sachma
Members-
Posts
1974 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by sachma
-
Gdyby to było zapalenie pęcherza to by sikała w czasie snu nawet.. Lenny jak miał zapalenie pęcherza to siusiał nawet w czasie picia! sikał pod siebie w czasie snu a w nocy przynajmniej 4 razy mnie budził, żeby z nim wyjść...
-
Lenny miał pobierane dwie próbki krwi... miał na 100% morfologię i coś jeszcze - mocznik i kreatynę na pewno bo to mam na wydruku wyników. za pobranie krwi + badanie zapłaciłam 65zł.
-
Możecie, ale na krótkie spacerki, siku i do domu, do tego możesz jej ubrać jakąś derkę/ciuszek żeby było jej cieplej, temp oscylują u nas w granicach 4stopni, ale przy zapaleniu pęcherza na pewno jakieś wdzianko jej nie zaszkodzi. Możesz też zacząć podawać suszoną żurawinę - na pewno nie zaszkodzi, a to zawsze jakaś dodatkowa ochrona dla pęcherza..
-
moja wetka się dowiedziała, dopiero jak odbierałam ostatnie badania krwi :P już dawno takiej zdziwionej miny nie widziałam XD
-
[QUOTE]podpaski , jak bawełniane , naturalne to niech je , ale uważaj z tymi z chemią w środku ( tą co absorbue dużo wilgoci) to jest bardzo toksyczne [/QUOTE] staram się żeby nie jadł żadnych ;) ale po kilku miesiącach spokoju, człowiek przestaje zamykać łazienkę na klucz.. później utwierdza się w przekonaniu "przeszło mu"... a później nagle jest napad na łazienkę i znów miesiąc zamykania na klucz, później spokój więc osłabienie czujności i znów napad na łazienkę :/
-
z tego co wiem dziewczyny aktualizują na bierząco, zacznij od strony 1 ;) [url]http://www.dogomania.pl/threads/177924-Pudelki-i-pudelkowate-w-potrzebie-Szukamy-dt-ds-potrzebujemy-funduszy-pomA-A-ciel[/url]
-
zauważyłam, że na barfie Lenny ma "niezniszczalny" żołądek - prawda, ostatnio po czekoladzie były rzygi.. ale kiedyś zdarzały się sporo częściej, teraz nie muszę się martwić jak zje coś nie jadalnego (np ostatnie podpaski...) kiedyś było rzyganko i biegunka przez kilka dni, teraz ciała obce wychodzą razem z resztą, po psie nawet nie widać żeby miał niestrawność.. (podpaski to sezonowy przysmak, tj pies czasem dostaje odpał, otwiera sobie łazienkę i zjada podpaski, zdarza mu się to co kilka miesięcy - na bobkach czy gotowanym, przeważnie z powodu wymiotów i ogólnego słabego stanu lądowaliśmy na ostrym dyżurze pod kroplówką... teraz? spływa to po nim jak po kaczce.. nic się nie dzieje po za dziwnymi znaleziskami w kupach...)
-
szukasz domu czy masz dom i szukasz psa? bo twój post trochę dwuznacznie brzmi..
-
[QUOTE]A czy Twój pies [B]sachma[/B] ma robaki z powodu podawania surowego? [/QUOTE]nie ma ;) ale ten argument też powaliła - "bo twój je w domu, moje na dworze, a do surowego szybciej robaki ciągnie niż do gotowanego" :P i weź tu dyskutuj, jak na każdy argument ma swoje wytłumaczenie ;) po za tym ja jestem już i tak przez rodzinę wyklęta, bo mi się pies rozchoruje na pewno od surowego - "teraz młody, to nic mu nie będzie, pogadamy jak będzie stary i słaby, wtedy zobaczysz jak te surowe mu zdrowie zniszczy" - tekst znany na pamięć, bo słyszę go przy okazji każdej rodzinnej uroczystości, jak mama się skarży że biednego Lennego SUROWYM!! karmię... Mi na prawdę nie trzeba nic tłumaczyć - ja wiem i rozumiem, ale po tylu latach już mi się walczyć nie chcę, bo co bym nie wymyśliła to i tak znajdą wyjaśnienie, wymówkę.... powiedziałam o niej, jako przykład osoby karmiącej psy zimową porą tzw kuperkami i słoniną, bo może słonina na surowo nie przejdzie, ale kupry jak najbardziej i mogą się przydać osobą które mają psy na dworze w zimie. Pies moich rodziców też kupry dostaje - i też mu specjalnie gotujemy, bo rodzice nie dają się na barfa namówić, ale dali się namówić na samo mięso ;) znaczy gotujemy mięso z kościom, ale ja to wyciągam, oskubuje z mięcha, a w tym czasie mama gotuje na wywarze ryż - pies rodziców kości nie dostaje, po roku walki - ciotka jest nie reformowalna.
