśli ma się pocieszyciela, dla którego trzeba zwlec się z łóżka.. ja najdalej miesiąc po odejściu któregoś z podopiecznych przywoziłam do domu (albo ktoś mi wciskał siłą) kolejnego malucha, którego trzeba było wychować, połączyć ze stadem, nauczyć życia ze mną i na moich zasadach. Najważniejsze to pamiętać, że tamtego już nie ma, jest kolejny, inny, co nie znaczy że gorszy czy lepszy - po prostu inny.
-
ja nie wymagam, żeby ktoś znał rasę - zresztą teraz mój pudel nie przypomina pudla - ale miło by było gdyby przechodnie nie wpierali mi że to wyżeł kędzierzawy miniaturowy - bo taką rasę słyszę od kilku tygodni na spacerach :mdleje: i oczywiście dziadkowie i okoliczne pijaczki lepiej wiedzą co mam na smyczy niż ja.. to dość frustrujące..
-
ja tak mojego TŻ uświadamiałam :D - "patrz jaki fajny szczeniak! jaki już masywny! - to dorosły stafik. - jak stafik?! to amstaff! - stafik. (i zaciągnęłam go pod ring stafików.. )" ale teraz na wystawie jak idzie stafik to z dumą w głosie "patrz jaki piękny stafik!" :D co prawda dalej nie wie jak brzmi pełna nazwa, ale ważne że już odróżnia :P
-
Mój maluch śpi w łóżku od początku - nie było kłopotów z siusianiem, dwa razy zsikał mi się do łóżka, ale nie winię go za to - dostawał wtedy steryd i siusiał pod siebie, a ja nie pomyślałam i nie rozłożyłam na jego połowie mat dla szczeniąt.. biedak obudził się z dzikim piskiem kiedy mu się mokro zrobiło.. teraz jest trochę ciężej - śpimy we trójkę.. łóżko nie jest za wielkie, a Lenny wymyślił sobie że będzie spał między nami, tak żeby móc się do nas tulić (zawsze spał w nogach). Tż na początku trochę jęczał, że pies w małym łóżku, że nie ma miejsca, że jest nie wygodnie.. a teraz? Lenny jest nauczony, że kiedy my szykujemy się do spania on z łóżka musi wyjść i poczekać aż go zawołamy - to duży plus, bo można się spokojnie ułożyć ;) Teraz, kiedy już rozłożymy kołdrę (trzeba to robić umiejętnie bo jak Lenny się rozłoży to źle ułożona kołdra sprawia że nie można się ruszyć :P ) TŻ sam woła psa i zachęca do wskakiwania i układania się w nogach ;) koło 3 zawsze jest wędrówka, żeby ułożyć się między nami i to TŻ pilnuje żebym psa nie zgniotła - ja się kręcę strasznie.. Kiedy rozmawialiśmy o drugim psie, pierwsze co usłyszałam od TŻ " ale teraz to już na prawdę musimy większe łóżko kupić, bo spać z dwoma psami na tym będzie ciężko" :D więc nie ma już możliwości żeby kiedykolwiek nasze przyszłe psy z łóżka wyleciały :D
-
mój jak widział że nie zwracałam na niego uwagi to zaczynał przeżuwać moje książki i notatki :mad: jak nie miał nic co mógł przeżuć to zaczynał wskakiwać mi na plecy, albo gramolić się na kolana, czasem po prostu próbował mi wyrwać z rąk notatki.. a jak to nie pomagało to siadał na przeciwko mnie i zaczynał szczekać, piszczeć i wyć.. :angryy: tylko że mój pies od pierwszych dni musiał być w centrum uwagi :lol: już u hodowczyni denerwował się jak nikt na niego nie zwracał uwagi :roll: i to mu akurat zostało - różnica jest jedna, teraz przesypia 16h dziennie :lol: jest jak kot - potrafię go wymęczyć w 2-3h i mam go z głowy na resztę wieczoru :evil_lol:
-
przez taką dyskryminację małych psów czasem zastanawiam się czy nie lepiej olać drugiego pudla średniego i kupić dużego psa - żeby skończyło się to wieczne puszczanie do nas psów, które nie koniecznie mają pokojowe zamiary - ale są większe, więc właściciel nic nie ryzykuje - jak chodzimy na spacery z ONkiem rodziców, który jest psem bardzo dużym i masywnym, nikt nawet nie śmie puścić do nas psa bez pytania, czy może - idąc z Lennym ciągle muszę go osłaniać przed większymi nastroszonymi psami, których właściciele wrzeszczą "on chce się tylko przywitać!" - piana z pyska, pies nastroszony, idzie na sztywnych łapach i chce się niby przywitać.. nie rozumiem, jak właściciel może tak słabo czytać swojego psa żyjąc z nim pod jednym dachem wiele lat.
