Jump to content
Dogomania

karoluch

Members
  • Posts

    507
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by karoluch

  1. Około 60 zł :multi: Dziękuję kochani, dzięki Waszej nieocenionej pomocy już prawie nie jesteśmy pod kreską :Rose:
  2. Wpłata dotarła dziś z rana, pięknie dziękujemy! :loveu: Byliśmy dziś u Buni na badaniu krwi, wyniki będą pewnie w poniedziałek. Czekamy na nie z niecierpliwością. Sarence zawsze włącza się w gabinecie poczwórne ADHD, tyle nowych i interesujących zapachów, trudno się Sarze oprzeć. Kręci się jak szalona po całym gabinecie. Przekazaliśmy dziś Buni kolejną ratę, spłacone jest już 335 zł :)
  3. Ciapuś dziękujemy! :loveu: Będziemy u Buni w piątek z Sarą na badaniu krwi, przekażemy pieniążki.
  4. Tak, wpłata od Darianny dotarła, przepraszam, zapomniałam napisać :oops: mam nadzieję, że Darianna się nie pogniewa.. Sarenka wykąpana i pachnąca dręczy właśnie zabawkę napchaną przysmakami :) Część wpłat z bazarków przekazałam już Buni (ok. 100zł), jeśli dobrze pójdzie pod koniec tego miesiąca przekażę całą zaległą kwotę i wyjdziemy na czysto. Reszta jest w śwince skarbonce, po trochu tam dorzucamy w miarę możliwości i w ciągu najbliższych dwóch tygodni powinniśmy spłacić całość długu, co by nie rozdrabniać się i nie pogubić. Buniu, dziękujemy za cierpliwość :loveu:
  5. Przepraszamy, że nie piszemy, ale jesteśmy strasznie zalatani. Studia, praca, banda w domu, trudno znaleźć czas na dogomanię i miau. Sarenka czuje się całkiem dobrze :) Strasznie się rozkokosiła, nie da nam żyć, jeśli codziennie nie pobawimy się z nią w aportowanie. Niedawno na zakupach w zoologicznym dostała od jednej z cioć winylową głowę słonia. Leżała nieruszana przez kilka dni, po czym Sarenka dopadła się do niej. Najpierw urwała trąbę, potem uszy i porozrywała głowę na kawałki. Zakochała się kostkach ze ścięgien, uwielbia je żuć. problemy trawienne uspokoiły się, pice wody w normie, w domu jest super czyściochem, ogólnie nie jest źle :) po niedzieli jedziemy na badanie krwi. Jakiś czas temu wizytę złożyła nam dawna "opiekunka" Sary. Kobitka przydreptała w pięknych wysokich szpilkach, TŻ zabrał ją na spacer po błotnistym i rozkopanym polu. Oczywiście nie obyło się bez warczenia. Myślę, że już nie wróci.
  6. o to już trzeba byłoby zapytać bezpośrednio dziewczyny, wkleję na głównym łódzkim z miau wątek.
  7. wrzuciłam wątek na miau. W razie czego służę umową adopcyjną i ewentualną weryfikacją dzwoniących. trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - w zasadzie nikt nie weźmie kota z dworu, z adopcją z dt nie będzie problemu, ale najpierw to dt trzeba znaleźć. Co do Kociej Mamy, to pewnie nie mają miejsc. Uwierzcie mi, paradoksalnie, na szczęście dla kotów. A inne fundacje zapełnione :shake:
  8. [quote name='Nikki']Byłam w banku, przelałam kasę, uzbierałam 35 zł. Jutro wystawię kolejny bazarek.[/quote] Bardzo dziękujemy! :loveu: jak tylko wpłyną, przekażemy Buni.
  9. [quote name='BobowitaMW']Jeszcze jeden bazarek ode mnie :) http://www.dogomania.pl/forum/f99/dycha-dla-spaniela-we-wrzesniu-zbieramy-na-sarenke-146491/#post12968540 Mam nadzieję, że uda się pomóc! Bardzo serdecznie dziękujemy!! :loveu:
  10. Moll jest boska :loveu: przypomniała mi się historia tego psa [url=http://www.youtube.com/watch?v=gOCD5nUVDQ4]YouTube - Unbelievable Pet Dog That Walks Just On Her 2 Legs[/url] urodził się bez przednich łap - wiem, że jego organy wewnętrzne nie są poskręcane, jak u Molly, ale z pewnością jama brzuszna i kości tylnych łap i kręgosłupa ma ukształtowane inaczej niż psy chodzące na 4 łapach. Jesteśmy z Molly całym sercem, żeby mogła żyć bez bólu jak najdłużej..