-
[QUOTE]czyli tam nie ma kości?[/QUOTE] niestety są. 16letni wyżeł nie ma większości zębów, dlatego on nie dostaje kości, tylko mięso, młodszy pies dostaje gotowane korpusy, lotki od skrzydełek + gotowane kości mięsne wołowe i wieprzowe, gotowane ogony wołowe i wieprzowe, te kuperki i słoninę w zimę i "podroby" - płuca, serca itd - kości nie z zoologa, tylko surowe z makro kupowane w workach po 5-10kg. Jedyne co ciotka nie podaje to udka od kurczaka i skrzydełka, bo jej zdaniem to tylko te kości mogą zrobić psu krzywdę :/ Ja od 4 lat tłumaczę, odkąd zrobiłam się w tej kwestii bardziej świadoma... ale nie idzie, ja się wkurzam, ciotka się wkurza, więc po prostu temat zostawiłam, bo mamy bardzo dobry kontakt i nie chciałabym tego psuć..
-
[QUOTE]a sprawdzałaś stan paszczy u tych psów?[/QUOTE] u 8 latka zęby białe bez osadu. u 16latka zębów mało - on już dostaje samo mięso, ciocia mu skrobie kości z mięsa lub gotuje samo mięso.. [QUOTE] Nie pytam o sprawdzanie i wyciskanie gruczołów przyodbytniczych, bo pewnie w życiu nie miały tego robione.[/QUOTE] Nie wiem jak z gruczołami, ciocia mówi, że jak psy zaczynają tyłkami jeździć to wet je czyści a tak to przy szczepieniach i wizytach z tym 16latkiem (ma zaćmę i jest co kilka miesięcy na kontroli, serce już słabe więc zabieg odpada, serducho też co 3 miesiące badane, bo leki bierze...) wet sprawdza czy jest potrzeba wyciskania gruczołów (pytałam się jak często je czyści, jak u Lennego musiałam w ciągu 6miesięcy dwa razy na czyszczenie jeździć...) [QUOTE]A stan sierści?[/QUOTE] sierść super, gęsta lśniąca. [QUOTE]a psi zapach?[/QUOTE] przy pudlu każdy pies mi śmierdzi, więc jestem nie obiektywna, bo Lenny pachnie kosmetykami... Ciotka gotuje specjalnie dla psów - 1/3 mięso, 1/3 warzywa i 1/3 ryż , nie dostają resztek ze stołu. Ona twierdzi że raz dała surowego kurczaka to psy robaki dostały i ona więcej dawać surowego nie będzie, a granulki to dla świń są a nie dla psów, ona nie będzie psom chemii dawać - takie argumenty słyszę zawsze jak próbuję przekonać, że może lepiej jednak tego nie gotować - nigdy żaden z psów się nie zadławił, kupy mają ładne, są zdrowe, nie chorują (po za 16latkiem który ma słabe serce i kłopoty z oczami, po za tym już prawie nie słyszy, ale wet twierdzi że to wiek a nie dieta...) Nie bronie jej, wiem że to dieta wysokiego ryzyka i swojemu psu takich rzeczy nie podaję!, jednak uważam, że nie słusznie została posądzona o brak opieki wet, ona kocha te psy, to jej życie, mają dobrze, mieszkają na dworze, ale zamiast budy mają ocieplaną komórkę, tam dwa dywany na posadzce, dwie kołdry puchowe i masa kocy, wodę mają w komórce, żeby nie zamarzała w zimę i żeby deszczówka im nie wlatywała w lato. Psy są szczepione i odrobaczane, kąpane, wyprowadzane na spacery... po prostu od 16lat karmi gotowany i nigdy nic się nie działo, więc ciężko jej zrozumieć, że może to szkodzić, bo jej psom nie szkodzi, za to wg niej robaki i podanie surowizny ma związek - wet niestety tylko jej przytakiwał jak to mu mówiła, więc jest święcie przekonana że ma rację...
-
[QUOTE]Powiedz cioci, by podawała psom wszystko surowe... [/QUOTE] powiedz to osobie, która tak karmi psy od 16lat - jeden ma 16lat, drugi 8lat - ona wie lepiej, a ja już sił nie mam, jak widać psy się jakoś przystosowały do jedzenia gotowanych kości, bo żyją.
