sachma
Members-
Posts
1974 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by sachma
-
nie za bardzo wiem o co chodzi.. bo jak pewnie nie zauważyłaś jest to montaż kilku filmików najpewniej znalezionych na necie. Dlaczego ma się to nie podobać? o.O .. co tu złego/zdrożnego? bo ja może jakaś dziwna jestem, ale nie rozumiem o co chodzi.
-
ja na wsi nie mieszkam, ale też z kuchni wywaliłam wszelkie przyprawy - u nas królują zioła, pieprz i sól :) ogórki, pomidory i sałatę mamy ze szklarni, jabłka i śliwki z drzewek owocowych - nawóz to gnój załatwiany co kilka lat przez ojca od znajomego ze wsi. mięso staram się brać w jednym sprawdzonym miejscu, a najchętniej jem dziczyznę, którą tata upoluje lub drób od jego znajomych na wsi.. marzy mi się duża zamrażarka, to raz na jakiś czas będę mogła jechać do wujka i kupić u niego świniaka wychowanego na zdrowym jedzeniu, bez hormonów i chemii :) czy króliki których też ma sporo i które hoduje na nie sypanych warzywach i zbożach.. i nie uważam żeby to było jakieś wariactwo :P jesteśmy tym co jemy, więc panbazyl, bez przesadyzmów ;) jesteś po prostu świadoma a nie zwariowana ;)
-
Nie ma głupich psów - są psy nie wychowane lub zaniedbane. Pies koleżanki rzuca się na ludzi, wg koleżanki jest głupi, wg mnie jest zupełnie nie zsocjalizowany. Pies sąsiadów też podobno jest głupi bo gania własny ogon i nie potrafi się bawić - pies siedzi cały dzień sam na podwórku, nudzi się, nie ma zabawek, nikt nie nauczył go jak się bawić, więc bawi się ogonem.. nikt też nie zadbał o jego rozwój psychiczny bo szczeniaka wrzucili do kojca i wychodzili do niego dwa razy dziennie, żeby go nakarmić. Pies kuzyna sika w domu i niszczy, ale znów nikt nie nauczył go załatwiania się na dworze, tylko jako szczenie wyleciał z domu "bo sika".. nikt też nie nauczył go że fajniej obgryzać zabawkę niż meble.. Głupie psy są przez głupich właścicieli. Psa można nauczyć wszystkiego, tylko trzeba chcieć i znaleźć sposób. Pies moich rodziców też głupi był, ale znów, nikt go nie nauczył, że nie wolno skakać na ludzi, nikt nie nauczył chodzenia na smyczy i nikt nigdy nie próbował zmienić jego zachowań - po pół roku pracy jest wspaniałym towarzyszem. Pamiętaj że szczenie zawsze będzie "głupsze" niż dorosły ułożony pies - nie spodziewaj się cudów. Jak jakaś konkretna rasa, to tylko z rodowodem! pamiętaj że rodowód to potwierdzenie zdrowia, charakteru i wyglądu a nie tylko wejściówka na wystawy.
-
Pudle nie gubią sierści, ale wymagają pielęgnacji - w okresie wymiany włosa trzeba czesać codziennie (wymiana może trwać nawet do 3r.ż. psa.. zaczyna się koło 4-6miesiąca). Trzeba się przygotować na to, że albo sami zaczniemy pielęgnować sierść (kąpiel/strzyżenie) albo będziemy musieli regularnie (raz na dwa miesiące to moim zdaniem minimum..) odwiedzać psiego fryzjera - czesanie i tak nas nie ominie, bo przy psie tej rasy, nawet po wymianie sierści, czeszemy co najmniej raz w tyg. Jeśli pudla to tylko z dobrej rodowodowej hodowli - pseudopudle to przeważnie psy nieprzewidywalne, lękliwe i schorowane. Pudle do dzieci starszych jak najbardziej się nadają.. gorzej z takimi maluchami.. To psy bardzo aktywne, wymagające zarówno wysiłku fizycznego jak i psychicznego, to nie piesek, którego uczeszemy, założymy kokardkę i posadzimy na kanapie, żeby pachniał ;) to pies który kocha wodę, a przez wodę rozumie też kałuże ;) wpychający do rąk zabawki byle się z nim pobawić, jego aktywność przy małych dzieciach może być niebezpieczna. Wymaga dużo konsekwencji, ale też luźnego