akodirka
Members-
Posts
1094 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by akodirka
-
pfff... z jednej strony zlosc, z drugiej radosc :razz: caly czas lgna do nas ludzie z jak to sadza "lagodnymi" psami ktore "nic nie zrobia" :shake: ale nie obchodzi ich to, ze moj tak. Niedawno gdy wracalismy od weta(maluch sie czyms przytrul i lagodnie mowiac ciagle chcialo mu sie zalatwiac :diabloti: ) idzie w nasza strone jakas babka z psem, ja staram sie przejsc bokiem, a ta dalej do nas i krzyczy, ze jej piesek jest niegrozny, ze nic nie zrobi, a ja mowie, ze moj zaraz sie rzuci, ta nie chce mi wiezyc, bo moj pies to "taki maly czarnulek" ktory zacza sie gotowac, czuje drzenie smyczy no to mowie, ze wracamy od weterynarza na co babka "co prosze?", wracamy od weterynarza, kiedy tylko to uslyszala szarpnela swojego psa i zaczela prawie ze uciekac od nas ciagnac za soba swojego psa :lol:
-
wchodzę tu po dlugiej przerwie, a tu taka wiadomosc :shake: wymiziaj i pozdrów odemnie Blakusia :loveu: no i oczywiscie gratulacje zdjecia w mp :razz:
-
no i kurde ocb? nie dam rady wyslac postow sory, ze tak z obuzeniem na wstepie, ale dopiero co odzyskalam internet a jak dogomania sie psoje... Witaj Izo po dluiej rozłące :P musze szybko ponadrabiac troche fotkowych bobikowych zaleglosci :angryy::razz:
-
o bobiczany :loveu: czyzby schudl?
-
Izu, przyjedz kiedys z Luna na spacer :razz: a tak w ogole to mam dla Ciebie 50 gr, tylko musze Cie znalesc :diabloti: Iza pchwal sie, jak to uratowałas mi zycie :razz:
-
aaaa bobikowa, w koncu odwiedzilam Bobikowa galerie :razz: Bobiś jak zwykle sliczny :razz: a co slychac? bo czytac za bardzo nie mam jak, dalej mieszkasz w internecie? czy juz moze na stancji z Bobim? :razz: a jak w szkole?
-
wlasnie o tej suczce z maluchami kiedys pisalam, chcialam do schronu zadzwonic, zeby je zabrali, ale nie moge sie dodzwonic z komorki... z tego co widzialam, to one maja "dom" bo czasem biegaja po podworku za ogrodzeniem i ciesza sie jesli ktos wejdzie do srodka. ostatnio wieczorem jak chodzilam po andersa to widzialam, ze obszczekuje rowerzystow. tam na wygodzie kreca sie tez takie dwa duze psy - jeden ma kolory jak ONek a drugi taki szary z dluga sierscia i one zucaja sie z zebami na inne psy... :roll: a juz takie bardziej prywatne sprawy: moge sie kiedys spotkac z kims nawet bez ktoregos psa, ale ja juz tak planuje, ze skoro tutaj niedaleko mieszkacie to przydacie mi sie przy odwrazliwianiu malucha mego od ludzi :diabloti: [EMAIL="M@dzia"]M@dzi[/EMAIL]@ jak cos bedziecie planowac to napisz mi smsa (bo tel. raczej nie odbieram) :razz: a ja sobie tak mysle, ze czuje ciagle czyjs wzrok na plecach :evil_lol:
-
[quote name='Bakteria']Akodirka, a ja Cię chyba widziałam niedawno na mieście z psem :cool3:, koło skrzyżowania 27 lipca z Sienkiewicza. Twój kudłacz chodzi taki opancerowany w szelkach, 2 obróżkach i kantarku, który próbuje co chwila ściągnąc :diabloti: ? Z zakręconym ogonkiem ;) ?[/quote] Sienkiewicza i 27 lipca? a gdzie to? :evil_lol: Jak w takiej zbroi to pewnie moj, (zimno mu bylo, to go ubrałam :evil_lol: joke oczywicie), czyli az tak sie rzucamy w oczy - niebieskie szekli, brazowo czerwona obrozka, bezowa obrozka od kleszczy, czarny kantarek i pancia napakowana smakami po kieszeniach z wiszacym klikerem przy rece :cool3: a myslalam, ze sie nie wyrozniamy z tlumu. :diabloti: Probowal mnie ciagnac? gdzie tam, a chociaz moze... czasem... a no tak, ostatnio ciagla dlatego go zakantarzam w miejscach publicznych. A ogonek taki prosiaczy(:loveu:) bialy z drugiej strony to nasz
