-
Posts
507 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by karoluch
-
ODSZEDŁ ZA TM !!!!!!!! Marley- Maksiu w kochajacym domku !!!!!
karoluch replied to rita60's topic in Już w nowym domu
przypominamy Marleya -
ODSZEDŁ ZA TM !!!!!!!! Marley- Maksiu w kochajacym domku !!!!!
karoluch replied to rita60's topic in Już w nowym domu
Wędrujemy na pierwszą Marleyku -
ODSZEDŁ ZA TM !!!!!!!! Marley- Maksiu w kochajacym domku !!!!!
karoluch replied to rita60's topic in Już w nowym domu
Kto umie robić banerki? Dobrze byłoby rozpromować Marleya -
ODSZEDŁ ZA TM !!!!!!!! Marley- Maksiu w kochajacym domku !!!!!
karoluch replied to rita60's topic in Już w nowym domu
Do góry piękny -
ODSZEDŁ ZA TM !!!!!!!! Marley- Maksiu w kochajacym domku !!!!!
karoluch replied to rita60's topic in Już w nowym domu
Podnoszę Marleya -
łolaboga, ale cudo... Mastify to moja wielka miłość, zawsze sobie powtarzam, że gdy przyjdzie taki moment, że kundelki nie będą potrzebowały pomocy, a posiadanie psa stanie się przywilejem, adoptujemy mastifa, ale obawiam się, że taki moment może nie nadejść. Trzymam kciuki za rekonwalescencję i dobry dom dla kruszyny. Miłość mojego życia, Korunia (zdjęcie w avatarze) odeszła niemal miesiąc temu i dom jest szalenie pusty bez psa, póki co psim towarzystwem cieszę się na dogomanii, a Kruszynka wydaje się idealnym towarzyszem :)
-
ODSZEDŁ ZA TM !!!!!!!! Marley- Maksiu w kochajacym domku !!!!!
karoluch replied to rita60's topic in Już w nowym domu
a wiadomo jaki ma stosunek do innych zwierząt? w którym schronisku przebywa? -
Niestety w lecznicy musieliśmy pojawić się szybciej niż planowaliśmy - Kora miała duże problemy z równowagą (przewracała się na prawy bok) i przeczulicę lewej strony ciała, myślałam, że to już koniec :( Na szczęście poczuła się znacznie lepiej, od dni nie była taka żwawa, jak dziś, była w stanie sama zejść i wejść po schodach. Serce pracuje lepiej. Do długiej listy leków dodaliśmy środki przeciwbólowe i luminal. Kolejna wizyta w poniedziałek
-
Kora ma kiepski apetyt i oddycha w dziwny, inny niż dotychczas sposób, była dziś na wizycie, serduszko nie pracuje najlepiej :( dostała odpowiedni kolejny lek, jeśli nic nie będzie się działo mamy stawić się w lecznicy w poniedziałek. Walczymy o nią z całych sił, będę informowała Was na bieżąco, co się dzieje.
-
Mamy już diagnozę: Korunia ma guz podstawy serca. Samo serce jest trochę powiększone, ale to guz jest problemem, bo blokuje dopływ tlenu do płuc, które są skurczone i niedotlenione, stąd różne objawy "mózgowe" - zakręcenie, sikanie itd Wprowadziliśmy antybiotyk oraz leki, które mają poprawić dotlenienie organizmu i pomóc sercu. Na wizycie za tydzień doc oceni jak bardzo pogorszył się stan Koreczka i możliwe, że wprowadzimy na stałe środki przeciwbólowe. Guz rozwinął się bardzo szybko, na poprzednim rtg nie było niczego, bo dziś porównywaliśmy zdjęcia rtg. Trzy tygodnie temu pożegnaliśmy kotkę Kasię, o której pisałam, rozwinął się u niej bardzo rzadko rodzaj mięśniaka, który zajął całą jamę brzuszną. Rokowania Kory nie są dobre. Względem wizyty tydzień temu duszności się zaostrzyły. To wszystko za wcześnie, w czerwcu miną dwa lata, od kiedy u nas jest. Kora jest bardzo dzielna i silna, ale boję się, że tą walkę przegra, bo nic poza podawaniem leków zachowawczych nie możemy zrobić. Niech ktoś zatrzyma świat, ja wysiadam.