podejścia do dyscypliny - pudel zawsze będzie kombinował, taka jego natura, pani mówi że nie wolno grzebać w doniczce łapką, to spróbuję pyskiem, nie.. pyskiem też nie wolno? to wywalę doniczkę, wtedy ziemia będzie na podłodze i to już nie będzie grzebanie w doniczce ale w ziemi! - tak myśli pudel. Mój pies nie może leżeć na białej kanapie w salonie (są dwie, jedna z narzutą na której pies może leżeć i druga bez czyli biała) - co wymyślił? Kładzie się na kocu leżącym na kanapie, jak nie ma koca, to kładzie się na kolanach, nie ma kolan to przynosi poduszkę z innej kanapy i kładzie się na poduszce.. Bo jemu nie wolno leżeć na kanapie, a przecież nie leży na kanapie tylko na kocu/kolanach/poduszce. Pudle kochają być w centrum zainteresowania, to pies który będzie za tobą łaził cały boży dzień.. eskorta do łazienki, eskorta do śmietnika, eskorta do salonu, eskorta do garderoby - pudel będzie sprawdzał co aktualnie czytasz, czy co tam piszesz na laptopie, będzie pilnował czy dobrze kroisz mięso oraz czy nie za dużo soli do zupy sypiesz. Nawet jeśli okaże się że będzie musiał przeleżeć cały dzień w kuchni, on to zrobi, bo ty jesteś w kuchni i jesteś zajęty, ale nie daj bóg żebyś miał chwilę wolnego, wtedy zaraz zaczyna się taniec szczęścia i znoszenie zabawek, bo pani/pan ma już trochę czasu więc teraz trzeba się bawić ! A jak w ciągu dnia nie masz dla pudla czasu to bezsenna noc gwarantowana ;) będzie męczył, prosił, jęczał - energię trzeba spożytkować. Polecałabym raczej pudla średniego lub miniaturę w górnej granicy, toye są po prostu za małe do dzieci, łatwo zrobić im krzywdę. Pudel z dobrej hodowli to wydatek rzędu 2-2.5tyś, ale warto, to zrównoważone i bardzo otwarte psy, łatwo się szkolą (o ile zrozumiemy że to pudel a nie ONek! powtarzanie w kółko jednego polecenia staje się szybko nudne i pies nie ma ochoty się dalej uczyć!), są łagodne i delikatne. Dla mnie też bardzo istotne jest to że nie roznoszą sierści po domu i nie zostawiają jej na ubraniach.
-
ja zapomniałam napisać.. nożyczki mam już od dawna - nadal jestem zadowolona :) lekkie co dla mnie jest istotne, bo po trzymaniu suszarki, która trochę waży, przez godzinę czy dwie, to łapki mi więdną :) bardzo fajnie łapią włos :) ja polecam :) mam je już prawie rok i nadal niezawodne :)
-
łatwiej otrzymasz odpowiedz jak zapytasz na podforum cavalierów ;) bo tu bardziej ogólne.. o konkretnej hodowli poczytaj/zapytaj tu [url]http://www.dogomania.pl/forums/583-Cavalier-King-Charles-Spaniel[/url] będzie bardziej widoczne dla osób siedzących w rasie, po to są te podfora.
-
[QUOTE] NA PEWNO BYŚMY GO WZIĘLI, tylko później.[/QUOTE] ale hodowca nie mógł mieć takiej pewności, skoro [B]nie chcieliście[/B] wpłacać zaliczki. Po to są zaliczki, żeby hodowca miał pewność że go weźmiecie. Skoro było to pewne nie widzę powodów do odwlekania wpłacenia zaliczki. Zaliczkę nie wpłacacie w chwili odbioru, czy tydzień przed odbiorem, tylko wtedy kiedy szczeniaki są do [B]rezerwacji [/B], nie odbioru - nie wiem jak jaśniej to wyjaśnić, bo nie rozumiesz co do ciebie piszę. W chwili odbioru wpłaca się już [B]całość[/B] sumy. I to że chcieliście odebrać go później pewnie nie było by kłopotem, gdybyście terminowo wpłacili zaliczkę. Czy wreszcie rozumiesz? Bo jak nie to ja chyba zacznę rzucać epitetami.. chociaż nie, nie zniżę się do twojego poziomu ;) [QUOTE]albo jesteś wredna i głupia[/QUOTE] przystopuj lepiej. Bo ja dopiero mogę stać się wredna ;) na razie jestem zasadnicza. Nie zwykłam obrażać ludzi, więc nie prowokuj.
