-
Posts
11984 -
Joined
-
Days Won
5
Everything posted by hop!
-
Kupiłam Dolarkowi szelki z możliwością zwrotu. Jedne za 49 zł, drugie za 69 zł. Tańsze były za ciasne w obwodzie klatki, więc je oddałam. Droższe pasują na Dolarka, są wygodne, mają dobre zapięcia i regulację. Wyboru kolorów nie było, ale różowo-szare nie są złe. ;-) Dzisiaj wyszłam próbnie z Dolarkiem poza posesję, a ponieważ zachowywał się bardzo dobrze, zdecydowałam się na spacer. Dolarek dobrze znosi mały ruch uliczny. Nie przerażają go samochody, autobusy, tramwaje (oczywiście jeżeli jest od nich w bezpiecznej odległości). Potrafi mijać spokojnych przechodniów, rowerzystów. Zdecydowanie boi się małych, ruchliwych i głośnych dzieci, gwałtownie zachowujących się ludzi. Przerażają go psy - te szczekające zza płotów i te, które spokojnie idą z właścicielem lub bez. Dolarek maszeruje obok opiekuna na luźnej smyczy. Gdy się boi, staje w miejscu i dopiero po chwili idzie dalej. Nie wyrywa się, nie szarpie. Bez problemu wszedł do lecznicy. Zważyłam go raz, potem jeszcze raz i szczęka mi opadła. Dolarek waży 32,7 kg. W drodze powrotnej do domu przez łąki robiłam przystanki, bo grubasek ledwo zipał. Zapisałam dzisiejszą wagę i obwód klatki (w klacie ma 87 cm). Dolarek dzielnie znosi dietę. Zobaczymy, jak będzie szło to odchudzanie. Dolar zupełnie nie reaguje na swoje imię. Jeżeli chcecie mu je zmienić, to nie ma problemu. Fotki z dzisiejszej wyprawy...
-
Dolarek na pewno zachowuje czystość w domu, nie ma tendencji do znaczenia. Po południu siku i kupa w ogródku. Na razie grzecznie zostaje sam, nie psuje, nie hałasuje, ale to się może z czasem zmienić. Bierze przysmaki z ręki. Nie lubi nic rybnego. Nie przychodzi na zawołanie, tylko kiedy sam uzna za stosowne. Do ogródka wychodzi na razie na smyczy. Dolarek ma aktualne szczepienia, odrobaczenie, chip. Brakuje mu zabezpieczenia przeciwko pchłom i kleszczom.
-
Do domu wchodzi bez problemu, nie stresują go schody, chodzenie po podłodze, sprzęty, włączanie światła... Sprawia wrażenie, jakby kiedyś miał okazję żyć w domu, ale może to tylko pozory. Sadełka musi zrzucić i to sporo. Jest średniej wielkości, wysokość w kłębie: około 49 cm (mniej więcej wielkość sznaucera średniego, ale solidna budowa). Zważyć go nie dam rady w domu, bo boi się brania na ręce. Po próbie podniesienia go w górę obstawiam, że waży 28-29 kg, a powinien ważyć około 20-22 kg. Obejrzałam zęby Dolarka. Z przodu są starte, na dole ciemniejsze zęby i brak, kły w porządku, na trzonowcach kamień. Dramatu nie ma, ale dobrze też nie jest. Kupię szelki. Na spacer poza posesję i tak mogę wyjść dopiero za jakiś czas. W sprawie domu z dziećmi podjęłaś słuszną decyzję. Dolarek poznał już moje trzy suczki, kłapouszka Hiltonka, Maję, Paryska, Bastka, Natkę. Jest ok.
-
Kładzie się na podłodze. Mimo tego, że ogrzewanie nie jest włączone, jest mu gorąco. Wczoraj tylko napił się wody, wzgardził kolacją (sucha karma Brit Light). Puszczał bąki, kupy nie zrobił. Noc minęła spokojnie. Spał w kuchni, w pokoju niepokoił go włączony telewizor. Nie załatwił się w domu. Rano grzecznie wyszedł i wysikał się w ogródku (sika bez podnoszenia łapy). Kupy nie było. Zjadł śniadanie złożone z suchej karmy zmieszanej z puszką (samej suchej nie chciał). Z dobraniem Dolarkowi obroży nie było problemu (ta, którą mu przygotowałam pasuje jak ulał). Gorzej z szelkami, bo największe, które mam, są za małe. Na spacerach poza posesją oprócz obroży powinien mieć bezpieczne szelki. Dolarek jest u mnie bardzo krótko, ale już widać, że ciężko by mu było w domu, gdzie panuje harmider. Jest wrażliwy na dźwięki, nie lubi zamieszania. Wcale nie musi mieć domu z innym psem. Potrafi się odnaleźć i funkcjonować tylko w towarzystwie człowieka. Wstępnie oceniam wiek Dolarka na minimum 7 lat. Na spokojnie go obejrzę, spróbuję zważyć.