-
Oczywiście, że nie będzie, właśnie o tym piszę ;) Kto jak kto, ale ja do bezsensownego rozmnożenia na pewno nie doprowadzę. Pilnujemy Korz bardzo, bo niestety nie było dobrego momentu na poddanie jej sterylizacji, zawsze coś się działo, więc panna jest pod stałym nadzorem :) zresztą z tego co mówiła opiekunka Ciapusia, nasz żwawy emeryt jest kastrowany, muszę mu zajrzeć pod ogon dla pewności.
-
Wątek w końcu odżył :) Koreczkowych perypetii ciąg dalszy :( Kora od zawsze miała lekkie duszności, ale badania niczego nie wykazywały, na stałe przyjmowała leki rozszerzające oskrzela i wszystko było w porządku. Niestety niedawno duszności się nasiliły - wczoraj byliśmy na rtg klatki piersiowej, doc podejrzewała albo serce, albo zmiany nowotworowe w płucach. Na rtg widać powiększone serce i dwie zmiany na płucach. Czym są oceni dopiero nasza doc w sobotę, zespół z lecznicy, w której zdjęcie było robione pomimo świetnego sprzętu (pierwszy raz widziałam, jak skanują płytkę z maszyny rentgenowskiej i otrzymują od razu doskonałej jakości obraz na komputerze, po czym nagrywają wszystko na płytę - zamiast czekać 40 minut na wywołanie zdjęcia, mieliśmy je po 10) nie mógł jasno zinterpretować obrazu. Doc nie była zadowolona z wyników podczas konsultacji telefonicznej, a diagnozę i leczenie ustali w sobotę. Problemy oddechowe mogą prowadzić do dostarczania niewystarczającej ilości tlenu do mózgu, co skutkuje tym, że Kora jest niekiedy skołowana i załatwia się w mieszkaniu pomimo spacerów (wolę już to niż oddawanie zbyt małej ilości moczu). Pogonię męża o zdjęcia łobuza w weekend, a do tego czasu bardzo proszę o kciuki za Korę - zapiera się wszystkimi łapkami, aby być z nami jak najdłużej i my też będziemy o nią walczyli, jak tylko się da. Poza tym, Korunia nie radzi sobie już z suchą karmą i ze względu na słabe powonienie straciła na nią apetyt, więc je mokrą karmę. Raz mniej, raz więcej, zależy, jaki ma dzień. Kto ma u siebie psiego staruszka, wie o czym mówię. Kora powinna pochwalić się też "narzeczonym" Ciapusiem. Ciapuś jest młodszy od Kory może z 2-3 lata, mieszka w bloku obok i wychodzi na spacery w tym czasie co my. Koreczkowe feromony bardzo go przyciągają, czy Kora ma cieczkę, czy nie i zawsze próbuje ją zbalałmucić, więc trzeba ich bardzo pilnować. Jednak gdy już zrezygnuje z prób stworzenia małych Koreczków, i tak trzyma się blisko nas i próbuje się z Korą bawić. Wypatrzenie, a raczej wywęszenie Kory na spacerze zawsze obwieszcza głośnym piskiem i dzikim pędem w naszą stronę. Korze też się podoba jego towarzystwo, przez co trzeba emerytów pilnować, żeby nie zaszaleli. Tak więc od jakiegoś czasu spacery przebiegają pod kryptonimem "Ciapuś".
-
Akcja "Jak dotrzeć z Korunią do lecznicy, aby nie zsiusiała się po drodze" zakończona powodzeniem :) przydybaliśmy Korę gdy spała w posłanku, owinęliśmy je kocem, aby nie mogła się wydostać i pędem do lecznicy. Udało się - pęcherz był napełniony, więc udało się go obejrzeć. Przy wątrobie jest jakiś mały jajowaty twór, a zgrubienie na macicy może lekko uciskać ujście cewki moczowej w pęcherzu. Lekarka, która robiła usg powiedziała, że skutek powinien być odwrotny od tego, który obserwujemy, tj. jeśli cewka faktycznie jest delikatnie uciskana, to powinien być zastój moczu, a nie ma go. Przekażę wyniki naszej doc w poniedziałek i zobaczymy co powie. Poza tym wszystkie narządy wyglądają dobrze :)