-
[QUOTE]Poza tym, co mnie szczerze i ogromnie wkurza, to fakt, że psy uznaje się w takim szkoleniu za maszynki, które można sobie programowac karami i nagrodami. [/QUOTE] Nie wiem czy to odniesienie do mnie - ja tego tak nie traktowałam, tu bardziej chodziło o przewidywalność mojego zachowania i moje bezpieczeństwo - no i przyznam że na początku chodziło też o pokazanie psu, że teraz ja decyduję, bo ile razy można jeździć na szycie i ciągle mówić że wypadek rowerowy? o.O . chociaż jak się na niego kładłam to raczej do bezpiecznych to nie należało :D choć na niego moje ciało działało podobnie jak te ciuszki antylękowe zakładane psom z lękiem separacyjnym ;) i z szalejącej bestii w kilka sekund miałam psa który był odprężony i zrelaksowany. Zresztą Lenny też bardzo dobrze reaguje na mocne tulenie całym ciałem w chwilach paniki.. tak wycisza się szybciej niż jakbym mu wydała polecenie, czy go olewała.
-
500zł to wcale nie jakaś strasznie duża zaliczka - przecież ona nie znika tylko jest odliczana od ceny szczenięcia. Ja za Lennego też tyle zaliczki wpłacałam i wydało mi się to całkowicie normalne. Hodowcy się nie dziwie - najpierw chcecie psa rezerwować, hodowca odmawia innym ludziom bo jesteście Wy, a nagle się okazuje że nie chcecie wpłacić zaliczki, czyli wcale nie jest pewne że szczenie weźmiecie, czyli hodowca zostaje z podrośniętym szczeniakiem, którego trudniej sprzedać i nie ma żadnego zadośćuczynienia.. Przecież jasne było że za szczeniaka będzie trzeba zapłacić, więc co za różnica czy teraz 500zł a później resztę, czy od razu całą kwotę - ja się z zaliczki nawet cieszyłam, bo jednorazowo obciążyło by to bardzo mój budżet, a tak zaliczka z jednej wypłaty a reszta z drugiej + odłożona kasa na szczyla. (zaliczkę płaciłam w marcu, całość w maju). [QUOTE]a drugą, ma któś jak wcześniej, godną polecenia hodowle (oprócz Górskiej Fantazji)?[/QUOTE] jak z kolejną postąpicie tak samo jak z górską fantazją to niedługo nikt w PL wam psa nie będzie chciał sprzedać, więc lepiej najpierw odłożyć kasę a później rezerwować szczeniaki. [QUOTE]o co SZCZEGÓŁOWO pytać?[/QUOTE] czym karmi jakie są szczeniaki jacy są rodzice jakie są główne problemy zdrowotne cavalierów - jak powie, że nie ma żadnych to od razu odpuście.. nie wiem o co jeszcze można zapytać, u mnie to przeszło dość swobodnie, hodowczyni się rozgadała o swoich psach, o tym jak wygląda życie z pudlem, o tym jaki jej ostatnio numer zrobiły - gadałyśmy ponad godzinę ;) widać było że ona żyje z tymi psami a nie trzyma je w ogrodzie i odwiedza raz dziennie przy karmieniu..
-
patrząc na aukcje allegro, rzadko która hodowla podaje swoją nazwę w aukcji, co dla mnie też jest dziwne, jednak taką samą tendencję widzę w ogłoszeniach na różnych portalach, jest podawany przeważnie tylko tel.