-
to mój szczeniak chyba o tym nie widział :D Lenny przyjechał w maju - nie muszę mówić że letnią sesję położyłam aż miło, przez psa właśnie - nie dało się uczyć.. maluch co dwie godziny na spacer - dzień noc, nie ważne.. chciałam żeby nauczył się toalety jak najszybciej - mimo to sikał w domu do 9miesiąca życia.. on spał 5min i bawił się przez godzinę - najgorzej było w nocy, bo wskakiwał mi nieudolnie do łóżka z zabawką w pysku, żeby się bawić - zanim wskoczył zawsze miał kilka nieudanych prób, więc częściej budził mnie przerażającym piskiem (podłoga jednak twarda jest) niż samą swoją obecnością.. Ja wzięłam 3tyg urlopu w pracy, nie miałam już ćwiczeń na uczelni, więc chodziłam tylko na niektóre wykłady - tak żeby max 3-4h być po za domem, pracę miałam jaką miałam więc chodziłam po tych 3tyg do pracy normalnie, po 3-4h dzienne - pies nauczył się zostawać samemu, niestety z sikaniem był kłopot.. tylko że z toaletą nadal jest problem, bo niestety, mimo że pies na półtora roku, nadal zdarzy mu się załatwić w domu, nie zawsze chce mu się wyjść, nie zawsze załatwia się na spacerze - walczymy dalej dzielnie, ale czasem żałuję, że nie mogę pracować w domu, żeby go lepiej przypilnować i ochrzaniać w momencie zrobienia a nie sprzątać z frustracją kilka godzin później.. Kolejnego szczyla chcę kupić pod koniec wakacji, żeby na dworze było jeszcze ciepło - nie mam ochoty co 2-3h wychodzić z maluchem w mróz - to plus który dobrze pamiętam z odchowywania Lennego, wkładałam kapcie i wychodziłam w piżamie z psem przed dom - było ciepło więc nie musiałam naciągać na siebie tony ubrań ;) Koniec wakacji będzie też dla mnie lepszym czasem z uwagi na urlopy - łatwiej dostanę 2tyg urlopu, bo cała reszta pracowników wróci z wakacji, więc będzie miał mnie kto zastąpić (po za tym w czerwcu wychodzę za mąż i wtedy biorę 2tyg urlopu, więc nie dostanę kolejnego urlopu w okresie wakacyjnym, bo to nie fair wybierać 2 terminy, inni też chcą w wakacje gdzieś pojechać, a nie dopiero we wrześniu..)
-
może warto zadzwonić do weta? on najlepiej powinien wiedzieć, jak się takim maluchem opiekować.. nie dał żadnych zaleceń?
-
“Psy - zmiana pana”. Celebryci zamienią się psami w TV4.
sachma replied to yokaz's topic in TV & radio
ja mojego psa mogłabym oddać każdemu - ale tylko na jeden dzień - mój pies nie zaśnie jeśli mnie nie ma ;) - nie sprawia problemów, zakochuje się w każdej nowej osobie - nowe miejsca i zapachy go nie stresują - nie musimy uciekać przed żadnym psem ;) kwestia socjalizacji :) jak pies jako szczenie jeździ co tydzień nad jezioro do różnych znajomych na domki, a jak nie na domki to na wystawy do różnych miast, to później zmiana miejsca i duża ilość obcych ludzi nie robi na nim żadnego wrażenia ;)