-
Dolarek przyjechał ponad trzy godziny temu. Radzi sobie dobrze. Stres związany ze zmianą miejsca jest, ale niewielki. Na pewno jest to psiak nieufny, łagodniej określając - ostrożny w kontakcie z człowiekiem, mający pewne lęki. Zobaczymy, co z niego wyjdzie, gdy minie stres, gdy się zadomowi. Na razie jest spokojny, grzeczny, cichy, podporządkowany. Dolarek jest ślicznym psem, ale otyłym. Koniecznie musi zbić wagę - przede wszystkim dla zdrowia.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
hop! replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Ale fajnie, że Grześ jest w domowych warunkach, że nie jest ani dziki, ani agresywny. :-) -
Cudem ocaleni - Parys i Hilton juz w swoich domach stalych, na zawsze.
hop! replied to doris66's topic in Już w nowym domu
U Hiltonka właściwie bez zmian. Relacje z innymi psami są poprawne. Tylko czasem kłapouszek się zezłości, ale niegroźnie. O zabawie z innymi psami, o harcach w ogródku nadal nie ma mowy. Hiltonek bawi się sam w domu gryzakami i pluszakami według swoich upodobań (gryzienie, mamlanie, podrzucanie, podskoki). Nie lubi wychodzić z domu. Nie ma sensu kontynuacja podawania preparatu Stress Out, bo zero efektu. W niedzielę odwiedzili Hiltonka ludzie z Warszawy z polecenia mojej znajomej. Niby fajni, świadomi, ale po poznaniu Hiltonka stwierdzili, że nie zdecydują się na adopcję. Hiltonek zestresował się obecnością, dotykiem obcych i zrobił kupę. Trzy nowe osoby jednocześnie - pan, pani, 9-letnia dziewczynka... Najlepiej zareagował na dziewczynkę, która była bardzo grzeczna, spokojna, wręcz flegmatyczna. Wiązałam duże nadzieje z tym spotkaniem. Jakoś tak smutno mi się zrobiło, że niby sensowni ludzie, a nie potrafili zrozumieć i zaakceptować Hiltonka. -
Nasza Lulu jest w podobnym wieku. Czuła się bardzo dobrze, ale po ostatnim zabiegu (musiała mieć wyrwane ruszające się zęby), siadło jej serce. Wcześniej nie miała żadnych niepokojących objawów, badania też nic nie wykazywały. Lulu suchej karmy nie je, bo jest szczerbata. Weterynaryjne puszki są według niej niejadalne. ;-) W końcu metodą prób i błędów ustaliłam jej jadłospis. Jest teraz dobrze. Przez pewien czas po wprowadzeniu leków czuła się super, ale w ostatnim czasie pojawiło się wodobrzusze. Po zwiększeniu dawki Furosemidum i wprowadzeniu Spironolu wszystko wróciło do normy. Czyli na razie mogę spać spokojnie. :-) Życzę Sawance zdrówka!
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
hop! replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
"Leczenie" psychiki może trwać bardzo długo. Najważniejsze, że psiak jest bezpieczny. Według mnie pasuje do niego imię Rolo, ale zwolenniczek imienia "Grześ" jest kilka. Czyli Grześ zostanie Grzesiem. Siedzi spokojnie w kojcu, czy odpoczął i kombinuje? -
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
hop! replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Czy Grześ dostanie ładne, psie imię? Jak się czuje fizycznie? -
Niby kozienickie psy są odrobaczane, ale jakoś mało skutecznie. Lepiej odrobaczyć dla pewności.
-
W opisach psów zwykle są jakieś przekłamania. Wiek, wielkość i waga to już w ogóle temat rzeka. ;-) Dobrze by było ją odrobaczyć.
-
Kapri ma ogłoszenie na Warszawę z nr tel. wolontariuszek - https://www.olx.pl/oferta/ocal-kapri-roczna-terierke-przed-wywozka-do-schroniska-daj-jej-domek-CID103-IDo0RIK.html#5f39174c6f. Jest ogłaszana jako około roczna, ważąca około 12 kg suczka. Nie wiem, dlaczego nikt jej dotąd nie adoptował. Teraz, gdy jest w hotelu, będzie można o niej więcej powiedzieć (np. czy zachowuje czystość, czy nie niszczy, czy potrafi zostawać sama w domu).