-
hehe ja ostatnio myślałam że też sobie plan zrujnowałam.. na szczęście okres przyszedł zaraz po tym jak zrobiłam test i wyszedł negatywny :lol: Myślę że z tak świeżym doświadczeniem ze szczylem i pomocą ułożonego już psa, poradziłabym sobie ze szczylem 9-10miesięcznym i malutkim dzieckiem, ale wole nie ryzykować :P zwłaszcza że pudle to dość energiczne psy i trzeba mieć dużo siły żeby je zmęczyć - nie wyobrażam sobie siebie biegającą po polach w 7-8-9miesięcu ciąży :lol: Lenny już wie, że nie wolno gonić saren czy zajęcy, mogę siedzieć w miejscu i rzucać mu piłkę i tak go wymęczyć bez ruszania się z fotela, ale jak był mały to była tragedia, bo ganianie za piłką nie było fajne :P lepsze było ganianie za panią, albo wyścigi do piłki :multi:
-
[QUOTE]Chcemy wiedzieć w jakim wieku jest piesek tricolor[/QUOTE][QUOTE][B]MALUSZKI CZTEROMIESIĘCZNE Z KOMPLETEM SZCZEPIEŃ [/B][/QUOTE]Ja bym zadzwoniła i zapytała o nazwę hodowli, wtedy sprawdziła w necie jakie są opinie (pewnie cavaliery mają jakieś swoje forum), poszukała ludzi na forum, którzy już mają szczylki z tej hodowli, obejrzała stronę, pooglądała zdjęcia rodziców itd, podpytała czy można przyjść i obejrzeć szczeniaki i dopiero wtedy się na spokojnie zastanowić i podjąć decyzję. To istotne żeby zobaczyć w jakich warunkach szczeniaki się wychowują.. Dopiero po tych czynnościach zdecydowałabym się czy hodowla jest warta zaufania czy nie. To nie nowa para jeansów żeby decydować się na nie po zdjęciach i zapewnieniach sprzedawcy że wszystko jest idealne. Nawet nie zadałaś sobie tego trudu, żeby przeczytać cały opis aukcji.. dlaczego tak myślę? bo nie wiesz ile szczylki mają, mimo że na aukcji jest to zaznaczone.. a co z tymi szczeniakami z Górskiej Fantazji? No i czy udało się przeczytać te 10książek ;) bo szczeniak z tego co pamiętam miał być w październiku, a mamy już grudzień..
-
wiesz, spodziewałam się, że będzie "normalnym" psem, który jest ogólnie łagodny i w ogóle, ale jak trzeba to się odgryźć potrafi :P może właśnie dlatego że prawdziwych pudli jest strasznie malutko i to co się widzi na ulicy to pseudopudle.. a pudle pudle, w sytuacjach konfliktowych widziałam i odgryzały się, tj nie było w tym jakiejś agresji strasznej, raczej dyscyplinowanie - Lenny nawet jak był u znajomej w domu (w sumie w domu były 4 jej pudle samce + 2 pudle suki hodowczyni Lennego - z jedną Lenny się wychowywał, druga wychowywała Lennego i mój pies) jako jedyny się nie bronił wcale - suczki go wyganiały z kanapy to on schodził, psy rezydenci próbowały się dostać na kanapę to były walki o to kto ważniejszy, podszczypywanie po dupkach i szczerzenie kiełków - Lenny był jak dziecko z autyzmem, obok całej sytuacji, nie mieszał się, jak robiło się gorąco to wdrapywał się do mnie na kolana - i to było jedyne miejsce z którego nie dał się wygryźć - ale też nie odpowiadał na szczypanie szczypaniem tylko zęby szczerzył o.O' czasem szczeknął, jak to nie pomagało to szukał u mnie pomocy i ja musiałam za niego załatwiać takie sprawy.. ale zauważyłam coś.. suki, zwłaszcza toy to o wiele większe zadziory niż psy :P to tak jakby im większy rozmiar tym większy cielak i sierotka :P edit. z drugiej strony Lenny bardzo ustawia pseudolaba kuzyna, który jest w jego wieku i waży 45kg.. jest ciepłą kluchą i Lenny potrafi go poszczypać i obwarczeć jak nie daj bóg Ares zrobi coś co Lennemu się nie podoba.. ale to jedyny pies z którym potrafi zawalczyć o swoje.. może dlatego że taki słaby, może dlatego że się razem wychowywały i Lenny wie że Ares mu nic nie zrobi.. sama nie wiem..