-
[quote name='m@dzi@']jestem z wygody... to raczej nasze psy nie będą mogły się spotkać - ja mam niewykastrowanego psiaka...[/quote] ja tez :) no szkoda.... Sable - moze sie kiedys zgadamy :razz: ale narazie raczej nie bo mam malo dostepu na neta
-
[quote name='m@dzi@'] 3) Gdzie? a) Może okolice 27 lipca, wasilkowskiej? lub gdzies indziej? A jak wam pasuje :):):)???[/quote] a z kad dokladniej jestes, ze pasuja te okolice? :razz: moze Cie znam z widzenia :diabloti: [quote name='grallinka']A ja mam takie pytanie. Czy ktoś wie kto mieszka na ul. Partyzantów w okolicy Pietrasze i ma 3 Airedale terrierki suczki ? :evil_lol:[/quote] ja wiem, ja wiem :cool3: ja jestem zawsze chetna na spacer, ale z sukami, albo kastrowanymi psami
-
[quote name='Iza.']Haaa, ale dziś Cię widziałam :cool3: No a jak :diabloti: [B]Podrzucili mi dzisiaj to cudo:placz: :[/B] [B][URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=10895199#post10895199"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=10895199#post10895199[/B][/URL][/quote] haha, ja tez ostatnio cos czesciej Cie widze :P a pojedziesz na rajd nocny albo na zjazd na linach? w ta sobote jest :razz: :razz: ale naszczescie juz ma domek :razz:
-
[quote name='Iza.']Nie jest tak źle :razz: No ja właśnie nie wiem:mad: To Ty się chyba chowasz ode mnie, bo ja od Ciebie nie :evil_lol: [B]Zmieniłam nick, jakby ktoś nie zauważył :cool3:[/B] [B]Ta 13 była myląca i wole kropeczkę :diabloti:[/B][/quote] akurat, tylko chcesz, zebym tak myslala :evil_lol: szpan :razz::diabloti:
-
[quote name='Iza13'] Cześć, dobrze :cool3: Jak Ci się nasza szkoła podoba ?:razz: [/quote] ujdzie :P tylko tloczno jest troche na korytarzach :evil_lol: a czemu ja Cie tak rzadko widuje w szkole? :mad: pewnie sie chowasz gdzies odemnie :evil_lol:
-
musialam odwolac zabiego, bo pies "przypadkiem" dostał zarcie :/ bede musiala jeszcze raz do weta leciec i wyjasnic jeszcze kilka spraw.... :shake: jak ja chce, zeby to bylo juz za nami.... coraz to sie pogarsza, juz nawet rzuca sie na psy, do ktorych wczesniej nic nie mial i chcial sie bawic :/.
-
czesc Iza, jak po wystawie? :razz: musze kozystac z infy :diabloti:
-
[quote name='Ania!']Gdzieś czytałam artykuł o tym jak taki małoletni dresiarz wychowuje takiego psa. Raz na jakiś czas tłucze go bez powodu, żeby pies czuł respekt :angryy:[/QUOTE] Ja kiedys gdzies czytalam, ze jakas gosciowa opowiadała, za zwiazuje swojemu psy lapy, zaklada kaganiec i rzuca nim ob sciane krzyczac "kto tu jest panem?!" :roll::angryy::-(
-
Nie chce mi sie dokanczac poprzedniego postu. Podobne tamaty byly rozgrzebywane setki razy wiec bezsensu, zebym znow zaczynala. [quote name='Saite']W kwestii wyjaśnienia. Jakie kryteria stosuje Twoja znajoma, by określić agresywność rasy? Trochę to niejasne. Ja z tego wywnioskowałam, że rottweilery to psy agresywne już z samej zasady, w sensie atakujące bez wyraźnej przyczyny . No i jeszcze to porównanie z ONami i dogami niem.[/QUOTE] Sama nie wiem, jak narazie to slyszałam od niej podobne komentarze o rottwailerach, dobermanach, amstafach, pitbulach itp. ogólnie o wszystkich tych, o ktorych jest glosno w mediach, wcale sie nie zdziwie, jesli taką opinie ma wyrobiona wlasnie przez nie :roll: . Bo nie raz sie slyszy, ze "szalonemu amstafowi cos odbilo, wyskoczyl przez balkon i pogryzl dziecko" (bez obrazy oczywiscie:razz:).