-
[QUOTE]Nie wiem, czy to normalne, że rano dopóki wszyscy nie wstaną i wyraźnie nie ożywią się moja psica leży spokojnie na swoim posłaniu. Łypie zaspanymi ślepiami i czasami nawet ogonkiem nie ruszy.W weekendy potrafi tak wytrwać nawet do 10-tej :crazyeye:![/QUOTE] to normalne, po co ma wstawać jak inni śpią? Mój wstaje dopiero jak widzi, że musi, tj jak wchodzę do sypialni w kurtce i mówię "no rusz dupę, idziemy na siku" wtedy jest rytuał przeciągania itd. Pracuję na zmiany 7-19, 19-7 - pies śpi całą noc z TŻ, ja wracam trochę po 7 rano z nocki, idę z psem na 20-30min na spacer i kładę się spać - pies kładzie się ze mną i śpi do 13-14 - muszę go budzić żeby wyjść na kolejny spacer (bo później jak się zajmę obiadem to nie będzie czasu :P ) ;) Za to ożywa o 15, czyli tak jak domownicy zaczynają wracać do domu - on przystosował się do nas - wszyscy śpimy w weekendy do 10, to i on śpi, kładziemy się o 1 w nocy to i on się kładzie, ja wstaję o 5:30 to i on wstaje (o ile go obudzę, bo jak zimno to mu odpuszczam, wychodzi na spacer o 7 z TŻ) [QUOTE] Obecnie nie pracuję na etacie, sporo jestem w domu i sporo widzę.[/QUOTE] i dlatego tak się przejmujesz :P ja pracując od 7 do 15 też myślałam że mam urwisa - wracam do domu i wita mnie szał ciał w przedpokoju a później ciągle zabawki znosi i bawić się chce.. ale odkąd pracuję na zmiany (dzień, noc , wolne wolne) to widzę że mój pies przesypia pół dnia, kiedy normalnie wszyscy są w pracy, a resztę dnia szaleje :P
-
Moja ciocia ma dwa psy na dworze - nie karmi ich barfem, ale gotuje im, co śmieszne, podobne rzeczy jak w barfie - korpusy, szyje, podroby, kości wołowe i cielęce - mięso sparza, dorzuca ryż i warzywa.. na zimę zawsze kupuje kuperki kurze - tam jest praktycznie sam tłuszcz i to podaje psom, żeby nabrały masy i miały więcej energii na ogrzanie się, do tego wybiera tłustsze korpusy i dokupuje słoninę, którą kroi na małe kawałki i podgotowuje, później na tej wodzie gotuje ryż.
-
mój też kocha suszoną żurawinę! u nas to jest jako smaczek przy ćwiczeniach z posłuszeństwa ;) pochłania całkiem ładne ilości razem ze mną :P bo ja sypię ją i do płatków i do herbaty i jem jako coś słodkiego na przekąskę :P
-
dobrze, że mówisz, bo ja ostatnio na winogronach siedzę i pies sępi ile może, a ja przekonana, że to nic mu nie zaszkodzi dawałam ile chciał :/
-
Prosze o pomoc w wychowaniu psow nie daje rady:((
sachma replied to sabusia's topic in Nauka czystosci
ja weszłam z uzdą już w 3miesiącu życia psa, jak wyszło na jaw, że pies ma bardzo delikatną tchawicę i obroża wywoływała kaszel przy najdrobniejszym pociągnięciu, dlatego myślę że każdy etap nauki jest dobry na uzdę. -
u nas papki warzywne nie przechodzą... ale pies codziennie dostaje trochę tartego jabłka czy ogórki z jogutrem, czy biały serek z bananem.. odeszłam od wieloskładnikowych bo pies ich nie chce jeść.. w ogóle lepiej mu wchodzą owoce w całości niż mielonka - ostatnio zajada się winogronem, ale musi je sam przemielić, bo rozpaćkanych nie chce ruszyć... daje codziennie, bo większej ilości zjeść nie chce, za to robimy dni na samym jogurcie czy twarogu z jajkiem, wtedy też daję podroby i odrobinę warzyw i owoców, bo jak mówiłam dla niego zielenina w większej ilości jest nie jadalna.. Co do sklepów.. do póki biorę kości to nikt dziwnie nie patrzy, ale jak ostatnio byłam z TŻ, kupiłam trochę rzeczy i do TŻ mówię "ok dla nas to wszystko, teraz dla psa" i zaczęłam prosić o udka, skrzydełka, szyje indycze, korpusy i serca drobiowe to z produktu na produkt oczy sprzedawczyni i współkupujących robiły się coraz większe XD a jak proszę żeby mi szyje porąbały bo pies mały i sobie na raz nie poradzi to patrzą jakbym im matkę zabiła, bo jak to tak?! dla psa?! hitem było