-
[QUOTE] obsesja na punkcie metod wyłacznie pozytywnych i skinnerowskiego programowania psów. Psy, u których się nie sprawdza w eliminacji agresji zostają zakwalifikowane do uśpienia,[/QUOTE] hehe to tak jak ONek moich rodziców.. pies, który przez 3lata nie miał zakazów i nakazów - sam się przecież wychowa ;) cackali się z nim jak z jajkiem, bo to młodziak, zmieni się z wiekiem, co więcej ciotki podbudowywały to przekonanie - bo ONki do 5lat mądrzeją same.. jak pogryzł człowieka, rodzice chcieli się za niego zabrać, ale im nie szło.. ja odwiedziłam kilku szkoleniowców, dla których był to pies niestabilny i nie przewidywalny i beznadziei na poprawę - jedyna opcja uśpić drania, bo rzuca się na każdego bez ostrzeżenia. (to był pies, który wolał ci rękę odgryźć, żeby dostać smakołyka niż zrobić siad..) Metodami starej szkoły policyjnej, dwoma silnymi policyjnymi przewodnikami psów i moim działaniem - kara uciążliwa i dotkliwa, nagroda duża i bardzo emocjonalna, pies wyszedł na psy ;) a książki o pozytywnym szkoleniu, przy tym psie mogłam wywalić do śmieci ;)
-
Czy naprawdę, tak ciężko zrozumieć własnego psa?.. idziemy z bratem ze szkoły, na chodniku pani z psem, pies ciągnie się merda ogonem.. Grzecznie pytam czy łagodny i czy mogą się przywitać - pani że oczywiście, on kocha inne psy.. tia.. pies jak tylko udało mu się zbliżyć do Lennego, od razu się rzucił! Lenny jak zawsze w takich sytuacjach szok, więc go odciągam, a pani z uśmiechem "no chyba mój jednak nie jest łagodny" o.O Ja się pytam po kiego grzyba puszcza swojego psa i twierdzi że jest łagodny, skoro nie ma pewności?! albo co gorsza, skoro wie, że jej pies łagodny nie jest... może gdybym była sama to zrobiłabym kobiecie awanturę - Lenny został złapany za łapę z której godzinę wcześniej miał pobieraną krew, wyraźnie go to bolało.. ale byłam z dzieciakiem, a jego uczymy że się nie przeklina ;) a ja się szybko nakręcam.. więc powiedziałam tylko pani że wypada najpierw poznać własnego psa a dopiero potem orzekać czy jest łagodny czy nie. Pani się chyba głupio zrobiło bo szybko uciekła, w tym czasie brat rozbawił na tyle psa że Lenny zapomniał o bolącej łapce.. z drugiej strony ten mój pies to jednak ciele.. jak tak to słabsze psychicznie psy sobie ustawia, a jak przychodzi co to czego to ugryziony jęknie i nie wie co robić, stoi jak słup zamiast albo się odgryźć albo uciec..
-
Ja bym się bardziej bała, że sobie zwyczajnie nie poradzisz z wychowaniem szczeniaka i małym dzieckiem.. Poczekałabym raczej aż brzdąc wyrośnie na tyle żeby było pewne, że nie wpełźnie w kałuże siuśków czy nie będzie próbował zjeść kupy :P albo ponosić pieska za ogonek ;) Ja trochę nad ciążą/dziećmi myślałam już jakiś czas temu i wymyśliłam, zbierając masę argumentów - większości z nich już nawet nie pamiętam :P że najlepiej będzie, jak najmłodszy pies będzie miał dwa lata i najbardziej optymalne będzie najpierw wychowanie dwóch psów, a dopiero później dwójka dzieci :P Plan wypełniam, drugi pies w drodze, pierwszy ma już prawie 2lata - i powiem szczerze, że taki mój Lenny, w tej chwili byłby idealnym psem do małego dziecka w domu - już jest ułożony, nie niszczy, nie brudzi, przesypia całe noce, wytrzymuje po 12h bez spaceru, nauczył się już delikatności, wiem że nie będzie zjadał butelek/smoczków, nie będzie też kradł dziecku z talerza, ani nie będzie przewracał maluchów w dzikich gonitwach po domu (nadal je urządza, ale kiedy w gościach mamy dzieci kuzynów, omija je szerokim łukiem, żeby przypadkiem nie daj bóg nie przewrócić/szturchnąć).
-