  11. To że jest masa nie oznacza przecież, że mamy je zostawić.warto przecież wysterylizować te, którymi się opiekujemy, o których wiemy, bo inaczej nie ma to sensu, a te które mają do tego predyspozycje, postarać się przesiedlić w bardziej bezpieczne miejsce, o ile takie się znajdzie. Dlatego oferuję swoją pomoc
  12. w jakiej to okolicy? potrzebne będą zdjęcia, może powoli dla pojedynczych kotów uda się zorganizować jakiś dt a potem ds. mogę pomóc w ogłaszaniu i szukaniu domów stałych i tymczasowych
  13. i jeszcze jeden http://www.dogomania.pl/forum/f99/ciuchy-na-sare-w-nowotworem-rysie-inne-tymczasy-do-15-09-a-146200/#post12944833
  14. zapraszamy fanów dobrej literatury :) http://www.dogomania.pl/forum/f99/super-ksiazki-zakon-templariuszy-inne-na-leczenie-dlug-sarenki-do-15-09-a-146194/#post12944423
  15. Pięknie dziękuję w imieniu naszym i Sarenki! :loveu: :loveu: :loveu: Bunia każe nie panikować, mówi, że białaczka nie jest jeszcze zaawansowana, ale nie da się jej zatrzymać. Nie martwi mnie to co jest teraz, ale to co przed nami. Najprawdopodobniej zmiany nowotworowe w szpiku pojawiły się pierwsze i dały przerzuty na śledzionę. Dziś nasze psie słonko jest bardzo spokojne. Gdy tż wychodził z nią wczoraj przed północą na spacer, do klatki wchodził mocno podchmielony żul. Na jego widok (zapach) Sarenka tak się wściekła, że obudziła szczekaniem i warczeniem pół bloku ;) kochana obrończyni. Nauczyła się już co robić z kostkami, początkowo tylko je lizała, przekładała z miejsca w miejsce, nie wiedziała jak się za nie zabrać, teraz już zawzięcie rozsupłuje związane ścięgna. Na ogół jest bardzo spokojna, choć zdarzają jej się młodzieńcze zrywy. 30 minutowy spacer to dla niej góra, nie ma siły na więcej. Mimo tego Sara to cud miód i orzeszki :loveu: tuli się, rozdaje buziaczki, jest grzeczna i cicha, czyściutka, nie wybrzydza, grzecznie zjada leki, nie można prosić o więcej :) boję się, że choroba uderzy nagle. mieliśmy już kotkę z białaczką szpikową, choroba uaktywniła się gwałtownie i straciliśmy ją w ciągu doby. Zrobimy wszystko, żeby Sara była z nami jak najdłużej, ale nie pozwolimy jej się męczyć - mam nadzieję, że mamy dla siebie jeszcze dużo czasu. Jeszcze raz pięknie dziękujemy wszystkim za pomoc :Rose:
  16. [quote name='reksio7']ja na podwórku na parkę dachowców[/quote] przecież takie maluchy nie nadają się na podwórze... Koty na podwórko można wziąć dzikawe, pełno ich na Marmurowej. Szkoda byłoby tych, można znaleźć im dobre domy, w których będą kanapowcami.
  17. Nie chodziło mi o robienie z niej królika doświadczalnego.. W weterynarii co rusz pojawiają się przełomy, nowe odkrycia, stale postępuje naprzód. Chodzi mi właśnie o próbę znalezienia dla niej rozwiązania innego niż operacja, jeśli ta nie wchodzi w grę.. Bardzo chciałabym, żeby udało się jej pomóc. Przesyłamy ciepłe myśli.
  18. Nikki byłoby wspaniale :oops: Sara ma białaczkę, nowotwór zaatakował szpik, choć wyniki biochemii są w normie. Sarenka ma silną anemię, będzie codziennie dostawała leki, steryd, czekają nas comiesięczne badania krwi. I powolna śmierć. Wiemy już, że nie uda nam się wydrzeć jej śmierci, będzie z nami najdłużej rok, będzie powoli gasła. Bunia każe być twardym, a nie "miętkim", ale to wcale nie takie proste. Będziemy cieszyli się wspólnie spędzanymi chwilami najdłużej, jak będzie to możliwe :) Tyle zrozumiałam z relacji Buni, wyniki zszokowały mnie i mózg nie chciał zarejestrować tych informacji; byłam przekonana, że wyniki będą w normie i że jednak będziemy szukali jej domu. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że tak przywiązaliśmy się do tego małego łobuza. Zdążyliśmy ją już poznać, to mały rozbójnik o gołębim sercu. Próbami gryzienia i agresją reaguje w sytuacjach silnie lękowych, np. gdy dziś podbiegł do niej młody doberman i zaczął ją zaczepiać. Schowała się za mną i próbowała kłapnąć go zębami. W lecznicy nie jest agresywna, tuli się za to do nas mocno, łapką prosi, żeby ją ratować od tej strasznej osoby w białym fartuchu, która tylko kłuje kuper. Nie lubi gdy przeszkadza jej się, gdy je, ani gdy za bardzo się ją zaczepia gdy śpi, burczy wtedy na nas z niezadowolenia, ale przecież to wszystko to normalne i zrozumiałe zachowania starszego psa. Sara ma słabe serce, dostaje leki ułatwiające mu pompowanie krwi. Szybko się męczy, choć kilka dni temu nieustępliwie przynosiła nam piłkę do zabawy, wręcz wciskała na siłę w rękę i zadowolona aportowała ją. na razie to tyle, muszę się pozbierać, zorganizuję małej jakiś bazarek, może komuś z Was wpadnie coś w oko.