-
[quote name='Juliusz(ka)'][B]akodirka[/B] - ja się zgadzam z opcją 'nie wiadomo co psu do głowy strzeli'! To są tylko psy... człowieka pewnym być nie można, to co tu o psach mówić? Co do rotka - a skąd Ty wiesz, że spokojny? Bo Ci jego Pańcia powiedziała? Właśnie słysząc takie teksty przygotowuję się na 'starcie'... Dziwnym trafem tak mówią - choć najczęściej krzyczą:angryy: - osoby, które nad psem kontroli nie mają... Rasa nie ma znaczenia - jak idę z psem na smyczy, to nie chcę słyszeć: 'on nic nie zrobi!', tylko oczekuję przywołania psa!:angryy::mad: Ja JUŻ chyba psiarą nie jestem... uwielbiam psy - psy wychowane, posłuszne, przyjacielskie - ale pod kontrolą(!) - a takich jak na lekarstwo... więc GENERALNIE psiarą NIE jestem...[/QUOTE] Jej raczej chodziło o to, że pies bedzie sobie spokojnie szedł i nage sie na kogoś bez powodu rzuci bo np. nie spodobają mu sie buty czy cos w tym rodzaju. Racja, ze nie mozna byc nigdy pewnym, ale rownie dobrze moze "nie wiadomo co psu strzelic do glowy" rasy dog niemiecki, owczarek niemiecki czy jaki kolwiek, a tu chodzi o to, ze znajoma twierdzi, ze tylko "agresywnym" rasom nie wiadomo co odbija i bezpowodu rzuci sie i zagryzie czlowieka. Widze czesta ta rotke i widze, ze jest spokojna, posluszna itp. Wtedy akurat na chwile sie zatrzymalysmy by przelozyc cos z plecaka a babka uznala, ze sie boimy. Po drugie pies nie byl bezposrednio obok nas, a po trzecia byl wyrazie zainteresowany wachaniem trawy i nie interesowal sie przechodniami wiec czemu akurat mial edit: post w polowie sie urwal :/ dokoncze jak wroce ze spaceru.
-
[quote name='bonsai_88']Ja nawiększy obaw mam jak ludzie wymyślają na te wredne mordercze psy, a jednocześnie zachwycają się Birmą... sami ją usprawiedliwiają, jak na nich zębami strzeli czy warknie ["bo ona się wystraszyła, bo ja się za szybko ruszyłam"] i chodzą obok niej jak na paluszkach... ale tego, że ona uwielbia terroryzować ludzi [jak zobaczy, że ktoś się jej boi to już nie popuści... z ucieszoną miną będzie warczeć i zęby szczerzyć] i że wcale NIE JEST łagodna to już nie chcą słuchać... a z ręką na sercu muszę przyznać - jeszcze nigdy na oczy nie widziałam tak startującego do innych TTB jak moja Bi :D[/QUOTE] Haha, wczoraj u weta w poczekalni gdy maluch warknął na psy czy babke od nich to ta babka, ze "dobry piesek, tak, ładnie bronisz, grzeczny" :evil_lol:
-
Moja znajoma tez ma jakies uprzedzenia, zawsze, gdy gadamy o psach puszczonych luzem to ona mowi, ze kiedys tam widziala jakiegos psa z "agresywnych" ras i mowi, ze cos tam, ble, ble, ble a ja jak mowie, ze zalezy od tego, czy pies jest wychowany, czy ma zrownowazona psychike itp. a ona, ze "ale nigdy nie wiadomo, czy nic psu nie odbije/co do łba przyjdzie". Podobnie było, gdy przechodziłysmy obok spuszczonego rotka(widac, ze stary i spokojny) i jego wlascicielka do nas mowi "nie bojcie sie, on nic nie zrobi", za jakis czas, gdy wspomniałysmy o tym to znajoma mowila, ze "taka bestia chodzi luzem i wez sie nie boj, nie wiadomo co do łba mu przyjdzie" :roll::shake: Niby psiara, a takie dziwne uprzedzenia ma... ale tylko do psow uznawanych za agresywne. Bo gdy np. spuszczony ONek idzie to ona mowi "ojejku, piesek" :roll: :diabloti: I nie moge jej wytlumaczyc, ze pies ktory jest z ras uznawanych za agresywne nie musi byc odrazu krwiozercza bestia...