U nas psy były zawsze, ale zawsze na dworze, bo mama uczulona na sierść.. wyszło tak, że nagle zostaliśmy bez psa, rodzice nie chcieli, ja chciałam, ale miałam dość psów spędzających swoje życie w kojcu.. po za tym miałam zupełnie odmienne zdanie na temat karmienia i wychowania, ale mało do powiedzenia bo to psy rodziców i oni wiedzą lepiej bo od zawsze psy mają.. Osiemnastka minęła pod znakiem psa ;) "co chcesz dostać?" "psa" "nie".. i tak to mijało.. ja zagłębiałam się w opisy ras, wymagania, myślałam o rasie małej, która jednocześnie nie gubiłaby sierści.. zakochana byłam w mastifach tybetańskich, ale z uwagi na gabaryty odpadały, raz że nie zmieściłby się w samochodzie który mam, a często wyjeżdżałam i nadal wyjeżdżam nad jezioro na weekendy, a dwa że jednak mam za małe łóżko na takiego psa :P i w przyszłości nie wiedziałam w jakich warunkach będę mieszkać. Pudel wydał mi się interesujący.. kolor oczywiście czarny.. rozmiar nie był już taki oczywisty.. duży jednak trochę za duży.. miniatura ciut za mała, a średniaków malutko w PL.. decyzja zapadła. zaczęło się poszukiwanie hodowli i zbieranie kasy.. liczyłam że szczenie będzie kosztowało tyle co przeciętnie czyli pewnie koło 1,5tyś.. oj jak się przeliczyłam o.O' Z rodzicami rozmowa kończyła się zawsze kłótnią, bo szczury, bo pająki, bo robaki, bo pełno zwierzyńca do domu zniosłam, bo mama okresowo dostaje mocnego uczulenia.. itd itp.. przyjęłam strategię jak zawsze - załatwię, to będę się martwić ich zgodą. Co jakiś czas łapałam doła, że nie dam rady.. że to jednak duże zobowiązanie, dużo czasu, a ja mam go bardzo mało.. Przez ponad pół roku chodziłam trzeźwa (kasa od rodziców na imprezę szła do skarbonki, a ja sączyłam wodę), przestałam palić, ale też tylko na pół roku, bo jak waga zaczęła iść w górę to stwierdziłam że nie warto :P więc paliłam po prostu sporo mniej. Cały czas szukałam hodowli, miałam pewnie wyobrażenia, wszak byłam hodowcą szczurów, sprowadzałam swoje dzieciaki z zagranicy i z polski, jeździłam na wystawy, prześwietlałam chętnych - po zlustrowaniu kilkunastu hodowli w PL i okolicach doszłam do wniosku, że o wiele łatwiej kupić psa, który jest zobowiązaniem na kilkanaście lat, niż kupić ode mnie szczura, który żyje max 2.5roku.. Zszokowała mnie też niejawność w hodowlach - ja ogłaszając miot pisałam o charakterach rodziców, dawałam do wglądu rodowody i osiągnięcia wystawowe, wypisywałam choroby w linii i współczynnik inbreedu, pisałam dokładne daty krycia + fotki i dawałam zdjęcia z przebiegu ciąży, podawałam wagę samicy i samca w dniu krycia oraz co kilka dni wagę ciężarnej.. podawałam datę planowanego porodu i już kilka chwil po porodzie informowałam chętnych że maluchy są już na świecie, po kilku dniach podawałam rozpiskę płci, a w wieku 2tyg były już rezerwacje maluchów, zdjęcia indywidualne (a szczury wydaje się w wieku 5tyg) codziennie dawałam nowe zdjęcia maluchów. Od hodowcy wymagałam tego samego, bo to przecież standard! Musiałam obniżyć swoje wymagania, bo nie było hodowli która by je spełniła ;) Miałam na oku dwie hodowle.. jako że z rodzicami było ciężko rozmawiać, postanowiłam że się nie dam zakrzyczeć, napisałam list, długi list, wyjaśniłam wszystkie niejasności, co będzie jeśli, do czego się zobowiązuję, jaki dokładnie to pies będzie, że nie będzie uczulał, że nie gubi sierści, że będę po nim sprzątać, że szczenie w ciągu kilku tyg powinno się nauczyć załatwiania na dworze, że zniszczenia są nieuniknione, ale jaki mam plan żeby je zminimalizować itd. itp... ogólnie 3strony A4. Mój TŻ wyśmiał mnie, kiedy przeczytał ten list.. no tak.. miałam przecież 22lata... ale poskutkowało. Poszłam do rodziców, zaniosłam list, i powiedziałam "wiem jakie macie na ten temat zdanie, ale nawet jeśli po przeczytaniu pierwszego zdania pomyślicie "nigdy w życiu!" to uszanujcie chociaż moją pracę i przeczytajcie to w całości" - pamiętam to do dziś, bo cała się aż telepałam z nerwów - wiedziałam, że jak to nie poskutkuje, to na psa mogę liczyć dopiero po studiach, a wtedy będę musiała konsultować to z TŻ, który pudli nie znosi.. dla niego istnieją tylko ONki.. a mi onki kompletnie nie pasowały.. Na decyzję czekałam tydzień, najdłuższe 7dni w moim życiu.. już nie pamiętam jak dowiedziałam się że rodzice się zgadzają, pamiętam tylko że byłam strasznie szczęśliwa i dzwoniłam do TŻ że się udało ;) Napisałam do dwóch upatrzonych hodowli i czekałam.. czekałam i czekałam.. najchętniej dzwoniłabym codziennie czy już jest cieczka :P ale trochę rozsądku jeszcze mi zostało XD Czekałam