jak kawałek wołowiny brałam, śliczny bez tłuszczu i TŻ a co zrazy chcesz zrobić? a ja do niego : nie, dla psa, bo dawno wołowiny nie dostawał - TŻ zrozumiał, że od czasu do czasu wydać 28zł/kg na mięso na psa to norma, ale pani chyba nie, bo mi z wyrzutem "takie ładne mięso dla psa? pani chyba żartuje!" XD Czy wy też zauważyliście straszny wzrost cen? :/ skrzydła dziś u mnie po 8zł.. a były po 4,90zł.. szyje po 9zł - wcześniej dawałam coś koło 6zł.. korpusy po 2zł a kupowałam miesiąc temu za 1,5zł :( coraz drożej i coraz więcej kasy w mięsnym zostawiam... ćwiartki na szczęście dalej po 5,9zł.. więc 20gr różnicy jedynie.. ale cena skrzydełek mnie dobiła :/
-
Prosze o pomoc w wychowaniu psow nie daje rady:((
sachma replied to sabusia's topic in Nauka czystosci
co do ciągnięcia, zainwestuj w obrożę udową - u nas zdziałała cuda.. no i nauka chodzenia na smyczy powinna odbywać się sam na sam - wtedy lepiej kontrolujesz psa. co do sikania.. nie ma jednego sprawdzonego pomysłu, który zawsze działa... na pewno trzeba przestawić tok myślenia - ona nie wie jak się zachować, więc nie należy jej uważać w tej kwestii za dorosłego psa, tylko potraktować jak szczeniaka. Klatka to dobry pomysł o ile sikanie nie jest spowodowane lękiem separacyjnym, a jedynie nie znajomością zasad. Jeśli to lęk separacyjny (tak było u nas - pies 6 miesięcy i lał jak tylko wyszłam z domu na chwilę..) to trzeba zacząć od nauki zostawania samemu, na forum jest mnóstwo porad. -
to może najpierw kup rodowodowe szczenie danej rasy, odchowaj, pojeździj po wystawach i poznaj rasę na tyle dobrze, żeby mieć pewność że jesteś gotowy na zakładanie hodowli, a dopiero potem wymyślaj nazwę, bo to najmniej istotna rzecz.
-
odrost potrzebny od zaraz :P na razie spokojnie czekamy :) ważne że już mam co tulić :P Ja i tak go podcinam co jakiś czas, żeby lepiej włos rósł i pies jakoś wyglądał ;) nie wytrzymałabym z psem który na zarośnięty pysk i łapy :P a jak już pysk i łapy to i dupę podciąć można :P
-
trochę Lennego, tak z biegu :) bez rozczesywania, bo oczywiście już namoknięty :/ [img]https://lh5.googleusercontent.com/-PjU38hxERd0/TuXAXZA-YXI/AAAAAAAAAHY/wTy5K0xqmSA/s400/d1.JPG[/img][img]https://lh6.googleusercontent.com/-LvM2j3aoMgk/TuXAepkG5EI/AAAAAAAAAHc/ZjCcI-07oH0/s400/d2.JPG[/img] [img]https://lh3.googleusercontent.com/-Z4JuZ_QGC-w/TuXAlYRUQTI/AAAAAAAAAHg/mAFBwdjAwHQ/s400/d3.JPG[/img] [img]https://lh4.googleusercontent.com/-c-bZp4Il5B4/TuXAnhb0SnI/AAAAAAAAAHk/0C3XSOtRTro/s400/d4.JPG[/img] [img]https://lh6.googleusercontent.com/-pGeL_z3FFts/TuXAq6qRuuI/AAAAAAAAAHo/lDBIk0PumZg/s400/d5.JPG[/img]
-
nie wytrzymałam.. jako że materiał w domu został spożytkowany na warkoczyki (tak robiłam wcześniejsze szarpaki) i zabawki takie były po kilku godzinach w strzępach nie pozostało mi nic innego jak wziąć stary t-shirt i pociąć na kawałki :) wyszły dwa szarpaki, jeden zrobiłam za luźny i po kilku chwilach został przegryziony (ale poprawiłam konstrukcję, jest trochę krótszy, ale jest :) ) drugi zrobiłam już o wiele mocniej ściągnięty i jest super - a przynajmniej tak sądzi Lenny bo od 21 (czyli od chwili wypuszczenia gotowego produktu z rąk ) lata z nim po całym domu, gryzie, przeciągał się z TŻ - po raz pierwszy zabawka wytrzymała tak długo, więc jestem pełna zachwytu - jutro pojadę do starego domu, mam tam dwie stare wielkie i grube zasłony - przepiorę i będzie zabawek trochę :)
-
ja myślę to samo co o szczeniaku - psa ze schroniska też trzeba wychować, nie ważne w jakim jest wieku...
-
dzięki! :) dziś już nie dam rady po pracy, ale może jutro coś wykombinuję - Lenny uwielbia szarpaki :) tylko te kupne ze sznura za długo schną, a trzeba je co jakiś czas prac, bo jak się takim zakurzonym bawi to później kaszle :/