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
hop! replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Świetnie, że tak szybko udało się złapać Grzesia. :-) -
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
hop! replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Zaradny, sprytny, bystry i... sprawny. :-) Chyba jednak nie taki stary pies z niego. Przy takim złodziejaszku trzeba dobrze kamuflować przysmaki. ;-) -
To samo powiedzieli ludzie, którzy przyjechali po Karo. Powiedzieli szczerze, nie z grzeczności. :-)
-
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
hop! replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Mam szczęście do trudnych przypadków. ;-) "Grzesiopodobnego" z Kozienic też mam. Problem w tym, że ilość miejsc ograniczona, a z adopcjami trudnych przypadków ciężko. Pytałam znajome wolontariuszki o hoteliki/DT dla Grzesia w woj. mazowieckim. Nic z tego terenu nie potrafiły polecić. Wspomniały o hotelu "Dzika Kępa" (KLIKNIJ), ale to daleko, opinie są różne i podobno teren nieogrodzony. LILUtosi zgodziła się przyjąć Grzesia. Oczywiście osobą decyzyjną jest Olena84. Pytałam kilku doświadczonych osób, co można zrobić w sytuacji Grzesia. Wszyscy opowiedzieli się za wystawieniem klatki-łapki. -
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
hop! replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Nie mam możliwości przejęcia opieki nad Grzesiem i nie o to tu chodzi. Wystarczy, że Grześ, tak jak było planowane, będzie bezpieczny i otoczony opieką w hotelu/DT. Ciężko to zrealizować w obecnej sytuacji, ale trzeba próbować. Znalezienie domu stałego dla Grzesia to byłby cud. W jego przypadku trzeba się liczyć z dożywotnim pobytem w hotelu/DT, chociaż na stare lata dać mu szansę na życie w lepszych warunkach. -
Cudem ocaleni - Parys i Hilton juz w swoich domach stalych, na zawsze.
hop! replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Preparat na stawy dotarł wczoraj. -
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
hop! replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Smutne to wszystko i dołujące... Na zdjęciach z kozienickiej przechowalni widać, że Grześ jest przerażony, ale zobaczcie jak pokornie pozuje przy pracowniku - Zdjęcia i opisy psów z przechowalni robią weterynarze z przychodni "4 łapy". Wolontariuszki robią ogłoszenia bazując na tych opisach - https://pl-pl.facebook.com/OlaJolaRatujemypsy/posts/1379363045478079. Grześ zapewne jest wiejskim psem, który musiał sobie radzić sam i ma złe doświadczenia związane z człowiekiem. Odłowienie, pobyt w przechowalni (kiepskie warunki i jedzenie, brak spacerów, kontakt jedynie z pracownikiem), kastracja to kolejne złe doświadczenia. Brutalne "wyrwanie" z przechowalni... Kolejny stres dla Grzesia. W sytuacjach, które uznaje za zagrożenie broni się zębami. Gdyby nie stało się to, co się stało, Grześ byłby w dużo lepszej sytuacji i formie psychicznej. Biegając po okolicy nie jest bezpieczny i zbiera nowe złe doświadczenia. Zagrożeniem jest ruchliwa ulica, źli ludzie, obce psy itd. A co będzie, gdy Grześ kogoś ugryzie? On w tej chwili biega jak bezpański pies, który jest dokarmiany. Lepszy bezpieczny kojec i kontrola nad psem, niż obecny tryb życia Grzesia. Z czasem można próbować powolutku przyzwyczaić go do obroży/szelek, smyczy. Nie ma co liczyć na to, że Grześ z własnej woli zamieszka na terenie hotelu i nie będzie go opuszczał. Na każdym kroku podkreślacie, że hotel jest bardzo dobry. Może i dobry, ale nie dla takiego psa jak Grześ. Osobiście nie oddałabym żadnego psa do hotelu z nieszczelnym ogrodzeniem. -
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
hop! replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
To najważniejsze. Opiekunka z hotelu widzi zachowanie i reakcje psa. Grześ trzyma się blisko, więc stopniowe oswajanie, zwabianie go ma sens. Jeżeli psiak się tam zaaklimatyzuje, będzie miał zapewnione bezpieczeństwo, to super. Cena za pobyt Grzesia w tym hotelu jest niska. Zdaje się, że tam jest osobny, ogrzewany budynek z boksami. Olena84 była na miejscu, więc wie najlepiej. Na pewno ogrodzenie warto wzmocnić, ale to już sprawa właścicielki hotelu. Grześ może długo szukać domu. Podobne psiaki z Kozienic czekają w hotelach latami. Takie są realia. -
Cudem ocaleni - Parys i Hilton juz w swoich domach stalych, na zawsze.
hop! replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Wysłałaś listem poleconym, czy zwykłym? -
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
hop! replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
A jak Grześ reaguje na inne psy? Boi się, czy raczej lgnie do nich? -
Sawanka dobrze się trzyma. Jest starsza, ma problemy zdrowotne, a wygląda bardzo ładnie. Anula, wspaniale o nią dbasz. :-) W jakim wieku może być Sawanka? Jak u niej z apetytem? Czym ją karmisz? Moja Lulu z chorym sercem ostatnio straciła apetyt, gorzej się czuje. Po zmianie dawek leków jest lepiej, ale nie dobrze. Weterynarze mówią, że schorzenie serca jest bardzo poważne, że wiek i takie tam. Martwi mnie to bardzo.