prawie rok.. w jednej hodowli byłam zapisana na miot.. z drugą był słaby kontakt mailowy, urwało się, zapomniałam o niej, myślałam że miotu nie będzie, bo zero informacji o kryciu.. Pewnego dnia byłam u TŻ i sprawdzałam maila, kiedy zobaczyłam że hodowla która tak długo milczała napisała mi maila z załącznikami... Informacja szczątkowa - "jest wolny chłopczyk, czy jest pani zainteresowana?" - i zdjęcia szczeniaków.. szok. konsternacja.. tam byłam zapisana.. a tu.. teraz.. tak szybko.. tam miał być miot za 3miesiące co najmniej.. a ja mam tylko 2tyś odłożone.. a co jak będzie droższy? a wyprawka? nie mam nic!.. cały wieczór przegadany z TŻ.. który po chwili patrzenia jak wlepiam się w monitor, dotykam zdjęcia, powiedział zdanie, które rozwiało wszystkie wątpliwości.. "on już jest twój, przecież to widać" Było dość późno, ale zadzwoniłam XD nie mogłam czekać bo bym nie zasnęła.. zaczęły się wycieczki do hodowczyni i dzwonienie, setki pytań, które wcześniej w ogóle do głowy mi nie przychodziły a teraz były tak ważne że nie mogły czekać do kolejnego spotkania - odwiedzałam maluchy prawie co tydzień ;) W maju przyszłego roku minie 2 lata odkąd Lenny jest ze mną - lepiej hodowli wybrać nie mogłam, to dzięki pani Violi mamy MłCh, to dzięki jej pomocy nauczyłam się pielęgnacji pudla i to dzięki niej patrzałam z przymrożeniem oka na brak karności (całe życie z ONkami zrobiło swoje..), to ona wyjaśniała mi skomplikowaną naturę rasy i to ona uspokajała za każdym razem kiedy trzęsłam się nad jego zdrowiem. Wiem, że byłam piekielnym właścicielem, dzwoniącym co tydzień i opowiadającym o postępach szczeniaka, dzwoniącym przy każdym katarze i kaszlu - to zboczenie pozostałe po szczurach, tam tak się robiło. Lenny jest cudownym psem, rozkochał całą rodzinę, kiedy wracamy do domu z kilku dniowego wyjazdu wszyscy lecą przywitać się z psem, a nie ze mną, mama szykuje psu świeżą wodę i jedzenie, a ja sobie sama muszę radzić :P TŻ który pudli nie znosił, teraz nie wyobraża sobie, żeby nasz drugi pies mógłby być innej rasy! to musi być pudel i koniecznie ścięty na lwa tak jak Lenny (a kiedyś to była fryzura pajaca :P teraz to jedyna słuszna fryzura dla wystawianego pudla :P )
-
[QUOTE]Wiecie co ... Zawsze od kiedy pamiętam to ja stawałem w obronie swoich psów, bez względu na to, czy same by sobie poradziły, czy nie. Po prostu stawałem pomiędzy agresorem a moim zwierzem.... zazwyczaj to uspokajało awanturnika... Pamiętam jedną zabawną sytuację. :evil_lol: ponieważ zawsze miałem suczki, podczas cieczki - nosiłem przy sobie ASG ( pistolet na plastikowe kulki o energii poniżej 0,5 J) krzywdy tym żadnemu z "amantów" nie dało się zrobić, ale samo "pyknięcie" i odbicie kulki w okolicach łapy "kasanowy" skutecznie go deprymowało. Ale do rzeczy, otóż spacerując z moją suczką - na smyczy, końcówka cieczki, nagle z za rogu wypadł ONek z ewidentnym "zamiarem gryzienia"(postrach osiedla :angryy:) Niewiele myśląc swoim zwyczajem stanąłem między moim psem a agresorem bezwiednie wyjąłem ASG (replika Beretty [URL="http://www.militaria.pl/upload/wysiwyg/gfx/produkty/ASG/ActionSportGamesNEW/Pistolet_ASG_M92F_SP_BLACK_14760/pistolet_ASG_M92F_HWS_14760.jpg"]link[/URL] ) przeładowałem i ..... młody chłopak rozbawiony, "bohaterstwem" swojego pieska wykonał przepięknego "szczupaka" w locie łapiąc swojego pupila, pisnął, niech pan nie strzela :mad: przeturlali się po trawniku i tyle go widziałem ... Cała "akcja" trwała może 5- 10 sekund, ale od tamtej pory ONek pomiędzy blokami prowadzony był zawsze na smyczy, a puszczany wyłącznie na pobliskiej łące.... [/QUOTE] super!! pokaż ten sprzęt co masz :D muszę się zaopatrzyć :D bo suczkę będę miała w przyszłym roku i już się boję, jak się opędzimy, jak czasem z psem nie mogę się od opdbiegaczy opędzić :D
-
ho ho na moim też była XD 70lat mam wg niej, ok.. ;) mnie tylko zastanawia, po co osoba, która żali się że nie ma kasy w ogóle bierze zwierzęta. Jak cię na coś nie stać to tego nie masz, proste. To tyczy się nie tylko ciuchów dla psa, ale i samego psa.