-
Dzis ide sobie spokojnie z kol. do weta a tu nage wyskakuje do nas jakiś terrierowaty pies. Stara sie go odgonic ale ten dalej idzie w nasza strone w takim stylu, jakby mial atakowac. Ten biegnie do malucha, maluch juz warczy tamten tez zaczyna i prawie ze rzuca sie na malucha. Ja odepchnęłam go butem (prawie ze kopnelam), ten odszedł ale dalej do nas startuje. Odeszlismy kilka metrów, kol. proboje przegonic tego psa a ja klne na wlasciciela (ktorego nie widac) i tego psa, 2 metry dalej siedzialy jakies babki na ławeczce przed blokiem ktore tylko ogladały jak staramy sie odpedzic od tego psa. Gdy udało nam sie odczepic od tego psa i odeszlysmy troche ogladam sie, by zobaczyc czy nie idzie za nami a ten lezal przed lawką obok tych bab i jedna mowi, ze ta mlodziez jest niewychowana :roll::lol:. :roll: Wiec jak mniemam to jest pies ktorejs z nich... Mam tylko nadzieje, ze dobrze uslyszała moją jakze szczera wiazanke słów :diabloti:
-
Bylam u weta i zapisalismy sie na 14 w czwartek. Odrazu przed zabiegiem zrobimy badanie krwi, tak jak polecil wet. Pozwolil tez przyjsc na piechote, nie myslac powiedzialam, ze to ok. 1,5 km, a tak naprawde to moze z 2-2,5 km jest do lecznicy, ale mam nadzieje, ze nie zaszkodzi, bo wet zazartowal, ze jakby bylo 20 km to by nie pozwolil :razz: Mam nadzieje, ze wszystko bedzie ok, tylko bede musiala ostro przypilnowac domownikow, zeby nic mu nie dawali do jedzenia.
-
[quote name='Ania!']Ale czy to nie spowoduje, że będą mieli jeszcze większe kłopoty z miejscowymi. I tak źle i tak niedobrze[/QUOTE] Wydaje mi sie, ze jesli "bedzie dawac sobie w kasze dmuchac" to bedzie dziad chodzil i rozpowiadal, jaki to on mocny jest, co to on zrobił. A jesli sprawa trafi np. do sadu, to moze sie dziadyga uspokoi i zobaczy, ze nie jest taki mocny i nie bedzie probowal znow zaczynac, bo bedzie sie bal.
-
A jak sie podaje tego glupiego jasia? jakos zastrzykiem?
-
[quote name='an1a']Na pewno nie jest za późno, mogę zgłosić tylko co dalej? Zleją sprawę i tylko najeżdżę się w tą i z powrotem po komendach. Taki typ człowieka, najlepiej bramę otworzyć, jeszcze psem poszczuć i posłać kilka wiązanek. Wtedy pewnie by jeszcze dzień dobry mówił. Jak się robi wszystko na rękę innym, zaczynają się pretensje.[/QUOTE] Jesli zlekcewaza to skargi pisac, a jesli to nie pomoze to skargi pisac i byc upierdliwym i nieodpuszczac policji :diabloti: . Watpie, czy agresja przyniosla by jakis pozytywny skutek, wydaje sie mi, ze przez to by był jeszcze gorszy. Ponoc agresja rodzi agresje...