  19. Dziś mamy dzień złych wieści. Kochana Molly, bądź dzielna i silna, kibicujemy Ci od samego początku. Nie możemy uwierzyć w diagnozę... Ile czasu da Ci życie, wiesz i czujesz tylko ty. Zwierzęta, które wiedzą, że mają mniej czasu niż inne podbijają serca otaczających ich ludzi, spieszą się, aby ktoś zdążył je pokochać. Nie znajduję słów pocieszenia ani otuchy, ale do głowy przychodzi mi jedno hasło: Nie chodzi przecież o długość życia, ale o jego jakość. Uważam, że zawsze trzeba walczyć do końca, robić wszystko, aby zwierzakowi było jak najlepiej. Gdy potrzebuje nas najbardziej, musimy być silni, aby dodać mu otuchy i wesprzeć, choć właśnie wtedy zachowanie spokoju ducha jest najtrudniejsze. Naamahs bądź silna dla Molly. Banalnie napiszę, trzymaj się i walcz. zastanawiam się.. Molly to przecież szczeniak, a kości młodego zwierzęcia są jeszcze w jakimś stopniu plastyczne. Może pod tym kątem da się coś zrobić? Usztywnić miednicę, prowadzić kręgosłup powoli powoli do coraz bardziej wyprostowanej pozycji stopniowo przesuwając usztywnienia? może to i głupi pomysł, ale to jedyne co przychodzi mi do głowy. nie mam żadnego doświadczenia, ale może ktoś mądrzejszy i bardziej doświadczony na coś wpadnie? gdy mojej siostrze źle zrosła się ręka, nie chcieli jej łamać, dlatego włożyli ją w szynę i przez kilka miesięcy odpowiednio dostosowywali w miarę jak ręka się prostowała (wcześniej zginała się tylko pod kątem 45stopni).gdy dziecko ma krzywe zęby, można założyć mu aparat, stopniowo naprostowuje linię zębów, a przecież to też kości. to tak moim niefachowym, szukającym nadziei okiem.. dr Bieżyński to ogromny autorytet, dlatego zaakceptowanie jego opinii przychodzi jeszcze trudniej. ale w stanie szoku, gdy widzi się coś tak zaskakującego, a stan Molly szokuje nawet laika, nie zawsze można wszystko od razu przemyśleć. może podpytaj go za kilka dni czy nie przyszło mu coś jeszcze do głowy? Na pewno będzie rozważał jej przypadek, a nóż widelec na coś wpadnie. Trzeba przecież szukać nowych rozwiązań
  20. ok. 400zł (zabieg 350+badanie krwi 50) i bieżące leczenie :flaming: Sarenka ma się coraz lepiej, śpi w łóżku i w zadziwiający sposób potrafi położyć się tak, żeby zająć jego większość. Już trochę przytyła, miednica tak nie sterczy. Znów miałam telefon od byłych opiekunek. Panie nie wiedzą skąd u suni wzięła się ta biegunka i nie sądzą aby fakt że na spacerach podjadała jedzenie ze śmietnika, w tym stare mięso, miał tu jakiś związek. Sarenka to fantastyczny otwarty pies, uwielbia przytulanie i drapanie za uszkiem. Ma ochotę na coraz dłuższe spacery i wcale nie zachowuje się jak 13-letni pies :loveu:
  21. Sarenka ma się coraz lepiej :) jeśli trafiłby się jej super ekstra dom, w którym miałaby lepiej niż u nas, a tak jak teraz miałoby jej się na życie (wyniki biochemii są dobre :D ), to może rozważymy opcję wyadoptowania jej w bardzo dobre ręce. Jeśli nie będzie tak różowo, oczywiście może zostać dożywotnio u nas. Po prostu nie możemy być egoistami, wszystko uzależnione jest od stanu zdrowia i tego, jak będzie się u nas czuła. Nie ma najmniejszych problemów z brudzeniem w d mu, wszystkie potrzeby załatwia na spacerach. Lubi psy i koty, ale bywa zazdrosna i jeśli inne zwierzę otrzymuje więcej czułości, potrafi kłapnąć ostrzegawczo zębami, jak to spaniel. To naprawdę słodki pies, spragniony czułości i kontaktu z człowiekiem. Nie da się jej nie kochać :loveu:
  22. kochana Sarenka powoli dochodzi do siebie. Widać, że ulżyło jej, choć brzuszek jest nadal bolesny i ciągle kłują w kuper. Jest niesamowitym ciepłym i radosnym psem. Nosiła kołnierz, ale znalazł innego amatora :)
  23. oto krwiożercza gryząca ludzi i atakująca psy i koty Sarenka :diabloti: YouTube - MVI 0001
  24. mała zmiana planów - Sarenka jest już u nas, czuje się lepiej, choć jest nadal słaba, a jej stan i rokowania są niepewne, tż czuwa przy niej. Prosimy o mocne kciuki, bardzo ich potrzebujemy
×
×
  • Create New...