-
Spaniel Cavalier Rodowodowy POMOCY!!!
sachma replied to stizek's topic in Cavalier King Charles Spaniel
myślę że wyrokowanie czy to zły czy dobry hodowca można zacząć dopiero kiedy poznamy jego reakcję - to jak się zachowa w tej sytuacji. To tylko zwierzę, a nie maszynka, nie wszystko można przewidzieć, różne sytuacje się zdarzają i trzeba być na to gotowym. O tym czy hodowca jest dobry czy nie świadczy nie to czy takie wypadki się u niego zdarzają, ale to jak z takich sytuacji wychodzi.. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
sachma replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[QUOTE]tak powinno być! [/QUOTE]bo albo się psa kocha, albo traktuje jak gadżet ;) mój kuzyn np ma laba, chciałby żeby był groźnym psem, dzięki bogu na razie nie jest, ale nie wiem na co wyrośnie.. ale jeśli ktoś potrzebuje groźnego, dużego psa, żeby poczuć się mężczyzną to później tak jest, że się wstydzą małych psów, albo robią z siebie kretynów.. u nas na wspólnych spacerach nie jest to takie logiczne, bo ja prowadzę onka rodziców (mnie się słucha, Seby nie..) a on idzie z pudlem - jakoś nie widzi w tym problemu, bo pudel idzie przy nodze, a ONek go ciągnie na wszystkie strony - i wtedy mu na prawdę głupio.. że nie potrafi psa na smyczy utrzymać, żeby szedł grzecznie.. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
sachma replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
pani powinna podejść i ci strzelić. Pies nie ma prawa do nikogo podbiegać. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę że są ludzie który mają fobie, niektórzy panicznie boją się psów! Kobieta ci mogła na zawał zejść na miejscu, a dla ciebie to śmieszne? -
ZKwP zastrzega jedynie że będąc członkiem ZKwP nie można być jednocześnie członkiem innego związku kynologicznego.. jeśli wystawianie psa na wystawach ZHPR nie oznacza wstąpienia do tego związku, to nic nie stoi na przeszkodzie.
-
może w przypadku goldena to poskutkuje, bo to duży pies - ja raz powiedziałam że pies gryzie to odniosło odwrotny skutek, no bo jak to tak? taki mały?
-
pies to pies, zapuść go trochę i nie będzie potrzebował kurtki.. ja swego czasu, do póki nie pracowałam, musiałam jakoś uciułać 100zł miesięcznie na szczury, bo sama karma to koło 50zł/miesiąc a ściółka i smaczki drugie tyle ;) i moja mama też szczurów nie lubi, więc NIGDY nie dała mi na nie ani grosza jeśli chodzi o jedzenie - za to kiedy za weta (operacja, hospitalizacja + antybiotyki przez kilka dni) musiałam zapłacić nagle 300zł to mi fundnęła całość sumy, ale do tej pory wypomina, że się już wystarczająco dużo do tego śmierdzącego interesu dołożyła :P Ja nie wiem jak to teraz jest - ja mając 15lat potrafiłam odłożyć, popracować dorywczo, coś ekstra w domu zrobiłam, latałam po zakupy bo reszta zawsze była dla mnie, nie kupowałam sobie śniadania w szkole, dostawałam na picie to zamiast koli za 3zł kupowałam wodę za 1.5zł - odkładałam każdy grosz, żeby mieć na zwierzęta, przez te 7lat które mam szczury (wcześniej 3lata miałam chomika), przez dwa lata kiedy mam psa [pracuje na cały etat dopiero od czerwca br.] tylko raz prosiłam o kasę na zwierzęta - te 300zł, bo wtedy spadło to na mnie niespodziewanie.. nie pamiętam kiedy poszłam do sklepu z ciuchami i zrobiłam większe zakupy - ciuchy kupuje jak muszę, ale moje zwierzęta mają wszystko, co więcej uskładałam całkiem okrągłą sumkę na psa z rodowodem, sama, zupełnie sama, a tu taki problem uskładać 80zł w kilka miesięcy...